Witam,
moj synek ma 2 lata i 3 m-ce i nie chce bawic sie sam. jak sie
zacznie bawic to trwa to jakies 5 minut i zaczyna sie snuc po domu
tak jakby sie nudzl. Tzn - nie spokojnie snuc

tylko szaleje -
sskacze po kanapie, uderza czyms, piszczy, w miedzy czasie mnie
oblapia zebym sie z nim bawila. Jest to bardzo meczace bo mam w domu
3 miesieczna coreczke. Razem z mezem wymyslamy mu rozne zajecia , i
wszystko jest super jak ktos z nim siedzi.
To jest uciazliwe bo jak przychodza do nas goscie to zaraz sie
zaczyna wyciaganie ich do zabawy i nie mozna normalnie pogadac. Nie
wymagam zeby caly czas bawil sie sam, ale przynajmniej troche. Jak
to jest u Was?