Dodaj do ulubionych

"Żebranie" dzieci

12.05.06, 11:50
Mój dwulatek najedzony, po duużym obiedzie, napojony itd. Siadam ja do obiadu
(nie jemy razem, bo on jeszcze sam nie umie).

Zaczynam jeść? A co robi moje dziecko? Z miną błagalną patrzy na mój talerz,
liczy każdy kęs. Wyraz oczu jakby nie jadł od tygodnia.

I tak jest z każdym jedzeniem.

czy u Was jest podobnie?
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: "Żebranie" dzieci 12.05.06, 11:55
      moja nie patrzyła błagalnie, tylko domagała się, żeby jej dać i nieraz ja byłam
      głodna, bo nie miałam więcej, a ona siedziała przy moim pełnym talerzu i
      pilnowała, abym ja nie ruszyła nic z "jej" jedzenia. Oczywiście w końcu nic nie
      zjadała z tego, ale ja nie miałam prawa jej tego zjeść i po całym nieraz dniu
      wywalałam talerz MOJEGO sad obiadu do śmieci, bo już się zeschło, ostygło itp.
      • izabela1976 Re: "Żebranie" dzieci 12.05.06, 12:04
        A mój jak najbardziej potrafi obsunąc i mój talerz. A jego obiad ilościowo jest
        duży i najada się w 100%. A mnie obżera z łakomstwa.
        • alpepe Re: "Żebranie" dzieci 12.05.06, 12:07
          tym bym się nie przejmowała, może po prostu potrzebuje więcej? Jest za gruby?
    • neomia Re: "Żebranie" dzieci 12.05.06, 12:17
      Siadaj dzieckiem do stołu. Nałóż mu obiadek (jezeli moze to ten sam co Twój,
      moga to byĆ same np. ziemniaki}, daj łyżeczkę lub widelec. Dla niego będzie to
      trennig w samodzielnym jedzeniu, od ciebie nauczy się wzorców zachowania przy
      stole, a ty nie będziesz widziała jego błagalnego wzroku. Trudno, pobrudzi
      siebie, stół, ale jak miło usiąść do wspólnego posiłku.
      Dzięki temu u nas Miśki coraz lepiej posługują się widelcem, łyżeczką.
      • iwpal Re: "Żebranie" dzieci 12.05.06, 12:36
        Dokładnie - siadac razem do stołu, trening w samodzielnym jedzeniu jest bardzo
        ważny i 2-latki już potrafia sie same najeść; to nie bedzie tak, ze nagle jak
        skończy 4 latka, to sie sam czyściutko naje i jeszcze po sobie posprząta, skoro
        wczesniej nie miał w ręku lyżeczki i widelca.
        Moje córki jedza same odkąd skończyły 1,5 roku, wcześniej pozwalałam im
        na "bebłanie" łyżeczka w kaszkach i obiadkach i samodzielne próby trafienia
        łyżką do buzi.
        • alpepe Re: "Żebranie" dzieci 12.05.06, 12:49
          moja też jadła samodzielnie od b. małego, ale to akurat nie przeszkadzało i nie
          przeszkadza jej łakomić się na moje jedzenie, nawet, jak to samo ma na swoim
          talerzu. A wątek jest o łakomstwie dwulatka.
    • weronikarb Re: "Żebranie" dzieci 12.05.06, 12:52
      Po pierwsze mój 2,6 l sam je od kiedy umie siedzieć sam czyli od 12 m-cy -
      wcześniej u mnie na kolanach (ja karmiłam, a on próbował sam).
      Dostaje obiad z nami i nawet gdyby chciał mój mimo że spróbowałby że jest ten
      sam, to nie dałabym dla samego widzi mi sie. Na wiele mu pozwalam, ale miałabym
      wyrzucić swój obiad bo dziecko nie chce abym jadła???
      • alpepe Re: "Żebranie" dzieci 12.05.06, 13:20
        jak napisałaś o tym, że nie pozwoliłabyś na wyrzucenie własnego obiadu, co
        ewidentnie tyczyło mojego postu, to sama zaczęłam się zastanawiać, do czego to
        człowiek jest gotów się posunąć, by dziecko nie płakało smile. Jak mąż bywał w
        porze mojego obiadu w domu, to zjadał swoją porcję i wyprowadzał małą do innego
        pokoju lub na dwór, aby odwrócić jej uwagę, a ja wtedy szybciutko zjadałam, ale
        ryk i tak był potem, że zjadłam dziecku...Niestety czasem męża nie było i wtedy,
        mimo, że dziecko miało swój talerz obok mojego, zabierało mi i nie miałam
        obiadu, podjadałam czym innym, ale ze swojego lub jej talerza nie mogłam wziąć.
        Na szczęście dziecko rośnie smile.
        • weronikarb Re: "Żebranie" dzieci 15.05.06, 09:04
          Alpepe ni episałam tego złośliwie smile Mój synek jest i pozostanie jedynakiem (z
          wyboru) jest rozpieszczony bardzo, ale staram sie mu przekazać, że niektóre
          jego zachcianki powodują krzywdę innym.

          Jesteś taka jak mój mąż (kiedyś zupa w garnku stała na stole, mały zaczął w
          niej grzebać, więc wyniosłam do kuchni, na co ryk zawodu małego, to mąż chciał
          mu przynieś ja z powrotem bo małego było mu żal) i wiesz jaki jest obecnie
          efekt?
          Synek mężowie wchodzi na głowę, ten mu ustępuje aby nie było awantur.
          Natomiast u mnie ma posłuch. Dziecko musi znać ramy, aby czuć się bezpiecznie,
          pewne reguły to nie krzywda dla dziecka, krzywda jest wtedy gdy wiedząc że
          przez jego kaprys mama jest głodna. Uczysz go tym samym postawy, że jemu się
          należy, a że inni na tym są kzrywdzeni to olał.

          To jest moje zdanei i to wypowiadane w dobrej wierze
          • alpepe Re: "Żebranie" dzieci 16.05.06, 18:19
            nie zrozumiałyśmy się, nieważne. Ja to jeszcze określam dziecku granice, dużo
            gorzej jest z moim mężem, który wszystko obieca dziecku dla doraźnego efektu, a
            moja córka ma niezwykłą pamięć i wszystko, co się obiecywało, później próbuje
            egzekwować. Przykład z dzisiaj: mój mąz wrócił do domu, dziecko mówi mu, że chce
            czerwoną sukienkę, a ja mówię jej, że sukienka w praniu, to mój mąż, wiedząc o
            jaką sukienkę chodzi, mówi: jutro w niej pójdziesz do przedszkola. Strasznie się
            oburzyłam, bo to sukienka nie na tę pogodę, dosyć ciepła, długa, z długimi
            rękawami. Ciekawe, co będzie jutro rano, bo znając córkę, ona powoła się na
            obiecankę taty.
            Co do jedzenia i obiadu, to mnie tak na jedzeniu nie zależy, więc chyba dlatego
            tak jej ustępowałam, ale te czasy prawie minęły, córka jest większa, więc coraz
            wyraźniej określam jej granice.
    • marghe_72 Re: "Żebranie" dzieci 12.05.06, 13:08
      izabela1976 napisała:

      > Mój dwulatek najedzony, po duużym obiedzie, napojony itd. Siadam ja do obiadu
      > (nie jemy razem, bo on jeszcze sam nie umie).
      >
      > Zaczynam jeść? A co robi moje dziecko? Z miną błagalną patrzy na mój talerz,
      > liczy każdy kęs. Wyraz oczu jakby nie jadł od tygodnia.
      >
      > I tak jest z każdym jedzeniem.
      >
      > czy u Was jest podobnie?


      czyli najpierw karmisz Jego , a dopiero potem Ty zabierasz sie za jedzenie?
      moze warto zacząc wspólnie jeść, jednocześnie
      bo moze wcale nie o głod chodzi a bardziej o obecność i zwrócenie na siebie
      uwagi.
      Dwulatek moze już sam jeśc.. a przynajmniej probować
      • izabela1976 Re: "Żebranie" dzieci 12.05.06, 13:29
        Mój marghe_72 napisała:

        >> Dwulatek moze już sam jeśc..

        Mój niestety nie je jeszcze sam i pewnie długo jeszcze nie będzie.
        • iwpal Re: "Żebranie" dzieci 12.05.06, 17:03
          > izabela1976 napisała:
          Mój niestety nie je jeszcze sam i pewnie długo jeszcze nie będzie<
          Jeżeli możesz, to napisz dlaczego. Czy ma ograniczoną sprawnosć ruchową?
      • izabela1976 Re: "Żebranie" dzieci 12.05.06, 13:30
        A karmienie synka i siebie jednoczesnie powoduje, że ponad pół obiadu jemy
        oboje zimne.
        • neomia Re: "Żebranie" dzieci 12.05.06, 15:17
          To niech tylko miesza łyżką w swoim talerzyku i od czasu do czasu podsuniesz mu
          jakiś kąsek, a jak skończysz swoją porcję to dokarmisz malucha. Mozesz zostawic
          porcję dla niego i podgrzać.
          Ja swoje dzieci też jeszcze muszę dokarmiać, choć mają 2,8l. Ale jaką mają
          frajdę samodzielnie jeść i mieszać na talerzyku, czasami zamiast sztućców
          używają paluchów, ale dzięki temu ćwiczą koordynację. Jest brudno, czasami mam
          dość,ale gdzies muszą ćwiczyć.
          • aka10 Re: "Żebranie" dzieci 12.05.06, 16:07
            Daj dziecku jesc samemu,a Ty siedz obok i jedz.Dwulatek potrafi przeciez jesc
            sam(a przynajmniej powinien).Pozdrawiam.
            • gocha0201 Re: "Żebranie" dzieci 12.05.06, 16:21
              Mnie udało się nauczyć syna, że się podzielimy. Najpierw karmię go jego porcją a
              potem "dokarmiam" za swojego talerza. Jeżeli jest przeciwny wspólnemu jedzeniu
              to "sio" od stołu i mam w nosie jego fochy. Taka już wyrodna matka jestem smile
              • egoya Re: "Żebranie" dzieci 14.05.06, 18:55
                troche za bardzo wyręczasz małego, mój ma 19 m-cy i sam już całkiem przyzwoicie je łyżką i widelcem, a kluski zazwyczaj ręką bo mu wypadają. Przez etap żebrania przebrnęliśmy wcześniej, ale nadal pamietam te smuuutne wielkie oczy. U nas siadamy wszyscy do stołu, każdy ma swoją porcję i bierzemy się za jedzenie. Mały je sam, ale jak widzę że się męczy to mu pomagam. Ale jakoś nie wyobrażam sobie żebym nie zjadła bo dziecko mi nie da, bo ma taki kaprys. To kto ustala zasady?Dwulatek?, bez przesady.
                • izabela1976 Re: "Żebranie" dzieci 15.05.06, 09:50
                  egoya napisała:

                  > troche za bardzo wyręczasz małego, mój ma 19 m-cy i sam już całkiem
                  przyzwoicie
                  > je łyżką i widelcem, a kluski zazwyczaj ręką bo mu wypadają.

                  Jak się domyślam Twoje dziecko prawidłowo się rozwija... Moje mimo iż ma 2
                  latka jest na poziomie 10-miesięcznego dziecka i dlatego muszę je jeszcze
                  karmić.
    • sol_bianca Re: "Żebranie" dzieci 15.05.06, 02:03
      a co je?
      znalam dwulatke karmiona wylacznie zupkami dla niemowlat, nie dalo sie nic zjesc
      przy niej, bo uderzala w ryk. po prostu kombinowala, ze dorosli maja lepsze
      jedzenie od niej smile
      nie zakladam, ze karmisz go zupkami, ale moze wasz obiad wydaje sie mu
      atrakcyjniejszy? lepiej pachnie, wyglada?
    • cyborgus Re: "Żebranie" dzieci 15.05.06, 03:23
      jak napisala marghe -72, zaczac jesc obiady razem. skoro maly nie umie
      poslugiwac sie jeszcze sztuccami, pokoj mu jedzenie tak zeby mogl jest rekami
      (to co sie da), a czego sie nie da, niech probuje po swojemu. jak zjesz,
      bedziesz mogla skonczyc go karmic.
    • izabela1976 Wyjaśnienie dla wszystkich 15.05.06, 09:53
      Niestety moje dziecko długo jeszcze nie będzie samodzielnie jadło. Synek nie
      rozwija się prawidłowo i w tej chwili mając ponad 2 latka jest na poziomie 10-
      miesięcznego dziecka.
      • iwpal Re: Wyjaśnienie dla wszystkich 15.05.06, 10:54
        To zmienia postać rzeczy; jednak postaraj sie, aby synek jadł wspólnie z Wami,
        zasiadał do stołu z cała rodziną, dostawał jekieś jedzonko do rączki. Nie można
        też wykluczyć zaburzeń łaknienia z powodu uszkodzenia ośrodka sytosci w mózgu,
        ale to w tej chwili za wcześnie na jakąś konkretną diagnozę; porozmawiaj też o
        tym z Waszym neurologiem.
        • izabela1976 Re: Wyjaśnienie dla wszystkich 15.05.06, 11:00
          Mały potrafi sam jeść kanapki, ciasta, chrupki. Jesteśmy też na etapie jedzenia
          widelcem placków itp. Ale samodzielne jedzenie zupy i potraw podobnych długo
          nie będzie mozliwe.

          Nie potrafi łopatką nabrać piasku, a co dopiero łyżką zupy i jeszcze przenieść
          to do buzi.
          • neomia Re: Wyjaśnienie dla wszystkich 16.05.06, 11:55
            Izabela, dlatego dawaj mu do miseczki pokarmy papkowate czy ziemniaki i daj
            wybór mu czy chce jeść reką czy widelcem lub łyżką. To będzie bardzo dobry
            trening - sprawność manualna , faktura, konsystencja, ciepłe - zimne. To będzie
            dla niego bardzo przyjemne i w formie zabawy nabierze sprawności. Dokarmisz go
            w czasie jedzenia lub po Twoim posiłku. Moje dzieci też sie nie najedzą rzadką
            zupa. Musi ona być bardzo gęsta.
            Iza i chyba pod względem jedzenia widelcem Twój mały jest zdecydowanie powyżej
            10 miesiąca - moje Miśki wtedy dopiero zaczynały się obracać...
      • neomia Re: Wyjaśnienie dla wszystkich 16.05.06, 12:26
        Izabela uwierz w swoje dziecko w jego możliwości!
        Tego nasze dzieci najbardziej potrzebują.
    • lolinka2 Re: "Żebranie" dzieci 16.05.06, 12:57
      Moja czterolatka właśnie kończy ogrooooooooomne danie (dowolne, zawsze tak
      jest). Ja gryzę coś tam... 'mamo, daj gryza. No nie bądź taka, podziel się. W
      Biblii jest napisane zeby się dzielić'.

      I mimo objawów nerwicowych (nie znoszę jak mi talerz sprzed nosa ucieka zanim
      skończę), dzielę się...
    • aborka Re: "Żebranie" dzieci 16.05.06, 15:04
      u nas całkie odwrotnie. Nawet mu nie nakładamy bo je jak świnka - rękami i rozrzuca po cąłej kuchni (ma swój talerz ale zwykle po chwili i tak mu zabieramy i karmimy go swoim jedzeniem). moje dziecko moze wcale nie jeść.
      • egoya Re: "Żebranie" dzieci 16.05.06, 17:05
        no właśnie z tymi dziećmi to jest róznie. Mój starszy 5 letni dziś syn, do 4 roku nie używał słowa "głodny", "daj mi jeść". Popełniłam wiele błędów, ale cóż jak bardzo się chce żeby cokolwiek zjadł. Za to młodszy za każdym razem rzuca się na jedzenie jak głodny pies, i bez znaczenia dla niego ze jadł pół godz. wcześniej. Zamykamy kuchnię, bo wyciąga jedzenie z lodówki, jogurty i co tylko mu się trafi.
        Do autorki: nie chciałam cię urazić pisząc że wyręczasz swoje dziecko,przepraszam. Nie napisałaś wcześniej (albo nie doczytałam), że twój maluch rozwija się trochę wolniej, po prostu napisałam ci o moim dwulatku.
    • annasumowska Re: "Żebranie" dzieci 17.05.06, 16:58
      Moj synek caly czas tak robi a ja sie ciesze ze chce probowac innych rzeczy.
      przeciaz nie zabronie mu jesc !!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka