Dodaj do ulubionych

Strachy męczą!

07.08.03, 22:21
"Strachy męczą" – pod tym hasłem odbywa się ukłądanie się do spania mojej
córeczki (lat od niedawna pięć). Oczywiście najlepszą metodą na strachy jest
to, żeby mama siedziała przy łóżku i trzymała ją za rączkę aż do zaśnięcia
(córeczki – chociaż raz już zdarzyło się zasnąć mamie... smile ). Próbowałam
rozmaitych innych metod i rytuałów: wytrzepywanie strachów z poduszki,
zamiana poduszek, pryskanie mamowymi perfumkami, rozmaite pluszaki przy
poduszce, krzyżyk na czółku, wstawiennictwo Anioła Stróża, specjalne całuski,
negocjacje ze strachami, żeby wróciły za lustro w przedpokoju (tam podobno
mieszkają), wyobrażanie sobie, że się je (strachy) przemalowuje na
kolorowo... Nie pomaga. (Mam niejasne wrażenie, że w tym „nie pomaga” słyszę
lekką n utę tryumfu... ale to może moja projekcja... ). Aha, dodam, że mama
po ucałowaniu i życzeniu dobrych senków nie udaje się wcale w siną dal,
tylko... jakieś półtora metra dalej, gdzie karmi i usypia braciszka (lat 1 i
3/12). Ale to też się nie liczy – nie wystarcza być w tym dsamym pokoju,
powinnam siedzieć przy łóżku na pdołodze i trzymać za rączkę. I już. Bo
inaczej strachy męczą.
Czy macie może jakiś pomysł? Bo ja mam dwa:
1) siedzieć i trzymać. Mało mi się to uśmiecha, bo po całym dniu z dwójką
padam na nos, marzę o szklance herbaty i kiedy tak siedzę i tzrymam, to
zamiast tkliwych uczuć macierzyńskich ogarnia mnie cicha furia.
2) udać się do psychologa. Tylko nie wiem, czy najpierw dziecięcego, czy tego
dla dorosłych (patrz „cicha furia” powyżej – to chyba nie jest normalne).
A może macie jeszcze jakiś pomysł? (zwłaszcza, że psycholog w sierpniu na
urlopie...)
PS. Pewnie już bym się wydarła, że w żadne strachy nie wierzę i że to zwykła
obrzydliwa manipulacja, ale pamiętam jeszcze, jak mnie - w tym samym chyba
wieku, i w tym samym pokoju – „strachy męczyły”... (co prawda, mnie nikt za
rączkę nie trzymał – miało mi wystarczyć światło w przedpokoju i grające w
tle radio; a może ja teraz jestem o to zazdrosna??? Joa_Boa, co ty na to???)
PSPS. Czy pamiętacie strachy, które was męczyłY smile ?
Obserwuj wątek
    • magda0 Re: Strachy męczą! 07.08.03, 23:06
      Mnie strasznie meczyly, a wrecz w pewnym okresie uniemozliwily normalne
      funkcjonowanie , to troche inna historia niz twojej corki, mnie strachem
      wystraszyla ciotka, chyba nigdy jej tego nie wybacze, byl to dziad z czerwonymi
      zebami, przez cale dziecinstwo balam sie z tego powodu cien\mnych pokoi, w
      latach mlodosci rowniez, a i teraz matka dwojga dzieci , mezatka, a jak
      zostawalam czasem sama w domu przed urodzeniem drugiego dziecka to spalam przy
      zapalonym swietle.... Twoja corka pewnie troche wykorzystuje sytuacje chodzi mi
      o to ze ma rodzenstwo, ale z drugiej strony jesli to dla niej sa realne strachy
      to jest to dosc powazna sprawa. Magda.
    • barbin Re: Strachy męczą! 07.08.03, 23:08
      Nie wiem jak ten problem, należy rozwiązać, fachowej rady na pewno udzieli Joa-
      -Boa. Chciałam tylko napisać, że w moim dzieciństwie strachy też były: były
      ogromne, zapierające dech w piersiach. Dlatego wiem, a w każdym razie tak mi
      się wydaje w tej chwili, że nigdy, przenigdy nie pozwole, aby moja córeczka
      sie bała. Będę przy niej siedzieć przez tyle lat i codziennie przez tyle
      godzin, ile będzie trzeba ( teraz ma 15 m-cy). Oczywiście smak cichej furii
      nie jest mi obcy, ale jakoś staram się z tym walczyć.
    • joa_boa Re: Strachy męczą! 08.08.03, 08:05
      Ja bym powiedziała małej wprost to co czujesz - że rozumiesz ją, że może się
      bać, ale nie będziesz zgadzać się na jej żądania bycia przy niej non stop przed
      zaśnięciem. Domagania twojej córki "pachną" mi raczej zazdrościa o młodszego
      brata niż prawdziwym lękiem. Dziecko 5 cio letnie oczywiście ma prawo bać się
      ciemności, duchów itp. ale w tej sytuacji dostrzegam raczej manipulację ze
      strony twojej starszej latorośli, choć, nie wykluczam, że przeżywa niepokój. Ja
      jestem zwolenniczka stawiania sprawy wprost - tzn. coś w stylu: "Rozumiem, że
      jest ci trudno zasnąć zupełnie samej, ale teraz muszę uśpić twjego młodszego
      brata. Jestem tu obok i widzisz mnie." Poza tym mała musi nauczyć się
      "wypracowywać" jakieś własne metody pomocy sobie w zasnieciu - co nie jest
      wcale takie proste i wielu dorosłych ma też z tym problemy. Możesz z nią
      wynegocjować że pomagasz jej usnąć 2 - 3 razy w tygodniu, a w inne dni ona sama
      usypia. Nie mam jakiejś jednej recepty, ale na pewno warto i należy mówić
      dziecku prawde - także o swoich uczuciach - czyli też o tym, że irytuje cię jej
      stałe domaganie i nie chcesz (a nie nie możesz) go zawsze spełnić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka