Dodaj do ulubionych

Jezyk migowy dla dzieci

17.03.06, 16:31
Chcialam sie podzielic i zachecic rodzicow do uzywania znakow z jezyka
migowego do komunikacji z dzieckiem zanim nauczy sie mowic.
My juz jestesmy zaawansowanymi migaczami. Moj synek ma 18-miesiecy i zna
okolo 30 znakow, chociaz zaczyna je juz zastepowac slowami. To chyba
najlepsza rzecz jaka zrobilam dla swojego dziecka. Mieszkam za granica i
tutaj wiekszosc rodzicow uczy dzieci znakow, robia to rowniez w zlobkach.
Logopedzi czesto zaczynaja korygowac opoznienia mowy u dzieci od wprowadzenia
znakow.

Mam kilka ksiazek, najlepsze to Linda Acredolo i Jose Garcia, nie wiem czy na
rynku polskim sa dostpne jakies pozycje po polsku. Oni to wprowadzili
przeszlo 10 lat temu, uczyli (najpierw wlasne), obserwowali dzieciaki i
powstalo na ten temat wiele artykulow i prac naukowych. Korzysci sa
niekwestionowane. Dzieci, ktore uzywaly znakow przed werbalna komunikacja,
mialy lepszy zasob slownictwa pozniej, mniej ostro przechodzily okres buntu
dwulatka, bo nie dochodzilo do czestych frustracji i zlosci zwiazanych z
brakiem komunikacji i niezrozumienia rodzicow przez dziecko, rodzice maja
sposobnosc wejsc w swiat dziecka znacznie wczesniej i docenic ile ono
rzeczywiscie rozumie i efekt uboczny "migajacych dzieci" wyzszy iloraz IQ.

My zaczelismy pokazywac znaki jak synek mial okolo 7 miesiecy, ale pierwszy
znak "mleko" pokazal jak mial 11 miesiecy. Wiec rodzice, ktorzy wczesnie
zaczynaja, musza sie uzbroic w cierpliwosc, ze moze uplynac kilka miesiecy
zanmi zobacza efekty. Dziecko tak naprawde gotowe jest to migania jak zaczyna
robic "pa,pa", albo pokazywac paluszkiem. Na workshopie na ktorym bylam,
prowadzonym przez speech therapist, ktora m.in. pracuje z dziecmi
autystycznymi uczac je jezyka migowego, sama mia dwoje zdrowych dzieci, ktore
migaly, powiedziala nam, ze nie widziala dziecka, ktoremu pokazywano znaki,a
nie zaczeloby migac.

To bylo nie-sa-mo-wi-te jak moj 11-miesieczniak zaczal uzywac znakow, moglam
docenic ile on rzeczy postrzega, a on sie dzielil tym co widzi, ja to moglam
potwierdzic, skomentowac i mielismy doskonala komunikacje. Po raz pierwszy
pokazal znak "mleko" jak robilismy zakupy w supermarkecie i przechodzilismy
kolo stoiska z nabialem, NIGDY bym nie przypuszczala, ze skojarzy, bo mu
tylko pokazywalam znak jak mu dawalam mleko w domu. Oczy mi wyszly z orbit.
Albo "woda" pokazywalam w kapieli, i jak dawalam kubeczek z woda do picia,
kiedys bylismy na spacerze i zaczal padac deszcz i moj synek zamigal "woda",
zrobil to samo jak przechodzilismy kolo rzeki. Nie wiedzialabym o tych
skojarzeniach roczniaka, gdyby nie znal znakow.

Na poczatku pokazywalam mu mleko, jesc, woda (podczas kapieli, jak dostawal
wode do picia), wiecej/jeszcze (bardzo uzyteczny znak, uzywany chyba
najczesciej). W swoim szczycie migania znal ponad 30 znakow, to tak jakby
znal 30 slow, mial 15-16 miesiecy: nazwy zwierzat (kot, pies, zaba, ryba,
ptak, kot-zastapiony szybko slowem, kon, slon, krowa itp), nazwy ubran: buty,
czapka, pieluszka, a takze jesc, pic, banan, jablko-zastapione slowem ang.
niestety, oraz dziekuje (!!!) (mowi jak po posilkach), prosze, kocham,
przepraszam, dosc/wystarczy, delikatnie, nie wolno, goracy, zimny, boli,
pomocy poprosze, ksiezyc, slonce, samochod, dzidzius, pilka, balonik, pociag,
drzewo, wiatrak, telefon, szczoteczka do zebow (czyscic zeby), grzebien, i
inne slowa, ktore wprowadzam, jak synek jest czyms zainteresowany. Teraz (18
miesiecy) zaczyna mowic, ale jedno slowo ma czasami wiele znaczen, bo nie
potrafi prawidlowo wymawiac, wiec jest to troche zgaduj-zgadula, jak nie moze
nam przekazac slownie co chce, to zaczyna migac. On to uwielbia, my doceniamy
jego bogaty swiat, komunikacja jest obustronna, widzimy jak swiat postrzega.
Teraz wlasciwie wystarczy mu pokazac znak jeden raz i wystarczy, to my czesto
zapominamy znaczenia i czasami trzeba siegnac do "slownika".

Wszelkie obawy, ze dziecko moze przez znaki zniechecic sie do mowienia, sa
zupelnie bezpodstawne, jezyk mowiony jest naturalna rozwojowa konsekwencja i
jest o wiele efektywniejszy, i jest tak jak z raczkowaniem, gdy dziecko
nauczy sie chodzic zrezygnuje z raczkowania, gdy zaczyna mowic rezygnuje ze
znakow, do momentu pojawienia sie rodzenstwa, starsze rodzenstwo moze
porozumiewac sie z mlodszym znakami. U nas nawet polska niania (podchodzaca
do tego b. sceptycznie)zostala zmuszona przez malego do nauki znakow i jest
oszolomiona i dzwoni do rodziny w Polsce i propagande robi.

Zachecam goraco i chetnie podziele sie swoimi doswiadczeniami.
Obserwuj wątek
    • tuskas Re: Jezyk migowy dla dzieci 18.03.06, 10:27
      Ja znam język migowy i czasem do Zuzi migam. Jednak nie nauczyła się żadnego
      znaku, natomiast bardzo ładnie mówi "daj" i "pić", nie mówiąc o "mama",
      czy "tata". potrafi powiedzieć czasem "kotek" i "pępek". Na niektóre inne
      rzeczy ma też swoje słowa. Przestałam migać, skoro Zuzka zaczyna mówić.
      Ale nie zniechęcam nikogo, bo wiem, że to może być naprawdę świetna metoda
      porozumiewawcza. Moja córka jest widać po prostu inna. Ale i tak migam,
      tłumaczę piosenki (jednocześnie śpiewam i migam), a ona się śmieje, bardzo jej
      się podoba.
      Myelegans, gratuluję wyników!!
    • jezyk_migowy Re: Jezyk migowy dla dzieci 31.03.06, 10:09
      ja znam język migowy na dwóch poziomach i jak bede miala dziecko bede z nim
      migala smile
    • jezyk_migowy Re: Jezyk migowy dla dzieci 31.03.06, 10:23
      zapraszam na forum o języku migowym

      fora prywatne-edukacja-języki

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=38828
      porozmawiajmy, pomóżmy sobie nawzajem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka