żeby tu porządnie posiedzieć, poczytać i popisać też

Dzis calutki dzień
siedziałam w kuchni robiąc genewralne wiosenne porządki. Właśnie skończyłam,
korzystam z okazji aż wyschnie podłoga i muszę posprzątać małego gzuba, a
potem schować go do łóżeczka. Nienawidzę generalnych wiosennych porządków. A
jutro przyjeżdża tzw. "dziadostwo" i chata miała być na błysk. A nie jest, bo
w międzyczasie jeszcze sobie pogrypowałam. Ech, życie!