tak własnie prasowałam sobie ostatnie pranie i jutrzejsze ubrania

i
patrzyłam na plamy które po każdym praniu znajduję na ubraniach kubusia. juz
mam dośc dopierania, szorowania mydłem i tego, że nowe ubranka wyglądaja jak
po trójce starszych dzieci. białe mogę wrzucic do gara i wygotować, ale jak
poradzić sobie z kolorowymi ubraniami na których widać ślady zupek, soków,
ciastek, owoców i innych jadalnych rzeczy które trafiają w łapki mojego
wielkoluda?
piorę w 60 stopniach obecnie w bryzie która w założęniu miała spierać
wszystkie plamy

) znaczy się pralka pierze

ja tylko wrzucam i wyjmuję....