Moja corka ma 4 latka.Od poczatku spala ze mna w pokoju, jednak w swoim
lozeczku. Od kiedy urzadzilam jej pokoik i osobna sypialnie dla mnie, zaczely
sie nocne wedrowki.Budzi sie ok 1 w nocy i idzie do mojego lozka. Dzieje sie
tak codziennie.Przewaznie wtedy biore ja do siebie i spimy spokojnie do rana.
Ostatnio jak byla chora spala ze mna juz od wieczora. Chcialam zeby sie
wysypiala i nie robila nocnych wycieczek.
Wiem, ze sie boi sama spac...ale mnie zaczely przeszkadzac te pobudki w
srodku nocy

Rano musze wstac do pracy o 5.30:/Ona troche pozniej do
przedszkola.Postanowilam ja od tego odzwyczaic zgodnie z podrecznikowymi
radami.
I tak kilka razy w nocy musze ja odprowadzac do jej lozka...efekt taki ze nie
spimy od ok 2-4 nad ranem!!
Placze, wymysla rozne cuda, siku, soczek, ze zle sie czuje.Zeby tylko spac ze
mna.
Poradzcie co mam robic?Dalej nie spac w nocy i walczyc z nia, moze w koncu
bedzie jakis efekt? Czy odposcic i niech spi ze mna az bedzie starsza i nie
bedzie sie tak bala sama byc w pokoju??
Nie wiem co robic i przyznam, ze to duzy klopot dla mnie