iwonkacz
13.02.07, 23:50
i jest mi z tym bardzo zle. Syn ma rok i 9 miesięcy i od jakiegoś czasu
przechodzimy chyba bunt dwulatka bo nie wiem jak inaczej tłumaczyć jego
zachowanie. Do tej pory wszyscy mi zazdrościli przegrzecznego dziecka-nie
mialam z nim żadnych problemów,ślicznie spał w swoim łóżeczku ,pięknie
jadł,był radosny,zero problemów.Teraz wszystko sie poprzewracało,jak kładę go
do łóżeczka to jest płacz,jak wezmę go do siebie to się uspokaja.Jeść nie chce
praktycznie nic,najchętniej to by jadł tylko słodycze których oczywiście ja
nie chcę mu dawać.potrafi wpaść momentalnie w histerię ,ja próbuję znalezc
przyczynę ale nie zawsze to się udaje ponieważ on malutko mówi,a ja czego mu
nie zaproponuję to słyszę tylko "nie".Najgorsze są wieczory,przez minimum pół
godziny jest jeden wielki płacz.I tak było dziś,ja już bezradna ,wymęczona nie
wytrzymałam,dalam mu klapsa.Żałuję tego bardzo,czuję sie beznadziejnie. Co
zrobić zeby to się więcej nie powtórzyło?Poprostu nie wiem co robić.Wcześniej
potrafił na dość dlugo zająć sie swoimi zabawkami,nawet pół godziny bawił się
grzecznie,ja mogłam wtedy sobie posprzątać,ugotować.A teraz nie mogę nic
zrobić bo jest afera.Nie radzę sobie z tym wszystkim.Co mam zrobić? przecież
nie będę go karmić slodyczami,chcę zeby zasypial sam w swoim łózeczku tak jak
do tej pory ale jak to zrobić zeby przy tym nie było tyle placzu?Jeśli macie
podobne doswiadczenia to napiszcie,pomózcie.Dodam że mąz pracuje calymi dniami
więc muszę sobie radzić sama z wychowaniem syna ale jak juz tatuś jest w domu
to nie ma problemu.Syn go słucha i robi wszystko to o co tatuś poprosi. Prosty
przyklad dziś rano,synek obudził się wczesniej niż zwykle więc powiedzialam
"połóż sie jeszcze" a on w płacz. Więc tatuś mówi"połóż się jeszcze" i syn się
połozył i usnął.Nie wiem czy coś robię zle?