Dodaj do ulubionych

wizyta u lekarza to koszmar....

22.05.08, 18:14
Moja corka od paru dni po wypiciu kaszki rano i na noc wymiotowala
mi.Jednego dnia bylo ok a na drugi dzien powtorka.Na dodatek nie
chciala nic jesc.Dzis wybralam sie na pogotowie bo ilez to moze
trwac i ile moze nic nie jesc.Po wejsciu do szptala byl juz wielki
placz.Przyszla kolej na nas.Pani doktor kazala mala rozebrac i
zaczelo sie.....nie dawalam rady nawet jej rozebrac i zostalam
wyproszona z gabinetu.Joasia zostala a pania doktor a ja stalam pod
drzwiami i plakalam.Jak ona plakala i mnie wolala ,serce mi sie
kroilo.Nawet teraz jak to pisze to mam swieczki w oczach.Po chwili
zostalam poproszona i uslyszalam od doktorki ,ze mam problemy
wychowawcze bo nie umiem sobie radzic z corka(2,5roku).Zatkalo mnie.
Napiszcie mi czy tak jest?Tlumaczenia nic nie daja,bawienie sie w
doktora z lalkami,miskami.Poprostu nic.I co mam robic?
a w poniedzialek czeka mnie wizyta kontrolna u swojego lekarza.


Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • adrianeczek2702 Re: wizyta u lekarza to koszmar.... 22.05.08, 18:27
      moim zdaniem to nie problem wychowawczy!!!! szok ze tak mógł
      powiedzieć lekarz!!!! To raczej brak umiejetności podejscia do
      dziecka ze strony lekarza!!!!! Mój synek tez płacze zresztą nie znam
      dziecka które choćby nie zająkneło przy badaniu!!! Wkońcu to obca
      osoba go dotyka!!!!Nie martw sie nie jesteś sama!!! I to nie wina
      twojego dziecka!!!!
      • mama_frania Re: wizyta u lekarza to koszmar.... 22.05.08, 18:55
        Mój synek (2 latka i trzy m-ce) też panicznie się boi lekarzy (ma powody- częste
        badania krwi spowodowane anemią i cystografia, która jak wiadomo przyjemna nie
        jest). Co ciekawe, na niektórych reaguje pozytywnie- daje sie zbadać, nie wyje
        od razu- a na innych histerią od momentu wejścia do gabinetu. Ostatnio tez
        byliśmy u lekarza z przziębieniem i synek od razu zaczął wyć. Też usłyszałam, że
        to histeria i niepotrzebnie mu na to pozwalam- a co niby mialam zrobić- przylać
        mu, wyjść z nim z gabinetu, ukarać za to że się boi obcego faceta? jak tylko
        udało się go zbadać, to mąż zabral synka z gabinetu a ja zostałam, żeby
        dowiedzieć się jakie leki mamy stosować. Synek wył pod gabinetem "mama, mama"
        cały czas, a jak wyszłam byl tak splakany, że nie mial siły iść.
        Dla mnie wizyty z nim u lekarza są horrorem, tez się bawimy w badanie misiów,
        opowiadam mu co lekarz będzie robił, ale to i tak nie zawsze przynosi rezultat.
        Mam wrażenie, że jak lekarz ma podejście do dziecka to i dziecko jest
        spokojniejsze, a jak nie ma to dzieci to czują...
    • hana.hula wizyta u lekarza to koszmar.... 22.05.08, 19:03
      To rzeczywiście był jakiś koszmar , tylko ci współczuć. Ja jestem
      nerwowa i takiej pani doktor to od razu bym powiedziała gdzie jest
      jej miejsce . Nie martw się , nie masz żadnych problemów
      wychowawczych , to raczej ta pseudo pani doktor ma coś nie tak z
      głową.Małe dzieci na ogół boją się lekarza , w końcu to obca osoba
      je dotyka . Moja córeczka (14 miesiecy ) regularnie odstawia
      histerię u pediatry , nawet zważyc się nie da . Żadne misie , lalki
      zabrane z domu nie pomagają . Uspokaja się dopiero po badaniu , jak
      karmię ją piersią .
      • gizmag Re: wizyta u lekarza to koszmar.... 22.05.08, 19:19
        Sluchaj nie przejmuj sie ja mam 3-letniego chlopca który wogule mi
        nie choruje i jakiekolwiek wizyty u lekarza sa dla mnie horrorem a
        zaczeło sie tak od momentu jak miał 2 latka i zaczeła go badac
        zimnym stetoskopem lekarka od tamtej pory samo hasło idziemy do
        lekarza jest żle odbierane.Aż sama sie boje jak ja z nim pójde na
        bilans 4 latka.
        • syla_77 Re: wizyta u lekarza to koszmar.... 22.05.08, 19:43
          Jak w ogóle lekarz mógł wyprosić Cię z gabinetu? W głowie mi się to nie mieści!
          Ja miałam podobnie podczas wizyt u lekarza - zanim na dobre weszłam z małą do
          gabinetu, już był ryk. Od jakiegoś czasu jednak zmieniłam taktykę i zamiast
          zaskakiwać córeczkę, odpowiednio wcześniej i ze szczegółami tłumaczę jej, co się
          będzie działo (że pani doktor zajrzy w gardełko, osłucha tu i tam itp.), a
          później w gabinecie wszystko przypominam. Mała już nie płacze, sama ładnie
          otwiera buźkę i poddaje się badaniu.
          • aganij Re: wizyta u lekarza to koszmar.... 22.05.08, 20:14
            Miałam podobny problem z synkiem,nasz pediatra jest wyrozumiały i nigdy nie zwrócił mi uwagi,zawsze starał się podchodzic do małego delikatnie,ale kiedy wylądowaliśmy z synkiem w szpitalu i mały strasznie płakał pani doktor kazała mi wyjśc a ja stanowczo powiedziałam że tego nie zrobię,mam prawo byc przy dziecku w czasie badania.Pani doktor nie była z tego zadowolona ani tez zbyt miła,ale co mnie to obchodzi.Na szczęście mojemu dziecku to minęło i twojemu też minie,nie ma nic dziwnego że dzieci w pewnym wieku boją się obcych a tym bardziej lekarza z którym mają złe doświadczenia(pobieranie krwi itp.)
            • kotka.szrotka Re: wizyta u lekarza to koszmar.... 22.05.08, 21:57
              Muszę wbić sobie twój post w pamięć i się nie dać w przyszłości bo
              kiedyś, przy tych cholernych kanalikach wyszliśmy z gabinetu i mały
              od tej pory zaczął się przeraźliwie bać lekarzy i w ogóle ludzi, i
              nawet nie wiem czy mu te oczka zakropili jakimś znieczuleniem. Nie
              mogę sobie tego darować.
          • kaeira Re: wizyta u lekarza to koszmar.... 22.05.08, 22:00
            syla_77 napisała:
            > Jak w ogóle lekarz mógł wyprosić Cię z gabinetu? W głowie mi się to nie mieści!

            Właśnie! >sad
    • kotka.szrotka Re: wizyta u lekarza to koszmar.... 22.05.08, 21:52
      Spróbuj z nagrodą. Mój mały płakał na sam widok drzwi do przychodni.
      Choć były różne i czasami nigdy nie widziane to jednak wyczuwał
      lekarza. Płakał tak, że aż coś w środku sobie przygryzał i leciała
      mu krew z buzi, ślina zmieszana z krwią i od lekarza słyszałam, że
      jest chory - to był taki gardłowy dławiący płacz. Miał uraz po
      udrażnianiu kanalików. W pewnym momencie zaczęliśmy stosować
      nagrody, u nas to były małe autka matchboxy. Dzisiaj nasza pediatra
      jest niemal jego przyjacielem a przy pobraniu krwi, kiedy traktorek
      jeździł po stoliku nawet nie kwiknął.
      • monsyl26 Re: wizyta u lekarza to koszmar.... 22.05.08, 23:29
        dzieki za mile slowa.Tez sie zastanawiam czemu wyszlam ale ....juz
        za pozno.Spytalam potem corki co pani doktor jej robila to
        powiedziala mi,ze pania kopala i,ze mamy nie bylo.
        Przed kazda wizyta tlumacze,po co idziemy do lekarza,co bedzie robic
        pani i w domu jest ok a jak otworze drzwi do gabinetu to juz jest
        koszmar!A teraz w domu mam kolejny koszmar.....syrop.nie chce
        brac.juz mi brak slow...pomyslow,nagradzania bo i tak jest NIE!!!

        pozdrawiam
    • krysiia Re: wizyta u lekarza to koszmar.... 23.05.08, 01:15
      wizyty u lekarza są obowiazkowe, chory, nie chory babel od czasu do
      czasu jest na kontroli, dlatego u mnie rowniez dziala metoda
      tłumaczenia i wyjasniania (np. teraz boli cie brzuszek, ale
      pojdziemy do pano doktor i ona cie wyleczy)

      jesli chodzi o wypraszanie rodzica, to oczywiscie masz prawo nie dac
      sie wyprosic, ale ta doktor u ktorej bylas chyba nie spojrzała na
      wiek dziecka, to działa na razkaprzyszone dzieciaki w wieku ok 7
      lat, takie maleństwa jak twoja córcia potrzebują bardzo wsparcia
      rodzica, bo nawet jesli wytłumaczysz wszystko krok po kroku, to one
      jednak nie rozumieja do konca co się dzieje. najważniejsze jednak,
      przynajmniej dla mnie jest nie oszukuwanie dziecka, jesli cs ma
      bolec, to trzeba mu o tym łagodnie powiedziec, zeby nie czuło się
      zaskoczone i zawiedzione.
    • krolowanocy Re: wizyta u lekarza to koszmar.... 23.05.08, 02:01
      Wybacz, ale nie rozumiem Cię. Córka wołała Cię, płakała, bała się, a Ty stałaś
      pod drzwiami? ? ?
      Twoim świętym prawem jest być przy dziecku w czasie badania, a Twoim obowiązkiem
      jest dziecko chronić, wspierać, zapewniać poczucie bezpieczeństwa. Nie wiem jak
      chcesz to zrobić stojąc pod drzwiami i słuchając jak płacze. W życiu nie
      zostawiłabym swojego dziecka w takim wieku samego z jakąś obcą babą, której
      dziecko się boi.
    • makubata Re: wizyta u lekarza to koszmar.... 23.05.08, 09:57
      Ja ma to samo z moim synem... Wrzask i protest, na szcaęście żaden lekarz nie
      próbował mnie wypraszać. A co do syropu, to spróbuj czyms córke zająć tak,żeby
      nawet nie wiedziała co jej dajesz na łyżeczce- u mnie sprawdza sie ulubiona
      bajka na ekranie. Pozdrawiam
    • tijgertje Re: wizyta u lekarza to koszmar.... 23.05.08, 10:04
      Chybabym przyl;ozyla lekarrzowi, ktory chcialby mnie wyprosic z
      gabinetu podczas badabia dziecka! Nic dziwnego, ze sie mala boi.
      Obce miejsce, obcy czlowiek, ktory wszedzie wydotyka, wyugniata,
      wyzaglada, a mama wychodzi??? Jedyne, co moge poradzic, to zabierac
      dziecko do lekarza, jak sama idziesz, niech zobaczy, ze to nic
      strasznego. Moj syn chyba jest wyjatkiemsmile Uwielbia chodzic do
      lekarza, jak ma kiepski humor, to sie do szpitala kaze zawozicsmile Ma
      4 lata, ale szpital zaliczyljuz kilka razy,odkad skonczyl 9 miesiecy
      to lekarzy odwiedzlismy bardzo czesto. Jak sama musze isc, to
      mlodego zabieram, bo nie mam go z kim zostawic. Naszego domowego
      uwielbia, zawszee kaze sie przebadac i do ucha zagladnac, a
      najwieksza frajde ma, jak mu lekarz mnie stetoskopem pozwoli
      zbadac wink Kasper mial 3 lata i 2 miesiace, jak mial zabieg
      usuniecia wszystkich migdalow i dostal dreny do uszu. do domu wrocil
      po kilku godzinach, gardlo mial tak spuchniete, ze przez 2 dni
      prawie nic nie jadl. trzeciego dnia rano przyszedl nas obudzic i
      kazal sie zawiezc do szpitala, go brzuszek bolal i lekarz mial mu go
      naprawicsmile Przy kontroli u laryngologa lekarka uznala, ze powinien
      reklamowac szpitalsmile
      • zuzia_ny Re: wizyta u lekarza to koszmar.... 24.05.08, 05:05
        w zyciu, w zyciu! nie wystawilby mnie za drzwi i ja bym sobie tam
        plakala. jego opinia na temat twojego radzenia sobie z dzieckiem
        swiadczy ,ze nie ma doswiadczenia z takimi malymi pacjentami.
        moje dziecko tez panikuje, podobnie. nikt mnie za drzwi nie
        wystawia. jakos sobie lekarz ( z moja wspolpraca) radzi. dwuletnie
        dzieci u lekarza czesto palcza. a to co zrobil twoj lekarz to
        gwalt.
        • spartanka4 Re: wizyta u lekarza to koszmar.... 24.05.08, 14:20
          mój synuś jak tylko zobaczy stetoskop u lekarza to jest histeria,nie dawno jak
          byłam u lekarza to musiałam go przy badaniu trzymać razem z tatą, ale aż taki
          krzyk był tylko raz, może to lekarka a może to choroba tak na niego wpłynęła, po
          tygodniu byliśmy u innego lekarza i mały już tak się nie darł, płakał owszem,
          ale w porównaniu do tego co było na poprzedniej wizycie to nawet płaczem nazwać
          nie można, ale jak by nie było to nigdy w życiu nie pozwoliłabym się lekarzowi
          za drzwi wystawić, jeszcze bym głupiej pindzie wygarnęła to co myślę.
          • baenshee Re: wizyta u lekarza to koszmar.... 24.05.08, 15:19
            moja mała hosteryczka ledwo panią doktor zobaczy to wyje tak w razie
            czego. prz ważeniu pani doktor razem ze mną usiłuje szkodnika
            przekupić komórą. <komóra dobra na wszystko ,najlepiej cudza a nie
            matki,bo matki już się znudziła>jak nie działa- trudno,trzeba
            zwarzyć i nie ma siły. nie jest fajnie .,ale dajemy radę . do tych
            akurat czynności mamy z panią doktor podejście jednakowe - krzywda
            sie nie dzieje a jak tego nie zrobimy to moze się stać . i obie do
            niej przez cały czas gadamy.a jak lekara widzi minę histeryczną
            lenona oznajmiającą głebokiego focha na lekarkę, to się uśmiecha u
            śmieje,że jeszcze jej nic nie zrobiła a ta już wyje tongue_out

            za ch..apama nie dałabym się żadnej godze wyprosić z gabinetu p
            odczas badania ni kyndybał newer!! prędzej ja bym wyprosiła.a jakby
            mi takim tekstem rzuciła ?? oj , byłoby gorąco. widać,że ona źle
            wychowana jakaś ............ zmieszałabym babę z błotem .a ty na
            bank po takim tekście oniemiałaś i dlatego stałas pod drzwiami jak
            mniemam, prawda ?? uszy do góry i nie dawaj się wywalać
            • monsyl26 Re: wizyta u lekarza to koszmar.... 24.05.08, 17:17
              hejka
              moze faktycznie nie powinnam wychodzic ale ja nie dawalam rady nawet
              jej rozebrac do badania.faktycznie mnie zatkalao jak kazala mi
              wyjsc...chyba juz bylam tak zdenerwowana,ze nawet nie pomyslalam.
              u nas kazda wizyta u lekarza to koszmar...brak podejscia do dziecka
              ze strony lekarza czy co?nie wiem.Ja w domu tlumacze ale to nic nie
              daje.Corka juz czuje sie dobrze i to jest najwazniesze.(dobrze,ze
              bardzo zadko choruje).

              pozdrawiam goracosmile
              • adriana45 Re: wizyta u lekarza to koszmar.... 24.05.08, 18:17
                Nigdy w życiu nie dałam się lekarzowi wyprosić z gabinetu, a w szpitalach z
                dzieckiem spędziłam w sumie może nawet dwa lata (gdzie córeczka ma 4 latka).
                Nawet na ojomie byłam z nią całymi dniami. Wręcz przeciwnie zdarzyło mi się
                wyrzucić z sali lekarza, bo przed badaniem nie umył i zdezynfekował rąk. Nie
                byłam przez nich lubiana, ale mam to w nosi najważniejsze jest moje dziecko.
                Znam swoje prawa i krzywdy nie dam jej niepotrzebnie robić. Swoich lekarzy
                prowadzących córkę mam wspaniałych. Trochę mi zeszło zanim wzajemnie się
                dotarliśmy, ale w tej chwili wiem, że mogę zawsze na nich liczyć, a z moim
                dzieckiem obchodzą się jak z własnym. Mała z czasem też sie do nich przekonała i
                wreszcie nie robi histerii przed każdą wizytą.
                A Ty jak masz takie problemy z każdym badaniem, to może powinnaś pomyśleć o
                zmianie pediatry, może to pomoże.
                • madzia_lema Re: wizyta u lekarza to koszmar.... 24.05.08, 19:07
                  No z moimi teraz już ok, ale jak były mniejsze to też potrafiły dać czadu. Więc było tłumaczenie w domu, co pani doktor będzie robiła, kupiłam taką książeczkę o lekarzu, cały zestaw małego doktora i inne duperele. Jak szliśmy do lekarza to tachałam torbę z tymi wszystkimi rzeczami, jak małe zaczynały płakać to oglądałyśmy książeczki, w gabinecie jak się zaczynał płacz to wyciągałam te wszystie zabawki i pozwalałam się badać i pediatra też pozwalał się osłuchać stetoskopem. Więc jakoś przeżyłyśmy ten czas. A jak były takie bardzo malutkie, to oczywiście odwracanie uwagi na 1000 możliwych sposobów, śpiewanie, wygłupy, maskotki, zabawki itp. Zazwyczaj się udawało no a jeśli nie to i tak panny były zbadane. Mus to mus. A co do syropku to albo podawałam przy oglądaniu bajki, albo przelewałam do butelki po ulubionym soczku i uparcie wmawiałam że to nowy smak. Poza tym te syropki dla dzieci nie smakują tak tragicznie, da się przeżyć. Pozdrawiam smile
                  • madzia_lema Re: wizyta u lekarza to koszmar.... 24.05.08, 19:10
                    Jeszcze jedno chciałam dodać: mnie też jedna lekarka próbowała wyprosić z gabinetu. Więc ubrałam dzieci, zezwałam ją na czym świat stoi (a co mi tam) i tego samego dnia zmieniłam pediatrę. Jakiś babsztyl nie będzie mi mówił czy ja mam być z moimi dziećmi czy nie. Teraz mam super pediatrę, nawet dziewczynki się do niego przekonały.
    • fredka01 mam pytanie do autorki 24.05.08, 20:52
      bardzo Ci wspólczuję tego traktowania Was w szpitalu, ale powiedz,
      dlaczego poszłas na pogotowie, a nie do lekarza pediatry (ew.
      rodzinnego). Skoro czekałaś parę dni z pójściem do lekarza, to
      mogłas poczekać jeszcze dzien, żeby pójśc do przychodni. Pogotowie,
      ostry dyżur służą do pomocy w nagłych! przypadkach.
      • monsyl26 Re: mam pytanie do autorki 25.05.08, 09:55
        hejka
        Pojechalam na pogotowie bo moja corka wogole nie je.zdarzal sie
        dzien ,ze jadla.tylko 2 lyczeczki serka przez caly dzien.i to juz
        byl chyba z 3-4 dzien.Ja rozumiem nie jesc ale bez przesady...a malo
        tez pila.Wczoraj np.poszla spac popoludniu(11.30) a sikala dopiero
        18.30.to chyba za dlugo jak sadzicie?Kupilam jej syrop na apetyt ale
        jest problem bo jak widzi tylko butelke to juz ucieka.Martwie sie
        juz caly czas czemu ona nie je.wymyslam jej ulubione potrawy ale bez
        skutku.

        • krysiia Re: mam pytanie do autorki 25.05.08, 10:49
          wydaja mi się, że fredka02 ma racje. Porada u lekarza rodzinnego byla by lepszym
          pomysłem, przede wszystkim dlatego, ze zna dziecko, ono zna jego i wie dokładnie
          co sie dzieje, a jak się trafia do szpitala, to jak już sama zauważyłaś, nigdy
          nie wiesz na kogo trafisz.
        • tygrysiatko1 Re: mam pytanie do autorki 25.05.08, 17:05
          ale pogotowie nie "służy" do diagnozowania... powinnaś się zgłosić z
          tym problemem do pediatry/lekarza rodzinnego..
          pogotowie jest miejscem od spraw pilnych... i nagłych... a nie
          typu "Przechodziłam obok, akurat mam czas (bo przychodnia otwarta
          tylko w moich godzinach pracy) to sprawdzą dlaczego to moje dziecko
          od tygodnia boli brzuch" to akurat nie do końca do autorki wątku...
          ae takie jest częste podejście rodziców...
          ostry dyżur i pogotowie... a miejscem do diagnozy schorzeń
          przewlekłych jest lekarz POZ..
          • monsyl26 Re: mam pytanie do autorki 25.05.08, 17:21
            ja nie napisalam tego posta zebyscie mnie oceniali gdzie poszlam,czy
            do przychodni czy na pogotowie.chcialam konsultacje z lekarzem i
            tyle.
            • tygrysiatko1 Re: mam pytanie do autorki 25.05.08, 17:29
              i to jest typowo Polskie podejście... nie rozumiesz że ta
              konsultacja Ci się nie należała w tym momencie?? to nie był nagły
              przypadek typu rana, złamanie, ani sytuacja ratuj życie... nie tędy
              droga... dlaczego tylko w obszarze służby zdrowia ludzie nie
              rozumieją, że jedne palcówki służą do czego innego niż inne??

              to oczywiste, że chcesz się skonsultować z lekarzem, bo martwisz się
              o córkę... i to rozumiem...ale zrób to tak jak trzeba... idź tam
              gdzie będziesz miała pełną mżliwość diagnostyki... czyli lekarz POZ,
              który wystawi SKIEROWANIE jak uzna, że trzeba do specjalisty lub na
              badania specjalistyczne
            • tygrysiatko1 ja Cię absolutnie nie oceniam!!! 25.05.08, 18:05
              tylko wyjaśniam... pogotowie to nie miejsce na diagnozowanie chorób
              i leczenie czegoś co trwa już czas jakiś...
              może Ty tego nie wiedziałaś i dlatego wybrałaś takie a nie inne
              miejsce do lecznia..
              gdybym miała Cię oceniać uznałabym, że jesteś bardzo dobrą matką
              itroszczysz się o dziecko...
              • phantomka Re: ja Cię absolutnie nie oceniam!!! 25.05.08, 18:55
                No szokujaca diagnoza p. doktor...nie chce cie dobijac, ale moze byc
                tak, ze teraz w ogole wizyty u lekarza to bedzie jazda, bo mala
                bedzie to kojarzyc z twoim wyjsciem. Wiem, ze w tamtej chwili
                myslalas o tym, zeby jej pomoc i pewnie dlatego wyszlas, ale.. Takze
                mow jej duzo o lekarzu teraz, tlumacz, ze jej juz nie zostawisz i
                dawaj jej jakies male nagrody, nawet jak nie do konca bedzie
                grzeczna, to powiedz, ze sie starala, ze byla i tak dzielna. Moze w
                koncu to sie odmieni.
                • syla_77 Re: ja Cię absolutnie nie oceniam!!! 25.05.08, 20:50
                  Czemu się czepiacie dziewczyny, że poszła na pogotowie, a nie do przychodni?
                  Została potraktowana przez lekarza w sposób niedopuszczalny i to chyba nie ulega
                  wątpliwości? Nawiasem mówiąc, sama byłam dzisiaj na pogotowiu z dzieckiem (powód
                  -zagadkowa, wysoka gorączka) i nie uważam, żeby mi się ta wizyta nie należała.
                  • asinek68 Re: ja Cię absolutnie nie oceniam!!! 25.05.08, 23:37
                    Ta lekarka NIE MIAŁA PRAWA wyprosić Cię z gabinetu. To, że wyszłaś
                    to źle się stało, bo mała może mieć uraz. Ale stało się i teraz
                    trzeba próbować to naprawić.
                    Moja córeczka, która teraz ma 2 latka i 3 m-ce jeszcze do niedawna
                    też nie dawała się rozebrać i zbadać. Teraz nie ma problemu, nawet
                    otwiera sama buzię i pokazuje ząbki i gardło. Do tego stopnia się
                    nie boi, że po upadku z pchacza, zdarciu skóry z górnej wargi i
                    wbiciu jedynki dała sobie w szpitalu wszystko sprawdzić i opatrzeć
                    (krew się lała strasznie i na pewno strasznie ją bolało, bo płakała
                    przeraźliwie całą drogę do szpitala).
                    U nas pomogła zabawka - walizeczka lekarska. Mała zapoznała się ze
                    wszystkimi przyrządami, którymi posługuje się lekarz przy badaniu.
                    Pokazaliśmy jej co do czego służy, badaliśmy lalę, potem ona badała
                    nas a potem my ją. Za tydzien mieliśmy bilans 2-latka i było super.
                    Przed wizytą uprzedziłam ją, że idziemy i powiedziałam co lekarz
                    będzie robił.
                    Po wypadku, w drodzie do szpitala mimo strasznego płaczu też ją
                    uprzedziłam gdzie jedziemy i kilka razy jej powtarzałam, że Pan
                    doktor sprawdzi buzię i że w szpitalu będą chcieli jej pomóc, żeby
                    nie bolało.
                    I jeszcze jedna zasada - nigdy nie oszukuj dziecka, że np. nie
                    będzie bolało.
                    Trzymam kciuki za Was i przepraszam, że może za długo się rozpisałam
                    i trochę chaotycznie.
    • tiuia Re: wizyta u lekarza to koszmar.... 26.05.08, 14:13
      Pani doktor z beznadziejnym podejściem...
      Po moim synu widzę, że bardzo wiele zależy od samego lekarza. Są lekarze, u których Tymon zachowuje się grzecznie, a są też tacy, na których sam widok zaczyna ryczeć. Nie można zwalać wszystkiego na mamę.
      Nie przejmuj się. I może staraj się sama nie panikować. Chociaż wiem, że łatwo mówić, ale jak z dzieckiem jest coś nie tak, to czasami sama nie potrafię utrzymać nerwów na wodzy...
    • marva Re: wizyta u lekarza to koszmar.... 26.05.08, 14:30
      Mój syn na widok białego fartucha zaczyna się trząść i ryczy jak
      szalony. Teraz jest jeszcze gorzej, płacze ilekroć wchodzi do
      miejsca wktórym wcześniej nie był bo kojarzy wszystko z
      przychodniami. Czasem nawet nie chce z Nami gdzies pojechać
      samochodem bo myśli, że jedziemy do lekarza. Nigdy go nie oszukuje,
      zawsze mu mówię jak pyta gdzie jedziemy itp. A i tak isę boi.
      Gdyby mi cos takiego powiedziała lekarz to pewnie usłyszałaby co
      nieco. Ostatnio byłam własnie u alergologa. Babka owszem bardzo
      miła, natomiast miała taką pomoc w postaci kobiety i ta babsko
      zaczęła mi tam własnie wywody robić nt tego, że dziecko tak się
      boi....wystarczyło dwa moje zdania i scichła jak trusia a nawet
      lizaka dała synkowi:o)))
      Tłumaczę mu, próbuje się z Nim bawic w lekarzy itp. Niestety jego
      lęk jest silniejszy.
    • marwildo Re: wizyta u lekarza to koszmar.... 27.05.08, 02:21
      Nie załamuj się!
      Mój synek, prawdopodobnie po serii badań, pobrań krwi itd. zaczął
      bać się lekarzy do tego stopnia, że do niedawna nie dał się dotknąć
      (dosłownie!) żadnemu lekarzowi. Cała przychodnia wiedziała, że jak
      idziemy na wizytę, to będzie cyrk.
      Dziś ma trzy lata, a dopiero dwa miesiące temu pozwolił się zbadać
      lekarzowi.
      Moje refleksje z tym związane: Nie rezygnować z tłumaczeń, ćwiczeń
      na misiach, lalkach itp. Wiele razy badaliśmy misie, czytaliśmy
      książeczki, których bohaterowie idą do lekarza, i nie dawało to
      żadnych efektów. Ostatnio, nie wierząc w efekty, pozwoliłam synkowi
      się zbadać, posłuchać mojego serca, burczenia w brzuchu wink Potem ja
      go osłuchałam. Powiedziałam, że tak samo pani doktor go zbada.
      Jakby tego było mało, książkę "Tosia i Tymek u lekarza" zabrałam do
      przychodni i czytaliśmy ją jeszcze tuż przez wejściem do gabinetu. I
      jeszcze obiecałam, że ja też pokażę gardło, bo też jestem chora i
      pani doktor musi też mi pomóc.
      Po drugie, cierpliwość i spokój!!!! Płacze w gabinecie - nie
      rozbierać na siłę, nie przytrzymywać, wziąć głęboki oddech i
      odczekać chwilę. Po wejściu do gabinetu widziałam w oczach panikę i
      łzy. Spokojnie przypomniałam synkowi, że teraz wszystko będzie tak
      jak w książeczce. Jeśli lekarka się niecierpliwi - nie przejmować
      się jej reakcją albo zmienić lekarkę.
      Po trzecie, zdać się trochę na intuicję, improwizować. Czasem coś w
      trakcie przyjdzie do głowy. Mały zaczął płakać gdy pani go
      osłuchiwała, powiedziałam mu że teraz musi być cichutko bo pani nie
      usłyszy jego serduszka.
      Po ostatniej wizycie przekonałam się, jak mało wierzymy w nasze
      dzieci, jak mało im ufamy. Trzeba dać im czas na "przerobienie"
      pewnych problemów. I trenować póki co na misiach wink
      A już zwątpiłam, tyle się nasłuchałam od rodziny, że on wyczuwa moją
      słabość, że jestem za mało stanowcza u lekarza, że kiedyś to
      się "wsadzało głowę dziecka między nogi" (!) i trzeba było zbadać...
      Nawet jeśli zdarzyło Ci się zostawić dziecko z "obcą babą", można to
      jeszcze naprawić. Trzeba tylko pamiętać, że jesteśmy najważniejszym
      przewodnikiem dziecka i od nas zależy, jak będzie patrzeć na wiele
      spraw. Dlatego to, jak reaguje lekarka, powinno być na drugim
      planie. Powodzenia!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka