domiwika
23.05.07, 00:17
A więc zawiozłam dziś swoją córeczkę(19 mies.) do teściowej bo musiałam iść
do lekarza.była tam też 14 letnia siostra mojego męża z koleżanką.jeszcze
przy mnie, teściowa kazała jej zająć się moją małą bo sama chciała iść na
serial - jeszcze ok. chociaż wyszłam trochę nie pewnie.gdy przyjechałam po
nie całej godzinie okazało się że małej nie ma bo wyszły na rowerek
odprowadzić koleżankę.wyszłam rozejżeć się za nimi, dzwoniłam pare razy, ale
nie odbierała. i w tym momencie zaczęłam się denerwować, dlatego że:
po pierwszenie: nie mam zaufania do dzieci w tym wieku, nie sądzę żeby
nastolatka w tym wieku zawsze wiedziała co i jak postępować z takim dzieckiem
po drugie:miała nie zmienoną pieluchę, wcześniej nie chciała jeść, więc
myślałam ze może być głodna, no i było już po 21godz.
po trzecie jak zostawiam z kimś dziecko to ma to być osoba dorosła i
odpowiedzialna
po czwarte: mi samej jest nie raz trudno ja upilnować,bo nie słucha,wszystko
chce robić po swojemu, nie raz mi ucieka itp.
po piąte: raz zginęła mi w wielkim sklepie, nigdy nie zapomnę tego uczucia
jak nie mogłam jej znależć.
Nie wiem, może jestem przewrażliwiona, ale z drugiej strony chyba mam prawo
wymagać zostawiając swój największy skarb pod czyjąś opieką