Ostatnio przegladalam wzdluz i wszerz nasza domowa galerie zdjec Szafki i
wyszlo na to, ze nasz syn jest na PRAWIE kazdym zdjeciu usmiechniety od ucha
do ucha (oczywiscie poza wiekiem noworodkowym, gdy nie umial sie usmiechac

)
Zdjec "powaznych" prawie nie posiadamy, a to z bardzo prostej przyczyny - jak
tylko Szafka widzi aparat, natychmiast szeroko usmiecha sie do obiektywu,
niczym rasowy aktor. Nawet jak mu chce cyknac zdjecia z ukrycia, to i tak mnie
zauwazy i szczerzy te swoje zabki (aktualnie sztuk piec).
Mysle, ze wiem skad u niego takie aktorsko - showmanskie zapedy.
Historia nr 1.
Szafka byl jeszcze wtedy w moim brzuchu, nawet nie mialam pojecia ze to
Szafka. To byl poczatek 38 tygodnia, troche podskoczylo mi cisnienie i pani
lekarka zatrzymala mnie w szpitalu na kilka dni celem obserwacji. Wynudzilam
sie tam jak mops, oprocz rozwiazywania krzyzowek, czytania plotkarskich gazet
(na dodatek irlandzkich

) moglam jedynie pogadac ze wspolpacjentkami i
posluchac sobie jekow rodzacych kobiet. Jednego ranka przyszla pani doktor i
zapytala, czy nie zechcialabym byc "modelka" na egzaminie studentow medycyny.
Najpierw sie zawahalam, bo wyobrazilam sobie siebie na fotelu ginekologicznym
i czterdziesci osob patrzacych w ... no, wiadomo. Ale okazalo sie, ze chodzi
tylko o "macanie" brzucha, czyli Szafki

Studenci wiec macali Szafke, z
madrymi minami udajac prawdziwych lekarzy i ustalajac, ktory to tydzien ciazy,
czy Szafka jest juz do gory nogami, gdzie ma plecki itepe. Malemu sie chyba
podobalo, bo ani razu nie kopnal mnie w zebra
Historia nr 2.
Szafka urodzil sie w srode wieczorem, a w czwartkowy poranek przyszla pani
polozna i powiedziala, ze prowadzi cos w rodzaju takiego kursu praktycznego
zajmowania sie noworodkiem dla pan, ktore leza w szpitalu oczekujac na porod.
No i zapytala, czy nie zgodzilabym sie, aby moj syn byl "modelem" na takim
spotkaniu. Zgodzilam sie, tym bardziej, ze pani miala pokazac jak kapac
dziecko, a my z Szafa mielismy w tym, zakresie zerowe doswiadczenie. No wiec
piewrsza w zyciu powazna kapiel Szafki odbyla sie w przytulnej szpitalnej
sali, w ktorej siedzialo dziesiec pan z ogromnymi brzuchami i okraglymi ze
strachu oczami

A jeszcze wieksze oczy robili mezowie tych pan