Witam
Dobrze ze Was znalazlem

Sprawa jest nastepujaca.Corka - 18 miesiecy - za nic nie chce spac
sama.Trzeba byc przy niej jak usypia.Potem sobie troche pospi w
swoim lozeczku.Jednak po jakich 2-3 godzinach juz sie budzi.Trzeba
ja przeniesc do naszego lozka i tam juz dalej spi.Nie da sie
przeniesc do swojego bo zaczyna sie "koncert".A glos to ma niczego
sobie.
Osobiscie mi sie to niespecjalnie podoba.Jednak zona mowi "ja spalam
z mama dlugo".I na tym sie konczy nasza dyskusja.
Chociaz jak jest ze mna w ciagu dnia to zasypia sama w swoim
lozeczku.Moze "wyczaiła" ze placzem to niewiele osiagnie i musi
usnac sama w lozeczku ??
Z zona tak nie usnie.Musi byc kolo niej.
Jak Madzi "wyperswadowac" spanie w swoim lozeczku?
Doradzicie cos ??
Pozdrawiam