Dodaj do ulubionych

Dziecko - maskotka????

09.09.03, 12:07
no, to się wczoraj zdenerwowałam. Idę sobie z małym, przystanęłam na chwilę
przy stoisku i przyczepiła się do niego jakaś starsza babka. "A co ty jesz?
Jaki ty fajny" itp w tym stylu. Zaczęła go tarmosić za rączkę. Kacperek ze
strachu wciska się w wózek, ja mówię, żeby nie dotykała dziecka a ona do
mnie, że dzieci są dzisiaj odważne. Na to ja, że przecież on się boi.
Powiedziała mi, że przecież nie jest chora to może dotykać. Byłam już mocno
zła i powiedziałam, że ja tego nie wiem a poza tym pomimo tego że dzieci są
słosdki to nie są maskotkami do głaskania dla każdego. No i dowiedziałam się,
że dzisiaj rodzice są bardziej przewrażliwieni niż dzieci. Miałam jej dosyć i
odjechałam z wózkiem, ale pierwszym odruchem była chęć odepchnięcia jej od
wózka.
Dobra, tarmosiła małego ale po mojej uwadze powinna przeprosić i sobie póść a
nie spierać się ze mną. Ja akurat wyznaję zasadę, że cudzych dzieci i psów
bez pozwolenia nie dotykam i tego wymagam od innych w stosunku do mojego
dziecka (i psa też). Drażnią mnie te wszystkie baby, które uważają, że dzieci
są do głaskania i że mogą to zrobić bo na przykład dziecko się na nią patrzy
więc ją w ten sposób zaczepia. A to, że patrzy się wcale nie zachęcająco
tylko po prostu obserwuje jak wszystko dookoła (roczny maluch) to już nie
zauważają.
Przepraszam za chaotyczność ale jeszcze dzisiaj mnie nosi gdy o tym piszę.
Kasia
Obserwuj wątek
    • monika.zdz Re: Dziecko - maskotka???? 09.09.03, 12:25
      W takiej sytuacji należy wyraźnie powiedzieć,że sobie nie życzysz aby obce
      osoby dotykały twojego dziecka. Więcej asertywności. Ja bym tak zrobiła, bo
      takie namolne baby okropnie mnie denerwują, niech sobie obmacują swoje wnuki
      jeżeli mają.
    • bebeata Re: Dziecko - maskotka???? 09.09.03, 13:00
      Rozumiem Wasze oburzenie i calkowicie sie z nim zgadzam. Spotkalam sie takze z
      podobnym problemem - starsza kobieta usilowala mi udowodnic, ze wszystko o
      dziecku wie; i to, ze ono sie nie boi, ze do niej podejdzie (poraczkuje...)
      itp. Dzialo sie to na wakacjach, pani zajmowala sasiedni domek. Na szczescie
      udalo mi sie nie spotykac jej czesto.

      Ale chcialam o czyms innym. Co myslicie o podejsciu potencjalnej przyszlej
      mamy do dziecka, o ktorym juz mowi sie jak o maskotce?
      Jestem przerazona sluchajac kolezanki zachwycajacej sie moim Maluszkiem i
      twierdzacej, ze ona juz tez sie nie moze doczekac swojego. (slub juz prawie i
      zaraz potem "wielkie plany") Nie byloby w tym nic dziwnego, ale oboje z mezem
      mamy wrazenie, ze to kolejna "zachcianka" pt. "takie sliczne dziecko - JA TEZ
      CHCE!". Ale co dalej??? Jak jej teraz wytlumaczyc, ze to mnostwo szczescia,
      ale tez nieprzespanych nocy, rezygnacja (przynajmniej na jakis czas) z
      calonocnych imprez, alkoholu i halasu??? Dziewczyna wyksztalcona (po studiach)
      chyba powinna sobie z tego zdawac sprawe?

      Pozdrawiam. Beata.
      • macinak Re: Dziecko - maskotka???? 13.09.03, 09:32
        bebeata napisała:

        > > Ale chcialam o czyms innym. Co myslicie o podejsciu potencjalnej przyszlej
        > mamy do dziecka, o ktorym juz mowi sie jak o maskotce?
        > Jestem przerazona sluchajac kolezanki zachwycajacej sie moim Maluszkiem i
        > twierdzacej, ze ona juz tez sie nie moze doczekac swojego. (slub juz prawie i
        > zaraz potem "wielkie plany") Nie byloby w tym nic dziwnego, ale oboje z mezem
        > mamy wrazenie, ze to kolejna "zachcianka" pt. "takie sliczne dziecko - JA TEZ
        > CHCE!".
        Ja tak właśnie chciałam mieć dziecko. Innie mieli takie kochane, słodkie
        malutkie JA TEŻ CHCe! no i udało się smile)) mam już drugie smileśliczne, maleńkie,
        kochane.

        Ale co dalej??? Jak jej teraz wytlumaczyc, ze to mnostwo szczescia,
        > ale tez nieprzespanych nocy, rezygnacja (przynajmniej na jakis czas) z
        > calonocnych imprez, alkoholu i halasu??? Dziewczyna wyksztalcona (po
        studiach)
        > chyba powinna sobie z tego zdawac sprawe?

        Ja bym nic nie tłumaczyła. Sama się przekona, tak jak przekonałaś się Ty lub
        ja smile, chybaże zakładasz, że będzie złą matką?>
        Pozdrawiam gośka
    • magolcia Re: Dziecko - maskotka???? 09.09.03, 13:07
      Wcale Ci się nie dziwię, że się zdenerwowałaś. Ale ja na Twoim miejscu
      zareagowałabym bardziej zdecydowanie - powiedziałabym, żeby nie dotykała mojego
      dziecka bo sobie tego nie życzę i wcale bym się nie tłumaczyła, dlaczego sobie
      tego nie życzę. Masz prawo do takiego zachowania - jest teraz tyle świrów, że
      naprawdę, człowiek nie może się spodziewać, co strzeli nagle do głowy niewinnie
      wyglądającej babci. A dotykanie małego rękami, którymi przed chwilą być może
      przekopywała warzywa lub mięso w sklepie, nie jest dla zdrowia dziecka bez
      znaczenia. Moja Ola co chwilę pakuje rączki do buzi (non stop mam przy sobie
      chusteczki Nivea), a ma tak wrażliwą skórę, że ciągle ją wysypuje wokół ust.
      Pozdrawiam
      Magda
      • dru.ga Re: Dziecko - maskotka???? 09.09.03, 13:48
        Właśnie miałam ochotę o tym napisać - ale zastanawiałam się czy nie jestem
        czasem przwrażliwionasmile))Ale mnie już dosłownie szlag trafia jak te wszystkie
        babki obłapują moją córkę, biorą sobie na ręce albo za rączkę.I gdy tylko
        zwrócę im uwage - uważają mnie za beszczelną albo j.w za przewrażliwioną.
        Ostatnio sie takiej pani zapytałam jakby zareagowała jakbym niz tego ni z
        owego zaczeła się do niej przytulać??Usiłowała mi wytłumaczyć - że to co
        innego - bo ona przytula się do dziecka. Więc dlaczego w naszym kraju dziecko
        to nie człowiek???Mozna sobie z nim zrobić co się chce i mówić do niego
        największe bzdury świata - bo i tak nie rozumie.Otóż moja dwulatka wszystko
        świetnie rozumie - i jak ostatnio pan do niej podszedł i powiedział ,że ją
        zaraz zabierze to przyleciała do mnie z płaczem - bo się wystraszyła . Ja
        chcąc ratowac sytuację tłumaczyłam jej ,ze pan tylko zartował - na co idiota
        podszedł i powtórzył ,ze wcale nie żartował i jak będzie niegrzeczna to on ją
        zabierze!!!Normalnie miałam ochotę go strzelić - ale cóż byłoby to wysoce
        niewychowawczewink))Ja chyba normalnie zdobędę się na
        strategię "naśladownictwa" - jak pani moją Julkę za rączkę i ciągnie na
        spacerek - to ja panią za drugą ręke i już ja się z nią przespaceruję!!! A tym
        od durnych tekstów - będę wymyślać jeszcze durniejsze.No cóż, trzeba być
        twórczym w życiu bo ja już nie mam siły się na głupotę ludzką denerwować.
        • magolcia Re: Dziecko - maskotka???? 11.09.03, 10:49
          A toś mnie ubawiła tym powmysłem - chyba bym umarła ze śmiechu jakbym zobaczyła
          takie ciągnące się za ręce stadko - dobre smile)))
          Pozdrawiam i życzę dalszych udanych pomysłów na uparte baby - i dziel się nimi
          z nami.
          Magda
        • est3 Re: Dziecko - maskotka???? 11.09.03, 11:18
          Do dziś pamiętem, jak energicznie wycierałam się po całusach babć i cioć. Nie
          cierpiałam tego i unikałam jak mogłam ( zostało mi do dziś) no i uchodziłam za
          żle wychowaną i niegrzeczną. I to prawda - nie ważne, co czuje dziecko - ważne,
          żeby ciocie i babcie czuły się dobrze. A uczenie dziecka, że starszym należy
          się szacunek tylko dlatego, że są starsi i tylko dlatego zawsze mają rację, to
          bzdura, która mocno zakorzeniona do dziś utrudnia mi życie. Est
          • agalubian Re: Dziecko - maskotka???? 22.09.03, 09:39
            He he. Żeby to był problem małych dzieci. Jak miałam naście lat, byłam na
            weselu u dalekich krewnych. Oczywiście zjazd rodzinny, towarzystwo maści
            różnej, podchodzi do mnie niemłody facet, o ździebłko przepitej w twarzy, i -
            bez wyjaśnienia - całuje mnie w usta! Tak na dzień dobry! Odsunełam się, pytam
            zimno: "czy my się znamy?" Trochę się chyba speszył, a potem od mamy
            dowiedziałam się, że to jest mój wujek (dziesiąta woda po kisielu), że bardzo
            się przyjaźnili w dzieciństwie, i jak mogłam być dla niego taka niemiła. A w
            ogóle jak mogłam go nie poznać, bo przecież mama zna go doskonale. A teraz po
            latach okazuje się, że mam pewne kłopoty płynące z nieumiejętności bronienia (a
            nawet określenia) własnych granic...
    • ella.w Re: Dziecko - maskotka???? 09.09.03, 15:13
      Też sie zgadzam, od razu trzeba stanowczo reagować nie życzę sobie i już - to
      moje dziecko. Nam to pomogło w przypadku sąsiadki, która ciagle miała ochotę na
      tarmoszenie mojej córki za jej pełne, wystajace policzki, ale prawdziwy wstrząs
      przeżyłam gdy byłyśmy z Martynką w zeszłym roku w Tunezji. Pojęcia o tym nie
      miałam ale w kulturze arabskiej dotkniecie małej białej dziewczynki przynosi
      szczęście. Wszyscy Arabowie chcieli dotykać moje 10-miesięczne wówczas dziecko,
      wcale nie pytali czy można po prostu chcieli korzystać z okazji, rodzice
      zachęcali swoje dzieci aby pocałowały lub chociaż musnęły dłonia moją Martynkę.
      Ja dostawałam szału miałam obsesję na punkcie mycia małej a najgorsze było to,
      że takie zachowanie to była norma, wszyscy byli zdziwieni widzac mnie z
      wsciekłą miną. Tam moja asertywnośc na wiele się nie zdała bo musiałabym
      walczyć z czałym miastem - łacznie z personelem hotelu, który przecież zna
      obyczajowość Europejczyków. Odetchnęłam dopiero po odprawie paszportowej w
      drodze powrotnej podczas której celnik rówież pożegnał się z moim dzzieckiem
      skradzionym całuskiem.

      Pozdrawiam wszystkie mamy nękanych maluchów,
      Ela, mama Martynki
    • wiki41 Re: Dziecko - maskotka???? 09.09.03, 18:44
      Jestem jeszcze w ciąży - już bardzo widocznej - i też się irytuję, jak ktoś
      obcy (tzn. np. znajomy, ale spoza rodziny i bliskich przyjaciół) bez pytania
      dotyka mojego brzucha, rozczulając się: Ojej, jaki duży, a kopie? Takie
      dotykanie uważam za zbyt poufałe, sama nigdy bym tego nie zrobiła przynajmniej
      nie zapytawszy przedtem. Ale zwykle nie reaguję, najwyżej się odsuwam "na
      bezpieczną odległość". Na szczęście moje dziecko w brzuchu jest bardziej
      asertywne ode mnie: jeszcze nigdy nie dało satysfakcji "obcemu" i go nie
      kopnęło, chociaż na głaskanie moje i rodziny zazwyczaj reaguje radosnym
      wierzgnięciemsmile

      Pozdrawiam wszystkie przewrażliwione Mamy smile i dołączam do klubu,
      Wiki
    • kassik Re: Dziecko - maskotka???? 09.09.03, 20:07
      Może niezbyt wyraźnie napisałam ale na samym początku powiedziałam tej pani,
      żeby nie dotykała mojego dziecka bo on się boi. No cóż może faktycznie nie
      należało potem wdawać się w dyskusje tylko zacząć ja głaskać i przytulać.
      Ciekawe jaka byłaby jej reakcja.smile
      • danka24 Re: Dziecko - maskotka???? 09.09.03, 21:51
        Rozumiem Cię doskonale; mówiąc o lęku dziecka chciałaś po prostu być
        grzeczniejsza dla tej kobiety. Ale wiesz, ja już to przerobiłam i uwierz - nie
        opłaca się. Np. pamiętam, jak jakaś stara kobieta zaczęła dotykać mojego
        Kubusia (był jeszcze w głębokim wózku) - żal mi jej było, że taka stara, więc
        najpierw grzecznie - tak jak Ty: że się boi (ona nic), że ma bardzo delikatną
        skórkę (nic), że wolałabym, żeby uszanowała intymną przestrzeń dziecka (nic).
        Niestety agresja zbyt długo przeze tłumiona przerodziła się prawie w napaść.
        Złapałam ją za rękaw żakietu i zaczęłam przesadnie mocno go tarmosić, trąc
        obiema rękami, jak ręczne pranie, pytając: "-A z jakiego to jest materiału
        uszyte, że się nie gniecie?" Ona dosłownie osłupiała, widząc przed sobą jakąś
        chamkę, czemu dała wyraz spojrzeniem - ale odczepiła się od mojego dziecka.
        Danka
        • kicia7 Re: Dziecko - maskotka???? 10.09.03, 20:50
          Hi, hi, do mojej 4-letniej (wtedy) córki wystartowała jakaś paniusia z tekstem:
          Jaka śliczna laleczka, prawdziwy kwiatuszek itd... i usiłowała ja pogłaskać po
          głowie. Zanim zdążyłam zareagować dziecię odsunęło się na bezpieczną odległość,
          podniosło dumnie głowę i na całe podwórko oznajmiło: NIE JESTEM LALAECZKA!!!
          NIE JESTEM KWIATUSZEK!!! JESTEM JULIA!!! Po czym odmaszerowała krokiem
          defiladowym, a babie szczęka opadła do ziemi.
          Też uważam, że cudzych dzieci i psów się nie dotyka, i wcale się nie dziwię, że
          Cię szlag na babsztyla trafił.
          • kassik Re: Dziecko - maskotka???? 11.09.03, 10:13
            Bombowa reakcja Julki. Mam nadzieję, że jak mój mały zacznie mówić też będzie
            umiał powiedzieć coś w swojej obronie i baby się odczepią.
            Nie usłyszałaś wtedy, że masz niegrzeczne dziecko? No bo jak można w ten sposób
            mówić do dorosłych? wink
            Kasia
            • kicia7 Re: Dziecko - maskotka???? 11.09.03, 13:01
              kassik napisała:

              > Nie usłyszałaś wtedy, że masz niegrzeczne dziecko? No bo jak można w ten
              > sposób mówić do dorosłych? wink
              Babie tak żuchwa opadła, że zaniemówiła. Przezornie oddaliłam się za dzieckiem,
              zanim ją uruchomiło.
              • mamamamamama Re: Dziecko - maskotka???? 11.09.03, 13:46
                To i ja dolacze do klubu niedotykalskich dziecismile

                Mam taka fajna kolezanke , ktora ma strasznie wscibska mame! Kiedy wyjde z mala
                na spacer i akurat sie na nia natkniemy to gdy moja corcia spi to specialnie
                pochyla sie nad wozkiem i swoim barytonem "szepce" : "niunia a dlaczego ty
                spisz? no obudz sie!!!" i jest niwemozliwoscia zeby cora nie otworzyla oczek.
                Wtedy ona ja CAP na rece i przytula calujesad((( i do tego mowi jeszcze : "moja
                niunia , moja kochana" SZOK!!!
                Niestety nie potrafie zwrucic jej uwagi , bo jest mama mojej dobrej kolezanki!!!

                Doslownie NIENAWIDZE tego jej zachowania!!
                Staram sie jak moge jej nie spotykac na swojej drodze , ale nawet jak zobaczy
                nas z oddali to potrafi znalezc sie przy nas w przeciagu 1 sekundy!!

                Wogole czesto zdarza mi sie sytuacja , ze ktos mi niunke tarmosi za policzki ,
                lapie ja za raczki.......a mnie wtedy krew zalewa!!!

                Zdarzylo mi sie zwrocic kilka razy uwage , ale to i tak nie dziala!!

                Raz pewna kobieta (kolo 60-siatki) zlapala moja core za raczki i
                powiedziala : "och , ale ma zimne lapki!!!" , a ja jej na to : "jaksie pani nie
                podoba to prosze nie dotykac!!". Baba stanela jak slup soli , popatrzyla na
                mnie jak na wyrodna matke i do dzisiaj nie mowi mi dzien dobry , ale ja mam to
                gdzies!!!!
    • annb Re: Dziecko - maskotka???? 11.09.03, 15:06
      a może by tak zawołać głośno i doniosle - proszę nie molestować mojego dziecka?
      • adasari Re: Dziecko - maskotka???? 11.09.03, 18:05
        Widzicie,co Wam przeszkadza?
        Pozytywne emocje,czułość.Nie dajecie innym prawa do dobrych uczuć.
        Rozumiem,że jeśli ktoś przesadza,dotyka nachalnie,za mocno, trzeba się
        odsunąć,zwrócić uwagę.Ale miło.Te osoby,są Wam życzliwe ( a tak rzadko o
        życzliwość drugiego) a Wy syczycie.smile))
        Przecież natura dlatego stworzyła wszystkie dzieci (zwierząt też) takimi
        bezbronnymi i wzbudzającymi czułość,aby nie zostały odrzucone przez matki i
        otoczenie.Aby zostały wychowane.Jeśli nie przez matkę,to przez innych osobników.

        Jeśli ktoś miło i czuło zwraca się do mojego dziecka,i kładzie na nim
        starą,pomarszczoną rękę,to dla mnie jest to jak błogosławieństwo.
        • magolcia Re: Dziecko - maskotka???? 12.09.03, 08:47
          Adasari, to o czym piszemy, to nie zawsze jest miłość, pozytywne emocje, itp.
          Czasami to jest ciekawość (np. jak dziecko jest ubrane pod kołderką), wścibstwo
          i natręctwo. Jeżeli widzę, że ktoś, pomimo przestraszonego wzroku mojego
          dziecka próbuje dotykać i tarmosić, to wybacz - może jestem nieczuła, ale
          ważniejszy jest dla mnie komfort mojego dziecka, a nie jakiejś obcej kobiety,
          która ma potrzebę zaspokoić jakieś swoje instynkty macieżyńskie.
          A moja Ola od zawsze była dzieckiem dość płochwliwym i obce twarze nachylone
          nad nią wzbudzały jedną reakcję - płacz. Teraz jest lepiej, ale bardzo nieufnie
          podchodzi do obcych (dorosłych, bo dzieci to inna bajkasmile))
          Pozdrawiam
          Magda
        • kassik Re: Dziecko - maskotka???? 12.09.03, 20:50
          adasari - To nie było delikatne, to był donośny głos baby i tarmoszenie za
          rączkę. Do błogosławieństwa to tej kobiecie daleko było.
        • marta_i3 Re: Dziecko - maskotka???? 15.09.03, 15:58
          Adasari, piękne stworzenie nie jest do tarmoszenia czy głaskania. Według Ciebie
          można głaskać małą dziewczynkę bo jest piękna. A czy jak już będzie dorosła i
          dalej piękna to każdy też będzie mógł podejść i ją pogłaskać?
          Marta
        • iwoniaw Re: Dziecko - maskotka???? 23.09.03, 11:43
          Chyba żartujesz z tą naturą? Widziałaś zachowanie kociej albo psiej matki gdy
          ktoś OBCY zbliża się do jej małych? Potrafi pokazać intruzowi, gdzie jego
          miejsce, oj potrafi wink Dlatego nie grom tak tych matek, które w KULTURALNY
          bądź co bądź sposób chcą chronić prywatność swoją i dzieci.
      • kassik Re: Dziecko - maskotka???? 12.09.03, 20:43
        annb napisała:

        > a może by tak zawołać głośno i doniosle - proszę nie molestować mojego
        dziecka?
        Bardzo fajny sposób. Może go wypróbuję przy najbliższej okazji.
        Kasia
    • mka16 Re: Dziecko - maskotka???? 12.09.03, 17:51
      Czytam ten watek i chociaz sama jeszcze nie mam dzieci to zgadzam sie z Waszymi
      wypowiedziami w 100%. Sama bylam ze znajoma i jej niewiele ponad roczna
      dziewczynka w supermarkecie. I tu nagle 2-ka chlopcow (blizniakow) ok 5 lAT
      podchodza do mojej znajomej, ktora trzymala dziecko na reku i zaczynaja je
      glaskac i oblapiac. i niech mi nikt nie mowi, ze to jakis przejaw czulosci.
      Znajoma nie zareagowala, wiec ja tym bardziej nie, bo to nie moje dziecko, ale
      sie we mnie zagotowalo. A skad ja mialabym wiedziec co Ci chlopcy mieli w
      rekach kilka minut wczesniej?
      A jesli chodzi o reakcje w tkich sytuacjach to mam pewnien pomysl. A gdyby tak
      zawsze miec pod reka husteczke i w takiej sytuacji natychmiast wytrzec dziecko!
      Na co niektorych pewnie by podzialalo. Powiedza ze bezczelna, no, coz, a od
      kiedy dziecko jest wlasnoscia publiczna? Poza tym kiedy chce poglaskac psa
      tompytam wlasciciela czy mozna,bo uwazam, ze tego wymaga najzwyklejsza kultura
      a co dziecko gorsze niz pies?
      • kamila_trojaczki Re: Dziecko - maskotka???? 12.09.03, 22:22
        Jestem mama 10 mc trojaczkow co za tym idzie wzbudzamy lekka sensacje -
        zaciekawienie ludzie zerkaj pytaja, czasem glaszcza moje szkrabki itp. jest to
        czasem meczace - uciazliwe, ale staram sie byc uprzjma chodz i do czasu bo jak
        ktos sie usmiecha mowi, ale fajne itp. a za chwile slowo- wspolczoje to tak
        jakby mnie walnal w twarz. Bo pocholere mi czyjes wspolczocie ja jestem
        szczesliwa i nie rozumiem ze jedno dziecko to radosc a 3troje to trzeba
        wspolczoc. Chodzi mi o to, ze staram sie zrozumiec zaciekawionych ludzi chodz
        wolalabym faktycznie aby obeszlo sie bez glaskania. Tak sobie mysle, ze
        starsze panie- babcie zyly w innych czasach gdzie pewnie takie zachowanie-
        glaskanie bylo normalne teraz sie tak porobilo, ze uwazamy ze taki przejaw
        zainteresowania jest niewlasciwy. Moze to cos z nami jest nie tak, bo uwazamy
        ze wszytsko jest brudne i moze zaszkodzic naszym pociechom, moze przesadzamy z
        czystoscia i separowaniem dzieci od obcych. Duzo tych moze ale moze to my
        dizsiejsze mamy jestesmy jakies wyczolone- przewrazliwione.
        Pozdrawiam Kamila i spiace szkrabki Aleksandra, Dominik i Julcia 2002,11,19
        Wroclaw
        • kassik Re: Dziecko - maskotka???? 13.09.03, 20:30
          Kamilo, ja nie jestem przeczulona. Nie wiem dlaczego mam stresować dziecko
          tylko dlatego, że ktos ma kaprys je dotknąć lub potarmosic. Mój mały jest
          dzieckiem, które od 5 miesiąca życia boi sie obcych. Żeby się z
          kimś "zaprzyjaźnić" potrzebuje czasu, nagłe zbliżenia i dotknięcia powodują
          jego przestrach i płacz. Coś mi sie wydaje, że jego granice są równie rozległe
          jak moje. Też nie lubię zbyt bliskiego kontaktu z obcymi ludźmi, jako małe
          dziecko płakałam gdy obca osoba wchodziła do pokoju, nie wspominając o
          dotykaniu. Dlaczego mamy szanować wolę dorosłych a nie chcemy szanować woli
          dziecka? Jest ono takim samym człowiekiem jak my tylko mówić jeszcze nie umie i
          ma ograniczone mozliwości obrony. Ale to nie znaczy, że można robić z nim co
          się chce.
          Kasia
          • kamila_trojaczki Re: Dziecko - maskotka???? 13.09.03, 22:53
            Kasiu rozumiem Ciebie ograniczajac kontakt obcych w stosunku do twojego
            maluszka, bo wiesz napewno, ze boi sie obcych wiec nie narazasz swoje dziecko
            na stres, ale zastanawiam sie czy mamy ktore nie maja problemu z bojaznia
            malcow do obcych czy przesadnie nie chronia swoich maluszkow przed zyczliwym
            im obcym osobom. Moze wspolczesne mam troszke przesadzaja??? poprostu
            zastanawiam sie nad tym jak i rowniez nad soba. Chodz przyznac musze, ze jak
            jakies obce dziecko podbiega do moich szkrabkow i dotyka raczkami, raczki
            moich dzieci nie protestuje i nie mysle o moj boze ciekae co wczesnie w reku
            mial ten malec. Wiec chyba nie jest tak ze mna zle smile
            Cieplutko pozdrawaim przewrazliwione i moze nadopiekuncze mamy, ale czy nie
            taka nasza rola?? smile Kamila i spiace szkrabki aleksandra, Dominik i Julcia
            2002,11,19 Wroclaw
            • kangureq Re: Dziecko - maskotka???? 15.09.03, 11:38
              Mój synek jutro skończy 5 miesięcy i jest słodkim, rozkosznym szkrabem. Wzbudza
              sensację wszędzie tam gdzie sie pojawia. Głównie wtedy kiedy jest na rękach.
              Też mi się to nie podoba, ale sama uwielbiam dzieci i ciepło mi sie robi w
              serduszku od zawsze jak widzę takie malutkiego urwiska. Oczywiście nie dotykam,
              ale próbuję wzbudzić uśmiech na twarzy malucha. Mój synek jest "narażony" na
              dotyk obcych głównie jak jest na rękach. gdzieś wy czytałam aby mówić, żeby nie
              dotykać bo się boi, ale ten mój łobuz to na widok zainteresowania jakie wzbudza
              i na dotknięcie od razu się cieszy i śmieje na głos (nie mylić z histeriąsmilei
              tym zachowaniem wzbudza juz totalny zachwyt. A z tymi bakteriami...Mnie
              przeraża myśl, że jeszcze trochę a zacznie pchać wszystko do buzi (oprócz
              wyparzonych zabawek)wszystko co znajdzie i wlezie mu w łapkę i piaskownica,
              piach, hustawki.....bakterie wszędzie dookoła....A przecież szczęśliwe dziecko
              to brudne dziecko. I jak z tym problemem sobie poradzić? Pozwolę sobie
              powiedzięć, że mimo tych dotyków, łapania za rączke, czy cmoknięcia w stópkę
              maluch nie był ani razu chory(tfu tfu)i jest bardzo przyjażnie nastawionym do
              świata człowieczkim
    • utalia Re: Dziecko - maskotka???? 16.09.03, 22:08
      Czesc Kassik
      Masz w zupelnosci racje (zreszta nie pierwszy raz sie z toba zgadzam.
      Szczegolnie stwierdzenie, ze dzieci i obcych psow sie nie glaszcze. ja
      uwielbiam psy i nie bede oryginalna jak powiem, ze szczegolnie slodkie
      szczeniaczki. Ale powstrzymuje sie od wolania takiego psiaka do siebie bo wiem,
      ze zeby wychowac psa trzeba wymagac od niego aby trzymal sie swojego pana wiec
      przez moja chec potarmoszenia slodkiego psiatka to psiatko dostanie wciry. I po
      co? Chyba, ze wlasciciel pozwoli. A dzieci, owszem mozna sie z daleka
      usmiechnac, jesli dziecko jest nami zainteresowane ale zeby od razu przytulac,
      tarmosic to zdecydowana przesada. Nie mowie juz o chorobach ale to tez ale
      przeciez nawet jesli widze kogos na ulicy kto wzbudza moja sympatie to nie
      pedze do niego i sie nie przytulam..... Stawia to mnie w niezrecznej sytuacji
      bo np. ktos "z ulicy" nagle cauje moje dziecko i jestem zmuszona prosic go aby
      sie opanowal. Pozdrowionka Utalia
      • kangureq Re: Dziecko - maskotka???? 17.09.03, 08:42
        W sprawie psiaków, złaszcza szczeniaków całkowicie się zgadzam. Też się
        zachwycam jedynie słowami. Podobnie z dziećmi. Nie chcę aby mojego dziecka
        dotykali obcy. Zgadzam się na to (oczywiście z umiarem), bo moje dziecko jest
        pogodne i sprawia mu to radość. Napewno nie tolerowałabym tego, gdyby sprawiało
        by mu to chocby najmniejszą przykrość. Całkowicie jestem za kontaktem słownym,
        który jest bardzo sympatyczny, a nie "macanym". Tylko jak jeśli to moje dziecko
        tak się cieszy? Co mam niby mówić?
        pozdrawiam
        Anita i 5-misieczny Szymek
        • kassik Re: Dziecko - maskotka???? 17.09.03, 12:34
          Kangureq
          może mów, żeby nie dotykali malucha bo to dla niego zbyt dużo wrażeń i potem ma
          problemy ze spaniem.
          Kasia
          • marchewa3 Re: Dziecko - maskotka???? 17.09.03, 16:39
            Witajcie.
            Ja co prawda jeszcze jestem w ciazy ale tez nie chcialabym by ktos obcy dotykal
            moje dziewczatko. Nie chodzi mi tylko o bakterie. Mam zamiar uczyc moja mala by
            nie rozmawiala z obcymi, nie brala od nich cukierkow i nie czula sie w
            obowiazku sluchania kogos bo jest starszy. Chodzi mi oczywiscie o pedofilie.
            Jesli z jednej strony chce uczyc mala iz nie kazdy mily "obcy" jest dobry to
            nie moge z drugiej strony pozwalac by ci "obcy" ja glaskali i calowali. Tak
            samo jak nie moge pozwolic by coreczka sie na to zgadzala "przez grzecznosc".
            Moze przesadzam ale dzisiejsze czasy sa chm.. troszke chore i trzeba uwazac.
          • kangureq Re: Dziecko - maskotka???? 24.09.03, 20:14
            Spróbuję, ale problem polega na tym, że ci ludzie nie zwracają na mnie uwagi.
            Po prostu tak jakby nie dociera do nich jak mówię grzecznie. Jak ktoś tylko
            zagada, nie ma problemu, ale ostatnio reaguję stanowczym "proszę go nie
            dotykać" i nie bawię się w żadne usprawiedliwienia. To mój synek i mam prawo
            decydować
            pozdrawiam
            anita
    • antonina_74 Re: Dziecko - maskotka????/adasari 22.09.03, 10:03
      adasari, popieram Cie troszeczke smile nie dalabym dziecka poglaskac osobie
      brudnej, pijanej, smierdzacej, ale staruszki sasiadki wiele razy zachwycaly sie
      moim Kuba kiedy byl jeszcze malenki i sprawialo mi to ogromna przyjemnosc, bo
      dzielily moja radosc z posiadania dziecka. Chyba w dzisiejszym swiecie pelnym
      opisow molestowania (bo molestowanie istnialo zawsze, tylko nigdy nie bywalo
      tak naglasniane w mediach) bardzo sie boimy i nie umiemy odroznic autentycznych
      pozytywnych emocji od checi skrzywdzenia malucha i automatycznie zakladamy zle
      intencje.
      Teraz kiedy do mojego Kuby podszedl pan i oznajmil ze go "zabierze" Kuba
      oznajmil mu ze on z obcymi nigdzie nie chodzi smile tylko z mamusia - jedno nie
      wyklucza drugiego, mozna dac dziecko poglaskac i wychowac na ludzika swiadomego
      niebezpieczenstwa...
      ale jak czytam o tych bakteriach z warzyw w sklepie to az smieszne - czesciej
      przeciez dostaja alergii wlasnie te dzieci co to sa co chwila wycierane
      chusteczkami antybakteryjnymi i myte zeby tylko bron Boze nie zetknely sie z
      brudem.
      • kamila_trojaczki Re: Dziecko - maskotka????/adasari 22.09.03, 11:14
        a Ja zgadzam sie z Toba anitonino w 100% - popieram
        Kamila i spiace aniolki Aleksandra, dominis i Julcia 2002,11,19
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka