Dodaj do ulubionych

Już sobie nie radzę

04.03.05, 22:32
Nie wiem już co mam robićProblem dotyczy mojego synka, który w czerwcu
skończy 3 latka. Odkąd 5 msc. temu pojawił się w naszym domu jego braciszek,
zachowanie Marcela coraz bardziej wymyka mi się spod kontroli. Mały bardzo
się zmienił. Nie sądzę aby był zazdrosny o brata, bo jest w stosunku do niego
bardzo czuły i opiekuńczy. My również z mężem robimy wszystko aby synek nie
poczuł się w żaden sposób odtrącony czy mniej kochany. Jednak Marcel stał się
bardzo rozdrażniony, agresywny, nie pozwala się przytulać, pocałować. Nie
chce rozmawiać o tym co czuje. Na różne sposoby próbujemy go rozszyfrować,
rozmawiać z nim, spędzać z nim dużo czasu na zabawach. Jednak jak na razie
nic nie pomaga. Sytuacja ta pogłębiła się jeszcze bardziej, kiedy przez
tydzień byłam z młodszym synem w szpitalu. Starszy nie chciał wtedy rozmawiać
ze mną nawet przez telefon. Chyba nie muszę nikomu mówić co wtedy czułam.
Chciałam, żeby powiedział, że mnie kocha, że za mną tęskni. Ale on mówił
tylko "cześć mama" i znikał. Mąż mówił, że Mały w tym czasie wcale nie pytał
gdzie jestem, usłyszał jak mąż rozmawiał z moją siostrą, że ja muszę z małym
zostać w szpitalu. Od tego czasu nawet na samo słowo mama zmieniał temat. Po
prostu nie chciał o tym rozmawiać. Wiem, że bardzo przeżył wtedy tą rozłąkę i
zamknął się w sobie, ale myślałam, że mu przejdzie, a tu jesze gorzej. Już
sama nie wiem co myśleć, co robić, jak postępować z synkiem. Przyznaję, że
nieraz, kiedy jestem już u kresu wytrzymałości, kiedy bardzo broi, niszczy
rzeczy - krzyknę na niego lub dam mu klapsa. Później mam wyrzuty sumienia,
wiem, że nie tędy droga, ale już naprawdę nie wiem co mam robić. Proszę
doradźcie mi...
Obserwuj wątek
    • bibba Re: Już sobie nie radzę 04.03.05, 22:56
      NIe mam rady z doswiadczenia. Moj starszy syn ma 2 lata i 2 miesiace a mlodszy
      4 miesiace i na razie jest ok. Mysle, ze powinnas zrobic trzy rzeczy - jak
      zrobi cos dobrze to go pochwalic za kazdym razem, np - jak ladnie to
      narysowales, jak ladnie sie umiesz bawic, swietnie sobie radzisz tu i tam,
      dzieki za pomoc, generalnie slownie pokazac mu jaki jest wazny, cudowny i ze
      zauwazasz nawet drobiazgi. Po drugie, kazdego dnia - jesli mozesz oczywiscie -
      wyznaczyc czas kiedy ty i on bawicie sie bez dzidziusia - moze pojdziecie razem
      na spacer wieczorkiem (jak sie zrobi jasniej) albo ty i on pobawicie sie
      plastelina - ale tak zeby dzidzius nie przeszkadzal, to pokaze mu ze masz czas
      dla niego wylacznie. Ze nadal jest najwazniejszy (od czasu do czasu). Po
      trzecie, nie nalegaj na nic - na przytulanie, czy wyznania, moze jest mu trudno
      przyzwyczaic sie i trudno do tego przyznac, a nie wini za nic braciszka, tylko
      was - co jest o tyle okropne dla niego, ze przeciez jednoczesnie was kocha
      najbardziej - wyobrazasz sobie jakie zamieszanie w nim jest?

      Aha, i jeszcze - jesli cos niszcze to go przystopuj - zabierz to, odsun,
      powiedz dlaczego, postaraj sie nie krzyczec i nie bic, ale jesli jest ot tak po
      prostu niegrzeczny ale nie niszczy - ugryz sie w jezyk, ale nic nie mow i nic
      nie rob- jesli nie zwrocisz uwagi to moze uzna ze nie warto sobie zaprzatac
      glowy - my tak syna oduczylismy rzucania rzeczami - o ile sie nie mogly
      polamac, to po prostu nie zwracalismy uwagi i w koncu przestal bo mu sie
      znudzilo - ale zajelo to sporo czasu.

      Powodzenia.
    • edka05 Re: Już sobie nie radzę 04.03.05, 23:08
      WITAJ, trudno cokolwiek radzić, każde dziecko jest inne. Opowiem ci na
      pocieszenie moją historię. 15 miesięcy temu urodziłam Tomaszka, super poród,
      dziecko zdrowe , wszystko ok., Dobę po porodzie dwa piętra niżej znalazła się
      moja niespełna dwuletnia córka Adusia, z którą rozstałam sie na okres porodu na
      kilka dni. Te kilka dni zamieniło się w dwa tygodnie bez mamy w szpitalu z
      powodu zum / zakarzenie układu moczowego/. Szczęście z powodu udanego porodu
      trwało krótko, dwa piętra niżej leżała mała córeczka stęskniona za mamą. Przez
      trzy dni pobytu na połogu dzieliłam ten czas między dwojga. Potem musiałam
      wybrać pomiędzy noworodkiem wiszącym przy cycusiu a dwuletnią dziewczynką,
      ktorą mogą już zająć się babcie i tata. DO dziś pamiętam jej powrót do domu ze
      szpitala, gdy wróciła do dawno niewidzianej mamy i jeszcze jakieś nowe dziecko
      w jej ramionach. Na szczęście rodzeństwo zakochało się w sobie. Starałam się
      aby nie czuła się odsunięta a jednocześnie wciągałam ją do pomocy nad
      braciszkiem / podawanie pieluszek itp / , Wiadomo, że są momenty rywalizacji,
      kłótni, a nawet tłuczenie po głowie i gryzienie = to ten młodszy, ale
      generalnie jest ok. Staraj się starszego synka bardzo często przytulać,
      mówić , że go kochasz i zachęcać do pomocy przy młodszym, niech czuje się
      potrzebny i kochany. Wiem, że w domu jest dużo pracy , ale machnij ręką czasami
      na sprzątanie a w zamian za to poczytaj starszakowi, gdy maluch śpi. Ja tak
      robiłam przez pierwsze miesiące . Teraz Adusia nie może się doczekać, gdy
      obudzi się jej brat z popołudniowej drzemki i w końcu będzie mogła się z nim
      pobawić. POZDRAWIAM, EDYTA
      • agucha27 Re: Już sobie nie radzę 04.03.05, 23:17
        Dzięki dizewczyny. Już tak jakoś lżej zrobiło mi się na sercu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka