.....nie wierze, tym bardziej, że jestem pedagogiem.
I tak bardzo żal mi tych dzieci umęczonych przez rodziców własnymi
frustracjami i pędem "doniewiadomokąd".
Dzieci mają być dziećmi, mają sie bawić wtedy gdy jest na to czas i uczyć gdy
przyjdzie czas szkoły. Wczesniejsze wymuszone czytanie jest bez sensu, bo co
to daje. w wieku 10 lat i tak bedziemy wszyscy (mówię o naszych dzieciach) na
podobnym etapie.
To jest tak jak z uczeniem 6-miesiecznego dziecka siusiać do nocnika poprzez
zamoczenie stópek w ciepłej wodzie..... Bardziej potrzeba rodziców niż
dziecka.
A przeciez i tak się nauczy. Nierozumiem.
Ja wolę z moim prawie 5-letnim synkiem spedzać czas na zabawach, jezdzie na
rowerze i inncyh niewymuszonych przyjemnościach. Uwielbiamy rozmawiać, bawić
się z babcinymi zwierzakami (rzadko bo rzadko ale zawsze), jeżdzić co
tydzień do Muzeum Wojska POlskiego- bo to nasz drugi dom

Beztrosko - ze
świadomością niewymuszonej zabawy, zabawy, którą wymyśli mój syn a ja tylko w
niewielkim stopniu.
Teraz uczymy się gry w szachy , bo synek zobaczył jak tata gra. Pływać umiemy
i wcale nie dlatego że ktos nas zmuszał od 2 dnia zycia, ale dlatego że w
pewnym momencie nastapiła potrzeba przepłynięcia basenu i udało się-zabawa
(chlapanie się, rzucanie piłek) czegoś nauczyła. A nie na odwrót- nauczono
mnie jakiejś umiejetności żebym sie bawił....
I pragne zapenić, że nie jestem zapracowana mamą, której braknie czasu i
wymysliła sobie cud teorię. Jestem mamą która została z dzieckiem na
wychowawczym, mimo ze się nie przelewało. Argumenty , że kogos nie stać na
wychowawczy tez są tanie. Mnie było stać bo zrezygnowałam z perfum, bluzek i
nowych spodni. Ale to taka dygresja.
Natomiast wracając do tematu, uważam, że na wszystko przyjdzie czas.
Niemowlak załatwia swoje potrzeby fizjologiczne, bezpieczeństwa i potrzeby
pokarmowe, wraz z wiekiem wzrasta jego swiadomość, że jest jeszcze coś więcj
niz tylko potrzeba zrobienia kupki

...itd.
W przedszkolu u mojego syna kilkoro dzieci potrafi napisać sowje imię, kilka
innych słów, żadne nie potrafi czytać. I Bogu dzieki, przynajmniej się nie
nudzą i razem w podobnym tempie uczą się- co sprzyja też zdrowej rywalizacji.
No bo co dalej, gdy dziecko nauczy się czytać w wieku 2 lat- może od razu
gimanzjum, może studia.
Nie potepiam, ale i nie polecam.
L.