Dwulatek i McDonalds

21.10.03, 19:56
Nie wiem już jak to się zaczeło....Czasami z mezem lubimy przekasic cos w Mc
Donaldzie, naz synek posmakował i oszalał na tym punkcie. Nie umie za bardzo
mówić ale znak "wielkie M" rozpoznaje na kilometr i woła 'am am". Co ciekawe
w domu musze go zawsze pilnowac zeby coś zjadł a tam je z przyjemnością...no
i oczywiście musi być "kolka" (czyt coca-cola).
Czy powinnam unikac tego typu miejsc, czy to naprawde jest takie niezdrowe,
a moze wrecz niebezpieczne ???? Jak teraz ewentualnie oduczyc go takiego
jedzenia, skoro wpada w ryk kiedy mijamy McDonalda nie kupujac nic ?
Czy wasze maluchy tez to lubią ???
    • kassik Re: Dwulatek i McDonalds 21.10.03, 20:04
      Nie wydaje mi się żeby coca-cola i produkty z Mcdonalds były odpowiednie dla
      dwulatka. Mały już w tym zasmakował ale spróbujcia tam nie wchodzić. Jeśli
      bedziecie konsekwentni to mały w końcu zrozumie i może przestanie robić sceny.
    • marudzik Re: Dwulatek i McDonalds 21.10.03, 22:22
      Chciałabym podziękować za ostrzeżenie - my widzimy McDonaldsa z okna i
      przechodzimy obok bardzo często... Byliśmy tam może ze 2 razy na lodach
      (innych "paskudztw" raczej tam nie jemy) z naszą teraz 21mies. córeczką i
      faktycznie pamiętała jakiś czas "wielkie M" i próbowała nas tam zaciągnąć.
      Teraz wiem, że musimy omijać to miejsce z daleka...
      Nasze dziecko także poznało smak coca-coli i szybkiego jedzenia (kurczak,
      pizza) - od czasu do czasu gdy spędzamy kilka godzin w jakimś centrum
      handlowym, pozwalamy sobie na takie jedzenie. Nie mam wyrzutów sumienia, bo
      zdarza się to naprawdę rzadko, raz na kilka mies. Dziecko w domu je to co my i
      trudno wytłumaczyć, że na mieście ma jeść co innego niż mama i tata, zresztą
      nic innego nie ma...
      Ja myślę, że jednak powinnaś unikać takich miejsc, bo takie jedzenie na dłuższą
      metę nie jest zdrowe ani dla dzieci, ani dla dorosłych. Jeśli już musicie
      często jeść na mieście, to lepiej wybierać coś bardziej odpowiedniego dla
      dziecka (sok zamiast coli, ryż zamiast frytek, kurczak zamiast hamburgera
      itp.).
      Nie wiem jaka jest rada na dziecko już uzależnione, może całkowita abstynencja?
      Skoro od cyca udaje się odstawić, to dlaczego od hamburgerów, frytek i coli
      miałoby się nie udać? Sama nie wierzę w to co piszę, masz przechlapane, ale nie
      daj się terroryzować dwulatkowi... A przede wszystkim nie dawaj złego przykładu.
      Pozdrawiam.
      Marudzik
    • edytkus Re: Dwulatek i McDonalds 22.10.03, 04:24
      Nie bez powodu fast food nazywa sie tez junk food sad Podobno gusta smakowe i
      zywieniowe czlowieka ksztaltuja sie w ciagu pierwszych dwoch lat/. Nie powiem,
      moje dziecko wie co to frytka i kurczak z McD's ale dostaje sporadycznie i w
      ilosci 1-2 szt. czy kesow. Co ciekawe czesto zabieramy ja do restauracji, gdzie
      nigdy nie pogardzi (w przeciwienstwie do jedzenia w domu) obiadem (zupa,
      warzywa, a dzisiaj nawet ze smakiem wcinala Halibuta - zazwyczaj rybe wypluwa z
      obrzydzeniem). Moja rada to obchodzic duze M z daleka, dla dzieci smaczne (+
      upominek w postaci zabawki) ale niezdrowe, tluste, wsyokokaloryczne, duzo
      cholesterolu itp. Podobno jedyne co ew. mozna zjesc w McD's to ryba i salatka.
      • wieczna-gosia Re: Dwulatek i McDonalds 22.10.03, 07:51
        My tez swieci nie jestesmy.
        Ale:
        dzieci pierwsza Cole dostaly kolo 5 lat. Wczesniej- w zestawie mozna zamowic
        sok, kiedy jeszcze nie bylo takiej mozliwosci- bralam sok dodatkowo.
        Frytki na specjalne zyczenie bez soli.
        zadnych kanapek (bula, ketchup, majonez) tylko kawalki kurczaka.

        No i bylysmy tam ostatnio w czasie wakacji wink)
        • adzia_a Re: Dwulatek i McDonalds 22.10.03, 08:44
          A my tam chodzimy w lecie na zjeżdżalnię wink I zamawiamy soczek pomarańczowy,
          okazjonalnie frytki.

          Święta jeśli chodzi o jedzenie nie jestem, ale akurat tam...no nie, już wolę
          zapiekankę z budki na dworcu wink
          • izunia6 Re: Dwulatek i McDonalds 22.10.03, 10:08
            >Święta jeśli chodzi o jedzenie nie jestem, ale akurat tam...no nie, już wolę
            > zapiekankę z budki na dworcu wink
            Tu bym się nie zgodziła. Wolę McD niż zapiekankę z budki. Jednak co jak co, ale
            świeżości i czystości przygotowania McD nie można odmówić. My zachodzimy do
            nich w trasie, mamy jeden na każdej popularnej trasie na wakacje (Częstochowa,
            Grudziądz, Kutno). Nigdzie nie zje się tak szybko i wiedząc co się je. A
            tegoroczne owocogurty były wyśmienite. W sobotę znów w trasę - nie obędzie się
            bez shake z ciastkiem w Kutnie.
            • e.beata Re: Dwulatek i McDonalds 22.10.03, 12:32
              Izunia jeżeli NAPRAWDĘ wiesz co jesz, no to ja po prostu Ciebie podziwiam wink
              • izunia6 Re: Dwulatek i McDonalds 22.10.03, 13:45
                Bez przesady. Jeżeli jadąc na wakacje stanę w McD i zjem bułkę z kurczakiem a
                do tego owocogurt, to jednak wiem co jem. Tak samo jak wiem co jem kupując
                jogurty danone, pierś kurczaka w sklepie. Surowce plus chemia - owszem, ale
                mieszkam w mieście, nie mam ogródka, ani chlewiku pod domem.
                Natomiast jeśli stanę przy budce z zapiekankami, czy na stacji benzynowej, to
                nic nie wiem. Mogę trafić świetnie, a mogę się otruć starymi pieczarkami.
                Dlatego wolę nie ryzykować i stawać w McD.
                Wyjście do McD nie jest świętem w mojej rodzinie, tylko wygodą w podróży.
              • izams Re: Dwulatek i McDonalds 22.10.03, 21:15
                Witam - muszę się wtrącić - moja koleżanka pracowała w Mc Donaldzie przez 7
                miesiecy z tego co opowiadała to są bardzo duże wymagania jeśli chodzi o
                przygotowanie posiłków - co oczywiscie nie oznacza , że należy tam często
                chodzic . My odwiedzamy ale sporadycznie. Oczywiscie córcia kiedys chciała
                częściej , ale się uspokoiła - teraz wchodzimy głównie po balony,
                poz, Iza
    • sylvic Re: Dwulatek i McDonalds 22.10.03, 10:01
      Fakt - świństwo to jest straszne.
      Ale muszę przyznać że czasami mam ogromną ochotę na BicMaca.

      My omijamy takie przybytki szerokim łukiem (ale różnego rodzaju Pizze owszem
      lubimy).
      Aczkolwiek zdaża mam się tam bywać np. w podróży gdy musimy coś przekąsić.
      Mój mały (3 latek prawie) też aż się rwie do MC. Ale na szczęście nielubi
      kamapek (zresztą żadnych nawet domowyc) - czasami frytki i sok.
      Najważniejsza z całego zestawu jest zabawka - cała reszta jest zbędna i
      zjeżdzalnia albo ciuchcia.
    • anes28 Re: Dwulatek i McDonalds 22.10.03, 10:16
      Dziekuje wszystkim mamom za posty. Spiszę sie wytłumaczyć ze nam tez rzadko
      zdarza sie bywac w MD, tez głównie przy okazji zakupów w hipermarketach. A
      nasz maluch nugetsy i kilka frytek.....najwazniejsza jest "kolka" bo jej nigdy
      nie ma w domu wiec to jedyna okazja zeby spróbować i pozwalam mu tylko na
      kilka łyczków.
      Mam wyrzuty ze wogóle dalam mu zakosztowac ych specjałów i zrobie wszystko
      zeby sie oduczył bo nie chce by był kiedyż grubasem opychajacym sie
      hamburgerami.
      Sąsiadka w wieku 4 lat wytłumaczyła dziecku ze to bardzo nie zdrowe i ze
      zamiast wyjscia do MD kupi mu coś innego co lubi, i udało sie wiec moze i u
      nas tak bedzie ???
      Ale mój brat wrecz zabrania dzieciom (starszym bo 10 i 8 letnim) jedzenia w MD
      i jak wyrywaja sie spod jego skrzydeł to prosza zeby je tam zabrac tylko nie
      mówic nic ojcu ???? Moze nie ma co zabraniac bo zakazany owoc kusi !!!!
      Moze lepiej jest jednak zabrac tam dziecko zeby wiedziało ze wszystko jest dla
      ludzi tylko w granicach rozsadku ?
      A tak abstrachujac to czy mozemy miec pewnosc ze inne rzeczy które dajemy
      naszym maluchom sa kompletnie zdrowe ? Te kurczaki nie wiedomo którego
      żywota ? Te szyneczki w których jest wiecej "spulchniacza" w postaci wody i
      substancji smakowych, albo jarzyny które rosłu nie wiadomo gdzie - moze przy
      jakiejs głównej trasie ????
      I bądź ty człowieku mądrym ........
      Pozdrawiam
      • e.beata Re: Dwulatek i McDonalds 22.10.03, 12:41
        Ja mam szczęście bo MD i inne tego typu przybytki nam nie po drodze wink.
        No i minęła moda /chyba/ na urodziny w MD.
        Rok temu jednak mój przedszkolak stwierdził, że koledzy to w niedziele chodzą
        na hamburgery i on też chce.
        Proszę bardzo.
        Zestaw z pluszakiem dla dziecka.
        Dla mnie frytki, surówka, sok.
        Przy stoliku stwierdziłam, że ja to mięska nie zamówiłam, bo tutaj to mi jakoś
        mięsko nie smakuje. Tak jakoś brzydko pachnie... /cała moja wredność się
        objawiła wink/. Oczywiście od razu małemu też zaczęło brzydko pachnieć. Zjadł
        frytki, część mojej surówki, byliśmy jeszcze na lodach i póki co mamy spokój.
        Tylko nie wiem na jak długo, bo dzieciak rośnie wink.

    • donatta Re: Dwulatek i McDonalds 22.10.03, 12:41
      Ja uważam, ze grunt to zdrowy rozsądek i umiar we wszystkim. Tak, jak
      powiedziałaś - domowe jedzenie z produktów kupowanych w sklepach też jest
      wielką niewiadomą i być może bardziej nieraz dziecku szkodzimy nieświadomie
      niż gdybyśmy zabrali je na obiad do Mc Donalda. Moje dzieci były parę razy w
      M, jadły frytki i nuggety, wcześniej brałam im soczki, ostatnie razy piły już
      colę i nie uważam, żebym robiła im krzywdę. Wiedzą, że to niezbyt zdrowe
      jedzenie i nienapraszają się o częste tam chodzenie ale każdą wizytę w M
      przyjmują z radością. Ponieważ zakazany owoc kusi, lepiej żeby od czasu do
      czasu pozwolić im na szaleństwo żywieniowe niż liczyć sie z tym, że kiedy
      dziecko wyfrunie spod naszych skrzydeł całe swoje kieszonkowe będzie traciło
      na tego typu żarcie. A wtedy już kontrola będzie trudniejsza.
      Pozdrawiam
      Donata
    • anma Re: Dwulatek i McDonalds 22.10.03, 13:03
      U nas jest prawie tak samo jak napisała wieczna-gosia, z ta róznicą, ze nasz
      brzdąc(4 lata i 3 miesiące) jeszcze smaku coli nie poznał i mam nadzieję ze
      jeszcze potrwa zanim pozna. Jeśli juz idziemy do M to zamawiamy dla niego
      zestaw z soczkiem pomarańczowym, frytkami i kawałkami kurczaka. Ja ewentualnie
      ciastko, ale jak jest w sezonie porzeczkowe, a mój mąż Big Maca obowiązkowo.
      Ale...jesteśmy tam niezmiernie rzadko, w czasie wakacji ze dwa razy (jadąc tam
      i spowrotem) i ze dwa razy przez pozostałą część roku. Oczywiscie synek na
      widok każdego M woła "frytki i mięsko!" ale trudno, nie chobie wołasmile)
    • kari7 Re: Dwulatek i McDonalds 22.10.03, 14:28
      My byliśmy w McDonladzie 2 razy i to tylko ze względu na zjeżdzlanię.To małemu
      sie najbardziej podoba, jedzienei go nie intersuje.Ale od razy rozpoznaje znak
      i chce iśc jak przejeżdzamy obo - ale jak mówię chodzi o zabawę na
      zjeżdzlani.No i w zestawie miał kaczkę z która teraz sie nie rozstaje.A resztę
      z zestawu zjedlismy my - on łyknął tylko odprbinę coli co było dla niego
      świętem.Drugim swiete byłu urodziny znajmego 7-latak na których wyjatkowo
      dostal parę łyczjów.Wie że coli mu nie wolno bo psują sie zeby i boli brzuch i
      nie urośnie.tak samo jest z chipsami, cukierki czasmi i mamaby też - zdko.Ale
      wszystko z umiarem.Zdrowe to nie jest, ale co jest dzisaj tak naprawde
      zdrowe.Mały do 15 mieisęcy był na zupkach ze słoiczka ( skaza białkowa) i zero
      nabiału za wyjatkiem jogurtów a sa dzieciaczki któe w 6miesiacu zjadają pierogi
      i rodzice się cieszą.
    • odalie Re: Dwulatek i McDonalds 22.10.03, 15:09
      Hej!

      Czy ja tu będę jedyną osobą, która w ogóle nie jada w McDonaldzie? smile

      W ogóle tam nie zachodzimy, dziecko nie zna tego smaku i siłą rzeczy nie
      dopomina się. Owszem, pytała "co to za budynek?" i wyjaśnialiśmy zgodnie z
      naszymi poglądami "w temacie" że to taka restauracja, gdzie się zjada szybko i
      byle jakie, tłuste jedzenie, które ani mnie, ani tacie nie smakuje. A te
      reklamy i zabaweczki to jak każda reklama, ma przyciągnąć klientów, skusić na
      coś co niekoniecznie jest dobre.

      Nie będę się rozpisywać, czemu nie lubimy tej sieci smile bo nie lubimy i już (to
      znaczy, argumenty by się znalazły, ale pewnie podważalne, niemniej jednak dla
      nas istotne).

      Jeśli musimy coś zjeść na mieście, co się zdarza niezwykle rzadko, to wolę
      kupić małej świeżutką bułkę, dać do zapicia jogurtem przez słonkę na ławce
      (wariant letnio-wiosenny) albo o zgroza! pójść do sprawdzonej kawiarenki na
      ciacho i tam poprosić o gorące mleko. Jest też sprawdzona pizzernia, z której
      raz na jakiś czas zamawiamy pizzę a dla małej obiadek - nie jest to szczyt
      dietetycznego rygoru, ale dla nas do zaakceptowania. Mamy też sprawdzone
      restauracyjki, ostatnio doszła nowa, gdzie dają pyszne jedzonko, wystrój jest
      rewelacyjny i obsługa miła - i choć ceny przystępne, to właśnie panuje nastrój
      restauracyjki a nie machiny do wchłaniania hamburgerów.
      • e.beata Re: Dwulatek i McDonalds 22.10.03, 15:18
        No właśnie, bo mówimy tutaj wyłącznie o jedzeniu.
        A np. w moim przypadku nie tylko o jakość posiłku chodzi.
        Taki Mc Kaczka to mi bar na dworcu PKP przypomina.
        I choćby tam sama zdrowa żywność była, to bym raczej na wynos braławink.
        Pomimo tego że dzieciństwo i młodośc to mi na stołówkach i barach mlecznych
        minęły. A moze dlatego takie przybytki omijam z dala wink.
        • edytek1 Re: Dwulatek i McDonalds 22.10.03, 16:38
          Moi sąsiedzi ludzie bardzo fajni swojego 3 lataka namawiają na żółtą kolei
          mieszają sok z wodą gazowaną. Narazie łyka...wink. My też czasmi jadamy w mc
          donald, ale bez przesady. Mała dostaje wtedy kurczaki, frytki bez soli pije
          swój sok. Nie jadamy tam codzienie i jak narazie moje dziecko nie przeżywa
          stresu gdy widzi M a tam nie idzie. A mozę jest za małe? Może tego typu
          atrakcje jeszcze przede mną?
        • anes28 Re: Dwulatek i McDonalds 22.10.03, 16:41
          No to z tym dworcem to chyba za mocne porównanie !!!! W końcu w McD jest
          czyściej i tak nie śmierdzi i nie ma mowy ze przyjdzie jakis syfiarski żul i
          bedzie ci sie wpatrywał w talerz że od razu odchodzi ochota do jedzenia.
          Poza tym tu jest kolorowo i daja balony,czy maskotki a na dworcu jest szaro i
          buro wiec co ma przyciagnac takiego malucha ???
          Tez jestem za przytulnymi , stylowymi wnętrzami - trzeba wyrabiac w maluchach
          poczucie piękna !!!!!!!!!!!!!
          Pozdrawiam
        • odalie Re: Dwulatek i McDonalds 22.10.03, 20:36
          A u nas to polityka... no ten - jak mu tam - antyglobalizm smile)))) i te de,
          nooo... wegetarianizm... i ta anarchija...

          smile))))))))

    • aronka1 Re: Dwulatek i McDonalds 22.10.03, 18:19
      Taaaa, prawie wszystkie Mamy są przeciwko. Ciekawa jestem skąd te tłumy w MD,
      że nie ma gdzie usiąść?... Widziałam już kiedyś...
      Zawsze twierdziłam, że jakbym chciała jeść tylko to, co zdrowe to umarłabym z
      głodu. Tak jak napisała jedna z Dziewczyn, też mieszkam w mieście, nie mam
      koło domu ekologicznych jarzynek ani krowy mlecznej.smile)) Kiedy robię zakupy w
      sklepie albo nawet na placu też nie mam pewności, że to jest dobre i świeże...
      Wczoraj zaszkodziły mi pyyyszne pieczarki, które kupiłam na placu. Były
      piękne, świeżutkie...
      Do MD też nie chodzimy codziennie, raczej wtedy, kiedy jesteśmy gdzieś na
      zakupach w jakimś markecie. A że Natalia w ogóle je niewiele z założenia wink,
      to cieszę się, jak zje nawet kilka tych frytek. A ja lubię frytki i surówkę.
      I jakoś nie dorabiam ideologii do tego całego MacDonalda. Uważam, że jest
      czysto, lepiej niż w niejednej restauracji. Chociaż zdarzyło mi się już
      widzieć takiego MD, że się niedobrze robiło. To było w Monako. Stwierdziliśmy,
      że u nas to by dawno taki chlew zamknęli. W Polsce się z czymś takim nie
      spotkałam nigdy!
      Jak ktoś nie chce, niech nie jada w tym kapitalistycznym przybytku wink, ale
      niech się nie łudzi, że omijając MD odżywia się na pewno zdrowo i rozsądnie.
      Zaznaczam, że umiar jest wskazany zawsze. Wiadomo.
      • odalie Re: Dwulatek i McDonalds 22.10.03, 20:45
        > Ciekawa jestem skąd te tłumy w MD,
        > że nie ma gdzie usiąść?...

        Pewnie z ulicy smile))))))

        A tak poważniej - mój ex bardzo lubił McDonalda i nawet ze trzy razy (ex był
        hmm, oszczędny a jednocześnie uważał, że musi jako ten samiec za mnie płacić)
        tam byłam. Marzeniem exa było kiedyś zarabiać tyle pieniędzy, aby mógł bez
        oporów pójść i kupić sobie choć raz na tydzień Big Maca i cośtam cośtam. Pewnie
        teraz chadza tam regularnie z rodziną smile bo zarabia dość przyzwoicie, jak
        mniemam.

        > I jakoś nie dorabiam ideologii do tego całego MacDonalda.

        No widzisz, Ty nie - a ja tak smile))))

        > Jak ktoś nie chce, niech nie jada w tym kapitalistycznym przybytku wink

        To i nie jadam, i jakbyś zauważyła, nikogo nie wyzywam smile))) ani nie
        strofuję smile)) za jadanie. Po prostu pokazałam mój punkt widzenia, nasz sposób
        bycia. No, to jest fakt. Mam dziecko. To dziecko nie jada w McDonaldzie.

        > niech się nie łudzi, że omijając MD odżywia się na pewno zdrowo i rozsądnie.

        Jak raz mnie nie chodzi wyłącznie o zdrowe odżywianie się. Akurat nie przepadam
        za mcdonaldyzacją życia - przejawiającą się w tym przypadku jadaniem w
        McDonaldzie smile)). Akurat wolę pokazywać dziecku, że na mieście można zjeść
        pierogi ruskie w ładnej restauracyjce, na stole nakrytym czystym obrusem. Na
        frytki i tak się natknie. No już tak mam smile))



        • aronka1 Re: Dwulatek i McDonalds 22.10.03, 22:15
          odalie napisała:

          > A tak poważniej - mój ex bardzo lubił McDonalda i nawet ze trzy razy (ex był
          > hmm, oszczędny a jednocześnie uważał, że musi jako ten samiec za mnie
          płacić)
          > tam byłam. Marzeniem exa było kiedyś zarabiać tyle pieniędzy, aby mógł bez
          > oporów pójść i kupić sobie choć raz na tydzień Big Maca i cośtam cośtam.
          Pewnie
          >
          > teraz chadza tam regularnie z rodziną smile bo zarabia dość przyzwoicie, jak
          > mniemam.
          >
          Chyba nie trzeba zarabiać kokosów, żeby czasem zjeść coś w MD. My też
          zarabiamy przyzwoicie i nie chadzamy tam regularnie. A pierożki, o których
          piszesz niżej też kosztują. wink


          > > Jak ktoś nie chce, niech nie jada w tym kapitalistycznym przybytku wink
          >
          > To i nie jadam, i jakbyś zauważyła, nikogo nie wyzywam smile))) ani nie
          > strofuję smile)) za jadanie. Po prostu pokazałam mój punkt widzenia, nasz
          sposób
          > bycia.

          Przecież ja nie napisałam, że ktoś tu kogoś wyzywa! Oczywiście, że masz prawo
          mieć swoje zdanie i je tu wypowiedzieć. Od tego jest forum. smile

          >
          > Jak raz mnie nie chodzi wyłącznie o zdrowe odżywianie się. Akurat nie
          przepadam
          >
          > za mcdonaldyzacją życia - przejawiającą się w tym przypadku jadaniem w
          > McDonaldzie smile)). Akurat wolę pokazywać dziecku, że na mieście można zjeść
          > pierogi ruskie w ładnej restauracyjce, na stole nakrytym czystym obrusem. Na
          > frytki i tak się natknie.


          Ależ ja też nie jestem za mcdolandyzacją życia, jak to ładnie ujęłaś wink ! Nie
          urządzam tam dziecku urodzin i nie chodzę tam przy każdej nadarzającej się
          okazji! Po prostu jeśli chcę szybko zapchać żołądek, a trafi się MD (tak jak
          napisałam np. przy okazji większych zakupów) to nie wybrzydzam. I nie powiem,
          że to jest "be", tak z założenia, bo może tak wypada. Poza tym daleka jestem
          od takiej "amerykanizacji", jak to niektórzy mają. wink Nie urządzam w domu
          Hallowinn (tak się pisze?), i nie noszę majtek z flagą amerykańską, a
          widziałam takie, serio! smile)) Ja tylko jestem baaardzo wygodna. Jak jestem
          głodna, to rzucę się naaaaawet na frytki w MD... wink)) Chociaż oczywiście wolę
          takiego na przykład filecika z mintaja z frytkami i surówką w fajnej
          restauracji... Mmmnnniaaaammmm.....
          Pozdrawiam!
          • odalie Re: Dwulatek i McDonalds 23.10.03, 10:00
            Hej-hej!

            To o moim exie to było z czasów studenckich, kiedy cena solidnego posiłku w
            McDonaldzie przekraczała możliwości maluteczkiej kieszeni - jadało sie
            zazwyczja chińskie zupki oraz piwo smile))) a do dziś to zapamiętałam, bo według
            mnie to śmieszne - takie marzenie...
    • ma.pi Re: Dwulatek i McDonalds 22.10.03, 22:04
      anes28 napisała:

      > Nie wiem już jak to się zaczeło....Czasami z mezem lubimy przekasic cos w Mc
      > Donaldzie, naz synek posmakował i oszalał na tym punkcie. Nie umie za bardzo
      > mówić ale znak "wielkie M" rozpoznaje na kilometr i woła 'am am". Co ciekawe
      > w domu musze go zawsze pilnowac zeby coś zjadł a tam je z przyjemnością...no
      > i oczywiście musi być "kolka" (czyt coca-cola).
      > Czy powinnam unikac tego typu miejsc, czy to naprawde jest takie niezdrowe,
      > a moze wrecz niebezpieczne ???? Jak teraz ewentualnie oduczyc go takiego
      > jedzenia, skoro wpada w ryk kiedy mijamy McDonalda nie kupujac nic ?
      > Czy wasze maluchy tez to lubią ???


      A my jemy od czasu do czasu i zyjemy i nie utuczylismy sie.
      Starszy syn poznal McDonalda pozno, ale mlodszy juz ok. roku posmakowal frytki.
      Jedynie co to coli raczej nie bierzemy, wolimy inne napoje.
      Starszy syn lubi tylko "chicken nuggets" (kurczak w panierce) i frytki. Mc-
      kanapki mu nie smakuja. Mlodszy jak na razie tylko we frytkach gustuje.

      A pizza to taki same "junk food" jak i McDonald.

      Pozdr.

      P.S A z tym "zdrowszym" jedzeniem w innych restauracjach to tez roznie bywa.
      • wieczna-gosia Re: Dwulatek i McDonalds 23.10.03, 06:17
        Dziewczyny, ale co wy na odalie wsiadlyscie?
        Ona procz jedzenia ktore jej nie smakuje ( a tu rzecz gustu) napisala o
        globalizacji wink) a to dla ideologa powazny argument wink)
        I wtedy pizza z indywidualnej knajpki to nie to samo junk food. Nie mowiac o
        tym, ze pizzy nie robi jedynie Pizza hut wink) i pizza niekoniecznie junk food
        byc musi. Tak samo zreszta jak hamburger moze byc calkiem zdrowy i
        pelnowartosciowy, jak o zrobimy w domu z kielecinki, wsadzimy w zytnia
        buleczke i dowalimy surowki wink)
        Ja w ciazy mam w ogole jazde na fishmaca wink) ze wzgledu na sos tatarski wink)
        prbowalam robic w domu sama lub kupic gotowy- to nie to.
        A w trasie, bo najczesciej tak korzystamy z MD- tam jest przewijak, mam
        pewnosc ze bedzie ubikacja, mam pewnosc ze czysta. Ze kawa bedzie miala taki
        to a taki smak, ze moge dostac swoerzo smazone frytki bez soli, ze w dodatku
        bedzie jakies ustrojstwo dla dzieci i one sobie tam pojda a my z mezem te kawe
        spokojnie wypijemy wink)
        Co wiecej- ja robie urodziny corek w domu. Ale kolo 1 klasy obie zapragnely
        mec urodziny w MD. I mialy. Bylo kijowo wink) i juz nie chca wink) Uwazam niemniej
        jednak ze rodzice maja prawo do swoich pogladow (chociaz corka wege mojej
        qumpeli tez przyszla i pila sok i salatke jadla oraz cheesburgery bez
        wolowiny) i jak nie chodza to niech nie chodza wink) Ja jak mowie bywam, raz na
        pol roku wink)
        • odalie Re: Dwulatek i McDonalds 23.10.03, 10:04
          Eee, nikt specjalnie nie wsiadł smile))))

          No ja tak mam i już smile

          Ja w ogóle mam dużo w temacie jedzenia smile))) więc nie uważam mojego zachowania
          (co do jedzenia i żywności) za normę.

          Może się kiedyś podzielę, pewnie niektóre dziewczyny pamiętają, że Odalinda to
          ma problem z dojadaniem resztek... smile)))

          A czy wypada nie jadać w McDonaldzie? Hmm, nie byłabym taka przekonana, czy to
          teraz jest na fali. No my tak mamy i już. Zawsze czułam jakieś obiekcje, a przy
          moim facecie to już ufff, przesiąknęłam... a taka grzeczna dziewczynka ze mnie
          była... kiedyś smile)))
          • adzia_a Re: Dwulatek i McDonalds 23.10.03, 10:24
            A ja się nawet nad ideologią nie zastanawiam, po prostu to jedzenie jest tak
            paskudne, ze musiałabym sobie chyba ideologię dorobić do jedzenia tego czegoś ;-
            ))))))

            Pewnie, że tam to "wiem, co jem" - silikon i dyktę wink))
    • maak3 Re: Dwulatek i McDonalds 23.10.03, 07:48
      ja mcdonaldsa potraktowałam bardzo instrumentalnie (przy oburzeniu otoczenia,
      które z takich samych przyczyn jako odalie nie chadza do mc) podczas
      odstawiania malucha od piersi, wówczas prawie 3 latka bez 2 miesięcy

      otóz z braku innych pomysłów roztoczyłam przed synem wizję świetnej zabawy w
      kulkach,zjeżdżalniach i etc. ale wtedy kiedy przestanie ssać piersi, bo tam
      chadzają dzieci nie ssające piersi (jakoś nie jestem i nie byłam dumna z tego
      pomysłu, ale...), obietnicę wsparłam jeszcze własną stanowczościa i w tydzień
      poradziliśmy sobie z zakończeniem karmienia, a po pierwszej nocy bez
      piersiowej dumny synek z tatusiem powędrowali do ''jaskini konsumpcji''
      pobrykać w kulkach i zjeść loda
      a mc traktujemy awaryjnie na wakacjach, zdrowe to jedzenie nie jest,ale daje
      gwarancję czystej łazienki i porządnej kawy
    • e.beata Re: Dwulatek i McDonalds 23.10.03, 15:33
      Jeju, czy my musimy toczyć spory nawet w tak błachej sprawie?????
      To jak dyskusja czy lepsze pierogi z serem czy z owocami.
      McD rzecz gustu i kubków smakowych.
      Nie ma tu przecież mamy która 4 razy w tygodniu prowadzi dzieci do McD bo na
      taką to można by wsiąsć wink i na dobrą drogę, jedynie słuszną sprowadzac wink.


      • odalie Re: Dwulatek i McDonalds 23.10.03, 22:20
        Jakie tam zaraz spory...

        O ile pamiętam smile))))) w poście nr 1 padło zapytanie, jak sobie radzić z
        maluszkiem, który nie powinien, tak na zdrowy rozsądek, jadać w McDonaldzie, a
        tak polubił, że aż za bardzo (według własnej mamy - chyba dobrze zrozumiałam),
        oraz pytanie: a jak nasze dzieci?

        Nio to podsumowując smile moją odpowiedź - można nie prowadzać dziecka do
        McDonalda i jest to technicznie wykonalne. Można jeść na mieście w innym stylu.
        Moje dziecko nie jada w McDonaldzie. Powody dla których nasza rodzina tam nie
        jada nie są wyłącznie natury dietetycznej.

        I tyle smile)))))))))))

        Jeśli ktokolwiek poczuł się urażony, to choć się nie poczuwam do winy, i tak z
        góry, dołu i z boku smile))))))) przepraszam. Każdy robi, co lubi, i daży do tego,
        co mu zapewni szczęście.

        I jeszcze jedno, ale ważne.

        To że my nie jadamy etc. nie oznacza, że np. zakażemy latorośli pójść na
        urodziny kolegi do tej "zakazanej agendy banku światowego" smile)))))))))))).

        Nie oznacza, że gdyby tak wypadło, że znajomi nas by tam wciągnęli (byłaby to
        decyzja znajomych, a niegrzecznie byłoby odcinać się i separować), to
        demostracyjnie nie kupiłabym nawet herbaty czy soku.

        Nie oznacza, że naklejamy z tatusiem metki #$%&* albo %^&** ludziom jadającym w
        McDonladzie i uczymy córkę, że to takie okropne, takie niestylowe smile))) Po
        prostu wyjaśniamy jej nasz punkt widzenia, skłaniamy do zastanowienia,
        podsuwamy inne kuszące opcje (ale z nas mali manipulatorzy, heheheh) no i
        staramy się być konsekwentni.



        • anes28 Re: Dwulatek i McDonalds 23.10.03, 23:15
          To prawda nie chodziło mi o jakies spory, bo i po co różnice między nami
          mamami !!!!
          Chodziło mi zwłaszcza o to czy to tylko mój syn rak reaguje widząc Mc
          Donalds'a i jak mu to wybić z głowy, jak sobie radzić ????
          Dzięki za wszystkie uwagi.
          Pozdrawiam
          • odalie Re: Dwulatek i McDonalds 24.10.03, 15:12
            A co z barem w IKEA?

            W IKEA są kulki i zjeżdżalnia, sa zabawki, no i jest bar. Są tam także dania
            dla dzieci, choć pewnie jestem wybredna smile) ale jak dla mnie, nieco zbyt tłuste
            i słone, może źle trafiłyśmy.

            Może spróbować pokazać synkowi inne miejsca, gdzie się jada a też jest coś
            fajnego dla maluszków (zabawki, dzięcięcy wystrój) - tak na zasadzie, nie samym
            McDonaldem człowiek żyje. Ja Ciebie Anes rozumiem, tak małego chłopca jak Twój
            nie skusisz na "ą-ę" i bawienie się w małą damę przy obrusie smile No i chyba nie
            da się inaczej, jak samemu sobie odmówić - ech, wiem to też trudno, myśmy sobie
            zacisnęli pasa na słodkie smile)))
            • anes28 Re: Dwulatek i McDonalds 24.10.03, 21:51
              Co do Ikei, to raczej tez omijam i nie ze względu na jedzenie tylko właśnie na
              te kulki ! Mój synuś swego razy tam wszedł i nie bardzo mógł wsrać , nie
              mówiąc już o poruszeniu sie...chyba jednak za krótkie nóżki (zreszta
              pozwolenie teoretycznie jest dla dzieci od 3 lat). Troche sie zestresował i
              gdyby nie pomoc innych dzieci to sama musiałabym wejść w te kulki !!!!

              Innych miejsc z dzieciecym wystrojem raczej nie ma.....no chyba ze o czyms nie
              wiem???? Białe obrusy czasem sie zdarzaja ale to od duzego świeta bo to jednak
              kosztuje ....
              I rzecz najistotniejsza...jak ja ci zazdroszcze takiego zacisniecia pasa na
              słodkie....ja jestem za słaba.....musze co dzień chrupnąć coś słodkiego do
              inaczej mnie roznosi !!!!!
              To głupota, bo przeciez marzy mi sie zeby schudnąć choć 5 kg (jest 70 !!!!!),
              a jednak brak samozaparcie i konsekwancji w działaniu.
              Może jak przestanę karmić małą to zacznę jakąś radykalną diete ?!?!?!? Ale jak
              tu siedzieć cały dzień w domu i nie zaglądać do lodówki ??????!

              Boże ale odeszłam od tematu !!!
              Pozdrawiam
              • odalie Re: Dwulatek i McDonalds 24.10.03, 21:58
                Eee, muszę się przyznać, że odkąd mała w przedszkolu reżim nieco
                szwankuje smile))) ale jakoś się dało - argumentem był stan zębów małej, choć po
                prawdzie to wcześniej ona wcale nie zajadała się słodyczami, ale chcieliśmy
                mieć czyste sumienia smile (chociaż stomatolodzy twierdzą, że niech tam słodycze,
                byle myć zęby, ale my chcemy być bardziej papiescy niż dentyści i tak dalej).

                Ja też bym chciała schudnąć, też mam akurat 70 kilo smile))) i nawet na ciąże nie
                mogę zwalać, było nawet mniej, a przybyło gdy mała wyszła z wózka uncertain i tak
                sobie na mnie te ciałeczko siedzi, no i te pierożki smile))))))))

                Łoj, kupiłam buty na obcasie i czuję, że za ciężka na nie jestem uncertain

                Pytanie - czy jadasz solidne główne posiłki, takie wiesz, urozmaicone,
                wieloskładnikowe, no i czy jadasz je powoli i w spokoju? Pewnie nie, co? I stąd
                ta lodówa kusi...
                • anes28 Re: Dwulatek i McDonalds 25.10.03, 21:10
                  Powiem ci że nie wiem skąd sie to bierze ze kiedy siedze w domu to ciagle
                  myslę o jedzeniu !!!! A najgorsze sa dni kiedy postanawiam sobie dziś juz nie
                  żre...stop odchudzanie _ wtedy myli o jedzeniu nie opuszczaja mojej
                  głowy....no i przewaznie pękam.
                  Poza tym nie lubie jak sie coś marnuje wiec zjadanm wszystkie resztki i to co
                  zalega w lodówce.....jak śiwnka -dosłownie !!!!!
                  Żyję jednak nadzieja ze kiedy zacznę pracowac coś sie zmieni !!!! Tylko kiedy
                  ja zacznę pracować skoro mała ma 7 m-cy i trzeba by ja "odchować " !!!
                  Pozdrawiam
                  A od jutra szlaban na słodycze i ja i mały !!!
                  Dziś tak mogę obiecać bo jestem po przesłodkiej i tuczącej chałwie !!!! Tak ze
                  moze ze dwa dni nie bedzie mnie ssało !!!!
                  • odalie podjadanie i inne: raczej OT :) 25.10.03, 22:26
                    Hej!

                    A ja ostatnio wpadam ze stresu w stres i chyba zaczynam hodowac bulimię sad Albo
                    w ogóle nie jem, albo się rzucam na żarcie sad - zaczyna się to wymykac spod
                    kontroli, ale co ja mam zrobić, gdy wychodzę do pracy (zwłaszcza nowej) nie
                    jestem w stanie nic przełknąć, a wieczorami jestem głodna jak wilk...

                    Na zachętę powiem Ci, że im mniej się zjada - a już słodkości zwłaszcza - tym
                    mniejszy, stopniowo, apetyt. Spróbuj pić dużo chłodnych niesłodkich płynów, gdy
                    Cię ssie na dobre co nieco smile - pomaga. Nieźle także wypić kefir zmieszany z
                    otrębami - łagodzi łaknienie i wzmaga przemianę materii czy jak to się
                    eufemistycznie określa smile))) No i myślenie o diecie wzmaga apetyt - mechanizm
                    obronny organizmu.

                    System "słodycze w weekend" też wbrew pozorom nie jest taki trudny - niby sobie
                    odmawiasz, ale z takim poczuciem że i tak skapnie smile))) łatwiej to znieść,
                    weług mnie.

                    Ale ja nie karmię, nie chodzę na siłownię, a apetyt to mam! Gdzie te czasy gdy
                    się kursowało cały dzionek na (w sumie) dwóch kanapkach, jogurciku i bananie...
                    Tylko, że wtedy miałam reprymendy od lekarzy i jak na sprawę spojrzeć z
                    dystansu, to była pewnie taka lekka anoreksja. Kiedyś w czasie studiów zdarzyło
                    się, że zajadałam problemy czekoladą (a tak po pięć tabliczek dziennie) i
                    doszłam do niebotycznej wagi 63 kilo!!! oczywiście potem schudłam, ale te 63
                    kilo to był wtedy dla mnie szczyt szczytów nie do pomyślenia... no i na co mi
                    przyszło smile))))))))) ?

                    Podobno źle teraz nie wyglądam, ale nie czuję się sobą, tyle lat już mija a ja
                    nadal nie czuję się sobą w swojej skórze i tylko mi nie mówicie,
                    dziewczyny, "ty idź do psychoanalityka" smile))))))

                    Aha, wiesz Anes - póki mała siedzi w wózku korzystaj z tego, biegaj z nią, łaź
                    na szybkie spacery! Potem gdy dzidzia tupta powoli i niedaleko oj jest gorzej.

                    • anes28 Re: podjadanie i inne: raczej OT :) 27.10.03, 09:48
                      Niedziela mineła bez słodyczy ! Sukces!
                      A od dziś postanowiłam ćwiczyć, tylko najpierw chwilka na forum, potem ogarnąć
                      mieszkanie, prasowanie , dzieci.......pewnie znów wszystko bedzie wazniejsze
                      (bo lenistwo jest lenistwem !)

                      Co do spacerów to z wózkiem i owszem , w wózku 7 mies. Zuzia , ale jest
                      jeszcze mój dwuletek tup tup - niestety. Tak ze szybkie i długodystansowe
                      spacery odpadaja. Właściwie nie wem czy to wogóle jest spacer bo to głównie
                      okoliczne place zabaw. Ja bym to nazwała wyjsciem z domu.

                      Co do wagi to sie nie poddawaj pomysl ze jest nas wiecej. W końcu te 70 kilo
                      to nie jest tak strasznie dużo !!! (ale jak by było o 10 mniej to by było
                      świeto !)
                      Połączmy swoje mysli i do dzieła. Reżim i tyle ! Tylko jak to zrobic by nie
                      jesc po 18.00 ........dla mnie to katorga.
                      Pozdrawiam i dzieki za rady.
                      • odalie dalej OT 27.10.03, 11:22
                        Nie poddaję się, nie poddaję... eee, chyba się poddałam sad mam nowe ciuchy na
                        nowy rozmiar i tyle...

                        A co do wagi, zapomniałam napisać ze mam 178 cm wzrostu, więc może rzeczywiście
                        te 70 kilo mi pasuje...?
                        • anes28 Re: dalej OT 27.10.03, 16:21
                          Załamałaś mnie !!!!!!!!!!! To ile ty chcesz ważyć przy twoim wzroście ?????????
                          Chcesz byc jak te wieszaki na wybiegu ????
                          Ja nawet nie pisze jaki mam wzrost bo przy tobie to jestem kurdupel!!!! I
                          grubas!!!!
                          I oczywiscie nie pocwiczyłam, bo przypomniało mi sie ze jutro mój mąż ma
                          imieniny i musze upiec ciasto do pracy.....i popróbowałam słodyczy NIESTETY !
                          Ale od jutra ćwiczę !!!!
                          Pozdrawiam.
                          • odalie Re: dalej OT 27.10.03, 17:33
                            Anes, kochanie, przecież pisałam, że nie jestem normalna smile))))))) i że
                            zahaczyłam w swoim życiu o anoreksję uncertain i rzeczywiście wyglądałam prawie jak te
                            wieszaki na wybiegach (bo biodra mama natura dała mi taaakie rozłożyste, nigdy
                            niżej 98 cm nie zeszłam, ale w tali to ja miałam kiedyś... 57 cm... nie
                            żartuję... naprawdę miałam) i jak ja ma się teraz czuć?...

                            • anes28 Re: dalej OT 29.10.03, 08:49
                              Włśnie teraz powinnaś sie czuć dobrze. Sprawdz jakąkolwiek tabele ile powinno
                              sie ważyć przy twoim wzroście - jesteś idealna. No chyba ze marzy co sie
                              kariera modelki....no to chudnij chudnij.....bo tam tylko te z anoreksją !!!!
                              I nie mów mi ze znow chcesz mieć 57 w pasie ?!?!?!!!!!!! Tyle to maja
                              dzieci !!!
                              Pomyśl ze ja na twoim miejscu czułabym sie jak extra laska - i moglabym bez
                              wyrzutów zjadać sobie i słodycze i pierożki.
                              Pozdrawiam
                              • odalie Re: dalej OT 29.10.03, 12:37
                                Masz rację, ale smile))))))....

                                Teraz w pasie mam około 70 cm a w pupsku całe 103 w porywach do 105... Talia
                                może być smile))) zła nie jest, ale to dupsko smile))))))

                                Mój problem to te wspomnienia - no wiesz, inny obraz mojego ciała nadal noszę w
                                głowie, a inny widzę w lustrze.

                                Dobrze wiem, że kiedyś zamiast ładnych piersi miałam dwa tatuaże smile)))) a poza
                                tym nieco za ostry nos smile)))

                                A za dużo jeść nie powinnam przy moim trybie życia - w rodzince krążą jakieś
                                podejrzane otyłe geny smile
    • ewbal Re: Dwulatek i McDonalds (dla cierpliwych!!!) 25.10.03, 10:13
      To i ja sie dopiszę, tak ogólnie, po przeczytaniu wszystkich postów.

      Nasze niespełna dwuletnie dziecko w McD nie jada. A dlaczego? Bo rodzice nie
      przepadają za takim jedzeniem, a co za tym idzie nie chadzają tam. Poza tym
      uważam, że jedzenie z McD jest bardzo niezdrowe i jeżeli już się gdzieś
      wybieramy, to raczej na pizzę. Ktoś napisał, że pizza to takie same "junk
      food" jak jedzenie z McD, ale ja sie z tym nie zgodzę. Oczywiście nie zaliczam
      pizzy do super zdrowego, pełnowartościowego jedzonka, ale w porównaniu z takim
      np. hamburgerem niewątpliwie wygrywa. Pizza to poprostu ciasto drożdżowe z
      warzywami, mięsem (my bierzemy najczęściej z piersią kurczaka) i żółtym serem.
      A czym jest hamburger? Pierwotnie, kiedy to ponad sto lat temu niemieccy
      marynarze nauczyli kucharzy z nowojorskiego portu przyrzadzania siekanej
      wołowiny w stylu hamburskim, był poprostu chudą smażona wołowiną. Teraz tej
      wołowiny znajdziemy w hamburgerze ok. 30%, a reszta to tłuste mięso, sól oraz
      substancje dodatkowe: nadający smak glutaminian sodu, utrzymujące konsystencję
      fosforany i barwniki.

      Mimo tego co napisałam, nie zarzekam się, że nigdy dziecka tam nie zabiorę, bo
      jak we wszystkim trzeba zachowac pewiem umiar i rozsądek. Nie krytykuję też
      tym samym mam, których maluchy juz poznały smak jedzenia z McD i przyznaję
      rację tym, które już z dwojga złego wybieraja frytki i kawałki kurczaka a nie
      hamburgera. Chociaż chciałabym wiedziec ile razy smaży się te frytki na jednej
      porcji oleju (???).

      Napisałam, że nie zarzekam się, że moje dziecko nigdy nie odwiedzi McD, ale
      mam nadzieję że nastąpi to conajmniej za 2-3 lata. Wg mnie dwuletnie dziecko
      jest zdecydowanie za małe na tego typu jedzenie. Zastanawia mnie przy tym
      nastepujący fakt. Do ukończenia przez dziecko pierwszego roku mamy starają się
      żywić swojego malucha wg zaleceń IMiDz, pytają kiedy podać mięsko, kiedy
      jogurt, a kiedy Danonka, zaś po przekroczeniu magicznej daty pierwszych
      urodzin zasady te zdecydowanie się rozluźniają. Widziałam juz tutaj na forum
      wojny na temat podawania roczniakom Danonków (ho!ho!), czy podawania słodyczy.
      A moje dziecko smak słodyczy juz zna od dawna. Oczywiście nie sa to lizaki,
      m&m, batoniki ale np. lody, mleczna czekolada, no i oczywiście od czasu do
      czasu nie więcej niż 2-3 kostki (więcej i tak nie chce).

      Ach i jeszcze jedno. Wiele z Was argumentuje, że w dzisiejszych czasach
      wszystko jest niezdrowe, szczególnie w mieście, gdzie nie mamy mozliwosci
      uprawiać ogródka, czy chować kurek, świnek. Racja, ale czy z tego powodu
      zaczniemy podawac dzieciom lizaki, chipsy, frytki i hamburgery, bo przecież
      jabłka, marchewka i mieso tez są niewiadomego pochodzenia. Oczywiście nie
      mówię, ze Wy tak robicie, bo dobrze przeczytałam Wasze wypowiedzi i wiem, że w
      McD pojawiacie sie sporadycznie. Po prostu napisałam o tym, bo irytuje mnie
      taki argument. Uczciwiej byłoby napisać, że chadzamy tam od czasu do czasu, bo
      lubimy tam coś przekąsić. I już!!!

      Anes, odpowiadając na Twoje pytanie, wg mnie raczej powinnaś unikać tego typu
      miejsc. Ale jeżeli juz macie ochotę coś tam zjeść, to małemu zaserwujcie
      frytki bez soli i kawałki kurczaka. Ale błagam, nie dawajcie dziecku coca-
      coli, to prawdziwe świństwo (które ja lubię i piję od czasu do czasu), które
      absolutnie nie nadaje się dla dzieci.
      A jeżeli chcesz oduczyć synka takiego jedzenia, to niestety sama też musisz z
      niego zrezygnować. To tak jakbyś jadła przy dziecku czekoladę, a jemu nie dała
      nawet kosteczki tumacząc, że to niezdrowe dla zębów i tuczące. Najlepiej
      omijać McD szerokim łukiem, no chyba że stoi on koło waszego domu...

      ---
      Pozdrawiam
      Ewa, mama Jakuba (22 m-ce)
    • monika.zdz Re: Dwulatek i McDonalds 27.10.03, 12:12
      Grunt to nie przeginać w żadną stronę.Moje niespełna 3 letnie dziecko uwielbia
      frytki (wszystko jedno czy to KFC czy McDonald).Jadł je kilka razy z wyraźną
      przyjemnością ,a ja nie uważam,że sporadyczne sprawianie mu takiej przyjemności
      jest szkodliwe.Nie je żanych hamburgerów i tym podobnych wynalazków-nawet go
      nie interesują,tylko frytki.Generalnie,wiem,że to jedzenie tzw.wysoko
      przetworzone czyli niemal bez wartości jeżeli chodzi o witaminy czy
      mikroelementy,przy nadużywaniu napewno tuczące ale raz na jakiś czas można coś
      takiego przekąsić bez szkody dla zdrowia.Nie wpadajmy w histerię w temacie
      fastfooda.
    • szwedka_kredka Re: Dwulatek i McDonalds 27.10.03, 18:34
      A ja sobie myślę, że to ważne co pisze Odile o makdonaldyzacji (jest taka
      książka "Makdonaldyzjacja społeczeństwa" nawet). Bo w McDonaldzie jesteśmy
      manipulowani - frytki wysypują się z papierowej torebki, bo mają robić
      wrażenie, że ich dużo, sałata wystaje, bo jest centymetr większa od bułki,
      krzesełka niewygodne, żeby zjeść i szybko wyjść, stoliczki małe, żeby nie
      rozłożyć gazety itd.
      Makdonaldyzjacja to nie tylko jedzenie, to szybki sposób życia, zrzucanie coraz
      większej ilości obowiązków na klienta (każdy kto ma do czynienia z
      elektronicznym "bankierem" w Citibank np. wie o czym mówię).
      Problem jest więc wielce głęboki, o charakterze społecznym smile
      W każdym razie badania wykazały, że McDonalds jest w USA pod względem
      popularności na 2. miejscu, zaraz po Świętym Mikołaju.
      A czy sieć Sphinx to też nie swego rodzaju "Makdonaldy" - wszędzie
      najważniejsze są - przewidywalność i efektywność - szybko i w miarę tanio.
      A tabletka zamiast filiżanki kawy?
      Okulary w godzię (Vision Express).
      Zdjęcia w godzinę.
      Hotel Ibis zamiast "bed and breakfast".
      Możnaby szukać przykładów makdonaldyzacji (w ramach rozrywki).

      P.S. Trochę cytatów: "Świadomość, że McD niczym nie zaskoczy, działa na
      człowieka krzepiąco".
      "Kiedyś podróżowano w poszukiwaniu różnic, teraz ludzie chcą jednolitości i
      przewidywalności".
      "Gotowanie w McD to jak łączenie kropek nazywane rysowaniem".



      • e.beata Re: Dwulatek i McDonalds 28.10.03, 13:39
        szwedka bo takie czasy, niestety ;-(((((((
        Komercja i ciągły brak czasu.
        Z jednej strony technika nas wyręcza z drugiej czasu nie przybywa a wręcz
        przeciwnie wink


        p.s.
        mały zażyczył sobie soczek w buteleczce z tworzywa. Ale nie tak jak zawsze
        przelewany, miał zostać zakupiony w sklepie wink))
        Przeszukałam 5 (!) sklepów.
        W tworzywach była woda, którą zresztą kupujemy, napoje energetyzujące, coca-
        cola, Hoop i spółka czyli napoje niby dla dzieci wink nawet kształt butelki
        zachęca ale wystarczy przeczytać skład sad(( barwniki sztuczne i konserwanty.
        Nigdzie nie było normalnego soku!!!!
        Kubusie itp. w szkle, zdrowiej, ale zyczenie było jasne a przelewanie nie
        wchodziło w grę.
        Czy tak jest w całym kraju?????
        Butelki z plastiku są wygodne bo lekkie i nietłukące.
        Jż. maluchy mają ochotę na coś innego niż woda, czeka nas przelewanie??




        • izunia6 Re: Dwulatek i McDonalds 28.10.03, 14:03
          Nie jestem pewna, czy nie jest to podyktowane jakimś konkretnym powodem. Np
          ketchup w sloiku może być bez konserwantów, w plastikowej butelce już nie.
          Myślę, że to samo jest z sokami, jeśli mają być rzeczywiście bez konserwantów i
          z soku owocowego, to muszą być w butelce szklanej lub wyściełanym kartoniku.
        • anes28 Re: Dwulatek i McDonalds 28.10.03, 16:44
          Sa jeszcze soki w kartonikach..ale nawet nie wim czy w zwiazku z tym posiadaja
          konserwanty czy nie ????
          Mój syn czasem takie pije, ma przy okazji zabawe ze słomką
          • e.beata Re: Dwulatek i McDonalds 29.10.03, 14:17
            czyli przelewanie wink

            Kartoniki już się mojemu znudziły, a w podróży, czy wyjściach bardziej ruchliwo-
            spacerowych sie nie sprawdzają. Lubi często i mało wink.
      • wieczna-gosia Re: Dwulatek i McDonalds 28.10.03, 14:07
        Kiedy jade ze starszymi dziecmi na gimnastyke- one ida cwiczyc a ja w MD pije
        kawe i rozkladam gazete. I siedze tam poltorej godziny przy tej kaiwe i tej
        gazecie ktorej w domu nigdy bym tak dokladnie nie przeczytala.
        moim zdaniem mocdonaldyzowac sie mozna wszedzie. I spieszyc tez. Od nas zalezy
        jak sprawe rozegramy wink)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja