Dodaj do ulubionych

Wspólne spanie

26.11.08, 01:41
Witam
Dobrze ze Was znalazlemsmile
Sprawa jest nastepujaca.Corka - 18 miesiecy - za nic nie chce spac
sama.Trzeba byc przy niej jak usypia.Potem sobie troche pospi w
swoim lozeczku.Jednak po jakich 2-3 godzinach juz sie budzi.Trzeba
ja przeniesc do naszego lozka i tam juz dalej spi.Nie da sie
przeniesc do swojego bo zaczyna sie "koncert".A glos to ma niczego
sobie.
Osobiscie mi sie to niespecjalnie podoba.Jednak zona mowi "ja spalam
z mama dlugo".I na tym sie konczy nasza dyskusja.
Chociaz jak jest ze mna w ciagu dnia to zasypia sama w swoim
lozeczku.Moze "wyczaiła" ze placzem to niewiele osiagnie i musi
usnac sama w lozeczku ??
Z zona tak nie usnie.Musi byc kolo niej.
Jak Madzi "wyperswadowac" spanie w swoim lozeczku?
Doradzicie cos ??

Pozdrawiam smile
Obserwuj wątek
    • kinga127 Re: Wspólne spanie 26.11.08, 06:13
      Cóż, nie mam doświadczenia w tej sprawiesmile. Od urodzenia córeczka spała sama,
      mimo, że karmiłam piersią, nie wyobrażałam sobie sytuacji spania dodatkowo z
      dzieckiem, głównie ze względu na zbyt -wg mnie- małą ilość miejsca na trzy osoby
      i brak intymności z mężem. Mała "spała" z nami dokładnie 2 razy jak miała tak
      około 2-3 miesięcy. Wtedy to właściwie nie spała, a drzemała obok mnie a ja z
      nią - koszmar totalny. Używasz słów trzeba, nie da się. Kurczę wydaje mi się, że
      wszystko się da, trzeba tylko chciećsmileMoim zdaniem to błąd przyzwyczaić dziecko
      do wspólnego spania, teraz gdy Twoja córeczka ma 1,5 roku masz twardy orzech do
      gryzieniawink, bo dzieciak głupi nie jest, swój rozum ma i dobrze sobie kombinuje,
      pomoże pewnie żelazna konsekwencja, ale z tym może być trudno, bo Twoja żona nie
      ma nic przeciwko spaniu z dzieckiem i to chyba nad nią powinieneś najpierw
      trochę "popracować". Wiele osób z mojego otoczenia dziwi się, że moje dziecię
      spało/śpi samo, a na dodatek nie robi afer podczas zasypiania. Ciekawe co
      podpowiedzą Ci inne forumowiczki,pozdrawiamsmile
    • tijgertje Re: Wspólne spanie 26.11.08, 08:25
      Trzeba
      > ja przeniesc do naszego lozka i tam juz dalej spi.Nie da sie
      > przeniesc do swojego bo zaczyna sie "koncert"

      Wcale nie trzeba, ale skoro rodzice nie radza sobie z krzykami
      malej, to ida na latwizne.

      Osobiscie mi sie to niespecjalnie podoba.Jednak zona mowi "ja
      spalam
      > z mama dlugo".I na tym sie konczy nasza dyskusja.

      Jakbym taki argument od partnera uslyszala, to bym go ze wspolnego
      lozka wyeksmitowala i kazala wracac do mamusi. Gdzie byl wtedy
      tata???


      Chociaz jak jest ze mna w ciagu dnia to zasypia sama w swoim
      > lozeczku.Moze "wyczaiła" ze placzem to niewiele osiagnie i musi
      > usnac sama w lozeczku ??

      Dokladnie. Dzieci sa sprytne i jesli widza, ze zasady sa jasne i
      KONSEKWENTNIE zachowywane, to sie nie buntuja. Jesli twoja zona
      malej ustepuje, to dziecko wie, ze moze nia manipulowac. Jak mama
      bedzie usilowala sie nie poddac, to wrzaski beda trwaly tylko
      dluzej, bo mala juz doskonale wie, ze mama wczesniej czy pozniej
      ustapi.

      Jak Madzi "wyperswadowac" spanie w swoim lozeczku?

      wyperswadowac najpierw zonie. czy wasze malzenstwo nie jest dla was
      wazne? Rozumiem, ze mozna spac z dzieckiem, ale wszyscy obecni w
      lozku musza sie na to zgodzic. Twoja zona musi sobie zdac sprawe, ze
      wrzaski malej to proba sil, krzywda jej sie we wlasnym lozku nie
      dzieje, a jej przeprowadzki do was niszcza wasze malzenstwo. Na
      twoim miejscu porozmawialabym z zona, jesli nie zrozumie i sie
      uprze, to wyeksmituj ja do pokoju malej. Nie pozwol, zebys to ty
      musial opuscic malzenskie loze, badz stanowczy. Oczywiscie zona
      uzna, ze jestes bez serca, pojecia nie masz o dzieciach itp, ale
      obecna sytuacja zadnemu z was nie wychodzi na zdrowie, wiec
      najwyzszy czas zrobic porzadek. Jak mala budzi sie w nocy, to ty
      chodz do niej, jesli zona jest za miekka. Mysle, ze z mala szybciej
      sobie poradzisz niz z zona, z nia jednak musicie formowac wspolny
      front w wychowywaniu malej. Jesli zalezy wam na waszym malzenstwie,
      to musisz zonie uswiadomic, ze nie tedy droga.
      • tijgertje Re: Wspólne spanie 26.11.08, 08:28
        Acha, dla jasnosci: moj syn spal z nami przez 6 tygodni. Jednak przy
        pierwszej pobudce maz chodzil spac na kanapie, nie byl sie w stanie
        wyspac z dzieckiem w lozku. ani jemu, ani mi sie to nie podobalo,
        wiec mlodego nauczylam spac w swoim pokoju. Wstawanie po 8 razy mi
        nie przeszkadzalo, a przynajmniej wszyscy sie wysypiali i maz
        przestal dziecko traktowac jak konkurencjewink
      • adasiek.1 Re: Wspólne spanie 26.11.08, 09:07
        > skoro rodzice nie radza sobie z krzykami malej, to ida na latwizne.

        Mnie krzyki mlodej - jak sie jej nic zlego nie dzialo itp - nie
        przeszkadzaly.No i chyba sie zorientowala ze placzem duzo nie
        zdobedzie

        > Gdzie byl wtedy tata???

        Tata spal w pokoju obok.I nikt sie nie buntowal.Tak tu jest i dla
        nikogo nie jest to dziwne.Tylko ja tutaj jestem jakis "dziwny"

        > Jesli zalezy wam na waszym malzenstwie,to musisz zonie uswiadomic,
        ze nie tedy droga.

        No jakos dla zony nie jest to problem.Ja z mala z zasypianiem nie
        mam zadnych problemow.Do poludnia klade ja do lozeczka,chwile
        posiedze i mala juz spi.Zadnego wspolnego lezenia ani nic.
        Zona mowi ze "Mi sie serce kraje jak mloda placze".
        No i koniec.
        Swego czasu sobie pomyslalem ze "jak chcesz sie umordowac z mala i
        nie chcesz mojej pomocy to sie nie bede wtracal".I
        przestalem "walczyc" o pomoc przy mlodej
        Chociaz ostatnio zona stwierdzila ze moze bede usypial mloda
        wieczorem.
    • koza_w_rajtuzach Re: Wspólne spanie 26.11.08, 09:17
      no cóż, dla mnie akurat spanie z dzieckiem jest bardzo naturalne. Nie dziwię się
      Madzi, że chce spać z Wami, bo wiadomo, że dziecko przy rodzicach czuje się
      szczęśliwe i ma zaspokojone poczucie bezpieczeństwa. Natomiast zawsze dziwią
      mnie dzieci, które nie sprzeciwiają się, żeby przez całą noc spać w pojedynkę.
      Moja córka od pierwszego dnia spała niespokojnie sama. Oczywiście odkładałam ją
      do jej łóżeczka, co wiązało się z jej częstymi pobudkami. W końcu mój mąż
      powiedział, żebym dała sobie spokój i dziecko ma spać z nami. Od tej pory spała
      bardzo spokojnie. Myślę, że wspólne spanie było w gruncie rzeczy dla jej dobra.
      Teraz mąż powiedział, że z drugim dzieckiem mam nie kombinować i od początku ma
      spać ze mną. Nawet łóżeczka nie kupujemy smile.
      18-miesięczne dziecko to tak naprawdę dopiero maleństwo. Wiem, że teraz są takie
      czasy, że potępia się spanie z dzieckiem, ale to właśnie jest najbardziej
      naturalnie.
      Ja będę czekać jak mi najmłodsze dziecko trochę wyrośnie i wtedy będzie spać ze
      starszą siostrą, a póki co wszyscy będziemy spać wspólnie.
      • deela Re: Wspólne spanie 26.11.08, 09:34
        koza ale ty bzdury opowiadasz
        az glowa puchnie
        mlody od poczatku spi sam
        i jest najszczesliwszy na swiecie wlasnie w swoim lozeczku
        czasami przyjdzie polezec z nami wieczorem albo rano, powydurniac sie
        z raz czy dwa z nami zasnal to juz go zostawilam
        a on po godzinie jak ze dwa razy mnie dotknal przez sen sie irytowal i sam szedl
        do swojego wyrka
        tam sie czuje bezpiecznie, wie ze to jest wlasne prywatne miesce gdzie nikt nie
        ma wstepu i moze sie w lozku rozwalac jak chce, spac w poprzek i nikogo nie
        bedzie dotykal stopa
        skad wiesz co jest najlepsze dla wszystkich dzieci? mow o swoich nie o wszystkich
        ja uwazam ze spanie z rodzicami to z wiejskiej chaty obyczaj bo tam nie bylo
        gdzie dodatkowego lozeczka wstawic, zreszta to fanaberie by byly, dziecko jak
        wyroslo z niemowlectwa bylo przenoszone do wspolnego wyra z reszta rodzenstwa i juz
        drugie tez bedzie spalo w swoim lozeczku
      • ata99 Re: Wspólne spanie 26.11.08, 13:02
        Absolutnie popieram! Dziecko śpiące z mamą jest szczęśliwsze, ładuje
        akumulatorki i uważam, że jest jak najbardziej naturalną potrzebą małego
        ssaczka.Czasy są natomiast takie, że najlepiej żeby w wieku 2 lat maluch już
        biegał do pracy i był absolutnie niezależny, żeby rodzice się nie przemęczali.
        Na wszystko jest czas.
      • anika772 Re: Wspólne spanie 26.11.08, 17:08
        "Natomiast zawsze dziwią
        mnie dzieci, które nie sprzeciwiają się, żeby przez całą noc spać w
        pojedynkę"

        Dlaczego?? Dzieci są różne, niektóre nie mają traumy od
        samodzielnego spaniasmile
      • izabelar0 Re: Wspólne spanie 28.11.08, 12:35
        koza_w_rajtuzach napisała:

        > no cóż, dla mnie akurat spanie z dzieckiem jest bardzo naturalne.
        Nie dziwię si
        > ę
        > Madzi, że chce spać z Wami, bo wiadomo, że dziecko przy rodzicach
        czuje się
        > szczęśliwe i ma zaspokojone poczucie bezpieczeństwa.

        zgadzam sie w 100%! my tez spimy z nasza malutka (ma prawie 2 latka)
        i musze powiedziec, ze sprawia mi to ogromna przyjemnosc. Oczywiscie
        istnieje ryzyko, ze tak sie przyzwyczai, ze bedzie spala z nami
        nawet 10 lat pozniej (tak stalo sie z moim 11 -letnim
        synkiem...Trzeba wziac to pod uwage, niestety...
        • anika772 Re: Wspólne spanie 29.11.08, 16:11
          izabelar, 10 letnie dziecko spalo z Wami w łóżku?
          Trąci to patologią, moim odczuciu.
    • kowalikm Re: Wspólne spanie 26.11.08, 09:24
      No cóż u nas jest troszkę inaczej. Mamy osobne sypialnie i to jeszcze przed
      narodzinami brzdąca. Nie potrafimy spać razem, ale to już inna historia.
      Kiedy mały się urodził miałam to szczęście, że stosunkowo rzadko musiałam go
      karmić w nocy 2-3 razy. Z czasem rzadziej. Moje łóżko było przy jego łóżeczku i
      tak jest do tej pory, tyle że teraz ma już własne łoże.
      Od początku trzymałam się żelaznej zasady, że brzdąc śpi w swoim łóżku. Wyjątek
      od reguły stanowiły tylko dni gdzie były chory, bolał go brzuszek, miał
      zapalenie ucha, gorączkę, w których ja praktyzcznie nie spałam.
      Czasem oczywiście były histerie, że on chce spać ze mną. Czasem zdarzało się
      zasypiał w moim łóżku, ale zawsze budził się w swoim.

      W łóżku często zasypia z nim 5 misiów, 2 auta, małka i tysiąc innych rzeczy.
      Zdarza się, że budzi się w nocy i robi awanturę (z zamkniętymi) oczyma, że nie
      ma jakiego auta. Męczące, ale można się przyzwyczaić. Sądzę, że ja i on
      wysypiamy się zdecydowanie lepiej, zważywszy na to, że jest raczej typem
      łóżkowego wędrowniczka.

      Jak wyżej, radziłabym męczącą, ale konsekwencję. Warto się przemęczyć parę dni,
      czy tygodni. Chyba, że wolicie spać z dzieckiem do np. 7 roku życia. Moja
      siostra do ok. 3 klasy szkoły podstawowej potrafiła urządzać na śpiocha nocne
      wędrówki do łóżka rodziców - wszystko dlatego, że mamie się nie chciało wstawać
      swego czasu i odprowadzić ją z powrotem...
    • epb3 Re: Wspólne spanie 26.11.08, 09:56
      Nie ma nic zlego w spaniu razem pod warunkiem, ze wszyscy to akceptuja.
      Poza tym nie powinienes rezygnowac z walki o opieke nad dzieckiem bo dziecko
      potrzebuje kontaktu z obojgiem Rodzicow. I Tata jest bardzo wazny.
      Jesli z Tobą usypia spokojnie to moim zdaniem oczywistym jest ze to Ty
      powinienies ja usypiac.
      Czeka Cie ciezka przeprawa z zoną. I to jest wiekszy problem niz spanie - jak
      zona reaguje jesli corka chce cos innego(ale niekoniecznie powinna to dostac) i
      placze?
    • mruwa9 Re: Wspólne spanie 26.11.08, 10:04
      Mnie akurat spanie z dziecmi nie tylko nie przeszkadzalo, ale bylo
      zupelnie naturalne, dla ostatniego dziecka nawet nie szykowalismy
      lozeczk, w ktorym poprzednia dwojka w sumie moze przespala 5 nocy, i
      to niecalych. Ale moj maz tez akceptowal taki uklad, wiec sytuacja
      byla inna, niz u was. Ja widze takie wyjscie: skoro Ty nie masz
      problemu z usypianiem malej, bierz wieczorne rytualy i nocne pobudki
      na siebie, wstawaj sam i usypiaj dziecko w jego pokoju.
    • tusia-mama-jasia Re: Wspólne spanie 26.11.08, 10:34
      Moj synek mial rozne etapy, obiecalam sobie, ze w takich sprawach
      nie bede robic nic na siłę. Odkad wyjelismy z lozeczka szczebelki i
      powstal normalny tapczanik, synek juz wcale nie chce z nami spac,
      wrecz protestuje, jak mu sie to proponuje. Chce spac tylko u siebie.
      Natomiast o skutecznosci konsekwencji przekonalam sie, kiedy mial
      niedawno jakies ciezkie dni, odreagowywal rozne zdarzenia, ktore
      mialy wtedy miejsce w domu - budzil sie w nocy, krzyczal
      rozpaczliwie, chcial, zebym przy nim siedziala i glaskala i tulila,
      albo domagal sie wedrowek po mieszkaniu. Tata nie wchodzil w gre,
      tylko mamusia i mamusia. Wedrowac nie mialam zamiaru, mimo wrzaskow
      histerycznych, ale oczywiscie swiadoma jego przezyc tulilam i
      glaskalam. Tylko jak dlugo da sie tak siedziec zgieta w paragraf
      przy lozeczku? Jak poszlam spac przed 4 rano, to stwierdzilam, ze
      tego juz za wiele. Od nastepnej nocy Mlody mial wybor - albo spi u
      siebie po chwili glaskania, albo - jesli sie boi i chce sie tulic
      cala noc - spi z nami. Nie przeszkadza nam spanie z dzieckiem,
      przeciwnie, lubimy bardzo to male ciepełko obok, mamy swiadomosc, ze
      ten okres i tak skonczy sie szybciej, niz bysmy chcieli... Wiem, ze
      jest mu teraz podwojnie potrzebne poczucie bezpieczenstwa, bo mamy
      naprawde trudne chwile w domu. Ale jestem przeciwna siedzeniu do 4
      rano na ziemi obok tapczanika synka. I codziennie powtarzalo sie to
      samo - wrzask, tulenie i krotka rozmowa kiedy sie uspokoil. Zadnego
      chodzenia po domu, ale dostawal wybor, gdzie chce spac. Zawsze
      wybieral swoje lozko. Raz zdarzylo sie, ze przyszedl w nocy, wdrapal
      sie na nasze lozko, wtulil i zasnal w 2 minuty, co bylo po prostu
      kochane smile Cala akcja skonczyla sie po tygodniu - Mlody doskonale
      wie, ze chocby nie wiem jak się darł, to ani mama ani tata z nim
      chodzic po domu nie beda. Wie tez, ze zawsze moze sie przytulic, ale
      nie moze wymagac calonocnego siedzenia przy lozku.
      Dosc dobrze podzialalo tez wracanie do tematu w dzien - mniej sie z
      nim bawilam, polozylam sie z ksiazka i powiedzialam mu, ze mama jest
      zmeczona i niewyspana, przypomnialam mu, dlaczego nie moglam sie
      wyspac. W nocy jak sie budzi, kiedy sie uspokoi i juz dociera to co
      mowie, to tez slyszy, ze jak mama sie nie polozy, to bedzie zmeczona
      jutro i nie bedzie mala sily na zabawe. Widze, ze dotarlo, Junior
      zaczyna wiązać fakty wink I wszystkim to wyszlo na zdrowie. W ciagu
      tygodnia doszlismy od wrzaskow do 4 rano do zasypiania w 10 minut.
      Ale oboje trzymalismy bardzo mocno ten sam front ustalony po tej
      najgorszej nocy, obawiam sie, ta konsekwencja obojga rodzicow to
      absolutnie niezbedny warunek powodzenia kazdej akcji wychowawczej.
      Wiec zycze powodzenia w pracy nad...zona smile
    • tendencia Re: Wspólne spanie 26.11.08, 11:55
      a ja poczułam jakie to miłe usypiać przy oddechu i cieple dziecka
      gdy mała zachorowała w wieku trzech lat i wygodniej mi było czuwać
      nad nią gdy była obok przez całą noc. Mamy szerokie łóżko więc nie
      było problemu że komuś jej pięta wyląduje w kregosłupie, a młoda
      jaka była szczęśliwa! teraz ma 3,8 i czasem się w nocy budzi i
      przychodzi do nas, to jest cudne. Taka słodka zaspana wtula się i
      mówi 'fajnie tu z wami' a po chwili śpi. Nawet na stałe jest
      pomiędzy nami mała poduszka, żeby pod pachą nie musiała przynosić w
      nocy swojej. Gdy mąż wyjeżdża na parę dni to my sobie zawsze śpimy
      razem- czytamy bajkę,ona usypia a ja późną nocą dołączam do niej.
      Miło, naprawdę. Ale nigdy nie było u nas problemu z jej samodzielnym
      zasypianiem w jej łóżeczku, usypiała też sama po buziaku na
      dobranoc. I nic specjalnego nie robiłam, by tak było. Może to zależy
      od dziecka, może od rodziców i ich naturalnego podejścia do tematu.
      Więc teraz do wspólnego spania podchodzę na luzie, bo działa to na
      zasadzie przyjemności od czasu do czasu a nie wymuszenia i presji
      psychicznej. I wszyscy to lubimy. Myślę jednak że to zdrowsza dla
      wszystkich kolejność - gdy dziecko od początku naturalnie wie, że ma
      swoje miejsce i pokój do spania i tam usypia czując się bezpiecznie.
      A dopiero później, gdy podrośnie, wspólne spanie raz na jakiś czas
      jest bezstresową przyjemnością.
    • artjoasia Re: Wspólne spanie 26.11.08, 17:03
      CytatJak Madzi "wyperswadowac" spanie w swoim lozeczku?

      Madzi daj spokój, nic jej nie wyperswadujesz. Dzieciak doskonale wie, co robi. W każdym razie wie, że na co innego moze sobie pozwolić z tatą, a na co innego z mamą.

      Raczej żonie wyperswaduj. Może jakaś romantyczna kolacja czy coś...?
    • anika772 Re: Wspólne spanie 26.11.08, 17:06
      Hmmm, szkoda że nie jesteście z żoną jednomyślni w tej kwestii.
      Jakiekolwiek perswadowanie zaczęłabym jednak od żony, nie dziecka.
      U nas na szczęście była jednomyślność i obyło się bez rozwiązywania
      problemu. Powodzenia.
    • mammamia.warszawa.pl Re: Wspólne spanie 26.11.08, 21:36
      Witam,
      wychodze z zalozenia, ze kazdy z nas potrzebuje intymnosci. Dziecko rowniez.
      Naprawde rozumiem, ze czasem lozko jest "za male" dla trojki. Coreczka ma swoje
      lozeczko, wiec powinna spac w nim.
      Skoro spanie z rodzicami nie podoba sie Tobie, powinienes porozmawiac z zona
      uzywajac wszystkich argumentow. Zacznij od tego, ktory dla Ciebie jest
      najwazniejszy.
      Dziecko nauczone spania w swoim pokoju, w swoim lozeczku uzna to za standard.
      Co do poczucia bliskosci- jest naprawde caly ogrom sytuacji, czasy, w ktorym
      mozna ja dziecku okazac. Dziecko, ktore nie spi w lozku rodzicow a jest kochane
      napewno swietnie bedzie to czulo jesli nawet bedzie musialo spac u siebie.
      Tak, to swietny sposob abys to Ty przejal na siebie obowiazek usypiania
      coreczki. Dzieci swietnie wyczuwaja z kim jak moga postepowac. Kto ulegnie, jaka
      "metode" zastosowac na kogo. Sa wiekszymi spryciarzami niz nam sie wydaje smile
      Ale najpierw porozum sie koniecznie z zona zeby to pomiedzy Wami nie bylo z tego
      powodu nieporozumien. Stworzcie wspolny "front" i do dziela.
      Pozdrawiam serdecznie
      www.mammamia.warszawa.pl
      • matylda07_2007 Re: Wspólne spanie 26.11.08, 22:14
        Jeśli wszyscy sytuację akceptują, nie ma problemu, ale tu tak nie jest. Dlatego drażnią mnie stwierdzenia, że to takie fajne, naturalne i tak ma być. Jeśli chcecie podpierać się naturą (lubita to robić), to tyle rzeknę, że każde zwierzątko w pewnym momencie samo odchodzi od mamy ze wspólnego legowiska. ALE człowiecze małe jest cwane, ma więcej rozumku i uczy się nawyków. Kiedy zatem wg. niektórych z Was następuje ten magiczny czas, że dziecko odchodzi ze wspólnego legowiska? Będziecie spali z 18-latkiem w jednym łóżku?
        Nie wspominając o pierwszych, faktycznie instynktownych miesiącach życia dziecka, później wiele zależy od przyzwyczajenia, nauczenia.
        Spanie samemu, to nie żadna trauma. My z siostrą od początku spałyśmy we własnym wyrku, szybko we własnym pokoiku. Jeśli miałam złe sny czy lęki, przyłaziłam do rodziców i nikt mnie nie wyganiał. Nie zdarzało się to jednak co noc.
        Ja mam to szczęście, że moja Młoda spała od początku sama, a była to głównie Jej zasługa, bo razem nie wysypiałyśmy się obie. Wierciła się, podnosiła dotąd, dopóki nie odstawiłam jej do własnego wyrka, które uwielbia smile Ma tam w nogach misia, kotka i pieska. Kiedy się obudzi, zawsze się nimi obkłada, podaje smoczka, całuje. Nie widzę, by była nieszczęśliwa smile
        Przed Wami, Drogi Założycielu Wątku wiele pracy jak mi się wydaje. Stanowczości, ale bez skrajności życzę smile
        I lepszych rad niż moja tongue_out
        • matylda07_2007 Re: Wspólne spanie 26.11.08, 22:18
          Nabiera nawyków lepiej brzmi. Sorki za błędy stylistyczne smile
      • adasiek.1 Re: Wspólne spanie 27.11.08, 01:38
        > Tak, to swietny sposob abys to Ty przejal na siebie obowiazek
        > usypiania coreczki. Dzieci swietnie wyczuwaja z kim jak moga
        > postepowac. Kto ulegnie, jaka "metode" zastosowac na kogo.

        Tylko ze Mamie serce krwawi jak Mloda placze.
        Jak mowilem wczesniej u mnie do poludnia uspia samo w lozeczku.Jak
        zona jest do poludnia to musza zasypiac razem.
        Mnie slabo rusza jej placz przed zasypianiem - oczywiscie pod
        warunkiem ze jej nic nie dolega itp - i wie ze nie moze sobie na
        pewne rzeczy pozwolic, bo to nic nie da.
        Ale jak tylko wyczuje ze Mama jest w poblizu to koniec
        • mammamia.warszawa.pl Re: Wspólne spanie 27.11.08, 11:06
          Jesli chcesz, podaj prosze zonie namiary do mnie. Jesli zechce, odpowiem jej na
          wszelkie pytania, pomoge sie uporac.
          Dodam, ze moja praca na tym polega, ale jesli tylko moge, sluze rada na tym
          forum. Tu powstal tak naprawde moj pomysl, wiec chetnie sluze pomoca wszystkim
          forumowiczom, a jesli ktos zechce abym pomogla rozwiazac problem szczegolowo i
          wdrozyla go w zycie(moja obecnosc "fizyczna" w domu rodziny+ szczegolowy plan
          jak uporac sie z danym problemem), to przyjmuje zlecenie. Ale tylko na terenie
          Warszawy, innym w miare mozliowsci czasowych pomagam na tym forum smile
          Nie jedna juz osoba korzystajaca z moich rad na tym forum, skorzystala z mojej
          pomocy ("zlecila mi rozwiazanie problemu"osobiscie).
          Pozdrawiam
        • tendencia Re: Wspólne spanie 28.11.08, 10:12
          wydaje mi się,że w takim przypadku jak Wasz trzeba sprawić by
          dziecko 'spojrzało' na własne łóżko inaczej niż jako na separację od
          rodzica. Można zainstalować tam jakąś ciekawą lampkę zapalaną tylko
          przed snem i do czytania bajki, można zawiesić baldachim
          księżniczki, po łazience wejść na ton który zaciekawi
          dziecko "chodź, bo twój ukochany miś-lalka-... czeka kiedy do niego
          przyjdziesz, poczytamy mu bajkę?". Miejsce spania można umagicznić
          na różne sposoby, tak by sypialnia dziecka stała się o wiele
          bardziej atrakcyjna niż rodziców, by coś fajnego tam było żeby
          dziecko czuło, że to jest jego mały własny atrakcyjny kąt. Kiedy
          moje dziecko podrosło na tyle by móc sama sobie włączać lampkę do
          czytania, obserwowałam jak coraz bardziej zaczyna sama przed sobą
          czuć się samodzielna,ile jej to frajdy sprawia. Zwłaszcza że kupno
          tej lampki odbywało się razem z nią, sama ją sobie
          wybierała, 'pomagała' tacie instalować. Trzeba pamiętać, że rzeczy
          błahe i rutynowe dla nas, dla dzieci są sprawami wielkimi, wszystko
          zależy od naszego zaangażowania w szczególe.
    • mika_p Re: Wspólne spanie 26.11.08, 22:38
      Wielu dzieciom dobrze robi nowe łóżko - wybrane, zaanonsowane. Taki rytuał
      inicjacyjny smile
      • takanatalia Re: Wspólne spanie 26.11.08, 23:23
        Jasne, że byłoby miło, gdyby córka chciała sama spaćsmile Ale ona potrzebuje być z
        mamą w nocy. Na pewno nie robiłabym żadnych rewolucji, żadnych zmian na siłę.
        Moim zdaniem ważniejsze, żebyście się z żoną dogadali w tym temacie i coś
        WSPÓlnie ustalili. Pozdrawiam
        • e_luska2 Re: Wspólne spanie 27.11.08, 08:40
          Współczuję żony... to jej wina. Mała jest na tyle duża, ze doskonale
          wie co robi. I robi to specjalnie, bo wie, że mamusia się zlituje i
          weźmie ją do siebie. Resocjalizacja żony to jedyne słuszne
          postępowanie w tej sprawie inaczej wasz związek zawisnie na włosku.
          Moja sąsiadka spała tak z córką do siódmego roku życia, mąż nie
          wytrzymał, wziął rozwód.
          współczuję!
          • joannaiwa Re: Wspólne spanie 27.11.08, 12:25
            Szczerze mówiąc na usamodzielnianie to sobie wybraliście jeden z
            najgorszych momentów. Między mniej więcej 8-9 miesiącem a 2 rokiem
            życia jest najsilniejszy lęk separacyjny u dziecka i krzyki córki
            mogą tym być spowodowane, a nie sprytnością dziecka (śmieszą mnie
            teksty jakie to małe dziecko - tutaj 1,5 roczne - potrafi być
            sprytne i manipulujące). Tak naprawdę trzeba było przyzwyczajać do
            łóżeczka wcześniej, a teraz to radzę poczekać jakieś 0,5 roku i
            zobaczyć jak wtedy. Poza tym co innego jest usypianie w dzień, a co
            innego w nocy - w dzień jest łatwiej. Nie przyszło Ci do głowy że w
            pewnym sensie zawiodłeś córkę? Ona płacze bo ma problem z
            usypianiem - Ty twardo - nic mnie to nie obchodzi, masz spać sama,
            dziwisz się że córka bardziej lgnie do żony? Czy jak by Tobie ktoś
            po jakimś wstrząsie emocjonalnym powiedział - stary, no co Ty, radź
            sobie - mam kupę własnych problemów to jeszcze byś się do niego
            zwrócił o pomoc. Pewnie nie - córka robi to samo - idzie do żony,
            która próbuje przynajmniej zrozumieć jej obawy.

            Przypominam - mówimy o bardzo małym 1,5 rocznym dziecku, nie o
            przedszkolaku czy uczniu, bo z niektórych postów to rzeczywiście
            wynika, że internaty dla noworodków niedługo znajdą w pełni
            zastosowanie. Postaraj się wsłuchać we własne dziecko - dzieci nie
            płaczą bez powodu (chociaż nam się wydaje że tak jest). Metoda - nie
            bo tak jest mi wygodniej jest najgorszą z metod stosowanych przez
            rodziców w stosunku do dzieci.
            A jak tak koniecznie nie chcesz spać z dzieckiem to porozmawiaj z
            żoną, czy zgodzi się kursować pomiędzy pokojem dziecka i Waszą
            sypialnią w nocy albo sam to rób. Ale nie zostawiaj dziecka samego z
            problemem bo to się może skończyć nerwicą i stanami lękowymi u
            dziecka.
    • benignusia Re: Wspólne spanie 28.11.08, 11:02
      u nas wyglądało podobnie-córa 2 i pół,usypiala w swoim łózku,ale
      ktos musial przy niej byc,glaskac itd.zasnela,i za jakies 2 3
      godziny juz szla do nas albo nas wolala,az w czasie jej choroby mąż
      zostawil oswiecona lampke nocną....mala czesto pije w nocy,wiec na
      widoku jej niekapek.i..od 3 tyg spi sama,napije sie idziespac,nie
      boi sie,nie wola,i przyszla do nas tylko raz....niewiedzialam ze na
      nią tak banalny sposób zadziała .a jednak....
    • ms_sylwia Re: Wspólne spanie 29.11.08, 21:35
      Moja córka od 18m miała identycznie, ponieważ zaczęła wychodzić z łóżeczka. Nie
      walczyłam z tym, bo nie było sensu, stwierdziłam, że to minie, a ten krótki czas
      spania z nią też będzie przyjemny. Teraz ma 22m i rzeczywiście mija jej to -
      usypia ze mną albo z mężem, potem ją przenosimy i do rana już śpi u siebie.
      Czasami jeszcze jej się zdarzy przyjść do nas w środku nocy, ale to nie tragedia
      przecież. Proponuję zatem to przeczekać, powinno jej przejść. A czas, gdy śpi z
      wami, potraktuj jako przyjemność - minie bezpowrotnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka