uzywane ciuchy

08.11.04, 13:54
- przyznam, że mój młody, który obecnie ma 2,5 roku, to jakieś 60% ciuchów
miał po starszych kuzynach. Im młodszy był tym ten udział uzywanych rzeczy
był wiekszy. następnie wszystko z czego wyrósł przekazywane było dla dzieci
naszych przyjaciół itd. Mozna powiedzieć, ze ta cała znajoma dzieciarnia, a
jest tego kilka sztuk ma zdjecia w tych samych ciuchach, ale na innym
osobniku.

Pytanie:

Co może powstrzymać przyszła tuz tuz mamę od nie przyjecia takich własnie
rzeczy ? Zaznaczam, ze to nie rzadne badziewie. Kazda z mam, która puszczała
cos w obieg oczekiwała zwrotu, kazda z mam która dostawała ciuchy równiez
czuła sie zobowiazana do ich zwrócenia lub przekazania dalej.

Prosze raczej o podanie powodów racjonalnych, a nie na przykład takich, że
byc moze rzeczy te nie podobały sie owej przyszłej mamie, bo to świadczyłoby
jedynie o jej małostkowości. Te rzeczy wszedzie sa mniej wiecej takie same.
    • driadea Re: uzywane ciuchy 08.11.04, 14:02
      Może się boi, że któreś z poprzednich wlascicieli ubrań miało jakieś choroby,
      niekoniecznie skórne?
      • paco_lopez Re: uzywane ciuchy 08.11.04, 14:09
        Tak.... chyba umysłowe. Przeciez ona zna wszystkie te dzieci. Nikt by nikomu
        nie wciskał ciuchów po cholera wie jakich chorobach, a jak nie skórnych to
        jakich????
        • driadea Re: uzywane ciuchy 08.11.04, 17:06
          Nie wiedzialam, że ta pani zna wszystkie dzieci, o których mowa wyżej.
          Poza tym odpowiadam na twoje pretensjonalne pytanie (jak nie skórnych to
          > jakich????): OGÓLNOUSTROJOWYCH, moja droga.
          Pozdrawiam serdecznie, Agnieszka
    • rtex1 Re: uzywane ciuchy 08.11.04, 14:19
      Też tak robiłam. Moja córcia oprocz nowych ubranek chodziła w rzeczach po
      dzieciach mojej siostry, chodził w nich też mój synek, a teraz przekałałam je
      dalej. Wydaje mi sie to całkiem normalne.


      Przyszła mama moze nie kupuje wogóle rzeczy dla maleństwa dopóki ono nie
      przyjdzie na świat. Przyznam, że spotkałam sie z tym, rodzice robia zakupy
      dopiero jak dziecko jest juz na świecie. Trzeba to zrozumieć i uszanowac ich
      decyzję. Moze z tych samych powodów nie chce przyjąć używanych rzeczy, moze
      czeka do narodzin. A jeśli nie to jest powodem, to moze chce aby jej maleństwo
      miało wszystko nowiutkie, moze ją na to stać.
      • paco_lopez Re: uzywane ciuchy 08.11.04, 14:26
        Ją tak samo stac jak i mnie było stać. Powiedz mi jak to jest z
        tym "nowiutkie". Tu sie dla mnie świrek czai. Chocby z tego powodu, że tych
        iles tam stów piechotą nie chodzi.
        • pia_ Re: uzywane ciuchy 08.11.04, 14:34
          Może dostała od znajomej, przyjaciółki itp wystarczająco dużo ładnych i prawie
          nieużywanych ciuszków, że juz więcej ich nie potrzebuje. Ja jestem
          zwolenniczką, ze ciuchów nigdy nie za wiele i przyjmowałam wszystkie, chociaz
          dokonywałam w domu selekcji i te bardziej zniszczone lądowały w pudle i ich nie
          używałyśmy. No i głupio było mi odmawiać, bo wiedziałam że to ze szczerego
          serca (głupio mi teź było wybierać, te tak, a te weź z powrotem).
          • paco_lopez Re: uzywane ciuchy 08.11.04, 14:40
            No tez jest mozliwa własnie taka opcja. Moim zdaniem jedyna racjonalna.
            • paco_lopez Re: uzywane ciuchy 08.11.04, 14:48
              .... i jeszcze pare słów:

              Uważam, ze tworzenie takich łańcuszków szczęścia jest jak najbardziej
              racjonalne i przepraszam za słowo moralne, choćby przez wzglad na te dzieci,
              które rzeczywiście z trudem sa ubierane i karmione. Dla mnie kojarzy sie to
              mniej wiecej podobnie jak z szacunkiem do kromki chleba.
              Jezeli to nie trafia to; zwróćmy uwage w jakich cenach bywaja niekiedy ciuchy
              dla maluchów, przeliczmy to jeszcze na czas noszenia i wyjdzie nam ile kosztuje
              jeden dzień noszenia kaftanika lub body przez malucha, który wyrosnie z tego za
              najmniej miesiąc. Jest to jakiś element presji na producentów, którzy najczę
              ściej bija kasę na debilizmie nas rodziców. Dzieciom akurat to wszystko jedno w
              czym chodzą i dla nich punkt za to.
            • verdana Re: uzywane ciuchy 08.11.04, 14:49
              A musi być racjonalna opcja?
              Bo moim zdaniem mozliwa jest jedynie nieracjonalna "Moje dziecko w używanych?
              Nigdy! Moje będzie wszystko bedzie miało nowiutkie, sliczniutkie i z
              kokardkami. Dla mojego wszystko co najlepsze. Niech inni tam sobie używane
              biorą - ja dziecku nigdy nie dam niczego co NAJLEPSZE nie jest".
              O ile taka opcja wchodzi w grę, to wyrazy współczucia dla a/dziecka, b/
              znajomych.
              • madeyowa Re: uzywane ciuchy 08.11.04, 14:58
                Moje dzieci też noszą niektóre ubranka po dzieciach przyjaciół. Z reguły nie
                biorę wszystkich ciuszków, a jedynie te, które mi się podobają lub których
                aktualnie potrzebuję. Sama też oddaję ciuszki po moich brzdącach pociechom
                znajomych. Nie widzę w tym nic złego. Tym bardziej, że takie dzieciątko rośnie
                bardzo szybko i ubranka są zawsze dużym wydatkiem. Nie biorę jedynie bucików po
                innych dzieciach.
                Zanim pojawiło się na świecie moje pierwsze dziecko też miałam fioła na punkcie
                ubranek. Uważałam, że mój synek wszystko musi mieć nowe. Szybko mi to przeszło.
    • martaglowacka Re: uzywane ciuchy 08.11.04, 15:27
      Inna odpowiedź: moja teściowa ma sklep z ubrankami dla dzieci, który prowadzi
      od ponad 10 lat. Ciuchów mam tyle, że w szwach pęka i dom i cała reszta. I za
      nic nie przyjmę kolejnych, niech lepiej skorzystają te dzieci, które nie mają.
      I właśnie jeszcze słowo. Skoro mam pieniążki, żeby ubrać własne dziecko (jak
      ktoś wyżej pisał) może nie warto brać od znajomych ciuszków, które mogłyby
      służyć tym rzeczywiście potrzebującym - to też chyba racjonalne??
      Pozdrawiam
      Marta

    • antonina_74 Re: uzywane ciuchy 08.11.04, 21:46
      U nas to samo sporadycznie kupuję w ogóle coś nowego. Większość ubranek zatacza
      krąg - syn znajomych - mój starszy - dwóch synów koleżanki - moja młodsza ->
      dom samotnej matki/PCK jeśli jeszcze do czegoś się nadają bo już nie ma
      młodszego dziecka i nie będzie wśród znajomych. Każdy po drodze dokupował coś
      tam nowego więc ubranka są od "prawie nowych" do typowo "podwórkowych i
      zjechanych".

      Ale samej zdarzyło mi się odmówić z prostego powodu. Jak się znajomi
      dowiedzieli że jestem w 2 ciąży to zaczęli mi zwozić wory ubranek szczęśliwi że
      mogą się ich wreszcie pozbyć smile Przy 6-tym worku typu "worek na śmieci 120
      litrów" odmówiłam, nie mam piwnicy ani garażu, musiałabym cały ten zapas
      ustawić w pokojach pod ścianami smile
    • cubus1 Re: uzywane ciuchy 08.11.04, 22:21
      Racjonalny powod to taki ze moze naprawde nie chce uzywanych ciuszkow.
      Ja wybieram ubranka z duza starannoscia,tak zeby wszystko pasowalo do
      wszystkiego.
      Dla niemowlaczka wybralam serie z Puchatkiem Disneya i jej chcialam sie trzymac
      bo byla urocza.
      Dziecko wbrew pozorom nie potrzebuje duzej ilosci rzeczy.Ja mam ten plus ze
      moje dziecko rosnie skokowo co pewnien czas wiec tak szybko nie wyrasta.

      Zawsze grzecznie odmawiam i mowie: dziekuje wszystko mam.Nikogo nigdy to nie
      urazilo smile
      Inna sprawa ze naprawde wszystko mam bo zapasy ubraniowe robie za kazdym razem
      gdy gdzies jedziemy...

      Nie rozumiem waszej dociekliwosci, to lepiej wziasc i wyrzucic do kublow PCK?
      Niz ladnie odmowic ????
    • joannago Re: uzywane ciuchy 09.11.04, 08:48
      Ja tez mam grono znajomych, gdzie "kursują" ubranka i nigdy nikt sie jeszcze
      nie obrazil. No moze Twoja znajoma jednak chce miec wszystko nowiutkie. Na
      poczatku tez myslalam,ze troszke wezme od siostry a reszte dokupie, ale zycie
      pokazalo ze nowe sa drogie i trzeba ich troszke posiadac. Moje dziecko mialo
      tendencje do zasikiwania sie okolo 5-6 razy dziennie smile bo urodzil sie
      strasznie malutki i wszystko bylo za duze (pampersy tez). Jak ja po porodzie
      mialabym robic pranie codziennie i codziennie caly ten asortyment prasowac to
      padlabym na twarz juz po 2 tygodniach.

      Pozdrawiam
      • edytek1 Re: uzywane ciuchy 09.11.04, 09:42
        A co w tym złego , ze ktoś nie chce i grzecznie za to dziękuje. Co innego gdyby
        powiedział... Weź sobie te szmaty to byłaby oznaka braku taktu , ale jeśli ktoś
        nie chce nawet drogich ubranek, ale używanych ubranek , bo woli tanie bazarowe,
        ale nowe( lub odwrotnie) to nie pozostaje nic innego jak to uszanować. I nie ma
        o czym dyskutować.
        • allija Re: uzywane ciuchy 09.11.04, 12:48
          Ja nie widzę powodów do zdziwienia. Ja sama nie lubię używanych rzeczy i nie
          noszę ich ani ja, ani moje dzieci. I jeśli chcę oddac ciuchy po moich dzieciach
          to też trzy razy zastanowię się zanim komuś zaproponuję. Żeby nie urazić.
          Ja nie noszę bo się brzydzę. Szczególnie już rzeczy niewiadomego pochodzenia
          np. z ciuchlandów.
          Nie wiem dlaczego u nas normą stało się donaszanie po kimś ubrań. W pracy
          ciągle słyszę, której koleżance co i za ile udało się kupić w ciuchlandzie. Dla
          mnie to nie jest normalne. Natomiast normalne jest natomiast to, że idę do
          sklepu i kupuję to co jest mi potrzebne. Jeśli ktoś woli inaczej lub nie ma
          pieniędzy to inna sprawa. Ale od razu piętnować tych, którzy
          funkcjonują "normalnie"?
          A poza tym jeśli to pierwsze dziecko wspomnianej mamy to pewnie jest dla niej
          szczególnie ważne, chciałaby żeby wszystko było nowe, śliczne i tylko dla jego
          dziecka. Po prostu cieszy się.
          • edytkus Re: Popieram Allije N/T 10.11.04, 03:24

          • gagunia Re: uzywane ciuchy 10.11.04, 16:00
            jestem tego samego zdania. nie widze powodu, zeby pietnowac osoby, ktore chca
            dla dziecka nowe rzeczy. co w tym niemoralnego???
            sama oddalam czesc rzeczy potzrebujacym, ale na wyrazna prosbe - z ogloszen
            albo do pck. czesc rzeczy po dziecku sprzedaje za pare groszy, troche dokladam
            i mam na nowe ubranka - takie jak mi sie podobaja i jakie uwazam za najlepsze
            dla mojego dziecka.
    • squaw1 Re: uzywane ciuchy 11.11.04, 10:49
      Zgadzam sie z kazdym zdaniem Allije
    • twinmama76 Re: uzywane ciuchy 11.11.04, 11:25
      paco_lopez napisał:
      Kazda z mam, która puszczała
      > cos w obieg oczekiwała zwrotu, kazda z mam która dostawała ciuchy równiez
      > czuła sie zobowiazana do ich zwrócenia lub przekazania dalej.

      Ja zatrzymałabym sie nad tym zdaniem, bo akurat w moim przypadku
      problem "zwrotu" stał się kluczowym.
      otóż, gdy byłam w ciąży bratowa zaproponowała mi 3 wory ubranek po swoich
      dzieciach. Podziękowałam i stwierdziłam, że sobie coś z tych ubranek wybiorę, a
      resztę jej oddam. A ONA SIĘ OBRAZIŁA!
      Od mojej mamy dowiedziałm się, że TAK SIĘ NIE ROBI, trzeba wszystkie rzeczy
      wziąść i NIE WYBRZYDZAĆ. Powiedziałam ok, najwyżej te rzeczy, których nie będę
      chciała przekażę dalej, ew. do PCK.
      I tutaj rozpętała sie burza, bo okazało się, że bratowa oczekuje, żebym wzięła
      wszystkie rzeczy, a po jakimś czasie wszystkie jej oddała. W praktyce
      sprowadzałoby sie to do tego, że musiałabym iles miesięcy te worki u siebie
      trzymać. Powiedziałam, że nie mam na to miejsca i podziękowałam. Oczywiście
      wyszłam na niewdzięcznicę.
      Wiem jednak, że mozna te sprawe rozegrac zupełnie inaczej. Od mojej znajomej
      wzięłam 2 worki średnio znoszonych ubranek na "wieczne nieoddanie". Część z
      nich wzięłąm, część dałam do PCK. Do tego odkupiłam od niej trochę prawie
      nowych, markowych rzeczy (oczywiście po symbolicznych cenach - 1 zł za body, 8
      zł za welurowy komlecik itp.). Obie byłysmy zadowolone. One pozbyła sie
      niepotrzebnych rzeczy, a ja zaoszczędziłam dużo kasy.
      Czyli jak się chce, to można się dogadać.
      • kasia_de Re: uzywane ciuchy 11.11.04, 11:53
        Nie można nikogo uszczęśliwiać na siłę. COś co dla jednej z nas jest używanym
        ubrankiem w dobrym stanie dla innej jest po prostu znoszonym łachem.
        Ja sama kupiłam dużo używanych ubranek (w ciucholandach) i nie mam oporu by
        moje dziecko to nosiło, ale te ubranka wyglądają jak nowe i są śliczne.
        Od sąsiadki za to dostałąm wielką torbę używanych ciuchów, które przeszyły taki
        właśnie "łańcuszek pomocy". Nie wzięłam ich, wykręcając sie tym, że większość z
        nich jest za duża dla niemowlaka a ja nie mam tego gdzie trzymać i może komuś
        się to przyda juz teraz. Ale prawda jest taka, że ja nikomu nie
        zaproponowałabym takich rzeczy - sprane do granic wytrzymałości materiału,
        porozciągane i ohydne. Ja rozumiem, że osoba obdarowująca ma dobre intencje ale
        obrażanie się , bo ktoś nie chce przyjąć, to wybaczcie Moje Drogie, ale ogromna
        przesada.
        Pozdrawiam
        Kasia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja