Witam
Jestem ojcem 3 letniej Korneli, która waży ok 18kg. Jest mocno wyrośnięta -
tak bym to określił

- czyli niema problemów z jedzeniem, wręcz przeciwnie.
Nie jest przy tym grubaskiem. Ma lekki brzuszek ale nic poza tym
Chciałem się upewnić, że mam zdrowy pogląd na kwestię okazjonalnego odmawiania
posiłków przez dziecko.
Sytuacja z dnia dzisiejszego. Kornelia nie chciała zjeść śniadania -
próbowałem przekonać moją żonę, że powinniśmy w takiej sytuacji zgodnie
zakomunikować Korneli, że jeśli nie zje śniadania to do następnego posiłku
(zupa około 14) nie dostanie żadnych "przekąsek". Zakładam, że mogła poprostu
nie być mocno głodna lub po prostu nie mieć ochoty na śniadanie w dniu
dzisiejszym.
Wg mnie to jest prawidłowym podejściem w takiej sytuacji. Niestety moja żona
się ze mną nie zgadza i w takich sytuacjach (zdarzają się czasami, ale
naprawdę rzadko) rzuca "groźby" w stylu "nie włączę Ci Elmo", jednocześnie
próbując jej wcisnąć śniadanie.
Zazwyczaj kończy się na podaniu czegoś innego z jednoczesnym obiecywaniem:
"jak zjesz to dostaniesz lizaka" (loda, gumę lub inne ulubione przekąski mojej
córki).
Już po chwili Kornelia siada przed telewizorem, zjada parówkę, następnie
zasysa czekotubkę, potem gumę rozpuszczalną i to wszystko zagryza "kółkami"
(płatki cheerios na sucho) - sytuację opisuję prawie, że na żywo

- jest
dokładnie tak jak napisałem.
Kończąc ten przydługi post mam do was dwa pytania.
1. Czy takie okazjonalne ominięcie regularnego posiłku może być groźne dla
rozwoju 3 letniego dziecka ?
2. Czy nie jest błędem karanie dziecka w takiej sytuacji poprzez nie włączenie
mu bajki z lego ulubionym telewizyjnym bohaterem ?
Z góry dziękuję za pomoc
--
pozdrawiam
Łukasz Wojciechowski