Sen dziecka - koszmar

IP: *.* 19.09.01, 10:47
Cześć !Mam pytanie bo nie jestem pewna czy dobrze robię. Kupiłam książkę pt"Każde dziecko może nauczyć się spać". Metoda opisana jest super i ponoć skutkuje. Ja od dwóch dni staram się ją stosować przy zaśnięciu. Mój synek ma roczek i tydzień i jak niektóre z was ja również nie przespałam jeszcze ani jednej całej nocy.Postanowiłam więc coś z tym zrobić. Wieczorem mały płacze około godziny, ja wchodzę zgodnie z zaleceniami co kilka minut do niego i staram się go ukochać, uspokoić ale bez brania na ręce.Mam straszne wyrzuty sumienia i na dodatek mąż dołada mi swoje typu " jak ty tak możesz", "wyrodna matka" itd. Ale ja naprawdę już nie mogę. To nie on wstaje kilkakrotnie w nocy tylko ja. Wytrzymałość też ma swoje granice. W pracy jestem nieprzytomna, po południu skonana i rozdrażniona. Mam pytanie czy któraś z was też miała ten problem i spróbowała usypiać dziecko wg tej metody? Czy poskutkowało? Jeśli tak to ile trwało nauczenie dziecka takiego zasypiania? Czy w nocy dawałyście dzieciom herbatkę czy tylko jak zapłakało to starałyście się je uciszyć i uspokoić bez dodatkowych "uspokajaczy" czyli tak jak wieczorem?Proszę o radęAsia
    • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - koszmar IP: *.* 19.09.01, 11:47
      O usypianiu było już sporo postów.Może wpisz np. "usypianie" w wyszukiwarkę?W każdym razie na pewno wiele znajdziesz.Pozdrawiam :hello:moderator edzieckaTyska
    • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - koszmar IP: *.* 19.09.01, 12:19
      Mam tę samą książkę. Niestety próba wprowadzenia w życie tej metody nie powiodła się ponieważ:1. Mała wpadała w histerię za każdym razem gdy wychodziłam, a uspokajała się gdy wchodziłam i ją pogłaskałam, wychodziłam i znowu histeria.2. Płakała tak 2 godziny i w końcu nie zasnęła (była to próba snu w dzień).3. Wieczorem nie było już szans na kolejną próbę, bo również zostałam nazwana wyrodną matką i mąż po prostu poszedł do niej i ją uspił po staremu.Z tą tylko różnicą, że u nas obowiązek wstawania do dziecka jest obopólny tzn. jedną noc wstaje ja, a drugą mąż i tak na zmianę. Natomiast moja koleżanka "walczyła" ze swoim synem kilka dni i ten spi teraz jak aniołek.
    • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - koszmar IP: *.* 19.09.01, 13:08
      Witam!Ja mialam podobny problem! Z dzieckiem i mezem... Zostawiala ja sama w lozeczku i przychodzilam tylko poglaskac i pocalowac ale to ja jeszcze bardziej denerwowalo, wiec przestalam chodzic wogole. Dowiedzilam sie od meza co ze mnie za matka, wiec kazalam mu samemu usypiac noi po kilku wieczorach noszenia na rekach tego ciezarku tez mial dosc wrocilismy do starej metody. Poczatek to koszmar, godzinne wycie i domaganie sie na raczki, ale po tygodniu bylo lepiej. Teraz marudzi najdalej 5 minut a poem albo usypia albo lezy sobie sama, nie moze tylko nikt wtedy wchodzic do pokoju bo zaczyna wyc. Metoda skutkuje tylko w nocy w dzien musze usypiac ja kladac sie z nia i glaskajac, ale i tak to juz sukces bo nie musze nosic.Zycze powodzenia. A moze tak mezusia zostawic po kapieli z dzieckiem na kilka nocek, jak bedzie padal na twarz to moze zrozumie.. A w nocy mala tylko glaszcze jesli to nie pomaga to daje jej herbatke..
    • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - koszmar IP: *.* 19.09.01, 13:22
      Hej,Ta metoda dziala. Kilk a razy probowalam i za kazdym razem rezygnowalam, bo dzieci plakaly, bo cos tam i ... za kazdym razembylo coraz gorzej. W koncu jednak mialam dosc. Dwie godziny biegania z pokoju do pokoju - nie moglam uspic dziewczynek razem, wiec jedna bujalam w wozku a druga glaskalam w lozeczku. W pierwsza noc pomogl mi maz i siostra - nie pozwolili mi wejsc. Placz trwal dwie godziny. Nastepnej nocy 30 min. Takie placze od 5 do 40 minut trwaly i w dzien i w nocy. Poprawa nastapila po ok. miesiacu. Ale bylo warto! Nie poddawaj sie! Mezowi daj kopa w d..., niech sam troche pousypia i powstaje w nocy, to zobaczy. poza tym, pamietaj ze ta metoda jest nie tylko dla Twojej wygody ale tez dla dobra Twojego dziecka. Ono przeciez nie chce plakac przed snem, tylko po prostu nie moze sobie poradzic z zasypianiem i musi sie tego nauczyc. jedne dzieci radza sobie z tym same, niektore nie (dziecko mojej kolezanki jest usypiane na rekach w wieku 5 lat - jej mama jest umeczona). Zycze powodzenia!
    • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - koszmar IP: *.* 19.09.01, 13:56
      Dziewczyny!Ja walczyłam z Gabą przed snam ok. tygpdnia. Od urodzenia usypiała bujana w bujaczku, ale w wieku 6 miesięcy już się w nim nie mieściła. Walka zakończona została sukcesem. Teraz i w dzień i w nocy zasypia sama bez jedneko kwęknięcia. Wiele koleżanek mi zazdrości, ale nie stało się to samo! Też zaciskałam pięści, żeby nie wejść i nie utulić płaczącej Gaby. Ale warto było!!! Teraz budzi się w nocy /właściwie to kwili przez sen/ ok. 2,3 razy na flachę więc i z tym będę musiała zrobić porządek. Ja do wstawania się przyzwyczaiłam, ale wiem że to i dla dobra małej.Życzę cierpliwości bo jeszcze raz powtarzam: NMAPRAWDĘ WARTO!!!Magda :hello:
    • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - koszmar IP: *.* 19.09.01, 14:45
      Dołaczam sie do Madgy -ja tez swoje przecierpiałam ,płacz.........wyrodna matka..........ale było warto maja dzidzia zasypia sama.Zaczełam nauke jak miala 6 m-cy a obecnie ma 20 m-cy.Teraz wszyscy znajomi mi zazdroszcza a ja jestem z tego dumna. Niestety 2 tygodnie płaczu mojej córki były dla mnie wiecznoscia,czułam jakbym torturowała własne dziecko,a moje serce pękało.Pozdrawiam i zycze powodzenia i silnej woli.Sani z Magda
    • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - rzeczywiście koszmar IP: *.* 19.09.01, 20:32
      Poczytajcie swoje posty. Ja byłam przerażona i dlatego postanowiłam zabrać głos. Dziewczyny! Przecież dzieci mamy po to, żeby je kochać! Nie jestem matką idealną, daleko mi do takiej. Czasem krzyczę na dzieci, czasem dam klapsa. Zajmuję się nimi non stop (babcie daleko) i często puszczają mi nerwy. Ale staram się być przy dzieciach, kiedy mnie potrzebują."Dlaczego nie wolno lekceważyć płaczu dziecka:Bo to okrutne i bezduszne, tym bardziej że dotyczy kogoś zupełnie bezbronnego i w pełni zależnego od nas.Bo w ten sposób mówimy dziecku "Twoje potrzeby nas nie interesują", "Niewiele nas obchodzisz".Bo to znieczula naszą wrażliwość i utudnia zbudowanie głębokiej więzi z dzieckiem.""Dziecko" numer 12/2000Dziewczyny. Wyobraźcie sobie że jest wam smutno. Siedzicie wieczorem same i chce się Wam ryczeć. Macie ochotę na rozmowę z kimś bliskim, na przytulenie się, pocieszenie. A tu ten bliski całuje Was i mówi: "Muszę wyjść, bo trzeba się nauczyć samemu radzić ze smutkiem. Jak się wypłaczesz i zaśniesz, to będzie Ci lepiej. Wychodzę i robię to dla Twojego dobra." Czy chciałybyście być tak potraktowane przez kogoś (może przez swoje dzieci kiedyś)?Może to okropnie brzmi. Może jesteście "wzburzone" moim postem. Czujecie się więc tak samo jak ja po przeczytaniu Waszych. Książka, o której piszecie to dla mnie koszmar! Nigdy nie zrobiłabym czegoś takiego dziecku. Nie skazałabym go na takie wieczorne chwile samotności. Jakiś psycholog stwierdził, że zasypianie dla dziecka to jak dla dorosłego śmierć. Ggdy dziecko zamyka oczy to wszysto (mama i tata) znika i nie wiadomo czy się pojawi. Może takie porównanie to bzdura? Ale jeśli to prawda?A wracając do problemu Asi...Asiu. Nie wiem w czym tkwi problem. Czy w usypianiu wieczornym, czy w tym, że mały się budzi w nocy. Bo według mnie trzeba oddzielić jedno od drugiego.Asiu, napiszę Ci jak ja sobie poradziłam. Karmiłam Kasię (teraz ma 3 lata) piersią i jak miała rok i 3 miesiące zaczęła się bardzo często budzić. Po prostu nie dałam jej piersi. Obudziła się o 23 i płakała do 4. Całą noc trzymałam ją na kolanach. Nosiłam, huśtałam. Potem usnęła. Następną noc przespała całą (ze zmęczenia). Trzecią noc - obudziła się bardzo wcześnie (ok. 5). A potem już spała całe noce.A co do wieczornego usypiania... Do tej pory nie usypia sama. Ktoś się koło niej kładzie, opowiada bajkę, przytula.Trochę się rozpisałam, ale naprawdę się przeraziłam.Pozdrawiam serdecznie i życzę cierpliwości.
      • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - rzeczywiście koszmar IP: *.* 20.09.01, 06:03
        Cześć dziewczyny,Obiema rękami podpisuję się pod postem Gosi. Może dlatego, że mam już 35 lat i jestem barrrdzo świadomą mamuśką a może dlatego że z racji wieku jestem trochę przewrażliwiona /choć nie przypominam sobie abym inne zdanie w tym temacie miała wychowując moją dziś prawie czternastoletnia córkę/. Kiedy cztery miesiące temu urodził się mój synek wszyscy dookoła pukali się w czoło widząc jak latam do niego bezustannie nie pozwalając mu nawet zakwilić. Mówili: zaczekaj, dziecko musi nauczyć się płakać, nie można tak łapać na ręce kiedy tylko wyda z siebie pierwszy dźwięk. A ja pytam DLACZEGO???Ileż to mamy czasu aby kołysać,przytulać i nosić na rękach swoje dzieci, ja mając dorastającą córkę dobrze wiem jak szybko dorastają. Czemu więc nie poświęcić im w całości swojego czasu i serca kiedy tego najbardziej potrzebują.Czy takie pozostawianie dzieciątka w pokojużeby nauczyło się samo zasypiać nie jest tylko naszym wygodnictwem?Ja wiem że czasem leci extra film w telewizji a tu trzeba kołysać malucha w drugim pokoju, albo właśnie wpadli znajomi na herbatę a mały wciąż nie chce usnąć i trzeba z nim być. No i co?? Znajomi przyjdą jeszcze kiedyś, film piowtórzą a jeśli nie to jest w wyporzyczalni, a czasu kiedy Wasze dzieciątko was potrzebuje nie da się cofnąć on tak szybko przemija i uwierzcie że wcale nie długo go upłynie, kiedy chcąc przytulić się do swojej pociechy usłyszycie "Mamoooo przestań co wzięło Cię na pieszczoty czy co? " Być może narażę się kilku mamom tym co nabazgrałam, ale to tylko moje zdanie, którym chciałam się z Wami podzielić.Zycze Wam miłego dniaEdyta
        • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - rzeczywiście koszmar IP: *.* 20.09.01, 07:36
          Ja nigdy przenigdy nie zostawialam dziecka placzacego. Troche nie bylo w tym mojej zaslugi bo jeden pokoj w akademiku rozwiazywal sprawe wychodzenia. Ale tak sobie mysle, ze mozna przeciez przyzwyczaic dziecko do mniej meczocej formy usypiania, bez wychodzenia z pokoju. Ja w trosce o swoj kregoslup nigdy nie lulalam na rekach. Moja najstarsza corka zasypiala glaskana po pupie, srednia dla odmiany- po brzuszku.Najmlodsza lubi jak sie tylko kolo niej lezy i w ogole nie dotyka.Niezaleznie od metody usypiania przeciez trzy, czteroletnie maluchy juz rozumieja ze mama jest w pokoju obok i nie ma czego sie bac. Teraz to dla was umeczonych mam jest szmat czasu, ale to trzy lata z naszego zycia przy sredniej kolo siedemdziesiatki, czyli chwila. Po co siedziec te 40 minut w pokoju obok, jesli mozna je spedzic z dzieckiem? za 10 lat dziecko zacznie sie samo zamykac w pokoju, a za 20 kto inny bedzie je usypial :) Szkoda czasu.A zeby nie bylo watpliwosci- nie jestescie wyrodne, moim zdaniem do wyrodnosci potrzeba wiecej nniz wyjscie z pokoju. :)Cierpliwosci to niedlugo minie, ale macierzynstwo z zalozenia musi troche potrwac......
        • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - rzeczywiście koszmar IP: *.* 20.09.01, 08:11
          Edyta!Mam 34 lata i też jestem bardziej świadomą (taką mam nadzieję) niż przy pierwszym dziecku, które ma 9 lat. Tylko ta świadomosć potrzeb niemowlaka, który ma teraz rok doporowadziła do zaniedbywania starszej córki.Młodszą usypiam po dwie godziny! Sssie pierś, leżąc ze mną na łóżku i w ten sposób usypia. Śpiacą staram się odnieść do jej łóżeczka, sle jej wewnętrzny radar w momencie dotknięcia materacyka natychmiast ją budzi! I tak w kółko - do kilku - kilkunastu prób. Nie mogę jej zostawić na dużym łózku, bo z niego spada. W tym czasie starsza córka jest sama (mąż często wyjeżdza - ma firmę w innym mieście), głodna - bo czasami moment zrobienia dla niej kolacji przeciaga się niemiłosiernie ze względu na usypianie młodszej.Kupiłam książkę i mimo złego zdania o niej - zamierzam spróbować. Na razie stoduję metodę mieszaną - wstawiam młodszą do łożeczka żeby się chwilę zmeczyła, zajmuję się starszą i zmęczywszy młodszą łatwiej ją usypiam. Przy pierwszym przebudzeniu w nocy biorę do swojego łóżka, karmię i tak spimy już do rana.Życie to nie western- nie jest czarno-białe.Mela
      • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - rzeczywiście koszmar IP: *.* 20.09.01, 06:52
        Ja też próbowałam tej metody. Ania miała wtedy 1 rok i 3 miesiące, a ja ani jednej przespanej nocy za sobą i godzinne usypanie co wieczór.Wytrzymałam trzy dni.Za każdym razem Ania płakała po 2 godziny i wołała "Mamusiu! gdzie jesteś?!", a ja zaciskałam zęby i ryczałam jak bóbr w drugim pokoju.Dzisiaj wiem, że to była najgorsza rzecz jaką zrobiłam swojej córeczce. I ciągle mam wyrzuty sumienia, bo - co może wydać się wam dziwne - ona ciągle (po 3 miesiącach!!) to pamięta. Kiedy robi w łóżku fikołki zamiast spać, wystarczy, że powiem, że sobie pójdę i natychmiast łapie mnie za rękę, przytula się do poduszki i zaciska mocno oczka.Strasznie mi wstyd za to co zrobiłam.Asia
        • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - rzeczywiście koszmar IP: *.* 20.09.01, 10:23
          Czytają wasze posty, o przetrzymaniu płaczącego dziecka , podziwiam Was za wytrwałość.Moja mała tez miała kolkę (6miesięcy) i była noszona do snu czasami nawet kilka godzin. Ja nie mogłam wytrzymać ze tak płacze, do tej pory jak zapłacze to jest u mnie od razu na rękach. Moze robię zle, moze dobrze, w przyszłosci zobaczymy. Jak zblizały sie jej pierwsze urodziny Kamilka sama nie chciała aby ją nosić do snu, tylko bardzo długo robiła rózne akrobacje na wersalce i zasypiała, ja byłam z nią i głaskałam po pleckach. Potem przyszedł okres na usypanie we wózku spacerowym na którym była poduszka, wchodziała sobie na niego sama i lulana w ten sposób, czasami długo, zasneła. Było i tak ze była tak zmęczona ze bardzo szybko sama zasneła. Obecnie ma 16 miesięcy i znowu lulamy w wózku spacerowym, albo kładziemy się razem, i przy masowaniu plecków i spiewaniu mała spi.Miała taki okres ze budziła się bardzo czesto i wtedy prawie całą noc na rękach, albo na kolanach, a jak chciałam połozyc spać do łózeczka, to od razu krzyk, wiec dalej na rękach.Czas czybko mija i sama powoli uczy się zasypiać.Wydaje mi się ze na wszystko przychodzi czas, i nie zawsze my nawet starając się mamy wpływ, kazde dziecko jest inne, u mojej małej metoda wypłakiwania się byłaby dodatkową męczarnią i dla niej i dla mnie.Pozdrawiam
      • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - rzeczywiście koszmar IP: *.* 20.09.01, 07:44
        Gosiu, z ust mi to wyjęłaś, właśnie to samo miałam dziś napisać, ale mnie wyręczyłaś. Czytając te wszystkie posty mam które nauczyły metoda wypłakiwania się swoje dzieci zasypiania przyznaję, że zazdroszczę im i chciałabym, żeby moje dziecko też tak. Tyle, że nie za taka cenę. Moje dziecko nie nadaje się na tego typu eksperymenty, próbowałam dwa razy i po 3 minutach nie zdzierżyłam. No i dałam sobie spokój, poniewaz doszłam do tego samego wniosku, co Ty. Dziecko płacze, bo mu źle, bo mnie potrzebuje, może się boi a ja sobie idę? Postawiłam się w takiej samej sytacji i słowo daję NIGDY nie zafunduje tego mojemu dziecku. Sama pamietam, ze kiedyś jak byłam dzieckiem było mi starasznie źle, płakałam cała noc i nikt do mnie nie przyszedł. Uważam, że zostawia to ślad na psychice dziecka, bo np. ja pamiętam to do dziś. Poza tym pytam, dlaczego w tylu czasopismach czyta się, żeby niemowlęcia nie zostawiać samego, kiedy płacze, bo nauczy się, że nikogo nie obchodzi. A starsze dziecko (takie np. 2-3 letnie) to już nie potrzebuje poczucia bezpieczeństwa ? Moim zdaniem też i nie osadzając mam, które stosują z powodzeniem metodę wypłakiwania się, uważam, że jest ona okropna. I choc mi czasem żal, że nie mogę sobie np. obejrzeć filmu, albo, ze tracę (ale czy to aby na pewno strata ?) póltorej godziny na usypianie dziecka, kiedy czeka na mnie tyle roboty, to na pewno nie zrobię małemu treningu samodzielności w taki sposób.ATA
      • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - rzeczywiście koszmar IP: *.* 20.09.01, 07:54
        Trafnie to ujęłaś, Gosiu. Wiecie, ja mam w domu naprawdę trudny przypadek - budzi się w nocy co chwilę, a kiedy nie śpi, jest strasznie absorbująca - ciężko coś przy niej zrobić. I kiedy już mam ochotę skoczyć na główkę z balkonu, wyobrażam sobie siebie na wózku inwalidzkim, w otoczeniu kosmitów, z którymi ciężko mi się porozumieć, i wyobrażam sobie, jak próbowałabym im przekazać, że czegoś mi brakuje. I wtedy przechodzi mi złość i zaczynam rozumieć...Też uważam, że nie powinno się dziecka zostawiać samemu ze swoim smutkiem. Bo skoro same chcemy, żeby mąż nas przytulił, gdy czujemy się źle, to co się dziwić dzieciom? A przecież dziecko to taki mały wariatuńcio, kompletnie niestabilny emocjonalnie - raz płacze, raz się śmieje, nie wiadomo jak mu dogodzić. Nie zostawiłabym kogoś takiego samemu sobie, bo po prostu nie poradzi sobie ze swoimi uczuciami.
      • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - rzeczywiście koszmar IP: *.* 20.09.01, 08:20
        No oczywiscie! Wiedzialam, ze nie obejdzie sie bez lobby usypiajacego. Kochane! Ja tez wolalabym polozyc sie kolo mojego usypiajacego dzieciatka i poglaskac je po glowce, nawet godzine, aby ono ufnie zasnelo w moich ramionach. Ale niestety, a moze na szczescie, dzieci sa rozne. Jedne zasypiaja latwiej a drugie walcza jak lwy ze snem. MOje dzieci - noszone na rekach, bujane w wozku, glaskane - tez ryczaly wnieboglosy. Po prostu walczyly ze snem. Czasem odnosilam wrazenie, ze wrecz im przeszkadzkam w zasypianiu. Dlatego zdecydowalam sie zastosowac ww metode - tym bardziej, ze slyszalam o niej wiele bardzo pozytywnych opinii. Mysle, ze nie tylko dzieci sa rozne, ale tez mamy sa rozne. Ja nie widze siebie w roli Matki-Polki, ktora dla dzieci poswieca wszystko. Uwazam, ze przychodzi czas na wdrozenie pewnej dyscypliny i w przypadku snu ten moment przychodzi przed ukonczeniem roku zycia. Sa tez inne momenty kiedy dziecko placze przez nas: kiedy myjemy mu uszka, podajemy lekarstwo, szczepimy. czy tu tez nalezy zrezygnowac bo Mama nie moze zniesc placzu dziecka? Bo problem lezy glownie po stronie Mamy. Dziecko kiedy sie rodzi, nie wie jak ma zasypiac i to Mama ma go nauczyc. Wiele kobiet obecnie boi sie wprowadzenia jakiejkolwiek dyscypliny i stad mamy te wspaniala mlodziez, ktora poza swoimi potrzebami nie widzi nic.Przepraszam za chaotyczna wypowiedz. Domyslam sie ze i tak sie nie zgodzimy, bo te dwa podejscia do macierzynstwa sa tak nie do pogodzenia jak SLD i AWS ;-)
        • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - rzeczywiście koszmar IP: *.* 20.09.01, 08:31
          ja bardziej stawiam na to ta ta dzisiejsza mlodziez urodzila sie w czasie burzy i naporu, gdy wszyscy na urra polecieli robic kariere, a dzieciaki zostawili komu popadlo...A "poswieceniem" jest urodzenie dziecka. I trzeba ponosic pewne tego konsekwencje.... zarowno placz przy szczepieniu, jak i ten w nocy, zle sny, paly w szkole, pierwszy papieros itd. Ja uwazam, nie bez przyczyny, bo juz mam dziecko w wielu komunijnym :)) ze male dziecko maly klopot :))Kazdy ma wlasny sposob na wychowanie i wazne zeby dzialal, ale chyba mozna wyrazic swoje zdanie he?
        • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - rzeczywiście koszmar IP: *.* 20.09.01, 08:34
          Magdo, wyobraź sobie, że pisząc swój post też myślałam o mamach bliźniaków, jak one sobie z tym radzą. I tutaj - nie oceniam, nie wypowiadam się, bo łatwo mi mówić, ja mam jedno dziecko. Wyobrażam sobie, jak trudno jest przy dwójce dzieci i pewnie w tej sytuacji, doprowadzona do szewskiej pasji, próbowałabym zrobić to samo.Ale czy z tym wpływem braku dyscypliny na młodzież nie przesadzasz aby? jest różnica między niemowlęciem, które potrzebuje tylko nas i naszej czułości, a starszym dzieckiem, które lubi oprócz tego nasze pieniążki i to, co za nie można kupić, nastolatkiem, który chce spędzać noce poza domem... Jest czas na przytulanie i na dyscyplinę...Pozdrawiam - nie miej za złe. Nie chodzi tu o to, kto jest lepszą matką. Chodzi o to, żebyśmy miały pewność, że to co robimy służy naszym dzieciom. Ty tę pewność masz - i dobrze. Ja też swoje poglądy mam, i też są słuszne, bo na moje dziecko akurat działa to, co stosuję.
          • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - rzeczywiście koszmar IP: *.* 20.09.01, 08:59
            Adzia, Gosia26,Jasne - chodzi o to, zeby dobrze zidentyfikowac potrzeby dziecka i na nie odpowiedziec. Nie potepiam mam, ktore towarzysza swoim dzieciom przy zasypianiu, ani tych, ktore z dziecmi spia - moze nawet im troche zazdroszcze, bo tez probowalismy a nie wyszlo. Moze rzeczywiscie przesadzilam z nastolatkami, ale jednak widze relacje miedzy mamami, ktore boja sie dyscypliny a chocby maluchami wykorzystujacymi ataki histerii aby uzyskac cokolwiek chca. Poza tym, post Goski (mamy Kasi i Gabrysi) wydal mi sie potepieniem mam, ktore postepuja tak jak ja. POniewaz te dyskusje zaczela asia, ze swoim konkretnym problemem - uwazam, ze potrzebne jest jej wsparcie, by mogla przeprowadzic nauke zasypiania do konca a nie macenie jej w glowie. Rezygnacja w polowie nie jest dobrym wyjsciem, co juz tu ktos opisal.
            • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - rzeczywiście koszmar - do Magdy IP: *.* 20.09.01, 09:34
              Magda, jak już pisałam wczesniej nie osądzam mam stosujących metodę wypłakiwania się, zwłaszcza mam dwójki dzieci i nie wiem, czy w akcie deperacji przy DWÓJCE lub więcej dzieci nie zastosowała bym jej na próbę, choć myślę, że raczej uciekałabym się do innych metod, bo takie po prostu mam poglądy. Natomiast nie należe do matek pobłażającym swoim dzieciom (no może tylko odrobinę ;) ale jakoś tak mi się wydaje, że płacz przed snem w samotności w łóżeczku, to trochę coś innego niż płacz dziecka, które nie może dostać tego, czego chce. Zresztą wtedy tez nie zostawiam dziecka samego, tylko spokojnie mówię nie i przytulam do siebie. I pomaga, dziecko się uspokaja. Ale nie jestem autorytetem, bo wiem, że życie często weryfikuje wydawałoby się niepodważalne prawdy szczególnie na temat wychowywania dzieci.PozdrawiamATA
              • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - rzeczywiście koszmar IP: *.* 20.09.01, 16:11
                Fakt jest faktem, ze zanim dowiedzialam sie o blizniakach, bylam zwolenniczka noszenia dziecka i usypiania tak, jak lubi. Ale jednak, mimo ze ponoc jest to mozliwe, nie wyobrazalam sobie takiej opieki nad blizniakami. Z pomoca przyszla mi ksiazka "HealthySleep Habits, Happy Child". BEZ zmuszania dziewczynek do wyplakiwania (bo zaczelismy wczesnie), zasypialy same i przesypialy noc. Nie byl to akt desperacji, tylko swiadoma decyzja wychowawcza. niestety interweniowalo zycie - Zosienka musiala przejsc operacje, wyjechalismy do rodziny, gdzie wujek calymi dniami nosil Eweline na rekach (bo to takie fajne!) Zosia zas po operacji wymagala dodatkowego poczucia bezpieczenstwa. Tak wiec zaczelo sie mozolne bujanie, lulanie, wstawanie w nocy etc. I wtedy rzeczywiscie, decyzja o przeprowadzeniu nauki samodzielnego zasypiania byla aktem desperacji - lecz jednoczesnie proba powrotu do normalnosci (wiedzialam, ze dziewczynki moga przesypiac noce i juz sie do tego stanu przyzwyczailam). Rozumiem, ze zmuszanie dziecka do wyplakiwania sie moze wydawac sie okrutne, tak samo jak mi wielogodzinne usypianie i wstawanie kilkakrotnie w nocy do dziecka powyzej 9 m-ca zycia wydaje sie cierpietnictwem matki, ktore nie sluzy dziecku. Mysle tak dlatego, ze usypianie moich dzieci bylo koszmarem, a komus kogo dzieci zasypiaja w miare spokojnie moja postawa moze wydawac sie wygodnictwem. Kazda rodzina jest inna i rzeczywiscie, zgadzam sie, ze uczenie dziecka samodzielnego zasypiania wcale nie jest koniecznym krokiem dla wszystkich. Dobrze jednak wiedziec, ze jest to mozliwe i ze sa momenty w rozwoju dziecka kiedy jest to latwiejsze. Czy zauwazylyscie, ze "Dziecko" nie porusza w ogole tego tematu - a moze byloby warto?
            • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - rzeczywiście koszmar IP: *.* 20.09.01, 09:51
              Magdo, akurat Ciebie nikt nie ma prawa potępiać - Ty masz podwójne szczęście, ale i ciężar podwójny. Moja ciocia miała podobną sytuację - z tym że dzieci rok po roku. Młodszy nie spał, chyba, że się go bujało w wózku - jak tylko się przestało, zaraz się budził. Wyobrażacie sobie bujanie dziecka przez całą noc na zmiany? Dopiero po półtora roku zdecydowali się, że przetrzymają - krzyczał przeraźliwie przez pół nocy, i odtąd mieli spokój. Na podstawie ich doświadczenia uważam, że metoda może być dobra, w trudnych przypadkach - natomiast nie stosowałabym jej bezkrytycznie do każdego dziecka, bo naprawdę, nie jest to konieczne.
            • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - rzeczywiście koszmar IP: *.* 20.09.01, 19:27
              Asia napisała:Cześć !Mam pytanie bo nie jestem pewna czy dobrze robię. Więc jej odpowiedziałam, uzasadniłam odpowiedź. Jeśli kogoś uaraziłam, przepraszam. Nie było to moim zamiarem. A poglądy każdy ma swoje. Kasia też miała problemy z zasypianiem jak miała półtora roku. Usypiałam ją czasem dwie godziny. Aż się okazało, że ma po prostu za dużo snu. Gdy miała dwa latka skasowaliśmy spanie w dzień i duża poprawa.Mam koleżankę, która stosowała metodę opisaną w tej książce. Ja wtedy byłam w ciązy. Twierdziła, że sobie nie poradzę z dwójką dzieci i takim usypianiem. Jakoś sobie radzę. Faktem jest, że mąż prawie zawsze pomaga mi w usypianiu, ale jak jedzie w delegację to też sobie jakoś radzę. Dla jasności - Gabrysia ma prawie 6 miesięcy i usypiam ją nosząc na rękach, ciekawe, co będzie dalej :-)).Pozdrawiam serdecznie wszystkie mamy.
    • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - koszmar IP: *.* 20.09.01, 06:19
      Gosiu i Magdo!Dziekuje za Wasze posty. Nasza Izunia jeszcze w brzuchu, ale ja wytrwale czytam posty na edziecku by wiedziec jak sie nia zajac gdy juz sie urodzi.Po przeczytaniu Waszych dzisiejszych wypowiedzi jestem pewna, ze nigdy jej nie zostawie placzacej.Suzann
      • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - koszmar IP: *.* 20.09.01, 07:41
        witajcienie stosowalam zadnych metod. Po prostu kladlam sie razem z dzieckiem a kiedy obudzilo sie w nocy dostawalo piers... zreszta bylam tak zmeczona, ze nie mialabym sily wstawac z lozka i szukac butelki z herbatka czy tez woda. I tak najpierw z corka a potem z synkiem spalismy wtuleni w siebie mniej wiecej do dwoch lat. Wiecie, dzieciaczki tak szybko rosna, moj synek ma teraz 8 lat i tez zdaza mu sie przytuptac w nocy do malzenskiego lozka, ale nawet teraz daleka jestem od tego aby go z niego wygonic. Przytulamy sie i spimy w trojke. Zdaje sobie sprawe, ze te chwile nie beda trwaly wiecznie i przyjdzie czas, ze pewnego dnia bedzie zyl wlasnym zyciem, dlatego tez dopoki potrzebuje ciepla, mojej bliskosci daje mu to. pozdrawiam :-)
    • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - koszmar IP: *.* 20.09.01, 08:30
      A ja nadal uważam, że dzięki temu iż nauczyłam gabę zasypiać samą jestem spokojna, nie denerwuję się myśląc, że czekają mnie kolejne godziny husiania, bujania i kołysania. Dzięki tamu jestem bardziej wypoczęta i już tylko w skrajnych przypadkach zdarza mi się stracić panowanie nad sobą i troszkę "pogrymasić" na Gabę. Nie wiem co lepsze. Kilka dni płaczu, czy wiecznie zmęczona mama.Magda :hello:
    • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - podziwiam IP: *.* 20.09.01, 08:58
      Podziwiam za silną wolę. Naprawdę. Ja bym nie umiała być taka stanowcza. Mój synek miał kolkę. Noszenie godzinami na rękach. Potem często wieczory spędzał śpiąc u taty na brzuchu. Nie przyzwyczaił się. Pierś. Zrezygnował sam mając rok. Picie z kubeczka - sam się jakoś nauczył. Podziwiam matki 6-cio miesięcznych dzieci, które dają maleństwu kubek czy szklankę, "bo się przyzwyczai do butelki" Ja poszłam do pracy jak miał 5-mcy i "jechał" i na butli (soczki)i na cycu równocześnie jeszcze 7 m-cy. Smoczek - wyrzucił mając 19 m-cy. Nocnik - 22 miesiace i rezygnacja z pieluchy. Jeszcze sika w nocy, ale postanowiłam zaczekać, aż dorośnie. Na razie doczekałam się, że jak mu się chce, to często w nocy woła. Wreszcie usypianie: pewnego wieczoru po prawie 2 latach noszenia kazał się położyć do duzego łożka i tam obecnie zasypia, a któreś z nas (sam sobie wybiera) ma sie z nim połozyć. Jak jest zmęczony, to trwa to 5 min. A jak nie- do pół godz. I noca od ponad roku nigdzie nie wstajemy. Śpi z nami. Płacze - to się go tuli. Miałabym dla głupich zasad zrywać sie i po omacku lecieć do drugiego pokoju? Naprawdę się wysypiamy. Ciekawa jestem, mam cudowne dziecko czy chore podejście?Naprawdę podziwiam jeszcze raz-mam takie miękkie serce...ebe
      • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - podziwiam IP: *.* 20.09.01, 09:16
        Ebe nie masz wg mnie żadnego chorego podejścia - wręcz przeciwnie. Dziecko jest do kochania. Są sytuacje kiedy rzeczywiście zastanawiam się nad wprowadzeniem w życie jakiejs drasytcznej metody (ostatnio jadąc do pracy przejechałam podwójne czerwone swiatło i nawet się nie zrientowałam) ale bardzo szybko mi przechodzi. Mój półtoraroczny Michaś też miał kolkę (pół roku), szpital (w wieku 5 tygodni) i niestety do dziś noszę go na rękach (12 kilo ufff). Spać się z nim za bardzo nie da bo tak się kręci i wchodzi na głowę, że cała uwaga musi się skupiać na tym żeby z łóżka nie zleciał. Jakoś nie mogę się przełamać i przekonać do tych książkowych metod (Miś wstrzymuje oddech i robi się fioletowy, potem się krztusi i ....) wolę już własną wymyślić. Wprawdzie dotychczasowe były mało skuteczne, ale ostatnio mam osiągnięcia. Misia w nocy próbuje uspakajać tata biorąc go do łóżka albo nosząc, bujając i tłumacząc,że mama przyjdzie jak będzie już słonko. Czasem się uda chociaż częściej wstaję i daję tego ukochanego cyca. Zasypia oczywiście też przy cycu - dla mnie to i tak sukces bo trwa to ok 20 minut a jeszcze niedawno były to 2 godziny (w tle słychać zgrzytanie zębów taty dentysty i krąży nad tym cycem widmo próchnicy galopującej) Mam nadzieję, że wkrótce będzie lepiej. RENIK
        • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka IP: *.* 20.09.01, 09:57
          Cześć dziewczyny,Chciałam Wam bardzo podziękować za odpowiedzi - i te pozytywne i te negatywne. Wiem że każdy może mieć swoje zdanie na ten temat i dobrze, bo przynajmniej nie jest nudno i można spojrzeć na problem z drugiej strony. Co do metody książkowej to wczoraj była trzecia noc jej stosowania. Przyznam się że gdy wykąpałam synka, wysadziłam na nocnik i umyłam ząbki, miałam niezłego pietra przed zbliżającym się widmem uśpienia i jego płaczu. Jednak ku mojemu zdziwieniu, płacz trwał niecałe 11 minut, po czym nastąpiło wyciszenie i ... sen. Nie wierzyłam w to i po chwili poszłam sprawdzić. Mały spał. Nie wiem jak będzie dzisiaj ale mam nadzieję, że nie gorzej. Chyba zaczynam widzieć światło w tunelu. A mój mąż ( tak przy okazji to jest bardzo dobrym ojcem, bo w dzień bardzo mi pomaga i nie wiem co bym zrobiła bez niego, ale noc musi mieć przespaną ze wzgl. na wykonywaną pracę) ze zdziwieniem i lekkim uznaniem w głosie przyznał mi rację że "DZIS nawet poskutkowało". W dzień niestety nie mogę go usypiać zgodnie z radami w książce ponieważ pracuję do 15-30 i maluszek jest z nianią, która usypia go wg własnego widzimisię. Ale i tak nie jest najgorzej.Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.Asia
    • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - koszmar IP: *.* 20.09.01, 10:07
      Asiu - a może stopniowo ?Wiktoria usypiała przy piersi, potem od 6 m-ca przy butelce, od 3 m-cy bez butelki (ma zbyt dużo zębów). Nigdy nie nosiłam ja na rękach - jeśli tak usypiała to ja (lub Igor) siedzieliśmy przytulając ją.Gdy miała ok. roku zaczęła usypiać leżąc obok mnie, od jakiegoś czasu usypia w łóżeczku a ja siedzę obok.Za jakiś czas zacznę wychodzić - i jestem pewna, ze i tą zmianę po pewnym czasie przyjmie. I obejdzie się bez płaczu...Monika P
      • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - koszmar IP: *.* 21.09.01, 07:42
        Ja nie mam problemu z usypianiem. Mała albo zaśnie przy butli, a jak nie to sama w łózeczku. Problemem są jej nocne przebudzenia i płacz. Uspokaja się dopiero przy butli. Pociumka sobie 30 ml i dalej śpi. I tak kilka razy w nocy. Próbowałam z herbatką, ale gdy wyczuła że to nie mleczko to był płacz. Jak Wy sobie z tym poradziłyście. Dodam że Mała ma 14 m-cy.
    • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - koszmar IP: *.* 20.09.01, 10:36
      Ha Ha. A moje trzyletnie dziecko usypia po południu samo (opiekunka siedzi w drugim pokoju) a wieczorem bez mamusi się nie obejdzie. Dostaje tzw. rękawek- to znaczy wkłada mi rękę do rękawa i "myzia". Ale ja to uwielbiam. Przedtem bywało różnie ale ponieważ od początku przyjęłm zasadę- to mimo kolek i innych dolegliwości- nie bujałam. Na rękach nosiłam tylko raz podczas ogromnego kataru.Jednakowoż mój obecnie 10- letni siostrzeniec był zupełnie innym dzieckiem i tu bez bujania się nie obeszło. Co tylko potwierdza tezę, że Matka musi zadecydować co dla jej dziecka i dla niej samej jest najlepsze.Poza tym czytałam w "Dziecku", że należy likwidować te nawyki, które już doprowadzają nas do pasji absolutnej. Zlikwidowałam więc butelkę, ale za to smoczkujemy do tej pory.Powodzenia- Kaśka
    • Gość edziecko: guest Re: Sen dziecka - koszmar IP: *.* 20.09.01, 15:10
      Na wstępie przepraszam, ale nie przeczytałam wszystkich postów, więc mogę sie przypadkiem trochę powtórzyć. Ja mam do podania jedynie przykład koleżanki, której mała chodzi do żłobka i też śpi wtedy, kiedy panie ją położą. Problem zaczynał się w domu, bo czasem mała wstawała po drzemce przed samym przyjściem mamy i wieczorem była afera. W tej chwili panie na wyraźną prośbę kładą młodą koło 11 i budzą po godzinie. Jak nie zaśnie, to już nie śpi. Początkowo było kiepsko, ale po kilku takich dniach ustawiła się, w domu pada koło 20, jak nie śpi w żłobku, to też starają się ją tak przetrzymać. Wydaje mi się, że taka konieczność długiego usypiania to nic innego jak fakt, że dziecku spać się nie chce i walczy. Problem w noszeniu na rękach, ale od tego można odzwyczaić, a zmęczone dziecko zaśnie szybciej i nie trzeba wtedy biegać po mieszkaniu, w końcu te kilka minut obecności przy nim zanim zaśnie możemy chyba przeżyć?Asiu! Jesteś w tej pięknej sytuacji, że to Ty płacisz niańce za zajmowanie się dzieckiem i masz prawo wymagać, żeby maluch nie przesypiał tego czasu. Jeśli jest dobra w tym co robi, to umie tak zająć dziecko, żeby nie spało-może mały śpi w dzień, bo się nudzi i ma poprzestawiane pory dnia? PozdrawiamKinga
Pełna wersja