Dodaj do ulubionych

uciekający roczniak

04.09.08, 13:15
Witam. Mój syn tydzień temu skończył rok, od miesiąca samodzielnie chodzi. I z
tym mam problem, bo jak idziemy razem na dworze (na plac zabaw, do sklepu,
itp) to nie chce siedzieć w wózku, jak go wyjmę to ucieka - pędzi przed siebie
i nie patrzy gdzie, więc ja pędzę za nim. Biegnie zawsze w przeciwnym kierunku
niż idziemy. Co robić? - trzymać go na siłę w wózku, przecież musi się nauczyć
poruszać po mieście. Za rękę nie chce bo się wyrywa, chce iść sam.... Co
robić? poraźcie
Obserwuj wątek
    • aloiw1985 Re: uciekający roczniak 04.09.08, 13:21
      smycz, szelki
      • nextlain Re: uciekający roczniak 04.09.08, 13:54
        Miałam identycznie ze swoim synkiem. Nauczyłam go po prostu trzymać się wózka i
        teraz bardzo lubi sobie iść i popychać wózek 1 rączką (idzie z boku wózka). A
        jeśli już naprawdę nie chce iść tam, gdzie trzeba, to na ręce i kawałek go
        niosę. Ale przyznam, że jeszcze nie do końca to działa, jeśli coś go
        zainteresuje, to i tak leci na nic nie patrząc.
        • chicoria Re: uciekający roczniak 04.09.08, 15:32
          Dolaczam sie do - szelki i smycz! Z moim uciekajacym Diablikiem sprawdza sie
          supersmile Obecnie czasem sie juz buntuje i nie chce byc trzymana, ale skonczyla 16
          m-cy i cos tam juz sobie daje wytlumaczyc.
    • akado Re: uciekający roczniak 04.09.08, 21:05
      Kochana - miałam identycznie z córką. Zaczęła chodzić dokładnie tydzień zanim skończyła roczek. Niestety to trudny czas dla nas - mam i trzeba przeczekać. Na spacery (gdy szłam sama) nie zabierałam wózka, bo dziecko i tak nie chciało w nim siedzieć WOGÓLE odkąd zaczęło samodzielnie chodzić, więc nie chodziłam daleko, bo jak się jej zmęczyły nóżki to kazała się nosić na rękach - więc chodziłam blisko domu.
      Do marketu brałam wózek spacerowy, ale zakupy musiały być ekspresowe (15 minut max.) bo w wózku córa nie lubiła siedzieć, więc brałam co potrzebuję z półek i leciałam do kasy. Większe zakupy robiliśmy sami bez dziecka (ja lub mąż) samochodem, bo inaczej się nie dało!!!
      Im więcej córeczka miała sił - tym na spacerki chodziłam dalej.
      Jak miała prawie 1 rok i 10 miesięcy, to okazało się że w koszyku na zakupy w markecie wysiedziała prawie godzinę i zrobiłam z nią sama PO RAZ PIERWSZY ogromne ciężkie zakupy (samochodem).
    • azille Re: uciekający roczniak 04.09.08, 21:07
      Miałam taką sama sytuację, akcesoria pt smycz uwazam za lekką
      perwersję więc albo go trzymałam w wózku albo puszczałam żeby
      sobie biegł.
      Niestety nie mogę Cię pocieszyć, w nasyzm przypadku syn nadal
      biegnie w przeciwnym kierunku niż ja idę smile)
    • zizet12 Re: uciekający roczniak 05.09.08, 08:55
      Witam. Dzięki za podpowiedź i wsparcie. Nie chcę malucha prowadzać na smyczy....
      dlatego zostaje mi tylko cierpliwość sad Trochę mnie przeraża, że może to tak
      długo trwać... ciężki jest los mam smile a najbardziej denerwujące to są te
      "głupie" komentarze przechodniów..... o zgrozo...
      pozdrawiam wszystkie mamy
    • najlepszy-ania2087 Re: uciekający roczniak 18.09.08, 22:32
      witam mam ten sam problem,mój roczny synek też chce wszędzie sam chodzić i to w
      przeciwnym kierunku niż mam zamiar iść,pozostaje mi tylko cierpliwość no i
      bieganie za nim(może trochę schudnęsmile)
    • monika.k81 Re: uciekający roczniak 19.09.08, 07:59
      Mój ma 18 miesięcy i było podobnie. Czasami nadal się zdarza, że biegnie w drugą
      stroną niż ja idę. Z czasem jednak zauważa, że idzie w swoją stronę sam i zaraz
      woła mama i biegiem za mną.
      Zastosowałam cierpliwość zamiast smyczy smile Na szczęście synek na spacerach
      zazwyczaj siedzi w wózku, ale gdy już z niego wyjdzie to koniec....
    • feiniel Re: uciekający roczniak 22.09.08, 12:18
      witam!
      mam dokładnie tak samo - synek skończył 14 m-cy i nadal nie rozumie
      jak mu sie zabrania iść w danym kierunku - im bardziej mu sie
      zabrania, tym bardziej się tam rwie...
      nie ma innego wyjścia jak za nim biegać a potem na ręce i powrót do
      wózka. najgorsze jest to, że jestem w 7 m-cu ciąży i to bieganie
      naprawdę mnie męczy, że nie wspomnę o noszeniu ponad 10-cio kg
      bobasa.
      no ale co robić...
      • phantomka Re: uciekający roczniak 22.09.08, 13:08
        Co robic? Nauczyc dziecko chodzenia za reke/przy wozku.
        Zalamujaca jest taka bezradnosc niektorych mam - to dziecko wami
        rzadzi, czy wy jestescie madrzejsze i macie obowiazek chronic
        dzieci? A jak wyleci ktoregos dnia na ulice?
        U roczniaka to jest idealny moment na rozpoczecie nauki pt. przy
        ulicy ide z mama za reke. Wiadomo, ze dziecko na poczatku sie
        buntuje. Trzeba mu wytlumaczyc, przekonac, ew. nie zwazac na
        wyrywanie, tylko wsadzac do wozka.
        Dzieki tej metodzie moje nad wyraz zywe dziecko, przy ulicy samo
        podaje mi reke. Wie, w ktorych miejscach musi chodzic kolo mnie, a
        gdzie moze sobie pozwolic na swobodne bieganie.
        • zizet12 Re: uciekający roczniak 22.09.08, 13:50
          Siłowanie się z dzieckiem to nie jest sposób.... A roczne dziecko jest za małe
          na tłumaczenie. Oczywiście mówię dziecku, że po ulicy jeżdżą samochody a my
          chodzimy chodnikiem, ale jakoś do niego to nie trafia.
          A bezradność nie jest załamująca tylko przykra. I wierz mi każda z mam stara się
          różnymi metodami aby jej dziecko "któregoś dnia nie wyleciało na ulicę"
          • phantomka Re: uciekający roczniak 22.09.08, 14:37
            A co to za silowanie? Ze ma siedzec w wozku, bo stwarza
            niebezpieczenstwo? To rozumiem, ze dziecku wszystko wolno, byleby
            nie plakalo, bo jak mniemam o to chodzi w tym slowie "silowanie"
            Jezeli dziecko nie rozumie, ze nie wolno wybiegac na ulice, to sie
            go nie puszcza w strefach niebezpiecznych, proste.
            • woi.mi Re: uciekający roczniak 23.09.08, 11:47
              Phantomka Twój post powinien być przyklejony na górze forum. Niektóre matki to
              się chyba dają wychowywać dzieciom.
              • saha_ra Re: uciekający roczniak 23.09.08, 22:17
                nie kumam oporu przed zakupieniem szeleczek. Co z wami? Halo?!?
                Wolicie w ciąży biegać na oślep za pędzącym malcem, żeby tylko was
                nie posądzano o "prowadzenie dziecka na smyczy"???? W glowę się
                puknijcie. Szelki trzymają dziecko centralnie za klatkę piersiową i
                barki, a do szelek przyczepione są tzw. lejce. Ich długość w dobrym
                produkcie pozwala nie schylać się nad kucającym czy akurat
                obalającym się na schodku malcem. Chronicie dziecko i swój
                kręgosłup. Ja jestem jedyną matką na osiedlu, która używa tego
                sprzętu, ale już kilku ojców podchodziło do mnie na placu zabaw i
                zachwycało się jak swobodnie i bezpiecznie moja mała może szaleć
                nawet na wysokim podeście i zjeżdżalni. Mamy i opiekunki
                krytykowały, ale mam je w d.... Moje dziecko nie chodzi z rozciętym
                czołem ani rozbitym kolanem. Nie wbiega na środek ulicy. Bawimy się
                i chodzimy wszędzie. Jest super.
                Smycz to się zakłada na szyję. I tego akurat nie polecam.
                • phantomka Re: uciekający roczniak 23.09.08, 22:50
                  No wiesz - jak psa maja prowadzac wlasne, ukochane dziecko, ktore
                  tylko wybiega na ulice?smile
                  Wsrod moich znajomych szelki byly dosc powszechne, sama sobie
                  chwalilam ten wynalazek, ale nie raz slyszalam glupkowate teksty na
                  ich temat, chociaz zdarzaly sie babcie pytajace, gdzie moga to kupic
                  dla swoich wnukowsmile
                  • saha_ra Re: uciekający roczniak 23.09.08, 23:56
                    no właśnie - kto nie widział i nie używał, ten mówi o psie i smyczy.
                    Dno. Mi się z "lepszych" komentarzy zdarzyło tylko wysłuchać tekstu
                    o "wio koniku" z ust jakiejś nawiedzonej turystki. Ale ona raczej
                    nie tylko nie używała szeleczek, ale również nie posiadała dzieci.
                    Ogólnie ludzie lubią sobie utrudniać życie i dzięki temu mieć tematy
                    do jojczenia. Bez tego jednak nasze forum by padło smile
    • zizet12 Re: uciekający roczniak 24.09.08, 14:53
      Witam!
      Zadałam proste pytanie i dziękuję mamom, które odpowiedziały.
      Te "mamy" oceniające i bez jakichkolwiek wad, po prostu idealne zapraszam tu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=84510639&v=2&s=0
      tutaj możecie wylać z siebie jad i nie oceniać innych nie znając ich.
      Pozdr
      • phantomka Re: uciekający roczniak 24.09.08, 15:31
        A inne mamy to niby co ci radzily? Rozumiem, ze przyswoilas akurat
        te komentarze mowiace o tym, ze "dzieci tak maja"
        Poziom twojego podejscia do tematu pokazuje haslo "ludzie sie krzywo
        patrza" No faktycznie to straszne, ze ktos smie krzywo spojrzec na
        nieodpowiedzialnego rodzica narazajacego wlasne dziecko.
      • katerina1983 Re: uciekający roczniak 26.09.08, 22:31
        Hej! Mój Syn skończył w lipcu 1,5 roczku, ale już przed 10 miesiącem
        zaczął chodzić, więc teraz to już biega, dosłownie-chyba nawet
        zapomniał jak się chodzi pomału...smile Nigdy nie byłam zwolenniczką
        szelek, uważałam, że dzieci wyglądają w nich jak psy na smyczy...
        Niestety mój Pawełek jest naprawdę ruchliwym dzieckiem i jeśli
        wychodzimy na spacer z mężem, to pół biedy-jakoś zawsze któreś z nas
        Go upilnuje, gorzej kiedy wychodzę sama...Dlatego zdecydowałam się
        kupić owe szelki i na szczęście mój Syn bardzo je nawet lubi! Nie
        przeszkadza Mu że Mama trzyma pasek, byle nie trzymać Go za rączkę!
        Mogę spokojnie prowadzić wózek, czy nieść zakupy i wiem, że Brzdąc
        mi nie wyjdzie na ulicę. A jeśli jest takie miejsce, gdzie Mały może
        swobodnie biegać, wówczas odpinam pasek i...już Go nie ma!smile Dlatego
        naprawdę polecam szelki-są może dziwne ale bardzo pomocne! Sama
        miałam na ich temat inne zdanie ale je zmieniłam-spróbować możesz-
        nic przecież nie szkodzi. A zobaczysz sama czy sie przekonasz do
        nich czy nie! Pozdrawiam!
    • edit38 Re: uciekający roczniak 24.09.08, 17:27
      Zuzia ma 15,5 m-ca od momentu kiedy zaczęła chodzić samodzielnie i czuć się z
      tym pewnie (czyli jak miała rok i 1 m-c) zaczęła chodzić tam gdzie chciała i
      dojście na plac zabaw było koszmarem (uciekający dzieciak lub płaczący i wijący
      się w wózku) wczoraj mała mnie zadziwiła ponieważ pięknie szła za rączkę,
      pomyślałam - przypadek, Dzisiaj sytuacja znów się powtórzyła. Mam nadzieję że to
      nie przypadek i tak już będzie.
      • saha_ra Re: uciekający roczniak 25.09.08, 15:16
        Lubicie te gonistwy za dziećmi w nerwach? To jakaś masochistyczna
        frajda? Bo ja nie odczuwam przyjemności, więc kolejny miesiąc
        korzystam z szeleczek, a ich zakładanie jest normalnym rytuałem
        przed wyjściem, żadnych problemów ze strony małej. I nie przeżywam
        opisanych wyżej koszmarów w ogóle smile))), wędrujemy wszędzie, czy po
        wertepach czy przy ulicy. Szelki zakupiłam już po kilku
        dniach "wstępu do uciekania" i chodzenia w odwrotnym keirunku niż
        rodzic. Dziś maluda podała mi rączkę do wspólnego chodzenia - jak w
        powyższym poście. Jak widać szeleczki jej nie skrzywiły, rozwija się
        tak jak dzieci "bezszelkowe", tyle że bezpieczniej, a ja żyję
        znacznie mniej stresowo. Jesli jednak ktoś woli wybiegać na ulicę za
        dzieckiem, to jego wybór.
        • edit38 Re: uciekający roczniak 25.09.08, 18:53
          Ja nie widzę nic złego w szelkach a nawet sama myślałam o takim zakupie ale ja
          raczej rzadko wychodzę z małą ponieważ pracuję a na spacery chodzi babcia lub
          tata gdy jest w domu a oni nie chcą chodzić z dzieckiem na szelkach (i nie
          chodzi tu o to że uważają to za coś złego) więc zrezygnowałam z zakupu tym
          bardziej że nie mogłam ich nigdzie spotkać (tzn szelki spotkałam ale smyczy już
          nie) a za koszty przesyłki nie opłaca się płacić
    • demonii.larua Re: uciekający roczniak 25.09.08, 17:10
      Szelki, smycz, wózek, nauka chodzenia za rękę - konsekwencja.
      Roczne dziecko nie zrozumie tłumaczenia, że coś jest dla niego niebezpieczne.
      • katerina1983 Re: uciekający roczniak 26.09.08, 22:43
        Hej! Mój Syn skończył w lipcu 1,5 roczku, ale już przed 10 miesiącem
        zaczął chodzić, więc teraz to już biega, dosłownie-chyba nawet
        zapomniał jak się chodzi pomału... Nigdy nie byłam zwolenniczką
        szelek, uważałam, że dzieci wyglądają w nich jak psy na smyczy...
        Niestety mój Pawełek jest naprawdę ruchliwym dzieckiem i jeśli
        wychodzimy na spacer z mężem, to pół biedy-jakoś zawsze któreś z nas
        Go upilnuje, gorzej kiedy wychodzę sama...Dlatego zdecydowałam się
        kupić owe szelki i na szczęście mój Syn bardzo je nawet lubi! Nie
        przeszkadza Mu że Mama trzyma pasek, byle nie trzymać Go za rączkę!
        Mogę spokojnie prowadzić wózek, czy nieść zakupy i wiem, że Brzdąc
        mi nie wyjdzie na ulicę. A jeśli jest takie miejsce, gdzie Mały może
        swobodnie biegać, wówczas odpinam pasek i...już Go nie ma! Dlatego
        naprawdę polecam szelki-są może dziwne ale bardzo pomocne! Sama
        miałam na ich temat inne zdanie ale je zmieniłam-spróbować możesz-
        nic przecież nie szkodzi. A zobaczysz sama czy sie przekonasz do
        nich czy nie! Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka