Dodaj do ulubionych

ukradli nam wózek!!! :-(

19.01.06, 08:20
Po raz pierwszy jestem na forum pierwsza i witam Was takimi ponurymi
wiadomościami...sad
Krew mi sie gotuje w żyłach! Mąż wychodził rano do pracy i okazało się, że
wózek Olenki zniknął bez wieści. Strzeżone osiedle, domofon, ochroniarze,
ogrodzenie - za wszystko oczywiście grubo płacimi i niestety, jak widać, nie
mozna liczyć na bezpieczeństwo! Qrwa! Naprawdę wezbrał we mnie porządny gniew,
tym bardziej, że kiepsko stoimy z kasą i kupno nowego wózka to dla nas nie
mały wydatek...
Obserwuj wątek
    • duramgama Re: ukradli nam wózek!!! :-( 19.01.06, 08:45
      Jakby tego było mało, mąż właśnie się ponownie wrócił, bo samochód, jak na
      złość, nie chciał mu odpalić. Widocznie akumulator się rozładował przez noc.
      Jakiś cholerny pech się do nas przyplątał. Trudno. Muszę zacisnąć zęby. Idę
      pokazać Olence przez okno jak pada śnieżek, nie chcę, żeby jej się udzielił mój
      wisielczy nastrój. A Pan Mąż pojechał autobusem...Brrr, biedaczeksad
      • ezrapound Re: ukradli nam wózek!!! :-( 19.01.06, 08:52
        Co za fatalny początek dnia. To bardzo przygnębiające. Ostatnio w pociągu
        skradziono mi portfel z pieniędzmi, które własnie zarobiłam (wyjeżdżałam
        właśnie po to, żeby zarobić te pieniądze) i wszystkimi dokumentami. Nie mówiąc
        o zdjęciach, wizytówkach i samym portfelu, który był prezentem od męża. Bardzo
        ubolewałam nad stratą, ale równie mocno przeżywałam fakt, że ktoś mógł być tak
        podły - wprost nie mogłam w to uwierzyć. No ale wózek?! Przecież to już jest
        zupełny skandal. Co musi się dziać w głowie człowieka, który podwędza wózek
        dziecku? Okropne. Ale nie pozwólcie, żeby to Wam zepsuło cały dzień. To by była
        jeszcze jedna rzecz, którą ten ktoś Wam ukradł.
        • duramgama Re: ukradli nam wózek!!! :-( 19.01.06, 09:02
          Dziekuję Ezra. Staram się jakoś zebrać w sobie i zredukować do minimum złe
          fluidy, którymi promieniuję na kilometr. Nóż mi się jednak w kieszeni otwiera na
          myśl o tym kimś, kto z taką łatwością zabrał wózek dziecku. W pewnym momencie
          zaczęłam nawet brać pod uwagę możliwość, że może on potrzebował tego wózka dla
          swojego dziecka. Taką myśl byłoby mi jakoś łatwiej znieść. Jednak wydało mi się
          to mało prawdopodobne. Raczej był to ktoś, kto chce wózek sprzedać i mieć
          pieniądze na narkotyki/wódkę i inne wątpliwe przyjemności.
          Najgorsze jest to, że nie mam jak zabrać Srajdzinki na dwór. Sypie śnieg i wózek
          z folią był najlepszym rozwiązaniem. Tearz pozostaje nam koczowanie w domu i
          próby zorganizowania nowego sprzętu.
          • schaapje a gdzie mieszkasz? 19.01.06, 09:03

            • duramgama Re: a gdzie mieszkasz? 19.01.06, 09:41
              Bemowo, a dokładnie Górce.
              • schaapje Re: a gdzie mieszkasz? 19.01.06, 09:44
                ja mam dwa wozki, jednen aktualnie stoi nieuzywany w zlobku, wiec jesli chcesz
                moge pozyczyc do czasu, az cos wykombinujecie - deltim voyager.
                zlobek jest w srodmiesciu.
                • duramgama Schaapje 19.01.06, 10:13
                  Jesteś niezwykle serdeczną osobą. Bardzo dziekuję za propozycję.
                  Jak tylko Pan Mąż wróci popołudniu - nardzimy się co dalej robić. Jeśli wszystko
                  przeciągnie się w czasie, byc może skorzystam z Twojej propozycji.
                  Niewykluczone, że pożyczymy wózek od mojego brata. Są z dzieciakami w górach i
                  wracają dopiero za dwa tygodnie, wózek mojego 2-letniego bratanka stoi teraz w
                  piwnicy. Co prawda pod Warszawą, ale to chyba nie problem (jesli nam samochód
                  raczy odpalićwink.
                  Jeszcze raz dziekujęsmile)
          • izka_74 Re: ukradli nam wózek!!! :-( 19.01.06, 09:09
            Strasznie to przykre sad Córeczce mojego brata też ukradli niedawno wózek - stał
            w bloku przed drzwiami na drugim piętrze i to nie zawsze, ale wyjątkowo,
            sporadycznie tam stawiali jak byli u teściów. tym bardziej jest to przykre, że
            na 99% można domniemywać, że to ktoś z sąsiadów.
            Nasz wózek trzymamy w piwnicy, też licząc się niestety z tym, że któregoś ranka
            go nie będzie, bo często nam piwnicę okradali. Ale co zrobić - moja mama nie ma
            siły wnosić ciężkiego wózka na drugie piętra (ja zresztą też nie miałam jak
            siedziałam z Pawełciem w domu).
            A kradzież zawsze w nas budzi burzę negatywnych emocji. Parę lat temu wyrwali
            mi komórkę z ręki na ulicy to do dziś czuję lęk, jak czuję, że się ktoś do mnie
            z tyłu zbliża. I ta straszna bezradność jest dobijająca.
            Naprawdę współczuję Ci bardzo... Mam andzieję, ze jakoś uda Wam się taniej
            kupić nowy.
          • ezrapound Re: ukradli nam wózek!!! :-( 19.01.06, 11:18
            Właśnie, ja też wolałabym myśleć, że jeśli ktoś coś kradnie, to dlatego, że
            jest biedniejszy, że bardziej tego potrzebuje. Ale potrzebujący ludzie
            najczęściej nie kradną - kradną męty pozbawione jakichkolwiek skrupułów. Kto
            wie, może to prawda, że istnieje prawo karmy? Jeśli tak jest, to ten ktoś
            właśnie uwolnił Cię od jakiegoś długu - a sobie dołożył. Głupio zrobił i źle.
            Najgorzej, że nie możecie wyjść na spacer. No i wyobrażam sobie, że to jest
            bardzo dotkliwe naruszenie prywatności, poczucia bezpieczeństwa. Dobrze, że
            chociaż jest to forum, gdzie możesz wyładować negatywne emocje i pogadać z
            dziewczynami.
    • schaapje Re: ukradli nam wózek!!! :-( 19.01.06, 08:55
      lacze sie w bolu...
      moze kupcie cos na allegro? zawsze to taniej...
    • nika1228 Re: ukradli nam wózek!!! :-( 19.01.06, 09:05
      cholera co za świnie, ale wiesz moze spróbuj do firmy ochroniarskiej ?? nie
      iwem czy too by sie udało, ale można złożyć skargę oni sie cholera ubezpieczają
      od kradziezy chronionego mienia na ogromną kasę, napisz do nich skargę,
      postrasz może zechcą odkupić łaskwie wózek w końcu to oni wpuscili kogos obcego
      na teren osiedla albo co gorsza zatrudniają złodzieja. To też się zdarza
      niestety sad
      • schaapje Re: ukradli nam wózek!!! :-( 19.01.06, 09:06
        a jesli zlodziejem jest sasiad?
    • wenus.z.willendorfu Duramgamo 19.01.06, 09:15
      współczuję bardzo kiepskiego początku dnia.
      Co do nowego wózka- naprawdę jest Wam potrzebny? Może wystarczyłby taki składak-
      "parasolka"? Bo u nas właściwie wózek mógłby już całkiem nie istnieć: na
      spacery chodzimy na piechotę albo na sankach, a kiedy muszę zrobić zakupy biorę
      plecak (chociaż w tym przypadku wózka mi brakuje).
      Mam nadzieję, że Twój humorek poprawi się prędko, już Srajdzinka niech się o to
      postara! smile
      • pampeliszka Re: Duramgamo 19.01.06, 09:23
        No nie, to już włos sie jeży na głowie. Co za bydle, ktorego zupelnie nie
        interesuje, ze dziecko nie ma jak wyjsc na spacer. A co do osiedli strzezonych,
        to moi tesciowie na takim mieszkaja i zupelnie niedawno okradli ich, kiedy byli
        w domu. Fakt, ze to moze nie do konca mądre, w Polsce drzwi nie zamykac, ale
        moze chcieli miez jak Dmuchawiec u Musierowiczki. I tez zwineli torebke z cała
        kasa i kartami i dokumentami.
        Ale faktycznie, zgloscie to od firmy ochroniarskiej.
      • duramgama Wenus, 19.01.06, 09:54
        Niestety wózek bardzo nam się przydaje, bo Srajdzinka dość często zasypia na
        spacerze, co kiedyś udawało jej się z trudem (pomijając wiek noworodkowy). Nie
        chciałabym skazywać jej na spanie w "parasolce", bo to wydaje się być cholernie
        niewygodne i nie specjalnie dobre dla kręgosłupa...
        Z argumentów mniej ważnych (niemniej pominąć ich nie sposób):

        -Srajdzinka uwielbiała pchać ten wózek. Potrafiła przepchnąć go przez całe
        osiedle w tę i z powrotem nie wyglądając bynajmniej na znudzoną - vide: zdjęcie
        w Forumowej Galerii (no, ale zakładam, że jakikolwiek inny wózek też zaakceptuje)

        -często (2-3 razy w tygoniu) jeździmy na spore zakupy do pobliskiego Tesco i
        wracamy do domu z załadowanym wózkiem. Nawet wczoraj, nomen omen, mąż zapytał
        się z uśmiechem na twarzy - co to będzie jak Srajdzinka z wózka wyrośnie na
        dobre, kto będzie te torby targał do domu na włanych plecach? Wtedy
        stwierdziłam, że przecież możemy nadal chodzić z wózkiem, udając, że dziecko
        jest gdzieś w pobliżu, z babcią na przykład,wink

        A sanki - cóż, Srajdzinka zdecydowanie woli je pchać niż na nich jechać. I nie
        jest to, niestety, wehikuł, w którym wygodnie można pospać...;-(

        No cóż bilans jest jasny - chyba będziemy musieli coś, qrcze, kupić...
    • kama72 Re: ukradli nam wózek!!! :-( 19.01.06, 09:29
      Gnojowi łapy bym odrąbała siekierką!
      Sorry, ale szlag mnie trafia!
      • xemm1 Re: ukradli nam wózek!!! :-( 19.01.06, 09:46
        Ojej Duram współczuję tego paskudnego początku dnia sad
        Chamstwo na każdym kroku... Ale faktycznie powinniście zgłosić tę kradzież
        Ochronie, w końcu płacicie niezłe pieniądze za to niby bezpieczeństwo Wasze no
        i mienia...
        Jak mnie wkurzają te kradzieże osiedlowe, nam z kolei sukcesywnie okradają
        samochód, ostatnio uparli się na halogeny, ale to nic mojej sąsiadce wyrwali
        airbag-a z kierownicy....
        Mam nadzieję, że Srajdzinka swoim szczebiotaniem odrobinkę poprawiła Ci humor...
        • duramgama Re: ukradli nam wózek!!! :-( 19.01.06, 10:07
          Pan Mąż od razu pobiegł do "budki" ochroniarzy.
          Pan z kamienną twarzą, nie wyrażającą niczego więcej ponad znużenie, stwierdził,
          że przekaże widomość kierownikowi zmiany. I tyle. Raczej nie możemy oczekiwać
          niczego więcej...

          Fakt jest taki, że nasze osiedle sprawia tylko wrażenie strzeżonego, a naprawdę
          zabezpieczone jest absurdalnie!
          Ogrodzone jest co prawda w całości, ale co kilknaście metrów znjaduje się
          furtka(nie ma przy nich domofonów!!! To doprawdy luksus, kiedy ktoś ma nas
          odwiedzić!). Przez furtkę spokojnie można wyjść, ale do wejścia potrzebny jest
          klucz. Oczywiście każdy obcy człowiek może skorzystać z okazji i wejść na teren
          osiedla kiedy ktokolwiek wychodzi przez tę furtkę.
          Ale nie musi się aż tak trudzić, gdyż głównym wejściem może do środka dostać się
          absolutnie KAŻDY. Jest tam co prawda budka wartownicza, szlaban, ale również
          klasyczny chodnik prowadzący w głąb osiedla, bez furtki!
          Panowie ochroniarze pilnują jedynie, by na teren osiedla nie wjeżdżały obce
          samochody (każdy kierowca-mieszkaniec osiedla ma pilota do szlabanu, więc to i
          tak bez sensu...), piesi wchodzą bez ograniczeń.
          Dla przykładu - zaraz obok jest osiedlowy plac zabaw dla dzieci, na który
          przychodzą mamy z dziećmi z innych osiedli. Naprawdę nie ma żadnego problemu
          żeby wejść i na przykład ukraść wózek, a szanowni ochroniarze pracują tu chyba
          tylko dla stworzenia pozorów bezpieczeństwa tudzież ich srogi (he, he...) wygląd
          (kiedy przechadzają się w swoich uniformach po osiedlu) ma odstraszać
          potencjalnych złodziei...
          • el_sylwana Re: ukradli nam wózek!!! :-( 19.01.06, 10:15
            Wasze osiedle to zapewne wspólnota mieszkaniowa albo spółdzielnia ja bym
            zgłosiła cała sprawę do zarządcy albo do administracji łącznie z zażaleniem
            funkcjonowania ochrony osiedla
            • duramgama Re: ukradli nam wózek!!! :-( 19.01.06, 10:38
              Z pewnością udam się do administracji, ale znając ich opieszałość, niechęć do
              załatwiania jakichkolwiek spraw i w ogóle lekceważące nastawienie do
              mieszkańców, nie oczekuję cudów.

              Niestety, nie umiem się wykłócać, a w tym przypadku trzeba mieć żelazne nerwy i
              dużą dozę stanowczości, żeby cokolwiek u nich załatwić.
              Wykonanie daszku nad balkonem, na który permanentnie lała się z dachu woda (błąd
              konstrukcyjny), egzekwowałam ponad rok.
              Najlepsze było to, że przyszedł z administracji Pan Mądry i powiedział mojemu
              mężowi: "Wie pan, radzę tak po sąsiedzku, nie z urzędu, zrób pan sobie tu takie
              zabezpieczenie, kup pn w Castoramie to i owo, a tu taka blaszę pan zainstaluj"
              itp.itd...
              Już widziałam oczyma duszy jak mój mąż wali gościa na odlew i zrzuca z balkonu.
              Dobre rady wujka z Ameryki...Ależ oni chętnie rączki umywają ponoszenia
              odpowiedzialnośći za cokolwiek. Obywatelu, zrób sobie dobrze sam...
              Juz widzę jak mi mówią, że powinnam był znieść wózek do piwnicy, albo wtargać na
              3 pietro i trzymać w mieszkaniu, a nie na klatce (zabezpieczonej domofonem!)...
    • el_sylwana Re: ukradli nam wózek!!! :-( 19.01.06, 10:08
      co za kurestwo !!!!!!! brak słów
      w Babicach ( a mieszkając na Bemowie koło Tesco to macie do tego sklepu rzut
      beretem) jest fajny sklep "tata i mama" gdzie maja dość tanio wózki, nawet
      taniej niż na allegro ... zresztą nie tylko wózki
      trzymajcie sie ciepło
      • duramgama El sylwana 19.01.06, 10:16
        Wiem. he, he... Tam kupowaliśmy właśnie tego ukradzionego X-landera...,
        wanienkę, łóżeczko, kocyki...
        Tam też często kupuję ciuchy i inne akcesoria dla Srajdzinki. Potwierdzam -
        sklep jest dobrze zaopatrzony i tani. I rzeczywiście mamy do niego bardzo blisko.
        • pancerniczek Re: El sylwana 19.01.06, 11:15
          Duram, strasznie mi przykro, naprawdę, zwłaszcza, że chodzi o wózek i że to
          Twoje dziecko było jego użytkownikiem.
          Wiesz ja bym się wykłóciła - i z tą ochroną i ze spółdzielnią i z każdym.
          Zwłaszcza jeśli płacisz za ochronę...
          (ale ja jestem niezła w egzekwowaniu swoich praw, niestety nie mogę Ci tego
          nijak przekazać...)

          ...wobec tego proponuję takie ćwiczenie - łączące w sobie humanitaryzm i daleko
          idącą skuteczność. wizualizacja: wyobraź sobie, że masz w szufladzie wielki
          młot (dajmy na to gumowy wink. teraz wyobraź sobie osobę złodzieja, którego
          okładasz tym młotem po łbie, a on sie robi malutki...możesz go też maltretować
          na różne inne sposoby, to działa. A tę metodę poleciła mi kiedyś moja znajoma
          baaaardzo dobra terapeutka i to w hard corowej sytuacji, kiedy mój tata umierał
          w szpitalu, a jego lekarz prowadzący traktował mnie jak gówno, które
          przyczepiło mu się do podeszwy.

          Ewentualnie polecam klątwę "żeby mu nie stanął do 2010 roku smile)) powtarzaną
          jak mantrę. Złośliwa klątwa jest to okrutnie - a wiejskie czarownice twierdzą,
          że przy okazji baaaardzo skuteczna smile))))
    • joa8 Re: ukradli nam wózek!!! :-( 19.01.06, 11:01
      Duramgamo, strasznie współczuję!!
      I przeżyłam dziś coś podobnego. Włamali się nam do piwnicy!!! gdzie normalnie
      trzymam wózek. Na szczęście męzowi nie chciało sie wczoraj wózka wyciągac z
      auta, po południowych zakupach i wózek ocalał.
      Ale wkurwiona jestem na maksa!!! Ewidentnie ktoś chciał ukraść wózek, bo sanki
      i inne bambetle nie zostały ruszone. Nie mogę pojąć złodziejstwa, sięgania po
      czyjeś dobro. No i to zachwiane poczucie bezpieczeństwa. Brr...
    • viviene12 "§&(==(/%$""%$&()=? 19.01.06, 11:26
      Ja bym takim ...(pip-pip-pip) nogi i rece z dupy powyrywala.
      Tzn. rece nie z dupy ino z ramion.
      Cholera, cosie w tym kraju dzieje? To juz nigdzie, nawet na dobrym, strzezonym
      osiedlu nie mozna byc niczego pewnym??
      A jeszcze bardziej chyba poruszylo mnie to co ostatnio czytalam o SIKANIU do
      wozka. O tempora, o moressad
      • duramgama właśnie zadzwonił mój teść... 19.01.06, 11:40
        i mnie pocieszył jedną ze swoich życiowych maksym: "Co się polepszy to się
        popieprzy, a co się popieprzy, to się polepszy". smile) jest nadzieja...

        A z moją Mamą w przypływie czarnego humoru stwierdziłyśmy, że powinnam jutro
        rano wystawić na klatkę gondolę i adaptory, co by złodziej miał szansę
        skompletować sobie sprzęt...

        Dzięki, dziewczyny, że powkurzałyście sie razem ze mną. Zawsze to raźniej rzucać
        bluzgi grupowowink

        Pancerniczku, wszelkie wizualizacje zawsze mi pomagały więc radę wykorzystam.
        Widzę właśnie jak zmniejszony młotem złodziejaszek trafia pomiędzy zębate
        kółeczka pewnej zabawki Srajdzinki...
    • kangur4 Re: ukradli nam wózek!!! :-( 19.01.06, 12:21
      Powiem krótko - kurwa.

      A firmie ochroniarskiej i administracji bym nie popuściła. Tyle tylko, że nic
      nie wolno załatwiać ustnie - skarga na piśmie, za potwierdzeniem odbioru.

      Wiem, jakie to okropne uczucie - kiedys miałam włamanie do mieszkania
      (złodzieje ukradli telewior, komputer i perfumy. Kto zgadnie, czego najbardziej
      było mi żal?), a ostatnio napadnięto pod moim domem na mojego tatę - przyjechał
      do nas, żeby oddać pożyczony aparat cyfrowy. Całe szczęście nic mu się nie
      stało. Bandyta go tylko popchnął i przewrócił, wyrywając z rąk aparat i teczkę.
      Mój tata strasznie to przeżył - powtarzał, że jeszcze 5 lat temu dogonił by
      gnoja i mordę obił. Ja tam mu wierzę.

      3majcie się. Zajmij się czymś Duram. Ugotuj coś dobrego, pobaw ze Srajdzinką.
      Nie myśl o tym, co się stało, bo się nakręcisz.
      • pampeliszka cos mi sie przypomniało 19.01.06, 12:43
        Kiedys mojej siostrzenicy ukradli w autobusie komorke. I strasznie mnie to
        wkurzylo, bo dziewczyna roznosiła ulotki i siedziala na widowni u Drzyzgi, zeby
        sobie tą komorke kupic. I bodaj przez 3 dni odreagowywałam, wysyłając wielce
        obrazliwe sms z netu na ten numer, typu "ta komorka jest kradziona, przez takich
        jak Ty ten kraj wygląda jak wygląda, polaczku-złodzieju". Mnie pomogło.A jesli
        odebrał choc jednego takiego sms, mam nadzieje, ze sie choc troche wkurzył.
    • malwus Re: ukradli nam wózek!!! :-( 19.01.06, 13:04
      W Warszawce to chyba teraz taka moda...ja też mieszkam na strzeżonym osiedlu
      (Bródno) i niestety przed swiętami nasza administracja wywiesiła ostrzezenie
      przed kradzieżami wózków (kilka ukradziono, nasz Tutek nie wzbudził
      zainteresowania). Złodzieje zczaili,że na takich osiedlach, przy takim
      budownictwie są szerokie i wygodne klatki schodowe i ludzie nagminnie trzymają
      na nich dziecięce wózki (ja tak naprawdę nie ma gdzie trzymać pojazdu Darii-
      kawalerka, brak piwnicy). Nie ma co wieszać psów na ochronie, bo tak naprawdę
      wszystko zależy od mieszkańców (kogo wpuszczamy na teren). A tym złodziejom to
      bym łapy ucinała. Możesz śledzić allegro, niewątpię,że tam możesz namierzyć
      swój wózek.
      • mooh Duramgama 19.01.06, 13:41
        Oj, Duram. Co tu pisać. Wiem jak to jest, jak padnie się ofiarą złodzieja. Mi
        kiedyś w tramwaju ukradli portfel. Zrobili sztuczny tłok, nawet kobieta z
        dzieckiem brała w tym udział, usunęłam się jej z drogi, a potem zobaczyłam
        otwartą torebkę, ziejącą pustką po portfelu. Mojemu mężowi z kolei ukradli
        telefon, grożąc, że jeśli nie odda, dostanie nożem między żebra. Na szczęście
        mój mąż to rozsądny człowiek i postanowił nie sprawdzać, czy blefują.
        Duram, ja wiem, że to głupio zabrzmi, ale czy zgłosiłaś kradzież na policję?
        Kradzież to w końcu przestępstwo i niezaleznie, czy policja coś z tym zrobi,
        czy nie, myślę że dla zasady takie rzeczy należy zgłaszać.
        • duramgama Mooh 19.01.06, 13:51
          he he, własnie pisałam o wątpliwościach związanych ze zgłoszeniem na policję
          kiedy tu wysyłałaś swój post. Myślisz, że powinnam to zrobić?
      • duramgama Tak jak myślałam... 19.01.06, 13:49
        Zarówno administracja, jak i ochrona zrobiła zgrabny unik. Nie ponoszą
        odpowiedzialności za przedmioty (sic!) pozostawione na klatce schodowej. Jeśli
        nie ma śladów włamania możemy w ogóle nie fatygować się z jakąkolwiek skargą. W
        administracji usłyszałam, że:
        a) od dawna zarząd chce zamknąć na amen furtki i zostawić tylko jedno wyjście
        przy ochronie, ale mieszkańcy nie chcą wyrazić zgody (głównie ci z psami, bo
        mają bliżej na łąkę)

        b) ochrony nie ma się co czepiać, bo oni robią obchód co 40 minut w nocy
        (teoretycznie) i sprawdzają sumiennie (he he) czy klatki są zamknięte. Zatem
        niczego im zarzucić nie można.

        c) to NA PEWNO był swój złodziej (ciekawe skąd ta pewność?),a taki to złoży i
        wstawi wózek rankiem do samochodu i nikt z ochrony nie ma prawa obywatela zaczepiać.

        d) powinnam była trzymać wózek w piwnicy (powiedziane tonem najmarniej
        pouczającym!), gdzie jest wnęka podobno zwana wózkownią (???). Ale jeśli ktoś
        ukradnie mi stamtąd wózek, to bez wyraźnych śladów włamania - również nikt nie
        poniesie za to odpowiedzialności. Bosko!

        Jedyne co wyegzekwowałam (zobaczymy czy skutecznie), to zrobienie zjazdu do tej
        niby-wózkowni (do której, nota bene, nie ma żadnego osobnego klucza i wejść tam
        może każdy kto się dostanie do piwnicy), gdyż do piwnicy prowadzi kilkanaście
        stromych schodów i nie wyobrażam sobie, że mogłabym 2 razy dziennie targać
        10-kilogramowy wózek na górę i w dół...

        Cóż, najprawdopodobniej nowy wózek będę przypinać łańcuchem do...zobaczymy do
        czego sie da, zainstaluję autoalarm, ewentualnie jakąś szrlatańską machinerię do
        porażania niechcianych użytkowników prądem.

        Dobra, nie ma co dalej płakać nad rozlanym mlekiem...
        Zastanawiam się tylko czy zgłosić kradzież na policję. Mama odradziła mi to
        stwierdzając, że na 99,99 procent niebiescy panowie nie odzyskają wózka, a
        będzie mnie to kosztowało kupę nerwów i minimum 2 godziny spędzone na
        komisariacie. Mój brat z kolei telefonicznie dał mi wykład o mojej powinności
        obywatelskiej i rzekomym wpływie takich zgłoszeń na polepszenie efetywnej pracy
        policji. Idealista kochany! A nuż znajdę swój wózek w pobliskim komisie albo na
        Allegro, to po zgłoszeniu na policję, ze świstkiem w ręku i dochodzeniem w toku
        będę miała prawo sprawdzić ów produkt i sprzedającego.
        Co radzicie?
        • xemm1 Re: Tak jak myślałam... 19.01.06, 14:04
          Duram a czy macie na papierze jakiś zakres odpowiedzialności tej Waszej
          ochrony? Bo z tego co piszesz, co się okazało, to płacicie w ratach za
          ogrodzenie ... no i za spacery panów ochroniarzy.... skandal!
          W przypadku ewentualnej przeprowadzki do Wawy braliśmy właśnie pod uwagę kupno
          mieszkania na strzeżonym osiedlu (tak bardzo zachwalane przez naszych
          znajomych), widzę nie zawsze spełnia ono swoją funkcję... albo ja zbyt dużo
          sobie wyobrażam...

          Cóż czyli oprócz łańcuchów, autoalarmów...etc.... to wózek dobrze byłoby
          jeszcze wyposażyć w GPS.... żeby łatwiej namierzyć kolejnego potencjalnego
          chama...

          A co do naszych niebieskich speców... cóż przykre ale Twoja mama ma dużo racji,
          aczkolwiek zawsze można próbować...
          • mooh Re: Tak jak myślałam... 19.01.06, 14:25
            Zgłoszenie na policję nie daje gwarancji, ba nawet nadziei, na odzyskanie
            wózka. Ale jeśli wózki znikają nagminnie, to może ktoś po prostu znalazł sobie
            sposób na życie, kosztam dzieci. Jestem podobnego zdania jak Twój brat, Duram.
            W naszym kraju jest za przeproszeniem syf, bo nikomu nie chce się z nim
            walczyć. Margines przyzwolenia na łajdactwo jest już tak szeroki, że nawet
            wicepremier Lepper większości społeczeństwa by nie mierził. A zaczyna się
            właśnie od drobiazgów. Niedawno zeznawałam jako świadek w postępowaniu o
            wyłudzenie. Kwota wyłudzenia drobna, masa formalności do spełnienia, ale
            policjant, który prowadzi sprawę powiedział, że gdyby ludzie z większą
            determinacją dochodzili swoich praw, wszystkim zyłoby się lepiej, a ich, to
            znaczy policję bardziej by to mobilizowało do działania. Ja wiem, że cała
            procedura jest nieznośna. Mój ograbiony z telefonu mąż poprzysiągł sobie, że
            nigdy, przenigdy, nie zaangażuje aparatu państwa do ścigania złodziei, bo
            ściągnie tym samym na siebi masą problemów. Al ejak przyszło co do czego, sam
            zgłosił oszustwo. Właśnie dla zasady. Złodzieje nie mogą sądzić, że są
            bezkarni, nie tylko praktycznie, ale zwłaszcza formalnie. Kradzieże trzeba moim
            zdaniem zgłaszać. Choćby dlatego, że wtedy statystyki będą w miarę wiarygodne.
            • duramgama Mooh... 19.01.06, 14:36
              Dokładnie tak twierdzi mój brat. Według niego, policja zainteresowałaby się
              naszymi osiedlami i częściej patrolowała okolicę, gdyby miała kilka/kilkanaście
              takich zgłoszeń. Nie jestem co do tego przekonana, ale nadzieję można mieć.
              Od kilku lat obserwuje jak częstokroć nad ranem, w wozie policyjnym zaparkowanym
              na polnej drodze, którą widać z naszych okien, śpi smacznie dwóch umundurowanych
              funkcjonariuszy. Czasami coś konsumują. Mogłam sie temu przyjżeć przez magiczne
              zzoomowane oko kamery Pana Męża. I tak właśnie niebieskie ptaszki patrolują
              nasze ulice. Z pewnością biwakują za daleko, żeby dostrzec złodzieja wynoszącego
              wózek, ale dzięki bezpiecznej odległości mogą sobie spokojnie kimać, udając, że
              tropią właśnie członków mafii...
              • mooh Duramgama 19.01.06, 14:48
                Niestety, najlepsze skutki w walce o "lepszą jakość usług" w każdej dziedzinie
                przynosi namolność. Jeśli zależy Ci na lepszej ochronie, co najmniej raz w
                miesiącu musisz zapytać administratora i firmę ochroniarską o postępy w
                dziedzinie zwiększenia bezpieczeństwa mieszkańców. Nie po to, by uzyskać
                odpowiedź, ale żeby przypomnieć o problemie. Mozna zaprosić dzielnicowego, zeby
                udzielił wskazówek administracji i pogadał z sąsiadami. Oczywiście to wszystko
                są działania pozorowane, ale jeśli kradną swoi, to zaczną się pilnować i może
                pójdą kraść gdzieś indziej, a jeśli nie to przynajmniej zarządca i ochrona
                będzie wiedziała, że sprawa leży wam na sercu i może bardziej się przyłożą.
                Choćby po to, by im namolna Duramgama nie zadawała wciąż tych samych pytań.
          • duramgama Xemm 19.01.06, 14:30
            Facet z administracji na moje pytanie: po co nam ochrona, która nie chroni i
            odpowiedzialnści nie ponosi? odpowiedział szczerze, że panowie w groźnych
            mundurkach mają stwarzać pozory (dobre sobie...), poza tym: reagować na
            chuligańskie zachowania, pilnować porządku (cokolwiek znaczy ów komunał)
            odstraszać złodziei i wszelki podejrzany element. Na wypadek gdyby podejrzany
            element chciał urządzać sobie bójki/imprezki na naszym terenie oni (waleczni)
            mają stawic im czoła.
            Jak na razie zaobserwowałam jedynie, iz panowie z ochrony:
            -otwierają taksówkom szlaban jednym przyciskiem
            -opieprzają dzieci, żeby nie grały w piłkę między blokami,
            -spacerują mając dumnie włączoną mikrofalówkę, przez którą mówią "bez odbioru"
            -palą papieroski i gadają z robotnikami wykańczającymi jeden z bloków
            - raz jedyny widziałam jak ochroniarz po 22 zamykał furtkę na klucz!

            Podobno inna firma ochroniarska (chyba nieco bardziej profesjonalna), do której
            zgłosił się zarząd, zażądała tylko jednego wejścia na osiedle przy budce ochrony
            (co byłoby rozsądne), a furtki miałyby zostać zamknięte na amen. Wtedy wzięliby
            odpowiedzialność. Ale furtek zamknąć się nie da, o czym pisałam powyżej i tak
            oto mieszkamy, mając iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa. O kant d... rozbić.
            • duramgama Re: Xemm 19.01.06, 14:40
              he he chciałam napisać z krótkofalówką, nie mikrofalówką. Boże, ależ się sama z
              siebie obśmiałam...
              Ochroniarz z mikrofalą, a w niej parujący obiadek... he he
              • xemm1 Re: Xemm 19.01.06, 14:43
                he he to o to chodzi z tą ochroną.... ciepłe obiadki... rozumiem, a może to
                ochroniarze uprowadzili srajdzinkowy wózek, w celu rozwożenia tych ciepłych
                obiadków ;-
              • mooh Re: Xemm 19.01.06, 14:51
                duramgama napisała:

                > he he chciałam napisać z krótkofalówką, nie mikrofalówką. Boże, ależ się sama
                z
                > siebie obśmiałam...
                > Ochroniarz z mikrofalą, a w niej parujący obiadek... he he


                Noooo, rzeczywiście. Ale jakoś mi się wydawało to naturalne, ten ochroniaż z
                mikrofalą. Zestpół mooh mooh chyba, bo cóż by innego.
                • duramgama Mooh 19.01.06, 15:09
                  Choroba zdecydowanie się nasila w chwilach stresu...
            • xemm1 Re: Xemm 19.01.06, 14:41
              Najgorzej, że pewnie z tej pseudo profesjonalnej ochrony nie możecie
              zrezygnować i płacicie za to słono...
              • duramgama Re: Xemm 19.01.06, 14:48
                Właśnie muszę sprawdzić ile płacę za te "obiadki"...
                Szczerze mówiąc nigdy nie zwracałam szczególnej uwagi, kiedy dostwałam do ręki
                kartkę z wyszczególnionymi opłatami. Teraz nie omieszkam dokładnie
                przeanalizować kwoty. Aż sama jestem ciekawa ileż panowie sobie liczą za te
                niezobowiązujące spacerki...
    • mama_olka Re: ukradli nam wózek!!! :-( 19.01.06, 20:51
      Duramgama, przeczytalam ten watek w pracy, ale zanim zdążyłam napisać moje
      wyrazy oburzenia (nie-na-wi-dze-zło-dzie-i!!!) i propozycję oddania Wam naszej
      drugiej spacerówki mój pracodawca oderwał mnie brutalnie od forum do obsługi
      programu konwergencjisad

      A teraz juz sie doczytałam, ze planujesz wózek kupić i nawet zbierasz ofertywink
      My - po ciężkim jak diabli, terenowym wózku Bebe Car od mojej siostry, (to ten,
      który chciałam Ci zaproponować, ale w sumie nie polecamwink kupiliśmy w
      promocji leciutkie i zwrotne Chicco Ponee, którego ogromną zaletą (przy naszym
      mini-przedpokoju) jest super kompaktowa wersja złożona.

      A przy okazji my trzymamy wózek w mieszkania, bo w naszej kamienicy wspólnota
      wprowadziła zakaz trzymania wózków (a także rowerków dziecięcych) na korytarzu.
      Wózkowni jako takiej tez nie ma a wiec problem kradzieży został rozwiązany
      odgórnie.
      • magdalena_dem Zgłaszajcie wszelkie kradzieże na policję!! 19.01.06, 22:05
        chciałam zaapelować: Zgłaszajcie wszelkie kradzieże na policję!! Podam przykład
        skuteczności naszej wspaniałej elbląskiej policji
        Nam jakiś czas temu ukradziono z nowego samochodu kołpaki. Raz tylko
        postawiliśmy samochód pod blokiem późną nocą, bo mąż nad ranem miał jechać w
        trasę, a oczywiście złodzieje nie śpią. Od razu zadzwoniliśmy na policję (4
        rano), później w ciągu dnia poszłam złożyć doniesienie. Wysłuchał go znudzony
        policjant, który miał jeszcze do mnie jakieś pretensje. Byłam na niego wściekła.
        Generalnie i tak zakładałam, że kto jak kto ale złodziej kołpaków jest
        niemożliwy do uchwycenia. Oczywiście po 14 dniach przyszło pisemko o umożeniu
        sprawy, a po niemal 1,5 roku przyszło zawiadomienie z sądu, że rozprawa w
        sprawie notorycznego złodzieja kołpaków (w tym naszych) odbedzie sie dnia... I
        jak tu nie wychwalać cudownej policji??!!! A jeszcze żeby było śmieszniej,
        złodziej (19-latek) ma 2 lata na oddanie nam kwoty na jaką oszacowaliśmy te
        kołpaki. Zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce, bo to już bedzie zdaje sie działka
        komornika
        • kubona Re: Zgłaszajcie wszelkie kradzieże na policję!! 19.01.06, 22:35
          Duram gdybym mogła to bym ich chyba zaszlachtowała tych złodziei.
          nie cierpię kradzieży, kłamstw, perfidii i jeszcze kilku rzeczy
          a tak na poważnie to zgłoś to na policję - ty będziesz pewna żę zrobiłaś
          wszystko co w twojej mocy, by odzyskać wózek, a policja - zadanie do
          wykonania.smile i wiesz, oni czasem sa skuteczni. w każdym razie tu gdzie
          mieszkamsmile
    • ya-a1 Re: ukradli nam wózek!!! :-( 20.01.06, 09:03
      Hej, u nas na osiedłu strzezonym, domofon itd jakis czas temu zgineło kilka
      wozków tyle ze w roznych blokach tego samegoosiedla. Nam tez ukradli z klatki
      na parterze. To była nasza nowa pierwsza spacerowka ktora kupilismy dwa dni
      wczesniej poniewaz moje dziecko nie znosiło głebokiego wozka i przed ukonczniem
      roczku musiał siedziec i dziarsko patrzec na swiat. Wózek był oczywiscie
      wymarzony i co i zniknał. Musielismy kupic nowy i kazdego dnia razem z
      siedzacym maluchem znosiłam i wnosiłam kazdorazowo na spacer. Dopiero jak sie
      podniszczył to zaczełam zostawiac. Moim okolicznym sasiadka w tym samym czasie
      zgineły wozki. Jak sie okazało kradła je kobieta ktora sprzedawała w komisie a
      złapali ja ochroniarze jak kradła wystawione na korytarzu zabłocone buciki
      jakiegos dziecka. To jest bardzo przykre i mimo iz mineły dwa lata cały czas
      jak o tym pomysle to czuje wsciekłosc. pozdrawiam
    • xemm1 Re: i co Duram... 20.01.06, 15:23
      jakieś news-y? Zaangażowałaś naszą pomocną policję?
    • helga1970 Re: ukradli nam wózek!!! :-( 20.01.06, 15:31
      a to warszawskie osiedle?
    • myszka785 Re: ukradli nam wózek!!! :-( 20.01.06, 16:43
      miałam nadzieję, że jednak się znalazł?..., że ktoś tylko zrobił głupi
      psikus..., w głowie mi się to nie mieści..., brak słów!!! sad
      • duramgama melduję się 21.01.06, 17:18
        Hej, wpadłam tylko na sekundę więc szybko donoszę co następuje.

        Niestety, nie udało nam się pojechać na policję, choć nawet zlokalizowałam
        komisariat policji. W czwartek w ogóle nie było mowy o wyjściu z domu, bo Pan
        Mąż wrócił z pracy późnym wieczorem, a ja zostałam sama ze Srajdzinką i
        samochodem, który nie chciał odpalić (akumulator!!! -trzeba go było całą noc
        ładować!), umówiłam się więc na piątek.
        Ale wczoraj Pan Mąż postanowił najpierw pojeździć po komisach i namierzyć jakąś
        przyzwoitą spacerówkę dla dziecka. Jeździliśmy pół dnia, dziecko było padnięte,
        ja zmarznięta i głodna, zarządziłam więc powrót do domu, przypuszczając, że dwie
        godziny na komisariacie mogą potężnie nadwyrężyć moje siły.

        I dobrze, że wróciliśmy! Bo Srajdzinka nagle poczuła się gorzej. Najpierw
        zaczęła marudzić, była niespokojna, nie chciała jeść. Potem zwymiotowała, a
        wieczorem długo nie mogła zasnąć (miałam wrażenie, że boli ją brzuszek).
        Czyżby to była reakcja na zmianę mleka? Po odstawieniu od piersi, podaję jej raz
        dziennie kubek mleka Bebiko, ale wczoraj dostała Humanę, bo Bebiko akurat nam
        się skończyło... Czy to możliwe, żeby mleko następne róznych firm aż tak się
        różniło?
        Odpukać, rano malutka obudziła się jak gdyby nigdy nic - wesoła i chętna do
        zjedzenia porannej kaszki.

        Co do zakupu wózka - na szczęście nasze poszukiwania uwieńczone zostały
        sukcesem: znaleźliśmy taki sam model jaki nam skradziono (tylko trochę inny
        kolor). Kupiliśmy więc z nadzieją, że potem będziemy mogli sprzedać komplet
        razem z gondolą. Na razie powędrował do piwnicy, pod klucz!

        Ale żeby nie było zbyt kolorowo, rozwalił nam się zamek w samochodowym bagażniku
        i teraz nie można go domknąć. Mam nadzieję, że Pan Mąż go naprawi, bo nie mam
        ochoty całą noc drżeć, że ukradną nam teraz samochód...
        Dobra, kończę, bo dziecko mnie wzywa, a Pan Mąż tymczasem marznie mocując się z
        zamkiem. W innych wątkach poudzielam się dziś wieczorem, jeśli nic nie stanie mi
        na przeszkodzie.
        Pozdrawiam Was ciepło w te cholerne mrozy...


        • mmala6 Re: melduję się 21.01.06, 20:45
          no to dobrze, choc byloby lepiej gdyby zlodziej oddal wozek!wink a nie bylo w
          komisach tego Waszego? albo na jakims targowisku? (sa jeszcze te targowiska na
          stadionie?).
          Trzymam kciuki za zamek w aucie.Kiedys nam sie cos podobnego przydarzylo ale to
          dluzsza historia.Powiem tylko, ze cala noc samochod stal otwarty ale na parkingu
          strzezonymwinkduzo nie brakowalo aby moj maz w nim spalwink)
          Brzuszek moze bolec od zmiany mleka.Lepiej sie trzymac jednej firmy (Bebiko i
          Bebilon to jedna firma, Humana juz inna), zwlaszcza jak dziecko wrazliwe tak jak
          Srajdzinka.
          A czy Wasza ochrona nie ma tasm z monitoringu? moze by cos bylo widac??
          U nas jest ochrona za ktora placimy 40zl miesiecznie (sic!!)a jak jest potrzeba
          to tasme od nich mozna KUPIC!
          Moze u Was byloby cos widac, a noz widelec jest kamera akurat na Wasza brame?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka