Dodaj do ulubionych

Jak mi było wczoraj dobrze......

13.08.05, 09:19
....pod prysznicem wieczornym (bez podtekstów).
Ponieważ na tym fajnym forum poruszane są również tematy nie związane (czy
niezwiązane?) z niemowlinakmi, co mi tam napiszę. Może Panie Moderatorki nie
przeniosą mnie gdzie indziej (hihihi).Wczoraj, po wyłączeniu kompa, wlazłam
pod prysznic i mnie naszły myśli różne związane z traumą jaką przeżyłam pod
koniec ciąży.

W piątek 1 kwietnia dostałam krwotoku. Byłam w 32 tygodniu ciąży.
Pojechaliśmy na Karową, bo tam się prowadziliśmy. Trafiłam na cholerną
porodówkę.

Na 4,5 dnia - i to jest ta trauma, ten koszmar. Przez ten czas byłam
podłączona do kroplówek, nie mogłam siadać, sikałam na basen i .....
śmierdziałam jak skunks. Przez te 4,5 dnia 2 razy umyto mi krwawiącą psiochę,
po moim wielokrotnym proszeniu, 1 raz umyto mi tłuste kudły, leżałam w
brudnej, zakrwawionej pościeli. Położne wszystko robiły z łaski (a może z
braku czasu, wszystko jedno). Jak wsadziły mi basen, to siedziałam na nim pół
godziny, bo z powodu kroplówek nie mogłama go sobie sama wyjąć, aż przez
przypadek weszła salowa i ona mi go wyjęła.

Strasznie mi dokuczało to, że byłam taka brudna. Jak w poniedziałek był
obchód, myślałam, że spalę się ze wstydu., bo była cała masa ludzi (lekarze,
studenci, stażyści, pielęgniarki).

Mało tego, właśnie wtedy zrobiono mi USG głowicą dopochwową BEZ
PREZERWATYWY!!! Jorknęłam się co się stało po fakcie (byłam z lekka skołowana
tym weekendem) jak pani doktor wytarła tę głowicę papierowym ręcznikiem i
odwiesiła ją na miejsce a za chwilę aparat odjechał do następnej pacjentki.
Kurczę, czy oni są nienormalni na tej Karowej???!! Ciekawe KTO był w ten
sposób badany przede mną??

Jak mi było wczoraj dobrze pod prysznicem wieczornym....
Jak czyściutko i pachnąco.....
Pa
Obserwuj wątek
    • viviene12 powiem szczerze 13.08.05, 09:25
      w takich przypadkach wlasnie ciesze sie , ze mieszkam tam gdzie mieszkam.
      Moj szpital to byl jak prywatna klinika. Nie bede pisac szczegolow, zeby komus,
      kto mial niestety podobne przezycia sie przykro nie zrobilo. I o ile brak
      personelu jeszcze jestem w stanie .... jakos sobie - choc tez latwo mi to nie
      przychodzi - wytlumaczyc, to tego USG nie moge;-( Szczyt bezmyslnosci!
      • sylwiawm Re: powiem szczerze 13.08.05, 10:26
        Ojoj! Współczuję ci. To musiało być okropne. Nawet nie potrafię sobie tego
        wyobrazić. Ja rodziłam w Lublinie. Opiekę miałam znakomitą. Czułam się jak
        królowa. Po prostu rewelka. Najbardziej zadziwiające było to, że nie daliśmy
        łapówki. Oni tak sami. Na sali poporodowej jak jakiś maluch płakał od razu
        przychodziła położna z pomocą. Tak mi narobiłaś ochoty na ten prysznic, że
        chyba nie będę czekać na męża i wskoczę. Tzn. chodzi o to aby był jakby mała
        się obudziła, bo jak będę się kąpać to nie będę słyszała czy płacze. Może się
        nie obudzi. Ciekawa jestem jak kąpią się mamy, które nie mają nikogo do pomocy.
        • schaapje ja sie kapie tak: 14.08.05, 07:24
          klade mala do lozeczka i czekam, az przestanie wyc/kwekac/marudzic
          wlaczam stoper
          i ide pod prysznic
          zwykle mam jakies 30 min spokoju smile

          raz czy dwa sie zdarzylo, ze sie obudzila w tymczasie i plakala (albo tylko
          tyle razy slyszalam), wiec szybciutko konczylam i wychodzilam smile

          a - no i czasami mam zwidy, wiec co jakis czas zakrecam wode, zeby
          posluchac smile))
    • joakal Re: Jak mi było wczoraj dobrze...... 13.08.05, 10:22
      współczuję ci strasznie
      rodziłam w prywatnej klinice więc nie miałam takich przeżyć (wolałam zapłacić
      legalnie niż dawać w łapę każdemu lekarzowi i pielęgniarce osobno - taniej
      wyszło)
      co do obsługi w szpitalu to niestety jest to wina dyrektorów idiotów w
      szpitalach, nie zatrudniają salowych bo im się nie opłaca - czynności
      pielęgnacyjne przy pacjentach powinny wykonywać właśnie salowe, a nie
      pielęgniarki, jak czasami słucham co się dzieje na oddziałach to mi po prostu
      ręce opadają i czekam kiedy się to wszystko zawali i wreszcie będę się mogła
      ubezpieczyć prywatnie (i tak za wszystko trzeba płacić to już lepiej płacić za
      ubezpieczenie)
    • mmala6 Re: Jak mi było wczoraj dobrze...... 13.08.05, 15:08
      Matko, strasznie wspolczuje....w sumie mnie to dziwi, juz troche znam nasz cudny
      kraj mlekiem i miodem plynacy....

      Ja akurat nie narzekam na pobyt o obsluge w szpitalu, rodzilam w normalnym
      panstwowym szpitalu we Wroclawiu.

      Wiesz, po takich przezyciach do sie az rodzenia odechciewa, ja bym pewnie
      stracila wszelka ochote na kolejne potomstwo.

      Pozdrawiamsmile)
      • aada100 Re: Jak mi było wczoraj dobrze...... 13.08.05, 16:25
        Oczywiście w pełni się z Tobą zgadzam. Ale jak patrzyłam ostatnio na moje
        maluchy, to mi się zachciało i zamarzyło.....
        Na pocieszenie powiem Wam i sobie, że jak po tych 4,5 dniach przeniesiono mnie
        na oddział obserwacyjny to czułam się jak na Hawajach. Wszyscy byli do mojej
        dyspozycji. I położne, i lekarze i salowe. Było fajnie. Ale ta
        porodówka....szkoda słów. A i tak tydzień po wyjściu ze szpitala tam trafiłam
        do porodu. I znowu trauma. Poród 16 godzin, 4 godziny bóli partych, pełne
        rozwarcie, dzieciak zablokowany w kanale rodnym a ci debile się zastanawiają -
        ciąć, nie ciąć, ciąć, nie ciąć. No i pocieli (czy pocięli???). Co jest z tą
        Karową????!!!
        • aada100 Re: Jak mi było wczoraj dobrze...... 13.08.05, 16:28
          Ale mnie w tym wątku o ten prysznic chodzi!!!! Co to go nie miałam jak byłam
          brudna i śmierdząca! Ech, człowiek docenia to co stracił (tak ja ja wtedy ten
          prysznic)! Hihihihi!!
          • mmala6 tak, prysznic!:-)) 13.08.05, 16:48
            wiesz, jak chodzilam do szkoly rodzenia to sie nasluchalam jak to fajnie mozna
            rodzic ze i prysznic mozna brac w trakcie bóli, ze worek sako, ze oilka, ze
            masarze....jak przyszlo co do czego to lezalam na lozku CALY porod, z ktg na
            brzuchu i oksytocyna w rece.O prysznicu moglam pomarzyc (a marzylam, owszem), w
            ogole o wstaniu moglam pomarzyc.Na szczescie cala akcja trwala dosc krotko jak
            na mozliwosci rodzacych, bo lezalam od 8-mej do 14stej.
            No, ale wiem ze u Ciebie ten prysznic to inna role mial odegrac...
            masz racje, ze czlowiek docenia co ma dopiero jak tego nie ma, wtedy kiedy tego
            pragnie (alez zagmatwalamwink).
            • alimar27 Re: tak, prysznic!:-)) 13.08.05, 20:15
              mmala6 , w którym szpitalu rodziłaś? bo ja na Kamieńskiego
              • mmala6 Re: tak, prysznic!:-)) 13.08.05, 20:36
                na Chalubinskiego, Klinikismile)

                Pozdrawiam Wroclawianke!!smile)
            • schaapje Re: tak, prysznic!:-)) 14.08.05, 07:28
              ja rodzilam oczywiscie w warszawie i to w szpitalu, od ktorego mnie odrzuca
              (tak wyszlo). i chociaz mialam podlaczona oxytocyne i ktg caly czas, to i na
              sako iedzialam (skakalam) i pod prysznic poszlam... jak widac, gdy chca, to
              mozna wszystko...

              no ale ja zaplacilam za 'prywatna' polozna...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka