Dodaj do ulubionych

dramat ubieranego dziecka

17.10.05, 15:51
Ja wiem, ze ubieranie jest nudne.Ja rozumiem,ze moze byc niefajne jak ktos
wciska reke w maly otwor.Naprawde rozumiem, ze moze byc goraco i niewygodnie
mimo, ze staram sie aby tak nie bylo.
Ale czy trzeba sie od razu drzec jakby matka paznokcie zywcem sciagala?

Rajtuzki i spodenki przejda bo nie przeszkadza to w bawieniu sie np mamy
komorka.Zakladanie bucikow jest bez sensu, wiec trzeba je od razu strzepnac
albo wykrecac noge tak, ze mama nie moze zalozyc albo podkurczac palce aby
skutecznie zablokowac zalozenie bucika.
Zalozenie bluzy przestaje sie podobac przy drugim rekawku.
Zalozenie kurteczki jest juz niemozliowoscia!
Zakladam wiec kurteczke w windzie,jak Mlodziez siedzi w wozku i przyglada do
swietlowkom na suficie.
Czapka idzie bez problemow i chustka pod szyja tez, bo zakladane juz na dworze
gdzie mozna patrzec na piekny swiat.
Hustawka.Zimne stalowe lancuchy, ktorych trzeba sie mocno trzymac.Lapki
lodowate w sekunde.Zalozenie rekawiczek graniczy z cudem, wrzask na pol
osiedla.Ostatecznie dziecko stawia na swoim i odmraza sobie paluszki.

Na marginesie, dziecko jest madrzejsze od matki, bo jak sie trzymac lancucha w
rekawiczkach bez paluszka??wink

Tak wygladaja u nas wyjscia na spacersmilei pewnie beda dopoki znowu nie
nadajedzie era bodziakow z krotkim rekawem.Ups, co ja mowie.To juz beda
krotkie spodenki i t-shirt!!wink)
Obserwuj wątek
    • pancerniczek A dramat dziecka, któremu wycieramy buzię? :-) 17.10.05, 16:07
      big_grin
      Mmala, ubawiłam się po pachy, aż z roboty piszę smile))
      skąd my to znamy!

      Dramat dziecka ubieranego - u nas po kąpieli wieczornej - tej czynności
      towarzyszy jednostajne wycie o charakterze protestu, momentami naciągane i bez
      przekonania, ale KAŻDY, ale to KAŻDY ewentualny odbiorca wycia MUSI wiedzieć,
      że to się nam nie podoba.

      Drugim dramatycznym (żeby nie powiedzieć traumatycznymsmile momentem jest
      wycierannie usmarowanej gęby pancerniczej po obiedzie.
      Mokra chusteczka narzędziem tortury.
      • mmala6 o tak!! nie jest nam to obce bynajmniej! 17.10.05, 16:19
        po kapieli-zalezy jaki mamy humorek, czy dziecko bardzo spiace czy tylko troche,
        czy ma nastroj na figlowanie czy nie ma nastroju na zakladanie (az!!) pajacyka
        do spania.Wyobrazasz sobie jakby po kapieli ubierac na dwor??

        Wycieranie buzki jest naszym codziennym malym dramacikiem, a jak przyadkiem cos
        przyschnie na tej buzi to juz koniec!Dziecko tego wrecz nienawidzi i wszyscy
        sasiedzi, lacznie z tymi co spaceruja z psami, musz o tym natychmiast wiedziec!

        A ja naiwna myslalam, ze moj Matus jest pod wzgledem wyjatkowy...wink
        • xemm1 Re: o tak!! nie jest nam to obce bynajmniej! 17.10.05, 16:46
          nasze Malunio od niedawna toleruje ubieranie na sp[acer, zaznaczam toleruje,
          mówi sobie pa pa, macha rączką i nie jest tak źle... ale zobaczymy jak w
          garderobie pojawi się kombinezon wink

          Natomiast umycie buźki po jedzeniu obiadku graniczy z cudem, chyba dlatego na
          spacerze często inne mamy mówią o jaki on opalony - a to reszki rozmazianej
          marchewki wink

          Aha problemem jest również czyszczenie uszu i nosa, bije nas po ręcach, a do
          tego robi taką groźną minę - jakby chciał powiedzieć - no spróbuj to
          pożałujesz, normalnie mały terrorysta wink
          • mmala6 Re: o tak!! nie jest nam to obce bynajmniej! 17.10.05, 16:52
            moja kolezanka mowi do corki, jak ta ja terroryzuje, "Binladenka"wink poczucie
            humore na miare naszych czasowwink
            Czyszczenie noska jest znienawidzonym zabiegiem pielegnacyjnym, natomiast
            czyszczenie uszu wprost przeciwnie! Matek uwielbia jak mu sie cos robi z uszami,
            mruczy przy tym jak kotek,mruzy oczka i sie blogo usmiechasmile
    • schaapje Re: dramat ubieranego dziecka 17.10.05, 17:47
      u nas dramat zaczyna sie juz przy zakladaniu rano bodziaka. wrzask i zlosc,
      chociaz zdarza jej sie pomagac i prostowac reke w odpowiednim momencie. zwykle
      jednak akurat wtedy trzeba wsadzac paluszki do budzi, no a jak je wsadzac, gdy
      akurat sa zaplatane w rekaw??? smile no i tragedia murowana...

      wyjscie na dwor - taaaa, ja juz mam lęki na sama mysl smile. zakladanie bluzy na
      bodziaka, a potem na to wszystko kombinezon/pajacyk - tak, to JEST tortura. i
      to glownie dla moich uszu nerwow smile. zwlaszcza ze inteligentna mama (jeszcze
      bedac w ciazy) kupila taki ladny, szary melanz i nie zwrocila uwagi, ze
      rozpinany tylko do kroku sad. to sie dopiero trzeba nagimnastykowac, zeby te
      nozki wsadzic sad

      za to frida nam nawet przypadla do gustu. nie zawsze i nie o kazdej porze, ale
      zdarza jej sie nawet nadstawiac nos i czekac na 'operacje' smile
    • pampeliszka Re: dramat ubieranego dziecka 17.10.05, 18:26
      A Malgosia, mala kobietka przecie, ubierac sie nawet lubi, buzke myc tez, bo
      wie, ze potem bedzie mogla possac gazik przy okazji "mycia" dwoch zabkow. Mama
      juz dawno sie nauczyła, ze jesli Malgos ma w nocy spac, a nie rozbierac sie,
      musi mieć gole stopki, raczki moga miec długi rękawek ostatecznie.
      Na spacer zakładamy kombinezonik polarkowy, szybko nam idzie, bo jest troszke za
      duzy, czapke tez jakos zniesiemy. Rekawiczek jeszcze nie probowałam.Boje sie, ze
      spotka je los skarpetek.
      Od małego noska wara! Nie dotykac, nic nie wyciagac ze srodka, wszystko jest
      Malgosi i ma tam pozostac.Obcinanie paznokci zrobiło się ostatnio bardzo
      zajmujące, bo Małgos mamie pomaga ze wszystkich sił.
    • zona_mi Re: dramat ubieranego dziecka 17.10.05, 19:04
      Jestem zdumiona Waszymi wypowiedziami.
      Moje dzieci zawsze chętnie się ubierają, Martyna, odkąd tylko potrafi, prosi o
      założenie czapki zimą, żadnych histerii przy rękawkach itp. Dzisiaj, biedny
      zakatarzony Kacper dorwał gruszkę i sam próbował sobie oczyścić nosek, kiedy mu
      pomogłam uśmiechał się z wdzięcznością!
      A może Wasze dzieci są ź.l.e w.y.c.h.o.w.a.n.e?
      wink))
      • barbi1 Re: dramat ubieranego dziecka 17.10.05, 19:45
        Właśnie niedawno wróciłyśmy ze sparcerku.
        Zimnoooo!!!
        Oczywiście zanim wyszłyśmy też był niezły sajgon, bo mimo że udało mi się
        zapakować grzdyla w kombinezon, to już z wielkim trudem zapinałam guziczki>
        Nawiasem mówiąc kompletna bzdura te guziki u niemowlęcego kombinezonu.
        Czapkę też wkładałyśmy już na klatce schodowej.
        Tragedia.
        Z rozrzewnieniem wspominałam upalne dni, kiedy to grzdyl paradował za przeproszeniem na waleta, w pieluszcze znaczy się. Mogłyśmy dosłownie wyjść na cały dzionek i o nic się nie martwić. Pampersa można było zmieniać bez problemu w terenie, Ninę cyckiem w parku nakarmić i dalej rozkoszować się słoneczkiem.
        A teraz to zimno, tyle betów człowiek (i dziecko) musi na siebie nawciskać,
        jakieś papki gotować... Ehhh...
      • mmala6 Re: dramat ubieranego dziecka 17.10.05, 20:57
        jestem przekonana, ze jak tylko Mateusz bedzie w stanie sam usiasc natychmiast
        nauczy sie samodzielnie zakladac body, bluze przez glowe, kurteczke i buciki.
        Poki co jest zle wychowanywink)
    • tata_olka Re: dramat ubieranego dziecka 17.10.05, 21:31
      Protestuję. Nasze dzieci nie są źle wychowane, tylko potrafią wspaniale walczyć
      o swoje swobody, zaprezentować swoją niezłomną dumę i przywiązanie do wolności,
      skutecznie dopiec wrogowi (wkładając w to całą swoją siłe i spryt, ćwicząc
      zwinność, pomysłowość i wytrzymałość). To nic, że wkońcu ulegaja - są moralnymi
      zwycięzcami i nie odbierajmy im tej chluby!
      • barbi1 Re: dramat ubieranego dziecka 17.10.05, 21:36
        Ładnie powiedziane...
        • pampeliszka Re: dramat ubieranego dziecka 17.10.05, 21:49
          Ładnie...
          Chciałabym zobaczyć moją córcię, jak z radością pozwala mi wyciągać sobie z nosa
          gluty, hehe.I jeszcze mówi "wiem, mamusiu, że to robisz dla mojego dobra".
          • tata_olka Re: dramat ubieranego dziecka 17.10.05, 21:58
            Ja w tej sytuacji próbuję Olka zaskoczyć - osłabić przez rozśmieszenie i
            błyskawicznie jak ninja wyjąć ukryty za plecami patyczek, wetknąc w nos i
            przekręcić, zanim chłopak zamachnie się okiem na patyczek.
            • pampeliszka Re: dramat ubieranego dziecka 18.10.05, 13:51
              Kurcze, boje sie, ze nia mam zadatkow na ninja...Chyba moj maz bedzie musial
              chadzac na polowanie na kozy.
          • zona_mi Re: dramat ubieranego dziecka 17.10.05, 22:10
            hehe.I jeszcze mówi "wiem, mamusiu, że to robisz dla mojego dobra".

            I błaga o więcej wink))
    • wenus.z.willendorfu Re: dramat ubieranego dziecka 18.10.05, 07:59
      U nas ostatnio z ubieraniem nie jest najgorzej, pod warunkiem, że bawimy się
      przy tym w zabawę pt."gdzie jest rączka Laury" i że mała dziewczynka ma coś
      ciekawego w ręku (np. krem, zepsutą komórkę tatusia, a ostatnio hitem jest
      szczotka do włosów, którą czesze siebie i rodzica aktualnie usiłującego ubrać).
      Trochę gorzej jest z przewijaniem, ale i tu dzięki kilku sztuczkom da się
      opanować sytuację. Właściwie Frutka jest nieszczęśliwa podczas ubierania
      wyłącznie w chwilach, gdy jesteśmy gdzieś z wizytą (zwłaszcza u dziadków)i już
      zbieramy się do wyjścia. Tutaj jej protest ma trochę inne tło, ale to ostatnio
      jedyne momenty ryku przy ubieraniu.
      Czyli: mam dziecko nawet dobrze w.y.c.h.o.w.a.n.e
      • enja11 Re: dramat ubieranego dziecka 18.10.05, 12:13
        U nas też ryk zaczyna się przy ubieraniu na spacer. Co ciekawe rano jest tylko
        leciutki protest i to tylko przy body bądź bluzce z długim rękawem. Natomiast
        przy ubieraniu na dwór jest ryk na całego. A najciekawsze jest to, że Jachu
        zaczął się wydzierać (jakby go ze skóry obdzierali) przy próbie odebrania
        paczki chusteczek higienicznych, które to chusteczki stały się jego ukochaną
        zabawką. I tu pytanie: o ile przy ubieraniu raczej się dziecku nie ustępuje
        mimo jego wrzasków, o tyle w sytuacji z zabawkami często dla świętego spokoju
        tak. I jak tu nie zepsuć dziecka i nie nauczyć go, że rykiem można wymuszać????
        Ma któraś z Was jakiś patent?
    • wiolkak Re: dramat ubieranego dziecka 18.10.05, 17:02
      własnie taki dramacik odbył sie na dole bo tatuś ubierał córeczkę na spacer -
      słychac ich na 2 piętrze, na szczęście nie stawia się przy porannym i
      pokąpielowym ubieraniu
      • mmala6 Re: dramat ubieranego dziecka 18.10.05, 22:54
        zalozylam mu na wieczorny spacer a tatusiem zimowa kurtke....Co za kretyn
        wymyslil gumeczki w rekawkach przy kurtkach dla niemowlat?????jak wytlumaczyc
        Matkowi, ze te scinieta piastke musi przepchnac przez ten otwor??
        Ludzie! myslalam, ze oszaleje a Matek darl sie jakby juz oszalal.W kazdym razie
        pojechal i wygladal w tej kurtce jak oponka Michelinwink)
        • duramgama Rada dla Pancerniczka 20.10.05, 12:39
          <Drugim dramatycznym (żeby nie powiedzieć traumatycznymsmile momentem jest
          <wycierannie usmarowanej gęby pancerniczej po obiedzie.
          <Mokra chusteczka narzędziem tortury.

          Srajdzinka rónie nienawistnie traktowała akcję wycierania buziaka po posiłkach.
          Znalazłam więc na nią metodę.
          Najpierw ćwiczyłysmy na sucho. Pokazałam jej (na własnym przykładzie) jak się
          robi indianina. Czyli usta uchylone i wacik - efekt = dźwiek w stylu nawoływania
          apacza -u-u-u-u. (mam nadzieję, że przedstawiłam to wystarczająco jasnowink

          Jej się to szalenie spodobało. I sama zaczęła tak robic, gdy jej przykładałam
          wacik do buziaka. A potem po obiadku nie było juz żadnego problemu. Zblizałam
          się z wacikiem do ust, a ona od razu w śmiech i na komendę "Olenko, zrób
          indiania" uchylała pysia wydając dźwięki. Rach-ciach i buzia wytarta. I zabawa
          przy tym przednia. Spróbujsmile
          • agagaby Re: Rada dla Pancerniczka 20.10.05, 12:42

            • pancerniczek Chętnie, chętnie! 20.10.05, 12:49
              wypróbuje a jakże smile thnx!
              Maryśka lepiej znosi suchą chusteczkę higieniczną, ale nie zamierzam ustępować,
              marchewka jest nie do zmycia na sucho!
              • zona_mi Re: Chętnie, chętnie! 20.10.05, 13:01
                A gdyby tak najpierw... ogłuszyć?
                • duramgama Re: Chętnie, chętnie! 20.10.05, 13:33
                  a gdyby tak w ogóle nie karmić...?
                  • pancerniczek ogłuszyc... 20.10.05, 13:43
                    ....a potem wsadzic do kieszeni.
                    i fotke pstryknąć ;-P
    • e_rubi No i u nas sie zaczelo... 20.10.05, 16:37
      bojkot ubierania. Zosia ma pol roczku i wlasnie to znienawidzila, piszczy ze zlosci jak szalona, a ubierania coraz wiecej. troche lepiej jest na siedzaco, ale tez niezawsze
      za to rozbieranie jest baaardzo fajne. a gole stopy to po prostu raj na ziemi
      szkoda ze idzie zima sad
    • s.z-n moj sposob kupilam takiego pluszaka 21.10.05, 09:48
      ja sie mu na brzuszek nacisnie to sie smieje.
      Zawsze przy ubieraniu czy przewijaniu czeka w pogotowiu ,
      odwraca uwage od tego co robie - super.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka