Dodaj do ulubionych

2 dni z życiorysu...

17.01.06, 09:01
Wróciłam z dalekiej podróży... ale tylko w przenośni. Po raz pierwszy od
urodzin małego dopadł mnie wirus jaki chyba, bo nie potrafiłam zapanować na
odruchami... oszczędzę Wam szczegółów. Po "akcji" byłam nieżywa. I tutaj
muszę pochwalić mojego męża - gdyby nie jego pomoc, kto wie, co stałoby się z
raczkującym małym? Kto zawiózłby go do opiekunki? Kto nakarmił? Kto zmienił
pieluchę? Patrzyłam na wszystko jednym na pół przymkniętym okiem i nie mogłam
ruszyć żadnym kulasem. Po dniu rekonwalescencji odżyłam i dziś już siedzę w
pracy przed kompem. Hurra!!! Wspaniale być normalną!
Ale nie o to idzie. Zastanawiałam się dziś rano, jak to jest, jak nie ma się
na podorędziu pomocnej dłoni? Jak mąż jest w pracy, kiedy nie ma opiekunki,
ani babci, ani choćby jadowitej teściowej, kiedy znikąd pomocy, a mama chora?
Czy któraś z Was tak miała? I co się wtedy robi?
Obserwuj wątek
    • alexsc Re: 2 dni z życiorysu... 17.01.06, 09:04
      Jak trzeba to się wszystko daje zorganizowac!
      Lepiej nie myslec co byłoby gdyby... jak nadejdzie odpowiednia chwila to sie
      mysli inaczej i tyle, tak ja sądzę.
      Chociaz ostatnio mam ogromne zmartwienie: bo jak to będzie jak pójdę do
      szpitala? Czy Aleksander mnie nie zapomni? czy bedzie płakał, ze mnie nie ma?
      • 1monika Re: 2 dni z życiorysu... 17.01.06, 09:10
        U mnie wlasnie rozkreca sie jakies chorobsko. Okropny bol glowy i gardla,
        zawoty glowy, katar, ktory zalewa mi oczy. Maz w pracy do 20.00, a ja musze
        zapanowac na 2 dzieci (jedno 4 lata, drugie 2-mies.). Mama i tesciowa na
        emeryturze, ale nie poczuwaja sie do jakiejkolwiek pomocy, a ja poprzysieglam
        sobie, ze nie poprosze o nic. Musze sie jakos zebrac.
        Pozdrawiam.
        • pampeliszka Re: 2 dni z życiorysu... 17.01.06, 09:24
          Jak ja bylam chora, to Malgos bawił sie koło mnie na podłodze, albo na łózku.
          Ale ja nie byłam nietomna, tylko zagrypiona. Gdyby sie nie dalo inaczej, maz by
          wczesniej przyszedl z pracy, albo poprosiłabym o ratunke Chrzestna Matke Malgosi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka