Tosia ma 22 miesiace (prawie) i ostatnio jej zachowanie ulega
zmianie, zrobila sie bardzo drazliwa i placzliwa.
Przy najmniejszej odmowie z naszej strony (czegos nie mozna) wybucha
placzem, groszki sie leja i dziecko nie chce sie uspokoic.
Ja i maz nalezymy raczej do spokojnych osob, nie krzyczymy, nie
wraczymy na siebie, czasem oczywiscie zdarzaja sie male sprzeczki,
no nie da sie

Wczoraj bila dzieci w przedszkolu, tzn. uderzyla dwoje, ale podobno
zamach brala niezly.
Czy to juz wchodzenie w ten straszny okres dwulatka czy lepiej
skonsultawac z lekarzem? Prosze o Wasze doswiadczenia.
Pozdrawiam