Dodaj do ulubionych

najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci :)

20.01.05, 12:54
ale sie rozpisałam - ale chłopa w domu nie ma więc chwile moge smile

tak mnie natkneło - bo to cow yprawia moje dziecko to juz ludzkie pojęcie
przechodzi... przed momentem wziłą paczke chrupek do mleka i wszystko
rozsypał na calą kuchnie - ja krzycze zeby przestał a on tym bardziej!
wczoraj otworzył szafke gdzie stoją wszystkie butelki , słoiki , oleje , sosy
itp - wykopał nogą z całej siły - pękla butelka z octem , wszystko sie wylało
a jaki smród... nawet nie zdazyłam go złapać - taki szybki jest!
jego ulubiona wredna zabawa to wylewania picia z butelki - wlewa to do
wszystkich zabawek przez co połowa juz nie gra bo wnętrzności polepione
sokiem marchewkowym...
pare dni temu zrzucił butelke z "kubiusiem" i to nie przez przypadek smile jego
babcia prawie że zawału dostała smile
czasami lubi tez sie wysmarowac serkiem albo jogurtem - dosłownie po calej
glowie i buzi - wystarczy ze sie tylko odwróce na moment! nawet nakręciłam
mały filmik jak to robi smile
w kazdym razie codziennie coś zbroi - a dzien długi jest...
teraz sie anuczył i amyka za sobą drzwi zebyśmy tylko nie widzieli co robi...
acha! przypomniało mi sie - kiedy wyjął z szafy bezbarwną paste do butów i
równiez wysmarował całą buzię - pachniał cudownie!
wygląda jak aniołek ale charakterek ma przewredny smile

pozdrawiam

Obserwuj wątek
    • sowa_hu_hu Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 13:00
      mó facet stwierdził ze nasz syn nalezy do subkultury BACHORSÓW wink
    • koleandra Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 13:01
      Oj, Sówko... rzeczywiście ten Twój syn to straszny łobuziak. A moja Ada mało
      psoci, zawsze jak coś chce i nie wie czy jej wolno to się pyta czy może. Kiedyś
      jej pozwoliłam wziąść sobie do zabawy mój lakier do paznokci i na drugi raz juz
      nie spytała tylko wymalowała mi nim spodnie kiedy ja gapiłam sie w monitor
      (forum). A tak... to grzeczna jest... nigdy nic nie rozlała specjalnie. Raz sie
      wysmarowała balsamem do ciała plus jeszcze pół podłogi - uwielbia kosmetyki.
      DZIWNE TO MOJE DZIECKO...... chyba muszę ją czegoś nauczyć wink
      • sowa_hu_hu Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 13:06
        ale zazdroszcze smile
        ja z moim mam urwanie głowy...
        wczoraj np. wspiał sie na samochód , sięgnął do szafki , wziął sobie sudocrem i
        wysmarował mi nim wykładzine w pokoju... plamy są jak cholera i to wielgachne -
        sprać sie nie chce... dobrz ze wykładzina stara.. w sumie to juz sa na niej
        plamy ze wszystkiego - a kto mnie tak urządził? smile
        • gagunia Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 13:10
          haha sudocremem sie raz wysmarowal calusienki na buzi, koszulce i spodniach. do
          smiechu mi nie bylo - do dzis sa plamy na ubrankach.
      • beata985 Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 13:12
        lakier do paznokci ach...
        czasami jej pomaluję ale narzędzia "zbrodni nigdy do ręki nie daję.no cóż kiedy
        są jeszcze kochane babcie.
        przywiozła kiedyś taki strasznie różowiasty...malowała paznokcie i ...włosy
        lalce-to miałbyć welon:-0 do dzisiaj barbi chodzi w różowym welonie,nie wspomnę
        o poplamionych spodniach .ach....

        a starszy..no cóż nic specjalnie nie robi,ale zawsze jakoś "się stanie"
    • gagunia Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 13:09
      1. wylaczanie kompa znienacka smile
      2. wywlekanie z szuflady w kuchni urzadzen typu tluczek i walenie nim w szybe
      albo kafelki w momencie kiedy mam łapy np w mielonym miesie albo ciescie albo z
      innego powodu mam ograniczona mozliwosc reakcji.
      3. wyrzucanie hurtem z komody poskladanych w kancik recznikow i poscieli smile
      4. wyzeranie z psiej miski obrzydliwie cuchnacych frolicow smile
      5. wysypywanie soli z solniczki na stol i zmiatanie jej łapą na podloge -
      pobijam rekordy w zakupie soli.
      6. pisanie po scianach i poscieli - za chlee nie moge z przescieradla sprac
      tuszu od dlugopisu.

      jeszcze by sie znalazlo kilka wyczynow, ale te sa najbardziej charakterystyczne
      i naczesciej popelniane.





      • verdana Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 13:16
        I co?
        Nie reagujecie, pozwalacie, czy po prostu reakcje nic nie dają?
        • sowa_hu_hu Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 13:24
          reakcje nic nie dają... z jednej strony to niby zabawne jest ale tak naprawde
          to ja juz siły do niego nie mam... nie wiem jak go "utemperować"...
          nie działa nawet klaps... ani podniesiony głos... ani to że dam go do łóżeczka
          za kare... albo ja sie nie nadaje do wychowywania dziecka albo z niego taki
          ciężki przypadek...
      • agusiah Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 14:16
        długopis schodzi spirytusem salicylowymsmile)))
    • martaglowacka Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 13:29
      Dziwię się temu co piszecie...
      Czy przeszłyście nad tym do porządku dziennego?? Ja sama mam 3-latka - wydawało
      mi się, że łobuziaka, ale przy waszych opisach moje Dziecię to Anioł smile
      Przecież na takie zachowanie Dzieci powiina być zwracana uwaga...
      Może po prostu dzieciaczki się nudzą i próbują zwrócić na siebie uwagę...
      • ada_zie Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 13:35
        hej,
        mam synka 22-miesięcznika, który w gronie rówieśników jest największym
        łobuziakiem
        może nie dorównuje synkowi Sówki, ale też jest niezłym ziółkiem smile))
        i powiem wprost - do szału doprowadzają mnie wzniesione ku górze oczy moich
        znajomych, rodziny, że niby taki niewychowany...
        myślę, że to nie błędy wychowawcze tylko taki temperament.
        • sowa_hu_hu a ma ktoś "sposób" na takiego łobuziaka? 20.01.05, 13:38
          łatwo jest wznosić oczy ku górze , dzwiwić sie , mówić że nie wychowane itp...

          więc może ktoż zna recepte jak "dobrze wychowywać" dziecko z takim
          temperamentem?
          • ada_zie Re: a ma ktoś "sposób" na takiego łobuziaka? 20.01.05, 13:40
            wiesz co Sowo - ja takowej nie mam ale chętnie posłucham jak ktoś zna smile)))
          • milarka Re: a ma ktoś "sposób" na takiego łobuziaka? 20.01.05, 13:44
            sowa_hu_hu napisała:

            > łatwo jest wznosić oczy ku górze , dzwiwić sie , mówić że nie wychowane itp...
            >
            > więc może ktoż zna recepte jak "dobrze wychowywać" dziecko z takim
            > temperamentem?

            stanowczość i konsekwencja - jeżeli kręcisz filmik, kiedy twój maluch smaruje
            się serkiem czy jogurtem tzn. że cię to trochę bawi i przede wszystkim, że w
            danym momencie nie reagujesz a to duży błąd
            • sowa_hu_hu Re: a ma ktoś "sposób" na takiego łobuziaka? 20.01.05, 13:50
              a co miałam zrobić jak już sie wysmarował? powiedziałam ze nie wolno i umyłam a
              niemąż w tym czasie nakręcił to na kamere bo słyszał mój lament...

              ciebie by nie rozbawiła taka sytuacja? to naprawde było zabawne smile

              poza tym wytłumacz mi co to znaczy stanowczośc i konsekwenja? bo jak na razie
              sa to dwa slowa które tak naprawde niewiele znaczą... lepiej doradź jak
              postepować... jesli to wiesz...
              • ada_zie Re: a ma ktoś "sposób" na takiego łobuziaka? 20.01.05, 13:53
                może jednak weźmiemy pod uwagę, że każde dziecko jest inne....
                • sowa_hu_hu Re: a ma ktoś "sposób" na takiego łobuziaka? 20.01.05, 13:57
                  no moje na pewno jest inne niz dzieci moich kolezanek smile
                  jest tak ciekawski , wszystkiego musi dotknąc , na wszystko wejść...
                  ja naprawde nie wiem jak z nim postepować...
                  zarazem jest taki słodki i kochany...
                  ale szatanisko z niego jest niesamowite...
                  podobno jego tatuś jak był maly zachowywał sie podobnie - czy toi jest
                  dziedziczne? oboje równiez przy zasypianiu musieli targać kogoś za wlosy smile
                  • pieprz6 Re: a ma ktoś "sposób" na takiego łobuziaka? 20.01.05, 22:34
                    Ojej mam nadzieję, że to nie dziedziczne wink
                    Bo ja byłam niezłym ziółkiem
              • milarka Re: a ma ktoś "sposób" na takiego łobuziaka? 20.01.05, 14:05
                no np. piszesz, że synek otworzył sobie szafkę i kopnął nogą w butelki

                mojemu synkowi szafki z butelkami otwierać nie wolno - po prostu od początku,
                kiedy chciał otworzyć tę szafkę ktoś mu przytrzymywał drzwi i mówił 'NIE
                WOLNO', teraz nawet do takich zakazanych szafek nie podchodzi

                piszesz, że synek nauczył się zamykać drzwi, żebyście nie widzieli co robi - no
                więc trzeba otwierać po nim te drzwi, zablokować, żeby nie mógł ich zamknąć, a
                kiedy próbuje zamknąć to przytrzymywać

                Poza tym my staramy się nie trzymać w zasięgu małego rzeczy, których nie
                powinien dostać do ręki (np. paczki płatków kukurydzianych, butelek szklanych,
                itp.), no i ma 'zakazane' szuflady i szafki, w których znajdują się takie
                rzeczy, a za to wolno otwierać inne szafki np. z ręcznikami (po prostu uważam,
                że nic się nie stanie, jak pozbieram po nim te ręczniki).

                Mały dostaje w swojej miseczce nasypane kuleczki Nestle, ale jak zaczyna
                wysypywać zamiast jeść to ma miseczkę odbieraną - po prostu od razu ktoś
                reaguje.

                Picie dostaje w kubku niekapku.

                A dodam jeszcze, że synek ma 16 mies. i też ma naturę rozbójnika.
                • sowa_hu_hu Re: a ma ktoś "sposób" na takiego łobuziaka? 20.01.05, 14:10
                  ja to wszystko rozumiem... ale nie mieszkam u siebie i nie bede mamie
                  przestawiała jej rzecvzy bo i tak by mi na to nie pozwoliła...
                  szafki mu przytrzymuje ale kiedy gotuje i mam ubabrane ręce nie ejstem w stanie
                  go przypilnować i wtedy wyciaga te gary...
                  drzwi mu oczywiście przytrzymuje...
                  najgorsze jest to ze jak zakazuje to ona jeszcze baradziej zaczyna i broi w
                  tepie przyspieszonym - ja za nim nie nadazam - taki szybki jest!
                  łatwe to nie ejst ale chyba faktycznie musze zacząc ostrzej działać...
                  • milarka Re: a ma ktoś "sposób" na takiego łobuziaka? 20.01.05, 14:19
                    sowa_hu_hu napisała:

                    > szafki mu przytrzymuje ale kiedy gotuje i mam ubabrane ręce nie ejstem w
                    > stanie go przypilnować i wtedy wyciaga te gary...

                    w takich sytuacjach przytrzymuję szafki nogą wink
                    • ezagraj Re: a ma ktoś "sposób" na takiego łobuziaka? 20.01.05, 16:35
                      Wiecie moja córka ma 8 tygodni więc takiego doswiadczenia nie mam ale u kuzyna
                      jest 18 miesięczniak i jego jest pełno wszędzie. Oni w kuchni drzwiczni od
                      szafek maja pozawiązywane śliniaczkami albo blokadami z canpolbabysu, drzwi też
                      blokuja. Co do wychowania to nie mam pojęcia życzę sobie nie mieć takich
                      problemów
                      Pozdrawiam Edyta
                      • isma Re: a ma ktoś "sposób" na takiego łobuziaka? 21.01.05, 08:23
                        U nas pomoglo dopiero zalozenie (na szafke z chemikaliami) zamka typu Yale -
                        blokade z Ikei rozbroila bez problemu ;-(((
                  • sylka22 Re: a ma ktoś "sposób" na takiego łobuziaka? 11.02.05, 11:51
                    sowa_hu_hu napisała:

                    > najgorsze jest to ze jak zakazuje to ona jeszcze baradziej zaczyna i broi w
                    > tepie przyspieszonym -


                    no własnie milarka napisała że mówiła od początku do dziecka "NIE WOLNO" ..a
                    niestety tak mówic nie mona, bo wszystko co zakazane jest dla dzieci bardziej
                    interesujące...
                    sama tez mam ten problem..a że studiuję psychologie to zapytałam wykładowcy co
                    robic w takich sytuacjach bo czasem z moim małym nie dajemy sobie rady, on ma
                    tyle energii w sobie ze my w połowie dnia juz wymiekamy..i własnie ona
                    powiedziała mi ze nie wolno mówic do dziecka "Nie wolno" ..to tak jakby ktos
                    nam cos zabronił..czyz nie zrobilibysmy na przekór bo jestesmy innego
                    zdania???...

                    milarko - twoje dziecko jest posłuszne wie ze szafki sa dla niego niedozwolone
                    ale obawiam sie że kiedys sobie z nim nie poradzisz bo zacznie sie buntowac...

                    ja jestem zdania ze to co nie zrobi krzywdy mojemu dziecku moze sonbie
                    ruszac..a gdy otwiera szafki poprostu go zabieram i zajmuję go czyms
                    innym..własnie jestesmy na etapie wyjmowania wszytkich pampersów (mamy taka
                    jedna półke z paczkami pampersów) z szafki i wchodzenia do niej i siedzenia
                    tam..a niech sobie siedzi...
                  • janko9 Re: a ma ktoś "sposób" na takiego łobuziaka? 16.06.05, 16:13
                    Wszytkie drzwiczki od szafek maja u nas w domu wewnetrzne blaszki i zaden z
                    moich 3 synow ich nie otworzy (najsterszy juz zaczyna ale i rozumie wiecej).
                    B proste i skuteszne, kosztuje grosze i nie niszczy z zewnatrz mebli. Maja 7, 5
                    lat i niecale 2 lata - ulubiona zabawa - dwaj starsi za rece i nogi wynosza lub
                    wnosza najmlodszego np: do lub ze sklepu, a tak wogole to juz za rok pomaluje
                    sciany na nowo. Duze rozmiawiamy z nimi i dzieci sa stale czyms zajete, raczej
                    nie sa zlosliwe wobec siebie, aczkolwiek czasami sie leja.
                • milarka Re: a ma ktoś "sposób" na takiego łobuziaka? 20.01.05, 14:16
                  Ja wiem, że są różne dzieci, nad niektórymi trzeba popracować dłużej, innym
                  wystarczy raz powiedzieć 'NIE WOLNO' i już.

                  A co znaczą słowa stanowczość i konsekwencja?
                  W moim przypadku:
                  stanowczość - jak nie wolno to nie wolno, choćby dziecko darło się w niebogłosy
                  to nie wolno i już, nawet jak jestem zmęczona i nie mam ochoty słyszeć już
                  wrzasku to nadal nie wolno
                  konsekwencja - zawsze ta sama reakcja, jak jestem obok to mi łatwo zareagować,
                  ale jak siedzę na kanapie i przeglądam gazetę a mały robi coś co mu nie wolno
                  to wtedy też reaguję - podnoszę tyłek, podchodzę do młodego i reaguję, jak
                  wysypuje jedzenie na podłogę to zabieram miseczkę i koniec jedzenia
                  • isma Re: a ma ktoś "sposób" na takiego łobuziaka? 20.01.05, 15:35
                    Moje dziecko tez jest ciekawskie, zwane jest zreszta z tego powodu przez
                    familie wybijoknem.

                    Ale, w naszym przypadku, stanowczosc i konsekwencja odnosi skutek - nie
                    przydarzaja jej sie recydywy. Oczywiscie, jest niestrudzona w wymyslaniu ciagle
                    nowych sposobow zastosowania rzeczy o przenaczeniu ogolnie znanym, ale za
                    kazdym razem z rowna cierpliwoscia - kazde z nas tak samo - odbieramy,
                    tlumaczymy... Nigdy sie nie smiejemy z jej pomyslow przy niej (chociaz czasem
                    trudno sie powstrzymac), nigdy nie opowiadamy o nich w jej obecnosci - po
                    prostu uwazamy, ze sygnaly powinny byc jednoznaczne. A sygnal jest taki, ze
                    chociaz smarowanie sie jedzeniem jest w pewnej konwencji smieszne (w komedii
                    slapstickowej np. walenie sie tortami), to nie jest to zachowanie do
                    prezentowania na codzien, i tyle.

                    Zreszta, co do smarowania sie jedzeniem, to akurat wydaje mi sie, ze nabycie
                    wiedzy o odmiennosci konsystencji rownie dobrze moze odbywac sie na drodze
                    gmerania w nich lyzka - nasze dziecko np. gmera sobie z upodobaniem, przy
                    jedzeniu zimnego nikt go nie popedza, i nikt nie czuje sie pokrzywdzony.

                    Aha - u nas nie ma zadnych kar, ani fizycznych ani innych, sa tylko
                    konsekwencje. Zaleje zabawke sokiem - zabawke sie zabiera. Nie chce sie ubierac
                    do wyjscia - nie idzie na spacer, dopoki sie dobrowolnie nie ubierze. Skacze po
                    lozku - zdejmuje sie ja z niego dopoty, dopoki nie przestanie.
                    • 197575a Zgadzam się z Milarką i Ismą 20.01.05, 15:43
                      Mam prawie 17 miesięczną córkę - bardzo żywą, bystrą, ruchliwą , ale... zgadzam
                      się w metodach wychowawczych z Milarką i Ismą. Należy tłumaczyć, wspomagać się
                      książeczkami, być stanowczym. Muszę przyznać, że mnie to przychodzi z większym
                      trudem, niz mojemu mężowi, ale to chyba jedyny sposób, żeby nam dziecko nie
                      weszło na głowę. Tam gdzie można odpuścić, można, ale w pozostałych trzeba być
                      konsekwentnym.
                    • miquella Re: a ma ktoś "sposób" na takiego łobuziaka? 20.01.05, 15:46
                      isma napisała:
                      >
                      > Zreszta, co do smarowania sie jedzeniem, to akurat wydaje mi sie, ze nabycie
                      > wiedzy o odmiennosci konsystencji rownie dobrze moze odbywac sie na drodze
                      > gmerania w nich lyzka - nasze dziecko np. gmera sobie z upodobaniem, przy
                      > jedzeniu zimnego nikt go nie popedza, i nikt nie czuje sie pokrzywdzony.
                      >
                      > Aha - u nas nie ma zadnych kar, ani fizycznych ani innych, sa tylko
                      > konsekwencje. Zaleje zabawke sokiem - zabawke sie zabiera. Nie chce sie ubierac
                      >
                      > do wyjscia - nie idzie na spacer, dopoki sie dobrowolnie nie ubierze. Skacze po
                      >
                      > lozku - zdejmuje sie ja z niego dopoty, dopoki nie przestanie.

                      Tak, tak, tak. Popieram w 100% Jestem pedagogiem, więc wiem co mówię.

                • umasumak Milarko :)) 21.01.05, 11:49
                  Ja mam super grzeczną Anielkę, a i tak czasem zdarza się jej nabroić. Szafki
                  kuchenne należą oczywiście do super atrakcji i pomimo, że jej nie pozwalamy,
                  mała i tak niekiedy się do nich dorwie, wystarczy na moment głowę odwrócić, a
                  ona już z tym charakterystycznym chochlikiem w oczach przegrzebuje ich
                  zawartość. Gdy widzi, że ktoś się zbliża, dostaje natychmiastowego
                  przyspieszenia, tak jakby broiła na czas wink). Acha, z reguły zabezpiecznia nie
                  pomagają. Aniela jest bardzo sprawna manualnie i ostatnio udało jej się
                  otworzyć zaryglowaną szafkę. Owszem konsekwencja jest konieczna, ale czasem po
                  prostu się nie nadąży za tak sprytną istotką, szczególnie gdy się ma czymś
                  zajęte ręce smile). Pzdr
      • zona_wojtka Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 16.06.05, 17:17
        martaglowacka napisała:

        > Dziwię się temu co piszecie...
        > Czy przeszłyście nad tym do porządku dziennego?? Ja sama mam 3-latka -
        wydawało
        >
        > mi się, że łobuziaka, ale przy waszych opisach moje Dziecię to Anioł smile
        > Przecież na takie zachowanie Dzieci powiina być zwracana uwaga...
        > Może po prostu dzieciaczki się nudzą i próbują zwrócić na siebie uwagę...
        >

        Ja też się dziwię...

        Sowa pisze, że to zabawne. Dla mnie walenie przez dziecko (jak to ktoś tu
        opisał) tłuczkiem w szybę jakoś zabawne nie jest; opróżnienie szafki z całej
        zawartości z tłuczeniem butelek włącznie też nie.
        A potem idzie taki jeden z drugim ulicą i jebut znienacka komuś kamieniem w
        okno.
        Rzeczywiście zabawne...
      • marbella Nie tak do końca ... 17.06.05, 13:31
        mam dwoje dzieci i wiem, że każde jest inne. Pierwszego zawsze uważałam za
        niezłe ziółko, ale w porównaniu z drugim to on był i jest Aniołem!
        Zachowań mojego młodszego nie bedę opisywała - zrobiła to świetnie Sowa i
        gagunia. No może dodam tylko wlewanie do wszelkiego jedzenia (zupy, sałatek
        itd.) własnie pitego napoju... surówka z kiszonej kapusty i marchwi świetnie
        smakuje doprawiona morelowo-jabłkowym bobo-frutemwink za to rosół z mineralną
        jest obrzydliwycrying

        martaglowacka napisała:

        > Dziwię się temu co piszecie...
        > Czy przeszłyście nad tym do porządku dziennego?? Ja sama mam 3-latka -
        wydawało
        >
        > mi się, że łobuziaka, ale przy waszych opisach moje Dziecię to Anioł smile
        > Przecież na takie zachowanie Dzieci powiina być zwracana uwaga...
        > Może po prostu dzieciaczki się nudzą i próbują zwrócić na siebie uwagę...
        >

    • rozalk Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 13:35
      Moja Rozalka uwielbia wsadzać rączki do nocnika, gdy sika, a przepraszam
      zapomniałam,ze nogi też sie tak mieszczą!!!
      • laskosia Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 13:39
        moja Iga raczej nie psoci tak bardzo, choć też jej się zdarzało np. wyciągnąć
        wszystkie chusteczki pampers z nowo otwartej paczki w kilka minut gdy nikogo
        przy niej nie było- a jak zauważyłam, że broi i ona to zobaczyła to
        przyspieszyła chyba 5cio krotnie smile albo w ubiegłym roku, malowała ścianę gdy
        ja leżałam na kanapie, odwróciłam się a ona na to - mamo śpij nie patrz…
        Teraz schowała kartę sim mojemu mężowi na której miał zapisane telefony do
        wszystkich klientów i masę ważnych wiadomości- mąż pyta Igusiu gdzie schowałaś
        tą małą karteczkę - na co Iga - schowałam tatusiu i już jej nie ma - szukał 2
        dni , ale miałam ubaw- ja go nie mogę nauczyć sprzątania może córce się uda smile
        Kasia
    • koleandra Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 14:06
      Ojoj.... jak się kremem wysmarowała to nie leciałam z aparatem żeby zdjęcie
      robić tylko jej wysmarowałam klapsa i dokładnie przypomniałam, że nie wolno.
      Zabawne? nie dla mnie....
      • sowa_hu_hu Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 14:11
        wychodzi na to że jestem nieodpowiedzialną matką bo nie dałam klapsa jak sie
        syn jogurtem wysmarował... a niemąż go w tym czasie nakręcił...
        faktycznie beznadzieja ze mnie...

        • koleandra Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 14:15
          Ja nie mówię, ze powinien dostać klapsa ale jak się cieszycie z jego wybryków
          to on robi więcej i więcej.... bo go żadna kara nie spotyka. Ja mojego dziecka
          nie biję prawie wcale ale są sytuacje kiedy to konieczne - np. jak jej kilka
          razy powtarzam, że nie wolno (bez uśmiechu! surowym głosem - znaczy mówię
          poważnie) a ona nie rozumie.
    • sowa_hu_hu Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 14:13
      ps - mój naklapsy nie reaguje , chyba ze sciągnełabym spodnie i wylała po gołej
      pupie zeby zabolało...
      a najczęściej to ja dostaje od niego...
      • koleandra Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 14:16
        sowa_hu_hu napisała:
        > a najczęściej to ja dostaje od niego...

        Sooooowooooo!!! na litość............
        • magdzia1 zaraz--najpierw pozwalacie potem bijecie??? 20.01.05, 14:23
          przecież można dziecku wytłumaczyć a nie od razu bić.Skoro dziecko brudzi się
          kremem,jogurtem...to znaczy,że jest pozostawione samo bez opieki i się
          nudzi.Przeciez można dziecko posadzić przy stole,dać serek i opowiadać w tym
          czasie bajkę.
          Ale po co?Lepiej nakręcić śmieszny film,a pózniej w szkole załatwić
          zaświadczenie,że dziecko ma ADHD dlatego bije dzieci,smaruje się kredą---po co
          rozmawiać i wychowywać--koszt zaswiadczenia wyniesie około 50 zł.i jaki spokój
          dla matkisad((
          • sowa_hu_hu magdzia 20.01.05, 14:35
            do mnie te słowa? jeśli tak to sobie nie życze!
            to ze raz mój facet nakręcił jak sie mały jogurtem wysmarował nie znaczy ze my
            sie dzieckiem nie zajumujemy!!!
            akurat wtedy siedział przy stole i jadł a ja robiłam obiad więc nie mogłam go
            jednoczesnie karmić! kiedy je obiadek zabawiam go zeby coś zjadł ale deserki
            często je sam i robi to grzecznie!
            ja nie bije swojego dzicka! czasami dostanie klapsa a jesli ktoś uwaza ze to
            jest bicie to jego sprawa...
            jeśli ty masz zamiar swojemu dziecku jakies zaświadczenia załatwiać to prosze
            bardzo! ja nie mam takiego zamiaru!
            • magdzia1 sowa... 20.01.05, 14:40
              pisałam ogólnie--do tych co zajmują się dziećmi i do tych co tego nie robią.

      • zona_wojtka Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 16.06.05, 17:27
        sowa_hu_hu napisała:

        > a najczęściej to ja dostaje od niego...


        Czasami dziwiłam się twoim wypowiedziom w innych wątkach, ale generalnie
        uważałam, że rozsądna z ciebie babka.

        Ten wątek przekonał mnie, że to nieprawda.
        • sowa_hu_hu zona wojtka 17.06.05, 00:24
          a ty przepraszam kim jestes zeby twierdzic czy ja jestem rozsadna czy nie? znasz
          mnie??? nie sądze...

          ale super jest kogoś oceniać po jednym poscie no nie? podbudowało cie to? no to
          fajnie...

          dobranoc
      • vinca Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 16.06.05, 18:10
        > a najczęściej to ja dostaje od niego...

        A jak za 15 lat Cię uderzy to też sie bedziesz cieszyć że masz "żywe dziecko z
        temperamentem"?

        No comments...
    • wegatka Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 14:28
      Starsza córka jest raczej z tych grzeczniejszych dzieci więc dużo mi nie
      nabroiła Po za wylaniem w kuchni czterech dwulitrowych butelek z wodą do
      kwiatków, wysmarowaniem się od stóp do głów kremem bambino, oraz zrobieniem
      sobie makijażu na całej twarzy czarnym tuszem do rzęs raczej nic nie zbroiła wink

      Ale młodsza już jest z tych bardziej temperamentnych i zdarzyło jej się umyć
      okna (chciała tylko pomóc mamusi) swoją szczoteczką i pastą do zębów, wrzucić
      mamusi do talerza z zupą piłkę do koszykówki (cudownie wyglądałam ja i pół
      pokoju), jak nie upilnuję to lubi rozwinąć całą rolkę papieru toaletowego
      siedząc na sedesie, pomalowała też kiedyś ekran telewizora czerwoną kredką
      świecową, biegnąc do łazienki, bez majtek i wołając "kuuupęęę!!!", zgubiła po
      drodze zawartość pupci w co oczywiście musiała wdepnąć bosymi stopami goniąca ją
      mamusia. Pewnie jeszcze by się znalazło parę numerów ale teraz pamiętam tylko
      tyle, ale z premedytacją numerów raczej nie wywija smile
      • sowa_hu_hu koleandra 20.01.05, 14:37
        no tak niestety jest - ja bioree małego na rece a onmi w tym momencie przywala
        z głowki albo ręką prosto w twarz...
        i co mam robić? zbić go? mówi ze nie wolno , przytrzymuje łapki...
        • verdana Re: serek i butelki 20.01.05, 14:46
          Nie widzę nic okropnego w smarowaniu sie serkiem i kręceniu filmu. Zresztą
          smarowanie się serkiem jest kształcące, dziecko poznaje konsystencję produktów.
          Co innego kopanie w butelki. Sowo! Czy zdajesz sobie sprawę, ze Twój synek moze
          się bardzo pokaleczyć, albo nawet przeciąć tętnicę?
          Uważam, że nie można dopuscić, aby dziecko robiło coś, co jest niebezpieczne. I
          jakos nie słyszę o dzieciach bez przerwy wychodzacych na parapet czwartego
          piętra, bawiących się czajnikiem elektrycznym czy też kontaktem. Bo zazwyczaj
          takich rzeczy rodzice jakos skutecznie oduczają. Trzeba się zastanowić - jak? i
          w ten sam oduczac innych niebezpiecznych zachowań.
          Czasem coś, co wydaje się śmieszne czy nieważne, kończy sie tragicznie. Ja np.
          stale patrzę na dzieci w wózkach sklepowych, które zamiast siedzieć - stają w
          nich na nóżkach. Dziecko mojej znajomej pozostawione samo i nie nauczone, ze
          tego nie wolno, wstało - wózek ruszył, dziecko wypadło na głowę. Jest roślinką -
          całkowicie sparaliżowane.
          • milarka Re: serek i butelki 20.01.05, 15:48
            verdana napisała:

            > Nie widzę nic okropnego w smarowaniu sie serkiem i kręceniu filmu. Zresztą
            > smarowanie się serkiem jest kształcące, dziecko poznaje konsystencję
            > produktów.

            Jeżeli ktoś uważa, że to zabawne, że dziecko smaruje się serkiem to ok, nie mam
            nic przeciwko, ale jeżeli ktoś uważa to za wredny wybryk i chciałby, żeby
            dziecko tego nie robiło to wtedy radziłabym jednak nie kręcić filmików i nie
            śmiać się tylko reagować.

            I oczywiście zgadzam się, że rozbijanie butelek to o wiele gorszy wybryk.

            >Uważam, że nie można dopuscić, aby dziecko robiło coś, co jest niebezpieczne.
            >I jakos nie słyszę o dzieciach bez przerwy wychodzacych na parapet czwartego
            >piętra, bawiących się czajnikiem elektrycznym czy też kontaktem. Bo zazwyczaj
            >takich rzeczy rodzice jakos skutecznie oduczają. Trzeba się zastanowić - jak?
            >i w ten sam oduczac innych niebezpiecznych zachowań.

            Popieram, bardzo dobra rada
        • koleandra Sowo 20.01.05, 14:51
          Widzisz Sowo, ja tak jak Ty mam jedno dziecko i nie mam możliwości porównania
          jej z innymi dziećmi. Nie wiem czy to kwestia wychowania czy charakteru, myślę,
          że po trochu i tego i tego ale taka sytuacja jak opisujesz jest dla mnie nie do
          przyjęcia. Pamiętam jeden raz kiedy mała spróbowała mnie uderzyć - ręką lekko
          trzepnęła mnie po nodze (specjalnie) i zareagowaliśmy wtedy i ja i mąż
          stanowczym, ale to na prawdę stanowczym i z groźną miną "co ty wyprawiasz, nie
          wolno mamy bić" - nie bijemy jej za coś takiego tylko patrząc jej w oczy
          chłodno tłumaczymy - a ona rozumie. Wiem na pewno, że jeśli dziecku się pozwoli
          raz to juz następnym razem zabranianie mało da.
          Poza tym nie skutkuje mój lament ani prośby, ja tago nawet nie stosuję w
          grubszych przypadkach. Mogę poprosić raz ale następny raz to już ostro
          mówię.... a klaps jest w ostateczności.
          • ada_zie Re: Sowo 20.01.05, 15:02
            zamias opisów psikusów mamy dyskusję na zupełnie inny temat...
            ale skoro tak to i jaszcze coś dopiszę - mój synek bije mnie, bije męża oraz
            inne dzieci - rozmawialiśmy z psychologiem dziecięcym - wiemy jak na to
            reagować i możecie mi wierzyć nie akceptujemy tego i syn o tym wie...
            ale niektóre dzieci tak wyrażają swoje emocje, z którymi sobie nie radzą
            i Droga Koleandro - jeżeli jednorazowy zakaz bicia Ciebie poskutkował to cieszę
            się i życzyłabym sobie żeby było tak i w naszym przypadku...
            mam nadzieję, że nasze dziecko wkrótce zrozumie
    • miquella Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 15:35
      Sowo Droga. Jeśli chodzi o Twojego rozbójnika, to dziewczyny mają rację, mówiąc, że nie wolno pozwolić dziecku na takie zachowanie. Stanowczość i konsekwencja - bardzo logicznie i rzeczowo wyjasnione przez jedną z dziewczyn jest tu faktycznie KONIECZNA! To wymaga od rodziców wiele wysiłku i pracy. Prawdą jest, że nie możesz pozwolić, aby Maluch Cie okładał, o nie!! Dziecku na każdym kroku trzeba tłumaczyć dlaczego jego zachowanie nie będzie akceptowane. Pamiętaj aby nie mówić " Nie lubie Cie", "Jesteś zły, głupi itp" tylko, "nie lubię kiedy to robisz, bo wtedy czuję.... ", albo pofantazjuj mówiąc " biedne słoiczki, chyba je bolało jak je kopałeś" itp, dziecko to wyższa szkola jazdy i każde jest inne. Każad mama znajdzie swój sposób na malucha.
      Ale prawda jest taka,że czasami nawet "święty" nie wytrzyma i zachowa sie niepedagogicznie smile
      Poza tym, czasem można "dać sobie na luz" i w nakręceniu jednego głupiego filmiku nie widzę nic aż tak złego. Byle nie dawać dzicku poczucia ,że jego psoty bawią rodziców, bo będzie psocić częściej. A tak swoją drogą, to za parę(naście) lat taki film może być niezłą pamiątką dla Was i dla synkawink
      Sowa, jeśli czujesz że sobie nie radzisz poproś o pomoc pediatrę, który może pokieruję Cie do psychologa dziecięcego, lub pedagoga. Być może zachowanie Twojego synka nie jest efektem tak często sugerowanego tu "złego postępowania rodziców". A jeśli do tej pory robiłać faktycznie coś "nie tak" to siła fachowa po dokładnym zapoznaniu się z Maluchem poradzi co zmienić.
      Powodzenia!!!!!!!!
    • magda1711 Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 17:31
      Soooowooo litościiii...smile
      Mój też jest strasznym łobuziakiem.Chce otwierać szafki, których mu nie wolno,
      ruszać różne sprzęty(pralka , kuchenka,itp)i ogólnie dużo broić.Jest młodszy od
      Twojego Marcela, ale przecież jakieś granice są.
      Siedzę praktycznie cały dzień z nim SAMA.Czyli oznacza to "wspólne" sprzątanie,
      gotowanie, mycie garów,zakupy.I mimo tego staram sie robić i pozwalać mu na
      tyle ile można pozwolić dziecku!
      Też jak gotuję obiad a on mi chodzi po kuchni i stara się otwierać
      szafki,których nie może, to przytrzymuje je nogą lub zasłaniam sobą i mówię że
      nie wolno.Albo upierdliwie odsuwam go od tych rzeczy aż przestanie je ruszać.
      A niech by tylko z premedytacjąsmile zrobił jakieś głupstwo(typu tłuczenie butelki
      i kopanie)to by się działo...Nawet nie mogę sobie wyobraźić jak by mój Mały tak
      postępował, choć zaręczam Cię że też niezłe z niego ziółko.
      Ktoś tu już napisał , ze trzeba być stanowczym i konsekwentym.Prawda!
      Ja to jeszcze czasami ulegnę ale mój Mąż to już w ogóle!Jak mówi NIE, NIE WOLNO
      to tak jest.
      Są szafki których Mały nawet nie próbuję otwierać , bo miał mówione milion razy
      ze nie wolno i nawet go nie korci ich otwieranie.
      Jedyną rzeczą którą się wysmarowuje mój syn jest krem bambinosmilei to jeszcze po
      troszce.
      Tez raz spróbował uderzyć w buzię, na tym razie się skończyło.
      Musisz przecież być w jakiś sposób stanowcza.Przecież jeżeli dziecko płacze z
      powodu takiego , że nie dostanie rzeczy której mu nie wolno , to niech
      płacze.Mnie to nie rusza.Krzywda mu się nie dzieje, nic go nie boli, więc może
      płakać.
      Zastanów się tylko nad tym, że jeżeli teraz go nie "utemperujesz" to co będzie
      w przysżłości?

      Ps.Teraz już ma tak na niektóre rzeczy wpojone słowo nie wolno(zwłaszcza na
      sprzety taty), że jak np powiem na parasolkę nie wolno, to patrzy się na mnie i
      mówi: taty? smile))
      • joasiiik25 Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 19:44
        Zgadzam sie z dziewczynami: konsekwencja to jedyny klucz to rozwiazania
        problemow z wybrykami dziecka.
        Nie widze nic zabawnego w brudzeniu sie jedzeniem, kopaniem w szafki i w ich
        zawartosc, bicie mamy...
        Moj mimo,iz ma dopiero 9m reaguje na slowo "nie wolno" wtedy cofa raczke w
        innym przypadku wszystkie kwiatki mialabym oskubane, maz pozegnal by sie ze
        swoimi plytkami i innym sprzetem.

        Najgorsze jest to,ze niekotrym matka brak konsekwencji a pozniej skutki sa
        takie jak widacsad
        no coz kazdy wychowuje dziecko na swoj sposob.
    • cubus1 Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 21:38
      sowa_hu_hu napisała:

      > ale sie rozpisałam - ale chłopa w domu nie ma więc chwile moge smile
      >
      > tak mnie natkneło - bo to cow yprawia moje dziecko to juz ludzkie pojęcie
      > przechodzi... przed momentem wziłą paczke chrupek do mleka i wszystko
      > rozsypał na calą kuchnie - ja krzycze zeby przestał a on tym bardziej!
      > wczoraj otworzył szafke gdzie stoją wszystkie butelki , słoiki , oleje , sosy
      > itp - wykopał nogą z całej siły - pękla butelka z octem , wszystko sie wylało
      > a jaki smród... nawet nie zdazyłam go złapać - taki szybki jest!
      > jego ulubiona wredna zabawa to wylewania picia z butelki - wlewa to do
      > wszystkich zabawek przez co połowa juz nie gra bo wnętrzności polepione
      > sokiem marchewkowym...
      > pare dni temu zrzucił butelke z "kubiusiem" i to nie przez przypadek smile jego
      > babcia prawie że zawału dostała smile
      > czasami lubi tez sie wysmarowac serkiem albo jogurtem - dosłownie po calej
      > glowie i buzi - wystarczy ze sie tylko odwróce na moment! nawet nakręciłam
      > mały filmik jak to robi smile
      > w kazdym razie codziennie coś zbroi - a dzien długi jest...
      > teraz sie anuczył i amyka za sobą drzwi zebyśmy tylko nie widzieli co robi...
      > acha! przypomniało mi sie - kiedy wyjął z szafy bezbarwną paste do butów i
      > równiez wysmarował całą buzię - pachniał cudownie!
      > wygląda jak aniołek ale charakterek ma przewredny smile
      >
      > pozdrawiam
      >

      smile))))) ale sie usmialam.
      Super dawac rady jak wasze dziecko ma 6 miesiecy, co ?!
      Bzdura totalna i tyle.
      Dzieci sa rozne,najrozniesze.
      Dziecko Sowki moze byc super wychowywane i ma taki a nie innych temperament i
      tyle.
      Wiem, cos o tym bo sama mam 3 letniego robrykanego elikwenta.Nie jest az tak
      perfidny w swoim postepowaniu ale potrafi, oj potrafi...A eksperymentowac kocha.
      Mial swoj okres rozsypywania chrupek,malowania sudocremem,malowania po scianach
      itd.

      Sowka musisz reagowac.Wiem ze na niewiele to sie zda ale musisz.Maluch musi
      wiedziec ze takie zachowanie nie jest akceptowane i ze Cie to nie smieszy.
      A reszta sama minie...
      Uwazaj tylko na niego aby nie zrobil sobie krzywdy ten maly rozbrykaniec smile
      I nie przejmuj sie,puszczaj mimo uszu slowa o nie wychowaniu,nadpopudliwosci
      tudziez ADHD - szczegolnie jesli padaja z ust mamus
      1. Mam slodkich dziewczynek
      2.Mam dzieci do 12 miesiecy'
      3. Mam bezdzietnych ale przeciez oczytanych

      Spij dobrze smile))



      • miquella Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 21.01.05, 10:18
        Brawo Cubus!! Popieram!
        Bardzo łatwo dawać komuś rady, nie znając całej sytuacji. Jestem pedagogiem dlatego pozwoliłam sobie we wcześniejszych postach coś zasugerować. Uważam, że mamy które nie mają pedagogicznego przygotowania, powinny ważyć słowa.

        Nie tak ostro dziewczynki.

        Sowa jesli nie masz sobie nic do zarzucenia, to puszczaj mimo uszu "dobre rady". A dla pewności konsultacja pedagogiczna nie zaszkodzi. Tak, dla siebie!

        3maj sie ciepło!
    • goonia Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 22:02
      wiecie, ze moj starszy syn stanowil istny postrach, rozbiegany, wszedzie go
      bylo pelno, niszczyciel i szkodnik przy tymsmilekonsekwencji moze bylo za malo, bo
      niestety proszenie, tlumaczenie, prosby, grozby nie skutkowaly.
      Sowo piszesz, ze mieszkasz u mamy i nie mozesz poprzestawiac jej w domu, ale
      chyba dla dobra dziecka mozna pewne rzeczy przelozyc lub pozamykac szafki - sa
      specjalne blokady do tego celu. Chyba Twoja mama wolala by zeby miszkanie nie
      pachnialo octem czy innym aktualnie rozlanym plynem. u mnie i tak wystarczyla
      chwila nieuwagi i zawartosc szafek ladowala w koszu na smieci, wc i na
      podlodze. magnesy z lodowki w VCR i takie tam. nie rzeby to robil zlosliwie, po
      prostu on mial niespozyta energie, co do bicia to ja sobie zaslonilam twarz i
      udawalam, ze placze i odsuwalam sie jak chcial odslonic moja twarz. mowilam
      przy tym, ze mnie boli i jest mi smutno, on ma b. dobre serduszko i
      wystarczylo, ze zaslonilam twarz to zaraz przybiegal zmartwiony.
    • monika340 Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 20.01.05, 22:40
      No czytam Twój post Sówko i mam wrażenie ze piszesz o mojej 19 miesiecznej
      córce Oj jaki to diabełek dosłownie psoci i patrzy beszczelnie w oczy Na nic sa
      krzyki zakazy itp itd I wkurzaja mnie mamusie które wzdychaja jak to tak
      dziecko moze robic jest nie wychowane itp Jak dziecko półtoraroczne ma rozumieć
      zakaz NIE WOLNO OTWIERAC TEJ SZAFKI sory ale jakoś nie moge tego zakumac Iwcale
      ale to wcale nie uważam ze moje dziecko jest niewychowane...Pozdrawiam Mamy
      łozuziaków
    • kdb.se Sowka ! 20.01.05, 22:49
      Ale bzdury ... heheheh dobre 9 miesieczne dziecko reaguje na slowa .. nie
      wolno ... moze raguje ale na podniesiony glos Mamy !buuuu ale bzdura !!!

      Sowko a ja uwazam , ze kazde dziecko jest inne i kazde dziecko jak i dorosly ma
      rozny temperament ...a tych chwil smiesznych , nagranych na kamere nikt nam nie
      zabierze ... to jest wlasnie najwspanialesze co dzieci nam daja ... sa
      szczere , prawdziwe , otwarte smile)))

      Pozdarwionka dla Ciebie i Marcelka !!!!
      Trzymajcie sie cieplo !!!
    • goonia ooooops! 20.01.05, 23:06
      wylogowalo mnie, ale chcialam wam pokazac, ze dziecko dla ktorego ma sie czas i
      w miare cierpliwosc po prostu nie reaguje na pewne rzeczy. On w wieku kilku 8-9
      miesiecy byl ogromnie ruchliwy i wscibski i wypadki/szkody czynil ciagle,
      niechcacy ale jednak. moja corcia siedzi grzecznie sama sie bawi 14 m-cy, tak
      bylo odpoczatku, jak zajrzy do szafki w kuchni ja jej mowie co tam jest,
      popatrzy i jeszcze za soba drzwiczki zamknie, i idzie dalej. jak by mi ktos
      wczesniej powiedzial, ze sa takie dzieci, to bym nie uwierzyla.
      Czasmi faktycznie rodzice pozwalaja dzieciom na zbyt wiele, z lenistwa lub
      milosci, robia im w ten sposob krzywde ale nie zawsze jest to kwestia tylko i
      wylacznie wychowania. Czasem "ten typ tak ma" i ciezko sobie poradzic. Nie
      oceniajmy wiec innych bardzo pochopnie gdyz nie zawsze jest tak jak by to na
      pierwszy rzut oka wygladalo.
      Pozdrawiam wszystkie mamusie i ich rozrabiaki
      Goonia
      • ewa2233 Re: ooooops! 21.01.05, 08:59
        Nasz jest wścibski. Owszem. Ale STANOWCZE "nie wolno" ! u nas działa.
        Ćwiczyliśmy to od początku, gdy jeszcze nie rozumiał co słówko znaczy.
        Szafka z komputerem stoi otwarta i gdy małego "korci" patrzy na nas i sie do
        kompa zbliża. A później najwyżej na kompa "krzyczy", że nie wolno smile ale go nie
        ruszy.
        "Nie wolno" nie działa tylko na szafkę, gdzie trzymamy muesli, bo synek
        uwielbia wyjadać z nich rodzynki. Niestety często kończyło się to wysypywaniem
        wszystkiego na podłogę (przypadkowe) i dlatego na drzwiczki został założony
        specjalny sznureczek, którym się je przywiązuje i się nie otwierają.

        Wiesz, Sowo, po lekturze "psikusów" jestem w stanie zrozumieć Twoją mamę, która
        nie chce zostawać z dzieckiem. Nie każdy potrafi poradzić sobie z takim
        maluchem. Zwyczajnie sobie nie radzić! jak również nie mieć do niego siły, ani
        ochoty na nerwy, czy czegoś "nie zmaluje" i krzywdy sobie nie zrobi.
        Opieka nad dzieckiem to nie tylko "zostanie" z nim przez jakiś czas. To przede
        wszystkim odpowiedzialność. A mając pod opieką takiego rozbrykanego dzieciaka,
        który nie słucha - to prawdziwa nerwówka.
        Kiedyś spotkałam się z całkiem młodą babcią, która ma takiego właśnie psotnika -
        wnuczka. Mówiła, że pozostanie z nim nie jest na jej nerwy. Po kilku godzinach
        jest wykończona.
        Oczywiście forma, w jakiej Twoja mama odmawia Wam pomocy (auto, itp) jest poza
        dyskusją, ale w kwestii opieki nad dzieckiem, wydaje mi się, że mogłabyś
        spróbować spojrzeć na to z innej strony.
        -----------------------------
    • mama_dominika Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 21.01.05, 09:04
      Dziś mogę się tu dopisać po wczorajszych doświadczeniach:
      1. włożenie nogi w drewniany stojak z karafką na wodkę (pustą), dookoła której
      na kołeczkach wisiały kieliszki - można sobie wyobrazić co zostało z kieliszków
      (wszystkich!), nie wspominając o tym, że ktoś karafkę wczesniej postawił na
      podłodze....
      2. ściąganie wszystkich przedmiotów będących w zasięgu ręki na półeczce pod
      lusterkiem w łazience podczas mycia zębów - ile wtedy trzeba cierpliwości!!!
      3. zrobienie kupy do wanienki podczas kąpieli i częściowe wyjęcie jej z
      odłożeniem na pobliski cokolik (co spowodowało ubrudzenie palca i wynikły z
      tego przejmujący lament)
      • sowa_hu_hu ewa 21.01.05, 09:37
        jeśli chodzi o mojego marcela to on jest grzeczny jeśli ktoś sie z nim bawi w
        jego pokoju np. autkami... więc spokojnie mozna z nim 2 godz psoiedziec i sie
        pobawić i wtedy jest bezproblemowy! to apropos tego ze mama nie chciła z nim
        zostać nawet godziny...
        marcel broi jak spuszcze go na chwile z oka ale jak z nim siedze w pokoju z
        zabawkami jest grzeczny - więc da sie...
      • sowa_hu_hu Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 21.01.05, 09:39
        z resztą nie chce już dłużej na ten temat rozmawiac..
        wyszło na to ze jestem nieodpowiedzialną i wulgarną matką która ma w domu
        bachora i wychowuje go na przestępce!

        "pozdrawiam" wszystkie idealne mamusie i ich cud dzieci
        • magdzia1 Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 21.01.05, 10:04
          no wiesz---brak ojca dziecka,
          mieszkanie z niemężem(lub jak go tam nazywasz)
          brak mieszkania,
          pomieszkiwanie u niedobrej mamy
          "głupia"koleżanka która cię wykorzystuje
          brak stałego zajęcia/pracy
          .............................do pisz sobie resztęsmile
          • sowa_hu_hu Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 21.01.05, 10:12
            i co? usatysfakcjonowana jesteś? lepiej sie czujesz? fajnie tak kopać drugiego
            po głowie co?

            nie mam zamiaru ci sie tłumczyć...

            ale nie będe ci dłuzna - mam nadzieje że kiedyś życie dokopie ci do tyłka i to
            tak pożądnie , może wtedy przestaniesz z taką łatwością oceniac innych...
      • malgosia87 Re: wydaje mi się, że ........ 21.01.05, 10:18
        dla większości wypowiadających się w tym watku oczywiste jest, że dzieci maja
        rózne temparamenty, sposób postępwoania trzeba zatem dostosowywac do dziecka.
        Jeśli tak jak w przypadku synka Sowy, do dziecka nie trafiaja tłumaczenia (ha, w
        przypadku 2 latka tak jest w większosci) czy stosowane kary, które w dodatku
        fantastycznie działają na wszystkie okoliczne równolatki, to nie znak, że
        dziecko jest jakims kuriozalnym przypadkiem, tylko,ze trzeba poszukać innych
        sposobów dotarcia do niego. Sowo wybacz, ale nie rozumiem dlaczego mu na to
        wszystko pozwalasz, dla mnie naturalne byłoby po pierwsze założenia blokad na
        szafki, skad synek wziął np.tę butelkę Kubusia, którą zrzucił, i przez która
        babcia o mało co nie dostała zawału, ma nadzieję, że butelka nie wylądowała tuz
        koło babci? Jeśli wiesz, że wymazuje się jogurtem, to pozwól mu samemu jeść, ale
        pod nadzorem, jeśli je - nie reaguj, jeśli zaczyna się bawić, powiedz, zeby
        przestał, nie zareaguje to zabierz jogurt z komenatrzem, że jedzenie to nie
        zabawa. protesty zignoruj i rób tak zawsze; więcej nie tłumacz i nie wymyslaj
        żadnych kar.
        napisałas jeszcze
        "no tak niestety jest - ja bioree małego na rece a onmi w tym momencie przywala
        z głowki albo ręką prosto w twarz...
        i co mam robić? zbić go? mówi ze nie wolno , przytrzymuje łapki"
        Nie wiem w jakich to ma miejsce sytuacjach, ale ja zamiast tłumaczyć i
        przytrzymywać, puściłabym dziecko i pokazało jak mnie to zabolało ( bo, że
        zabolało w to nie watpię).

        Pozdrawiam
        Małgosia,
        mama 5,5 letniej Julki
    • fiszerowa Czytam, czytam i oczom nie wierze ;-( 21.01.05, 10:27
      Czy naprawde w Waszych domach wraz z pojawieniem dziecka nic sie nie zmienilo?
      Nie ma blokad na szfkach kuchennych?
      Nie przestawiliscie niebezpiecznych przedmiotow poza zasieg malych raczek?
      Nie odpuscilyscie sobie idelanych porzadkow w szafakch z recznikami i garach?
      Czy Wasze dzieci nie uczestnicza w domowych pracach takich jak: pranie,
      odkurzanie, zmywanie, gotowanie, pieczenie, wycieranie kurzy itepe?
      Czy posiadanie dziecka wreszcie, nie zmienilo Waszych hierarchii wartosci, i
      nie przedkladacie szczecia i radosci dziecka ponad jakies tam zajecia domowe?
      Czy naprawde uwazacie, ze bicie jedyna metoda wychowawcza?
      To ja chyba jakas nienormalna jestem.
      Bo jesli moje dziecko wysmarowalo sie kremem to po pierwsze byla to moja wina,
      bo zostawilam krem w dostepnym dla niego miejscu, a po drugie uczyl sie przez
      nasladownictwo - w koncu codziennie widzi jak mama to robi i sam tez chcial
      sprobowac.
      Jesli rozklada moje podpaski (nie uzywane!) to tylko dlatego, ze ja ich celowo
      nie klade gdzies indziej. Czasami zielonymi i rozowymi kwadratami oblozona jest
      cala lazienka wink, ale jak sie okazuje to jest zielona trawa i Tunio posadzil
      na niej rozowe kwiatki wink
      Jesli zlapie dlugopis i zaczyna nim mazac to dlatego, ze ja go nie odlozylam, a
      poza tym chce byc taki jak tata i "pisac memorandum" wink
      A stanowczosc i konsekwencja, tak tutaj wysmiewane, sa najwazniejsze w
      wychowaniu malego czlowieczka. Daja mu m.in. poczucie bezpieczenstwa i
      swiadomosc konsekwencji wlasnych czynow. Bo jesli mowie, ze nie wolno wynosic
      kredek z pokoju i sluza tylko! do malowania na tablicy i kartonie, to Tunio
      wie, ze jesli zrobi inaczej, to je zabiore. I nie ma zmiluj.

      pozdrawiam
      Fiszerowa
      • hancik5 Re: Czytam, czytam i oczom nie wierze ;-( 21.01.05, 10:53
        Ja też oczom nie wierzę...
        Fiszerowa, brawo !!!
        Dziecko to dziecko przecież...
        Moje też miało niezły charakterek, ale właśnie spokojna konsekwencja, bez
        nerwów i krzyków przynosi prawdziwe efekty. A to że dziecko wszędzie sięga
        rączkami to przecież normalne !
        Pzdrawiam











    • hancik5 Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 21.01.05, 10:57
      A poza tym "wredny" psikus nawet w cudzysłowiu brzmi trochę dziwnie...
      • sowa_hu_hu ............................... ........ 21.01.05, 11:03
        dziewczyny nie dość wam jeszcze? szkoda że nie pomyślicie przez chwile jak ja
        sie teraz moge czuć...
        • ewa2233 Re: ............................... ........ 21.01.05, 11:15
          Sowo! SPOKOJNIE!
          Nie wszystkie piszemy tu złośliwie (mówię za siebie oczywiście
          i za te mamy, w których wypowiedziach nie słychać agresji).
          Fisherowa napisała "bardzo ładnie" o ciekawych dla dziecka "zasadzkach",
          zastawianych przez dorosłych.
          Dziecko nie jest "niegrzeczne", a jedynie zaistniała sytuacja je "rozkręca" i
          daje okazję do robienia "doświadczeń".
          np. - ale fajnie: rzucę butelką - sprawdzę czy będzie pomarańczowa fontanna i
          czy mama znowu szybko zacznie biegać ze ścierką!

          To żaden wstyd "nie radzić sobie" w różnych sytuacjach - a jaka ulga dostać
          rozsądną radę - jak z takiej sytuacji wybrnąć!

          pozdrawiam - nieagresywna (jak zwykle) - Ewa smile
          -----------------------------
          • sowa_hu_hu Re: ............................... ........ 21.01.05, 11:27
            ja rozumiem ewa... ale przeczytaj sobie wypowiedzi magdzia1 i hic_mulier...
            jakbys sie czuła na moim miejscu?
            wyszło na to że jestem jaką tam latawicą która sobie zrobiła bachora z byle
            kim , chowa go na bandyte i nic w zyciu nie osiagneła...

            nie będe tłumaczyć tym osobom że jest inaczej bo nie ma sensu...
            ale jak ktoś nazywa twoje dziecko bachorem to boli - i ciebie tez by pewnie
            zabolało...
            a moj syn mimo że psoci jest kochany i mądry!
            nie ejstem super idealną matką , pewnie wiele mi brakuje do wielu z was ale nie
            jestem też totlaną beznadzieją która nic nie potrafi i która nie dba o własne
            dziecko...
            • ewa2233 Re: ............................... ........ 21.01.05, 11:30
              NAJLEPSZĄ reakcją na takie posty jest : BRAK REAKCJI!
              Słowo!
              -----------------------------
              • sowa_hu_hu małgosia 21.01.05, 11:36
                nie o to chodzi że sie skupiłam... oczywiście dostrzegam dobre rady dziewczyn!
                słowo smile
                • malgosia87 Re: sowo :), słowo, że 21.01.05, 12:48
                  wiem, zxe czytasz wszystkie posty a nie tylko te zaczepne, tylko dlaczego
                  odpowiadasz tylko na te drugie, ja bym zrobiła odwrotnie smile, a może nawet tych
                  złośliwych nie czytała dłużej niż kilka wersów.

                  Pozdrawiam,
                  Małgosia
          • malgosia87 Re: ............................... ........ 21.01.05, 11:29
            Sowo skupiłaś się na postach zawierających złośliwości a nie dostrzegasz tych
            pokojowych z rozsądnymi radami ;0,
            • magdzia1 sowo........ 21.01.05, 11:42
              nie chciałm cie obrażić--pwoedziałm swoje zdanie na temat dzieci------róznych
              dzieci a nie twojego syna.
              A na twój post w którym przeklinasz napisąłm o tym że jeśli ty nie zachowujesz
              podstaw kultury to co nauczysz dziecko???
              Nie chciałm cie obrazić--jesli tak sie stało to---PRZEPRASZAMsmile)))
              • sowa_hu_hu Re: sowo........ 21.01.05, 11:48
                no wiesz---brak ojca dziecka,
                mieszkanie z niemężem(lub jak go tam nazywasz)
                brak mieszkania,
                pomieszkiwanie u niedobrej mamy
                "głupia"koleżanka która cię wykorzystuje
                brak stałego zajęcia/pracy


                to jest zdanie na temat dzieci???
                to jest jechanie po moejej osobie - nie znasz mnie a piszesz takie rzeczy...
                jak tak można w ogole...? czy ja ci w czyms zaszkodziłam?
                nie będe ci tłumaczyć punk po punkcie jaka jest moja sytuacja bo musiałabym
                chyba opowiedzieć całe swoje życie... ale powiem ci jedno - mylisz sie!
                nie ejstem takim dnem jak ty to przedstawiłas w swoich podpunktach...

                a to że powiedziałam żeby sie laska odemnie odpi... mogłabym powtórzyć jeszcze
                raz!!! bo nie pozwole żeby ktoś wyzywał moje dziecko od bachorów! postaw sie na
                moim miejscu... a to że napisałam tak do jednej lali nie znaczy ze będe uczyć
                tego dziecka! skąd tak wniosek w ogóle???????????
    • fasolka99 Re: Dzieci sa ciekawe... 21.01.05, 12:07
      Czesc, ja to jeszcze mam taka uwage a propos dzieci grzebiacych w szafkach
      kuchennych np. - u mnie (szczegolnie przy drugim, mocno zywym dziecku) pojawily
      sie blokady na szafkach i szufladach w kuchni wszedzie, gdzie sie dalo. Gdzie
      sie nie dalo - z tych szafek/szuflad zniknely potencjalnie niebezpieczne rzeczy.
      Ale... zawartosc zamknietej "niebezpiecznej" szafki z tarka do warzyw, nozami do
      miksera i podobnym sprzetem ogladamy co jakis czas razem. Synus wie, ze nie
      wolno mu samemu brac tych rzeczy do rak, ale razem ze mna bardzo chetnie je
      oglada, pare razy powtarza, ze "ostre" i "raczka sie skaleczy", "nie wolno
      dzieciom". Teraz (maly ma 2.5 roku) moge juz tej szafki nie blokowac, on i tak
      nie ruszy tych rzeczy. I mysle, ze jest tak dlatego, ze jego ciekawosc zostala
      zaspokojona.
      Zawsze natomiast mial dostep np. do szuflady z drewnianymi lyzkami, roznymi
      plastikowymi kuchennymi szpagalami i robil tam przepiekny "porzadek". Teraz juz
      tak nie robi - znudzilo mu sie po prostu. Teraz "gotuje" na stoleczku w
      prawdziwym garnku ryz, makaron, przyprawy, mieszajac lycha i na koniec
      zamiatajac to, co mu sie rozsypie (jak nie patrzy, to ja oczywiscie potem
      poprawiam to zamiatanie, ale wlasnie jak nie patrzy, zeby nie urazic jego uczuc
      - mysle, ze jest dumny z siebie, ze pozamiatal po zabawie). Mysle, ze dzieciom
      mozna pozwolic na wiele jasno pokazujac co jest dobre, a co nie (swietny byl
      przyklad z kopaniem w butelki - nie kop, bo sie skaleczysz, a butelkom bedzie
      smutno), ja np. zawsze zwracam uwage, zeby dzieci nie niszczyly czegos bez sensu
      i z premedytacja. Co innego jest pociac gazete w drobny mak (okropnie fajna
      zabawa dla Kogos, kto wlanie opanowal poslugiwanie sie nozyczkami), a co innego
      wlasne ubranko czy obrus. Dzieci szybko chwytaja roznice. No i zaspokajac
      ciekawosc, to podstawa. Mysle, ze w domu nie ma takiego miejsca, ktorego by nie
      mozna razem z dzieckiem obejrzec (nawet szafka z lekami, jak zainteresuje
      dzieciaczka) i wyjasnic (w przypadku lekow stanowczo, najlepiej poprzec
      blokadka, czy nawet zamkiem), ze tego dzecku nie wolno ruszac. Proponuje jeszcze
      rozwinac zdanie "nie ruszaj" w "nie ruszaj, bo... jest to ostre, skaleczy
      raczke, oparzy".
      Chaotyczny ten moj post, ale moze jakos polapiecie sie o co mi chodzi smile
      Pozdrawiam serdecznie!
    • wieczna-gosia Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 21.01.05, 14:27
      zmeinilabym miejsce sosow itdp, a w ich miejsce wlozylabym garnki czy co tam
      mozna bezkarnie rozwalac.
      Wlewanie picia- jesli tobie nie przeszkadza no problem, jesli przeszkadza- co za
      problem dac dziecku pic kiedy chce, po czym zabrac mu picie gdy sie bawi?

      Sowo, mam bardzo ciekawskie dzieci, w duzych ilosciach, ale szkod w domu
      praktycznie nie mam, bo maluchy do 3 lat maja dostep wylacznie do rzeczy,
      ktorymi nie mozna zrobic krzywdy sobuie, ani nie mozna zbytnio nabalaganic.
      Starszym dzieciom zdarza sie sprawa wiekszego kalibru, ale to juz jest rozmowa
      na innym poziomie- om juz moge wytlumaczyc ze wymalowywanie calej szminki mamie
      jest niefajne, ze mazanie po scianach kredka konczy sie myciem wlasnorecznie
      tejze sciany.

      Slowem- przeczytalam twoj post i zbieralam szczeke z ziemi, ze ktos takie
      psikusy uwaza za normalne wink)))) chyba ze lubi duzo szorowac podloge po sosach i
      olejach w takim razie przepraszam wink) ja nie lubie wink))
    • weronikarb Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 21.01.05, 14:52
      Sowa to chyba mamy jedno i to samo dziecko smile
      Dominik ma 15 m-cy
      Słowo "nie wolno" klaps, grożenie to dodatkowy napęd na brykanie.
      Wie co to jest ała, co może sie stać jak dotknie np. goracego i to mu wcale
      nie przeszkadza.
      My mamy tak wszystko poukladane aby sobie nie zrobił krzywdy, ani szkod
      materialnych.
      Jednak ulubiona zabawa w kuchni to wylaczanie gazu, wyjadanie z wiaderka z
      odpoadkami, wsypywanie mamie ziemniakow do zlewu oraz wyciaganie wszystkich
      garów+pokrywek z szafki.
      Wyciaganie rzeczy ze swojej szuflady w komodzie.
      Uwielbia chować jedzenie w najmnniej spodziewanych miejscach.
      A co wywinal? Cukier rozsypany na podlodze to juz u nas normalka, sciany na
      wysokosci raczek naszego synka maja kolor czekolady smile
      Uwielbia piece kaflowe, wie ze gorace ale i tak bierze drewno i probuje dolozyc
      mimoo ze sie pali az szczela.
    • wegatka Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 16.06.05, 18:49
      Oj dziewczyny, Sowa założyła ten wątek pół roku temu, tylko dziś go ktoś z
      lamusa wygrzebał. Nie ma co się nad nim roztrząsać, bo jej synek na pewno już
      zdążył nieco wydorośleć smile
      • maria_rosa Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 16.06.05, 21:05
        Sowa, ty sie lepiej wyluzuj na wstępie, bo jak już poprzedniczka napisała ktoś
        wygrzebał z zaświatów twego wątka smile))


        Ściskamsmile
        • sowa_hu_hu ojoj to widze ze dziewczynkom nerw podskoczył.... 17.06.05, 00:23
          ten watek to taki stary jest ze juz go nawet nie pamiętam... a wy sie pieklicie
          jak nie wiem co... trzeba wyluzowac moje drogie... jakas meliska albo coś?

          moje dziecko juz troche wydoroślało aczkolwiek nadal starszny z niego łobuz...
          prosze mi jesli byłybyście tak łaskawe nie wnioskowac ze skoro moje dziecko
          potrafiło mi "przylozyć" to jak bedzie miał 15 lat to mi da w zęby.. co to za
          idiotymz... skoro takie mądre jestescie to powinnyscie wiedziec ze wiele dzieci
          tak robi i to przechodzi z czasem... mojemu juz przeszło na przykład...

          a ja nie mieszkam u siebie w domu i mamie w szafkach przekładac nie mogłam -
          wiec jak nie zdazylam do małego dobiec to on zdazył coś zbroić... w moim
          mieszkaniu na pewno poukładam rzeczy inaczej ale tutaj nie ma o tym mowy nawet...
          • umasumak He he... 17.06.05, 01:03
            ... Panie chyba faktycznie na daty nie zerknęły wink.

            A co do bicia przez dwulatka, to pragnę donieść, że jest to przypadłość dość
            częsta dla tego wieku i przy konsekwentnym oraz stanowczym tłumaczniu
            dziecięciu, zanika ona z wiekiem. Nie oznacza w żadnym razie, że owo dziecię
            będzie biło swą rodzicielkę w wieku lat piętnastu wink.
            Moja starsza córka, obecnie dwunastolenia, prała mnie za pacholęcia niczym
            mokre żyto, lecz nabrała szcunku dla mej stanowczości i po kilku tygodniach,
            zaniechała niecnych praktyk. Obecnie nie bije mnie wcale smile. No chyba, że
            wypowiem się za trzy lata, bo być może w tym wieku skłonność do przemocy
            powraca wink.

            Pozdrawiam
            • wegatka Re: He he... 17.06.05, 16:28
              umasumak napisała:


              > Moja starsza córka, obecnie dwunastolenia, prała mnie za pacholęcia niczym
              > mokre żyto, lecz nabrała szcunku dla mej stanowczości i po kilku tygodniach,
              > zaniechała niecnych praktyk. Obecnie nie bije mnie wcale smile



              He he he, jakie Józefina ma dobre serduszko. A siniaki Ci już poschodziły ?
              wink))
    • ula_max a mój młody wczoraj... 17.06.05, 07:02
      wylał sok na mój nowiusieńki "nooteboczek". smile.
      • maria_rosa Re: a mój młody wczoraj... 17.06.05, 09:39
        A mój wywalił pilota ( bo się bakterie zesrały ) przez oknosmile
        Moje metody wychowawcze jak widac na nic.smile
        pozdr,

        ps. pisze aby podnieśc żywotność watkusmile
        • sowa_hu_hu Re: a mój młody.... 17.06.05, 09:52
          wrzucił mi kiedyś telefon do kosza na smieci - ale sie głupia naszukałam smile
          a swojemu tatusiowi do kibla hehe smile ale juz mu przeszły te pomysły...

          ja jestem zadowolona bo juz nie bije , samemu mu przeszło... a jak pieknie bawi
          sie z innymi dziecmi smile jest bardzo towarzyski

          natomiast ostatnio zaczął nasladowac psa ktory pije wode z ocka wodnego...
          nachyla sie i wsadza tam głowe... tzn ja go pilnuje zeby tam nie podchodził ,
          tłumacze ze nie wolno ale to jest groch o sciane.... nic nie dociera sad nawet
          nie zdaze podbiec do niego jak on juz klęczy nad oczkiem - efekt tego taki ze
          ostatnio poprostu sobie tam wszedł!!! nie zdązyłam nawet dobiec... klapsa w
          tylek dałam nawet... nic nie pomaga bo on chce robic to co pies... ma swój basen
          na ogródku ale woli oczko wodne - tak ze nie moge go spuścić z oka nawet na
          chwile... najchętniej to bym to oczko zakopała ale nie moje... skonczy sie
          jednak niedługo to wszystko bo zamiezkamy w bloku i wtedy pozostanie tylko
          park... a sorki i ogródek przed kamiennicą smile
        • weronikarb Re: a mój młody wczoraj... 17.06.05, 10:44
          to tylko pilota? Ja w rynnie obok nasezgo domu mam caly zestaw zabawek,
          ostatnio sporo uzbieralam pod oknem smile Najczesciej jak wyrzuca zamykam okno.
          Nadal niemozliwy z niego łobuziak, choc nie wychowawczy - nei daje rady z nim
          niestety
          • maria_rosa Re: do weronikarb 17.06.05, 12:26
            Moja Droga, ja tylko opisałam w skrócie ostatni dzień smile

            Jakiś czas temu zasnęłam ( mały w tym czasie oglądał telewizję w asyście taty )
            i odrysował mi na prześcieradle całe ciało ( spałam na brzuchu )
            Ponieważ mnie odkrył zaznaczył też linię pod pośladkami, pomazał krękosłup.
            Ja oczywiście w półśnie sądziłam, że mnie głaszczesmile

            Na to samo nabrał się tata,z tym że leżał na plecach i mały powiększył
            mu .....markerem znaczy skorygował mu pewne części ciała.
            Pomysłów ma tysiące.
            Nie cierpi ja rozmawiam przez telefon, zatem leży gdzieś wysoko bo juz dwa
            wywalił do kosza na śmieci. Ja oczywiście w swej naiwności zastanawiałam się
            dlaczego przez tydzien czasu nikt na domowy do mnie nie dzwoni.

            pozdr.
            • weronikarb Re: do weronikarb 20.06.05, 09:10
              Na szczescie markera nie dorwal bo nie posiadam w domu smile
              Jednak jak tatus spal po nocce to wzial moj lakier do paznokci i wymalowal
              tacie wszystkie 10 przy rekach wlacznie ze skorka w kolo smile
              Tata myl naczynia przez weekend aby poschodzil dokladnie smile
    • polka3 Re: najbardziej "wredne" psikusy waszych dzieci : 17.06.05, 13:27
      Mój Jaś poza tym ze twórczy, to tez kawał cholery-
      ekspert w rzucaniu błotem w dom-elewacje i okna!
      ekspert w mieszaniu składników spozywczych-przyprawy,olej,mąka i mieszanko na
      całego,a potem przelewanie do naczyn,które akurat znalazł czyste w szafkach.
      ekspert w rozsypywaniu po całym domu płatków śniadaniowych i rozdeptywaniu ich-
      to się nazywa zabawa w wojnę

      Ma cztery latka a pomysły wciąż bardzo swobodne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka