aga-kubik
15.12.03, 18:11
Marcelinka (4,5)od urodzenia ssie palec, podejrzewam, że robiła to już w
brzuchu. Nie chciała smoka, ale gdy w 4 miesiacu szły jej zęby i kaleczyła
palec, zaakceptowała smoczek. Gdy miała 1,5 roku, "duża dziewczynka" sama
wyrzuciła smoka. Po poł roku jako dwulatka ni stąd ni zowąd wróciła do
ssania kciuka! Trwa to do dzisiaj i nie ma sposobu, żeby ją od tego
odzwyczaić. Nic nie pomaga, Marcelka jest nie do zdarcia. Gdy zakładałam jej
na noc rękawiczki, bardzo szybko przyzwyczaiła się do wełnianego palucha.
Polubiła także smak wstrętnie gorzkiego lakieru do paznokci! Nie wiem już co
mam robić, radzono mi nawet ,żeby zakładać dziecku plastikowe butelki po
napojach,żeby nie mogła zginać rąk, albo wiązanie rąk! Wyobrażacie sobie?!
Nie wyobrażam sobie tych rozwiązań, po co mi jeszcze zestresowane dziecko,
które w nocy zamiast spać płacze bo jest skrępowane? Chcę, żeby rano
wstawała wypoczęta i w dobrym humorze, żeby mogła iść normalnie do
przedszkola. Liczę już tylko na jej zdrowy rozsądek. Wprowadziłam całkowity
i bezwzględny zakaz słodyczy aż do odwołania, może to ją zmobilizuje do
pilnowania się...Jeśli macie podobne doświadczenia, proszę napiszcie, może
Wy macie jakieś sposoby? Pozdrawiam wszystkich rodziców Ciumkaków!