Dodaj do ulubionych

metoda Domana

    • danois1 Metody stymulacji rozwoju małego dziecka 07.05.07, 07:39
      Witam,
      Dla mam, które są zainteresowane metodami stymulacji rozwoju małego dziecka
      umieszczam linki:
      Metoda Edwina Gordona polega na wczesnym (od wieku noworodkowego!)
      umuzykalnianiu dziecka, oryginalna strona, niestetyznalazłam tylko w jęz.
      angielskim - ja bardzo polecam tą metodę, stosuję ją u swojego dziecka, efekty,
      może nie tak spektakularne jak w Domanie, ale na pewno widoczne. Polecam też
      książkę autora przetłumaczoną na jęz. polski (Umuzykalnianie niemowląt i małych
      dzieci).
      www.inter-hek.com.pl/goods.php
      Polecam też metodę Suzuki - nauka gry na instrumencie bardzo małych dzieci. Na
      tej stronie znajdziecie informację i namiary na nauczycieli:
      www.suzuki.edu.pl/index.html
      Powstały już u nas tzw. szkoły Yamaha, które też mają na celu umuzykalnianie -
      u bardzo małych dzieci zajęcia w rodzaju rytmiki, u straszych nauka gry na
      instrumencie:
      www.suzuki.edu.pl/index.html
      Szczególnie polecam "Małe Nutki", zasada, jak w szkole Yamaha:
      www.malenutki.pl/
      • danois1 Poprwka linków 07.05.07, 07:43
        Jeszcze raz linki do odpowiednich stron:
        www.giml.org/earlychildhood.php
        www.yamahaszkola.pl/
        www.suzuki.edu.pl/
        www.malenutki.pl/
    • willyfog Re: Edwin Gordon 07.05.07, 16:54
      Czy nie wiecie gdzie można kupić książkę Edwina Gordona o umuzykalnianiu....
      Szukałam trochę w necie i wszędzie nakład się skończył.
    • salezja Złość mnie ogrania 08.06.07, 11:27
      Jak czytam niektóre posty w tym wątku. Uczenie półtoraroczniaka czy dwulatka
      czytania jest chore!!!!
      Ludzie opanujmy się. Gdyby istniała konieczność lub jakaś podstawa do tego, że
      dziecko w tak młodym wieku uczy się czytania- już dawno zostało by zarządzone
      wcześniejsze rozpoczęcie szkoły, a nie dopiero od 6 roku życia.
      Pytam? Co wami kieruje i w jakim celu ta nauka, żeby się pochwalić czy
      zaspokoić własne ambicje? Przecież wcześniejsze czytanie nie jest wyznacznikiem
      tego, że dziecko będzie super inteligentne w przyszłości. Dla mnie to jest
      głupota i jeszcze raz głupota i zabieranie dzieciństwa. A gdy czytam o
      matematyce ( któraś tam napisałą) to już wogóle nie mam pytań. Pozdrawiam.
      • azja811 Re: Złość mnie ogrania 08.06.07, 15:07
        salezja napisał:

        > Jak czytam niektóre posty w tym wątku. Uczenie półtoraroczniaka czy dwulatka
        > czytania jest chore!!!!
        > Ludzie opanujmy się. Gdyby istniała konieczność lub jakaś podstawa do tego,
        że
        > dziecko w tak młodym wieku uczy się czytania- już dawno zostało by zarządzone
        > wcześniejsze rozpoczęcie szkoły, a nie dopiero od 6 roku życia.
        > Pytam? Co wami kieruje i w jakim celu ta nauka, żeby się pochwalić czy
        > zaspokoić własne ambicje? Przecież wcześniejsze czytanie nie jest
        wyznacznikiem
        >
        > tego, że dziecko będzie super inteligentne w przyszłości. Dla mnie to jest
        > głupota i jeszcze raz głupota i zabieranie dzieciństwa. A gdy czytam o
        > matematyce ( któraś tam napisałą) to już wogóle nie mam pytań. Pozdrawiam.



        A myśłalm że tylko ja mam takie odczucia smile
      • doska26 Re: Złość mnie ogrania 09.06.07, 11:56
        Popieram twoja wypowiedz ,tez tak uwazam ze to zabieranie dziecinstwa, dziecko
        w tym wieku zamiast siedziec w parku w piaskownicy z dziecmi to siedzi ,.ale
        nad ksiazka,dla mnie to dziwn
        • dorcia1970 Re: Złość mnie ogrania 09.06.07, 17:30
          No tak, grzebać się w psich kupkach i klepać baby i baby i może jeszcze jedna
          baba... Współczuję takiego dzieciństwa... Radzę zamiast klepać baby, poczytać
          trochę o metodzie Domana. I nie tylko Domana, jest wiele różnych metod
          rozwijających dziecko. No tak, ale skąd o tym mama ma wiedzieć, jeśli cały
          dzień baby i baby...
      • lisabette Re: Złość mnie ogrania 09.06.07, 12:02
        salezja napisał:
        >Gdyby istniała konieczność lub jakaś podstawa do tego, że
        > dziecko w tak młodym wieku uczy się czytania- już dawno zostało by zarządzone
        > wcześniejsze rozpoczęcie szkoły, a nie dopiero od 6 roku życia.
        Wypowiadasz się na temat metody, o której nie masz zielonego pojęcia. Nie jest
        możliwe otworzenie szkół dla malutkich z nauczaniem tą metodą, ponieważ do tej
        szkoły musiałaby z dzieckiem chodzić też mama. Metoda polega na indywidualnej
        zabawie mamy z dzieckiem, 3x dziennie po 1 minucie !!!

        No i kto mówi, że "wcześniejsze czytanie jest wyznacznikiem tego, że dziecko
        będzie super inteligentne w przyszłości" ? I o jakim zabieraniu dzieciństwa Ty
        mówisz ?? Zapoznaj się może z metodą a potem wyglaszaj opinie !!
        Ps. Albo lepiej nie zapoznawaj się, bo Ciebie też dopadnie ta "głupota" wink)))
        • salezja lisabette 09.06.07, 13:13
          Skoro więc twierdzisz, że wcześniejsze nauczanie dziecka czytania nie sprawi,
          że będzie bardziej super inteligentne w przyszłości to nie widzę celu ani
          mocnych argumentów za tym, aby tak z małym dzieckiem eksperymentiować.
          Wytłumacz mi proszę po co to wszystko, być może zmienię zdanie. Na razie
          potwierdzam nadal jest o dla mnie głupota i wyznacznik tego, że kiedy dziecko
          skońćzy 3 lata matka zapragnie go nauczyć np. tablicy Mendelejewa. Więc jeszcze
          raz pytam po co, w czym to pomoże. Jaka jest pewność, że dziecko, które nie "
          uczy się" z mamusią, a po prostu razem z nią czytają książeczki nie będzie
          miało identycznych osiągnięć. To jest sprawa indywidulna. Matce może się tylko
          wydawać, że dzięki niej i tej zabawie dziecko lepiej mówi, być może bez tego
          efekt byłby taki sam. Totalna bzdua.
          • lisabette Re: lisabette 09.06.07, 16:52
            Mózg dziecka jest najbardziej chłonny w pierwszych latach życia - wtedy dziecko
            posiada mnóstwo nowych umiejętności, jak chodzenie, mówienie, samodzielne
            jedzenie, ubieranie się itp. itd. oraz zabawa, która z wiekiem staje się coraz
            bardziej "rozbudowana". Nigdy później mózg człowieka już nie bedzie tak
            chłonny. Dziecko nie odróżnia, że czytanie to jakaś nadzwyczajna umiejętność,
            traktuje to jak kolejną, która zdobywa podczas zabawy i sprawia mu ona radość.
            W metodzie Domana jest położony wielki nacisk na to, żeby nauka była w radosnej
            atmosferze, nie kiedy dziecko jest zmęczone, rozdrażnione itp. Tak jak pisałam,
            trwa to bardzo krótko 3x w ciągu dnia.
            Nie wiem dlaczego pytasz w czym ma pomóc nauka czytania ? W niczym, ma być
            spontanicznie zdobytą umiejętnością, którą dziecko wykorzysta np. czytając
            książeczki. W ten sposób poszerza się jego zasób słownictwa, co w tym złego ?
            Metoda nie ma na celu zrobienia z dziecka geniusza.
    • klasia3 Re: metoda Domana 08.06.07, 15:35
      A może mi ktoś powiedzieć o co chodzi z tymi kropkami w matematyce Domana? Ze
      słowami już próbowałam od jakiegoś czasu i jestem zachwycona efektami,
      zwłaszcza jeśli chodzi o poszerzenie słownictwa moich dzieci. Podobno dzięki
      tej matematyce można wpłynąć na rozwój zdolności logicznego myślenia. Bardzo
      chciałabym spróbować u swoich dzieci. Czy któreś z was robiła sama takie kropki
      Domana? Jakimi zasadami trzeba się przy tym kierować? Jak układać te kropki?
      Jakiej mają być wielkości?
    • mama_misi Re: metoda Domana 09.06.07, 20:25
      Od razu uprzedzam, że nie czytałam wszystkich postów. Od jakiegoś czasu
      zastanawiam się, po co uczy sie małe dzieci czytania? Czy jest jakies rozsądne
      uzasadnienie bo ja niestety nie mogę znaleźć. Moja córka ma 4 lata - nie czyta,
      ale zna literki i cyferki bo ją fascynują. Nauczyła się sama poprzez wspólne
      czytanie bajek i zadawanie pytań. Czy nie lepiej spędzac z dzieckiem czas na
      czytaniu? I zachęcaniu go do poznawania świata? Czy małe dzieci uczy się czytać
      po to by w wieku 4 lat miec "z głowy" czytanie im książek? Nikogo nie atakuję,
      poprostu jestem ciekawa...
      • lisabette Re: metoda Domana 09.06.07, 20:59
        mama_misi, zadajesz te same pytania, które już tu padły, więc może przeczytaj
        wątek....
      • muuu3 Re: metoda Domana 09.06.07, 21:04
        Nie. Chodzi o zupełnie inną sprawę. Odsyłam do postów wyżej, bo bez sensu
        będzie się powtarzać, albo do lektury książki. Moja córeczka nie zna literek, a
        czyta podpisy pod obrazkami w książeczkach dziecięcych i ilustrowanych kartach
        Domana. Ma w tej chwili 2,5 roku. Ma bardzo duży zasób słów, mówi pięknie,
        gramatycznie, wyraźnie artykułując słowa. Odróżni forsycję od klematisa,
        gawrona od kawki, potrafi wyrecytować swój adres, "kto ty jesteś", "zoo"
        Brzechwy, "lokomotywę"... Nie uważam, że 2,5 roku to za wcześnie na takie
        umiejętności. Nie uważam też, by siedzenie w piaskownicy wniosło więcej w
        rozwój dziecka niż oglądanie kart Domana.
        Zawdzieczam to wszystko Domanowi, chylę przed nim czoła. A mogło być zupełnie
        inaczej, bo córeczka urodziła się w zamartwicy i nikt nie dawał wiary w to, że
        będzie zdrowa.
        A Paniom z postów powyżej powiem po prostu - opowiadacie bzdury.
        • salezja muuu3 09.06.07, 21:35
          Posłuchaj sama siebie- odróżnia forsycje od klematisa- żal mi dziecka, które ma
          dopiero 2 i pół roku i uczy się takich głupot. Komu tak naprawdę zależy żeby z
          dziecka zrobić starego małego.
          • muuu3 do salezja 09.06.07, 21:53
            Gdy twoje dziecko będzie się uczyć, jak odróżnić forsycję od klematisa, moje
            będzie miało czas na to, by poznać różnicę między Beethovenem, a Mozartem. A
            kto wie? Może nawet samodzielnie zagra "sonatę księżycową"? Tak to już w życiu
            jest, nie wszyscy musimy znać języki, czytać ksiązki, czy chodzić do
            Filharmonii. Znam dzieci, które całe dnie spędzają na trzepaku, czy w
            piaskownicy, ale znam i takie, które w tym czasie uczą się języków, czy chodzą
            na pływalnie. Takie życie...
            • mama_misi Re: do salezja 09.06.07, 22:05
              Przepraszam za dublowanie pytania ale wątek tak się rozrósł, że nie mam siły
              wszystkiego czytać.
              Moja córka też ma bardzo bogaty zasób słów, bardzo ładnie się wypowiada a
              wszystko to wg mnie dzieki temu, że dużo jej czytamy. A sama czytać nauczy się
              gdy przejawi taką chęć albo poprostu w szkole.
            • salezja Re: do salezja 10.06.07, 07:50
              W twoich odpowiedziach aż roi się od chorych ambicji. Im częściej je czytam tym
              bardziej to widzę. Moje dziecko będzie znało Bethovena, gdy samo zechce, gdy
              będzie w stanie pojąć kto to wogóle był i gdy przyjdzie na to czas. A jeżeli
              nie pozna to dlatego, że tego nie chce lub dlatego, że nie może. A twoje
              dziecko chyba nie będzie szczęśliwe przy tak wielkiej presji z twojej strony.
              Na razie to tylko zabawa, za rok może się okazać, że to coś więcej. Przemyśl
              to, bo za jakiś czas okaże się, że miałam rację.
              • muuu3 do salezja 10.06.07, 09:16
                Przemyślałam. A odpowiem Ci tak. Moi rodzice też pewnie mieli chorą, jak to
                nazwałaś, ambicję, bo języków zaczęli mnie uczyć zanim skończyłam 3 lata. A nie
                było to łatwe w czasach głębokiego kryzysu (ja mam teraz 38 lat) w małej
                podwarszawskiej mieścinie, chwilę potem była nauka gry na skrzypcach (dojazdy
                rozklekotanym "ogórkiem" do Warzsawy 2 x w tygodniu), potem kolejne języki,
                umiejętnośc czytania na długo przed szkołą, choć, niestety tradycyjną metodą :-
                ). Mojej mamie się chciało, nie tłumaczyła się niskimi komunistycznymi
                zarobkami, odległością od wielkiego miasta, zmęczeniem czy "szczęśliwym
                dzieciństwem w "nicnierobieniu", chociaż ciężko pracowała, a tata pracował, by
                na te wszystkie lekcje dla mnie i brata starczyło.
                I co z tego? Mam parcę, o której zawsze marzyłam, spełnione ambicje, znacznie
                wykraczające ponad własną klitkę w blokowisku i dwoje cudownych dzieciaków,
                którym mogę poświęcić każdą wolną chwilę, bez obaw o to, gdzie i w jakich
                warunkach będą mieszkać, ani, czy starczy nam na urlop. Mam czas i ochotę na
                to, by córkę uczyć Domana, a syna jazdy konnej. Nie czuję się nieszczęsliwa,
                ani skrzywdzona przez ambicje swoich rodziców. Myślę, że nigdy nie okaże się,
                że miałaś rację. Ale podejrzewam, że musi minąć jakieś 20 lat, zanim to
                zrozumiesz.
                • salezja Re: do salezja 10.06.07, 09:50
                  Po twojej wypowiedzi wiem już dlaczego tak męczysz swoje dziecko. Nawet na
                  gazecie.pl jest artykuł wspieraj nie zmuszaj- poczytaj może zrozumiesz. Ty nie
                  czujesz się skrzywdzona, bo ty nie znasz innego życia, mało tutaj piszesz o
                  zabawie,w zasadzie cały czas jakieś obowiązki. Twoje szczęście nie oznacza
                  szczęścia twojego dziecka, a twoje ambicje nie oznaczają jego ambicji. I tak
                  rzeczywiście uważam, że ambicje twoich rodziców były chore- bez urazy- napewno
                  chcieli dobrze.
                  • lisabette Re: do salezja 10.06.07, 10:55
                    Wiesz salezja żałuję, że moi rodzice nie mieli takich "chorych" ambicji jak
                    rodzice muuu3. Z perspektywy lat widzę ile straciłam.
                    • danois1 do salezja 10.06.07, 11:17
                      Skąd tyle jadu i zawiści w tobie, salezja? Wiesz co? Zamiast podsycać nastroje
                      kup dziecku 1 część zestawu z Allegro, kosztuje tylko 15 złotych, przekonasz
                      się sama. Twoje dziecko będzie szczęśliwe, gdy wieczorkiem przytulisz się do
                      niego i pooglądacie sobie wspólnie karty. To tak, jak oglądanie książeczek.
                      • salezja Re: do salezja 10.06.07, 13:15
                        Ależ my oglądamy książeczki- sama je do mnie przynosi. A jadu i nienawiści nie
                        mam w sobie za grosz- tylko odmienne zdanie. Kupować nie mam zamiaru, bo
                        zapewno Doman jest jednym z tych, którzy dobrze wiedzą jak zarobić duże
                        pieniądze na niczym. Kartki ostatecznie można zrobić samemu ( jeżeli już
                        musicie). Ja osobiście wolę książeczki.
                        Do lisabette- nie przesadzaj zawsze możesz się doedukować, nie zwalaj na
                        rodziców, chyba, że ci się nie chce. Możesz pójść na studia lub kurs językowy.
                        • lisabette Re: do salezja 10.06.07, 13:44
                          salezja, znam dwa języki i studia dawno skończyłam.
                          • klasia3 Re: do salezja 10.06.07, 14:02
                            A nie obawia się ta pani, że czytając książeczki z małym dzieckiem robi mu
                            krzywdę? Pzreczytałam cały post od góry do dołu, włącznie z podanymi tu
                            linkami. Jestem pełna entuzjazmu i startuję ze swoim maluchem. A takim paniom,
                            jak ta pani wyżej to dziwię się. Jak nie chce, to niech nie pracuje ze swoim
                            dzieckiem, skoro uważa, że mu tak będzie lepiej. Ale po co obraża inne mamy?
                            • salezja Re: do salezja 10.06.07, 18:49
                              lisabette- więc o co ci tak naprawdę chodzi?,
                              klasia3- pierwsze zdanie mnie powala ( myślę, że porównanie jakich ś kartek z
                              książeczką, w której są piękne wierszyki to nieporozumienie).
                              A jeżeli ktoś czuje się obrażony, to chyba dlatego, że mam rację. To jest tzw.
                              uderz w stół a nożyce się odezwą.
                              Dodam na zakończenie, że z dziecka za przeproszeniem tumana zawsze tuman
                              wyrośnie, a z dziecka inteligentnego wręcz przeciwnie. Więc te mamy, które
                              usiłują coś zrobić wbrew ich dzieciom mają chore ambicje, komnpleksy lub ich
                              dzieci źle wypadają na tle innych. Zakańczam temat i pozdrawiam wyłącznie
                              dzieci i życzę im jak najwięcej zabawy i dzieciństwa.
                              • mama_szymonka Re: do salezja 10.06.07, 22:08
                                Droga Salezjo. Przeczytałam , ze kończysz temat. To miłe, ze już w tym wątku nie
                                będziesz takich krytycznych zdań wypisywać na temat metod wychowawczych jakimi
                                pracujemy z naszymi dziećmi ,a których nie znasz i nie miałaś przyjemności
                                doświadczyć.
                                Muszę przyznac Ci rację , że jeżeli ktos usiłuje zrobić coś wbrew swoim
                                dzieciom [ jak napisałaś] to mozna nazwać to chorą ambicją. ... Czy jednak
                                faktycznie , to co podważasz u nas w metodach wychowawczych , jest wbrew
                                naszym dzieciom? Czy myslisz , że małe dziecko mozna zmusić do czegoś , czego
                                ono nie chce? Ja nie wyobrażam sobie zmuszenia malucha do kolejnej łyżeczki
                                zupki a co dopiero do jakiejś zabawysmile
                                "chore ambicje , kompleksy , porównanie do innych"? Czy Ty porównujesz swoje
                                dziecko do innych??
                                A może to doświadczenie. Z tego co zauważyłam , to jestem w tym samym wieku , co
                                autorka wątku [ którą tak zaatakowałaś] i jako mama ,mam juz odpowiedni staz ,
                                by wyciągnąć pewne wnioski co do wychowywania.
                                Myślę , że nawet , jak to ujęłaś tumanowi czasem trzeba trochę pomóc w
                                rozwinięciu intelektu , a i temu inteligentnemu nie zaszkodzi poszerzenie
                                wiedzy.Czasem środowisko , w którym dziecko wyrasta może zrobić nam figla ,
                                jeśli uwierzymy za bardzo w to , że nasze dziecko jest tak inteligentne, ze już
                                wszystkiego się samo nauczy w odpowiednim czasie. Tylko kiedy jest ten
                                odpowiedni czas?

                                Jeszcze raz bardzo polecam Ci książkę Katarzyny Rojkowskiej
                                www.dobreksiazki.pl/b2475-naucz-male-dziecko-myslec-i-czuc.htm
                                Może mozna ją odszukać w jakiejś bibliotece.
                              • lisabette Re: do salezja 10.06.07, 22:26
                                salezja napisał:

                                > lisabette- więc o co ci tak naprawdę chodzi?,
                                salezja, studia nie są niczym nadzwyczajnym, są jak "nauka czytania", tyle, że
                                nieco później wink.
                                W każdym człowieku drzemią jakieś talenty, tylko trzeba je w odpowiednim czasie
                                obudzić. Jeśli ja nie dam szansy mojemu dziecku, tak jak moi rodzice nie dali
                                kiedyś mi, to moje dziecko pozostanie w tyle. Być może i tak pozostanie w tyle,
                                ale będę wiedziała, że zrobiłam wszystko co można, żeby tak nie było.
                                • slonko1335 Re: do salezja 11.06.07, 07:31
                                  Widzisz Salezja jedni chcą uczyć swoje dziecko czytać inni dmuchać świeczkę na
                                  roczek (bo z tego co pamiętam to był Twój problem).....co mama inne pomysły i
                                  każda z tych mam ma do tego prawo. Można lepić baby z piasku, czytać książki
                                  czy uczyć dmuchania świeczki, prawo tego nie zabrania...
                                  ....a co do Twopjej wypowiedzi to naprawdę zapoznaj się najpierw z metodą zanim
                                  skrytykujesz, bo nie rozumiem jak można negować coś o czym nie ma się
                                  pojęcia.....a skoro w tym temacie pojęcia nie masz to najlepiej wogóle się nie
                                  wypowiadaj.........
                                  • muuu3 Re: do salezja 11.06.07, 07:48
                                    Chyba trochę szkoda, że salezja się z nami żegna. Przeanalizowałam cały wątek i
                                    widzę, że tyle mam udało nam się przekonać do zapoznania się z metodą i
                                    spróbowania. Szkoda, że opór Salezji okazał się zbyt duży. A to, co Salezja
                                    napisała na końcu to najwymowniejszy dowód na to, że nic nie rozumie. Salezja
                                    pisze, o tych tumanach, z którymi nic nie da się zrobić. A to nie prawda. Sam
                                    Doman stosował pierwotnie metodę jako rehabilityację dzieci z porażeniem
                                    mózgowym, uzyskując doskonałe efekty! I nie chodziło tylko o to, że 3-letnie
                                    upośledzone dzieci zaczynały czytać, ale o to, że rozwijały się lepiej, niż
                                    dzieci nie uczone. Cała rehabilitacja opiera się właśnie na tym, że im
                                    wczesniej, tym więcej się uzyska.
                                    Ale nejlepsze jest to, że to działa również u zdrowych dzieci! Jeśli
                                    urodziłyśmy tumana matematycznego, możemy sprawić, by nigdy nie miało
                                    matematycznych problemów w szkole, jeśli urodziłyśmy dziecko normalnie
                                    uzdolnione w kierunku lingwistycznym, możemy sprawić, że jego mózg będzie
                                    chłonął obce słówka, jak gąbka!
                                    Natura obdarowała nasze dzieci pewnym potencjałem. Możemy ten potencjał
                                    zmarnować (geniusz muzyczny nie rozwijany za młodu w wieku dojrzałym już się
                                    nie rozwinie), albo możemy sprawić, by zakwitł...
                                    Życzę tego wszystkim dzieciom!
                                    • salezja Re: do salezja 11.06.07, 09:30
                                      Przeczytałam początek tego co tak wychwalacie. Metoda Domana jest skierowana do
                                      dzieci upośledzonych lub dzieci w wieku przedszkolnym. Sam Doman zaleca
                                      początek nbauki czytania w 3 roku życia- i to jestem w stanie zrozumieć.
                                      Czytacie wybiórczo to co wam pasuje. To jest zwykły wyścig szczurów. Zdania nie
                                      zmienię. Uważam, że dziecko w tak młodym wieku jak półtora czy dwa lata jest
                                      zdecydowanie za młode na takie eksperymenty, a tym co tego nie widzą szczerze
                                      współczuję.
                                      I naprawdę już na koniec:
                                      w której grupie są wasze dzieci- upośledzonych czy tych które zaczęły 3 rok
                                      życia. Nie mam pytań.
                                      Tak pytałam o dmuchanie świeczek, ale prezeczytaj odpowiedzi do końca- to nie
                                      jest śmieszne ani głupie, myślę, że właśnie problem na etapie rocznego dziecka.
                                      • danois1 Re: do salezja 11.06.07, 12:15
                                        Nie salezja, niestety kompletnie nic nie rozumiesz. A jeśli wyczytałaś, że
                                        Doman zaleca naukę od 3 roku życia, to najlepsze świadectwo na to, że z Twoim
                                        czytaniem nie bardzo. Może za późno zaczęłaś, kto wie?... Oby Twoje małe miało
                                        lepszy start.
                                        Twoje rozgoryczenie widać sięgnęło zenitu, skoro w tak prymitywny sposób
                                        próbujesz nas obrazić.
                                        Ale w sumie dzięki m.in. Tobie wątek ciągle jest aktualny na tym forum i
                                        kolejne mamy mogą się dowiedzieć o metodzie Domana wink
                                        • slonko1335 Re: do salezja 11.06.07, 12:24
                                          "Jeśli twoje dziecko ma pięć lat, to nauka czytania będzie łatwiejsza, niż
                                          gdyby miało sześć. Jeśli ma cztery, łatwiejsza niż gdyby miało pięć, a jeśli ma
                                          trzy lata, jeszcze łatwiejsze. Dwanaście miesięcy lub mniej to najlepszy wiek,
                                          aby rozpocząć, jeżeli chcesz włożyć najmniej czasu i energii w nauczenie twego
                                          dziecka czytania."
                                          Wiesz Salezja Ty lepiej pozostań z córką przy tym dmuchaniu świeczek bo
                                          faktycznie z tym Twoim czytaniem nie bardzo....powyżej cyctat z Domana...
                                          • lisabette Re: do salezja 11.06.07, 16:54
                                            slonko1335 napisała:
                                            > Wiesz Salezja Ty lepiej pozostań z córką przy tym dmuchaniu świeczek bo
                                            > faktycznie z tym Twoim czytaniem nie bardzo.

                                            Amen !

                                            wink
                • aurita Re: do salezja 14.08.07, 13:22
                  muuu, nie odzywam sie w tej dyskusji (bo kazdy robi co chce) ale to przerazajace
                  co piszesz.

                  Tez mam 38 lat , doktorat zrobiony na zagranicznej uczelni, lata spedzone za
                  granica, meza, dziecko, dobra prace i " wygode finansowa", znam dwa jezyki obce
                  W dziecinstwie bawilam sie na trzepaku i robilam babki w piaskownicy (trzepak
                  pamietam nawet). Myslisz ze nie wyroslam na wartosciowego czlowieka (czytac sie
                  nauczylam w wieku lat 7 i to z wielka niechecia, lubilam jak mi czytala mama)

                  Daj dziecku pozyc, to tylko dziecko, bardziej potrzebuje zrozumienia, ciepla,
                  przytulenia niz tak ambitnej mamy. Nie boisz sie ze stracisz z dzieckiem kontakt?
                  Ja rozumiem ze to fajnie sie dzieckiem pochwalic bo na jakims polu jest "lepsze"
                  od rowiesnikow, ale Twoj post mnie przerazil. Co sie stanie jezeli Twoje dziecko
                  nie sprosta Twoim ambicjom?

                  PS tekst o klitce na blokowisku jest porazajacy, szkoda ze rodzice nie nauczyli
                  Cie szacunku do drugiego czlowieka. Madrosc nie liczy sie w pieniadzach i
                  posiadanych dobrach.
    • mama_szymonka Re: metoda Domana 09.06.07, 22:04
      Ja stosuję metodę Domana juz od kilku miesięcy. Rozpoczęłam gdy synus miał 6
      m-cy. Pewnie załamałam teraz większość " krzykaczek". Tak jakoś to jest w
      naszym narodzie , że najlepiej się krytykuje coś co znamy z opowiadań i
      przypuszczeń.
      Na początku sama robiłam karty. Było to bardzo proste. Drukowałam na komputerze
      proste , krótkie wyrazy ustawiając stronę poziomo. Na stronie mieściły mi się 2
      wyrazy . Rozcinałam je i miałam już 2 plansze. Potem juz musiałam łączyć , bo
      były za długie i zaczęło mi to zajmowac trochę więcej czasu. Wykonywałam to
      wszystko wieczorami , kiedy dzieci już spały. Z czasem zaopatrzyłam się w gotowe
      zestawy w " Genialnym maluchu" i w "Leader School".
      Dla tych mam, które twierdzą , że ta metoda zabiera dzieciństwo , odpowiem , że
      zabiera czas i angażuje ale nas dorosłych . To ja muszę przygotowac plansze .
      Obydwoje z mężem musimy pamiętac , by od czau do czasu pokazac maluszkowi wyrazy
      , w odpowiednim odstępie czasowym i kolejności. Diecko ma pokazywane zestawy 2
      lub 3 po 5 wyrazów w ciągu dnia. Więc zajmie to nam zaledwie KILKA minut w
      ciągu dnia. Więc gdzie jest to zabieranie dzieciństwa? Jeżeli drogie mamy ,
      macie czas na filiżankę kawy , a dziecko w tym czasie siedzi znudzone w kojcu ,
      to dlaczego nie krzyczycie na forum , ze marnujecie cenne chwile swojej chłonnej
      wiedzy pociechy? ta wiedza , to wcale nie musi być zabawa w czytanie. Kazdy
      wychowuje wg własnego uznania. A mamy , które tak negują zabawę w czytanie niech
      przedstawią alternatywę. Ja rozumiem , że dziecko czasami musi pobawic się samo
      , wręcz jest to konieczne , ale czy nigdy Wasze dzieci sie nie nudzą? Czy aż tak
      wypełniacie im dzień ? Przyznam , że mi sie to nie udaje. W tym momencie moje
      dziecko ma 16 miesiecy. jest bardzo absorbującym młodym człowiekiem. W ciągu
      dnia synek ma czas na spacer , piłeczkę, na turlanie się w trawce , na
      piaskownicę , na zjeżdzalnię, zabawę kulkami w suchym basenie , układanie
      klocków, szaleństwa ze starszym bratem , chlapanie wodą w baseniku, słuchanie z
      kaset j.angielskiego , czytanie książeczek [ które uwielbia], sluchanie muzyki ,
      zabawę na keyboardzie , hustawkę , przekładanie zabawek , zabawę z samym sobą .
      W ciagu tak wypełnionego dnia bawimy się tez w czytanie wg Domana. A i tak mam
      wrażenie , że często sie nudzi. Mąż [ bo częściej opiekuje się synkiem] wymyśla
      ciągle nowe zabawy. Czy to jest zabieranie dzieciństwa?
      Wracając do tematu. Mimo gotowych zestawów nadal wykonuje plansze sama. Okazało
      się , że synek woli wieksze [raczej grubsze] literki niz te gotowe. Teraz piszę
      ręcznie , bo mam gotowe pociete kartoniki. Obecnie lepiej zdają egzamin , bo od
      kiedy dziecko je nosi , to wiotkie kartki szybko ulegały zniszczeniu. Kropeczki
      do matematyki też mam , ale na razie synuś nie jest nimi zainteresowany , wiec
      odłozyłam.
      Nigdy nie zmuszałam synka do czytania . Sam ściąga zestawy z komody [ zawsze
      leża w tym samym miejscu] i pokazuje , że ma ochotę na czytanie. Sam też sięga
      po książeczki , jak chce by ktoś mu czytał.
      Obecnie starszy brat nauczył synka kilku literek , które nosi ze sobą i
      powtarza. Możliwe , że rozpoznaje wiecej , ale nie potrafi jeszcze powiedzieć.
      Wyrazy tez rozpoznaje. Widać to po jego radości na twarzy. Przez kilka dni nosił
      ze sobą planszę z napisem " to jest tata" i powtarzał "tata" ciesząc się przy
      tym niesamowicie.
      Dlaczego uczę czytać? Bo jestem człowiekiem , a formą porozumiewania się ludzi
      jest mowa i pismo. Małe dziecko uczy się wszystkiego szybciej. Dlaczego mam mu
      ograniczać możliwości a nie rozwijac. To , że wcześniej może [ bo wcale nie
      musi] zacznie czytać , to tym lepiej. Nie zawsze będę w pobliżu i nie zawsze
      będę miała czas , by przeczytać w danej chwili książęczkę.
      • danois1 Re: metoda Domana 09.06.07, 22:20
        Witaj! U mnie jest podobnie. Moje dziecko tak przyzwyczaiło się do kart, że
        samo się ich domaga. My stosujemy gotowe karty połączone z obrazkami.
        Trochę mnie śmieszą poglądy o zabieraniu dzieciństwa, bo nam cała zabawa
        zajmuje kilka minut dziennie. A swoją drogą, ślędzę ten wątek chyba od
        początku, a nie znalazłam ani jednej wypowiedzi kogoś, kto zna metodę i źle o
        niej napisał. Za to całe mnóstwo krzykaczek, które zaczynają swoje krzyki
        od "nie znam matody, ale...!".
      • lisabette mama_szymonka 09.06.07, 22:34
        Napisz mi jak te gotowe karty są zrobione, chodzi mi o trwałość - czy jak
        dostaną się w małe rączki to są bardzo zagrożone? wink)
        • mama_szymonka Re: mama_szymonka 09.06.07, 23:11
          Można powiedziec , że są dość trwałe. Mamy kilka pogiętych, ale to nie
          przeszkadza. Są trochę grubsze niz z bloku technicznego [ takie cieniutkie
          tekturki] . Jedna strona , ta na której są napisy jest gładka i lśniąca , lewa
          strona jest taka jak w bloku.
          Kupiłam też trochę pustych kartoników. Bardzo mi sie przydają , bo wiele wyrażeń
          nam bliskich mozemy zapisać a i wielkość i grubość lierek też u nas ma jeszcze
          duże znaczenie.
          • lisabette Re: mama_szymonka 09.06.07, 23:18
            Dzięki. Dobry pomysł z kupnem pustych, też kupię.
            • mama_szymonka Re:lisabette 09.06.07, 23:44
              Jeszcze jedno. Karty z "Leader School" wydają sie miec lepiej dopracowaną
              grubość liter do percepcji wzrokowej maleńkich dzieci , ale są droższe niż w
              "Genialnym M". Obydwie maja te same kartoniki.
              Matematyka nie jest opisana na odwrocie i najlepiej na wstępie opisać ołówkiem ,
              bo jak karty się wymieszają , to trudno te kropki policzyćsmile) Ja liczyłam od 50
              , bo miałam zdublowaną kartę z 50 kropeczkami i nie było to łatwesmile)
              Niektóre wyrazy typu "lala"/ nie mamy lalek w domu/ tez sa dla nas mało
              przydatne. Myslę , że kiedys je wykorzystamy celem wzbogacenia słownictwa.
              Ostatnio furorę zrobił wyraz "pępek". Za każdym razem synek podnosi mi bluzkę i
              sprawdzasmile)Cieszy się przy tym , łobuziak jedensmile
              --
              cudownie jest być mamą
              • lisabette Re:lisabette 09.06.07, 23:58
                Kurcze, kuszące są te z "Leader School" , bo w zasadzie nic nie trzeba robić,
                tylko dopisać kilka własnych. Ale dość drogie... Jadę na urlop i tam sobie
                przemyślę, które kupić wink). Po urlopie zamierzam zacząć naukę.
                • mama_szymonka Re:lisabette 10.06.07, 00:16
                  Moze na poczatek sama na komputerze wydrukujesz. Zobaczysz , jak to wygląda. A
                  jak Szkrab zniszczy , to nowe wyprodukujesz. Na początek , kiedy zaczyna się od
                  krótkich , prostych wyrazów , mieszczą sie na formacie A4 w 2 rzędach . Jest to
                  tania i szybka wersja. Potem , gdy potrzeby Maleństwa wzrosną , dokupisz sobie
                  gotowe zestawy.
                  Udanego urlopusmile
                  • slonko1335 Re: 11.06.07, 12:30
                    My już po pierwszej próbie, chciałam sprawdzić czy Alce się spodoba i wariacja
                    dosłownie, pokazałam jej zestaw, po tych kilku sekundach był ryk jak nie wiem
                    jak chowałam a potem już co chwilę pokazywała kartonik ze słowami i chciała
                    jeszcze, ciekawe czy tak już zostanie czy jej się znudzi po kilku razach. Ja
                    oczywiście pełną parą dalej nie ruszyłam bo brak mi czasu na przygotowanie słów
                    ale jeszcze tylko ten tydzień i zasłużony urlop to wtedy się tym zajmę.
                    Oczywiście o rezultatch zawiadomięsmile
                    Życzę satysfakcjii zwolenniczkom i pozdrawiam przeciwniczki...
                    • klasia3 Re: 11.06.07, 12:50
                      My już się bawimy od paru tygodni. Efekty były właściwie natychmiast. Tzn.
                      najpierw pokazywałam swojemu dziecku karty z obrazkami, a potem z samymi
                      słowami. Właściwie od razu mała nauczyła się rozpoznawać same słowa - gdy
                      pokazałam jej dwie karty na raz - dom i lala potrafiła odróżnić gdzie dom, a
                      gdzie lala. Potem nauczyła się czytać słowa z pierwszej części - to nam zajęło
                      jakieś 2 tygodnie. Ale w tej pierwszej części są bardzo proste słowa do
                      wymówienia. W tej chwili jesteśmy w drugiej części, tam są takie słowa jak liść
                      czy pies, trochę trudniejsze. Ale idzie, jak burza, córeczka czyta wszystkie
                      słowa z cz. 1, a z drugiej - jaja, koło, koc, banan. Pewnie za parę dni
                      skończymy 2 część i będę musiała kupić kolejne. Ciekawa jestem, jak będzie, gdy
                      pojawią się 2 wyrazy. Zobaczymy smile
                      • jj555 Re:do klasia3 11.06.07, 21:52
                        A o których zestawach piszesz, o tych z Leader School czy o jakiś innych?
                        • mama_szymonka Re: 11.06.07, 22:42
                          zestawy z " Leader school" autorstwa Katarzyny Rojkowskiej są bez obrazków.

                          Przy okazji polecam Wam jeszcze angielski dla malucha na nudne desczowe dnismile
                          www.interklasa.pl/portal/dokumenty/angielski/
                          • o-cool-istka Re: 12.06.07, 07:44
                            Ja też zaczynam. O metodzie dowiedziałam się od Was. Kupiłam pierwszą część na
                            Allegro. Jeśli spodoba się nam zabawa będziemy ją kontynuować. Powiadomię o
                            efektach.
                            Pozdrawiam i dzięki muuu3 za wątek!
                        • klasia3 Re:do klasia3 12.06.07, 08:42
                          My stosujemy tablice z obrazkami kupione na Allegro. Te z Leader School wydały
                          mi się drogie, więc kupiłyśmy na Allegro 1 i 2 część, by zobaczyć, czy się
                          spodoba. Spodobało się. W tych tablicach zasada jest trochę inna, bo pokazuje
                          się najpierw podpisane obrazki, a dopiero potem same słowa.
    • koko555 Re: metoda Domana 11.06.07, 23:33
      Z całego sersa zachecam was do poszukiwania na kolejnym etapie edukacji
      przedszkola , które prowadzi program MONTESSORI.
      Moja córka chodzi od roku do takiego przedszkola i swietnie sie rozwija.
      Dla wszystkich rodziców. Bardzo polecam
      Wszyscy, którzy myśla o rozwijaniu umiejetnosci malucha powinni poszukac
      takiego przedszkola.
      • mama303 Re: metoda Domana 12.06.07, 16:27
        koko555 napisała:

        > Wszyscy, którzy myśla o rozwijaniu umiejetnosci malucha powinni poszukac
        > takiego przedszkola.

        A którzy rodzice nie myśla o rozwijaniu umiejętnosci malucha?
        Zalezy tylko jakie umiejetnosci chce sie rozwijać.
        Nawiedzone mamuski uczace te biedne maluchy "czytać" - wyluzujcie.
        Dla takiego malucha wszystko co sie dookoła niego dzieje jest nauką, także
        robienie babek z piasku i dmuchanie świeczk. Zupełnie nie potrzebne sa wydumane
        metody.
        • donkaczka Re: metoda Domana 12.06.07, 16:57
          wiesz, jak poczytalam ten watek, to myslec moze i mysla, ale nie wszyscy lubia
          sie w tym kierunku wysilac
          jednej mamie wystarczy jak dziecko lepi baby z piasku i tapla sie w kaluzy, bo
          tak widzi idealne dziecinstwo, inna kupi "zabawy fundamentalne" czy ksiazke
          domana i wlozy troche energii i pomyslu w zabawe z dzieckiem

          i nie uwazam by ta druga grupa byla obciazona chorymi ambicjami czy hodowala
          dziecko na nobliste
          ot ma checi i jakis wysilek wklada
          znam matki co wiekszosc energii wkladaja w gotowanie cudow dziecku lub
          przebieranie piec razy dziennie w czyste ciuszki
          a sa i takie co im sie nic nie chce, te chyba zeby sobie humor poprawic probuja
          deprymowac te matki, ktore wykazuja jakas kreatywnosc w zabawach

          mi sie pomysl podoba, ksiazke zamowilam i zamierzam sie z mloda tak bawic, sama
          widze ze nasladuje to co ja robie i tak sie uczy, jesli moge jej jakos pomoc w
          rozwoju stymulujac to co dostala w darze od natury to bardzo chetnie

          i wali mnie czy bedzie czytac szybko czy nie, czy pojdzie na studia czy nie,
          metoda jest fajna, zabawowa, rozwojowa i jedyny mankamanet to czas jaki mama
          musi poswiecic na przeczytanie ksiazki, przygotwanie plansz i pamietanie o zabawie
          • mama303 Re: metoda Domana 12.06.07, 19:48
            donkaczka napisała:

            >
            > mi sie pomysl podoba, ksiazke zamowilam i zamierzam sie z mloda tak bawic,
            sama
            > widze ze nasladuje to co ja robie i tak sie uczy, jesli moge jej jakos pomoc w
            > rozwoju stymulujac to co dostala w darze od natury to bardzo chetnie

            A co ona takiego dostała według Ciebie w darze?
            • donkaczka Re: metoda Domana 12.06.07, 20:49
              a to pytanie z gatunku "byle sie czepic i podrazyc dziure"..

              dostalo dwie, rece dwie nogi i sprawny mozg, taka odpowiedz Cie satysfakcjonuje?
              • mama303 Re: metoda Domana 12.06.07, 21:56
                donkaczka napisała:

                > a to pytanie z gatunku "byle sie czepic i podrazyc dziure"..
                >
                > dostalo dwie, rece dwie nogi i sprawny mozg, taka odpowiedz Cie
                satysfakcjonuje

                No troche sie uspokoiłam bo juz myslałam że dostała od natury dar umiejetności
                wczesnego czytania i liczenia.
                A tak na poważnie - jest mnóstwo rzeczy które stymuluja rozwój dziecka, zwykłe
                wyjscie na spacer jest okazją do nauki tak wielu rzeczy.
                Nie nauczysz dziecka dwuletniego czytać ani liczyć ze zrozumieniem /chyba że
                jest geniuszem/ bo jego mózg nie jest jeszcze na to gotowy. To jest poprostu
                niepotrzebna strata czasu, który można przeznaczyć naprawde na stymulacje
                rozwoju ruchowego, emocjonalnego, rozwoju zdolności i indywidualnych upodobań,
                popudzania zmysłów i intelektu malucha i przede wszystkim do swobodnej zabawy/
                która także jest elementem nauki w tym wieku/.
                • donkaczka Re: metoda Domana 12.06.07, 23:08
                  > To jest poprostu
                  > niepotrzebna strata czasu, który można przeznaczyć naprawde na stymulacje
                  > rozwoju ruchowego, emocjonalnego, rozwoju zdolności i indywidualnych upodobań,

                  tu mnie powalilas
                  a co masz na mysli mowiac "naprawde", skoro akurat metoda domana stymulujaca
                  naprawde chore dzieci z porazeniem jest niewystarczajaca strata czasu??

                  i chyba umyka Ci klu zabawy - to stymulacja wlasnie, nie stricte nauka czytania,
                  choc jesli to ulatwi i przyspieszy proces, to ja jako dziecko bylabym ucieszona
                  moi rodzice sie nie garneli ani do takich zabaw, ani do nauki czytania, wiec
                  pamietam z dziecinstwa mozolne dopraszanie o czytanie i samodzielna nauke czytania

                  mysle ze mojej corce nie zmarnuje dziecinstwa oraz nie zuboze jej ruchowego i
                  emocjonalnego rozwoju, jesli oprocz walenia lyzka w kubeczek, zucia piankowych
                  puzli, wyciagania mi garnkow w kuchni, zakladania pieluchy na glowe i smiania
                  sie spod niej, otwierania kabiny prysznicowej gdy sie kapie, zaczepiania kotow,
                  wspinania na meble i calej masy niezmiernie ciekawych zabaw pogapi sie kilka
                  minut w tabliczki ze slowami
                  jak znam zycie bedzie je chciala rzuc i bedzie sie cieszyc jak to ona
                  zabawa bedzie jak kazda inna, a efekty moga byc ciekawe
                  • lisabette Re: metoda Domana 12.06.07, 23:20
                    donkaczka, nie tłumacz, bo nie przetłumaczysz. Następna, która nie ma pojęcia o
                    metodzie Domana.
                    Te co krytykują tak naprawdę w duchu nam zazdroszczą, bo NAM SIĘ CHCE, więc
                    wyładowują swoje frustracje na forum (i całe szczęście, że nie na własne
                    dzieci wink)
                    • mama303 Re: metoda Domana 13.06.07, 07:06
                      lisabette napisała:

                      > Te co krytykują tak naprawdę w duchu nam zazdroszczą, bo NAM SIĘ CHCE, więc
                      > wyładowują swoje frustracje na forum (i całe szczęście, że nie na własne
                      > dzieci wink)

                      Ciesze sie że Wam się chce tylko mnie trochę śmieszycie ta zabawą w szkołę z
                      takimi maluchami.
                      No ale lepiej pokazywac plansze i rysunki /ściśle w/g wskazówek Domana
                      oczywiscie/ niż nic nie robić.

                      • donkaczka Re: metoda Domana 13.06.07, 11:57
                        rozumiem ze kosi kosi lapci czy a kuku jest duzo mniej smieszne...

                        mnie smieszy opor matek, ktorym sie nie chce oraz proby wmawiania, ze zabiera
                        sie dziecinstwo, zubaza pod jakims wzgledem itp
                        dmuchana ideologia i sztuczne problemy

                        na marginesie, wczoraj w rozmowie moj maz skomentowal ta dyskusje dosadnie, ze
                        najbardziej anty sa pewnie te matki, dla ktorych czytanie to przykry obowiazek,
                        a wizja dziecka czytajacego ksiazki w wakacje kojarzy im sie z nadrabianiem
                        zaleglosci z lektur
                        jaka matka taka natka, swira na punkcie chowu geniusza nie mam, ale akurat
                        wczesne czytanie, jesli skutkiem tej zabawy bedzie, bedzie korzyscia dla mnie i
                        dla dziecka
                        nie znam lepszego sposobu na rozwijanie wyobrazni, bogate slownictwo, brak
                        problemow z ortografia i gramatyka niz czytanie ksiazek
                        • mama303 Re: metoda Domana 13.06.07, 13:20
                          donkaczka napisała:

                          > rozumiem ze kosi kosi lapci czy a kuku jest duzo mniej smieszne...

                          jasne że mniej niż nauka czytania w wieku kilkunastu miesięcy, zresztą to z
                          czytaniem nie ma nic wspólnego.


                          >swira na punkcie chowu geniusza nie mam, ale akurat
                          > wczesne czytanie, jeśli skutkiem tej zabawy będzie, korzyścią dla mnie i
                          > dla dziecka.

                          Nie widzę żadnej korzyści w tym że dziecko trochę wcześniej /niż samo
                          potrzebuje/ na siłę się nauczy czytać. Co mu to da?
                          Być może jest szansa że wręcz się zniechęci.
                          Z łatwością sama odkryłabyś kiedy Twoje dziecko samo zacznie wykazywać
                          zainteresowanie czytaniem gdybyś nie była tak nastawiona ślepo na tzw. „wczesne
                          czytanie” będąc przekonana że to jakaś wielka korzyść. Spotykam rodziców
                          chwalących się kiedy to ich latorośl zaczęła czytać lub liczyć. Już w wieku 6,
                          7 lat nie ma to najmniejszego znaczenia. Poziom się wyrównuje.
                          Jestem przekonana że nie ma znaczenie dla rozwoju dziecka czy zacznie czytać w
                          wieku 3, 4 czy 6 lat.

                          > nie znam lepszego sposobu na rozwijanie wyobrazni, bogate slownictwo, brak
                          > problemow z ortografia i gramatyka niz czytanie książek

                          Tu akurat się zgodzę. Nie dyskutujemy tu o korzyści płynących
                          ze /świadomego !/czytania książek
                          • o-cool-istka Re: metoda Domana 13.06.07, 13:32
                            Witaj,
                            Kiedy samo wykaże zainteresowanie czytaniem? Co za absurd?! A jeśli w ogóle nie
                            wykaże takiego zainteresowania? Lepiej by zostało analfabetą, będzie
                            szczęśliwsze? Moje starsze dziecko siłą myszę zaciągać do ksiązki. Niestety,
                            tych parę lat temu nie znałam Domana. No i przyszedł czas na czytanie,
                            standardowo, gdzieś koło zerówki. I... Ciężko, mozolnie... Dukająca książkowa
                            niechęć trwała wiele lat...
                            Mam nadzieję, że z młodszym będzie inaczej - po to m.in Doman, bo im dziecko
                            młodsze, tym łatwiej. Jeśli zaczniemy wcześniej, unikniemy trudnego dla dziecka
                            okresu składania liter i dukania.
                            Wierzę, że młodsze dziecko pokocha w dobie komputerowej książki i będzie
                            potrafiło w przyszlości czerpać radość z literatury.
                            • donkaczka Re: metoda Domana 13.06.07, 15:32
                              ehh, ciag dalszy przedziwnych argumentow

                              a jak ma wykazac chec czytania dziecko nie zachecane i nie wiedzace ze taka
                              umiejetnosc istnieje? bo chyba jednak w ktoryms momencie rodzic zaczyna czytac
                              dziecku i zaczyna czytania go uczyc, nie czeka na cudowny znak z nieba
                              kiedy? dzien po 2 urodzinach, dzien po 3 urodzinach? 3 lata i 4 miesiace? jakis
                              inny konkretny moment?
                              czy moze ksiazki i czytanie przewiaja sie w zyciu dziecka juz od niemowlectwa??
                              podobnie literki umieszczane na zabawkach dla niemowlakow, na piankowych
                              puzlach, po co? zeby dziecko oswoic z ich istnieniem, nauczyc ksztaltow itp
                              a czym sie rozni od tego metoda domana? - pokazywanie wyrazow i czytanie ich, a
                              dziecko uczy sie je rozpoznawac, traktowane jako zabawa i gimnastyka mozgu

                              dzieci lubia uczyc sie nowych umiejetnosci, czy to jest trzymanie lyzeczki, czy
                              gryzienie bulki z rodzicem przy stole, zamykanie drzwi, sa ucieszone i dumne jak
                              cos same robia
                              jesli nauczy sie rozpoznawac niektore slowa i czytac je ku swojej i rodzicow
                              uciesze, niczym nie bedzie sie to roznic od jazdy na rowerku, trafianiu nozka w
                              pilke czy innej umiejetnosci, a i tak czytac bedzie wtedy gdy bedzie chcialo,
                              nie sadze by 3 latek wybral ksiazke kosztem piaskownicy..

                              dla dziecka to tylko zabawa, nie sadze by postrzegalo to inaczej, a dla rodzica?
                              coz, jesli jest rozsadny potraktuje to tak samo, a jesli ma ped do uczynienia z
                              dziecka tresowanej malpki i bedzie cisnac na dziecko to wybierze bardziej
                              brutalne metody
                              ludzie bywaja swirnieci, wsytarczy zajrzec na forum wychowanie



                              a ze mozg ma tendencje do kostnienia, to kazdy widzi po sobie
                              im mniej czytam, tym ubozsze mam slownictwo, im mniej sie ucze i gimanstykuje
                              mozgownice, tym gorzej z pamiecia i kojarzeniem
                              skoro dziecko ma mozg chlonny i otwarty, to kazda forma zabawy czy cwiczen jest
                              dobra by owa chlonnosc utrzymac i rozcwiczyc, z pozniejszym pozytkiem dla
                              dziecka, bo bedzie mu latwiej przyswajac nowe umiejetnosci i wiedze, nawet jesli
                              poczatkowo bedzie to wiedza o kolorach czy nazwach roslinek, bo w koncu uczyc
                              sie bedzie musialo
                              lepiej by do cwiczenia mozgu bylo przyzwyczajone i nauke w szkole potraktowalo
                              jak dalsza zabawe tylko bardziej na powaznie, niz przezylo nagly szok
                          • aurita Re: metoda Domana 14.08.07, 13:32
                            Wierze ze jak maluch zacznie sam czytac to mamusia bedzie miala korzysc w
                            postaci wolnego czasu: maluch SAM sie zajmie ksiazka. A w tym czasie moja mala
                            przyjdzie do mnie z tekstem "mamuniu czytaj" (w orginale mamuniu cita), usiadzie
                            mi na kolankach a ja czytajac tekst bde mogla ja przytulic pocalowac itp itd.
                            Bedzie nadal cos robic RAZEM. Jaka bedzie wiec korzysc dla malucha? straci
                            zainteresowanie rodziciela...
                            innym problemem jest co dziecko rozumie z tekstu czytanego



                            > >swira na punkcie chowu geniusza nie mam, ale akurat
                            > > wczesne czytanie, jeśli skutkiem tej zabawy będzie, korzyścią dla mnie i
                            > > dla dziecka.
                            >
                            > Nie widzę żadnej korzyści w tym że dziecko trochę wcześniej /niż samo
                            > potrzebuje/ na siłę się nauczy czytać. Co mu to da?
                • slonko1335 Re: metoda Domana 14.06.07, 07:12
                  mama303 napisała:
                  >To jest poprostu niepotrzebna strata czasu
                  kobito to nie trać tego czasu na czytanie takich głupot a jak ja chcę tą minutę
                  dziennie "stracić" na zabawę w czytanie to wyłącznie moja sprawa. Jakoś na
                  huśtawkę i baby z piasku też ten czas mam więc spokojnie zupełnie nie
                  uspośledzę dziecka metodami stosowanymi na całym świecie przez wielu
                  psychologów, pedagogów, rehabilitantów. No ale co oni tam wiedzą mama303 szereg
                  lat brała udział w badaniach pod tym kątem i z całą stanowczością może
                  stwierdzić, że to głupoty...............
    • mama_szymonka Re: metoda Domana 12.06.07, 23:42
      No to Was rozśmieszę. Mój Szymuś od 3 dni ma pokazywany jeden z wyrazów "
      język". No i od wczoraj , jak mnie widzi , to autentycznie ten język [
      własnysmile)] mi pokazuje. Co za łobuziak smile)) Muszę wymienić słówka , bo mi
      obciachu między ludźmi narobi smile
    • o-cool-istka postępy! 17.06.07, 08:37
      Witajcie!
      Muszę z dumą donieść, że opanowałyśmy 1 część! I zajęło nam to tydzień!! I to
      bez żadnego wysiłku. Doman ma rację, co do tej nadzwyczajnej zdolności
      maluchów. Najpierw pokazywałam swojemu 2-latkowi karty z obrazkami, zajęło nam
      to 2 dni - wszystkich 12 kart, przeglądaliśmy te obrazki, a mały kwiczał, tak
      mu się podobało. Po 2 dniach przeszliśmy do samych słów. Słuchajcie, to
      niezwykłe - pokażesz tamiemu słowo, a ono zapamiętuje natychmiast! Nie mogłam
      uwierzyć, że to możliwe. Teraz pokazuję dom - mówi dom, pokazuję lalę - mówi
      lala, pokazuję nos - mówi nos... Babcia, która była świadkiem całej zabawy
      ogladała karty ze wszystkich stron dopatrując się jakiejś sztuczki smile
      • mama_szymonka Re: postępy! 17.06.07, 11:45
        To super! Gratulecje dla mamy.

        ja zaobserwowałam , że moje dziecko rozpoznaje pojedyncze literki!
        Synek jeszcze bardzo mało mówi [ ma dopiero 16 m-cy ] , więc nie jestem w
        stanie stwierdzić , co tak naprawdę potrafi czytać. Mogę obserwowac jedynie jego
        reakcje , ale te moga być moim subiektywnym odczuciem.
        Dzisiaj pokazałam mu słówko " dom" , które "czytaliśmy" pół roku temu , a on
        zaczął się śmiać i powiedział " my" , po czym bił sobie brawo. Rozbroił mnie
        całkowicie. W tym czsie oczywiście , nieudolnie doskonalił skoki na trampolinie.
        Przy słowie "Bona" , które oglądał na plakacie w mieście , powiedział " by" .
        Wniosek- rozpoznaje nie tylko moje pismo i nie tylko drukowane czerwone literki.
        • o-cool-istka Re: postępy! 17.06.07, 12:42
          A ja zauważyłam, że moje dziecko myli wyrazy podobne do tych, których się
          nauczyło - np. okno przeczytało jako oko, a przy słowie mysz, dumał, dumał i
          zawołał - mama! Oglądaliśmy książeczki dla maluchów z podpisanymi obrazkami.
          Patrzył na słowa i tak sobie kombinował. Ponadto zauważyłam, że po zabawie z
          kartami słowa napisane w książeczkach wzbudzają jego zainteresowanie, tak samo,
          jak obrazki. Tzn. patrzy na słowo, jakby zastanawiał się "co to takiego?".
          poprzednio pismo nie wzbudzało jego zainteresowania.
          Literki na kartach, których używamy są czarne i takie trochę pośrednie m-dzy
          pismem ręcznym, a drukowanym. Mały rozróżnia zanane słowo, jeśli napiszę go
          odręcznie. My używamy kart, które podzielone są na karty z obrazkami i bez
          obrazków.
    • adka17 Re: proszę o przesłanie materiałów 28.06.07, 09:23
      Witam czy i ja bym mogla prosic o materialy bardzo prosze bede bardzo
      wdzieczna.Z gory dziekuje.poprosze na gazetowego
      • justina_w Re: proszę o przesłanie materiałów 08.08.07, 14:58
        Witam. Czy ja również mogłabym prosić o materiały. Będę bardzo
        wdzięczna. Moze w końcu ruszy mowa mojej 20 miesięcznej córcismile
        Dziekuję.
    • baz12 Re: metoda Domana 13.08.07, 13:38
      Skąd wziąść materiały do nauki czytania metodą Domana ? Czy można je
      kupić na allegro, prosze o linka bo nie mogę znaleźć. Pozdrawiam
    • dirta Re: metoda Domana-linka allegro 24.08.07, 12:04
      czy mozecie podac linku lub pod jakim haslem mam szukac gotowych kart
    • muuu3 od muuu 29.08.07, 13:57
      Drogie Panie,
      Bardzo to dla mnie miłe, że piszecie do mnie na maila gazetowego i,
      naprawdę, z wielką przyjemnością odpowiem na każde Wasze pytanie.
      Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, mogę się z Wami dzielić
      jedynie swoim doświadczeniem - doświadczeniem mamy małej dziewczynki.

      Właśnie wróciłam z urlopu i nazbierało się ponad 20 maili od Was.
      Nie jestem w stanie od razu na wszystkie odpowiedzieć, tym bardziej,
      że pytacie o szczegóły przebiegu procesu nauki.
      Nie gniewajcie się na mnie, odpowiem na wszystkie Wasze pytania
      (jeśli tylko będę potrafiła) ale potrzebuję na to kilka dni.

      Pozdrawiam serdecznie,
      muuu
    • bj32 Kończymy zabawę. 04.09.07, 21:51
      Drogie panie! Jeśli życzycie sobie posługiwać sie metodą Domana, to
      Wasza wola. Ale przekazywanie materiałów wyłącznie prywatnie. Bez
      pośrednictwa forum. Wszelkie posty oferujące i proszące o materiały
      będą bezlitośnie kasowane.
      Pozdrawiam.
      Wasza moderatorka.
      • mamamisiasia Re: Kończymy zabawę. 04.09.07, 21:58
        Nie czytalam dyskusji, ale czy ktos mi wyjasni po co uczyc dziecko czytac?
        Psycholog zajmujaca sie moim dzieckiem (dlugo nie mowil, ale np. sam sie literek
        nauczyl i zanim zaczal mowic zaczal czytac sylaby) mowila, zeby nie uczyc go
        czytac, bo to spowoduje nierownomierny rozwoj. Co innego jak sam sie nauczy.
        • slonko1335 Re: Kończymy zabawę. 05.09.07, 06:23
          Mamomisiasia to może jednak przeczytaj dyskusję, bo tam jest mnóstwo
          odpowiedzi na Twoje pytanie.
      • bj32 Sprostowanie: 05.09.07, 23:44
        Przekazywanie materiałów dotyczących metody Domana, jak i innych z
        prawami autorskimi jest niezgodne z prawem. Czyli wszystkie panie,
        które przekazują i odbierają wspomniane materiały, uprawiaja ni
        mniej, ni więcej, tylko piractwo. Na co jest paragraf. Zatem
        sugeruję poniechać procederu. Na forum wszelkie prośby i propozycje
        będą usuwane.
        • doska26 No i temat zakonczony i slusznie. 05.09.07, 23:56
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka