pytam, bo mam w domu żywe srebro za którym trudno nadążyć. Od czasu jak
zaczęła chodzić nieustannie drżę o jej bezpieczeństwo

) Krew leje się
przynajmniej 3 razy w tygodniu, siniaków nie liczę, cud, że ma wszystkie zęby
jeszcze ...

Ma prawie 17 miesięcy i pozwalam jej sie wyszaleć, czasem
puszczam na żywioł na placu zabaw, niech się tarza

) Ale czasem słyszę od
innych mam, że za bardzo jej ufam, a za mało pilnuję, bo nie chodzę krok w
krok i nie trzymam za rączkę. I tak się zastanawiam- czy dawać jej swobodę i
pogodzić się z guzami i rozciętymi wargami, czy trzymać przy sobie, chronić i
ograniczać? Jak jest u Was?