Po raz pierwszy jestem na forum pierwsza i witam Was takimi ponurymi
wiadomościami...

Krew mi sie gotuje w żyłach! Mąż wychodził rano do pracy i okazało się, że
wózek Olenki zniknął bez wieści. Strzeżone osiedle, domofon, ochroniarze,
ogrodzenie - za wszystko oczywiście grubo płacimi i niestety, jak widać, nie
mozna liczyć na bezpieczeństwo! Qrwa! Naprawdę wezbrał we mnie porządny gniew,
tym bardziej, że kiepsko stoimy z kasą i kupno nowego wózka to dla nas nie
mały wydatek...