Dodaj do ulubionych

dwulatek a zajęcia dodatkowe

06.11.07, 20:15
Tak mnie zastanawia, pytam też mamy bardziej doświadczone, czy dwulatkowi
potrzebne są np rytmika, plastyka, itp. Jeszcze do niedawna miałam na tym
punkcie hopla, za wszelką cenę chciałam Małego "gdzieś upchać". Spędzamy czas
we 3: ja, on i mała siostrzyczka. Czasem myślę, ze coś traci, choć prawie
każdego dnia ma kontakt z rówieśnikami. Czy to wystarczy?
Obserwuj wątek
    • iwonag25 Re: dwulatek a zajęcia dodatkowe 06.11.07, 23:17
      Ja bym moją dwulatkę z chęcią wysłała na zajęcia gimnastyczne ale
      nie wiem gdzie w zachodniopomorskiem organizują takowe.
    • anna.kosk Re: dwulatek a zajęcia dodatkowe 11.11.07, 15:49
      Witam Panią, Można poszukać dla małego zajęć przygotowujących do przedszkola -
      sporo placówek organizuje takie zajęcia dla dwulatków, gdzie mają zabawy
      plastyczne, muzyczne, ruchowe w grupie - w towarzystwie rodziców, a wiec
      bezpiecznie. Raz w tygodniu takie zajęcia to maksimum tego , o czym można myśleć
      w tym wieku. Szczególnie, że jak Pani pisze, mały ma sporo kontaktów z
      rówieśnikami. Także - spokojnie...Pozdrawiam.
    • ane_ta Re: dwulatek a zajęcia dodatkowe 07.12.07, 23:28
      Witam!
      Ja z moim synkiem (miał wówczas 2lata i 9m-cy)wybrałam się na
      zajęcia z angielskiego do Centrum Helen Doron. Mnie zajęcia nie
      zachwyciły, ale Małego bardzo. Mamy za sobą dopiero 2 m-ce nauko-
      zabawy, a Dawidek zna ponad 50 słówek. Jak idziemy ulicą, to
      obserwuje samochody i mówi:"jechał big truck, a tam little car, oo
      police car!" Zawsze do posiłków sam włącza płytkę CD z kursu, więc
      wszyscy domownicy chcąc niechcąc uczą się razem z nim smile
      Ale uwaga! To musi być dla dziecka frajda i to ono samo musi chcieć
      tych dodatkowych zajęć! Niestety obserwuję w naszej grupie sytuację,
      gdzie to "mama chce bardziej" i zmusza swoje dziecko (któremu brak
      jeszcze dojrzałości przedszkolnej niezbędnej do owocnego
      uczestnictwa w tego typu zajęciach) do włączania się do zabawy,
      podczas gdy ono samo ewidentnie nie ma na to ochoty sad Mało tego,
      pokrzykuje na dzieciaka, grozi, że jak nie będzie grzeczny to nie
      pójdzie tam czy tam... i co więcej mama ta (a nie jej dziecko) swoim
      zachowaniem przeszkadza innym uczestnikom zajęć i prowadzącej...
      No cóż bywa i tak... Więc przestrzegam przed stawianiem własnych
      dzieci na starcie wyścigu szczurów, choć jednocześnie polecam
      wsłuchiwanie się w potrzeby swoich dzieci i wychodzenie na przeciw
      tym potrzebom. Jeśli POTRZEBUJĄ "zajęć dodatkowych" - to oczywiście
      JESTEM ZA!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka