Dodaj do ulubionych

Po co nam te dzieci

    • ola Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 17:23
      gazaro
      moze zadasz to pytanie swojej matce??
    • waga.w Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 17:32
      Po co nam dzieci ?
      Mam dwójkę dzieci i nie zamieniłabym tego za nic na świecie . Uczą mnie patrzeć
      na świat swoimi oczami , zadziwiają mnie co krok . Rosną , dojrzewają , mają
      swoje kłopoty , a ja przeżywam je razem z nimi . Przy nich sama się rozwijam ,
      dokształcam . Nie czuję żadnego ograniczenia przez posiadanie dzieci .
      Życzę wszystkim pogodnych Świąt ...
    • czastor Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 17:39
      Dzieci mam po to, żeby kiedy będą dorosłe i będą już np. lekarzem leczyły
      schorowaną starą gazaro albo jak będą np. farmaceutą zrealizowały receptę
      niedołężnej gazaro w aptece albo sprzedały chleb w piekarni - mają tysiące
      spraw moje dzieci do załatwienia na tym świecie i dlatego je mam

      • zara80 Re: Po co nam te dzieci??????Po nic.... 21.12.06, 18:00
        Jestem dzieckiem typowej "wpadki" - moi rodzice brali ślub gdy mama była w 5
        miesiącu ciązy... Mimo to pokładali we mnie olbrzymie nadzieje:że będę w
        przyszłości lekarzem,prawnikiem itp., że będę przy tym piękna, inteligentna i
        cudowna. A ja mając 15 lat powiedziałam, że ich nienawidzę... Dziecko to nie
        tylko śliczny bobasek jak z reklamy - za 12-13 lat bobasek bedzie
        nastolatkiem...
        • justyna302 Re: Po co nam te dzieci??????Po nic.... 22.12.06, 08:11
          zara80 napisała:
          >A ja mając 15 lat powiedziałam, że ich nienawidzę...

          No i co z tego, że tak powiedziałaś? A mało takich rzeczy rodzicom się mówi w
          wieku dojrzewania? Potem z reguły się dorasta i zaczyna rodziców rozumieć.
          Ja w tym wieku pamiętam, rzuciłam w moją mamę wazonem...

          Minęło te parę głupich lat.. Kocham Ją jak nikogo innego na świecie.
      • clariee Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 10:18
        czastor napisała: Dzieci mam po to, żeby kiedy będą dorosłe i będą już np.
        lekarzem leczyły schorowaną starą gazaro albo jak będą np. farmaceutą
        zrealizowały receptę niedołężnej gazaro w aptece ...

        A skąd wiesz ze gazaro nie jest wybitnym naukowcem i stworzy lek, który bedzie
        przełomem w medycynie? I będzie miała możliwosc dokonac tego ponieważ nie musi
        zajmowac się wrzeszczącym bachorem?
        • utharaptor Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 12:34
          no, wlasnie.

          Ludzie, ktorzy nic innego nie potrafia dac swiatu, rodza dzieci zeby cokolwiek
          po nich zostalo.
          A niektorzy potrafia dac swiatu cos swoim umyslem, a nie macica.
          • kejt_30 Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 15:28
            piszac tak obrazasz swoja matke, lepiej jej podziekuj bo inaczej nie bylo by
            cie miedzy ludzmi
    • stworzenje Też mi wzorzec 21.12.06, 18:11
      "Superniania" ten chłam z TVNu pokazuje wzorce dzieci?? a szarty lud juz na to
      sie bierze...
    • grzegorz.konewko [...] 21.12.06, 18:13
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • gosvami Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 18:22
      Gazaro to nie to forum - tutaj za takie teksty Cię zlinczują wink

      • woman-in-love Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 18:58
        Urodzenie dziecka to najcięższa praca, w dodatku wykonana za darmo.
        Przepraszam, jak czytamy powyżej -niekiedy - za wspaniałe słowa "NIENAWIDZĘ CIĘ"
      • bardo6 Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 06:17
        cos mi sie widzi,ze kogos tu linczujecie.ludzie,czemu myslicie,ze to co powszechne jest zarazem prawidlowe, zdrowe,wskazane?to natura pieknie wyposarzyla nas w calla aparature dbajaca o nasze instynkty,ktore tak tu nazywacie miloscia,spelnieniem...to nasz gatunek wola o kontynuacje,a w calym tym procesie zapominacie ze ta nowa istota to odrebny zupelnie,obcy byt,od ktorego nie mamy prawa niczego oczekiwac.wzajemnosci?a z jakiej racji.ten nowy byt bedzie mial wystarczajaca mase problemow z poruszaniem sie w realiach i utrzymaniem siebie we wzglednej harmonii.przeciez ten swiat podaza w kierunku jakiejs czarnej dziury,nie widzicie,ze jestesmy prawie na krawqedzi?wszystkie stare systemy i normy traca swe znaczenie.nie martwi was ta niepewna przyszlosc w kontekscie powijania potomstwa.?to nie egoizm?teraz urodze bo chce,wykarmie,wleje,wtlocze swoje poglady i bede trzymac kciuki zeby lancuszek ciagna sie dalej,z dziada,pradziada.karmicie sie ogladaniem rozwoju:to jest fascynujace,sama obserwuje dzieci znajomych i widze ten cud,bezwzglednie.ale czy nas nie stac na taki cud,czy my sie nie zmnieniamy?jesli nie to bardzo mi przykro,ze tak kostniejecie.
        zyc dla dziecka?mozna,ale czy to pelnia?zyjemy przede wszystkim po to by zblizac sie do prawdy a dziecko absorbuje na tyle ze szansa na glebszy wglad kurcczy sie potwornie.
        poza tym,to jest wlasnie uzaleznienie.a milosc tez jest wzgldnym pojeciem,niestety czesto utozsamianym z zaleznoasia,ktora miewa i piekne desenie inaczej system rodzinny by sie zalamal juz dawno.
        nie zalezy wam na wolnosci?wasza sprawa ale nie zarzucajcie osobom,ktore odpowiedzialnie i refleksyjnie podeszly do tematu,egoizmu.niektorzy badaja siebie,tworza rozne konstrukty i warianty przyszlosci i widza dla siebie inne wartosci,niz rozrod,innej pelni szukaja i to nie z egoizmu a wlasnie z troski o ten pogubiony swiat


    • pamig Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 19:05
      Myślę, że powodów ZA jest tyle samo co powodów PRZECIW. Tak statystycznie ,bo
      kazdy z nas jest indywidualnością i wybierze takie wartości, taki styl zycia,
      jaki mu odpowiada i JAKI JEST MU DO ROZWOJU OSOBISTEGO POTRZEBNY.

      Nie możecie mówić - rodzice, że ten kto nie decyduje się na dzieci jest egoistą!
      Do dziecka trzeba dojrzeć, zrealizować się na własny sposób, tak aby wychować je
      na samodzielną, szczęśliwą i zdrowo funkcjonująca istotkę... bo dziecko nie jest
      nasza własnością, ktos kiedyś taki cytat stworzył-dzieci żyją swoim życiem i nie
      są tu po to aby spełniać nasze POTRZEBY!

      I jeśli ktoś pisze, że dziecko ma po to, bo czuje się wreszcie potrzebny, dzięki
      temu dowartościowany, a bez dziecka nie może się czuć spełniony, to nie jest to
      dobre rozwiązanie - dzieci oczywiście dają spełnienie, ale to NIE MOżE BYć
      WARUNKIEM, to jest efektem NASZEGO WłASNEGO SPEłNIENIA!

      • sasanka2411 Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 19:56
        Witajcie mlodzi kochajacy jak wynika z tego forum swoje kochne dzieciatka
        Dzieci to nie zabawki
        Gdyby nie wpadki o ile tych kochanych dzieciatek byłoby mniej?
        Dlaczego nikt z Was kochających dzieci nie napisal za tak starsznie je kocha ,że
        nie musi rodzic...
        Tyle dzieci potrzebuje opieki
        Domy dziecka przepelnione
        Z tych które same urodzimy tez wyrastają czesto nie "to" o czym marzylismy
        Jak kocha sie dzieci to nie znaczy ze trzeba koniecznie urodzić
        Egoizmem jest kochac tylko wlśnie te "wlasnorecznie" urodzone
    • mantha Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 19:40
      Z czystego egoizmu - takie wnioski plyna z tych 'blyskotliwych' postow. Macie
      dzieci bo wam tak jest ok, ale czy tym dzieciom jest tak samo?? moze niekoniecznie.
    • framp Przeciw są tylko ci co nie mają dzieci ... 21.12.06, 19:52
      jeżeli ktoś ma to rozumie dlaczego i na pewno by z dziecka nie zrezygnował.
      Dzieci dają szczęście, miłość, poczucie sensu życia ale trudno to wytłumaczyć
      komuś, kto ich nie ma. Oczywiście, są minusy i jest ich wiele, m. in. pieniądze
      jakie dziecko kosztuje, wieczne uwiązanie i brak czasu dla siebie, wieczne
      zmartwienia, czy je, sra, raczkuje, uczy się, nie odmraża uszu, nie wpadło w
      narkotyki i milion podobnych ... Ale też milion radości każdego dnia, wielka
      frajda z każdego osiągnięcia dziecka, no i duuuuuuużo bezwarunkowej miłości,
      jakiej nie doświadczy się od żadnego partnera smile
      • bezebeze Re: Przeciw są tylko ci co nie mają dzieci ... 22.12.06, 13:33
        miłość to nie układ i zawsze powinna byc bezwarunkowa.jesli nie jest to nie jest miłością.
    • papieros_na_sniadanie Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 19:54
      jestem tylko ojcem nie "kobietą bez dzieci" ale na takie miłe zagadnienie mogę
      odpowiedzieć tak:
      1. po co w zasadzie żyć, przecież (...)fakt, ze się urodziłem, to najbardziej
      niezwykłe osiągnięcie mojego życia i pomyśleć tylko: równie dobrze mogłem
      zostać tasiemcem (...)(to cytat trochę przerobiony)
      2.co do cholery robić w tym życiu ? - cały czas iśc tam gdzie się chce ?
      3. kurde co tu robić żeby w zyciu sie nie martwić do śmierci ? - niekoniecznie
      z powodu maleństwa )))
      4. warto się wyzwolić i nie być niewolnikiem - tylko czy jest coś co nas nie
      zniewala ?
      5. a dzieci czy one są do czegoś w ogóle potrzebne ? , ha, ha, ha, ha, ha
      pozdrawiam rodziców, jak mnie wkurzają te moje bachory (pierwsze - 7 lat;
      drugie 1,5 roku) dalbym sie za nie pociąć
      pzdr
    • acaciaa Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 20:06
      A chyba po to zeby dac komus zycie.. Zeby byc mama czy tata, zeby pojc dalej
      niz zycie tylko dla siebie, podzielic sie soba i dac kawalek siebie, zeby byc
      kochanym tak jak nas kochaja nasi rodzce no i co najwazniejsze dziecko to
      czesto owoc naszej milosci. To kawalek ciebie i Twojego partnera. Cyz to nie
      jest istotne???. Powiem krotko gdyby Wasi rodzice mysleli o tym jak tu
      niektorzy to nie byloby Was na swiecie!!! Chyba szkoda prawda?
      Podrawiam acaciaa
      • sasanka2411 Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 20:13
        Zeby nie życ tylko dla siebie mozna dziecko adoptowac
        i kochać tak jak piszesz
        Gdyby szyscy rodzice kochali tak mocno swoje dzieci i byli odpowiedzilni
        nie byłoby tyle nieszczesliwych ,smutnych ,biednych ,glodnych itd
        • acaciaa Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 21:01
          Tak jak piszesz czy dziecko adoptowane czy wlasne to i tak kochasz je bardzo,
          tu nie ma roznicy. Ale swoja droga to by cie "sasaneczko" tu nie bylo zeby nie
          wyzeczenie egoizmu i egocentryzmu Twoich rodzicow. Argument mowi sam za siebie.
          A to jaka milosc dajesz i czy jest glod czy go nie ma to chyba nie zalezy od
          tego czy masz dzieci czy nie. Bo ludzie samotni tak samo jak i dzieciaci sa zli
          i skapi. A czesem dziecko ma sie nie tylko wtedy gdy sie je planuje....
          Pozdrawiam acaciaa
          • pamig Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 10:01
            Tak, Acaciaa, często dziecko ma się nie wtedy, gdy się planuje...

            I czy to wtedy to jest wyrzeczenie egoizmu i egocentryzmu???

            Zastanawialiście się jak wiele jest motywów poczęcia dziecka?

            Popęd biologiczny

            Presja społeczna (bo tak trzeba)

            wypełnienie luki w swoim zyciu, bo samemu nie umie się sobie dać szczęścia
            (wtedy chęć "posiadania" dziecka to prawdziwy zakamuflowany egozim!!!)

            Dlatego tyle dzieci jest zaniedbywanych i porzuconych przez rodziców.
            Do miłości trzeba dojrzeć i do dziecka też.
            Zgadzam się w zupełności z sasaneczką - to sztuka pokochać nie swoje dziecko tak
            jak "własne".
            Ja przez ostatnie kilka lat opiekowałam się "cudzymi" dziecmi.
            I zrozumiałam, że to nie jest ważne czy jest ich matką biologiczną czy nie,
            tylko - ile ciepła, zrozumienia - miłości i bodżców do dalszego rozwoju jest się
            w stanie im dać.
            Dlatego poważnie zastanawiam się po co mam mieć własne dzieci.

        • wj_2000 Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 01:48
          sasanka2411 napisała:

          > Zeby nie życ tylko dla siebie mozna dziecko adoptowac
          > i kochać tak jak piszesz

          Odpowiem politycznie niepoprawnie. Niestety Natura już o to zadbała, byśmy
          promowali własne geny!!! Gdy urodził się osobnik zmutowany, który kochał cudze
          dzieci, swoich nie płodził, ta mutacja natychmiast wygasała!!!!!!!!!!
          I nie jest to kwestia rozumu a wręcz biochemii.
          Jeszcze bardziej niepoprawne będzie jak napiszę, że we wszystkich znanych mi
          przypadkach adopcji, wyszło katastrofalnie. Czy to zwyrodniałe geny u
          adoptowanych ( z rodzin patologicznych z reguły) czy może owa "wyrozumowana" a
          nie spontaniczna miłość to spowodowały - nie jest do końca jasne.
          • vauban [...] 22.12.06, 01:56
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • vauban Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 02:00
              Eech, w gruncie rzeczy - po co mi to ? Przepraszam za ostatni post, mam złe
              zdanie o socjobiologach i tyle crying
              Darwinizm społeczny itp. Wybaczcie, byłem kiedyś socjologiem.
              Idę spać, i jeszcze raz przepraszam, mnie tu nie było.
    • reniatoja Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 20:16
      Ja w ogóle nie widzę sensu przekonywać kogokolwiek, zę tak jestem szczesliwa
      chociać ?bo mam dzieci, nie sądze też, zę kazda osoba bezdietna musi byc
      nieszczęśliwa, w ogóle nie wiem, takie pytania - argumenty za, przeciw - to
      jest bezsensu, to troche uwłacza godnosci dzieci, wg mnie. Kompletnie mnie nie
      interesuje zapewnianie kogokolwiek, ze to co czuje to nie jest uzależnienie,
      tylko naprawdę milosc, nie interesuje mnie słuchanie plbłażliwego czy kpiącego
      tonu. Uważam, ze dla każdego człowieka jest jakaś droga - są ludzie, tkózy
      swietnie realizują sie bez dzieci, są inni, którzy swietnie realizują sie z
      dziecmi. Nie warto się porównywać z innymi, szukać jakiejś motywacji u innych,
      prosic o pomoc w podjęciu decyzji czy mieć dziecko, czy tni. To się porpostu
      czuje - albo czujesz, że tak, chcesz i postanawiasz miec, albo czujesz, ze nie
      chcesz i nie masz, proste. Rolą dzieci nie jest jakieś zaspokajanie naszych
      potrzeb, nadawanie sensu naszemu życiu, czy też rozpieprzanie nam całego życia
      w drobny mak. A kiedy pojawia sie dziecko, to rodzi sie taka więź, że zadne
      argumenty juz nie są potrebne, a wszelkie przekonywania, ze jest mi gorzej, bo
      sobie nie moge wyjsc gdzie chce i keidy chce, bo nie mam jakiejs tam ilosci
      pieniedzy, ktore bym miala, bo stracilam szanse na beztroskie życie do końca
      swych dni - to wswzystko jest dla mnie śmieszne. Bo ja po prostu czuje inaczej,
      ja zażadne wyjazdy, za zadną beztroske, za zadne pieniądze, nie chciałabym
      pozbyć sie swoich dzieci z mojego życia. A ktoś inny moze tak -i to jest fajne,
      nie wszyscy jestesmy tacy sami.
      • wj_2000 Re: Po co nam te dzieci 22.12.06, 01:54
        reniatoja napisała:
        > - albo czujesz, że tak, chcesz i postanawiasz miec, albo czujesz, ze nie
        > chcesz i nie masz, proste.

        W Twoim ujęciu zrobiło się prostackie! Jest na tym forum szereg postów (w tym i
        moje) jak eksploduje uczucie matczyne, czy (jak u mnie) ojcowskie WRAZ z
        pojawieniem sie dziecka. Przed, raczej się myśli w kategoriach wygodnego życia
        i niechęci do obowiązków.
        Ale gdy już sie przytrafi dziecko - okazuje się (w większości przypadków
        przynajmniej) wielkim i dość niespodziewanym szczęściem.
        Dlatego warto wysłuchać opinie ludzi, którym się to szczęście przytrafiło
        i ...zaryzykować. Przyjąć, że mimo iż tego jeszcze nie czuję, też doznam tego
        szczęścia.
        Inaczej, cała ta dyskusja byłaby bez sensu!!!!!!!!!
    • tes53 Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 20:44
      Dzieci to kupa szczęścia, oczywiście z przewagą kupy.
    • lazy_sod Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 20:45
      Przeciw:

      - nie poswiecam czasu na cos co nie jest mi potrzebne dzieki czemu jestem
      szczesliwszy i nie musze (w sumie tez nie moge bo nie mam dziecka) odreagowywac
      swoich frustracji na dziecku
      - ze zwiazku bezdzietnego trudniej sie wycofac takze partnerzy musza o siebie
      bardziej dbac
      - w wieku 50 lat nie budze sie z reka w nocniku ze przez ostatnie 30 lat robilem
      to co nalezy i to co powiniennem a nie to co bym chcial
      - nie musze znosci nastoletniego nienawidzacego mnie bachora w moim domu

      Za:

      - brak durnych pytan ze wszystkich stron bo wlasnie dolaczyles do grona "normalnych"
      - wieksza szansa na dlugotrwaly (niekoniecznie szczesliwy) zwiazek bo pomimo
      wszelkich opowiesci o milosci: milosc z hormonami nie wygra
      - jak bede 90 letnim zniszczonym przez Alzheimera dziadkiem moze znajdzie sie
      ktos kto bedzie sie mna opiekopwal lub przynajmniej za ta opieke zaplaci


      Pewnie jeszcze pare mozna dorzucic ale wszystko sie sprowadza do tego czy
      pragniesz wolnosci czy uludnego poczucia rodzinnego bezpieczenstwa

      p
    • mariejo Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 21:04
      Nie planowalam ze bede musiala urodzic dziecko nie stresowalam sie ze nie
      jestem w ciazy ale w wieku lat 40 doszlam do wniosku ze jak zajde w ciaze
      problemu nie bedzie i coz zaszlam w ciaze za pierwszym razem, ciaza przebiegala
      rewelacyjnie, urodzilam corke i coz dopiero zostajac matka czlowiek rozumie co
      znaczy miec dzieci, patrzac z boku widzialam rozwrzeszczane bachory marudzace,
      okupane pieluchy, niszczenie domowych sprzetow itd. Nie czuje sie niewolnica
      mojej corki, mam wszystko zorganizowane, diecko mi nie choruje, podchodze
      metodycznie i poltoraroku przezylysmy bezproblemowo.
    • ania.silenter Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 21:08
      Po prostu w pewnym momencie swojego życia poczułam, że muszę coś zmienić.
      Zmienić moje życie egoistki. Chcę żyć nie tylko dla siebie. Zapragnęłam mieć
      rodzinę - wyszłam za mąż, urodziłam jedno dziecko, potem drugie. I to tyle.
      pozdrawiam
    • julka1106 Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 21:45
      dziecko to najwspanialszy cud jaki moze nam dac zycie budzic sie i patrzec w
      oczy dziecka ktore kocha nas bezinteresownie jest czyms cudownym ,nie wolno byc
      egoistom i myslec o sobie,kiedys sami bylismy dziecmi i ktos kochal nas i dal
      nam zycie wiec dlaczego mam zyc tylko dla siebie i myslec zeby mi bylo dobrze i
      wygodnie,nikt nie kocha tak bardzo jak dziecko
      • anaisse oh jakie szczesliweeee 21.12.06, 22:09
        Jestem ciekawa czy to samo spiewalybyscie gdybyscie zostaly samotnymi matkami,
        zero wsparcia, pomocy, pracy. A dziecko musi jesc, a co z kolezankami zameznymi
        myslicie ze dalej bedzieci mile widziane same w ich domu?Prosze dajcie jakos
        madra rade jak zyc z dzieciakiem jesli nie ma sie ni rodzicow ni partnera ni
        pracy, mimo ze jest sie nie brzydka i wyksztalcona, co poczac wtedy i jak zyc
        dalej bedziecie spiewac o szczesciu jak nie ma nic w garnku. Pisze w imieniu
        kobiet na ktore nie moga odpowiedziec na ten post bo poprostu nie maja pieniedzy
        na internet i nie moga sie tak pobawic o szczesciu jak wwy§!
        • babcia_kasi Re: oh jakie szczesliweeee 21.12.06, 23:28
          anaisse , wypadło mi pod Twoim smutnym postem sie wpisać;to, że w tej chwili przeżywasz ciężkie chwile nie jest argumentem przeciw posiadaniu dzieci.Wiele razy na tym świecie były np.wojny, a ludzie byli dzieciaci.
          Po co dzieci?Żeby się w naturalny sposób stać człowiekiem.
          "DZIECKO JEST OJCEM CZŁOWIEKA"-nie pamiętam, kto to powiedział, ale to podstawowa prawda.Każdego dnia stajemy się coraz bardziej człowiekiem, osadzamy się altruistycznie w ogóle ludzkości, człowieczeństwa, nabieramy właściwej miary "wszechrzeczy".No kurde, wzniośle brzmi, ale tak to jest.
          Jeszcze jedno chciałam tu powiedzieć:istnieje przekonanie, że jeżeli się dziecka pragnie, to będzie szczęśliwe, a jeżeli nie, to będzie nieszczęśliwe.
          Otóż znam mamy, które bardzo chciały dziecka i się rozczarowały...
          I takie, które w ciąży płakały (bo np.to 5-te dziecko w biednej rodzinie), albo jak ja, 19-letnia mężatka, zaskoczona, że to "naprawdę" tak się w ciążę zachodzi i jest...
          A tu reszta zależy od dojrzałości (ja np. w tempie ekspresowym dojrzałam, jak usłyszałam pierwszy płacz MOJEGO dziecka-no świat zawirował!!!!!),od naszego miejsca w życiu, od tego, kim byliśmy, zanim staliśmy się rodzicami i od wielu jeszcze rzeczy...
          Pozdrawiam serdecznie autorkę wątku i życzę, żeby się stała pełnym człowiekiem.
          Można dojść do tego wielu drogami, ale najprościej, najnaturalniej poprzez radości i udręki rodzicielstwa.
          Babcia
          • anaisse Do babci kasi 22.12.06, 04:22
            Dziekuje za Twoj post jestes mlodsza ode mnie prawie 6 lat i jestem zaskoczona
            madroscia twoich slow. Zycze Ci szczescia .... niewiem co pwoewiedziec tak mnie
            oczarowalas, musisz byc wpaniala osoba.Pozdrawiam Cie goroco!!!
    • noemi_1 Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 21:54
      W moim przypadku było tak, ze nie cierpiałam dzieci. Do 25 roku życia, kiedy to
      natura zafundowała mi jakąś potężną dawkę hormonów i chęć posiadania dziecka
      była porównywalna do olbrzymiego głodu - czysto fizjologoczna potrzeba, nie
      mogłam mysleć o niczym innym. I to jest argument za - jeśli tak sie czuje, to
      lepiej mieć dziecko, by byc w stanie na czymś sie skupić - innym niz
      macierzyństwo i nie zostać świrem. Jeśli tak nie czujesz i starasz sie
      zniechęcac do macierzyństwa to jest to ewidentnie argument przeciw.
      Bo dzieci to:
      - zasmrodzone pieluchy (jak masz swoje, to odruch wymiotny na "swoją kupę" nie
      istnieje)
      - zamiast 10 godzin spisz 6 z przerwami (ale nie padasz zazwyczaj na pysk, a
      wczesniej było to niemozliwe)
      - duże ryzyko rzygania w ciąży (mi sie upiekło)
      - żeby wyjść do kina z ojcem dziecka musisz zadzwonic po dziadków lub
      opiekunkę, a jak karmisz piersią to wrócić po 3 godz lub sie "oddoić"
      laktatorem w jakiejś śmierdzącej toalecie, inaczej boli, ale zawsze można
      karmić mieszanką
      - na wakacje musisz zabrać 3 razy wiecej rzeczy, ale 5 razy mniej swoich ( o
      dziwo wystarcza!)
      - mozesz miec wyrzuty sumienia, ze czytasz ksiązke zamiast sie bawic klockami
      - do restauracji chodzisz z własnym chelebem, żeby zatkać dzieko, żeby nie
      krzyczało i było zajęte (roczne) i wybierasz lokal bez schodów, by nie tachać
      wózka
      A najlepsze jest to, ze rzadko tęsknisz za mocno rozrywkowym życiem. No i
      uczysz się tej miłosci, która rośnie wraz z dzieckiem, a jest czymś
      niesamowitym - ja nie wiedziałam, że kochać można aż tak;
      a potem jak wracasz z kina, zakupów to zamiast pustej chałupy wybiega do Ciebie
      taki ptyś, zarzuca ręce na szyję, wtula sie cały i woła mama ma i jest
      najbardziej szczęśliwy na świecie. I ty też, choć zdajesz sobie sprawę, ze
      wygląda to jak łzawa scenka z amerykańskiego filmu. I masz gdzieś jak to
      wygląda.
      Ale żeby tak było, dziecka trzeba chcieć, bo inaczej moze byc przeszkodą w
      twojej codzienności. I to jest fatalne i dla ciebie i dla biednego dzieciaka
      pozdrawiam



      -

      , czasem nieprzespane noce

      • framp Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 22:47
        Ładnie napisane. Mniej więcej o to chodzi chyba wszystkim mamom i tatom którzy
        tutaj nieporadnie usiłują coś w tej kwestii wyjaśniać. Ale rzecz chyba jest
        niepojęta dla "nieposiadaczy" dzieci, bo ja przed dzieckiem myślałam tak samo
        jak większość tutaj, dopiero narodziny malucha zmieniają trochę ogląd sprawy.
      • goshas3 Re: Po co nam te dzieci 27.12.06, 14:11
        Super, podpisuję się pod postem noemi_1. I pod innymi, w których pięknie
        piszecie o szczęściu i miłości. Proszę, zarówno dzieciaci jak i bezdzietni, nie
        generalizujcie. Krew mnie zalewa jak czytam, że przy dzieciach mózg gąbczeje.
        Mi, ani ciąża, ani moja córka nie przeszkodziły w rozwoju intelektualnym. Pracę
        magisterską napisałam właśnie w ciąży, obroniłam w 8mym miesiącu, a zaraz potem
        zaczęłam drugie studia. Ciagle uczę się nowych rzeczy.
        Zastanawiam się skąd w postach bezdzietnych tyle agresji? Może chodzi o to, że
        mają juz dość zaczepek i pytań rodziny i znajomych kiedy? Też by mnie to
        wkurzało. Z drugiej strony, zanim zostałam matką, nigdy nie przyszło mi do
        głowy atakować ludzi z dziećmi, tak jak to tutaj z upodobaniem robi wielu
        forumowiczów.
        Dla mnie największym minusem posiadania dziecka jest to, że dużo rzadziej mam
        uczucie, że robię jedyną słuszną rzecz w danej chwili. Chodzi tutaj zarówno o
        kwestie fundamentalne: kariera czy macierzyństwo? Jak i najbardziej podstawowe:
        czy nie za często chodzę do kina? ten czas mogłabym poświęcić małej. Tak więc,
        znalezienie równowagi między pracą, domem, zaspokajaniem własnych potrzeb jest
        pewnie trochę trudniejsze niż w przypadku bezdzietnych.
        Dodam jeszcze, że do 24 roku życia udało mi się być na wszystkich kontynentach,
        podróże były moim żywiołem, ale to ograniczenie nie martwi mnie za bardzo.
        Egzotyczne kraje nie ucieknąsmile poza tym bycie mamą to największa przygoda jaka
        mnie do tej pory spotkała.
    • pepperann Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 21:59
      Po pierwsze, Gazaro, chcę napisać bardzo szczerze, że się cieszę, że nie masz
      dzieci i że gratuluję, że masz odwagę głosić swoje pogląy i się do nich
      stosować. Najgorzej, jak ludzie nie wiadomo po co mają dzieci i
      unieszczęśliwiają siebie i te dzieci.

      Wszystkie argumenty preciw dziecku są identyczne jak argumenty które można mieć
      przeciwko miłości i bliskim związkom. Po co nam facet/ dziewczyna? Toż to
      kosztuje, ogranicza, trzeba coś ustalać, liczyć się z nim/z nią, a jak się
      rozchoruje? A jak zbrzydnie? A jak nie lubi na nartach jeździć (jeśli my
      lubimy)? A ejdnak ludzie chcą kogoś mieć, kogoś kochać i nawet często są z tym
      szczęśliwi. Z dziećmi jest podobnie, tak myślę. Jestem w ciąży i bardzo się cieszę.
      • papieros_na_sniadanie Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 22:32
        pisałem o tym podobnie juz powyżej
        wiem że każdy ma inna optykę
        ale pytanie o dzieci nie może być rozpatrywane w odniesieniu do szczęścia i
        nieszczęscia związanego z ich posiadaniem jak również opisy na plus i minus są
        bez sensu !!!!
        opisy szczęścia spijanego z oczu dziecka też są bez sensu, do pytania zadanego
        przez Gazarę
        po prostu kiedyś wyrastamy ze szczeniackiego chodzenia i chcemy (lub coś nas
        pcha) do kolejnego etapu
        mija nam okres względnego życia w mniej lub bardziej wolnych związkach
        żenimy sie , wychodzimy za mąż, mamy dizeci
        czasami się rozwodzimy
        jakie to wyjątkowe o kurcze
        większość tak ma
        sa jednak osoby które eksperymentują i chwała im za to
        nie chcesz mieć dzieci - to nie, spełniaj się, tylko co cię pcha do takich
        pytań, co cię nurtuje ?
        dojrzałaś do tego żeby zamieszkać z obcym (facetem) ile musiałaś się wyrzec -
        ale kurcze ludzie pomimo takich wyrzeczeń sa szczęśliwi
        podobnie z dzieciakami
    • martina.15 Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 22:27
      za:
      -mam motywacje do zycia do konca moich dni smile
      -mam ubaw po pachy i wielka radoche z dnia na dzien
      -mam fascynacje obserwacji malego czlowieka ktory z dnia na dzien sie zmienia,
      cos odkrywa i czegos sie uczy-to jest warte wszystkiego smile
      -mam lzy szczescia i wszechoragniajace szczescie (chociaz przyznam, nie od
      poczatku tak bylo)
      -wiem jak szybko stracic 15 kilogramow (byc w ciazy, urodzic i karmic piersia- w
      1,5 miesiaca smile najlepsza dieta ;PPP)
      -mozna dziecko-corke- przebierac, stroic, robic mnostwo zdjec a toto pozuje
      najlepiej ze wszystkich modeli, no i te slodziutkie ubranka smile
      -mozna smoka karmic piersia, nie wszystkim to co prawda dane, ale mi sie na 7,5
      miesiaca udalo- i to bylo genialne smile
      -a to zabrzmi dziwnie-mi Hania byla potrzebna do uwolnienia sie od czlowieka
      ktorego slepo kochalam (wlasciwie to on sie uwolnil od nas zanim Hania zaczela
      kopac w brzuchu, ale teraz normalnie jestem mu za to wdzieczna), do przezycia i
      pokonania depresji, do doswiadczenia silnego bolu, sprawy w sadzie, lez i
      wreszcie... to znalezienia cudownego czlowieka ktory chce byc z nami obiema i
      teraz we trojke mam poczucie spelnienia... i nie chce niczego wiecej.

      Podsumowujac, ja 19 letnia mama, stwierdzam: jak dobrze Haniu że jestes! smile
    • alina.walkowiak Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 22:33
      Dzieci ma sie z pobudek czysto egoistycznych. Takze z tego samego powodu się
      ich nie ma. Wszyscy jestesmy egoistami, a dzieci sa najwiekszymi. Amen.
    • morsom Re: Po co nam te dzieci 21.12.06, 22:33
      Bez sensu jest rozmowa z gazaro na temat dzieci, skoro sama ich nie posiada.
      Skąd wiesz gazaro, jak to jest mieć dzieci, czy dobrze czu źle, skoro sama nie
      miałaś szansy bądź nie chciałąś tego spróbować? To jak rozmowa z głuchym o
      muzyce. Nie chce Cię przy tym urazić.
      • kotbert Chyba lepiej 22.12.06, 07:11
        żeby gazaro teraz rozstrzygnęła swoje wątpliwości, niż żeby w momencie posiadania dziecka, stwierdziła, że go nie znosi.
    • frank_drebin O ile pierwsze dwa argumenty moge uznac za racjo- 21.12.06, 23:10
      nalne (kazdy ma swoj punkt widzenia) autorka watku ma do tego swiete prawo. to
      trzeci swiadczy hmmm jakby to delikatnie napisac o kolorze wlosow autorki ?
      gazaro napisała:
      -Nie jestem niewolnicą wrzeszczącego bachora jak w superniani.

      Jesli ktos czerpie wiedze o zyciu z takich programow, ktore maja tyle wspolnego
      z rzeczywistoscia co Big Brother to moge tylko wspolczuc "poziomu"
      inteligencji. Przeciez taka superniania to KREACJA - jesli rodzice sie zglosza
      do programu to wtedy spece od wkrecania z tiwi zeby nakrecic kolejny odcinek
      zrobia nawet z aniola rozwrzeszczanego bachora.
    • bibbi5 otóż mylisz się bardzo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ! 21.12.06, 23:50
      bez dzieci świat jest pusty, staje się konsumcyjny i chory. Dzieci dają radość
      i cel życia. A swoją drogą to smutne, że ludzie coraz później decydują się na
      dziecko. I stąd takie Twoje przemyślenia, tak sadzę. Nie masz dzieci, to nie
      wiesz jak to jest. A szkoda, wielka szkoda. Dla mnie dzieci są przyszłością - i
      nie myślę bynajmniej o swoich starczych latach, lecz o tym, że dzieci nas,
      dorosłych kształtują w niewyobrażalny sposób, ale Ty tego nie wiesz, niestety
      • kotbert Re: otóż mylisz się bardzo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.12.06, 07:13
        bibbi5 napisała:

        > bez dzieci świat jest pusty, staje się konsumcyjny [ciach]

        Jasne, dzieci w ogóle nie są ofiarami konsumpcyjnego trybu życia. Widać to doskonale obecnie w galeriach handlowych, pełnych rozhisteryzowanych dzieci, którym mama nie chce/nie może kupić jakieś absurdalnej torby z "Witch", lub czegoś równie potrzebnego.
    • cracovian Tak K. Polacy kochaja dzieci... 22.12.06, 02:09
      ...ze sie spoleczenstwo gwaltownie kurczy. Wiekszosc podziela opinie autorki i
      dobrze. Nie trzeba pozniej niemowlakow na smietniku znajdowac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka