Dodaj do ulubionych

Dochody - a DRUGIE dziecko

05.05.08, 00:37
Czasem myślimy o drugim dziecku, mąż jest bardzo entuzjastyczny a ja realistyczna. Moim zdaniem zwyczajnie nas nie stać finansowo -a może przesadzam i zbyt kalkuluję? Jakie macie dochody przy dwójce dzieciaków? My mamy 1800 zł netto na naszą trójkę, uważam że to zbyt mały dochód przy ewentualnej dwójce dzieci. A Wy jak sobie radzicie?
Obserwuj wątek
    • mw144 Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 07:41
      Znam rodziny, które przy takich dochodach funkcjonują z dwójką
      dzieci, niemniej jednak ja bym się nie zdecydowała. Dla mnie
      minimalny dochód na osobę w rodzinie musiłaby wynosić conajmniej
      1500 zł, czyli my plus dwójka dzieci = minimum 6000. Z drugiej
      strony na drugie dziecko się mniej wydaje, bo pewne rzeczy typu
      wózek, meble, część ubranek zostają i nie trzeba ich kupować.
      • koza_w_rajtuzach Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 07:56
        > minimalny dochód na osobę w rodzinie musiłaby wynosić conajmniej
        > 1500 zł, czyli my plus dwójka dzieci = minimum 6000

        tu gdzie mieszkam z reguły nikt nie zarabia więcej niż 2000, a jest sporo osób,
        które zarabiają po kilkaset złotych wink. Tacy ludzie nawet na małżeństwo nie
        powinny się decydować, skoro wspólny dochód nie wynosi co najmniej 1500 zł na
        osobę. Nie można porównywać Warszawy, gdzie jest bardzo drogo, do innych
        miejscowości, gdzie życie jest tańsze, ale i zarobki stosownie mniejsze.
        Wszystko zależy gdzie się mieszka.
    • koza_w_rajtuzach Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 07:51
      To jeszcze zależy gdzie mieszkacie, jakie macie opłaty itd.
      Decydując się na pierwsze dziecko mieliśmy mniejsze dochody niż Wy. Największy
      był problem z kupieniem wszystkiego dla córki przed jej urodzeniem (nic od
      nikogo nie dostaliśmy). Musieliśmy mocno zakasać rękawy, aby kupić łóżeczko,
      wózek i mnóstwo innych potrzebnych rzeczy. Po urodzeniu dziecka te wydatki nie
      były już takie duże i radziliśmy sobie bez problemu.
      Teraz jestem w drugiej ciąży, ale dochody mamy większe niż Wy. Nie powiem o ile
      większe, bo sama dokładnie nie wiem, ale stać nas na kupienie wszystkiego co
      potrzebne + na przyjemności typu pójście czasem do restauracji czy pojechanie na
      wakacje.
      1800 to nie jest dużo, ale ja bym chyba poszła na żywioł wink.
    • akado Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 08:09
      KOZA gratuluję odwagi! smile My mieszkamy w sporym mieście na Śląsku, w bloku, więc opłaty za mieszkanie też trochę wynoszą i życie najtańsze nie jest. Do tego auto nam się rozpada dosłownie stary złom i szczerze mówiąc to ja po cichu wybieram między dugim dzieckiem a ratami za ewentualne nowe auto bo zaraz zostaniemy bez pojazdu a to jest po prostu niemożliwe w obecnej sytuacji życiowej w jakiej teraz jesteśmysad
      • akado Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 08:13
        Do tego dochodzą wątpliwości typu zawodowego - aktualnie jestem na urlopie wychowawczym ale niedługo kończy mi się umowa o pracę i staż pracy już nie będzie mi "leciał", w przypadku ciąży to oznacza same minusy. Ech ......
        • mamamamba Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 13:20
          nie kalkuluj za bardzo, bo to na zle wychodzi. widuje sie czasem rodziny
          wielodzietne- gdy nie ma kasy. nie powiem,zeby to bylo dobrze (przesada), ale..
          nie pewno nie mozna czekac az sie bedzie mialo dochodu 6 tys, bo do tego czasu
          umrzec moznasmile
    • mama-ola Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 08:18
      > My mamy 1800 zł netto

      Kto to zarabia, Ty i mąż razem, czy tylko mąż? Czy coś Wam odejdzie,
      jak Ty będziesz na wychowawczym?
      Moim zdaniem, decyzja o odłożeniu pojawienia się drugiego dziecka
      mogłaby zależeć od tego, jakie macie perspektywy. Jeśli za rok czy
      dwa bedzie dużo lepiej, bo np. - nie wiem, wymyślam - mąż kończy
      studia/staż i ma dostać lepiej płatą pracę, to warto poczekać.
      Ale jeśli i tak nic się nie zmieni, to chyba nie ma na co czekać.
      Działać wink a jak się uda, szukać rzeczy dla dziecka po znajomych.
      Ja wszystko dostałam po dzieciach znajomych - kilka wózków, fotelik,
      całe kartony ubranek, nawet zabawki, to chyba nie jest takie
      wyjątkowe...
      • akado Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 12:44
        Tylko mąż zarabia, bo ja jestem na urlopie wychowawczym - a więc brak mojej pensji. Przy drugim dziecku jeszcze więcej lat bym musiała siedzieć w domu, aby i drugie dziecko odchować (nie ma nam kto pomóc przy dziecku).
        • ola_225 Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 12:50
          A może pomyśl o żlłobku. Wówczas mogłabyś wrócić do pracy, a dzieci
          uczęszczały by do żłobka. Byłby wilk syty i owca cała. W mielibyście
          dodatkowe dochody, a żłobek w cale nie jest taki drogi. Na pewno
          zostałwało by wam na życie więcej niż obecnie, nawet po opłaceniu
          żłobka.
          • lilka69 Re: ola 05.05.08, 15:14
            dziecko urodzic , zeby oddac do zlobka? to po co rodzic?
            • slonko1335 Re: ola 05.05.08, 15:17
              lilka69 napisała:

              > dziecko urodzic , zeby oddac do zlobka? to po co rodzic?

              zwykle dzieci nie siedzą w żłobku 24 godziny na dobę....
            • moofka Re: ola 07.05.08, 11:42
              lilka69 napisała:

              > dziecko urodzic , zeby oddac do zlobka? to po co rodzic?

              przeczytaj jeszcze raz proste zdanie uwaznie
              do zlobka
              do złobka, nie do sierocińca
              • mamamamba Re: ola 07.05.08, 11:46
                jasne, tylko, ze nie kazde dziecko nadaje sie do zlobka... najczesciej pzrezywa
                sie traume zwiazana z adaptacja, a moim zdaniem niedaleko tu do
                sierocinca..oczywiscie inaczej w przypadku kazdego dziecka. ja to przezylam i
                dziekuje.
          • lilka69 Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 15:22
            ja mieszkam w wawie. jestem na urlopie wychowawczym, bezplatnym wobec tego mamy
            jedna pensje meza- 6.000 na reke i ja z taka pensja nie zdecydowalabym sie na
            drugie dziecko w warszawie. no bo wtedy musialabym zmienic mieszkanie na 100
            metrow a na takowe mnie nie stac.
            jak wy zyjecie za 1.800 w trojke? bo nam ta"szostka" starcza ale bez rewelacji(
            dodam, ze kredytu nie mamy, po prostu na biezace wydatki sie rozchodzi).

            • kaeira Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 16:13
              lilka69 napisała:
              > z taka pensja nie zdecydowalabym sie na
              > drugie dziecko w warszawie. no bo wtedy musialabym zmienic mieszkanie na 100
              > metrow a na takowe mnie nie stac.

              100?? Wiesz, myślę, że naprawdę większość osób - w Polsce, w dużym mieście - nie
              uważa 100 metrów za bytowe minimum dla 4 osób. uncertain
            • akado Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 18:45
              No jakoś ledwo co wiązemy koniec z końcemsmile A żyjemy na 48 m kw.
            • akado Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 18:55
              Ale rozumiem, że w Warszawie życie faktycznie jest o wiele droższe więc nieporównuję cen Śląska z Warszawą smile)))
              • mgla_jedwabna Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 13:17

                Ja bym się raczej nie decydowała na drugie dziecko w tej sytuacji. Nie ze
                względu na dochody (bo te są zawiązane z wydatkami i trudno mi oceniac takowe w
                przypadku autorki wątku), tylko ze względu na metraż. Może jednak warto ocenić
                perspektywy zawodowo - mieszkaniowe i decydować się na dziecko za kilka lat? A w
                międzyczasie popracować, trchę się dorobić. Na przykład tego nowego samochodu,
                jeśli uważasz, że rzeczywiście jest wam niezbędny. Tylko zastanów się - samochód
                to duże koszty, nie tylko raty, ale też paliwo, ubezpieczenie, naprawy...może
                jednak warto by było przeznaczyc te pieniądze na większe mieszkanie?
    • osa551 Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 10:29
      akado, różne są koleje losu. Jak zaszłam w pierwszą ciąże to akurat mój mąż
      stracił pracę i przez jakiś czas jechaliśmy tylko na mojej pensji. Potem i on
      zaczął pracować i ja znalazłam lepszą pracę. Nigdy nie żałowałam, że zaszłam w
      ciążę w tak ryzykownym finansowo momencie. Przy drugim już się nie
      zastanawiałam, bo posiadania dziecka nie można przeliczyć na pieniądze, a jak
      już dziecko masz - to wszystko się jakoś układa. Dopóki masz gdzie mieszkać i
      jakieś dochody to będziesz w stanie sobie poradzić tym bardziej, że przy drugim
      dziecku nie trzeba wszystkiego kupować od nowa.

      Ja tam uważam, że najlepszy pracownik to matka z dwójką dzieci: jest
      zorganizowana, zależy jej na pracy, wie czego chce, raczej nie histeryzuje w
      sytuacjach stresowych. Przychodzi, robi swoje, nie siedzi bez potrzeby po
      godzinach, nie generuje chorych sytuacji, bo praca nie stanowi dla niej całej
      treści życia.
      • adria-3 Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 12:43
        My mamy troje dzieci, w przeliczeniu na osobę wychodzi podobnie, ale nie żałuję,
        choć też martwiłam się.
        Jeżeli teraz zdecydujesz się na drugie to może trochę idiotycznie to zabrzmi,
        ale będzie "problem" z głowy. Inaczej pewnie temat drugiego dziecka będzie
        wracał a tak sobie jedno przy drugim podchowasz.
      • lilka69 Re: osa551 05.05.08, 15:27
        a myslisz przyszlosciowo- o studiach,zainteresowaniach kupnie mieszkaniu dla
        dziecka, zeby mialo latwiejszy start? ja na swoje musialam zapracowac i wiem,
        ze ciezko na to trzeba zapracowac. wole aby moje dziecko juz mialo latwiej.
        jednemu mieszkanie kupie ale dwojce juz moze nie.po prostu jednemu moge
        zapewnic wiecej.
        • osa551 Re: osa551 05.05.08, 16:28
          lilka69 - myślę przyszłościowo, jak już napisałam różne są koleje losu - raz na
          wozie raz pod wozem. Jak masz 40 czy 50 lat zawsze możesz kupić mieszkanie jak
          zarobisz, ale dziecka już możesz nie urodzić. Akurat każdemu z moich dzieci
          zapewniłam mieszkanie, natomiast jak byłam w pierwszej ciąży ledwie było mnie
          stać na benzynę i jak myślę, że mogłabym nie mieć mojej pięknej i kochanej córki
          z powodów materialnych to mnie skręca. Mój mąż jest jedynakiem - i ja akurat
          myślę, że posiadanie jednego dziecka z powodów materialnych a nie z akurat
          takiej potrzeby serca to błąd.
          • lilka69 Re: osa551 05.05.08, 20:46
            piszesz ze kazdemu z twoich dzieci zapewnilas mieszkanie. no gdybym ja przy
            obecnych cenach mieszkan w warszawie chciala jednemu i potencjalnemu dziecku
            chciala kupic to wychodziliby oco najmniej 500 na jedno mieszkanie( czyli milion
            na dwa) a ja- co ze mna i mezem?smile tez chcemy wygodnie mieszkac a nie wszystko
            dla dzieci. ja dlatego wole jedno. ale- masz racje- w wieku 40-5- lat juz nie
            urodze i moge zalowac.
            • mgla_jedwabna Re: osa551 06.05.08, 13:26

              No bez przegięć. Mieszkanie 2 pokojowe na rynku wtórnym można kupić za 300 000,
              czyli dla dwójki dzieci za 600 000. To jednak trochę inna kwota niż milion. Poza
              tym jesli zainwestuje się w wykształcenie dziecka, to mozna liczyć na to, że
              potem wystarczy mu dac na start (np. na 20-procentowy wkład własny), a potem
              niech samo spłaca kredyt. Powinno mieć sensowną pracę, tak, żeby było je stać.
              Czyli tak mniej więcej po 100 000 zł na dziecko.

              I tak samo nie trzeba mieć mieszkania 100 m2 przy dwójce. Wystarczy około 60
              (Jak dla mnie minimum jest 14-15 m2 na osobę). To są standardowe 3 pokoje w
              bloku, w układzie: pokój dziecinny/ sypialnia/ salon albo pokój dziecka/ pokój
              dziecka/ pokój rodziców (jeśli mamy dwójkę, która drze koty non stop). Przy
              odrobinie wyobraźni można je urządzić ładnie i funkcjonalnie.

              Oczywiście, że lepiej byłoby mieć 100 m2 i 5 pokoi: salon, sypialnię, gabinet i
              po pokoju na dziecko. Ale to naprawdę nie jest konieczne.
            • osa551 Re: osa551 06.05.08, 16:18
              lilka69 - ale rozumiem, że nie żałujesz, że Twoi rodzice zdecydowali się mieć
              Ciebie mimo tego, że nie byli w stanie zapewnić Ci mieszkania? Moi znajomi
              mają po 2 dzieci w 50 metrach i kochające się rodziny. Moim zdaniem drugie
              dziecko to nie jest kwestia finansowa ale kwestia potrzeby posiadania dziecka.
              Nie przeliczałabym dlatego dziecka na ratę za samochód.
    • ewcia1980 Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 13:31
      Wszystko zalezy od tego:
      - gdzie mieszkasz (czy w Warszawie czy w mniejszym i "tanszym"
      miesice)
      - jakie sa Wasze warunki lokalowe (czy macie własne mieszkanie/dom
      czy wynajmujecie cos)
      - czy macie kredyty do spłacania
      - no i jakie macie potrzeby.

      Znam rodzine (4 osoby) która zyja za 1400 zł. Ale dla mnie to nie
      jest zycie tylko wegetacja.

      Ja majac do dyspozycji 1800 zł na miesiac na drugie dziecko NIE
      zdecydowałabym sie. Tyle, ze ja mam duze potrzeby, nie umiem
      oszczedzac, jestem wygodna i lubie wiedziec, ze na wiele rzeczy moge
      sobie pozwolic.

    • joanna_poz Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 16:14
      > My mamy 1800 zł netto na naszą trójkę, uważam że to zbyt mały
      > dochód przy ewentualnej dwójce dzieci.

      wg mnie to zbyt mały dochód nawet dla rodziny z 1 dzieckiem.
      a cóz dopiero z dwójką...
    • loola_kr Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 16:51
      My właśnie z powodów finansowych nie będziemy mieć trzeciego dziecka
      chociaż chcielibyśmy.
      Dwójka dzieci to też duży nakład finasowy, przedszkole x2, angieski,
      tenis, balet itp. Potem studia... edukacja niestety kosztuje.
      Początki akurat najmniej pochłaniaja finasów pomimo zupek, pampersów
      itp. Później dochodzą inne koszty.
      Nie jest to łatwa dacyzja ale ja z taką pensją nie zdecydowałbym
      się...
    • julia78 Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 17:03
      ja bym się zdecydowała wink
      Zresztą właśnie podjęłam taką decyzję i czekam na drugie.
      Nie wyobrażam sobie żeby ponad dziecko przedkładać kasę. Jak będziesz odkładać
      tą decyzję to potem może okazać się już za późno. Zresztą wszystko zależy od
      tego jakie masz priorytety życiowe.
      Można wychować cudowne i szczęśliwe dziecko nie zapewniając mu dziesiątek
      dodatkowych zajęć. Nie trzeba wydawać 1000zł/miesięcznie na ubranka bo
      niemowlakowi akurat wszystko jedno czy ma z H&M czy po starszym rodzeństwie.
      Po urodzeniu 2 dziecka będziesz mogła starać się też o dodatek na wychowawczym w
      MOPS-ie, gdyż Wasze dochody nie będą przekraczały 500zł /osobę. Nie będzie tego
      dużo bo 400zł+48zł ale zawsze to coś na początek. A potem żłobek i szukanie
      pracy wink
      • makurokurosek Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 20:47
        Ja nie wydaje 1000 na ubranka za to na pewno na samo jedzenie wydaje sporo
        ponad 1000 zł, ale ja głupia jestem bo uważam ze dziecko codziennie powinno jeść
        owoce, a te są drogie. Nawet na ciuszki z lumpeksu musisz mieć kasę, bo nie
        zawsze znajdzie sie dobra sąsiadka która ci te ciuszki przekaże. Każdy decyduje
        sam czy stara się o kolejne dziecko czy nie, ale kwestia finansowa zwłaszcza w
        dobie gdy ceny artykułów pierwszej potrzeby cały czas idą górę powinna być
        bardzo poważnie rozpatrywana. Dziecko to nie maskotka tylko decyzja na całe
        życie i za to dziecko to rodzice są odpowiedzialni, to oni odpowiadają za to by
        nie było głodne, by jego dieta dostarczała mu odpowiedniej dawki witamin i
        minerałów, by miało dobry kontakt z obydwoma rodzicami ( a o to przy biegającym
        z fuchy na fuchę ojcem raczej trudno), aby mogło rozwijać swoje zainteresowania.
        Oczywiście kasa nie jest najważniejsza , ale świadome wychowywanie dziecka w
        ubóstwie jest egoistyczne i bezmyślne.
        • yoggi87 Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 11:02
          Dla mnie przy decyzji o kolejnym dziecku jest to czy:
          przede wszystkim chcemy oboje tego dziecka
          w zwiazku dzieje sie dobrze,
          starsze jest zdrowe, mozna podzielic wtedy spokojnie uwage na dwoje
          oraz, to dla mnie wazne, bede mogla poswiecic dziecku wspaniale
          minimum 2 lata bycia z nim w domu, bez udzialu opiekunek i zlobkow
          Wiec jesli bierzesz pod uwage to, ze bedziesz musiala poslac
          maluszka do zlobka jaknajszybciej, nie zdecydowalabym sie.
          My dochody mamy duzo, duzo wieksze i jeszcze sie wstrzymujemy z
          drugim maluchem na kilka miesiecy, gora rok
          Jednak z drugiej strony... gdybym ja miala wybierac pomniedzy tym,
          ze bede miala dzis studia (nie mam, mame nie bylo stac nawet na to
          by mnie utrzymywac dluzej, wiec musialam w wieku 18 lat sie
          wyprowadzic i pojsc do pracy, przy tym jeszcze rok liceum mialam i
          mature przed soba) a tym, ze nie bede miala brata, to ciesze sie, ze
          mam tylko srednie i kochanego brata, na ktorym zawsze moge polegac.
          Decyzja nalezy tylko do Was.
        • mgla_jedwabna Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 13:36

          "Oczywiście kasa nie jest najważniejsza , ale świadome wychowywanie dziecka w
          > ubóstwie jest egoistyczne i bezmyślne. "

          No tak, a przy dochodach 1800 zl na 4 osoby to juz wychodzi ponizej minimum
          socjalnego, ktore wynosi bodajze 507 zł na osobę (w każdym razie powyżej pięciuset).

          Jest pewna róznica między czekaniem "aż się dorobię", co może nastąpić po
          pięćdziesiątce, a zaczekaniem kilka lat.
    • akado Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 18:52
      No właśnie jest trochę tych "ALE"......
      - po pierwsze żłobek odpada - już pierwsze dziecko próbowaliśmy oddać do żłobka i skończyło się 2-miesięczną infekcją na czterech antybiotykach pod rząd, poza tym dotarło do mnie wtedy że NIE PO TO MAM DZIECKO ŻEBY JE ODDAWAĆ DO ŻŁOBKA (to moje wewnętrzene subiektywne odczucie) i zrezygnowałam z pracy wtedy na rzecz urlopu wychowawczego
      - po drugie ciuchów po pierwszym dziecku nie mam ani 1 sztuki!!!!, bo byłam na 100 % przekonana że nigdy nie będę chciała drugiego dziecka, a teraz mi się odmieniło smile)))))
      • deela Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 19:33
        mnoz sie mnoz
        a trawe bedziecie gryzc
        ja w przeciwienstwie do hurraoptymistycznych poprzedniczek pytam - czy towj maz
        ma sie zarznac zebys tym mogla siedziec w domu i potomstwo odchowywac? dla
        jakiejs swojej nie wiem- pasji czy co?
        1800 zl to smieszne pieniadze na trojke a na czworke to juz calkiem dno
        sciagnij sobie z netu ebooka zupa z trawy i inne potrawy\
        wlos mi sie na lbie jezy jak czytam cos takiego
        was nie stac na drugie dziecko i juz
        a jak tak bardzo chcesz to nie wygaduj pie..tylko dzieciaki do
        zlobka/przedszkola a ty do roboty!
        no pewnie po co - mamusia musi byc przy dziecku - chocby oboje cala trojka czy
        czworka mieli zrec trawsko z osiedlowego trawnika
        • donkaczka Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 11:11
          deela, zanim wylejesz pomyje komus na glowie, przeczytaj dokladnie
          akurat to maz chce kolejne dziecko, nie autorka postu

          coz, sami wiecie ile wam kasy zostaje, no i trzylatka oddasz do przedszkola i
          wrocisz do pracy, wiec kasy bedzie wiecej
          te pierwsze trzy lata sa mniej kosztowne o ile ma sie ciuszki i zabawki po
          pierwszym dziecku, czego wy niestety nie macie..
          a odzyskac nie mozesz? poodawalas znajomych moze oddadza Tobie?
          • deela Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 20:36
            maz jest entuzjastyczny a nie ze chce....
            a ja bym sie nawet z mezem w dyskusje nie wdawala tylko odpowiednio chlopa
            naprostowala :o
            a ta kobita sie ZASTANAWIA!
            nad czym??????
      • julia78 Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 19:38
        z ciuszkami i sprzętem może być faktycznie problem bo to jednak duże obciążenie
        finansowe. Mnie na szczęście nie dotyczy bo zakładaliśmy 2 a potem 3 dziecko
        więc wszystko mam. Miedzy innymi dlatego zdecydowaliśmy się bo wiem, że
        finansowo damy rade mimo, że kokosów nie zarabiamy i wychodzi nam miesięcznie
        niewiele więcej niż Wy macie...
        Co do żłobka-nie mówię o oddawaniu 4- miesięczniaka ale już 1,5 roczne z żalem
        bo z żalem ale byłabym w stanie oddać. A Babcie lub Dziadkowie nie mogliby się
        zająć??? Pewnie nie skoro nic o tym nie piszesz...
        Faktycznie zawsze jakieś "ale" się znajdzie. Moim zdaniem jednak to czy stanowić
        bedziecie zgrana kochającą się rodzinę zależy w dużej mierze od nastawienia.
        Znam co najmniej kilka dość ubogich rodzin, w których wszyscy jakoś się trzymają
        i bardzo sie kochają. Wszystko zależy od Waszych wymagań dotyczących poziomu życia.
    • alin9 Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 19:30
      Są tu różne zdania.Każde ma swoje racje.Linczujcie mnie!Mieliśmy niecałe 2000 i
      dwójkę dzieci.Chodziło za mną trzecie.Czułam się nie spełniona(czytaj jak
      chcesz-interpretacja dowolna.Też uważaliśmy że nie damy rady.Kalkulowaliśmy i
      nic.Po roku poszliśmy na żywioł i mamy kochaną trójeczkę.N
      • alin9 c.d. 05.05.08, 19:35
        Nie przelewa nam sie ale na bieżąco jest.Nie wybiegam tak daleko tzn.mieszkanie
        itd. bo sama mogę nie dożyć.Jak ktoś słusznie zauważył w pewnych regionach
        Polski nawet o małżeństwie nie powinno się myśleć.Chcieliśmy trójkę i
        mamy.Dajemy radę bez luksusówsmile.Moje marzenie dla dzieci w przyszłości to nie
        dom ani mieszkanie w Polscesmile
        • lilka69 Re: c.d. 05.05.08, 20:50
          no i pozniej takie rodziny chca doplat do mieszkan, zasilkow wychowawczych,
          posilkow w szkole dla dzieci za czyjes pieniadze bo wy poszliscie na zywiol.
          a jak twoim dzieciom bedzie przykro , ze musisz im odmawiac roznych w przyszlosci?
          • alin9 Re: c.d. 05.05.08, 22:17
            Może Ty korzystasz z posiłków za czyjeś pieniądze bo ja pracuję a nie gderamsmile
          • alin9 do lilki69 05.05.08, 22:39
            Czy Ty leczysz jakieś kompleksy że autorka chce drugie a Ty nie Masz?Stosujesz
            podkopy typu jak Wy żyjecie za te pieniądze itp.Jak napisałaś na innym forum to
            dopiero życie w Wawie nauczyło Cie radzić sobie."Skromne" macie bieżące
            wydatki:\Coś słabo się Uczysz skoro nie Umiesz gospodarować.pozdrawiam.
            • lilka69 Re: do lilki69 05.05.08, 23:46
              oj tak lecze kompleksy braku zywiolu prokreacyjnego w moim.
              malzenstwie!!

              a ty za 1800 zl w czworke dalabys wyzyc jak mysli o tym autorka watku? odpowiedz
              • lilka69 Re: do lilki69 05.05.08, 23:51
                o przepraszam- zapomnialam, ze pisalas o 2 tys na czworke a do trzeciego dziecka
                sie szykowaliscie. czyli mniej wiecej dalas rade.

                ale czy zyjecie sama miloscia do siebie? za milosc nie kupi sie mieszkania, auta
                , nie poplaci rachunkow. z tym chyba sie zgodzisz?
                • alin9 Re: do lilki69 06.05.08, 15:58
                  Droga pani a czy to obowiązek posiadanie samochodu?Mieszkanie mamy swoje(nie
                  kupione za miłość do siebie).Rachunki płacimy na bieżąco.Coś jeszcze?Moje zdanie
                  jest takie że wolę nie mieć kolejnego gadgetu a mieć na coś dla dziecka.Ty(Masz
                  prawo i nie potępiam Cię)nie chcesz żyć tylko dla dzieci tzn. też chcesz mieć
                  coś z życia.Jak widać punkt widzenia w wielu względach zależy od punktu
                  siedzenia.Pozdrawiamsmile
              • alin9 Re: do lilki69 06.05.08, 15:53
                Czytaj wszystkie posty a nie wybiórczo.Nie będę się powtarzać bo Ty tak
                chcesz.Ja bym dała bo tyle mieliśmy a z tymi obiadami się nie ośmieszaj bo nie
                Wiesz jaka jest nasza sytuacja teraz.Pozdrawiam.
          • mgla_jedwabna Re: c.d. 06.05.08, 13:31

            a takie Lilki69 chcą potem, aby czyjeś dzieci pracowały na ich emerytury... może
            trzeba sobie było samemu wychować? Bo ktoś się męczył w ciasnym mieszkaniu, a
            Lilka69 wykręcała brakiem 100m2...

            "no i pozniej takie rodziny chca doplat do mieszkan"

            Mieszkanie jest prawem, nie towarem. Gdyby mieszkania nie były idiotycznie
            drogie (bo prezesi firm deweloperskich oraz różni spekulanci chcą miec wille na
            Bahamach) to nikt by nie potrzebował tych dopłat.

            Połowa ludzi w tym kraju zarabia poniżej 1300 zł. Średnią w postaci 2500
            nabijają tacy, co zarabiają po kilkadziesiąt tysięcy. Przy tak niesprawiedliwej
            redystrybucji dóbr jest wyjątkową podłością wypominać komuś te grosze, jakie
            polskie państwo przeznacza m.in. na szkolne obiadki.
            • lilka69 Re: c.d. 06.05.08, 14:40
              ja uwazam ,ze kazdy powinien pracowac na swoje emerytury. ja i maz dodatkowo co
              miesiac odkladam na swoja emeryture z pensji. przeciez te zusowskie emerytury sa
              smiesznie niskie. za te emerytury to mozna przezyc 5 dni a nie miesiac.
              • lilka69 Re: c.d. 06.05.08, 14:50
                temat emerytur jednak to inny watek zatem nie ma co go tu rozwiajac. autorce
                watku nie o to chodzilo.

                jednak skoro juz zapytals o wypominanie przeze mnie SMIESZNYCH kwot na
                dozywianie dzieci to zapytam odwrotnie- a dlaczego rodzice dzieci nie moga
                przeznzczyc wlasnych tych SMIESZNYCH kwot, tylko od panstwa ciagna?

                slowa smiesznyc uzylas ty nie ja.
                • mgla_jedwabna Re: c.d. 06.05.08, 23:51

                  Bo nie mają. Dopłaty do szkolnych obiadów do śmieszna kwota dla osób, które
                  płacą wyższy próg podatkowy, ale nie dla rodzin, które i tak 80% dochodów
                  przeznaczają na żywność.

                  I jeżeli nawet założymy, że zapotrzebowanie uczniów na jedzenie jest
                  konsekwencją głupoty ich rodziców, to nie jest wina tych dzieci. I jesteśmy
                  zobowiązani jako społeczeństwo do ich utrzymania. Dla humanistów jest to
                  oczywiste (wynika np. z prawa człowieka do godnego życia), dla chrześcijan
                  wynika z Przykazania Miłości ("...a bliźniego swego jak siebie samego."). Kto
                  się z tym nie zgadza, stawia się poza światem wartości humanistycznych lub/i
                  chrześcijańskich.
                  W świecie współczesnym to zapewnienie godnego życia czy też miłość bliźniego
                  przybiera formę zorganizowanej pomocy ze strony państwa (sama działalność
                  charytatywna jest niewystarczająca).
                  • makurokurosek Re: c.d. 07.05.08, 08:21
                    Tak i właśnie dlatego należy mówić osobom pokroju autorki i jej męża , ze
                    dziecko to nie zabawka.
                    Nie kwestionujemy tu pomocy dzieciom potrzebującym, których rodzicom brakło
                    wyobraźni, lub niestety znaleźli sie w takim a nie innym położeniu.
                    Autorka postu jednak wykazuje cień myślenia. Jeżeli świadomie zdecyduje się na
                    dziecko, wiedząc , ze nie jest w stanie zapewnić mu podstawowych potrzeb ( w
                    obecnej chwili nie starcza jej kasy do 1 ), to będzie znaczyło nie tylko o jej
                    nieodpowiedzialności, ale przede wszystkim o braku humanitaryzmu ( o którym tak
                    wzniośle piszesz). świadome skazywanie dziecka na wegetacje to nic innego jak
                    podłość i sadyzm.
                    Autorce postu proponuje pójść do pracy, a jej mężowi szukać lepszej pracy skoro
                    potrzebuje nowych wyzwań.
    • afrodyta190 Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 19:53
      Hej dacie rade.Zobacz,duzo rzeczy wam zostaje po starszym dziecku.Wiadomo,ze
      wydatki beda ale poradzicie sobie.
      Nam teraz powiekszy sie rodzina i o ile przy pierwszym dziecku chcialam 3 lata
      na wychowawczym spedzic,to wiem ze jak urodzi sie drugie to szybciej pojde do pracy.
      • phantomka Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 21:43
        To zalezy, jaka kto ma wizje zycia. Jak mozna kogos krytykowac za
        to, ze chce miec 3 czy 4 dzieci, skoro ten ktos nie napisal ani
        slowa o tym, ze bedzie ciagnal od pomocy spolecznej. Mam sasiadow,
        ktorzy maja 5 dzieci, nigdy im sie nie przelewalo, ale rodzice maja
        dwie rece i daja rade.
        Oczywiscie, ze jestem przeciwna plodzeniu dzieci na potege po to,
        zeby panstwo je utrzymywalo, ale my mowimy o dwojce dzieci, a nie 9.
        Natomiast wasz obecny dochod jest dla mnie kosmiczny dla 4 osobowej
        rodziny, no chyba ze naprawde roznice w czynszu, oplatach i
        wyzywieniu sa az tak rozne - bo w innym przypadku to taka kwota
        ledwie wystarczylaby nam na pokrycie rachunkow i jakies jedzenie na
        tydzien (mieszkam w duzym miescie)
        I dobrze, ze nie kazdego zycie kreci sie wokol zainteresowan
        wymagajacych ogromnych pieniedzy, ze nie kazdy chce ubierac dziecko
        w markowe ciuchy i jezdzic na wakacje na Majorke. Kiedys dostep do
        takich dobr byl ograniczony i ludzie na polglowkow nie powyrastali
        chybasmile
        • loola_kr Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 21:55
          Wiesz, przy 1800 zł to nie ma mowy raczej o Majorce tylko czy bedzie np na
          przedszkole dla młodszego i wycieczkę dla starszego dziecka...
          • makurokurosek Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 09:31
            Sądzę, że nawet te pytania przy takiej kwocie to abstrakcja. Wycieczki! chyba
            kosztem tygodniowej głodówki.
        • deela Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 22:05
          > slowa o tym, ze bedzie ciagnal od pomocy spolecznej. Mam sasiadow,
          > ktorzy maja 5 dzieci, nigdy im sie nie przelewalo, ale rodzice maja
          > dwie rece i daja rade.
          no wlasnie RODZICE maja dwie rece (znaczy po dwie jak rozumiem? smile ) a nie tylko
          zarzniety tatus
          • phantomka Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 22:33
            Ja tam im rak nie liczesmile
            Kobieta sila rzeczy przez kilka m-cy jest wylaczona z pracy
            zawodowej, co nie oznacza, ze do niej nie moze wrocic, jezeli stary
            padnie na pysk. Zreszta przy dwojce dzieci to matka chyba tez nie
            jest jakas mega wypoczeta i to bez wzgledu na stan konta.
          • makurokurosek Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 09:37
            jak na razie to tylko tatuś pracuje. autorka zresztą napisała, że zamierza
            zostać w domu z drugim dzieckiem, wiec przez co najmniej trzy lata to tatuś
            będzie musiał zapierdzielać, by zapewnić choć wegetacje rodzinie
        • sylwiabn Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 06:43
          Mam wrażenie, że drugie albo trzecie dziecko to już patologia w
          Polsce, zaraz odzywają się głosy, o ciągnięciu od państwa, itp.
          Naprawdę można sobie poradzić, a że skromniej co z tego, czasami
          bardziej wartościowsze dzieci wyrastają właśnie z takich rodzin, a
          nie z bogatych. Powodzenia, napewno sobie poradzicie
          • lilka69 Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 14:57
            ja absolutnie nie uwazam, ze 3 lub 4 dzieci to nie patologia. gdybym tylko
            uwazala, ze mnie stac to chcialabym miec troje. wiecej to juz nie ze wzglegu na
            figurewink
            podobaja mi sie rodziny wielodzietne. uwazam, ze jest w nich wesolo i
            przyjaznie! ale trzeba miec za co miec te dzieci.
            • mamamamba Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 16:02
              im wiecej dzieci, tym lepsza figura.. moja znajoma ma 4, wyglada jak palecbig_grin
    • artjoasia Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 21:49
      Jeszcze kilka lat temu uważałam, że decydowanie się na dziecko (pierwsze, drugie czy dziesiąte, wszystko jedno) przy zbyt niskich dochodach to skrajna nieodpowiedzialność. Jednak po urodzeniu własnego dziecka zmieniłam zdanie.
      Długo nie mogłam się zdecydować na dziecko właśnie głownie z powodów finansowych. Zlikwidowaliśmy firmę, która jakiś tam dochód przynosiła, ale również pożerała mnóstwo pieniędzy, przez jakiś czas oboje byliśmy bez pracy, potem mąż znalazł państwową posadę (2000), do tego trochę fuch się trafia. Mąż ma dwoje dzieci z poprzedniego małżeństwa i oprócz alimentów są jeszcze dodatkowe wydatki: ubrania, podręczniki, wycieczki, ostatnio prawo jazdy syna. Uważałam, że absolutnie nie stać nas na dziecko, bo stały dochód jest za niski, a fuchy dzisiaj są, a jutro może nie być. Jednak w wieku 39 lat przypadkiem zaszłam w ciążę - i gdyby nie to, pewnie jeszcze długo bym się zastanawiała, aż byłoby za późno.
      I jakoś na wszystko starcza. Może nie stać nas na żarcie w drogich knajpach czy zagraniczne wycieczki, ale akurat to nie jest mi do szczęścia potrzebne. A po odchowaniu dziecka (czyli kiedy pójdzie do przedszkola) na pewno coś się zmieni na lepsze.
      Jeśli planujecie drugie dziecko, to nie ma co czekać na cud, bo żaden cud raczej się nie zdarzy. Po prostu jakoś będzie i z głodu nie umrzecie. Może trafi Ci się możliwość pracy w domu, może znajdziesz pracę na część etatu, może Twój mąż dostanie podwyżkę. I nie przejmuj się tym, że nie kupisz dzieciom mieszkania czy nie opłacisz prywatnych studiów - gdyby wszyscy tak myśleli, to pewnie ludzkość dawno by wymarła.
      • apolonina13 Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 05.05.08, 22:34
        hmm
        to zależy od wielu rzeczysmile

        ja mam 2tys meżowskiej pensji,z teog 600zł rata za kredyt na dom i 400zł dojazdy
        do pracy...zostaje ok.1tys na 4osoby

        żyjemy,nie głodujemy,książki kupujemy...tlyko na wakacje nas nie staćwink

        wiem,ze dzieci rosną i ich potrzeby też ale wtedy już będę pracowała i też
        poziom życia się zmieni

        powiem tak-usiądź z mężem i pomyślcie co jest teraz dla was ważnesmile
        i..powodzenia!smile
        • magda1237 Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 08:01
          Tylko pytanie czy te 1800 to macie już tylko na życie, czy musicie z
          tych pieniędzy jeszcze zrobić opłaty (u nas kredyt, czynsz,prąd,
          telefon, opiekunka itp to ponad 2000 zł miesięcznie). Ważne ile wam
          zostaje na życie.
          Poza tym:
          jeżeli dochód netto na osobę wynosi ok 500 zł/m-c dostaniesz zasiłek
          rodzinny i dodatek (za urlop wychowawczy, nie pamiętam dokładnie
          nazwy). Przy dwójce dzieci załapiesz się. Nie znam też dokładnie
          kwot ale dodatku jest ok 400 zł/m-c, zasiłku rodzinnego ok 50-60
          zł/dziecko. Poza tym za urodzenie dziecka na wychowawczym dostaniesz
          chyba zasiłek macierzyński z zakładu pracy (18 tygodni, czyli ok 4
          miesięcy). Czyli dodatkowa pensja przez 4 miesiące. Jednak
          musiałabyś sobie wszystko sprawdzić bo z tym macierzyńskim głowy nie
          dam.
          Ja niestety ze względów finansowych musiałam wrócić do pracy po
          macierzyńskim. Z chęcią pobyłabym z dzieckiem na wychowawczym, ale
          niestety przy naszych dochodach (większych dużo od waszych) nie było
          o tym mowy. Nas na taki luksus nie stać i jeżeli zdecyduję się na
          kolejne dziecko a bardzo bym chciała to też niestety po
          macierzyńskim wrócę do roboty. Bardziej wtedy obawiam się czy dam
          fizycznie radę, bo teraz często nie wyrabiam. Dodam tylko ze pracuję
          w dwóch firmach, w sumie na 1,5 etatu. Do jednej pracy dojezdzam
          codziennie w jedną stronę 30 km, druga robię w domu wieczorami. Nie
          jest lekko. A też mi się marzy drugie dziecko. O finanse tez się
          martwię bo nas w tej chwili dziecko kosztuje miesięcznie ponad 1000
          zł ( z tego sama opiekunka 600 zł)
          • ola_225 Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 09:28
            Ja bym się nie zdecydowała na drugie dziecko przy takich dochodach.
            Bo może i da się przeżyć do pierwszego za taką kwotę. Można kupowac
            produkty marki Tesco, czy Aucha, a ubieraac się na hali marketu czy
            na bazarze. Ale nie wyobrażam sobie nie być wstanie pojechać gdzieś
            na weekend, czy na wakacje (i nie mówię tu o Majorce, ale choćby pod
            namiot nad jezoro), wyskoczyć do restauracji, czy do puby ze
            znajomymi lub zabrtać dziecko do aquaparku czy do zoo. Dla mnie
            takie życie z dnia na dzien bez większych perspektyw i atrakcji jest
            nie do zaakceptowania. Ale to moje podejście. Może innie poytrafioą
            się cieszyć innymi rzeczami. Ja wychodze z założenia że jeżeli chcę
            miec takie życie to zakasam rękawy i pracuję, a nie siedę w domu na
            garnuszku męża. Zle bym się z tym czuła.
    • aniko16 Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 09:43
      Ja radzę Ci wrócić na rynek pracy, a potem myśleć o kolejnym
      dziecku. Skoro kończy Ci się umowa o pracę nie będziesz uprawniona
      do żadnych świadczeń. Przy małych dochodach osiąganych tylko przez
      męża, decydowanie się na kolejne dziecko uważam o prostu za
      nieodpowiedzialne. Poza tym jakie to musi byc obciążenie psychiczne
      dla męża. Co z Wami będzie jeżeli on straci pracę? Wróć do pracy,
      zacznij zarabiać, a potem pomyślcie o kolejnym dziecku. I proszę nie
      piszcie o tych rzekomo nieporównywalnie wyższych kosztach utrzymania
      w Warszawie. Prawda jest taka że konkurencja i hipermarkety
      skutecznie trzymają tutaj ceny żywności i środków czystości w
      ryzach. Opłaty adm. za mieszkania też nie są wyższe niż gdzie
      indziej, ceny elektr., wody, telefonu są takie same. Dużo droższe
      natomiast są mieszkania i jedzenie w restauracjach. Mieszkam w
      Warszawie, dużo podróżuję i czasami sama jestem zdziwiona jak drogo
      może być w innych miejscowościach.
      • mamamamba Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 13:44
        Dużo droższe
        > natomiast są mieszkania i jedzenie w restauracjach. Mieszkam w
        > Warszawie, dużo podróżuję i czasami sama jestem zdziwiona jak drogo
        > może być w innych miejscowościach.

        nie zgodze sie. sama mieszkam w malym miescie, ale rzut kamieniem od duzego.
        zatem porownujac ceny tam a w wawie (moja kolezanka tam zyje) stwierdzam,ze
        zycie tam jest horrendalnie drogie. dodam,ze nie rozbija sie po knajpach ani
        restauracjach. owszem ,zarabia sie wiecej niz gdzie indziej, wiekszy jest na
        pewno rynek pracy, ale za glupie mieszkanie placi 2 razy wiecej prawie niz tu
        gdzie mieszkam. podobnie z jedzeniem jest, oplatami.
    • paskuda22 Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 11:20
      Ja sama pochodzę z małej miejscowości,w takim wypadku zdecydowałabym się na 2 dziecko (myślę że mądrze gospodarując starczy Wam na podstawowe potrzeby i na wyjazd pod namioty też)i uważam że trzeba mocno przemyśleć sprawę pójścia do pracy autorki w przypadku 2 dzieci.W małych miejscowościach wydatki są mniejsze ale pensje niestety również,jeśli zarobione pieniązki poszłyby na opiekunkę to takie rozwiązanie nie ma sensu.
      • hancik5 Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 11:37
        O matko, ale Wy przemądrzałe jesteście , czytać się nie chce ..

        Dziewczyna przecież też potem pójdzie do pracy i będą mieli dwie pensje i dwoje
        dzieci, w przeciwieństwie do niektórych z Was. I moga być o niebo szczęśliwsi,
        jeśli nie będą się za bardzo przejmować głupimi wypowiedziami "życzliwych".
        3000 czyli nieduże 2 pensje daję możliwość zwyczajnego życia, bez szaleństw, ale
        i bez biedy. A zawsze można jeszcze sobie ewentualnie dorobić.
        I dzieci dobrze wychować... Wiem, co mówię,życie nauczyło mnie inaczej patrzeć
        na kwestię pieniędzy i zależności między pieniędzmi a szczęściem. Oczywiście
        pomijają kwestię prawdziwej biedy.
        Pozdrawiam i życzę optymizmu !
        • joanna_poz Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 12:11
          > 3000 czyli nieduże 2 pensje daję możliwość zwyczajnego życia, bez
          szaleństw

          zwyczajnego życia:
          - z możliwościa spłacania kredytu na mieszkanie, bo się go nie
          dostało od rodziców/ bo nie ma możliwości zamieszkania z teściami
          itp.?
          - z możliwościa zapłacenia bez bólu rachunków za prąd, wodę, gaz,
          ubezpieczenie samochodu, jego eksploatację, awarię, ubezpieczenie na
          życie?
          - z możliwością opłacenia niani, bo babcia się dzieckiem nie zajmie,
          a żłóbka nie ma?
          - z możliwością wyjęcia bez uszczrbku z konta pieniedzy na prywatne
          leczenie dziecka, bo kolejka na NFZ wynosi 3 miesiące? na leki, bo
          dziecko zachorowało 3 raz w tym miesiącu?
          - na rozwijanie uzdolnień i zainteresowań dziecka, kiedy
          zainteresuje się tenisem, jazda konną itp?
          - na wyjście co weekend całą rodziną na basen, do kina, na krtyty
          plac zabaw?
          - na wyjazd raz w roku na urlop nad ciepłe morze?
          - wreszcie na zycie na luzie nie dośc że do 1-ego to jeszcze z
          oszczednościami na czarną godzinę?

          gdzie jest granica pomiędzy "normalnym życiem" z szaleństwem?
          • mgla_jedwabna Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 13:52

            "gdzie jest granica pomiędzy "normalnym życiem" z szaleństwem?"

            Banalna odpowiedź brzmi: dla każdego indywidualnie. Poza tym, ze iistnieje coś
            takiego jak minimum socjalne. Potrzeby zależą od tego, wjakiej rodzinie dziecko
            się wychowuje. Jednym wystarczą wakacje pod namiotem, inni chcą zwiedzać
            Tajlandię i Kanion Kolorado. Jedni jeżdżą konno w renomowanej szkółce płacąc za
            to kilkaset złotych miesięcznie, inni uczą się jazdy w zamian za pracę w stajni
            i ew. niewielką składkę. Jedni posyłają swoje dziecko na kurs angielskiego w
            Norwich za tysiące złotych, inni wysyłają nastoletnie dzieci na programy typu
            "Work and travel". Tak samo - raz się idzie z dziećmi na basen, innym razem do
            parku wypatrywać wiosny, albo urządza rodzinne lepienie z masy solnej.

            Raty kredytu za mieszkanie też są różne. Inne w Wwie, inne w małym miasteczku na
            Śląsku. To samo z reszta kosztów życia, włącznie z lekcjami tenisa. Swoją drogą
            ciekawe, że jak ludzie pisza o kosztach uyzrymania dzieci, to zawsze wymienaija
            najdroższe hobby (konie, tenis, egzotyczne języki obce). Jakoś nikt nie bierze
            pod uwage zajęć plastycznych w osiedlowym domu kultury albo grania w piłkę
            ręczną na szkolnych zajęciach dodatkowych.

            Jeśli chodzi o wydatki na leczenie, to powiedzmy, że w przypadku zwykłych chorób
            (angina itp) wystarczy abonament w prywatnej przychodni (około 100 zł na osobę).
            Ciężkich chorób i tak się nie da przewidzieć, więc poza normalnym ubezpieczeniem
            tak się nie da zabezpieczyć samodzielnie. Rozumując w ten sposób:"z możliwością
            wyjęcia bez uszczrbku z konta pieniedzy na prywatne
            > leczenie dziecka, bo kolejka na NFZ wynosi 3 miesiące" nie powinnam się
            decydować nawet na jedno dziecko przy dochodach około 6000 (pensja moja i
            najdroższego) (z możliwością dorobienia pracą w domu), bo co będzie jak ono
            będzie ciężko niepełnosprawne albo będzie miało wadę serca wymagającą operacji
            za 500 000 zł? Przeciez ja nie mam takich pieniędzy i raczej prędko nie będę miała.
            • mamamamba Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 13:55
              jestem tego samego zdania. zalezy to od indywidualnych potrzeb. dla kazdego
              granica normalnosci jest inna.
              • mamamamba Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 14:04
                a ponadto denerwuja mnie takie kalkulacje. oczywiscie, troche kalkulowac trzeba.
                ale w granicach rozsadku, jesli ktos ma (ja nie mam za duzo ;>wink denerwuje mnie
                wylacznie konsumpcyjne podejscie do zycia, chcialabym, przekazac mojemu dziecku
                inne wartosci, ale taki swiat chyba jest teraz. i ten wyscig szczurow- kto
                wiecej zajec zaliczy dodatkowych,za co rodzice placa gore kasy. a nie pomysla,ze
                moze zamiast tej jazdy konno 40/h wolaloby posiedziec na ogrodku/ w parku z
                zapracowanymi rodzicami?

                my tam duzo kasy nie mamy , ale se radzimy. generalnie jestem malo gospodarna i
                na pocz miesiaca jak jest siano, to kupuje wszystko o czym myslalam w zeszlym, a
                na koniec miesiaca jemy ziemniaki z cebula big_grin (oczywisice maly je pelne obiadki,
                nie rzucajcie sie na mnie) generalnie wole wtedy kupic se ciucha niz jesc
                schabczaka. co mi na dobre wychodzi hehe. cos za cos, ale ja tak tego nie odczuwam.

                dzis chcialam isc kupic malemu sandalki. ale tak mnie zestresowalyscie, ze juz
                nie wiem czy teraz mu potrzebne.. hehe. moze pogospodarze troche?!
                • makurokurosek Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 23:18
                  nie rzucajcie sie na mnie) generalnie wole wtedy kupic se ciucha niz jesc
                  > schabczaka. co mi na dobre wychodzi hehe. cos za cos, ale ja tak tego nie odczu
                  > wam.

                  ty nie odczuwasz, natomiast organizm dziecka który potrzebuje odpowiednia dawkę
                  witamin, minerałów, kwasów nienasyconych odczuje nieodpowiednia dietę. Pomijam
                  już wprowadzenie złych nawyków żywnościowych. Dziecko powinno mieć dietę
                  dostosowaną do swoich potrzeb
            • joanna_poz Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 14:08
              mgla_jedwabna napisała:


              > "gdzie jest granica pomiędzy "normalnym życiem" z szaleństwem?"
              >
              > Banalna odpowiedź brzmi: dla każdego indywidualnie.

              Mgło, świetna odpowiedź.
              Może dlatego złote rady typu "mamy 3000 zł na całą rodzinę i żyjemy
              normalnie" brzmią dla wielu osób delikatnie mówiąc dziwnie.
              Szczególnie, jak się ma chęci i ambicje wyjścia trochę, a może nawet
              sporo, ponad zaspakajanie tylko podstawowych potrzeb życiowych.

              Swoją drogą to nie pojmuję, dlaczego chęć zapewnienia dziecku czegoś
              więcej niż tylko podstawowe jedzenie (bogu dzięki, jesli nie chodzi
              w ogóle głodne) i darmowe rozrywki jest w takich wątkach często
              piętnowane.
              I od razu kule armatnie w stylu "te biedniejsze wyrosną na bardziej
              wartościowe".
              • mamamamba Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 14:27
                nie do konca o to chodzi. tylko,ze kazdy ma swoj wyznacznik w glowie. jesli
                matka dziecka CIERPI na sama mysl o tym,ze nie pojedzie nad cieple morze, to nie
                ma watpliwosci,czy powinna miec drugie dziecko... po prostu nie i juz. jesli nie
                musi wysylacna drogie lekcje, tylko znalezc jakies rozwiazanie pomiedzy- dobrym
                przykladem byly lekcej konno za opieke nad zwierzeciem.
              • mamamamba Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 14:32
                ... a wypowiedzi takie sa pietnowane, bo przeciez trzeba przekazac dziecku tez
                inne wartosci niz wartosc pieniadza.dobrze by bylo w ogole jakby ja dziecko
                znalo!czesto jest tak, ze dzieciecia takie biora tu stowe na tenisa, stowe na
                konie, stowe na deske, a nic z tego nie wynosza,rzucaja te zajecia, bo maja taki
                kaprys. i wyrastaja z nich obrzydliwe zadne wszystkiego bachory. owszem, nie
                zawsze tak jest, ale ja znam takie przyklady z zycia. widze np. roznice miedzy
                mna a moja siora. ona jest mlodsza i dorastala, gdy w chacie mielismy mniej
                wiecej na wszystko. no i ona ma roszczeniowe podejscie do zycia, ja nie, bo
                pamietam gorsze czasy.
                • joanna_poz Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 14:40
                  mamamamba napisała:

                  > ... a wypowiedzi takie sa pietnowane, bo przeciez trzeba przekazac
                  dziecku tez
                  > inne wartosci niz wartosc pieniądza

                  mamamaba, to mając pieniądze wykluczone jest przekazywanie dziecku
                  innych wartoścismile? bo tak tu z wielu wypowiedzi wynika...
                  zawsze w watkach o pieniądzach na edziecku i emamie - wartości
                  przekazuja tylko rodziny biedne, gdzie się nie przelewa, a te lepiej
                  sytuowane - to już zadnych wartosci, poza wartością pieniądza...

                  • mamamamba Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 16:02
                    pisalam, ze nie o to chodzi! napisalam TEZ-ze pieniadze sa wazne, ale sa tylko
                    srodkiem do tego, zeby moc przestac o nich myslec. oczywiscie,ze nie jest
                    wykluczone, trudno przekazywac bowiem wartosci w syt,gdy sie nie ma na nic. ale
                    smiesza mnie wypowiedzi "co, jak tu nie jechac nad morze cieple? jak nie zapisac
                    na konie?" dla jednych to super wazne, a niektorzy moga jechac pod namiot.
                    • makurokurosek Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 23:24
                      nie rzucajcie sie na mnie) generalnie wole wtedy kupic se ciucha niz jesc
                      > schabczaka. co mi na dobre wychodzi hehe. cos za cos, ale ja tak tego nie odczu
                      > wam.

                      kobieto , o czym ty mówisz, przy kwocie 1800zł na 4 osoby ciężko połączyć koniec
                      z końcem, należy wręcz mocno główkować aby starczyło na jedzenie. nie mówimy tu
                      o wyjazdach, ale o zaspokojeniu podstawowych potrzeb.
        • makurokurosek Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 23:09
          > Dziewczyna przecież też potem pójdzie do pracy i będą mieli dwie pensje i dwoje
          > dzieci, w przeciwieństwie do niektórych z Was

          to ty chyba nie potrafisz czytać. dziewczyna przy założeniu kolejnego dziecka
          nie zamierza iść do pracy przez kolejne 4 lata .

          > 3000 czyli nieduże 2 pensje daję możliwość zwyczajnego życia, bez szaleństw, al
          > e
          > i bez biedy.

          my mówimy o kwocie 1800 zł ,a nie o 3000 zł. Autorka nie zamierza podjąć pracy

          > pomijają kwestię prawdziwej biedy.

          1800zł na 4 osoby to jest bieda, bo w przypadku choroby aby wykupić leki należy
          albo pożyczyć kasę albo zaliczyć tydzień głodówki.
    • kasbitt Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 11:25
      Osobiscie nie zdecydowałabym sie na kolejne dziecko przy takich
      miesiecznych dochodach. Ale kazdy robi jak chce i nie mnie to
      oceniac. Skoro jestescie wstanie odmowic sobie jakies tam
      przyjemnosci na rzecz kolejnego dziecka to życze Wam z całego serca
      jak najlepiej!!!!
      Ja natomiast mam całkowicie inne podejcie do życia. Nie wyobrażam
      sobie , aby życ z dnia na dzien. Mamy jedno dziecko i póki co
      niezamierzamy miec kolejne. Uważam ,że skoro postaralismy sie o mała
      to musimy jej zapewnic odpowiedni byt. Do tego wymiana aut na
      nowsze , wakacje, ubrania i zabawki. Serce by mi pekło jakbym
      widziała ,że niemoge czegos kupic młodej (w granicach razsadku-
      oczywiscie)Nie miec na basen, wycieczki i dodatkowe jakies tam
      wyjsia. Sama miłoscia sie przeciez nie przeżyje, ale jesli ktos tak
      potrafi to gRATULUJE.......
    • melory_nox Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 13:33
      Bez kredytów, z małymi kosztami utrzymania domu, bez większych
      wydatków bo mamy już wszystko co nam potrzebne (meble, agd,
      samochód) na 3 os. rodzinę wychodzi nam mies. 2 tys. Żyjemy
      swobodnie, bez szczypania się, ale też bez szaleństw. Mieszkamy pod
      Warszawą.
    • akado Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 14:18
      Kobietki z zaciekawieniem czytam Wasze odpowiedzi smile
      Uzupełnię tylko nieco:
      1)TO MĄŻ NALEGA NA DRUGIE dziecko a nie ja, więc się tak nad nim nie użalajcie - że się zajedzie biedaczysko wink)))
      On radośnie twierdzi, że damy radę - to ja sobie nie wyobrażam własnie w jaki sposób mielibyśmy tę radę dać.
      2)Nie ma sensu żebym wracała do pracy i jest to niemożliwe właściwie nawet teraz, gdyż opiekunka + dojazdy do pracy pożerały prawie całą moją pensję. Musieliśmy mieć opiekunkę, bo babcie nie są w stanie się zająć (pamiętajcie że nie każda babcia jest już na emeryturzewink
      3) Niektórzy pytaja czy te 1800 to na samo jedzenie - otóż nie, to wszystko jest na rachunki+jedzenie+ lekarstwa+wszystkie inne wydatki.
      • mamamamba Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 14:33
        no ciekawy temat jestsmile
      • joanna_poz Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 14:48
        akado, skoro Twój mąz jest taki entuzjastyczny to ja na Twoim
        miesjcu spróbowałabym ukierunkowac jego entuzjazm na zapewnienie
        rodzinie wyższych dochodów, a dopiero potem myślenie o 2 dzieckusmile

        swoją drogą to nie piszesz (albo przeoczyłam), ile lat ma Wasze
        dziecko i ile lat macie Wy, że tak się Wam spieszy i nie mozecie
        poczekać 1-2-3 lata, kiedy może lepiej i pewniej staniecie na nogach.
        • ola_225 Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 14:56
          Może odpowiedź na twoją wątpliwość znajdziesz jeżeli odpowiesz sobie
          na pytanie: Czy z waszych dochodów zostają wam jakiekolwiek
          oszczędności, czy ledwo ciągniecie do 1-ego? Bo jeżeli spokojnie
          dajecie rade gospodarzyć taką kwotą i co nieco wam jeszcze zostaje,
          albo mogłoby zostać, to sądze że można by podjać starania o
          dzidziusia (choć ja jak już wyzej wspominałam bałabym się
          zaryzykować)
          • mamamamba Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 16:04
            jesli maz tak chce, to moze jest to metoda- drugie dziecko, a jak zobaczy ze nie
            starcza to zacznie sie starac o lepsza prace?smile
    • akado Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 16:17
      Znów uzupełniam: Dziecko ma 2 lata, ja mam 32 lata a mąż 30smile
      Mojego męża rzeczywiście mobilizują wyzwaniasmile))
      Może jakby drugie dziecko było, to by się zmobilizował do lepszej pracy / zarobków? Kto wie.....smile
      Ja wolę jednak nie ryzykować!!! - fajnie mieć dwoje dzieciale nie z taką kasą (to moja wersja a mąż mówi, że kiedyś będziemy żałować że się nie zdecydowaliśmy)
      • akado Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 16:18
        P.S.
        Oczywiście że ledwo nam starcza do 1-go a o oszczędnościach mowy nie ma, nie mamy ani grosza oszczędnoścismile
        • mamamamba Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 16:23
          moze go to zmobilizuje. ale Ty musisz byc zdecydowana. nie ma nic gorszego, niz
          dziecko , ktore wie,ze nie mama nie chce go na swiecie. wie juz w brzuchu.
          • renatar-d Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 16:59
            A ja powiem tak... Wróciliśmy z meżem po 5 latach mieszkania za
            granicą z 1,5 roczną córeczką. Mąż znalazł pracę za 2000tys plus od
            0 do 500 zł premi. opłat mamy około 1000 zł łącznie z benzyną za
            paliwo i odkładam 100 zł co miesiąc na ubezpieczenie auta i jakiś
            extra wydatek, nie jest to dużo ale tyle mnie stać by odłożyc, na
            jedzenie potrzebuję max 200 zł miesięcznie które wydaję w sklepikach
            w okolicy mieszkania czyli to co potrzebuję na bierząco, wędlina,
            pieczywo, warzywa owoce. Raz w miesiącu jedziemy do marketu na
            większe zakupy czyli od 200 to 350 max. Jak coś zostanie z tej
            niedużej kasy to odkładam, równiez jak coś zostanie z 200złotowej
            tygodniówki. Aha mieszkam w duzym 500 tys mieście. Tak sobie
            zaplanowałam wydatki i tego sie trzymam. Jestem w planowanej ciązy
            z drugim dzieckiem. I nie boję sie że nie damy rady bo damy a za
            trzy lata pójdę do pracy i bedą dwie pensję, wtedy pomyslimy o
            lepszym aucie czy super wczasach, a teraz najważniejsze było dla nas
            mieć dzieci, dopóki jesteśmy młodzi bo egipt czy majorka nie
            ucieknie a czas na rodzenie dzieci niestety kobieta ma ograniczony.
            • makurokurosek Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 23:39
              ciekawi mnie gdzie mieszkasz, że kwota 400-550 zł starcza ci na jedzenie.
              dziennie wychodzi po 13,3-18,3 zł,
              chleb -2,3 zł
              1/2 kostki masła -1,5 zł
              20 dg wędliny - 4 zł
              30 dg schabu/ filet kurczaka / karkówki cena uśredniona - 4,5 zł
              1,5 ziemniaków - 1 zł
              śmietana - 1,8 zł
              30 dg surówki - 2 zł
              wychodzi 17 zł, a nie wliczyłam herbaty, cukru, mąki, przypraw, owoców i warzyw
              oraz wielu innych produktów spożywczych.
              ciekawi mnie co ty kupujesz i za jaką kwotę skoro wystarcza ci 13 zł
              • ola_225 Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 07.05.08, 09:10
                fakt, tak kwota wydawana miesięcznie na jedzenie jest mocno
                przesadzona. Mogłabym isę zgodzić że tyle wydaje się na
                produkty "śniadaniowe" (chleb, masło, wędlina, ser, pomidor, itp.),
                ale na 100% nie ma w tym obiadów. Ja kiedyś dawno miała ciężkie dni
                w życiu i staraliśmy się z mężem wydawac na jedenie tydzień 100 zł,
                w żaden sposób się nie udawało. Musieliśmy wybierac albo jemy
                kanapki cały miesiąc i wówczas moze uda się przeżyć za 100
                zł/tygodniowo, albo zwiększamy pule na jedzenie o co najmniej 100
                zł/tydzień. Oczywiście jedliśmy wówczas najtańsze produkty i nie 3-4
                rodzaje wędlin czy serów ale po jednym plus np. pomidor.
              • joanna_poz Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 07.05.08, 09:23
                makurokurosek napisała:

                > ciekawi mnie gdzie mieszkasz, że kwota 400-550 zł starcza ci na
                jedzenie.

                nie ma się co czarować, że jest to wystarczająca kwota na zakup
                pełnowartościowego, urozmaiconego wyżywienia dla 3-osobowej rodziny.
                • renatar-d Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 07.05.08, 10:18
                  I tu musze was przeprosić bo wkradł sie błąd, mój oczywiście, tak to
                  jest jak sie pisze z dzieckiem na kolanach. Z pensji męża odkładam
                  do kopert po 200 zł tygodniowo czyli ok 800 zł plus zakupy w
                  markecie w kwocie odpowiedniej do premi męza. Starcza mi na
                  normalne ,zdrowe jedzenie. Tu musze też dodać ze mam okazjonalną
                  pomoc od rodziny od której dostanę reklamówkę zamrożonego mięsa,(
                  mają gospodarstwo), ziemniaki, marchew, tego tez nie kupuję, no
                  chyba że juz w czerwcu. pozdrawiam
                  • makurokurosek Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 07.05.08, 14:09
                    ups i znowu gdzieś sie wkradł błąd

                    800 zł + 200/350 = 1000/1150 zł na jedzenie
                    1000 zł na opłaty
                    100 zł co miesiąc na ubezpieczenie
                    czyli mamy 2100/2250 zł, a macie 2000 do 2500 (Jak sama napisałaś nie zawsze
                    jest premia, czyli jednym miesiącu lecicie na minusie,a w drugim na niewielkim
                    plusie, który może zrekompensować minus z poprzedniego miesiąca ). Zresztą z
                    tego prostego rachunku wychodzi, że 2000 wystarcza tylko na opłaty i jedzenie, a
                    gdzie ubrania, buty, leki, artykuły papiernicze i zabawki. Oczywiście dziecko
                    może uczyć sie rysowania kijkiem na piachu, na pewno jest to twórcze ale chyba
                    nie o to tu chodzi. Może zamiast decydować się na dziecko , autorka przez rok
                    czasu zacznie odkładać co miesiąc 300 zł ( jest to koszt na jaki należy liczyć
                    przy małym dziecku) i zacznie żyć za 1500 zł. Jeżeli uda jej się ominąć
                    dylematów czy kupić jedzenie czy leki, czy kupić córce buty czy pochodzić po
                    sąsiadach i poprosić o buty po ich dzieciach, to znaczy że jest na tyle
                    gospodarna, ze spokojnie może decydować sie na kolejne dziecko
                    • renatar-d Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 07.05.08, 14:42
                      NIe wkradł sie błąd. 1000 zł jest to stała kwota którą robie opłaty:
                      500zł czynsz, 90 zł kablówka+ internet, 100 zł odkładam na
                      ubezpieczenie i opłatę parkingową na rok( 1200zł max wystarczy),max
                      150 zł rach za prąd lub 20 zł za gaz( zamiennie ), to co zostaje od
                      160-280zł to na paliwo i nieraz w tej kopercie zostaje. Zostaje mi
                      mimimum 1000zł : 800 zł na jedzenie tzw. tygodniówka i ok! od 200 zł
                      w góre na zakupy w markecie. Aha i z tych 200 zł co mam na tydzien,
                      kupuję czasami, bo nie co tydzien karte do telefonu. Mąż na premie
                      nie ma co liczyć w miesiącach zimowych tak to zawsze jakaś jest.
                      Starcza mi na ubrania,buty (nowe), leki, chodze z córeczką na wesołe
                      miasteczko, zabawek oprócz książeczek nie kupuję, bo ma ich mnóstwo.
                      Nie bidujemy, radzimy sobie z tym co mamy i jak na wysokośc zarobków
                      myslę ze całkiem nieźle. No i chodze do fryzjera, czasami do kina
                      jak ma kto zostać z małą.
                      • makurokurosek Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 07.05.08, 16:42
                        z moich rachunków wynika , że za bardzo ci nic nie zostaje
                        500+90+100+150= 840 zł - opłaty mieszkaniowe
                        160- paliwo
                        4*200- tygodniówki +200 market = 1000
                        razem 840+160+1000= 2000 zł. w miesiącach zimowych macie do wydania 2000zł czyli
                        2000-2000=0
                        nie twierdzę, że biedujecie, twierdzę jedynie że ta kwota z trudem pozwala na
                        związanie końca z końcem. mogę wnioskować , że na pozostałe wydatki możecie
                        sobie pozwolić ze względu na dodatkowe 500zł w drugiej połowie roku. gdyby
                        jednak ich nie było z rachunku jasno wynika, że po opłaceniu rachunków starczyło
                        by ci jedynie na produkty spożywcze. O to tak naprawdę toczy sie tu dyskusja
        • alin9 Re: Dochody - a DRUGIE dziecko 06.05.08, 16:31
          Owszem wtedy zdecydowaliśmy sie na drugie przy takich dochodach(niestety
          wspólnychsad).Teraz jednak poprzestałabym na dwójce-zdecydowałabym się bo ceny
          wszystkiego galopują w górę.Decydując się na trzecie dziecko twierdziłam to co
          Twój mąż że kiedyś możemy żałować,pluć sobie w brodę.Jednak ja dzieciorób nie
          planuję więcej potomstwa.Na tyle mnie stać i dalej koniec.Pozdrawiam i do
          niczego nie namawiamsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka