Dodaj do ulubionych

czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na placu?

08.08.09, 18:21
cześć! pewnie po mnie pojedziecie, ale muszę sobie pobiadolić na temat placów
zabaw.
U nas są dwa duże place zabaw w parku jeden przeznaczony dla maluchów, drugi
dla starszaków, ja ze swoim dzieckiem ( 1,5 r ) chodzę na ten pierwszy, no i
wkurza mnie to, że na ten plac przychodzą rodzice ze starszymi dziećmi ( pół
biedy jak maja i malucha i starszaka, to wtedy wybierają plac dla młodszych
dzieci ), które szaleją i nie pozwalają na spokojną zabawę maluchom. Starsze
dzieci sa bardziej sprawne fizycznie, biegając potrącają co chwilkę maluchy,
sypią piachem, zabierają zabawki, dla mnie to jakaś porażka normalnie.
Dlaczego mając plac zabaw przeznaczony dla dzieci starszych, gdzie są
odpowiednie urządzenia rodzice przychodzą na plac młodszaków?
obrazek z dnia dzisiejszego: na plac przyszła mama z chłopcem około
siedmioletnim, dzieciak latał, skakał, nie wpuszczał maluchow na drabinki,
wreszcie wpakował się do domku, w którym nawet nie mógl stanąć w pozycji
wyprostowanej, bo był za wysoki! zablokował go i świetnie się bawił widząc jak
dzieciaczki stoją na zewnątrz i maja wielkie oczy ze zdziwienia, albo co
gorsza ryczą. Mama chłopca nie reagowała, dopiero jak rodzice jej uwagę
zwrócili pouczyła syna, zeby dzieciakow nie potrącał i nie przeganiał, ale z
placu nie przeszła na drugi.
Kilka dni temu maluch został dosłownie wyrzucony przez starszych chłopców z
drabinek, spadł na piasek, nic się nie stało, ale wyglądało to okropnie,
dzieci nawet nie przeprosiły, bawiły się dalej. Boję się ciągle o
bezpieczeństwo swojej córki, nie mogę swobodnie jej puścić między dzieci, bo
nie wiem czy ktoś jej na głowę nie skoczy, albo nie wywali wiadra piachu z
drabinek na głowe, bo takie obrazki też się zdarzają.
Jestem tym wkurzona maksymalnie, co za bezmyślność dla mnie! rozumiem, że plac
zabaw to miejsce publiczne i kazdy może tam przyjść, ale jak jest mozliwość
spędzania czasu z dzieckiem w miejscu dla niego przeznaczonym, to po co się
ładować między maluchy?

druga historia: w piaskownicy lezały nasze zabawki, córka się bawiła na
drabinkach, więc nie widzialam problemu w tym, żeby inne dzieciaki skorzystały
z zabawek, ok. ale czas iść do domu, więc zbieram zabawki, proszę ładnie
dziewczynkę zeby oddała mi łopatkę i wiaderko bo idziemy już do domu, a ona
oczywiści nie chce oddać. proszę dalej i zerkam, czy ktoś z rodziców
zareaguje, niestety nie ma odzewu, więc wyjęlam dziecku z rączek nasze
zabawki, dziewczynka w ryk, jej mamusia zerwała się z lawki i do mnie z
pretensjami, a przecież widziala i słyszała, że prosilam o oddanie zabawek,
więc o co chodzi?
Niektórzy rodzice nie przynoszą dzieciom zabawek do piasku, liczą na to, że
czyjeś się da pożyczyć, no ok niech tak będzie, ale dlaczego dziecko nie jest
nauczone, że jak nie moje, to muszę oddać? denerwuja mnie takie placowe
przepychanki i utarczki, większość niestety z winy rodziców, którzy nie
reagują na nieodpowiednie zachowanie swoich dzieci, straaaaasznie mnie wkurzają!
no to sobie poględziłam...
P.S. przepraszam za brak polskich liter, ale klawiatura mi szwankuje
Obserwuj wątek
    • hugollina Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 18:44
      no wiec tak- z twojego postu przebija wyraznie, choc zatytuowalas go inaczej,
      niechec do dzieci starszych, nie tylko do ich rodzicow. i to jest niefajne, od
      poczatku przekresla twoje dobre intencje i pokazuje twoje rodzicielskie
      niedoswiadczenie.
      1. nie wkurzaja mnie rodzice, chyba, ze zbyt glosno przez komorke wrzeszcza.
      mimo faktu, ze bywam na placach zabaw regularnie od 8 i pol roku- tyle ma moj
      starszy syn. i za cholere nie rozumiem tego wysypu postów pt rodzice nie
      reagowali, mamuska rajtala z kolezanka etc. nigdy nie zdazylo mi sie nic
      nieprzyjemnego, zadna mama na moje dziecko nie krzyczala, ja bym NIGY nie
      krzyczala na inne dziecko.

      2. no i co z tego, ze sa starsze dzieci??? jak dobrze zauwazylas, nie ma zakazu.
      pokazujesz, jak bardzo jestes nadopiekuncza w stosunku do swojego dziecka,
      rozumiem, z nigdy sie nic nie zdazylo a wszelkie niebezpieczenstwa w sferze
      twojej imaginacji? wyluzuj, zabierz sobie dobra gazete i poczytaj, a dziecku
      pozwol sie bawic w naturalnym dla niego swodowisku, namiastce spoleczenstwa-
      gdzie kazdy jest w innym wieku, gdzie treba sie dostosowywac, i walczyc o swoje
      prawa. dziecku i mlodszemu i starszemu na dobre wyjdzie. i trzymaj wyobraznie na
      wodzy- nioc sie nie stanie.

      2. tak, czasem nie przynosze zabawek do piaskownicy, jak wstepujemy na plac
      zabaw po drodze. i wtedy moja corka bawi sie zabawkami, ktore sa w piaskownicy.
      a w innym przypadku jak mamy, to pozycza swoich zabawek innym dzieciom, taka
      lekcja dzielenia sie. pozycza tez rowerka, hulajnogi. nie wychowj dziecka na
      snobka- zachecaj do dzilenia. oi ucz asertywnosci- jak teraz nie chce sie
      dzielic. jak bys to inaczej zrobila, jakby dzieci sobie nie zabieraly sobie zabawek?
      i wiesz, starsze dzieci to tez dzieci, i nie nalezy o nich pisac z takim
      obrzydzeniem jak ty to zrobilas.
      ogolnie- sorki, ale bardzo niefajnie dziecko wychowujesz.
      wiem, zaraz posypia sie na mnie gromy od mamusiek dzieci 1,5, ktore uwazaja, ze
      pisakowica powinna byc dla maluchów. otoz nie, 10 latki czasami tez chca zamek
      wybudowac i im wolno.
      wyluzuj
      • clapton1985 do hugollina 08.08.09, 18:58
        Czytaj kobieto ze zrozumieniem.
        Ona nie napisała, że nie pożycza innym dzieciom zabawek. Napisała,
        że chciała iść do domu i zbierała zabawki a dziecko nie chciało
        oddać. Rodzice nie reagowali i miała problem, bo musiała zabrać
        zabawke!
        Napisała, że są place dla maluchów i starszaków, więc czemu piszesz,
        że ma niechęć do starszych dzieci.
        No i debilne stwierdzenie, że jest nadopiekuńcza....a tak!!! Bo nie
        chce, żeby jakiś 7-latek skoczył jej dziecku na głowe. Widzisz
        różnice między tymi placamidla szkrabów i starszaków czy nie??????
        • hugollina Re: do hugollina 08.08.09, 19:03
          Widzisz
          różnice między tymi placamidla szkrabów i starszaków czy nie??????, zczerze,
          chyba nie, bo na szczescie w moim miescie chyyba takich nie ma, co mnie cieszy.

          przez autorke przemawia duza niechec do dzieci starszych, ktore maja prawo sie
          bawic razem z mlodszymi i jest to dla mlodszych i starszych korzystne. a przez
          was przemawia niedoswiadczenie. i nadopiekunczaosc. jakos nigdy nie slyszalam o
          podobnym wypadku" 7 latek skoczyc na glowe maluchowi... hmm, moze dlatego, ze
          one pozostaja w wyobrazni mamusiek (BTW, slowo mamuska jest dla mnie obelga,
          wiec odbierzcie o odpowiednio)

          s
          • clapton1985 Re: do hugollina 08.08.09, 19:09
            hugollina napisała:

            > Widzisz
            > różnice między tymi placamidla szkrabów i starszaków czy
            nie??????, zczerze,
            > chyba nie, bo na szczescie w moim miescie chyyba takich nie ma, co
            mnie cieszy.
            >
            > przez autorke przemawia duza niechec do dzieci starszych, ktore
            maja prawo sie
            > bawic razem z mlodszymi i jest to dla mlodszych i starszych
            korzystne. a przez
            > was przemawia niedoswiadczenie. i nadopiekunczaosc. jakos nigdy
            nie slyszalam o
            > podobnym wypadku" 7 latek skoczyc na glowe maluchowi... hmm, moze
            dlatego, ze
            > one pozostaja w wyobrazni mamusiek (BTW, slowo mamuska jest dla
            mnie obelga,
            > wiec odbierzcie o odpowiednio)
            >
            > s



            Czytając Twoje posty stwierdzam, żem ieszkasz na jakimś zadupiu
            gdzie koty miauczą a psy dupami szczekają. Nie widziałaś nigdy
            placów dla maluchów i starszaków. Strasznie. Podaj e-maila prześle
            Ci fotki.
            Ps. jesteś najlepszą matką na świecie, gratuluję Twoim dzieciakom -
            w wieku 10 lat będą bawiły się na placu dla 2-latków. To wielki
            osiągnięcie.
            • aurita Re: do hugollina 08.08.09, 21:18
              > Czytając Twoje posty stwierdzam, żem ieszkasz na jakimś zadupiu
              > gdzie koty miauczą

              o kurne, to ja tez mieszkam na zadupiu!
          • angel-marta Re: do hugollina 10.08.09, 13:00
            > przez autorke przemawia duza niechec do dzieci starszych, ktore maja prawo sie
            > bawic razem z mlodszymi i jest to dla mlodszych i starszych korzystne. a przez
            > was przemawia niedoswiadczenie. i nadopiekunczaosc. jakos nigdy nie slyszalam o
            > podobnym wypadku" 7 latek skoczyc na glowe maluchowi... hmm, moze dlatego, ze
            > one pozostaja w wyobrazni mamusiek (BTW, slowo mamuska jest dla mnie obelga,
            > wiec odbierzcie o odpowiednio)


            Sorry że się tak wyrażę, ale co ty pie...sz???
        • czar_bajry Re: do hugollina 09.08.09, 02:41
          To może te starsze powystrzelać?
          Przypominam że dzieci rosną i te 1,5 też będą kiedyś miały 7 lattongue_out
          Też zauważyłam niechęć autorki do starszych dzieci bo jej ma dopiero 1,5 roku i
          trzeba malucha pilnować.
          Mam 5 latka u mnie też są dwa place zabaw w parku dla młodszych i dla starszych
          dzieci ( może chodzimy na te same placesmile)chodzę różnie, raz na jeden, raz na
          drugi zależy jak mój syn ma ochotę.
          Zwracam synowi uwagę aby uważał na maluszki podczas zabawy ale też chciała bym
          aby rodzice maluszków pilnowali swoje pociechy aby nie przeszkadzały w zabawie
          tym trochę starszym, np. nie zasypywały dołków i nie rozwalały zamku z piasku i
          nie obchodzi mnie tłumaczenie że on/ona jeszcze malutka i to tylko zabawa.
          Jeżeli ja swojego upominam i pilnuje aby uważał na maluch to chciała bym by
          rodzice maluszków też pilnowali swoich dzieci i nie pozwalali im niszczyć i
          przeszkadzać w zabawie tym starszym.
          Place zabaw są dla wszystkich dzieci tych starszych i tych młodszych i dzieci
          zawsze się dogadają, gorzej z rodzicami- niestety.
          Druga sprawa ta z zabawkami to autorka ma rację jak dziecko nie chciało oddać a
          rodzice nie reagowali to odebrała, szła do domu zabawki jej więc nie widzę
          problemusmile
      • marcelina4 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 19:20
        Hugolina, dzieki za Twoja wypowiedź, ale z przykrością stwierdzam, że w ogole
        nie rozumiesz o czym napisałam, więc spieszę wyjasnić;
        1. wcale nie jestem nastawiona negatywnie do starszych dzieci, nie pałam do nich
        niechęcią, zreszta jak napisałam, to rodzice wzbudzaja moje zastrzezenia, a nie
        dzieci
        2. nawet jezeli jestem nadopiekuńcza w stosunku do mojego dziecka, to co z tego?
        to moje zmartwienie, a nie Twoje, więc skoro Ty wolisz tzw, zimny wychów, to nie
        ma problemu, ale nie wytykaj mi nadopiekuńczości, bo to nie Twoja sprawa i tyle
        i nie pisz czy dobrze, czy źle wychowuję swoje dziecko, pilnuj własnego nosa ok?
        3. nie uczę dziecka egoizmu, umie sie dzielić zabawkami, napisałam, że córka
        bawila się na drabinkach, a naszymi zabawkami bawiły się inne dzieci, wszystkie
        zabawki wróciły do nas bez problemu, jedna dziewczynka nie chciała oddać, co
        miała według ciebie zrobić/ zostawic te zabawki i odejść? Sorry, ale na prawdę
        nie rozumiesz tego co czytasz, skoro takie wnioski wysuwasz
        4. skoro juz pozwoliłaś sobie na osobiste wycieczki, to ja rowniez słówko o
        Tobie napiszę, z wypowiedzi Twej wynika ześ ideał matki, co to innym głupiutkim
        i niedoświadczonym radzić może ( BTW uważasz, że matka półtoraroczniaka jest
        taka zielona w kwestiach wychowawczych?), niestety nie wyszło Ci!
      • 0wiolcia0 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 08:36
        Ja lubię dzieci i te starsze i te młodsze ale ma dziewczyna racje jeśli chodzi o tych niegrzecznych starszaków, którzy myślą że im wszystko wolno, a rodzice patrzą widzą że dziecko robi coś czego nie powinno i nie reagują (najczęściej temu chyba że się boją kompromitacji, bo ich nie posłucha). Nie chodzi mi o to że nie mogą przychodzić na plac dla młodszych dzieci tylko o to, że rodzice powinni jakoś tłumaczyć dzieciom że są młodsi i że powinni na nich zwracać uwagę skoro chcą się tam bawić.
        Dziwić się że ta nasza młodzież już teraz taka nie uprzejma chamska i samolubna, a co będzie jak te obecne małe dzieci dorosną?? Wszystko to wina rodziców powinni jakoś mówić dzieciom co wolno a czego nie.
        • marcelina4 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 09:37
          0wiolcia0 napisała:

          > Ja lubię dzieci i te starsze i te młodsze ale ma dziewczyna racje jeśli chodzi
          > o tych niegrzecznych starszaków, którzy myślą że im wszystko wolno, a rodzice p
          > atrzą widzą że dziecko robi coś czego nie powinno i nie reagują (najczęściej te
          > mu chyba że się boją kompromitacji, bo ich nie posłucha). Nie chodzi mi o to że
          > nie mogą przychodzić na plac dla młodszych dzieci tylko o to, że rodzice powin
          > ni jakoś tłumaczyć dzieciom że są młodsi i że powinni na nich zwracać uwagę sko
          > ro chcą się tam bawić.
          > Dziwić się że ta nasza młodzież już teraz taka nie uprzejma chamska i samolubna
          > , a co będzie jak te obecne małe dzieci dorosną?? Wszystko to wina rodziców pow
          > inni jakoś mówić dzieciom co wolno a czego nie.

          zgadzam sie z Tobą w całej rozciągłości
    • clapton1985 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 18:50
      Zgadzam się z Tobą w 100%.
      Mam córeczke 2-letnią i specjalnie idziemy 30 min na plac zabaw taki
      dla brzdąców. U mnie jest mnóstwo placów zabaw, ale dla starszych
      dzieci. Też mnie wkurza to, że rodzice siedzą na ławkach i cieszą
      się, że mają święty spokój. U mnie była taka historia:
      Moja córcia bawiła się na placu (dla szkrabów) wparował chłopaczek
      (miał z 7 lat) i zaczął sypać dzieci m.in. moją córcię więc zwracam
      mu uwagę, że tak się nie robi. Mama ani drgnęła bo była zajęta
      czytaniem gazety. Stoję koło małej a ona spokojnie wchodzi na
      zjeżdżalnie. Nagle przybiega ten 7-latek łup w moją małą i zjeżdża.
      Gdyby nie to, że trzymałam małą za rękę jak zjeżdżała to by spadła
      ze ślizgawki, a tak fiknęła i wisiała na mojej ręcę. Myślałam, że
      zatłukę najpierw matke - potem dzieciaka. Mówię do tej divy na ławce
      czy dziecko jest podobne do mamusi czy do tatusia, bo widząc ją mały
      głupotę dziedziczy po nie! Wreszcie zrozumiała aluzje i poszła na
      plac zabaw dla starszaków.
      Zatłukłabym rodziców, którzy nie myślą....mają gdzieś co dzieci
      robią i gdzie to robią!!! Jest podział i trzeba się go trzymać!!!
      I też mnie krew zalewa jak widzę takie sytuacje o których Ty
      piszesz!!!! Pozdrawiam.
      • hugollina Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 18:56
        Myślałam, że
        > zatłukę najpierw matke - potem dzieciaka. Mówię do tej divy na ławce
        > czy dziecko jest podobne do mamusi czy do tatusia, bo widząc ją mały
        > głupotę dziedziczy po nie! Wreszcie zrozumiała aluzje i poszła na
        > plac zabaw dla starszaków.

        i wlasnie dlatego jestem za wprowadzeniem egzaminow na rodzicow- gdyby twoja
        głupota umiala fruwac, to fruwalabyc jak golebica!!!
        wykazujesz sie daleko posunieta niedojrzaloscia- zatluc dzeiciaka??? i tobie to
        przez klawiature przejdzie??? wstydz sie kobieto, wspolczuje twoim dzieciom!
        • clapton1985 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 19:03
          Matka Opieki i Bojaźni się znalazła.
          Twoja umiejętność czytanie ze zrozumieniem jest zerowa. Masz braki z
          podstawówki, ale tego nie da się nadrobić. Jestem ciekawa jak Ty
          wychowujesz. Bo może jesteś tą mamą co czyta gazete i cieszy się, że
          jest spokój. Jestem pewna, że egzamin na rodzica byś zdała a inni
          nie??? Przeczytaj jeszcze raz co autorka wątku napisała i wypowiedz
          się jeszcze raz (to wszyscy się pośmiejemy).
          • hugollina Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 19:07
            owszem, czytam gazety w piaskownicy, pozwalam dzieciom samym rozwiazywac swojje
            problemy. sama zobaczysz, ze taka ingerencja nie poplaca.
            a o co chodzi z tym czytaniem ze zrozumieniem?
            czyzby "zatluc" nie oznaczało zabic tępym narzedziem przez uderzenie? czynnosc
            wielce kalralna,. jestes niebezpieczna dla otoczenia, przydalaby sie izolacja!
            • clapton1985 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 19:11
              Nie czytaj moich postów tylko autroki - znowu brak zrozumienia!
              A on tak, mam jużwyrok w zawiasach, bo uważam, żeby jakiś 7-latek
              nie nasypał na głowe mojej 2-letniej córce. On może mieć to gdzieś,
              ale dla 2-latka troche gorzej, nie????
            • rybcia312 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 21:20
              hugollina napisała:

              > owszem, czytam gazety w piaskownicy, pozwalam dzieciom samym rozwiazywac swojje
              > problemy. sama zobaczysz, ze taka ingerencja nie poplaca.
              > a o co chodzi z tym czytaniem ze zrozumieniem?
              > czyzby "zatluc" nie oznaczało zabic tępym narzedziem przez uderzenie? czynnosc
              > wielce kalralna,. jestes niebezpieczna dla otoczenia, przydalaby sie izolacja!


              wiesz co,jak to czytam,to co piszesz to faktycznie mysle,ze egzamin na rodzica
              by ci sie przydal,tylko moze nie koniecznie tamtym mamom...]
              wiesz,ja jestem mama troki dzieci w wieku 6 ,3 i 1,5 roku i nie widze problemu
              zeby dzieci sie ze soba bawily,niech sie bawia,niech sie bawi nawet 15-latek z
              dwulatkiem,nie ma w tym nic zlego,ale wybacz jest roznica pomiedzy wspolna
              zabawa,a pomiedzy popychaniem,zabieraniem na zasadzie "bo jestem silniejszy" i
              tak dalej,jak ty tego nie widzisz to trudno,ale daj to widziec innym,pozatym
              mowisz puscic dziecko 1,5 czy 2-letnie i na nie nie zwracac uwagi??
              no tak,super,jak masz na tyle odwagi to puszczaj,ja tyle nie mam,moja kolezanka
              tez do pewnego momentu twierdzila jak ty,wiesz kiedy jej przeszlo?,ano jak
              podczas tego jak byla cudnie zajeta lektura pisemka jej dziecko weszlo pod
              karuzele,i niestety zlamalo reke,teraz chodzi za nim krok w krok i faktycznie
              czasami moze przesadza....
              aco do zabawek,owszem,mozna pozyczac,niech zreszta robia z nmi co chca,ale jeli
              teraz nie uczysz dziecka,ze jak pozyczy,to niestety trzeba oddac,a z twoich
              wypowiedzi wynika ze chba jednak tak jest,no to coz...wole nie komentowac....
              wiesz,rodzic moze zostawic wolna reke dziecku i pozwolic mu radzic sobie samemu
              w niektorych sytuacjach,ale jesli widzi ze sobie nie radzi(a jesli nie chce odac
              nie swojej rzeczy,to wlasnie tak w tym momencie jest,niezaleznie od wieku
              dziecka)to chyba dla dobra tego dziecka powinien mu pomoc,przeciez nie chodzi o
              wyrwanie komus zabawki,ale o spokojne "pertraktacje",ale jesli rodzic tego nie
              rozumie,to fakt,od dziecka nie ma co wymagac...
              • mamciulka-nikulka Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 10:57
                rybcia312 napisała:

                ale wybacz jest roznica pomiedzy wspolna
                > zabawa,a pomiedzy popychaniem,zabieraniem na zasadzie "bo jestem silniejszy"

                i dalej...

                > wiesz,rodzic moze zostawic wolna reke dziecku i pozwolic mu radzic sobie samemu
                > w niektorych sytuacjach,ale jesli widzi ze sobie nie radzi(a jesli nie chce oda
                > c
                > nie swojej rzeczy,to wlasnie tak w tym momencie jest,niezaleznie od wieku
                > dziecka)to chyba dla dobra tego dziecka powinien mu pomoc,przeciez nie chodzi o
                > wyrwanie komus zabawki,ale o spokojne "pertraktacje"

                można to porównać: starsze dziecko stosuje wobec młodszych zasadę "bo jestem
                silniejszy" i jest to w waszym mniemaniu bardzo niefajne, natomiast matka, która
                nie może polubownie odebrać od dziecka zabawek wyrywa mu je z ręki (bo tak
                właśnie to opisała autorka), stosując tym samym zasadę "jestem silniejsza" jest
                fajna. Nie rozumiem was?
                • rybcia312 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 15:28

                  >
                  > można to porównać: starsze dziecko stosuje wobec młodszych zasadę "bo jestem
                  > silniejszy" i jest to w waszym mniemaniu bardzo niefajne, natomiast matka, któr
                  > a
                  > nie może polubownie odebrać od dziecka zabawek wyrywa mu je z ręki (bo tak
                  > właśnie to opisała autorka), stosując tym samym zasadę "jestem silniejsza" jest
                  > fajna. Nie rozumiem was?
                  >
                  to proponuje,przeczyutaj jeszce raz ,przemysl sprawe i pewnie zauwazysz
                  roznice,bo porownanie masz.......
                  a jesli chcesz mi zarzucic,ze nie rozumiem mamy ktorejs grupy wiekowej to masz
                  pecha,ja mam akurat dzieci w wieku 6, 3 i 1,5 roku
                  • mamciulka-nikulka Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 17:49
                    rybcia312 napisała:

                    >
                    > >
                    > > można to porównać: starsze dziecko stosuje wobec młodszych zasadę "bo jes
                    > tem
                    > > silniejszy" i jest to w waszym mniemaniu bardzo niefajne, natomiast matka
                    > , któr
                    > > a
                    > > nie może polubownie odebrać od dziecka zabawek wyrywa mu je z ręki (bo ta
                    > k
                    > > właśnie to opisała autorka), stosując tym samym zasadę "jestem silniejsza
                    > " jest
                    > > fajna. Nie rozumiem was?
                    > >
                    > to proponuje,przeczyutaj jeszce raz ,przemysl sprawe i pewnie zauwazysz
                    > roznice,bo porownanie masz.......

                    Nie widzę różnicy, wręcz nawet jestem w stanie bardziej zrozumieć dziecko, bo o
                    wielu sprawach jeszcze nie ma pojęcia.

                    > a jesli chcesz mi zarzucic,ze nie rozumiem mamy ktorejs grupy wiekowej to masz
                    > pecha,ja mam akurat dzieci w wieku 6, 3 i 1,5 roku

                    nie traktuj dyskusji tak osobiście, nic o tobie nie wiem i nie o tobie pisałam.
                    Pokazuję tylko, że czym innym są spokojne pertraktacje, a czym innym bezradność
                    zakończona odebraniem zabawki
                    • rybcia312 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 19:14

                      > nie traktuj dyskusji tak osobiście, nic o tobie nie wiem i nie o tobie pisałam.
                      > Pokazuję tylko, że czym innym są spokojne pertraktacje, a czym innym bezradność
                      > zakończona odebraniem zabawki
                      nie traktuje jej osobiscie....
                      owszczem,mozna zrozumiec dziecko i to wszystko jedno w jakim wieku by nie
                      bylo-to "tylko dziecko",ale...no tutaj nie widze jakos,zeby dziewczyna zabawki
                      dziecku "wyrwala",nie wiem,nie odepchnela jej,nie zrobila nic szczegolnego poza
                      wyciagnieciem zabawki z reki,jak juz tak chcesz to porownywac,to ja bym to juz
                      predzej porownala do wspolnej zabawy w piaskownicy,gdzie jedno dziecko,zabralo
                      drugiemu lopatke,a nie gdzie jedno o polowe wieksze od drugiego trzaslo
                      mlodszego tak,ze sobie usiadl,to nadal jest roznica...
                    • babcia47 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 19:57
                      "natomiast matka, która
                      nie może polubownie odebrać od dziecka zabawek wyrywa mu je z ręki
                      (bo tak właśnie to opisała autorka), stosując tym samym
                      zasadę "jestem silniejsza" jest fajna. Nie rozumiem was?
                      > Pokazuję tylko, że czym innym są spokojne pertraktacje, a czym
                      innym bezradność zakończona odebraniem zabawki
                      obca kobieta nie jest od wychowywania i negocjowania z cudzym
                      dwulatkiem..nie zrobiła nic nagannego, gdy pertraktacje nie dały
                      rezultatu, zaden dorosły nie przyznał się do dziecka, które nie
                      chciało oddać zabawki, zabrała ją by pójśc do domu z własnym
                      dzieckiem..a niby co innego miała zrobić? czekać w nieskonczoność,
                      aż matka tamtego zechce je zabrać do domu i wreszcie się ujawni?
                      pertraktowac z maluchem, który jak widać nie wiedział za bardzo o co
                      chodzi z tym oddawaniem zabawki??..może mmausia by ewentualnie
                      zechciała zareagować za dwie godziny? Jezeli ktoś tu był winien to
                      tylko mama tej dziewczynki..bo nie zwracała uwagi na to co się z nią
                      dzieje..nie zareagowała na jej opór przy prośbię o oddanie..i
                      naraziła na to, że w końcu włascicielka odebrała ją z mniejszą lub
                      wiekszą przemocą..to matka ma wychowywać i reagować w takiej chwili,
                      włascicielka moze poprosić, przekonywać..ale bez przesady i nie w
                      nieskonczoność byle cudzego dziecka nie narazić na stres
                • rybcia312 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 15:38

                  >
                  > można to porównać: starsze dziecko stosuje wobec młodszych zasadę "bo jestem
                  > silniejszy" i jest to w waszym mniemaniu bardzo niefajne, natomiast matka, któr
                  > a
                  > nie może polubownie odebrać od dziecka zabawek wyrywa mu je z ręki
                  (bo tak
                  > właśnie to opisała autorka), stosując tym samym zasadę "jestem silniejsza" jest
                  > fajna. Nie rozumiem was?
                  >
                  jakbys nie zauwazyla-wg opisu-kobieta wracal;a z dzieckiem do domu(albo miala
                  zamiar wracac),wiec chciala pozbierac "swoje"zabawki,poniewaz dziewczynka sie
                  nimi bawila,chciala zeby je oddala i pertraktowala,widziala to matlka
                  dziewczynki,ktora mogla sie wlaczyc,coz jesli tego nie zrobila trudno,autorka
                  WYCIAGNELA dziecku zabwki z raczek,na co ono sie rozplakalo,co akurat jest jak
                  najbardziej zrozumiale,oczywiscie matka wtedy zareagowala,prawdopodobnie gdyby
                  zrobila to wczesniej obeszloby sie bez placzu,co najwyzej na jakims
                  grymasie,chyba jest roznica miedzy tym,a miedzy sytuacja kiedy np dziecko
                  10-letnie strzeli 5-latka tak,ze ten sie ledwo zbiera??
                  pozatym ja nie mowie,ze dzieci starsze nie moga sie z mlodszymi bawic,i na
                  odwrot,tyle,ze akurat rozne grupy wiekowe pomiedzy soba czasem potrzebuja
                  "lacznika"i to akurat czesto bywa opiekun,ja w tym akurat nic dziwnego nie widze...
            • tiuia Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 22:01
              Czyżbyś mieszkała na moim osiedlu i była mamą pewnego pięciolatka i jego braci?
              Jest tu taka jedna pani, która totalnie ma w dupie, co robią jej dzieci. Ostatnio jej pięciolatek rzucał półmetrowymi, grubymi patykami do piaskownicy pełnej dzieci.
              Mama się nie przejmowała - uważała zapewne, że ten problem sam się rozwiąże.
              Rozwiązał się: patyki z rąk wyrwał chłopczykowi tata 1,5-rocznej dziewczynki - bawiącej się w tejże piaskownicy. Dziewczynka sama raczej nie dałaby rady ;> ...
          • kiniak22 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 19:12
            oj wkurzaja mnie tacy rodzice okropnie, mieszkam na sporym osiedlu a placow
            zabaw jest tylko 2, sa zatloczone i przez to niebezpieczne dla maluchow, mam 2
            cory w wieku 2 i 4 lata, starsza sama wszedzie chodzi za to za mlodsza musze
            ciagle lazic kiedy sa starsze dzieci wlasnie zeby nie doszlo do jakichs
            niebezpiecznych dla niej przepychanek, ale dla mnie to norma bo takie wlasnie
            mam warunki wiec trzeba sie dostosowac uncertain
            za to denerwuja mnie przeokopnie mamusie ktore nie przynosza ze soba zabawek dla
            dzieci i nie mam tu na mysli mamusiek ktore wstepuja czasem po drodze na plac
            bvo dziecko chcialo sie pohustac tylko takie ktore dzien w dzien tam przychodza
            a ich dzieci zabieraja zabawki innym dzieciom bo tez sie chca powabic uncertain
    • smerfetka8801 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 19:21
      wkurzają mnie rodzice palący na ławkach przy placu albo nad samą
      piaskownicą...wrrrrrrrrrrrrrr
      • marcelina4 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 19:25
        wiesz o tym to ja już nawet niw spominam, na szczęście często sie to nie zdarza,
        ale palenie na placu zabaw, to juz jest debilizm w czystej postaci
        • martina412 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 19:36
          a u nas naprzyklad jedna pani spacerujaca oczywiscie z pieskiem co
          tez jest zakaz po placu zabaw znalazla strzykawke i to nie wiadomo
          po czym i te pety po papierosach kolo piaskownicy a moj maly
          wszystko do buzi piasek przezyje nic mu sie nie stanie tak duzo go
          nie wklada do buzi tylko te pety to przyprawia o bol glowy .
          • angela10086 do hugollina 08.08.09, 20:11
            wiesz co twoje wypowiedzi sa co najmniej dziwne chyba nie kapejszyn w czym rzecz
            kobito zastnow sie nad swoimi wypowiedziami bo sa załosne. I nie obrazaj nikogo
            bo to forum nie do tego sluzy. U nas sa tez takie place zabaw i nieraz moj mlody
            ( 2 lata) dostał od takiego starszaka ale ja za to wyporzyczylam sobie to
            dziecko i szybko uciekal z tamtad a matka matrona nawet nie zauwazyła bo
            plotkowała z koleznakami.
            • slonko1335 Re: do hugollina 08.08.09, 20:19
              co zrobiłaś z tym dzieckiem???
    • dorotamakota1 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 20:24
      hugolina zgadzam się w 100% z Tobąwink.
      Mnie wkurzają mamuśki człapiące za dzieciakami i szukające okazji do wtrącenia
      się w "sprawy" dzieci. Dla mnie ingerencja między dziećmi (nawet takimi
      siedmioletnimi a dwuletnimi) powinna być ostatecznością.
      Jeżeli szanowny rodzic ma coś do zarzucenia mojemu dziecku proszę zwrócić się z
      tym do mnie. I tak według mnie powinna zachować się autorka wątku gdy nie mogła
      odzyskać łopatki. Ja też bym się wkurzyła jak by jakiś babsztyl wyrwał mojemu
      dziecku coś z rączki. Bo czasami trzeba się umieć zachować i pomyśleć jak to
      rozwiązać...
      I droga hugolino masz rację z tym, że rodzice malutkich dzieci praktycznie nie
      wiedzą jeszcze NIC o wychowywaniu dzieci. Ciekawe czy za parę lat nie pozwolą
      swoim dzieciom wejść na placyk dla maluchów?
      A nadopiekuńczość nie jest zła sama w sobie do czasu do kiedy nie dotyczy osób
      trzecich bo to już pod schizofrenię podchodzi...
      • kannama Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 20:52
        a po co autorka wątku ma sie po łopatkę zwracać do ciebie? przecież
        jesteś zwolennikiem by sie małe dzieci uczyły twardego życia ze
        starszymi- no to sie twoje dzecko by nauczylo! przecież nie chcesz
        go wychowac na cieniasa oszczedzając mu stresów wyrwanej z rączki
        łopatki...
        • dorotamakota1 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 21:38
          hmm ale nie sądzisz, że dorosła kobieta to co innego niż sześcioletnie
          dziecko???? Powinna chyba przewidzieć czym skończy się wyrwanie maluchowi z
          rączki zabawki. Tym bardziej, że jak pisze wiedziała która to mama malucha.
          Mogła się do niej zwrócić o pomoc.
          • marcelina4 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 21:55
            dorotamakota1 napisała:

            > hmm ale nie sądzisz, że dorosła kobieta to co innego niż sześcioletnie
            > dziecko???? Powinna chyba przewidzieć czym skończy się wyrwanie maluchowi z
            > rączki zabawki. Tym bardziej, że jak pisze wiedziała która to mama malucha.
            > Mogła się do niej zwrócić o pomoc.
            >
            a nie sądzisz, że tam mama widząc, że jej dziecko się opiera powinna sama
            zareagować i z dzieckiem porozmawiać na temat zabierania cudzych zabawek?

            po raz kolejny wyjasniam NIE WYRWAŁAM TEJ ZABAWKI, wyjęłam z raczek
            dziewczynki, nie stosuje przemocy wobec dzieci ŻADNYCH
            • mamciulka-nikulka Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 11:11
              > a nie sądzisz, że tam mama widząc, że jej dziecko się opiera powinna sama
              > zareagować i z dzieckiem porozmawiać na temat zabierania cudzych zabawek?
              >
              > po raz kolejny wyjasniam NIE WYRWAŁAM TEJ ZABAWKI, wyjęłam z raczek
              > dziewczynki, nie stosuje przemocy wobec dzieci ŻADNYCH

              zabrałaś dziecku z rąk zabawkę, której ci nie chciało oddać, nie musisz tego
              wyjaśniać. Gdyby 7latek zabrał twojemu dziecku zabawkę z rąk, byłabyś zła.
              Pamiętaj, że twoje dziecko patrzy i widzi jak rozwiązujesz problemy, jak będzie
              trochę starsze też pewnie tak postąpi.
              • marcelina4 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 14:01
                no dobra, to napisz mi jak miałam postapić? zostawić zabawki o odejść? mama
                dziecka nie reagowała, miałam pytać każdego opiekuna z osobna czy jest z tą
                dziewczynką i czy zechce łaskawie odebrac dziecku nie jego zabawki??? nie
                popadajmy w paranoję! skoro prośby nie skutkują to co mam zrobić? i dlaczego
                tamta mama jest niewinna a ja zła jędza co dzieciom zabawki zabiera??
                • mamciulka-nikulka Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 17:42
                  marcelina4 napisała:

                  mama
                  > dziecka nie reagowała, miałam pytać każdego opiekuna z osobna czy jest z tą
                  > dziewczynką i czy zechce łaskawie odebrac dziecku nie jego zabawki??? nie
                  > popadajmy w paranoję! skoro prośby nie skutkują to co mam zrobić? i dlaczego
                  > tamta mama jest niewinna a ja zła jędza co dzieciom zabawki zabiera??

                  ja nie napisałam, że tamta mama jest niewinna, za to ty jej winą próbujesz się
                  wybielić, tymczasem żadna z was nie zachowała się fajnie. A tłumaczenie
                  "zabrałam dziecku zabawkę, bo matka nie reagowała" nie jest wytłumaczeniem.
                  To nie moja sprawa jak rozwiązujesz problemy z dziećmi, ale jeśli już o nich
                  piszesz na forum, z zarzutem wobec innych matek, spójrz na siebie - nie pomogły
                  argumenty, zastosowałaś metodę "silniejszy wygrywa".

                  skoro prośby nie skutkują to co mam zrobić?
                  można na przykład zapytać się dziecka, gdzie jest jego mamusia, tak żeby
                  nieprzytomna mama to usłyszała i ruszyła dupsko
                  • marcelina4 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 17:49
                    wiesz ta mama to chyba jakaś nie tegs była, bo autentycznie siedziała metr od
                    piaskownicy i wszystko słyszała i widziała, a mimo to nie ruszyła dupska, nie
                    wiem, może ona z tych co woli żeby dziecko sobie samo radziło?
                    opisałam te sytuację własnie dlatego, że owa mama według mnie to idealny
                    przykład rodzica mającego wszystko gdzieś, to nie jej dziecko mnie wkurzyło,
                    tylko ona sama.

                    BTW jak sie odbiera zabawkę maluchowi, który wcale nie ma ochoty się z zabawką
                    rozstać, to żeby nie wiem jak delikatnie to robić i z anielskim usmiechem na
                    buzi, to dziecko poryczy się, nie ma siły smile nawet jak zrobi to jego własny
                    osobisty rodzic, a co dopiero obca osoba. Przykro mi było, że dziewczynka
                    popłakała się, próbowałam najdelikatniej jak mogłam, a wyszło jak wyszło
          • kiniak22 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 21:55
            rodzic jako opiekun i wzor powinien uczyc dziecko odpowiedniego zachowania,
            niektorzy tego nie wiedza chyba, a przynajmniej z obserwowanych przez mnie
            sytuacji to wynika uncertain
            poza tym dziecko nie nauczy sie odpowiedniego zachowania od drugiego dziecka, a
            przynajmniej nie kazde, bo to tez kwestia charakteru, moja starsza corcia gdzies
            do 3 roku zycia byla bardzo niesmiala, wszystkie dzieci nad nia gorowaly, nawet
            mlodsze zabieraly jej zabawki, bily, popychaly, musialam jej pokazac ze trzeba
            sie bronic (akurat tu tlumaczylam no i uczyla sie na siostrze tongue_out) i ze jej
            wlasnosc to jej wlasnosc i ze nie zawsze musi sie dzielic z innymi dziecmi i ma
            swiete prawo zabrac drugiemu dziecku zabawke pod warunkiem ze to jest jej
            zabawka, z czasem nabrala pewnosci siebie bo wiedziala ze ma we mnie oparcie,
            teraz znowu mam odwrotna sytuacje bo moja dwulatka jest raczej z tych sadystow i
            zabiera zabawki innym i sypie piaskiem, wiec nie smiem nawet myslec co by bylo
            jakbym ja tak samopas puscila na plac zabaw i nie pilnowala

            i prawda jest ze sa mamusie ktore maja daleko w dupie co robia ich dzieci,
            szczegolnie to zjawisko widze u mamus ktore maja juz starsza pocieche bo wiedza
            ze sobie poradzi szczegolnie w sytuacji szesciolatek kontra dwulatek to chyba
            nie musze mowic kto jest gora, wiec stwierdzenie niech sie uczy zachowania w
            grupie jest daleko przesadzone, bo nawet dwulatki potrafia byc agresywne
            wzgledem siebie i mniej kub bardziej swiadomie potrafia sobie tez krzywde zrobic
      • dorek3 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 20:58
        Co do tej nieszczęsnej łopatki to maluchy wcale do odawania zabawek nie są skore. A jak matki malucha nie ma w polu widzenia to co zrobić ?

        Ja bym nie miała pretensji gdyby ktoś zabrał nie naszą zabawkę moim dzieciom. Moi akurat oddają, ale gdyby trafiło na opór to jeszcze by ode mnie usłyszeli coś na temat oddawania.
        Kiedyś taki maluch zabrał jakieś auto moim chłopakom i też szliśmy do domu. Za skarby nie chciał oddać. W końcu jego osobista mama mu to siłą z rąk wyjęła i nam oddała. Wył z 15 min. I mam się czuć z tego powodu winna?
      • daga_j Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 11:07
        I Ty i Hugllina nie maci racji. Piszecie z pozycji starszego dziecka jakbyście zapomniały jak było z maluchem (albo was o nie obchodziło). Wiadomo, że starszak ma przewagę nad 2 latkiem i bez problemu wepchnie się przed niego, zabierze zabawkę itp. - chyba nie chcemy tego uczyć dzieci? Chyba matka jest na placu zabaw nie tylko jako "pilnowaczka", by jej dziecko za ogrodzenie nie uciekło, ciągle i zawsze MATKA jest od WYCHOWYWANIA. Nawet 7 lata trzeba czasem upomnieć, tak jak małe dzieci uczy się nie podchodzenia pod rozbujaną huśtawkę, tak starszego trzeba pilnować by nie wykorzystywał swojej przewagi i nie bawił się kosztem mniejszych kolegów. Jak możesz mieć pretensje, że mamy 1,5 rocznych dzieci chodzą za nimi krok w kro?! A kto przypilnuje takiego maluch właśnie by nie weszło pod huśtawkę? Kto potem do szpitala musiałby jechać tłumaczyć, że przecież to tylko plac zabaw, nic nie powinno się stać? Dziecka trzeba pilnować, a nie puścić samopas i zająć się gazetką. Twoje jakoś przeżyło bez Twojego nadzoru (bo mówisz - puśćcie dzieci niech sobie radzą same), ale inne dziecko nie musi mieć tyle szczęścia. A pomijając kwestie bezpieczeństwa to też nie wolno zostawić sporów dzieci samym sobie, bo 2 latek nie poradzi sobie 7 latkiem, a nauczy się jedynie bać starszych dzieci i potem strach iść do szkoły, a starsi tacy jak twój korzystają i będą tłuc młodszych... czując władzę nad młodszymi wyniesioną z placu zabaw!
      • trautlusia Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 15:10
        dorota - z ust mi wyjęłaś smile
    • hugollina Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 20:36
      chyba jestem z innej bajki.
      przez tyle postow ptzemawia niechec do dzieci starszych. dlaczego tyle
      nietolerancji?? zabaczycie, te wasze slodziaszki wyrosna na tych przekletych 7
      latków, po prostu musicie nauczyc swoje dzieci odpowiednio sie zachowywac. i
      wasze 7 latki beda przebuywac z 10 i 14 latkami- tak jest w spoleczenstwie.

      nie chowam moich dzieci "zimno" tylko nauczylam ich sobie radzic, z roznymi
      dzieciakami.

      a potem na poczatkku roku przedszkolnego te posty tych mausiek z bozej laski- bo
      moje dziecko sobie nie radzi, jest niesmiale, nie dzieli sie, inni go nie lubia.

      lopatke, droga autorko, poprostu moglas wyjac dziecku z reki delikatnie,
      dlaczego nie. ja bym tez nie ingerowala bedac matka tej dziewczynki, dopoki by
      jakies awantury nie bylo. ewentualnie potem. dlatego moje dzieci sobie dobrze
      radza w grupie, bo im pozwalam w niej przebywac. i nie jestem nadopiekuncza,
      swoje ewentualnie rozwiazuja same.

      to tyle ode mnie. trudno nie miec osobistego stosunku, nie bede sciemniac, matki
      nadpopiekuncze mnie wlasnie draznia na placu zabaw. krok po kroku za dzieckiem,
      ktore sobie radzi, ale one "uwaza, nie skacz, etc" i krzywo patrza na inne
      dzieci, szczególnie strasze. to tez sa dz
      • kannama Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 20:50
        Hmmm....jaka niechęc do dzieci starszych?To chyba u was widać
        niechęc do tych niesamodzielnych, słabszych maluchów. Moj prawie
        roczniak czasem bawi sie ze starszymi dziewczynkami które lubią z
        nim spedzać czas i ok. Ale wkurza mnie jak stary 8-10 letni koń
        pakuje sie na placowe zabawki przeznaczone dla maluchów. I jeszcze
        potrafi malucha z nich zepchnąc. To chyba Ty hugolino wychowujesz
        swojego starszaka na snoba i egocentryka co mu wszyscy mają schodzić
        z drogi bo starszy i silniejszy. Ciekawe czy będziesz taka
        zadowolona jak go jakiś 15 latek zepchnie z huśtawki...Na pewno sie
        ucieszysz,że sie czegoś nowego w życiu nauczył. A uwierz, że
        zdarzają sie takie wypadki- ostatnio np. u mnie na placu- szwy na
        kolanach u 3- latki bo ganiający sie 6-7 latkowie staranowali ją na
        placu.
      • 0wiolcia0 do: hugollina 09.08.09, 09:22
        hugollina napisała:

        > chyba jestem z innej bajki.
        > przez tyle postow ptzemawia niechec do dzieci starszych.

        Ty już chyba w jakąś opsesję popadasz?

        A co do tej łopatki PRZECIEŻ PISZE DZIEWCZYNA ŻE NIE WYRWAŁA!

        Coś mi się wydaje że ty też jesteś taką mamą 7czy5-latka która ma w czterech
        literach co jej dziecko robi. Są przecież na tych placach też starsze dzieci,
        które wiedzą co można, a co nie że są młodsi i mniej rozumieją od nich Jest ok,
        nikt się ich nie czepia i bardzo dobrze niech maluchy ze starszakami przebywają
        bo to faktycznie dużo ich uczy. Nikt nie pisze o starszych grzecznych dzieciach
        bo piszemy chyba raczej o tym z czym mamy problem.
        Chodzi raczej o tych małych "terrorystów" co wpadają i są "królami" placu i
        każdy musi się podporządkować i nie ważne jest dla takich, jest że ktoś
        wcześniej był np na huśtawce czy w kolejce do zjeżdżalni pierwszy, a w ogóle że
        jest jest jakaś kolejka? To tak samo jakby na ten plac dla starszych dzieci
        wparował jakiś 12-14latek i wszystkich po ustawiał też by Ci się to nie podobało
        i przeszkadzało by Ci że Twoje mniejsze dziecko nie może się pobawić
      • mamciulka-nikulka Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 11:52
        hugollina napisała:

        > chyba jestem z innej bajki.
        > przez tyle postow ptzemawia niechec do dzieci starszych. dlaczego tyle
        > nietolerancji?? zabaczycie, te wasze slodziaszki wyrosna na tych przekletych 7
        > latków, po prostu musicie nauczyc swoje dzieci odpowiednio sie zachowywac. i
        > wasze 7 latki beda przebuywac z 10 i 14 latkami- tak jest w spoleczenstwie.

        Starsze dzieci są po prostu starsze, bardziej ruchliwe, ale nie gorsze. Nie da
        rady być krok w krok za 7latkiem, za szybko się przemieszczają smile trzeba
        kontrolować, zwracać uwagę jeśli dziecko źle się zachowa, ale nie da się
        przewidzieć pewnych sytuacji, które mamy młodszych dzieci widzą oczami wyobraźni
        i boją się, że coś się stanie. Małe dzieci są bardziej nieuważne, to one
        bezmyślnie sypią piaskiem w oczy innym dzieciom, wchodzą pod huśtawki, zjadają
        piasek, ciągną za włosy, wyrywają siłą zabawki, a jak nie mogą zabrać to ryczą,
        bo przecież im się należy. Nie wszystkie dzieci są takie, ale zdarzają się
        zarówno wśród 7latków jak i maluchów, choć wg mnie to maluchy są bardziej
        niezrównoważone i to im trzeba poświęcić więcej uwagi, żeby je przystosować do
        bycia w grupie. Ktoś wcześniej napisał: "jest podział i trzeba się przystosować"
        - nie zgadzam się, takie podziały mogą prowadzić do tego, że starsze dzieci nie
        będą umiały bawić się wśród młodszych i na odwrót. Ja nie widzę problemu żeby
        starszaki przebywały razem z małymi dziećmi i odwrotnie, gdy mój 2,5 letni syn
        chce iść na zabawki dla starszaków, nie bronię mu tego - nigdy nie zdarzyła się
        sytuacja żeby starsze dzieci go stratowały i nie są to te starsze dzieci, za
        którymi łażą rodzice. Wczoraj młody pojechał dużym samochodem na plac
        starszaków, zastałam go w sytuacji jak siedział w domku z dwójką starszych
        dzieci, które pomagały mu naprawić auto, bo się rozpadło. Ja mam pozytywne
        doświadczenia ze starszakami, często angażują mojego synka we wspólne zabawy,
        pytają się jak ma na imię, biorą jego samochody i budują trasę z piasku do
        jeżdżenia - mój mały jest zachwycony widząc, że starszym dzieciom podobają się
        jego zabawki. Kiedy mały przeszkadza i mogłoby mu się coś stać, starsze dzieci
        zwracają mu uwagę, żeby się odsunął, choć rzeczywiście czasami zdarzy się, że
        jak bawią się w berka to potrąci któreś młodsze dziecko, ale przecież to żadna
        tragedia. Najwięcej wypadków i tak dzieci mają w domu!!!
    • dorek3 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 20:50
      Zgadzam się w pełni choć moi to właśnie starsi (6 lat). Ale świetnie pamiętam jak 4 lata temu to ja musiałam mieć oczy na okrągło głowy i uważać aby nie oberwali od jakiegoś zbyt rozbawionego 6-7 latka. Ja za swoimi krok w krok już dawno nie chodze, ale jak widzę że wchodzą w towarzystwo sporo młodsze to ostrzegam na co maja uważać (nie maja młodszego rodzeństwa więc i wyczucia brak). W kwestii zabawek to u nas raczej odwrotnie to młodsze dzieci zabieraja i nie chcą oddawać. Ale ja to rozumiem, ciężko jest 2-latkowi dzielic się nawet nie swoją zabawką. Na szczęście trafiam na sensownych rodziców, którzy sami prowadzą pertraktacje z pociechą. W przypadku swoich dzieic interweniuję tylko wtedy gdy ktoś narusza ich (lub oni czyjąś ale to tylko teoretycznie bo się nie zdarza) "nietykalność cielesną" .W utarczki słowne się nie wtrącam.
      Teraz wkurza mnie jak na place zabaw, takie do 10 lat przychodzą dzieci starsze i szaleją naprawdę bez umiaru. Ja im nie żałuję ale konsekwencje zderzenia 12 latka z 6 latkiem sa dużo poważniejsze niż w przypadku 2 i 6 latka.
      • jaktosik Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 21:22
        Ja za swoim 2-latkiem "biegam" na placu tyle, ile trzeba, a kiedy
        indziej biegam z nim, bo się z nim bawię i nie widzę w tym ani
        nadopiekuńczosci, ani nic innego, co byłoby niestosowne. Jeśli bawi
        się sam to delikatnie z boku asekuruję i nadzoruję, żeby np. nikt mu
        na glowę nie skoczył (ostatnio w Ogrodzie Saskim, gdybym nie
        interweniowałam, dziewczynka z drabinek wylądowałaby na jego głowie,
        fajni by nie było). Asekuruję jak wchodzi na nietypowe zjeżdżalnie
        (nie te ze zwykłymi schodkami, ale np. "drągiem" do którego
        przyczepiono kilka mniejszych). Asekuruję wtedy, kiedy jest dużo
        przepychających sie dzieci. W sytuacjach, które są wg mnie w miarę
        bezpieczne, nie chodzę za dzieckiem krok w krok.

        Ogólnie niewiele mnie wkurza (poza paleniem na placu zabaw -
        baaardzo rzadko to widzę, bo chodzimy głównie na placyki ogrodzone,
        najczęściej z ochroną (są takie dwa na Pradze Południe). Denerwuje
        mnie też jak rodzice wysadzają dzieci na placu, a nie za
        ogrodzeniem. No i ostatnio - po raz pierwszy w życiu - wkurzyła mnie
        okrooopnieee pewna babcia. Babcia była z wnuczkiem w wieku lat ok.
        5. Siedziała na ławce i rozwiązywała krzyżówkę. DZiecko latało (nie
        biegało), rzucało piaskiem, rzucało zabawkami itp. itd. Babcia
        czasem powiedziała (nie podnosząc się z ławki): "A. przestań" i
        zanurzała się dalej w krzyżówkę. W końcu A. tak rzucił naszą zabawkę
        za ogrodzenie, że się rozleciała. Babcia w końcu wstała, dała
        dziecku w tyłek... i poszla (jeszcze zapytała ile się należy za
        zabawkę...). To była sytuacja, która mnie prawie wyproadziła z
        równowagi, jeszcze 5 min. i bym powiedziała, że dołóżę jej, żeby
        sięu udała na wizytę do psychologa... Moje dziecko się dzieli,
        pożycza zabawki, weszło już w taki wiek, że bawi się z innymi, ale
        naturalne są też okresy, kiedy innymi dziećmi zainteresowane Maluchy
        nie są i należy to uszanować.

        Mnie nie wkurzają dzieci, tylko czasem ich rodzice, bo dziecko winne
        nie jest. Ooo, mąż mi opowiadałam dawną historę z placyku jak to
        dziecko zepsuło naszą zabawkę, podbiegła babcia, ułożyła wszystko w
        kąciku i zabrała Małego mówiąc, że będzie na niego, więc trzeba iść -
        bez komentarza... Starsze dzieci mi nie przeszkadzają, o ile są
        wychowane i wiedzą pewne elementarne reczy nt. życia w grupie,czyli
        np. że należy poczekać w kolejce do zabawki, a nie pchać się na
        siłę.

        Kiedys po wizycie w parku, w którym są dwa placyku (domyślam się, że
        jeden dla starszych, drugi dla młodszych, chociaz na tablicach
        informacyjnych rozróżnienia nie ma) wkurzyłam się mocno, kiedy
        kilkunasto- już chyba letni chłopcy, ktorych było sporo skakali po
        zjeżdżalni. Ale wkurzyłam się nie na chłopców, tylko na tego, kto
        zaprojektował ten plac zabaw (wystarczyło zrobić drugą, większą
        zjeżdżalnię na drugim placyku). Wkurzyłam się też, kiedy grali w
        piłkę, ale znów na projektanta, bo wystarczyłoby (jak na innym placu
        koło nas) ogrodzić kawałek parku wysoką siatką i byłoby ok.

        Ogólnie nie bądźmy tacy "przepisowi", bo gdyby tak było to do dwóch
        lat zakaz wstępu na urządzenia zabawowe (na większości placach, na
        których bywamy jest informacja, żę urządzenia przeznaczone są dla
        dzieci od 2 do 12. r.ż.).
    • mama_kotula Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 21:12
      Tak, wkurzają.

      Wkurzają mnie rodzice dwulatków, które to dwulatki są puszczane na plac samopas i łażą pod nogami nudząc się i przeszkadzając innym dzieciom w zabawie oraz włażąc wszędzie, również tam, skąd mogą spaść, a ich rodzice mają to w doopie. Natomiast jeśli dziecku coś się stanie, to wszyscy naokoło są winni, ponieważ byli bliżej.

      Wkurzają mnie rodzice 2-3-latków, które oczekują ode mnie, że skoro siedzę obok drabinki, to będę pilnować, aby ich dziecko nie spadło z tejże drabinki, podczas gdy oni radośnie grzeją sobie doopę na ławce. Jak również wkurzają mnie rodzice pętających się samopas 2-latków, którzy wymagają ode mnie, abym miała oczy z tyłu głowy kiedy huśtam dziecko na huśtawce (znaczy, to wyłącznie ja mam pilnować, aby hustawka nie uderzyła ich słodkiej pociechy która podłazi do mnie od tyłu).


      Wkurzają mnie rodzice 2-3-latków, którzy uważają, że kaski rowerowe i rowery moich dzieci należą do wyposażenia placu zabaw i ich słodkie pociechy mogą sobie nimi bezkarnie dysponować. Co więcej, podczas gdy taka pociecha lat 2 wlezie na rower mojego dziecka 16'' i się z niego zwali z hukiem i łoskotem, jest to, o dziwo, moja wina, bo to mój rower i ja powinnam pilnować, aby nie spadł.

      Wkurzają mnie rodzice około 2-latków, którzy uważają, iż to, że ich słodkie dziecię z radością biega po budowlach piaskowych które buduje moje dziecko to jest prawo piaskownicy i rodzic w nie ingerować nie musi (w takim razie, to, że moje dziecko wpieprzy w końcu niszczycielowi, to również będzie prawo piaskownicy, prawda?).

      Wkurzają mnie rodzice 2-3-latków, którzy uważają, że to, iż moje dziecko lat 6 mówi do ich pałętającej się pod nogami pociechy "przeszkadzasz mi w zabawie" - to przejaw chamstwa i niekoleżeństwa (ta jest, bo z dwulatka taki partner do zabawy dla 6-latka jak z koziej dupy trąbka).

      Wkurzają mnie rodzice ok. 2-latków którzy na wszystko mają usprawiedliwienie "on jest mały i nie rozumie".

      Pozdrawiam normalnych rodziców 2-3-latków wink.
      • kannama Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 21:22
        No własnie- to działa w dwie strony- i nie trzeba łączyć jednych z
        drugimi na siłe żeby sie uczyły życia.Uczyć, żeby starsi nie szaleli
        tam gdzie bawią sie mali, jednocześnie ie pozwalac małym bawić sie
        wszedzie- bo inaczej duzi nie będa mieć miejsca dla siebie.
      • rybcia312 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 21:29
        mama-kotula-swietnie to opisalas,dokladniewlasnie tak,trzeba zrozumiec i tych
        mlodszych i tych starszych.....
        dziecko to "tylko" dziecko,ma prawo czegos nie wiedziec,nie zauwazyc,niezaleznie
        od tego ile ma lat,od tego ma rodzica,ktory nie musi moze byc jego idealnym
        cieniem,ale jak widzi,ze cos sie dzieje,a jego dziecko w tym uczestniczy w roli
        jakiejkolwiek to powinien reagowac,taka jego rola i tyle...
        • mama_kotula Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 21:42
          Specjalnie skontrastowałam smile
          Własnie o to chodzi, aby plac zabaw był miejscem współegzystowania dzieci w różnym wieku. 7-latek to, o dziwo, dziecko, dziecko które też chce pobawić się w piaskownicy i ma do tego TAKIE SAMO PRAWO jak dziecko 1,5-roczne. A zadaniem rodziców jest zadbać o to, aby ta współegzystencja przebiegała bez zbędnych spięć. Czyli - 7-latek nie włazi i nie anektuje zabawek podwórkowych przeznaczonych dla wyraźnie mniejszych dzieci (przeważnie wyznacznikiem jest to, że jest zwyczajnie za duży - za duży w znaczeniu fizycznym). Ale jednocześnie matka 2-latka dba o to, aby jej pociecha nie rozpieprzyła w drobny mak sklepu, który sobie zrobiły na ławce 5-latki.
          I to, że 7-latek jest w stanie zrozumieć, że 2-latek jest malutki i jego ulubioną zabawą jest burzenie babek, nie oznacza, że musi akceptować, aby tenże dwulatek radośnie rozpieprzał mu wszystko, co budował przez ostatnią godzinę. I tak samo 7-latek powinien zrozumieć prosty komunikat "na karuzeli oprócz siebie siedzą maluchy, które się jeszcze dobrze nie potrafią trzymać, więc nie kręcimy bardzo szybko".
          • dorotamakota1 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 21:53
            mama_kotula napisała:
            aby plac zabaw był miejscem współegzystowania dzieci w róż
            > nym wieku. 7-latek to, o dziwo, dziecko, dziecko które też chce pobawić się w p
            > iaskownicy i ma do tego TAKIE SAMO PRAWO jak dziecko 1,5-roczne. A zadaniem rod
            > ziców jest zadbać o to, aby ta współegzystencja przebiegała bez zbędnych spięć.
            > Czyli - 7-latek nie włazi i nie anektuje zabawek podwórkowych przeznaczonych d
            > la wyraźnie mniejszych dzieci (przeważnie wyznacznikiem jest to, że jest zwycza
            > jnie za duży - za duży w znaczeniu fizycznym). Ale jednocześnie matka 2-latka d
            > ba o to, aby jej pociecha nie rozpieprzyła w drobny mak sklepu, który sobie zro
            > biły na ławce 5-latki.
            > I to, że 7-latek jest w stanie zrozumieć, że 2-latek jest malutki i jego ulubio
            > ną zabawą jest burzenie babek, nie oznacza, że musi akceptować, aby tenże dwula
            > tek radośnie rozpieprzał mu wszystko, co budował przez ostatnią godzinę. I tak
            > samo 7-latek powinien zrozumieć prosty komunikat "na karuzeli oprócz siebie sie
            > dzą maluchy, które się jeszcze dobrze nie potrafią trzymać, więc nie kręcimy ba
            > rdzo szybko".
            >

            AMEEENsmile
      • marcelina4 Re:do mama_kotula 08.08.09, 21:49
        rozumiem Twoje stanowisko, dlatego ja się z moją córką nie pcham na place zabaw
        nie dla niej przeznaczone, nie wsadzam jej na dwu metrową zjeżdżalnie, bo po co?
        chodzę tam gdzie warunki są dla niej odpowiednie.
        Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszedzie są oddzialne place zabaw dla maluchów
        i starszaków, ale jeżeli są to chyba ktoś kto je projektował ( mniejsze
        urządzenia, niższe zjeżdżalnie, huśtawki z kubełkowymi siedzeniami ) miał jakiś
        zamysł? widać są one adresowane do mniejszych dzieci, nie tak sprawnych
        fizycznie jak siedmiolatek? Pytam więc, po co tam przychodzą starsze dzieci
        skoro mają swoje miejsca zabaw? czy nie fajniej im bawić się w gronie
        rówieśników, a nie maluchów, często nawet kiepsko chodzących jeszcze? szczerze
        powiem, że nie mam pojęcia.
        Rozumiem, że straszaki wolą ganiać i wariować, mają do tego prawo, tak się bawią
        i ok, ale niech też wiedzą, że jeżeli bawią się pośród młodszych dzieci, to
        muszą uważać zeby ich nie skrzywdzic.
        Moje obawy nie są wyssane z palca, wiele widziałam sytuacji niebezpiecznych,
        moja córka nie raz leżała i wyła, bo ją ktoś wywalił, kopnął, nie twierdzę ze
        specjalnie, ale chyba mam prawo obawiać się o bezpieczeństwo własnego dziecka?

        co do zabierania zabawki, to może sprostuję, napisalam, że dziecku wyjęłam z
        raczki zabawki, a nie wyrwałam, dziewczynka płakała, bo zabawek oddać nie
        chciała, a nie dlatego, że zachowałam się wobec niej agresywnie, nie rzucam się
        na dzieci jak agresor.
        mam dziewczynki siedział przy piaskownicy, więc musiała słyszeć moje prośby i
        widziała, że się zbieramy do domu, więc czemu nie wkroczyla do akcji jak jej
        dziecko nie chciało oddać naszych zabawek? Nie wiem, może liczyła na to, że je
        zostawię, żeby jej słodkie dziecię miało się czym pobawić
        • rybcia312 Re:do marcelina 08.08.09, 22:06
          zgadza sie,to co piszesz jest zrozumiale i caaalkowicei normalne,ja rozumiem,ze
          sie i boisz o swoja coreczke i to dlaczego tamto dziecko plakalo jak zabieralas
          zabawke....
          wiesz,niektore dzieci starsze-jak np mpj 6-latek przebywa czasem na palcu zabaw
          dla mlodszych dzieci,bo jesli jestem sama z cala trojka ,to raczej nie mozliwe
          jest zebym pilnowala dwojga na jednym placu i jednego na drugim,zwlaszca ze
          akurat sa tak usytuowane,ze jak widze jeden,to drugiego nie,ale jest tez
          zrozumiale jak slonce,ze moj synek musi wtedy uwazac,na to co robi,wiadomo,ze
          moze sie cos zdarzyc,ale wie,ze jesli cos przeskrobie to ma przeprosic,a jesli
          czegos nie zauwazy,to moja rola w tym,eby zauwazyc za niego i albo
          powstrzymac,albo jesli pech chce ,ze nie zdaze,to pomoc przeprosic i
          jednoczesnie przeprosic mame dziecka,sa tez u nas place,gdzie nie ma podzialu i
          tam faktycznie dla mniejszych dzieci jest"mniej bezpiecznie",trudno,rodzic jest
          od tego,zeby zauwazyc i przewidziec i niestety czasem myslec za dziecko,poprostu
          dziecko ma prawo czegos nie zuwazyc,albo nie zdawac sobie z czegos sprawy,a
          rodzic jest od tego,zeby mu to w pore uswiadomic i tyle....
          ja w twojej wypowiedzi nie widze nic"zlego",rozumiem co chcialas powiedziec i
          zgadzam sie z toba....
      • wikula23 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 00:10
        hehehe
        i dlatego nie odwiedzam placów zabaw
        moje dzieci wyrosną na aspołeczne istoty jak ich matka
        trudno się mówi
        książki też są fajne
        • anyx27 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 00:41
          wikula23 napisała:

          > hehehe
          > i dlatego nie odwiedzam placów zabaw
          > moje dzieci wyrosną na aspołeczne istoty jak ich matka
          > trudno się mówi
          > książki też są fajne

          dokładnie wink jak czytam te wszystkie posty, to cieszę się, ze nie
          chadzam na takie place zabaw z moją córcią smile
      • joxanna Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 10:45
        mama kotula...

        mnie (mamę 3,5 i 1,5) wkurzają obcy rodzice, zawracają głowę mojemu dziecku i
        wrzeszcząc 'jezus-maria-nie-wolno' popychają moje dziecko w wejściu na różne
        konstrukcje, drabinki itp, zamiast dać mu święty spokój.

        Ja córce pozwalam wchodzić w różne miejsca, choćby i z odwrotnej strony i zawsze
        widzę gdzie jest, co robi i do czego się zabiera. Jak trzeba to asekuruję. Jak
        nie trzeba, to pozwalam robić co chce. Próbuje - i albo da radę, albo
        zrezygnuje. To jest moja wyłączna odpowiedzialność. Nigdy, nigdy ze mną nie
        zrobiła sobie nic złego. Raz jeden spadła - kiedy jakaś przewrażliwiona obca
        mama jej próbowała nieudolnie pomóc.

        Wkurzają mnie rodzice, którzy palą i rzucają pety na placu zabaw.

        I - nie wkurzają mnie, ale jest mi żal ich dzieci - rodzice, którzy na nic swoim
        dzieciom nie pozwalają. Ani dzieci nie mogą wejść na drabinki, ani wdrapać się
        gdzieś samodzielnie. A już kompletnym kuriozum jest zakaz (to chyba jakaś
        strasznie ważna norma) wchodzenia na zjeżdżalnię - 'bo tu się zjeżdża'.
        Zjeżdżalnia pusta, nikt nie czeka, a dziecko nie może sobie spróbować wdrapać
        się. Smutne.
        • mama_kotula Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 12:49
          Ależ owszem, mnie też wkurzają rodzice którzy krzyczą "jezus-maria-nie-wolno" (zwłaszcza że mam 5-latkę wyglądającą na najwyżej 3, która to pięciolatka włazi wszędzie, łącznie z drzewami i trzepakiem ze środkową barierką wyżej niż jej głowa). Oraz Babcie Dobra Rada, czyli babcie "jezus-maria-niech-pani-jej-nie-pozwala-siedzieć-na-piasku-bo-sobie-jajniki-przeziębi" (zdzierżę, jeśli takie babcie zwracają się do mnie, ale gryzę, jeśli zwracają się do dziecka w stylu "ale ta twoja mama nie dba o twoją słodką pupcię, na zimny piasek wypuszcza, ach i och").

          Ale ja nie o tym, że rodzic ma non stop za dzieckiem latać. Bo nie ma - bo zdaje się to z mojej wypowiedzi wywnioskowałaś?. Ja o tym, że jeśli rodzic się decyduje puścić 2-letnie dziecko na najwyższą drabinkę na podwórku, to niech ten rodzic ponosi konsekwencje tej decyzji, a nie krzyczy do mnie "przecież pani tam stała, dlaczego pani nie łapała, jak pani widziała, że spada?". Ano, proszę pani, dlatego nie łapałam że nie widziałam, jak spada, bo to, że stoję obok drabinki nie oznacza, że obserwuję wszystkie łażące po niej robactwo.
          • hanalui Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 16:43
            mama_kotula podpisuje sie pod twoimi postami

            Dodam od siebie ze wkurzaja mnie rodzice ktorzy wlaza na sprzety
            przeznaczone dla dzieci by pomoc swoim niezdarnym istotkom, a
            rownoczesnie czuja misje pomaganie innym dzieciom tzn przenoszenie,
            podganianie, przyspieszanie, wykonywanie cos za dziecko (np dziecko
            powoli idzie po stopniach to go przeniesie; dziecko stoi i
            zastanawia sie czy zjechac na tylku czy na brzuchu to jakas mamuncia
            go sadza i popycha), bo skoro ich wlasne dziecko w podobnym wieku
            tego nie potrafi, nie moze tego samodzielnie robic to inne dzieci
            tez tak maja.
    • jagabaga92 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 22:29
      chyba na innej planecie mieszkamy, bo choc plac zabaw jest wspólny dla
      wszystkich dzieci, to żadne dziecko nie zrzuca innych z drabinek, żadne nie
      wysypuje innemu wiadra piachu na głowę,

      Nie narzekam na innych rodziców, ponieważ nigdy nie czekam na interwencję
      rodzica danego dziecka, jesli ono się "źle" zachowuje względem mojego dziecka,
      lecz sama zwracam mu uwagę - najpierw łagodnie, a jeśli to nie poskutkuje, to
      ostrzejszym tonem, ale nigdy nie krzyczę - i wówczas już ZAWSZE skutkuje.
      • batutka Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 22:47
        mnie wkurzaja dwie rzeczy:
        1. rodzice bujaja swoje dziecko na hustawce w nieskonczonosc, podczas gdy
        ustawia sie kilometrowa kolejka dzieci zeby tez skorzystac z hustawki
        w nosie maja to, ze inne dzieci tez chca sie poubujac, dla nich najwazniejsze
        jest ich dziecko
        ostatnio czekalam chyba ze 20 minut jak tatus skonczy bujac coreczke
        moja corka mi marudzila, ze chce na ta hustawke (inne dzieci zreszta tez), wiec
        w koncu poprosilam czy mozna zrobic zmiane - na to tatus, ze jego corka nie chce
        zejsc, bo przeciez pna tak lubi sie bujac
        nie wytlumaczy dzecku, ze nie jest samo na placu zabaw i ze inne dzieci tez maja
        prawo do zabawy
        2. notoryczne korzystanie z zabawek (hustawek glownie) przez osoby dorosle -
        takie zabawki sa przeznaczone dla malych dzieci, a ich waga jest "nieco"
        mniejsza od wagi doroslego czlowieka
        na moim placu zabaw jest zniszczona jedna hustawka - wlasnie dlatego, ze bujali
        sie na niej dorosli
    • misia_as Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 23:04
      Niestety są dzieci i dzieci. Przykład z dzisiejszego dnia. Grupa maluchów ok 2 letnich skacze na trampolinie. Podchodzi starszy chłopiec ok 7 lat i pyta czy moze parę razy skoczyć, przy czym mówi ze będzie skakał wysoko. Czeka aż wszystkie dzieci zejdą i dopiero skacze. Super, byłam pod wrażeniem jego zachowania. Niestety chwilę pożniej gdy maluchy znowu skakały wskoczył na trampolinę jakiś wariat - inaczej go nazwać nie mogę (zdecydowanie powyżej 12 lat - a zgodnie z regulaminem placu do tego wieku dzieci powinny skakać na trampolinie). Dwójka maluchów, w tym moj synek, dosłownie wyleciały w powietrze i spadły już poza trampolinę. Nie muszę opisywać co było potem ale nerwy mi puściły. Dopiero wówczas mamusia tego chłopaka zainteresowała sie synkiem i oczywiscie mną.
    • psoriasisa Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 08.08.09, 23:46
      Odnośnie zabawek-byłam z córka na basenie, miałyśmy rekina którego odłożyłam na krzesło, na nasze ręczniki-nie pływał więc w wodzie czy nie lezał na brzegu basenu-dla mnie było jasne że skoro leży na ręcznikach to nie chcę żeby ktoś używal tej zabawki-po jakimś czasie widzę że dzieciak bawi się naszym rekinem-nie reaguję, po chwili wychodzi do do drugiego basenu więc idę i grzecznie prosze o oddanie rekina, a mamuśka która była w pobliżu mówi że cały czas obserwowała sytuację...no sorry może ja jestem z innego świata ale nie na darmo mówi się nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe...moja córka ma 17 miesięcy, niewiele potrafi powiedzieć, ale uczę ją że o cudzą zabawkę musi zapytać, nawet jeśli na dzis oznacza to tylko kontakt wzrokowy i krótkie "tak??"
    • kobraluca Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 05:15
      Jestem mama malego dziecka,ale tak sobie mysle, ze za opisane przez Ciebie zachowania odpowiedzialni sa rodzice, ktorzy nie rozmawiaja z dziecmi, nie ucza jak nalezy sie zachowywac w roznych sytuacjach. 7-latek powinien zdawac sobie sprawe z tego,ze male dziecko mozna latwo skrzywdzic, dlatego jesli sa one obecne, bawic trzeba sie ostroznie.
      Z drugiej strony, dzieci czasem zapominaja sie w szale zabawy, dlatego rodzice powinni zawsze obserwowac swoje pociechy, zarowno te starsze jak i te mlodsze, aby w razie potrzeby interweniowac. Czytanie gazet lepiej odlozyc na pozniej.
      Tez jestem zwolenniczka niewtracania sie w male konflikty miedzy dziecmi,ale jesli widze,ze sytuacja staje sie zbyt napieta lub niebezpieczna wkraczam do akcji.

      Na placach zabaw powinny znajdowac sie dwie tabliczki : "zakaz palenia" i "zakaz czytania gazet" wink
      • marcelina4 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 09:11
        ok, to ja może dorzuce jeszcze :
        na placyku dla maluchów jest fajny tor przeszkód, taki niewielki dostosowany dla
        młodszakow, jest tam domek, drabinki, małe zjeżdżalnie, wieża z wiaderkiem na
        łańcuchu do wciagania piasku i rura do wysypywania piachu, rury do zjeżdżania i
        masa innych pokreteł i guzików. Starszaki ( chłopcy 6-7 lat ) z wieży wysypywały
        wciągniety wiaderkiem piach nie do rury do tego przeznaczonej, tylko na głowy
        innych dzieciaków stojących lub bawiących się na dole, fajna zabawa? dla nich
        przednia, ale dla dzieci co oberwały piachem po oczach to juz fajnie nie było,
        rodzice siedzieli na ławeczkach lub na kocykach, dzieci szalały, dla mnie bardzo
        nie ok.
        we wspomnianym domku jest stolik i taka mini kuchenka z pokrętłami, namiętnie
        bawią się tam dziewczynki, gotują, podają obiady, fajnie popatrzec, starsze
        dziewczynki gotują, młodszaki zachwycone siedzą przy stoliku, wpadają starszaki
        i koniec zabawy, bo jeden wywalił ze stolika obiadek, inny wywalił maluchy z
        ławeczki, a to wszystko dla chwilowej przyjemności rozwalenia komuś zabawy,
        fajna zabawa?
        na trampolinie to samo, młodszaki skaczą, wpadaja starszaki i trzeba maluchy
        zabierać żeby sie latać nie nauczyły.

        powyższe obrazki są codziennością, a wystarczyłoby pójść kilkadziesiąt metrów
        dalej na drugi wielki plac z ogromną wieżą i zjeżdżalnią, pajęczynami
        sznurowymi, hustawkami i masa innych sprzętów i dzieciaki też świetnie by się
        bawiły, cały plac jest wysypany piachem, więc można kopać, budować, ryć w piachu
        i szaleć do woli, brak tylko wyobraźni i dobrej woli rodziców, którzy wolą
        siedzieć spokojnie i czytać.
        Wracając wczoraj z placu zatrzymałam się i popatrzyłam na zabawy na duzym placu
        i wiecie co? tam jest istne szaleństwo, dzieciaki kotłują az miło popatrzeć,
        tyle że są to już duże dzieciaki, więc tak sobie teraz myślę, że na plac dla
        mlodszaków rodzice przyprowadzają starsze dzieci z lenistwa, bo tam nie trzeba
        na nic zwracac uwagi, mozna czytac gazetkę, a dzieci sobie świetnie poradzą, bo
        są starsze, wieksze i silniejsze. Na duzym placu trzeba jednak zwrócić uwagę na
        to co się dzieje, bo tam już wymiary urządzeń są inne, są starsze i większe
        dzieci, więc te ich 7-latki są tam takimi maluchami na które trzeba uważać, a
        tak to święty spokój mają. To własnie mi sie nie podoba.

        ktos napisał, że dzieci musza uczyć się życia w społeczeństwie, co oznacza
        przebywanie i egzystowanie ze starszymi dziećmki, ok. tylko czego moje dziecko
        się nauczy? tego, że rządzi ten kto jest większy i silniejszy, że starszakom
        można dużo więcej niż maluchom, że maluchy muszą schodzić im z drogi, nie wolno
        im przeszkadzać w zabawie, a młodszakom można psuć zabawę i przeszkadzać?
        Jestem jak najbardziej za wspólną zabawą dzieci w różnym wieku, cieszę się kiedy
        moja córeczka bawi się ze starszymi dziećmi, ona jest zachwycona, patrzy z
        podziwem na starszych i ich naśladuje, uczy się wielu rzeczy, jest bardziej
        rozmowna, jednym słowem same plusy, tyle że czasem zabawa przeradza się w
        niekontrolowane szaleństwo i rodzice wtedy powinni odpowiednio zareagować,
        stemperować troszkę dzieci, uczulić, że nie sa same na placu, dlaczego to ja mam
        pouczać i pilnować cudze dzieci? od tego maja rodziców, zresztą mogę usłyszeć,
        że ktoś sobie takiego zachowania z mojej strony nie życzy.
        Niech każdy więc pilnuje swoich dzieciaków, nie sobie tę gazete poczyta, ale
        niech też widzi co się dzieje dookoła.
    • daga_j Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 10:53
      Podzielam Twoje zdanie, tj. oburzenie na bak reakcji rodziców. u mnie nie ma
      takich sytuacji, ale potrafię to sobie wyobrazić. Też bym się denerwowała, ale
      myślę, że po prostu nauczyłabym się reagować gdyby mojemu dziecku działa się
      krzywda, jak ktoś nasypie na niego piaskiem a rodzic nie upomni winowajcy to ja
      mogę to zrobić, bo moje dziecko doznało uszczerbku. Jak w kolejce na zjeżdżalnię
      ktoś się wpycha to też mogę coś stanowczo powiedzieć żeby pokazać młodszym
      dzieciom (szczególnie mojemu) jak się bronić, jakich użyć słów by upomnieć się o
      swoje prawa. Ale nie wie jak zareagowałabym gdyby taki "bojowy" starszak nie bał
      się moich reprymend?.. No nie wiem.
    • aagnes Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 11:37
      Swieta racja, tylko jedno zastrzezenie, po dluzszych obserwacjach postaci na
      placu zabaw, te najmniej zainteresowane dziecmi okazuja sie byc opiekunkami a
      nie matkami. Wisi im kompletnie co dziecko robi, byleby zycia nie stracilo, to
      cala reszta jest niewazna. dlatego nigdy przenigdy nie wynajme opiekunki, nawet
      nie wiem jak polecanej , najmilszej na swiecie i robiacej wspaniale wrazenie.
      ja mam corke niespelna potoraroczna i jak tylko moge unikam jeszcze placow
      zabaw, bo nawet na tych dla najmlodszych dzieci nie bardzo mamy co robic,
      zreszta takie male dziecko jest w stanie zainteresowac sie czymkolwiek przez
      chwile i pedzi dalej, a ja za nią, wiec w sumie wychodzi na to ze my
      przeszkadzamy tam innym dzieciom wprowadzajac zamieszanie. a mi strasznie zal
      corki jak sie szczerzy do innych dzieci, i leci pochwalic sie jakims kwiatkiem a
      wiadomo, ze dla dziecka 2 czy 3 letniego taki smarkacz z kwiatkiem jest malo
      atrakcyjny smile niesttey taki to wiek przejsciowy, ale pocieszam sie, ze w
      przyszle lato juz bedzie smigala na placu dla malych dzieci jako pelnoprawny
      uczestnik.
      • mynia0 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 14:20
        ja jestem mamą dwulatki i starszaczki wink wg. coniektórych powinnam
        się rozdwoić i teleportować się na dwa place zabaw. nonsens uncertain

        fakt, przyznać trzeba, że starsze dzieci zachowują się różnie, ale
        od tego sa rodzice, żeby zwracac na pewne rzeczy uwagę. ja raczej
        nie mieszam się w konflikty, ale jeśli dzieje się krzywda młodszej
        córce, to reaguję, jeśli nie ma reakcji strony przeciwnej. starsza
        musi sobie radzić sama, ale jej nie pozwalam na jakieś dziewne
        zabawy, które mogą się dla mniejszych dzieci skończyć źle.

        na moim osiedlu jest fajna paczka mam , dzieci są w różnym wieku i
        nie ma raczej konfliktów. jest tylko jedno konfliktowe dziecko - 4-
        latek, którego mamusia wypuszcza na plac zabaw samego. to dziecko
        nie dość , że nie umie się bawić w grupie, to stwarza zagrożenie dla
        innych, jest dość agresywne. nie można takiemu dziecku NIE zwrócic
        uwagi, skoro mamuśka woli siedzieć w domu uncertain

        a co do miejskich placów zabaw, rzeczywiście, większośc rodziców
        zachowuje się tak, jakby ich dzieci były jedynymi na świecie -
        przykład wyżej z huśtawkami jest znakomity i niestety bardzo
        życiowy. nie tak dawno, bo w ostatnią niedzielę byłam z dziećmi na
        takim placu zabaw, i musiałam wyjść po pół godzinie stania pod
        huśtawką, z ryczącą dwulatką, bo jedna z mamuś opanowała tęże
        huśtawkę / jest tylko jedna - tez idiotyzm uncertain. starszemu dziecku da
        się wytłumaczyć, ale maluchowi nie. a wystarczyłaby odrobina
        empatii, dobrego wychowania, kultury i zwyczajnej zyczliwości...
        • hanalui Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 16:48
          mynia0 napisała:
          > a co do miejskich placów zabaw, rzeczywiście, większośc rodziców
          > zachowuje się tak, jakby ich dzieci były jedynymi na świecie -

          > nie tak dawno, bo w ostatnią niedzielę byłam z dziećmi na
          > takim placu zabaw, i musiałam wyjść po pół godzinie stania pod
          > huśtawką, z ryczącą dwulatką, bo jedna z mamuś opanowała tęże
          > huśtawkę / jest tylko jedna - tez idiotyzm uncertain. starszemu dziecku
          da
          > się wytłumaczyć, ale maluchowi nie.


          Nie rozsmieszaj mnie....twoje 2 letnie dziecko tez nie jest
          najwazniejsze na swiecie ze trzebamu ustepowac, bo ryczy smile
          Troche empatii dla starszych dzieci, ktore mimo tlumaczenia tez maja
          prawo ryczec big_grin
          • mynia0 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 22:49
            > Nie rozsmieszaj mnie....twoje 2 letnie dziecko tez nie jest
            > najwazniejsze na swiecie ze trzebamu ustepowac, bo ryczy smile
            > Troche empatii dla starszych dzieci, ktore mimo tlumaczenia tez
            maja
            > prawo ryczec big_grin

            niedokładnie przeczytałaś albo nie zrozumiałaś. pewnie, że moje
            dziecko pępkiem świata nie jest, ale gdyby ktokolwiek miał nieco
            kultury, to widząc, że zbiera się kolejka zabrałby swojego pępka
            świata z tej huśtawki. w każdym razie - ja bym tak zrobiła. to
            kwestia kultury i jakiś zasad współżycia między ludźmi.
            • hanalui Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 11:35
              mynia0 napisała:
              > niedokładnie przeczytałaś albo nie zrozumiałaś. pewnie, że moje
              > dziecko pępkiem świata nie jest, ale gdyby ktokolwiek miał nieco
              > kultury, to widząc, że zbiera się kolejka zabrałby swojego pępka
              > świata z tej huśtawki.

              Dokladnie przeczytalam a teraz widze ze wersja ulega zmianie i ze
              tak naprawde nie stalas z wyjacym dzieckiem tego pol godziny tylko
              korzystalas z innych sprzetow. I jak mniemam to pewnie nie bylo pol
              godziny tylko 10-15 minut naprawde, a czekajac na cos czas dziwnie
              sie wydluza, a na forum trzeba to jeszcze podkolorowac smile
              A do domu pewnie juz poszlas dlatego ze i tak mialas isc a nie
              dlatego ze ulubionej chustaweczki ci nie zwolniono big_grin
              • mynia0 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 13:41
                hustaweczki jak już uncertain

                wiesz co, ja nie mam powodu, żeby opisywać ze szczególami
                przebywanie na placu zabaw minuta po minucie. zresztą, nie sądzę,
                żeby to było ciekawe, powiedziałabym wręcz, że nudne. gdybys tak
                uważnie czytała, to przeczytałabyś, że na początku napisałam wersję
                najkrótszą / bo po co te szczegóły?/ a potem uściśliłam to, co
                napisałam wyżej. mniemaj co chcesz.

                fakt jednak pozostaje faktem, niezależnie od tego, co mniemasz na
                temat moich wypowiedzi - jest wiele mam, które nie reagują na
                zachowanie dzieci choć powinny, i przez takie zachowania, o jakich
                pisałam ja i inne dziewczyny wyżej, wychowują swoje dzieci na
                egoistów, którym wszystko wolno. i aż strach pomyśleć, co będzie,
                jak te dzieci podrosną, a potem dorosną.

                I jak mniemam to pewnie nie bylo pol
                > godziny tylko 10-15 minut naprawde, a czekajac na cos czas dziwnie
                > sie wydluza, a na forum trzeba to jeszcze podkolorowac smile

                rozśmieszyłaś mnie tym zdaniem. nie potrzebuję kolorować
                rzeczywistości, żeby sie podlizać na forum i udramatyzować rozpacz
                mojej biednej córki z powodu huśtawki. a zegarka doprawdy umiem
                używac. uncertain
                • hanalui Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 14:10
                  mynia0 napisała:

                  > hustaweczki jak już uncertain

                  mea culpa smile

                  > wiesz co, ja nie mam powodu, żeby opisywać ze szczególami
                  > przebywanie na placu zabaw minuta po minucie. gdybys tak
                  > uważnie czytała, to przeczytałabyś, że na początku napisałam
                  wersję
                  > najkrótszą / bo po co te szczegóły?/ a potem uściśliłam to, co
                  > napisałam wyżej. mniemaj co chcesz.

                  No tak...ze stalas pol godziny w wyjacym dzieckiem big_grin bo niechciano
                  ci udostepnic miejsca do zabawy smile, bo twoj pepek malutki i inni
                  winni o tym wiedziec ...to taka krotka wersja smile

                  > jest wiele mam, które nie reagują na
                  > zachowanie dzieci choć powinny, i przez takie zachowania, o
                  jakich
                  > pisałam ja i inne dziewczyny wyżej, wychowują swoje dzieci na
                  > egoistów, którym wszystko wolno.

                  Tak masz racje...jest tez sporo mam ktore oczekuja ze wszyscy inni
                  beda wychowywac swoje dzieci, schodzic z tymi dziecmi im z drogi,
                  slac dywany, ustepowac, bo empatia, bo cos tam, bo cos tam, a one
                  beda stac na zlosc z wyjacym pol godziny dzieckiem pod hustawka big_grin
                  zamiast zajac sie wowczas wychowywaniem

                  > i aż strach pomyśleć, co będzie,
                  > jak te dzieci podrosną, a potem dorosną.

                  A pomyslalas na co sama wychowujesz swoje dziecko? Czy wytlumczylas
                  dziecku ze teraz inne dziecko sie bawi na hustawce i niech w koncu
                  przestanie wyc i znajdzie sobie inne zajecie? Czy po prostu za
                  malutkie na tlumaczenia i trzeba mu zejsc z drogi i
                  hodowac "terroryste" nie tylko terroryzujacego mamusie w wieku 1.5
                  ale i plac zabaw smile
                  > rozśmieszyłaś mnie tym zdaniem. nie potrzebuję kolorować
                  > rzeczywistości, żeby sie podlizać na forum i udramatyzować rozpacz
                  > mojej biednej córki z powodu huśtawki. a zegarka doprawdy umiem
                  > używac. uncertain

                  Rozpacz...no kurcze...do psychologa wyslij 1.5 roczne dziecko bo
                  traumy dostanie bez 1 dnia na hustawce big_grin. Jakos kiepsko mi sie to
                  twoje wychowanie widzi skoro pol godziny wylo, a ty mimo zajmowania
                  dzieciaka nie potrafilas mu tej hustawki wybic z glowy. No i tak
                  naprawde to nIe wiem kto bardziej chcial na ta hustawke, ty czy
                  dziecko??? Bo dzieci nie maja takiego poczucia czasu i dzis, jutro
                  czy pol godziny to wsio ryba dla takiego dzieciaka...
                  • mynia0 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 23:08
                    wiesz, moja miła, takie bzdety tu wypisujesz, że nawet mi sie czytac
                    nie chce big_grin uważaj sobie co chcesz, czytaj ze słów każdej dziewczyny
                    po kolei co chcesz, popisuj się brakiem kultury / pal tam licho tę
                    huśtawkę z błędem, każdemu się zdarza, ale formy grzecznościowej per
                    Ty a nie ty - to nie znasz widocznie / dowartościowuj się ostrymi
                    słowami - ja nie muszę . i nie będę. nawet ironii w poście nie
                    umiesz wyczytać - no trudno wink

                    ale powinnaś być z siebie zadowolona, popatrz przez cały wątek, ile
                    dziewczyn Cię zauważyło, ile Ci odpisało big_grin gratulacje.

                    współczuj mnie i moim dzieciom, co mnie terroryzują na każdym kroku,
                    współczuj, bo się nie pohuśtałam, współczuj i zbieraj kasę na
                    psychologa dla nas. pozdrawiam big_grin
                    • hanalui Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 23:19
                      mynia0 napisała:

                      > ale formy grzecznościowej per
                      > Ty a nie ty - to nie znasz widocznie

                      Lo matko z corka...na forum se bedziemy paniowac niedlugo big_grin

                      to "se" to zamierzenie smile
        • mama_kotula Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 17:43
          Cytatnie tak dawno, bo w ostatnią niedzielę byłam z dziećmi na
          takim placu zabaw, i musiałam wyjść po pół godzinie stania pod
          huśtawką, z ryczącą dwulatką, bo jedna z mamuś opanowała tęże
          huśtawkę


          A wystarczyło ruszyć łepetyną, "zaklepać" sobie kolejkę ("proszę zawołać, jak będzie pani zwalniać huśtawkę") i czymś innym zająć tęże dwulatkę, aby nie ryczała - na placu jest sporo możliwości. Jak czas "panowania nad huśtawką" się przedłuża, zwyczajnie porozmawiać z "panującą" - dorosłe jesteście, tak?
          Odezwałaś się do niej w ogóle, czy tylko stałaś i wzdychałaś "nie, córeczko, musimy poczekać, bo teraz się to dziecko huśta, tak, ja wiem kochanie biedne moje że już długo się huśta, ale nic nie poradzimy"? (cytat autentyczny).

          W życiu bym nie wpadła na to, aby przez pół godziny stać pod huśtawką z marudzącym dzieckiem, dla własnego zdrowia psychicznego (o dziecku już nie wspominając).
          • mynia0 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 22:59
            smile Mamo Kotula, alez ja lubię Twoje posty smile

            ale do rzeczy - oczywiście, że nie stałam z wrzeszczącym dzieckiem
            pod huśtawką, zajmowałyśmy się czymś innym - troche piasku, trochę
            konika na sprężynie - itp. wszystko w poblizu huśtawki, a ta mama
            doskonale wiedziała , że czekam na kolejkę, bo mówiłam. moja córka
            rozpłakała się, jak staciłam cierpliwośc po tej półgodzinie
            czekania w pobliżu na ulubioną hustawkę i powiedziałam, że idziemy
            do domu bez huśtania. podejrzewam, że każdy średnio inteligentny
            człowiek zrozumiałby, ale widocznie ta mama zrozumieć nie chciała wink
            dltego nigdy więcej nie pójde tam w niedzielę, kiedy jest tłum ludzi
            bardziej lub mniej inteligentnych.

            Odezwałaś się do niej w ogóle, czy tylko stałaś i wzdychałaś "nie,
            córeczko, mu
            > simy poczekać, bo teraz się to dziecko huśta, tak, ja wiem
            kochanie biedne moje
            > że już długo się huśta, ale nic nie poradzimy"? (cytat
            autentyczny).
            skąd Ty wziełaś taka mamuśkę? o matko, jak ja nie lubie takiego
            słodzenia i ciumciania uncertain

            powiedziałam tej mamie, że jak zwolni huśtawę, to będziemy na
            kolejce. nie jest w moim stylu inne działanie, ustalanie czy
            pretensje w stylu - idź, bo już za długo - bo jak wspominałam
            wyżej - moje dziecko nie jest pępkiem świata, nie musi mieć
            wszystkiego. ja - zapewnie nieco naiwnie - wierzę w ludzką
            kulturę wink no to się tym razem przeliczyłam. na pocieszenie dodam,
            że rzadko mi się to zdarza, no i może dlatego ta mamuśka mnie
            podkurzyła.
    • dziub_dziubasek Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 15:03
      ja nie spotykałam takich sytuacji (a u nas na placu zabaw są dzieciaki w duuużej
      rozpiętości wiekowej- od raczkujących niemowląt po nastolatki i jakoś jeszcze
      nikt nikomu krzywdy nie zrobił).
      Mnie za to rozwalają matki/babcie/opiekunki własnie takich rocznych
      półtorarocznych maluchów, które jak ich dziecko zabiera innym dzieciom zabawki
      czy psuje piaskowe budowle ograniczają się do stwierdzenia "przeciez on/ona jest
      jeszcze malutki" i nawet nie próbują uczyć swojego dziecka, ze tak nie mozna
      robić....
      Ja swoje dzieci od samego początku tego uczylam, próbując w kryzysowych
      sytuacjach zainteresować czymś innym, lub zwyczajnie zabrać swoje dziecko i
      większość rodziców tak robi. Niestety zdarzają się wyjątki...
      Albo startują z tekstem "pożycz mu zabawkę przeciez on jest jeszcze malutki"-
      moim zdaniem obowiązku nie ma, moje dzieci nie muszą pożyczac swoich zabawek na
      prawo i lewo, chociaż je do tego zachęcam.
    • deodyma Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 17:53

      denerwuja mnie takie placowe
      > przepychanki i utarczki, większość niestety z winy rodziców,
      którzy nie
      > reagują na nieodpowiednie zachowanie swoich dzieci, straaaaasznie
      mnie wkurzają




      nie wiem, gdzie Ty mieszkasz, ze tam az taka wielka dzicz panuje...
      w moim miescie np jest cos takiego, jak Park Fosa, gdzie mozna napic
      sie piwa, zjesc, pospiewac, potanczyc a oprocz tego jest duzy plac
      zabaw dla dzieci.
      codziennie siedzi tam od groma dzieciakow z rodzicami, w roznym
      wieku i nie ani ja, ani maz, nie zauwazylismy, zeby dochodzilo do
      takich podobnych sytuacji a jetesmy tam prawie codziennie.
      • ebenark Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 21:36
        Ja tam bym piwa nie piła mając pod opieką swoje dziecko. Jeszcze
        ktoś zobaczy i Policję na ciebie naślą
        • deodyma Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 09.08.09, 22:50
          nie napisalam, ze pije piwo a nawet gdyby, to co?
          ja moge pic piwo, maz nie i odwrotniesmile
    • luka2007 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 08:43
      zgadzam sie z toba!tyle tylko ze ja nie siedzialabym cicho gdybym taka sytuacje
      widziala.
      mnie tez wkurzaja matki ktore nie reaguja kiegy dziecko robi cos nie tak!
      kiedys taki wiekszy popchnal moje 1,5 roczne dziecko na placu zabaw .moj tak
      upadl i uderzyl sie glowa o ziemie(i to porzadnie)
      matka siedziala 2 metry obok i nawet slowem sie nie odezwala!!!
      tak wiec skoro ona nie miala ochoty to ja sobie szarpnelam tego
      wiekszego(rowniez porzadnie) i mu powiedzialam swoje.
      wszystko mi jedno czy teraz po mnie pojedziecie,ale napewno nie bede siedziala
      cicho jak ktos robi krzywde mojemu dziecku(bez powodu).
      • hanalui Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 11:24
        luka2007 napisała:
        > kiedys taki wiekszy popchnal moje 1,5 roczne dziecko na placu
        zabaw .moj tak
        > upadl i uderzyl sie glowa o ziemie(i to porzadnie)
        > matka siedziala 2 metry obok i nawet slowem sie nie odezwala!!!
        > tak wiec skoro ona nie miala ochoty to ja sobie szarpnelam tego
        > wiekszego(rowniez porzadnie) i mu powiedzialam swoje.


        PO pierwsze gdzie laskawie mialas swoja dupencje jak twoje dziecko
        bylo popychane??? Wyslalas dzieciaka 1.5 roku pomiedzy starsze
        dzieci to powinnas sie liczyc z tym ze niekoniecznie caly swiat
        bedzie na twoj cud uwazal.
        Matki starszych dzieci nie musza caly czas slepac za swoimi
        pociechami tak jak te z 1.5 roku, skoro nawet ty nie patrzylas i
        dziecko wygrzmocilo.
        Po trzecie...fantastyczny przyklad dalas i swojemu dziecku i
        temu "agresorowi" - jak jestesmy wieksi to mamy prawo lupac i
        szarpac kto nam staje na drodze.
        Jak mniemam to dziecko niekoniecznie wiedzialo ze zle zrobilo, ty
        raczej wiedzialas i szarpalas cudze dziecko, zamiast zwrocic sie do
        matki. Wspolczuje
        • zabulin Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 11:46
          hanalui, dlaczego tak negatywnie od razu ?wink


          1.Po pierwsze, skąd wiesz, że posłala 1,5 roczne dziecko między
          większe dzieci. Może posłała je pomiedzy jego rowiesników, a to
          starsze tam przybiegło.Dzieci szybko biegają, wiesz?

          2. Pytasz dziewczyny, gdzie miała -pozwól, że nie zacytuje- swoja
          osobe jak ktos popchnął jej dziecko.
          A więc wyobraź sobie, że przedwczoraj moje również 1,5 roczne
          dziecko bawiło się w piaskownicy -ze mną. Podeszła 4 letnia
          dziewczynka i zaczela się bawić z nami. CZemu nie?
          Wiadomo- róznica wieku, Mały w pewnym momencie wstał i sie
          zachwiał, tak ze wdepnął butem w zamek, który stawiała.Zanim
          zdazyłam mrugnać walnęła go w ramię, tak że się przewrócił.I
          wrzeszcała "uwazaj, co robisz". Dziecko było w takim szoku, że się
          nawet nie popłakał. Nie przyzwyczajony do darcia buźki smile


          3)Matki starszych dzieci nie musza caly czas slepac za swoimi
          > pociechami tak jak te z 1.5 roku, skoro nawet ty nie patrzylas i
          > dziecko wygrzmocilo.


          Matki starszych dzieci maja taki sam obowiązek ich pilnowania, jak
          matki małych dzieci. Zwłaszcza jak sie ma nieco agresywnego skarba ;-
          )

          A równiez nie popieram, że luka szarpnęła tamtego- jak jego mamcia
          nie reagowała, to trzeba było mamcię w kilku ostrych słowach
          uświadomic. Może kobieta wychowała sie w takiej okolicy, gdzie nikt
          nie powiedział jej, że jej dziecko NIE MA PRAWA POPYCHAĆ INNYCH.


          4.A mamcia straszaka powinna ruszyć siedzenie i sama udzielić lekcji
          wychowawczej. W naszym -opisanym powyżej przypadku tak było. Matka
          wzieła agresywna dziewczynke i zabrała z piaskownicy.I dziewczynka
          juz może wie, że jak się chłopczyk zachwiał i niechcący depnął w jej
          zamek, to nie jest powód by go bić. Zwłaszcza, ze 4 latek powinien
          juz DAWNO wiedzieć takie rzeczy smile

          No chyba, że uważasz, że dopiero jak dziecko do podstawówki albo do
          gimnazjum idzie ma byc uczone, ze nie popycha się innych smile?
          • hanalui Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 12:24
            zabulin napisała:

            > hanalui, dlaczego tak negatywnie od razu ?wink
            >
            >
            > 1.Po pierwsze, skąd wiesz, że posłala 1,5 roczne dziecko między
            > większe dzieci. Może posłała je pomiedzy jego rowiesników, a to
            > starsze tam przybiegło.Dzieci szybko biegają, wiesz?

            Nawet jesli...jej obowiazkiem jest dbanie o swoje dziecko by sie nie
            przewrocilo a nie liczenie na to ze jakis inny maluch bedzie uwazac,
            by jakis maluch jest niezdarny i lekkie nawet dotkniecie powala go z
            nog. No sorry, takie dzieci 1.5 roku to nawet bez przeszkod i pchan
            na prostej drodze wie wywalaja.

            > 2. Pytasz dziewczyny, gdzie miała -pozwól, że nie zacytuje- swoja
            > osobe jak ktos popchnął jej dziecko.
            > A więc wyobraź sobie, że przedwczoraj moje również 1,5 roczne
            > dziecko bawiło się w piaskownicy -ze mną. Podeszła 4 letnia
            > dziewczynka i zaczela się bawić z nami. CZemu nie?

            No i??? Czy ja mowilam ze nie mozna sie bawic? Tylko taka mama
            powinna byc zwyczajnie bardziej uwazna bo to jej zadaniem jest
            dbanie o to by nic sie nie stalo a inne dzieci maja uwazac. NIe to
            mamusia ma uwazac i tyle

            > Wiadomo- róznica wieku, Mały w pewnym momencie wstał i sie
            > zachwiał, tak ze wdepnął butem w zamek, który stawiała.Zanim
            > zdazyłam mrugnać walnęła go w ramię, tak że się przewrócił.I
            > wrzeszcała "uwazaj, co robisz". Dziecko było w takim szoku, że się
            > nawet nie popłakał. Nie przyzwyczajony do darcia buźki smile
            > W naszym -opisanym powyżej przypadku tak było. Matka
            > wzieła agresywna dziewczynke i zabrała z piaskownicy.I dziewczynka
            > juz może wie, że jak się chłopczyk zachwiał i niechcący depnął w
            jej
            > zamek, to nie jest powód by go bić.

            Agresywna bo krzyknela i pchnela dziecko ktore zniszczylo jej
            zamek??? A co ty zrobilas swojemu dziecku??? Malutki to jemu sie tak
            moglo zdarzyn, nie????
            Sorry ta dziewczynka nie bylaby agresywna gdyby twoje dziecko nie
            lazlo w szkode, gdyby sie nie potknelo, gdyby.., gdyby..., ale
            najlepiej winnym zrobic kogos innego, starszego bo tamto dziecko
            powinno rozumiec i takie tam. Ciekawa jestem czy przeprosilas tamta
            dziewczynke ze twoje dziecko zniszczylo jej budowle i przeszkodzilo
            w zabawie, jak mniemam nie
            To jest wlasnie to o czym pisze mama-kotula

            > Zwłaszcza, ze 4 latek powinien
            > juz DAWNO wiedzieć takie rzeczy smile

            Tiaa...szkoda ze niektore mamy mimo pewnie doroslosci nie wiedza ze
            nie wolno szarpac cudzych dzieci.
            Myslisz ze co zrobi kiedys dziecko tej szarpiacej mamy...bedzie
            szarpac smile
            • mama_kotula Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 13:34
              Bo wiesz, Hanalui, bardzo często jest tak, że dwulatek popychający! krzyczący! to w oczach matki młodszego dziecka niewychowany bandyta, bo przecież dwulatek to już DUŻE dziecko i może wiele zrozumieć i tak dalej, nie to co jej słodki i bezbronny roczniak.

              A za rok się okazuje o dziwo, że jej własny dwulatek popycha i krzyczy, bo jeszcze jest malutki i nie radzi sobie z emocjami, a ona nie może mieć cały czas oczu naokoło głowy. I jest atakowany przez czteroletnich bandytów.

              A za kolejne dwa lata okazuje się, że jej 4-latek popchnął inne dziecko, bo zwyczajnie się zdenerwował, on taki wrażliwy, i ma etap walczenia o swoje, i pracują nad tym, ale nie zawsze wychodzi i trzeba to zrozumieć.

              I tak dalej.

              Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Mnóstwo dyskusji na ten temat już było i tutaj, i na ematce.
              • zabulin Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 14:30
                mama_kotula- ja mam 1,5 roczne dziecko. To juz prawie dwulatek smile

                Czesto bawi się z rocznym synkiem kuzynki i 2 letnimi bliźniakami od
                szwagierki. Jak któreś zabiera coś innemu, zawsze reagujemy.
                Jak jedno zrobi babkę z piasku a drugie z bananem od ucha do ucha,
                ja rozsypuje, bo to śmieszne-tez reagujemy.

                Tłumaczymy, że ktos buduje, nie wolno mu niszczyc jego pracy itp.
                Wzglednie niech burzy te, co my zrobimy i wszyscy bedą zadowoleni.

                Tylko, że ja opisałam syt,. w której 4 letnia dziewczynka, za
                przypadkowe
                wdepnięcie, tłucze pięścią.
                Na szczęscie ma normalną matke- która nie broni agresji, tylko jej
                zakazuje. Fajnie, ze ma na tyle klasy, ze widżac zaciśnieta pięśc
                swojej córki wbitą w ramie innego dziecka, nie broni jej tylko
                dlatego, że to jej dziecko i nie tłumaczy rozpaczliwie jego agresji
                na swoja modłęsmile
                Potrafiła obiektywnie ocenic syt. i zachować sie jak na prawdziwie
                dobrą matkę przystało.
                • mama_kotula Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 14:46
                  Cytat Tylko, że ja opisałam syt,. w której 4 letnia dziewczynka, za przypadkowe wdepnięcie, tłucze pięścią.

                  No więc właśnie do tego się odnoszę.
                  Jeszcze raz: jest to zachowanie NIEPOŻĄDANE, jak najbardziej - w tym się zgadzam. Niemniej, jest to zachowanie CZĘSTE u cztero-, pięciolatków, nawet jeśli taki kilkulatek od małego ma wpajane że agresja jest zła, że emocje uspakaja się w inny sposób.

                  Czterolatek nie do końca rozumie, co to znaczy "przypadkiem", "niecelowo", "niespecjalnie", "niechcący". Tak, czterolatek rozumie dużo, ale nie wszystko. Pojęcie "niechcący" czy "przez przypadek" dla wielu czterolatków to kompletna abstrakcja. Bardzo często łączy się z rozumowaniem "jego uderzenie mnie bolało, więc na pewno zrobił to celowo" (nawet, jeśli ktoś przypadkiem wpadnie na kogoś i go stuknie - bolało = celowo). Na tej samej zasadzie jest genialne życzeniowe rozumowanie czterolatka: "nie chciałem tego zrobić, więc można uznać, że nie zrobiłem, i dlaczego on tak ryczy, przecież nic mu nie zrobiłem???".

                  I dobrze, jak rodzic reaguje, bardzo dobrze. Zgadzam się w zupełności.

                  Natomiast nie podoba mi się uznawanie, że 4-latek to już duże dziecko i wymaganie od niego dorosłego panowania nad emocjami w każdej sytuacji. Patrz, w tym wątku dorosła osoba napisała jak to nie zapanowała nad emocjami i zaczęła szarpać jakieś dziecko - a od kilkulatka wymaga, aby zawsze był opanowany i ze stoickim spokojem przyjmował, że ktoś mu coś popsuł (choćby przypadkiem)? wink

                  I to, co napisałam - najczęściej mamy małych dzieci, takich od roku do dwóch, są zszokowane, że starsze dziecko zachowuje się agresywnie, że zdarza mu się wpaść w histerię i nie słuchać, co się do niego mówi - bo jak jej maluch słucha, potakuje i się zgadza ze wszystkim, to co dopiero dziecko 2 lata starsze, prawda?. Dopiero potem widzą, że jest zupełnie inaczej wink)
                  • zabulin Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 15:22
                    Czterolatek nie do końca rozumie, co to
                    znaczy "przypadkiem", "niecelowo", "nie
                    > specjalnie", "niechcący". Tak, czterolatek rozumie dużo, ale nie
                    wszystko. Poję
                    > cie "niechcący" czy "przez przypadek" dla wielu czterolatków to
                    kompletna abstr
                    > akcja


                    Tak, zgadza się - ona akurat rozumie to i jeszcze wiecej. To
                    dziewczynka z sasiedztwa, więc nieraz słyszałam jej tok rozumowania
                    i zapewniam cię, ze jest b. inteligentna. jest tez barzdo agresywna.
                    Zachowuje się tak za każdym razem, kiedy cos pojdzie nie po jej
                    myśli, ale nie o to mi chodzi, żeby cie przekonywac co do jej
                    charkterku.

                    Mi raczej chodzi o to, że nie zgadzam się z hanalui, że rodzice
                    starszaków nie musza tak uwaznie pilnować swoich dzieci jak mamy
                    maluchów. Opisałam pewna sytuacje i wg mnie jest to wystarczający
                    dowód na to, ze powinny ich pilnowac tak samo jak te co maja maluchy.

                    Bo skoro sama twierdzisz, że to co dla mnie racjonalne, dla 4 latka
                    niekoniecznie i ze on jeszcze wielu rzezcy nie rozumie, to powinny
                    mamuśki tak samo pilnowac takowych czterolatków, prawda? Skoro one
                    jednak nie tak wielce rozumiejące jak sadziłam? wink


                    Natomiast nie podoba mi się uznawanie, że 4-latek to już duże
                    dziecko i wymagan
                    > ie od niego dorosłego panowania nad emocjami w każdej sytuacji.
                    Patrz, w tym wą
                    > tku dorosła osoba napisała jak to nie zapanowała nad emocjami i
                    zaczęła szarpać
                    > jakieś dziecko - a od kilkulatka wymaga, aby zawsze był opanowany
                    i ze stoicki
                    > m spokojem przyjmował, że ktoś mu coś popsuł (choćby
                    przypadkiem)? wink



                    Potepiłam zachowanie luki polegajace na szarpaniu dziecka już
                    dwukrotnie wink

                    A poza tym nie wymagam, zeby przyjeła to ze spokojem- to popsucie
                    jej 1 cm2 zameczku. Nie urodziłam sie wczoraj- widzę, jak reaguują
                    dzieci- krzyczą, płaczą, popchną się, ciągną za ubrania.Wybacz, ale
                    jesli 4 latka reaguje na takie coś zwinięciem ręki w pięść i
                    natychmiastowynm walnięciem z całej siły, to nie jest reakcja
                    typowa. To agresja.
                    Dobrze, ze nie uderzyła go w skroń, albo sam się nie uderzył
                    upadając- gdyby coś mu się stało zawsze mogłabym sie "pocieszyc", ze
                    tamta miała taki okres "typowy" dla 4 latka.


                    I to, co napisałam - najczęściej mamy małych dzieci, takich od
                    roku do dwóch, s
                    > ą zszokowane, że starsze dziecko zachowuje się agresywnie, że
                    zdarza mu się wpa
                    > ść w histerię i nie słuchać, co się do niego mówi - bo jak jej
                    maluch słucha, p
                    > otakuje i się zgadza ze wszystkim, to co dopiero dziecko 2 lata
                    starsze, prawda
                    > ?. Dopiero potem widzą, że jest zupełnie inaczej wink)


                    Niestety, uważam, ze sporo mam mających rozhisteryzowane 4 latki
                    myslało, ze na nauke tego co wolno, a co nie, przyjdzie czas jak
                    dziecko będzie starsze smile Bo taki maluch nie rozumie. Ja swojemu
                    powtarzam pewne rzeczy do upadłego smileI tez nie jest tak, ze słucha
                    od razu smile

                    Niestety jest tez tak, ze matkom zapatrzonym w swoje dziecko cieżko
                    przyznać, ze maja 4 letniego niegrzecznego dzieciaka. Dużo łatwiej
                    tłumaczyć, ze on nie rozumie. Rozumie 1000 rzezczy, ale akurat tej,
                    zeby nie bić innych, nie rozumie. A to pech smile

                    Poza tym nie jest to jedyna 4 latka jaką znam i skoro nie wszystkie
                    się tak zachowują, to może jednak niektóre dzieci są grzeczne a
                    inne po prostu niegrzeczne i agresywne? Czy takiego scenariusza nie
                    bierzemy pod uwagę?
                    A najlepiej swoje dziecko zna matka i na pewno wie, do czego jest
                    zdolne. I jesli się ma w domu takiego agresorka, to ma się WRĘCZ
                    obowiązek wzmożonego pilnowania, aby takowy nie zrobił krzywdy innym
                    dzieciom.

                    Wiem sa dzieci nadpobudliwe, różnie reagujące i nie jest to łatwe
                    dla rodziców, ale tłumaczenie wszystkiego tym, ze on nie rozumie,
                    ze taki jest, no wybacz...

                    Skoro nie rozumie i taki jest, to trzeba go barzdiej pilnować, żeby
                    nie zrobił krzywdy innym.Bo to nie jest wina mojego dziecka ani
                    moja, że tamta ma problemy z opanowaniem emocji. A ma , niestety sad





                    • mama_kotula Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 17:19
                      CytatNiestety, uważam, ze sporo mam mających rozhisteryzowane 4 latki myslało, ze na nauke tego co wolno, a co nie, przyjdzie czas jak dziecko będzie starsze smile Bo taki maluch nie rozumie. Ja swojemu
                      powtarzam pewne rzeczy do upadłego smileI tez nie jest tak, ze słucha
                      od razu smile


                      Niestety, uważam, że się mylisz smile
                      Często bywa tak, że z anielskiego, ułożonego trzylatka robi się rozhisteryzowany czterolatek, który wyje na okoliczność tego, że sandałek nie da się zapiąć jedną ręką, wyje na okoliczność tego, że nie może doskoczyć do drabinki, wyje na okoliczność tego, że matka wyprała żółtą poduszkę, zaczyna pyskować do rodziców i lać dzieci w piaskownicy.
                      Popatrz na forum, ile pojawia się postów w stylu "co się stało z moim dzieckiem?! nie poznaję go".

                      I matka wcale nie musi być zapatrzona w swoje dziecko. Co gorsza, takie rzeczy zdarzają się matkom, które - jakby się wydawało - robią wszystko jak należy. I tu dopiero mina, co? (ale za to jaka satysfakcja otoczenia tongue_outtongue_out).

                      CytatWiem sa dzieci nadpobudliwe, różnie reagujące i nie jest to łatwe dla rodziców, ale tłumaczenie wszystkiego tym, ze on nie rozumie, ze taki jest, no wybacz...

                      Ale w przypadku roczniaka już jest uprawnione, tak? wink)
                      Nie chodzi o to, aby usprawiedliwiać dziecko, absolutnie mi o to nie chodzi. Właśnie wręcz przeciwnie. Chodzi mi wyłącznie o to, aby nie wymagać od malucha zachowań dorosłych tylko dlatego, ze jest o rok czy dwa starszy od mojego dziecka i wiele rozumie. Wymagać należy od rodzica - reakcji i korekty zachowania. Natomiast bardzo często pojawiają się wątki na forum, jak już pisałam - "wielki, 2 razy cięższy od mojego 3-letni niewychowany bandyta BEZ POWODU pchnął moje półtoraroczne niewinne chucherko!" i jak tak można, jak trzylatek może pchnąć inne dziecko bez powodu, przecież wie i rozumie, że się nie pcha, a tym bardziej bez powodu!! Oczywiście od razu nakrzyczałam na niego, tzn. zwróciłam uwagę.

                      Wyszukiwarka postów na forum się sypnęła, bo bym przytoczyła rewelacyjny wątek w temacie. Szkoda.

                      Myślę, że co do meritum się zgadzamy. Dzieci trzeba pilnować na tyle, na ile one wymagają tego pilnowania. Jeśli dziecko starsze zachowuje się tak czy siak, to wymaga tego, aby było pilnowane, młodsze dziecko zawsze wymaga, aby go pilnować - i w obu przypadkach niewłaściwe zachowanie powinno być korygowane.

                      Natomiast odnoszę wrażenie, że nie uznajesz prawa 4-letnich dzieci i starszych do "nie rozumienia" czegoś, bo "nie rozumieć" może tylko młodsze dziecko (a zatem może np. bezkarnie sobie niszczyć - abstrahuję od opisanego wcześniej przykładu z piaskownicą, chociaż tam też matka nie zareagowała, wyznając logikę mojego starszego dziecka pt. "skoro zrobiłem to niechcący, to tak naprawdę tego wcale nie zrobiłem, to się nie liczy, więc nie mogło ci to sprawić przykrości, więc nie widzę powodu dla którego mam cię przepraszać" - tyle, że moje starsze dziecko jest zaburzone autystycznie i jeszcze, póki co, ma prawo do takiej logiki - oczywiście nad tym pracujemy).


                      To jest to, co pisałam - jeśli dzieciak niespełna dwuletni notorycznie włazi w budowle starszych dzieci (choćby i przypadkiem), kiedy dzieci te kilkakrotnie zgłaszają problem jego matce, a rzeczona matka siedzi na doopie na ławce i z uśmiechem mówi, że to "prawo piaskownicy" a on "nie rozumie, a poza tym robi to niechcący" to uważam, że takim samym prawem piaskownicy będzie w tym przypadku to, że starsze dzieci zaczną bronić swoich budowli, a skoro dzieciak nie rozumie, co się do niego mówi, to wytłumaczą mu to ręcznie - i matka nie ma prawa pisnąć, bo to ona nawaliła w temacie "jak zapewnić zajęcie mojemu dziecku aby nie przeszkadzało w zabawie innym" - co najwyżej powinno jej być wstyd, że to przez jej zaniedbanie i chęć pogrzania doopy na ławeczce jej słodka dzidzia oberwała w łeb. Oczywiście, nie mówię tu o pojedynczym przypadkowym wdepnięciu gdzieś, tylko o notorycznym, kilkukrotnym itp. - taki 1,5-2-latek pałętający się z nudów bez celu po piaskownicy, włażący w co się da.

                      CytatPoza tym nie jest to jedyna 4 latka jaką znam i skoro nie wszystkie się tak zachowują, to może jednak niektóre dzieci są grzeczne a inne po prostu niegrzeczne i agresywne? Czy takiego scenariusza nie bierzemy pod uwagę?

                      Oczywiście, że bierzemy. Podobnie jak istnieją grzeczne i niegrzeczne dwulatki, oraz grzeczne i niegrzeczne dzieci roczne (tyle, że roczne i dwuletnie niegrzeczne dzieci jeszcze mogą być usprawiedliwiane tym, że "są małe i nie rozumieją", a czterolatek już niestety tego usprawiedliwienia nie ma, więc jest na przegranej z góry pozycji tongue_out).

                      Ogólnie chodzi o to, aby żyć i dać żyć innym, i skoro przebywa sie w jednym miejscu i korzysta z tych samych sprzętów, aby to korzystanie było na zasadzie kompromisów i obustronnej kultury - oraz RÓWNYCH PRAW dzieci starszych i młodszych.

                      W większości jest tak, że NIC nie mają sobie do zarzucenia mamusie dzieci dwuletnich i młodszych, za to mają sporo do zarzucenia innym. I traktują każde "złe" potraktowanie ich dziecka jako osobisty zamach (złe potraktowanie to np. powiedzenie do niego "idź stąd, bo przeszkadzasz nam w zabawie"), przy czym nie omieszkają od razu umoralnić starszaka, że jest niegrzeczny i niewychowany, bo wygania takiego małego maluszka z ławki. Nie mówię tu o sytuacjach kiedy mamy do czynienia z faktycznym robieniem krzywdy, typu bicie/szarpanie itp., bo tu reakcja powinna być natychmiastowa i jest uprawniona. Ale często, bardzo często słyszy się "dlaczego mu nie pożyczysz tej łopatki, to jest maluszek, on ci zaraz odda" (nie pożyczę, bo NIE CHCĘ - to wg mnie wystarczające tłumaczenie), "dziewczynki zejdźcie już z tej huśtawki bo maluszek chce się huśtać" czy "to maluszek, on się tylko chce z wami pobawić, dlaczego go wyganiacie?" (to ostatnie doprowadza mnie do dzikiego szału, bo - jak już pisałam - z dwulatka taki partner do zabawy dla 6-latka jak z koziej dupy trąbka i nie widzę ŻADNEJ przyczyny dla której 6-latki mają do swojej trwającej już zabawy włączać dwuletnie obce dziecko, jeśli nie mają na to ochoty).
            • zabulin Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 14:19
              hanalui piszesz:
              Nawet jesli...jej obowiazkiem jest dbanie o swoje dziecko by sie
              nie
              > przewrocilo a nie liczenie na to ze jakis inny maluch bedzie
              uwazac,
              > by jakis maluch jest niezdarny


              Tak jej obowiązkiem jest dbanie o to, by dziecko sie nie
              przewróciło.

              Ale ty chyba nie zrozumiałaś, co napisała luka, a mianowicie:

              taki wiekszy popchnal moje 1,5 roczne dziecko na placu

              zabaw


              On go popchnął, a nie wpadł na niego smile POPCHNĄŁ go. A ty piszesz o
              niezdarnych maluchach, które nawet lekkie dotknięcie powala z nóg.
              Nie naginaj faktów wink



              Agresywna bo krzyknela i pchnela dziecko ktore zniszczylo jej
              > zamek??? A co ty zrobilas swojemu dziecku??? Malutki to jemu sie
              tak
              > moglo zdarzyn, nie????
              > Sorry ta dziewczynka nie bylaby agresywna gdyby twoje dziecko nie
              > lazlo w szkode, gdyby sie nie potknelo, gdyby.., gdyby..., ale
              > najlepiej winnym zrobic kogos innego, starszego bo tamto dziecko
              > powinno rozumiec i takie tam


              Mój syn wstał, był odwrócony tyłem do niej i jej zamku- zachwiał sie
              i piętą nadępnął jej zamek. W mgnieniu oka zwinęła ręke w pięść i
              walnęła go z całej siły. Tak to jest agresja.
              Niejednokrotnie, moje dziecko bawi się z innymi- czasem sobie coś
              zabierają, czasem któres się popłacze, krzyknie, zniszczą sobie baby
              z piasku smileale wybacz- zaciśniecię dłoni w pięśc i walnięcie
              stojącego do niej tyłem chłopca z całej siły jest AGRESJą.

              Nie wiem, moze dla ciebie to normalne, dla mnie nie. I napisałam
              wyraźnie - walnęła go pięścią w ramię, nie popchnęła. Znowu
              naginasz fakty wink


              Agresywna bo krzyknela i pchnela dziecko ktore zniszczylo jej
              > zamek??? A co ty zrobilas swojemu dziecku??? Malutki to jemu sie
              tak
              > moglo zdarzyn, nie????
              > Sorry ta dziewczynka nie bylaby agresywna gdyby twoje dziecko nie
              > lazlo w szkode, gdyby sie nie potknelo, gdyby.., gdyby..., ale
              > najlepiej winnym zrobic kogos innego, starszego bo tamto dziecko
              > powinno rozumiec i takie tam.


              Mój syn sie potknął, nie zrobil tego specjalnie. Bronisz
              dziewczynki, która za przypadkowe wdepniecie w jej zamek, wali
              dziecko pięścia, a lukę karcisz, że szarpnęla dziecko, które
              popchnęło jej pociechę.

              To jak to?


              Ja jestem przeciwna przemocy fizycznej- nieważne dziecko czy dorosły.
              Czterolatki dużo rozumieją, wierz mi smile Sa w stanie zrozumiec, ze
              nie bije się innych. Mój ma półtora roku- jak zabierze coś dziecku-
              mowię, ze tak się nie robi. Jak coś zniszczy - np. rozsypie dziecku
              babkę z piasku- mówię, ze tak nie wolno.Zawsze reaguje i przepraszam
              jesli cos takiego zrobi.

              Ale jesli pytasz, czy przeprosiłam dziewczynkę, która widziała, że
              mój syn przypadkiem nadepnął jej zamek,a mimo to walnęła go, to nie,
              nie przeprosiłam.
              Powiedziałam- uwazaj, zrobił to przypadkiem- czemu go bijesz?Ale nie
              słuchala nawet - tak się darła ze złości.

              Poza tym nie zniszczył w sumie tego zamku, tylko lekko wdepnął w
              jego koniec, ale co tam wlazł w szkodę- należało mu się, nie ?

              Masz rację powinnam była ja przeprosić i powiedzieć, że jak urosnie
              i ktoś w tramwaju nadepnie jej przypadkiem na buta, ma go
              lunąć ile siły w ręce .

              Tiaa...szkoda ze niektore mamy mimo pewnie doroslosci nie wiedza ze
              > nie wolno szarpac cudzych dzieci.


              Potepiłam to tak samo jak ty, nie zrozumiałas?



              A co do tego:
              Ciekawa jestem czy przeprosilas tamta
              > dziewczynke ze twoje dziecko zniszczylo jej budowle i
              przeszkodzilo
              > w zabawie,
              jak mniemam nie
              > To jest wlasnie to o czym pisze mama-kotula



              Nie zniszczył jej budowli, a przeprosić mogłam co najwyżej za
              przypadkowe wdepnięcie i potknięcie, a nie celowe zniszczenie smile

              Poza tym moje dziecko juz jej nigdy nie przeszkodzi w zabawie- Mała
              przyszła do nas z sasiedztwa, do prywatnej piaskownicy w ogrodzie,
              bo sama nie ma obok domu i rzeczywiście szkoda, że ten mój syn
              potknał sie i PRZYPADKIEM wdepnął pięta w jej kraj zamku. Biedna,
              biedna dziewczynka. Tak mi jej szkoda, ze chcę jej oszczedzić takich
              nerwów- w zwiazku z tym więcej jej na podwórko nie wpuszczę.

              A syna jeszcze dziś pouczę, zeby nigdy wiecej przypadkiem się nie
              potkn ął, bo sama mu przyleję smile


              Wiesz co, ciesze się, że póki co moj syn nie wykazuje skłonnosci do
              agresji, bo mam wrażenie że te obrończynie popychających, bijacych
              dzieci, same mają takowe i współczuję im smile


              A jeszcze jedno-rzeczywiście skandal skoro uwazam, ze starsze
              dziecko powinno wiecej rozumiec niz młodsze. Jak następnym razem
              zobaczę, ze 4 latka bije 1,5 roczne dziecko, zacznę zagrzewac ją do
              boju i krzyczeć- :tak, tak, jesteś tylko dzieckiem, wyładuj się,
              masz prawo. On ma 1,5 roku- nie powinny mu się zdarzac potkniecia.
              Dowal mu jeszcze smile smile smile

              • mama_kotula Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 14:25
                CytatNie zniszczył jej budowli, a przeprosić mogłam co najwyżej za
                przypadkowe wdepnięcie i potknięcie, a nie celowe zniszczenie smile


                Lol, rozumowanie mojego 6-letniego aspergeryka, który nie kuma norm społecznych *zaciesza radośnie*.

                Czterolatek jest w stanie wiele zrozumieć, ale czterolatek nie zawsze zachowuje się w sposób racjonalny.
                Taaak, czterolatek który wie doskonale że przemoc jest zła i że nie wolno bić, MOŻE uderzyć z całej siły. I MOŻE drzeć się ze złości. Jest to zachowanie niewłaściwe, ale czterolatkom się zdarza. Nawet tym nie uczonym agresji.

                Jak już mówiłam, punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. I - nie spodziewałam się, że to napiszę kiedykolwiek - poczekaj, aż twoje dziecko będzie miało 4 lata i wtedy ewentualnie pogadamy na temat racjonalnych zachowan czterolatków, wypełniania norm i hyhyhy histerii na okoliczność nadepnięcia na zamek (albo na okoliczność np. tego, że sandałek się nie chce zapiąć, albo że brat pomalował domek na zielono, a ona nie cierpi zielonego).
                • zabulin Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 14:35
                  Wow, ale intelignetnie mi dopiekłas smile

                  Może też wczytaj się w to, co tobie odpisałam- jeszcze trzeba wziac
                  pod uwage jak zachowuja się matki takich bijących, zdenerwowanych 4
                  latek.
                  Najlepiej siedzieć i udawać, że się nie widzi.

                  Tak , tak to skandal wymagać, zeby starzse dzieci rozumiały wiecej
                  niż młodzsze. Wstyd mi za takie myslenie smile



                  I - nie spodziewała
                  > m się, że to napiszę kiedykolwiek - poczekaj, aż twoje dziecko
                  będzie miało 4 l
                  > ata i wtedy ewentualnie pogadamy na temat racjonalnych zachowan
                  czterolatków



                  Jeśli tak bedzie, zareaguję na pewno smile Na tyle siebie znam smile
                • mamciulka-nikulka Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 16:39
                  mama_kotula napisała:

                  poczekaj, aż twoje dziecko będzie miało 4 l
                  > ata i wtedy ewentualnie pogadamy na temat racjonalnych zachowan
                  czterolatków, w
                  > ypełniania norm i hyhyhy histerii na okoliczność nadepnięcia na
                  zamek (albo na
                  > okoliczność np. tego, że sandałek się nie chce zapiąć, albo że
                  brat pomalował d
                  > omek na zielono, a ona nie cierpi zielonego).

                  Ło matko, mój 2,5latek już ma takie napady, szczególnie te z
                  sandałkami, aż strach pomyśleć co będzie za parę lat wink
                  • hanalui Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 17:00
                    mamciulka-nikulka napisała:
                    > Ło matko, mój 2,5latek już ma takie napady, szczególnie te z
                    > sandałkami, aż strach pomyśleć co będzie za parę lat wink

                    Za pare lat bedzie "terrorysta" w pelnej krasie wink
                    • mama_kotula Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 17:31
                      Moja młoda miała napady z sandałkami. Np. uwaliła sobie, że chce zapiąć sandał jedną ręką i darła japę jak opętana, bo trzeba było do tego użyć dwóch rąk, a ONA CHCIAŁA JEDNĄ I SIĘ NIE DAŁO!!!!!!!
                      Miała tak w wieku lat ok. 4. Potrafiła drzeć japę (nie, nie napiszę krzyczeć - ona darła japę, a nie krzyczała tongue_out) - bardzo głośno - kilkanaście razy dziennie. Z powodów idiotycznych wg dorosłego. Z powodów takich, jak zniszczenie, o zgrozo, 1cm2 zameczku wink.

                      A przecież to tylko 1cm2 zameczku, prawda? To niemożliwe aby cię to tak rozzłościło, nie przesadzaj, ludzie mają większe problemy a ty ryczysz z powodu małego kawałka piasku! wink

                      Dzisiaj na okoliczność wyprania żółtej poduszki (po roku w końcu trzeba było tongue_outtongue_out bo już nie była żółta, tylko szaro-niewiadomoco) młoda miała focha przez kilka godzin, była obrażona na cały świat i na każde pytanie matki odpowiadała wywaleniem jęzora. Dopiero po tych kilku godzinach przyszła, chlipiąc cichutko i powiedziała, że ona wie i rozumie, że poduszkę trzeba wyprać, ale się boi, że nie uda jej się zasnąć bez ulubionej poduszki i czy mogę dzisiaj z nią spać.
                      No ale jak można foszyć przez kilka godzin! przecież to tylko jakaś tam poduszka, którą przecież trzeba wyprać i przecież powinnaś to zrozumieć, masz już prawie 5 lat!! I nie przesadzaj, do jutra wyschnie, zachowuj się jak duża dziewczynka!!

                      PS. Wszytkim chętnym do komentarzy, że taka stara pięcioletnia krowa wink ma ulubioną poduszkę do spania i boi się, że bez niej nie zaśnie - dziękujemy wink.
                      • zabulin Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 17:59
                        Strasznie ci wspołczuje, ze masz takie nerwowe dziecko.
                        Rzoumiem teraz twoje podejściesmile

                        Uprzedzając twoje teksty- nie strasz mnie, ze jak moje bedzie miało
                        4-5 lat, to zobacze smile

                        Mamy w rodzinie dwoje 4 latków i 1 pieciolatka i nie ragują histeria
                        jak się im zniszczy 1 cm2 zameczku z piaskusmileNie są też takie
                        nerwowe, zeby drezc się cały dzień.

                        No, nie wszystkie dzieci sa takie nerwowe- przykro mi, ze padło na
                        ciebie sad

                        I wyobraź sobie, że jedna z tych 4 latek ostatnio podchodzi do
                        mojego dzieciaka i daje mu zabawkę z tekstem - ja się już pobawiłam,
                        może ty chcesz?
                        A jak mały braciszek zburzył jej wszystkie babki, które zrobiła w
                        piaskownicy nie odwinęła mu pięścia w ramie, tylko powiedziała- nie
                        martw się, zbudujemy nowe.
                        Są dzieci i dzieci, pozostaje mi mieć nadzieję, ze moje będzie
                        własnie takie smile
                        A że ty masz inaczej , sorry Winnetou smile

                        Ale teraz bardziej rozumiem twój punkt widzenia.

                        A mi i tak bardziej chodzi o to, ze ta dziewczyna musi mieć w sobie
                        straszne pokłady agresji, skoro odwinęła mu zanim ja zdązyłam
                        mrugnąć.Taki odruch bezwarunkowy.

                        Hanalui uważa, ze powinnam była przeprosić , ze się potknął. Nawet
                        mrugnąć nie zdążyłam, a on juz leżał- njawet gdybym chciała, nie
                        zdazyłabym przeprosić. Oby jej dzieci zawsze zdążyły- zanim ktoś im
                        lutnie w twarz za przypadkowe potkniecie i zniszczenie 1 cm2
                        zameczku smile
                        • mama_kotula Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 19:40
                          Ależ bardzo dziękuję za współczucie, ale mi niepotrzebne. Nie mam nerwowego dziecka, tylko normalne. Przynajmniej jedno.

                          Wiesz o co mi chodzi? O to aby zdjąć klapki z oczu i przyjąć do wiadomości, że dzieci są RÓŻNE. Jedne są z natury anielskie, wrażliwe i empatyczne, inne są z natury anielskie, ale akurat mają kiepski dzień, jeszcze inne są bardzo emocjonalne i jeszcze mają trudności z panowaniem nad emocjami, inne są zwyczajnie niewychowane a matka ma ich wychowanie w rzyci, inne są "niegrzeczne". A jeszcze inne mają zaburzenia autystyczne, których nie widać, i potem wieeelkie oburzenie i zdziwienie, że ten mądry dorośle rozmawiający o taaakich mądrych rzeczach chłopiec ryknął jak zarzynane zwierzę i popchnął dwulatka, który zniszczył mu 1cm2 zamku (czyt. naruszył jego przestrzeń). I nic to, że rodzic natychmiast zareagował i odpowiednio zachowanie skorygował, ten chłopiec jest przecież mądry i inteligentny, i od 5-latka powinno się już co nieco wymagać, no koszmar, żeby 5-latek tak wrzeszczał jak dzidzia, zapewne NERWOWY (w domyśle: znerwicowany = matka nie umiała wychować = nauczyła dziecko agresji wobec młodszych).
                          Tak, tu jestem skrzywiona.

                          Pamiętaj, zanim wydasz sąd i przylepisz etykietkę - przeważnie nie wiesz, z kim masz do czynienia. Gdy któregoś dnia twój anielski syn nagle zachowa się z kategorii "nie poznaję mojego dziecka" i znienacka spierze łopatką inne dziecko w piaskownicy, pierwszy raz w życiu, ty będziesz przecierać oczy ze zdumienia, a rodzic dziecka powie "jakże ja pani współczuję, że ma pani tak nerwowe i agresywne dziecko". Uroczo wink. Ale co ja piszę, przecież twoje dziecko jest UCZONE DOBRYCH ZACHOWAŃ i nigdy się tak nie zachowa, więc moja teoria jest o kant pośladka rozbić wink.


                          I równie dobrze mogę powiedzieć, że "teraz rozumiem twój punkt widzenia, skoro do tej pory miałaś do czynienia tylko z nienormalnie grzecznymi i uległymi czterolatkami" tongue_outtongue_out (tak, celowe przerysowanie i etykietka).
                          • zabulin Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 20:33
                            Wiesz o co mi chodzi? O to aby zdjąć klapki z oczu i przyjąć do
                            wiadomości, że
                            > dzieci są RÓŻNE. Jedne są z natury anielskie, wrażliwe i
                            empatyczne, inne są z
                            > natury anielskie, ale akurat mają kiepski dzień, jeszcze inne są
                            bardzo emocjon
                            > alne i jeszcze mają trudności z panowaniem nad emocjami, inne są
                            zwyczajnie nie
                            > wychowane a matka ma ich wychowanie w rzyci, inne są "niegrzeczne


                            Ja wiem, ze dzieci sa różne- tylko szkoda, ze nie wszystkie mamuśki
                            reagują jak ich dzieci biją inne.Tak, ze zdjecie klapek zalecam takż
                            e tobie smile

                            Ta dziewczynka nie jest chora, autystyczna, zapewniam cię. Nie
                            rozumiem za to, czemu napisałaś, ze niektóre dzieci są niegrzeczne
                            w "".

                            Rozumiem- teraz już nie ma niegrzecznych dzieci- są takie, co maja
                            kiepski dzień, są znerwicowane, emocjonalne i w ogóle.

                            Tam samo jak teraz już nie ma zwykłych nieuków- są tylko dzieci z
                            dysleksją i dysortografią.Wszystkie- jak jeden mąż smileTaaak, własnie
                            tak.



                            Gdy któregoś dnia twój anielski syn


                            Nigdzie nie napisałam, ze jest anielski- ironia na poziomie
                            czterolatki wink

                            Ale co ja piszę, przecież twoje dziecko jest UCZONE D
                            > OBRYCH ZACHOWAŃ i nigdy się tak nie zachowa, więc moja teoria jest
                            o kant pośla
                            > dka rozbić wink.


                            Jest uczone- w przeciwieństwie do wielu innych dzieci, których
                            mamuśki nawet tyłka nie ruszą jak siedmiolatek wypycha z piaskownicy
                            dwulatka. A w sumie , może tenn 7 latek ma zły dzień. Tak jest, tego
                            się trzymajmy.W koncu nie wiadomo z kim mamy do czynienia.

                            Nigdy bym się nie ośmieliła stwierdzić, ze z twoimi teoriami jest
                            coś nie tak smile
                            Celowo ironia na twoim poziomie smile



                            I równie dobrze mogę powiedzieć, że "teraz rozumiem twój punkt
                            widzenia, skoro
                            > do tej pory miałaś do czynienia tylko z nienormalnie grzecznymi i
                            uległymi czte
                            > rolatkami" tongue_outtongue_out (tak, celowe przerysowanie i etykietka).



                            No wdzisz- jedni mają do czynienia z nienormalnie grzecznymi i
                            uległymi czterolatkami, które nie biją dzieci, a inni tylko z
                            nienormalnie nerwowymi, co sobie butów nie daja założyć i uprać
                            poduszki czy czegos tam. Ciekawe komu bardziej tyłek z żalu
                            ściska ??? smile

                            Celowe przerysowanie smile

                            • mama_kotula Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 21:03
                              Czy ja gdzieś napisałam, że rodzic nie musi reagować, kiedy jego dziecko bije kogoś innego? Nie wkładaj mi w usta czegoś, co nie powiedziałam, bardzo cię proszę.

                              Co do cudzysłowia - asekuracyjny. Ja po prostu nie wiem, co to znaczy "niegrzeczny" smile, nie znam precyzyjnej definicji tego słowa, nie wiem, co masz na myśli pisząc "niegrzeczne dziecko" (nie wiem, bo spotkałam się z najróżniejszymi interpretacjami tego określenia i czasami mnie się dziecko wydawało najgrzeczniejsze, a jego matka twierdziła, że jest niegrzeczne - i na odwrót).
                              Poza tym - niegrzecznym mogę określić CAŁOKSZTAŁT ZACHOWAŃ DZIECKA w danym momencie, a nie DZIECKO jako takie, bo tego dziecka NIE ZNAM i NIE WIEM, czy ono jest niegrzeczne. "Niegrzeczny" to dla mnie taka sama etykietka jak "kłamczuch" czy "ciapka", "nieśmiałek".

                              I co jeszcze powiem - poczytaj zalinkowane przeze mnie wyżej wątki. Zachowanie oceniane jako "niegrzeczne" bardzo często jest normą rozwojową - co nie znaczy, że nie trzeba tego zachowania korygować, natomiast zdziwienie i oburzenie, że dziecko na zabranie łopatki może zareagować wrzaskiem i popchnięciem jest dla mnie śmieszne.

                              Częstym błedem popełnianym przez rodziców młodszych dzieci jest niewiedza o rozwoju psychicznym dzieci starszych, w wieku przedszkolnym, niewiedza o funkcjonowaniu dzieci w grupie rówieśniczej itp.. I zachowania agresywne oraz histerie (nie mówię o mordobiciu, mówię o zachowaniach standardowych agresywnych typu przyłożenie komuś łopatką, bo ktoś zabrał foremkę) w przypadku dzieci 2-3-letnich, wyobraź sobie, są, o dziwo, normą rozwojową.
                              Częstym błędem jest też to, co pisałam - wymaganie od dzieci dorosłego panowania nad emocjami. Co nie oznacza, że nie należy tego dzieci uczyć. Należy, jak najbardziej, należy dzieciom pokazywać różne sposoby pozytywnego radzenia sobie z emocjami negatywnymi.

                              Jeszcze raz, bo widzę że powtarzać trzeba - nie uważam, że tych zachowań nie trzeba korygować, bo TRZEBA, i trzeba uczyć NORM i tak dalej.

                              Zauważ, że często dzieci zupełnie inaczej zachowują się np. w żłobku, a inaczej - wiedząc, że matka jest w pobliżu i nie będą musiały, przykładowo, walczyć o swoje. Przeważnie jest tak, że w grupie dziecko zachowuje się zupełnie inaczej, niż w domu.

                              Teksty o ściskaniu doopy przez żal pominę, bo są poniżej wszelkich poziomów.

                              I tak, tego się trzymam - ZAWSZE staram się nie etykietkować dzieci których nie znam, bo NIE WIEM, z kim mam do czynienia. Poza tym to NIE SĄ MOJE DZIECI, nie mnie je oceniać - ja mogę wyrazić opinię na temat ich ZACHOWANIA w tym momencie, nie na temat dzieci samych w sobie, bo ich NIE ZNAM, mam do dyspozycji jedynie krótki, bardzo krótki urywek czasowy i na tej podstawie nie będę oceniać NIEZNAJOMYCH ludzi, a zwłaszcza dzieci. Mogę im zwrócić uwagę, jeśli krzywdzą moje dzieci, natomiast nie mnie oceniać, czy NIEGRZECZNE, AGRESYWNE, i tak dalej.
                              • zabulin Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 21:47
                                Ja po prostu nie wiem, co to znaczy "niegrzec
                                > zny" smile, nie znam precyzyjnej definicji tego słowa, nie wiem, co
                                masz na myśli
                                > pisząc "niegrzeczne dziecko"


                                Nie wiesz? Niemożliwe- tyle wiesz o rozwoju dzieci, a tego nie
                                wiesz? Jestem w szoku.

                                Teksty o ściskaniu doopy przez żal pominę, bo są poniżej
                                wszelkich poziomów.


                                Za to tekst o mojej znajomości wyłacznie "nienormalnie grzecznych i
                                ułożonych dzieci" był bardzo na poziomie.-wręcz najwyższych lotów.
                                jak wymagasz poziomu od innych - najpierw od siebie.
                                Nie moja wina, że nie znasz dzieci, które nie mają nerwa smile
                                Wiadomo-nie sa normalnesmile Tak wiem, przesrysowanie- na poziomie- na
                                super poziomie.


                                I tak, tego się trzymam - ZAWSZE staram się nie etykietkować
                                dzieci których nie
                                > znam, bo NIE WIEM, z kim mam do czynienia


                                Nie, nie oceniasz i dlatego bronisz dziewczynki, bo taka to norma
                                rozwojowa. Oceniałas, oceniałaś smile


                                Poza tym - niegrzecznym mogę określić CAŁOKSZTAŁT ZACHOWAŃ DZIECKA w
                                danym mome
                                > ncie, a nie DZIECKO jako takie, bo tego dziecka NIE ZNAM i NIE
                                WIEM, czy ono je
                                > st niegrzeczne.



                                A ja mogę, bo ją znam


                                natomiast zdziwienie i oburzen
                                > ie, że dziecko na zabranie łopatki może zareagować wrzaskiem i
                                popchnięciem jes
                                > t dla mnie śmieszne.


                                Dla mnie też- natomiast oburzenie, że dziecko uderza pieścia
                                inne- tylko za to, ze sie potknęło i wpadło na "jego teryrorium" nie
                                jest dla mnie śmieszne.
                                Ale wiesz co- jak twoje dziecko ktos walnie piąchą, za potknięcie
                                się na niego, to nie reaguj. Tak jest.Wtedy ten, co uderza na pewno
                                sam z wiekiem dojdzie, ze takie zachowanie jest be. Broń Boże mu nie
                                mów, bo to normalne w jego wieku i jeszcze się
                                zestresuje,biedactwo smile

                                • mama_kotula Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 21:58
                                  Widzę, że nie zależy ci na merytorycznej dyskusji, tylko zaczynasz ataki personalnie i słowne przepychanki. Po co?

                                  Nie broniłam dziewczynki. Zacytuj mi post, w którym to zrobiłam.
                                  O normach rozwojowych pisałam ogólnie. Czytasz moje posty, czy po łebkach przelatujesz?

                                  Cytat
                                  natomiast oburzenie, że dziecko uderza pieścia
                                  > inne- tylko za to, ze sie potknęło i wpadło na "jego teryrorium" nie jest dla mnie śmieszne.


                                  Once again - o śmiesznym oburzaniu się pisałam w temacie norm rozwojowych u DWULATKÓW. Once again: DWULATKÓW. Zaznaczyłam specjalnie, że ABSTRAHUJĘ od przykładu dziewczynki (walącej pięścią z całej siły), i że piszę o standardowo spotykanych zachowaniach ocenianych jako agresywne przez matki młodszych dzieci, a które są normą (typu przywalenie łopatką za coś tam). Znowu mam poczucie, że nie czytasz dokładnie tego, co piszę, tylko myślisz nad tym, jak tu skontrować.

                                  Cytat
                                  > Ale wiesz co- jak twoje dziecko ktos walnie piąchą, za potknięcie się na niego, to nie reaguj. Tak jest.Wtedy ten, co uderza na pewno sam z wiekiem dojdzie, ze takie zachowanie jest be. Broń Boże mu nie mów, bo to normalne w jego wieku i jeszcze się
                                  > zestresuje,biedactwo smile


                                  A teraz to już widzę w zupełności, że kompletnie nie czytasz moich postów (o konieczności reagowania napisałam kilka razy), tylko się sama nakręcasz i dalej powtarzasz to samo.
                                  Więc skoro nie czytasz, to ja dziękuję za dalszą dyskusję i życzę miłego wieczoru.
                                  • zabulin Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 22:41
                                    Co do merytorycznej dyskusji- tu niby nie oceniasz, jak NIE znasz,
                                    bo przecież tak się nie robi smile a jednak piszesz:

                                    "W większości jest tak, że NIC nie mają sobie do zarzucenia mamusie
                                    dzieci dwuletnich i młodszych, za to mają sporo do zarzucenia innym"

                                    na jakiej podstawie taki wniosek, przecież nie znasz większości mam -
                                    a skoro nie znasz nie powinnaś oceniać, że takie tylko innym mają
                                    coś do zarzucenia. Moze te mamusie są bardziej emocjonalne, może
                                    miały kiepski dzień, itp smile

                                    Z góry zakładasz złe intencje tych biednych mamus, a tłumaczysz
                                    hanalui, która wysuwa tak głupie stwierdzenia:

                                    Cytat

                                    "Przyczynił się do agresji, bo się potknął i to jego wina"



                                    Zabulin, jak myślę, że to kwestia sformułowania

                                    Hanalui chodziło zapewne o to, że potknięcie twojego syna wywołało
                                    wybuch agresji u dziewczynki. Nie byłoby potknięcia, nie byłoby
                                    wybuchu - Hanalui mnie poprawi, jeśli źle interpretuję.

                                    Hanalui radzę zatem, żeby zanim zacznie innym wmawiać, ze nie mają
                                    żadnej wiedzy o zachowaniu dzieci, nauczyła sie poprawnie przelewać
                                    swe myśli na klawiaturę smile
                                    Jak wymagać wiedzy od innych, to najpierw od siebie.

                                    A co do twojej uwagi, ze mój tekst o tym, ze wiadomo żal tyłek
                                    ścoska smile jest poniżej poziomu:


                                    Dzieki za życzenia miłego wieczoru i postaram sie podnieść mój
                                    poziom na tyle, zeby uzywać sformułowań w stylu:

                                    "Potrafiła drzeć japę (nie, nie napiszę krzyczeć - ona darła japę, a
                                    nie krzyczała )

                                    Ale co ja piszę, przecież twoje dziecko jest UCZONE DOBRYCH ZACHOWAŃ
                                    i nigdy się tak nie zachowa, więc moja teoria jest o kant pośladka
                                    rozbić
                                    -----------------------------


                                    A i wiesz co- mnie przeraża i oburza zachowanie tej dziewczynki.
                                    Błyskawiczne uderzenie pięścia- trafiła w ramie, bo tak był
                                    obrócony. A gdyby trafiła w oko, skroń, gdyby uderzony upadł na
                                    skroń?
                                    Wiesz co, zgadzam się z tobą w 100%, ze dzieci reagują tak a nie
                                    inaczej- krzyk, płacz, popychanka, ale sa już pewne stopnie agresji,
                                    które podlegać powinny jakiejś wzmozonej kontroli rodzicow.
                                    Przecież następnym razem ktos jej nadepnie na bucik i nie daj Boze
                                    będzie trzymała w reku coś ciężkiego, to odwinie i nie wiadomo co
                                    jakiemus dziecku zrobi. Skoro ona tak reaguje, to jest to bardzo
                                    możliwy scenariusz.
                                    Widocznie sa dzieci, które nie powinny bawić sie z innymi bez
                                    towarzystwa i ścisłej kontroli rodzica, który zna je na tyle, żeby w
                                    porę przytrzymać.
                                    Bo ja pojęcia nie miałam, że ona może aż tak źle się zachować i może
                                    dlatego nie zdążyłam zareagować i jej powstrzymać smile
                                    • hanalui Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 23:15
                                      zabulin napisała:
                                      > Hanalui radzę zatem, żeby zanim zacznie innym wmawiać, ze nie mają
                                      > żadnej wiedzy o zachowaniu dzieci, nauczyła sie poprawnie
                                      przelewać
                                      > swe myśli na klawiaturę smile

                                      Sadzilam ze mam doczynienia przecietnie inteligentna osoba. Mea
                                      culpa..pomyliam sie smileDzieki mamo-kotula za interpretacje dla
                                      zabulin smile

                                      > A i wiesz co- mnie przeraża i oburza zachowanie tej dziewczynki.
                                      > Błyskawiczne uderzenie pięścia- trafiła w ramie, bo tak był
                                      > obrócony. A gdyby trafiła w oko, skroń, gdyby uderzony upadł na
                                      > skroń?
                                      > Wiesz co, zgadzam się z tobą w 100%, ze dzieci reagują tak a nie
                                      > inaczej- krzyk, płacz, popychanka, ale sa już pewne stopnie
                                      agresji,
                                      > które podlegać powinny jakiejś wzmozonej kontroli rodzicow.
                                      > Przecież następnym razem ktos jej nadepnie na bucik i nie daj
                                      Boze
                                      > będzie trzymała w reku coś ciężkiego, to odwinie i nie wiadomo co
                                      > jakiemus dziecku zrobi. Skoro ona tak reaguje, to jest to bardzo
                                      > możliwy scenariusz.
                                      > Widocznie sa dzieci, które nie powinny bawić sie z innymi bez
                                      > towarzystwa i ścisłej kontroli rodzica, który zna je na tyle, żeby
                                      w
                                      > porę przytrzymać.
                                      > Bo ja pojęcia nie miałam, że ona może aż tak źle się zachować i
                                      może
                                      > dlatego nie zdążyłam zareagować i jej powstrzymać smile


                                      Lo Boze...ale sie nakrecilas...proponuje fosa sie ogrodzic, zasieki
                                      poustawiac i zadzwonic do opieki spolecznej, na policje i inne
                                      sluzby ze to dziecko zagraza spoleczenstwu big_grin, niech odbiara bachora
                                      wrednego rodzicom skoro nie potrafia go wychowac big_grin
                                      • zabulin Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 11.08.09, 08:21
                                        Sadzilam ze mam doczynienia przecietnie inteligentna osoba. Mea
                                        > culpa..pomyliam sie smileDzieki mamo-kotula za interpretacje dla
                                        > zabulin


                                        Tak, w imieniu swoim i rodziny dziękujemy mama_kotula za
                                        zinterpretowanie bełkotu, który zafundowała nam hanaluismile
                                        Tak- rzezcywiście ma dziewczyna dobre intencje i nawet miała
                                        wrażenie, że rozmawiając ze mną ma do czynienia z przeciętnie
                                        inteligentną osobą.
                                        Ja natomiast od razu nie miałam wątpliwości rozmawiając z hanalui ,
                                        ze nie mam do czynienie nawet z przeciętnie inteligentna.

                                        Tak, hanalui chciała napisac dobrze- tylko wyszło jej do bani.
                                        Biedna dziewczyna. Popracuje trochę nad językiem polskim i bedzie
                                        ok smile

                                        A te jej dobre intencje najlepiej widac tu:



                                        1)Nie, nie bronie ani dziewczynki ani mamy szarpiacej. Chce ci
                                        uswiadomic tylko ze to twoje dziecko w pierwszej kolejnosci
                                        przyczynilo sie do tej agresji i dlatego tez nie jest bez winy
                                        , a ty
                                        razem z nim. I na prawde nie wybielaj swego dziecka ze
                                        niespecjalnie. CO z tego?


                                        Tak, wybieliłam tego diabła, ktory się potknął.Drań, nie dziecko smile
                                        Jak on śmiał się potknąć. Tak to jego wina.
                                        A może słowo wina tu nie padło- tylko mamy zwidy.
                                        Hanalui chciała to napisać- tylko nie umie -zabełkotało się jejsmile

                                        Hanalui, tak to jego wina, ze sie potknął albo moja, albo obojga smile

                                        .


                                        2)No tak aniolek zrobil przypadkiem, i co z tego? Przypadkiem czy
                                        nie
                                        przypadkiem nie wolno wlazic w szkode innym dzieciom, ani starszym,
                                        ani mlodszy.


                                        Tak, to też świadczy o twej "wybitnej inteligencji". Nieważne-
                                        specjalnie czy przypadkiem. Rzeczywiscie, nieistotne. Nie ma
                                        znaczenia, czy nadepniesz komus na buta specjalnie, czy podniesiesz
                                        nogę i walniesz z calej siły. Nie ma znaczenia.

                                        Nigdy nie nazwałam syna aniołkiem.smile Ale rozumiem, ze taka kpina
                                        cię rozluźnia.

                                        3)Poczekaj jak twoje dziecko troszke podrosnie, z
                                        aniolka moze zmienic sie w diabelka, kwestia na ile bedziesz w
                                        stanie widziec w swoim dziecku ze niekoniecznie jego zachowanie jest
                                        w porzadku w stosunku do innych dzieci. Jak widze masz spore zadatki
                                        na wybielanie win chcacych czy niechcacych swego dziecia


                                        Co do aniołka- jak wyżej.Grzeczny jest, ale do aniołka mu daleko. A
                                        moze sama masz kłopoty wychowawcze z dzieckiem? I dlatego każde,
                                        które nie jest histerykiem nazywasz "kąśliwie" aniołkiem ??? smile
                                        Co do tendencji do wybielania dziecka- tak , wybielilam go, bo to
                                        drań i smiał się potknąć. Albo lepiej - ten przebiegły 1,5 roczny
                                        chłopak pewnie potknął sie specjalnie i wdepnął w jej zamek. Zły
                                        syn, a ja głupia matka go wybielam.

                                        Zastanów się hanalui nad bzdurami, które wypisujesz.

                                        Dobrze, ze cie mama_kotula poratowała i co nieco pomogła złagodzić
                                        twoją bzdurę, bo samej nie bardzo ci idzie smile

                                        Ale najlepsza bzdura, która napisałaś jest to, ze strasze dzieci na
                                        placu zabaw nie muszą byc tak pilnowane jak młodsze. Jak widzisz-
                                        nie każde starsze od 1,5 rocznego malucha jest od niego madrzejsze.
                                        tak więc twoje stwierdzenie to kolejny dowód na twą "wybitną "
                                        inteligencje.

                                        Tak, mamy 1,5 roczniaków powinny pilnować swoich pociech z wielka
                                        uwagą, a matki "emocjonalnych" czterolatków niech siedza , bo
                                        starsze dziecko nie musi uwazać. Najlepiej niech tych starszych tez
                                        pilnują matki młodszych.

                                        Zaiste, wybitnie madra jesteś smile
                                    • mama_kotula Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 23:17
                                      Nie tłumaczę Hanalui. Piszę, w jaki sposób odkodowałam jej komunikat, bo faktycznie można było go odkodować na kilka sposobów.

                                      W przypadku komunikacji za pomocą słowa pisanego, która to komunikacja pozbawiona jest warstwy niewerbalnej (70% komunikatu), słowa są jedynym przekaźnikiem, jaki mamy do dyspozycji, dlatego bardzo łatwo o interpretację niezgodną z założeniem nadawcy, o nadinterpretację, o przypisanie nadawcy innych intencji, niż ten miał. Niewłaściwe użycie jednego słowa może w całości zafałszować treść komunikatu.

                                      I jak napisałam, ze moje dziecko DARŁO JAPĘ, to dokładnie takich słów zamierzałam użyć, ponieważ moje dziecko nie krzyczało darło japę wink. Zabieg stylistyczny pobudzający wyobraźnię, sformułowanie slangowe nacechowane pejoratywnie, bardziej ekspresyjne niż "krzyczała", sformułowanie ukazujące mój negatywny stosunek do czynności którą tym słowem opisuję oraz mające wywołać konkretne emocje u odbiorcy komunikatu. "Krzyk" nie ma wydźwięku negatywnego, "darcie japy" owszem. Właśnie ukazanie tego wydźwięku negatywnego czynności wykonywanej przez moją córkę było moją intencją, stąd również powtórzenie i podkreślone skontrastowanie z mniej ekspresyjnym "krzyczała" (zdanie w nawiasie).
                                      • mama_kotula Poprawka 10.08.09, 23:18
                                        Miało być:
                                        "Moje dziecko nie krzyczało, tylko darło japę".
                                      • zabulin Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 11.08.09, 08:29
                                        I jak napisałam, ze moje dziecko DARŁO JAPĘ, to dokładnie takich
                                        słów zamierzał
                                        > am użyć, ponieważ moje dziecko nie krzyczało darło japę wink. Zabieg
                                        stylistyczny
                                        > pobudzający wyobraźnię, sformułowanie slangowe nacechowane
                                        pejoratywnie, bardz
                                        > iej ekspresyjne niż "krzyczała


                                        Zabieg stylistyczny,powiadasz.
                                        masz rację- zabieg stylistyczny, niech będzie, na pewno potrafisz
                                        lepiej artykułować swoje poglądy niz pani h.
                                        Udziel proszę lekcji prywatnej hanalui, bo jak napisałam , ze
                                        dziewczynka krzyczała, a potem wrzeszczała, to ona uznała, ze sie
                                        nakręcam i zmieniam fakty. smile
                                        tak, krzyczeć i wrzeszczeć to może nie to samo- to od głosności
                                        zalezy, czy np przy wrzasku występuje gestykulacja, a przy krzyku
                                        ręce zwisają bezwładnie wzdłuz ciała??? smile

                                        Możemy tak w nieskończonośćsmile


                                        "Krzyk" nie ma wydźwięku negatywnego, "darcie japy" owszem

                                        Krzyk nie ma wydźwięku negatywnego- ciekawe. To dlaczego jak mówi
                                        się, ze matka ciągle krzyczy na dziecko nikt jakos nie pomysli nic
                                        pozytywnego ??


                                        A może 4 latki sa takie emocjonalne, bo ich rodzice tak ekspresyjnie
                                        nazywaja ich krzyki darciem japy????

                                        Szkoda mi juz czasu na dyskusje z wami. Zegnam.
                                        • mama_kotula Negatywny wydźwięk 11.08.09, 10:32
                                          Porównaj zdania:

                                          "Niespodziewanie dziewczynka krzyknęła."

                                          i

                                          "Niespodziewanie dziewczynka rozdarła japę.".

                                          Do zachowania której z dziewczynek autor wypowiedzi czuje niechęć?


                                          CytatTo dlaczego jak mówi się, ze matka ciągle krzyczy na dziecko nikt jakos nie pomysli nic pozytywnego ??

                                          Jeszcze raz: krzyczeć nie ma wydźwięku negatywnego. Ale tu nie ma słowa krzyczeć tylko jest słowo, a raczej wyrażenie przyimkowe krzyczeć na kogoś, które ma inne znaczenie, niż samo "krzyczeć", bo oznacza "strofować podniesionym głosem".

                                          Powtórzę raz jeszcze, sam "krzyk" nie ma wydźwięku negatywnego, odcienia pejoratywnego i ma mniejszą dawkę ekspresji niż "wrzask" czy "wycie" bądź też "darcie japy".

                                          Ale to taka dygresja na temat języka, nie w temacie smile sorry smile
                          • qwerty3.5 Re:do mama_kotula 11.08.09, 13:14
                            mama_kotula napisała:

                            > dzieci są RÓŻNE. Jedne są z natury anielskie, wrażliwe i
                            empatyczne, inne są z
                            > natury anielskie, ale akurat mają kiepski dzień, jeszcze inne są
                            bardzo emocjon
                            > alne i jeszcze mają trudności z panowaniem nad emocjami, inne są
                            zwyczajnie nie
                            > wychowane a matka ma ich wychowanie w rzyci, inne
                            są "niegrzeczne".

                            Dziecko ma "kiepski dzień"????? Chyba nie w takim rozumieniu jak
                            może mieć dorosły człowiek.Niby skąd ma mieć kiepski dzień?? Chyba
                            tylko dlatego że się wyspał, najadł a mama niekupiła mu zabawki
                            którą chciał....Nie, chyba nie masz racji tutaj.
                            Dzieci w tak małym wieku mają wogóle problem z emocjami i nie
                            wymagajmy od nich żeby konfliktu w piaskownicy czy na placu zabaw
                            załatwiały polubownie.Ich umysł jest jak maszyna prosta i reakcje
                            też proste.Ktoś cos im spsuł- mogą być tylko dwie reakcje :płacz lub
                            atak(agresja).Zapewne z czasem nauczą się sytuacji społecznych i
                            zachowań, zaczną rozumieć , że ktoś mógł coś zrobić niechcący im i
                            nie ma złych intencji i że trzeba niekiedy odpuścić lub niekiedy
                            wysłać ostrzeżenie.Dziecko nie rodzi się niegrzeczne, psotliwe czy
                            agresywne, po prostu na pewnym etapie życia opieka i nauka
                            rodzicielska zawiodła lub była nieskuteczna.
                            • mama_kotula Re:do mama_kotula 11.08.09, 13:33
                              A niby przepraszam, dlaczego dziecko nie może mieć kiepskiego dnia a dorosły może? Bo dziecięce "problemy" to gó...ane problemy, w porównaniu z dorosłymi problemami?

                              Jak od rana coś nie wychodzi (sandał nie chce się zapiąć, budowla z klocków się psuje, starszy brat nie pozwala ruszać swoich zeszytów a ulubiony pisak się wcisnął i nie da się nim rysować, rysowana krowa przypomina osła a nie krowę, a lalce się poplątały włosy przy czesaniu) to wierz, że dziecko MOŻE mieć kiepski dzień i być rozdrażnione.

                              Dziecko tak samo jak dorosły MOŻE mieć kiepski humor, mimo, że przecież jest wyspane!! nakarmione!! mamusia je kocha!! (i w związku z tym powinno cieszyć michę przez cały dzień, z wdzięczności najlepiej).
                              • qwerty3.5 Re:do mama_kotula 11.08.09, 14:24
                                mama_kotula napisała:

                                >> Jak od rana coś nie wychodzi (sandał nie chce się zapiąć, budowla
                                z klocków się
                                > psuje, starszy brat nie pozwala ruszać swoich zeszytów a ulubiony
                                pisak się wc
                                > isnął i nie da się nim rysować, rysowana krowa przypomina osła a
                                nie krowę, a l
                                > alce się poplątały włosy przy czesaniu) to wierz, że dziecko MOŻE
                                mieć kiepski
                                > dzień i być rozdrażnione.>

                                Noi co że sandał się nie zapiął,trzeba spróbować jeszcze raz albo
                                założyć inne butki,ulubiony pisak nie dziala?? przeciez to tylko
                                długopis - znajdziemy następny fajny, który bedzie długo działał,
                                lalka żle uczesana?może zrobić jej nową fantazyjną fryzurę wesołą....

                                czy mam ci mnozyć przykładowe wyjścia z sytuacji..które powodują "
                                zły dzień" u dzieci????Pokazałam ci alternatywy. To jest chyba twój
                                wymysł ten "zły dzień" i brak twojego zaangażowania w wychowanie
                                dziecka i w ten sposób niwelowania przykrych dla niego chwil.
                                Rozumiem że w wyniku "złego dnia u dziecka" ma "zielone światło" do
                                przykładowej rozruby na placu zabaw, z powodu popsutego pisaka? czy
                                to jest dla ciebie usprawiedliwienie,ze dziecko się zle zachowuje???
                                • mama_kotula Re:do mama_kotula 11.08.09, 14:37
                                  CytatNoi co że sandał się nie zapiął,trzeba spróbować jeszcze raz albo założyć inne butki,ulubiony pisak nie dziala?? przeciez to tylko
                                  długopis - znajdziemy następny fajny, który bedzie długo działał,
                                  lalka żle uczesana? może zrobić jej nową fantazyjną fryzurę wesołą....


                                  To nie jest TYLKO długopis, to jest AŻ długopis.

                                  To jest właśnie to umniejszanie problemów dziecka, o którym pisałam wcześniej. "Nie martw się, to tylko długopis" - "Ale mamo, nie rozumiesz, to był mój ukochany długopis!" - "Co z tego, zobacz, mam tu dużo fajnych innych długopisów, możesz sobie wybrać któryś".

                                  To jeden z podstawowych błędów komunikacji interpersonalnej.

                                  Wyobraź sobie, że twoja przyjaciółka przeprowadza się. Zwierzasz się mężowi, że strasznie ci smutno, że nie będziesz już mogła codziennie spotykać się z Ewą, a mąż na to "ale nie martw się, przecież jest jeszcze Gośka i Kaśka, no i nie kumam, czego chodzisz jak struta, przecież masz inne fajne koleżanki, które też lubisz". Pomogło ci to?


                                  Ja się tak w sumie zajebiście cieszę, że moje dziecko ma wyłącznie problemy w stylu "wciśnięty pisak", a nie np. "nie dostałam dzisiaj obiadu, bo matka leży pijana w trupa".

                                  Cytatczy to jest dla ciebie usprawiedliwienie,ze dziecko się zle zachowuje???

                                  Rozróżnij, proszę, między "usprawiedliwienie" a "powód". Jak nie wiesz, jaka jest różnica, proponuję zajrzeć do słownika.

                                  Tzw. zły dzień może być POWODEM złego zachowania. Nigdzie nie napisałam, że może być USPRAWIEDLIWIENIEM, że złe zachowanie trzeba USPRAWIEDLIWIĆ. O "złym dniu" pisałam w kontekście etykietkowania obcego dziecka jako NIEGRZECZNE.
                                  • qwerty3.5 Re:do mama_kotula 11.08.09, 15:07
                                    mama_kotula napisała:

                                    > CytatNoi co że sandał się nie zapiął,trzeba spróbować jeszcze
                                    raz albo założy
                                    > ć inne butki,ulubiony pisak nie dziala?? przeciez to tylko
                                    > długopis - znajdziemy następny fajny, który bedzie długo działał,
                                    > lalka żle uczesana? może zrobić jej nową fantazyjną fryzurę
                                    wesołą....

                                    >
                                    > To nie jest TYLKO długopis, to jest AŻ długopis.
                                    >
                                    > To jest właśnie to umniejszanie problemów dziecka, o którym
                                    pisałam wcześniej.

                                    Nie , takiego problemu się nie umniejsza. Bo jeśli "popsuty
                                    długopis" powoduje złość u dziecka, którą przenosi na inne działania
                                    bądz na innych to jest tutaj wymagana pomoc psychologiczna. Dziecko
                                    po prostu nie radzi sobie z problemem, a rodzic nie potrafi mu
                                    pomóc. W przyszłości implikuje to poważne problemy przystosowawcze.
                                    • qwerty3.5 Re:do mama_kotula 11.08.09, 15:24
                                      czyli tzw"zły dzień" nie istnieje. Istnieje jedynie przesadna
                                      egzaltacja dziecka ( przesadne demonstrowanie uczuć, nieadekwatne do
                                      poziomu emocjonalnego sytuacji)i brak metody pomocy rodzica w takim
                                      przypadku.
                                    • mama_kotula Re:do mama_kotula 11.08.09, 16:25
                                      Zauważ, że ja nie pisałam, że dziecko leje innych, bo "popsuł mu się długopis".
                                      Znowu upraszczasz, na forum widzę cały czas tendencje do upraszczania. Pisałam o
                                      pewnym CIĄGU "nieszczęść" (ta jest, dla nas są to pierdoły, dla dziecka nie są)
                                      które SKUMULOWANE w krótkim odcinku czasu mogą prowadzić do ogólnego rozdrażnienia.

                                      Ostatnio zaczęłam robić remont - dostałam kolki nerkowej, pogotowie, SOR,
                                      diagnoza: kamica, 7mm kamyczek. Remont stanął na czas nieokreślony, bo nie mogę
                                      dźwigać. Pokój rozbabrany i wyłączony z użytku domowego. Tego samego dnia moja
                                      córuś została pogryziona przez niewiadomo co, a że alergiczka, to spuchła jak
                                      bania i wyła z bólu. Tego samego dnia, w kilka godzin po powrocie z SORu na
                                      kończoną właśnie robótkę ręczną wylał mi się sok porzeczkowy. Potem przez kilka
                                      godzin rozwiązywałam buga w pisanym właśnie programem komputerowym, który bug
                                      okazał się bugiem z kategorii "absurdy i kretyństwa javy" i nie miał nic
                                      wspólnego z moim kodem.

                                      Wieczorem marzyłam tylko o tym, aby ten dzień się wreszcie skończył i z ogromnym
                                      trudem powstrzymywałam się od warczenia na wszystkich naokoło. A wierz mi, wielu
                                      dorosłych się nie powstrzymuje.


                                      Zadaniem rodzica jest skanalizowanie negatywnych emocji dziecka, a nie
                                      odbieranie mu prawa do tychże negatywnych emocji z powodu wyimaginowanych (dla
                                      dorosłego) pierdół. Pomoc w problemie "popsuty długopis" nie polega na "nie
                                      przejmuj się, to tylko długopis" - bo to jest właśnie umniejszanie - dziecko w
                                      tym momencie jest złe i smutne, i dodatkowo się frustruje, że rodzic go nie
                                      rozumie i odbiera mu prawo do złości z powodu utraty czegoś tak ważnego (ta
                                      jest, dla rodzica to pierdoła, dla dziecka jest to ważna rzecz) jak ULUBIONY
                                      DŁUGOPIS.

                                      Pomoc w problemie "popsuty długopis" polega wg mnie w pierwszej kolejności na
                                      zaakceptowaniu złości dziecka z tego powodu, polega na zrozumieniu dziecka i
                                      jego odczuć, na pomocy w skanalizowaniu jego negatywnych emocji (ja to nazywam
                                      "wyrzyganiem emocji") i dopiero potem na wskazaniu ewentualnych alternatyw
                                      zastępczych, jak już dziecko te negatywne emocje skanalizuje. I najczęściej jest
                                      tak, że dziecko jak już emocje opadną samo mówi "No dobra, to ja narysuję zielonym".

                                      "Zły dzień" pojawia się wtedy, kiedy emocje nie zostają odpowiednio
                                      skanalizowane, kumulują się - i jest to zjawisko istniejące, choćbyś temu
                                      zaprzeczała.

                                      Oczywiście nie mówię, aby popadać w przesadę i pozwalać dziecku na rozmazane
                                      histerie i spazmy z powodu plamy na bluzce, niemniej zanim rzuci się "przestań
                                      beczeć, nic się nie stało, bluzkę się wypierze, a teraz przecież możesz założyć
                                      czerwoną, też jest fajna" warto zapewnić dziecko, że dokładnie rozumie się jego
                                      odczucia i jego smutek/złość z powodu, wydawałoby się, pierdoły. Dziecko z
                                      czasem uczy się, że są nieszczęścia mniejsze i większe i samo kontroluje reakcje
                                      emocjonalne.

                                      Inna sprawa, że masz rację w tym, iż "zły dzień" jest przeważnie z winy rodzica,
                                      który nie zaobserwował tego, że złe emocje sie kumulują. Niemniej istnieje takie
                                      zjawisko.
                                      • qwerty3.5 Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 11.08.09, 17:01
                                        Bardo dobrze to ujęłaś. "zły dzień" po prostu nie powinien się
                                        przydarzyć dziecku.
                                        • mama_kotula Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 11.08.09, 17:26
                                          qwerty3.5 napisała:
                                          > Bardo dobrze to ujęłaś. "zły dzień" po prostu nie powinien się
                                          > przydarzyć dziecku.


                                          To, że nie powinien się przydarzyć, nie znaczy, że się nie przydarza smile

                                          Rodzic nie jest cyborgiem, sterowanym automatycznie, zawsze nieomylnym i zawsze
                                          sprawnie działającym jak program komputerowy (znaczy, program jest nieomylny w
                                          znaczeniu potocznym, bo generalnie KAŻDY program komputerowy ma jakieś "known
                                          issues", czyli bugi o których programista wie, ale nie zamierza ich podczas tego
                                          releasu naprawiać).
                                          I to, że dziecku czasem przytrafi się zły dzień, nie znaczy, że rodzic jest
                                          nieudolny wychowawczo, co jak wywnioskowałam wcześniej sugerowałaś i że takie
                                          dziecko powinno obowiązkowo trafić do psychologa. Co innego, kiedy dziecko
                                          sporadycznie miewa dobre dni, to faktycznie stanowi problem i wymaga pomocy
                                          specjalisty (dla rodziców i dziecka).
                                          • qwerty3.5 Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 11.08.09, 21:58
                                            Słuchaj , ja dalej uważam że"popsuty długopis" nie może implikować
                                            następnych zachowań dziecka, być powodem jego złości przenoszonej na
                                            relację z innymi.Wiem ,ze są rózne dzieci i wierzę że rodzą
                                            się "tabula rasa".Wg mnie nic nie jest dane człowiekowi z natury-
                                            raczej przez wychowanie, naukę.I jak widzę niegrzecznego dzieciaka ,
                                            który akurat uderza łopatką drugie dziecko albo po prostu moje
                                            dziecko- to niestety, ale gó....no obchodzi mnie być może jego "zły
                                            dzień",że wogóle to jest anielskie ale akurat dzisiaj , teraz wyszły
                                            z niego "nie mające ujścia emocje". Nie znam tego dzieciaka i nie
                                            muszę znać ale jestem świadkiem faktu, nie mam zamiaru zagłębiac się
                                            w powody, przyczyny, wchodzić w psychikę "agresora"....bo nic nie
                                            powinno implikować agresji u dzieci.
                                            • zabulin Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 11.08.09, 22:26
                                              DOKŁADNIE, DOKŁADNIE, DOKŁADNIE TAK MYSLĘ smile

                                              Ciekawa jestem qwerty, czy dzieci tych obrończyń zostały kiedys
                                              zbite przez inne dziecko, mające akurat "zły dzień?"
                                              I jeśli tak sie stanie, czy będą spokojnie stały i patrzyły jak ktoś
                                              na ich dziecku rozładowuje emocje ?
                                              • mama_kotula Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 00:31
                                                CytatCiekawa jestem qwerty, czy dzieci tych obrończyń zostały kiedys
                                                zbite przez inne dziecko, mające akurat "zły dzień?"


                                                Tak, dzieci obrończyń zostały zbite przez inne dzieci niejeden raz.

                                                CytatI jeśli tak sie stanie, czy będą spokojnie stały i patrzyły jak ktoś na ich dziecku rozładowuje emocje?

                                                Nie, nie stały i nie patrzyły spokojnie. Zajęły się poszkodowanym dzieckiem i zwróciły uwagę matce agresora/agresorowi.

                                                Zabulin, ja już ci napisałam, że się nakręcasz i nie czytasz postów.

                                                NIKT w tym wątku nie postulował przyjmowania agresji ze stoickim spokojem i usprawiedliwiania tejże. Podane zostały możliwe POWODY agresji w kontrargumencie na notoryczne skłanianie się ku jedynemu pt. "dziecko jest agresywne, bo jest niewychowane" i etykietkowanie dzieci jako niegrzeczne.

                                                POWÓD nie jest równoznaczny z USPRAWIEDLIWIENIEM. Powód to przyczyna, czyli czynnik, który wywołuje agresję - i ma znaczenie neutralne. Usprawiedliwienie to okoliczność łagodząca. Powód odpowiada na pytanie "dlaczego wystąpiło takie zachowanie, a nie inne?", usprawiedliwienie odpowiada na pytanie "co sprawia, że dane zachowanie jest uprawnione". A z tego, co mi się wydaje, nie twierdziłam, że agresja jest w jakimkolwiek przypadku jest uprawniona, co mi, Zabulin, usilnie od kilkunastu postów próbujesz włożyć w usta.


                                                Na Jowisza, zwracajcie uwagę na znaczenie używanych słów, człowiek się dwoi i troi aby użyć właściwego słowa, które ma konkretne i jak najbardziej jasne znaczenie, a odbiorca i tak sobie dopowie tak, jak sobie życzy aby ten zuyyy oponent myślał.
                                                • zabulin Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 08:27
                                                  Nie, nie stały i nie patrzyły spokojnie. Zajęły się poszkodowanym
                                                  dzieckiem i z
                                                  > wróciły uwagę matce agresora/agresorowi.


                                                  Ja tez zajęłam sie poszkodowanym dzieckiem, ale śmiałam zwrócic
                                                  uwage malej agresorce, a przeciez to tylko czterolatka, której byc
                                                  może rano popsuł się długopis smile
                                                  Matkę ma normalną- zareagowała.

                                                  Dziękujemy ponadto za wykład z j.polskiego, nakrecać to sie chyba
                                                  bardziej hanalui nakrecała. Może wytłumacz jej znaczenie słowa
                                                  wina wink

                                                  NIKT w tym wątku nie postulował przyjmowania agresji ze stoickim
                                                  spokojem i usp
                                                  > rawiedliwiania tejże. Podane zostały możliwe POWODY agresji w
                                                  kontrargumencie n
                                                  > a notoryczne skłanianie się ku jedynemu pt. "dziecko jest
                                                  agresywne, bo jest ni
                                                  > ewychowane" i etykietkowanie dzieci jako niegrzeczne.


                                                  NIKT??? NIE CZYTASZ POSTÓW HANALUI. Albo tłumaczysz je tak, zeby
                                                  złagodzic nieco jej absurdane twierdzenia.
                                                  Przeciez hanalui twierdzi, że to BYŁA WINA mojego syna, bo sie
                                                  potknał a ja broniłam tego szkodnika i zwróciłam, wyobraź sobie ,
                                                  uwagę dziewczyne.Hanalui wrecz twierdzi, ze ją "opierniczyłam". A
                                                  pow. tylko, b. spokojnie zreszta : "Uważaj, przeciez zrobił to
                                                  niespecjalnie. Czemu go bijesz?'Rzeczywiscie, strasznie ja
                                                  opierniczyłam smileWręcz sponiewierałam.


                                                  Wiesz co, poczytaj może dokładnie posty hanalui. To chyba ona sie
                                                  nakreca i ta osoba mnie przeraża, bo już wiem, skad sie potem biorą
                                                  osoby, które mówia :"To był jego wina, bo się na mnie krzywo
                                                  popatrzył, wiec mu przylałem" Już wiem jakie maja matki

                                                  Dla hanalui nie ma znaczenia, czy ktoś zrobił cos naumyslnie czy
                                                  nie. Przeraza mnie, ze ona takie teksty moze powtarzać dzieciom.
                                                  Smutne to.

                                                  A co do etykietek. Napisałam ci, ze znam to dziecko, bo jest z
                                                  sasiedztwa. O, np. wczoraj złapała rocznego braciszka siedzącego na
                                                  kocu za ręce i chciała podnieść. Matka powiedziala jej, ze ma tego
                                                  nie robic. A więc Mała kopneła z całej siły plastikowy fortepian
                                                  małego., który poleciał z metr dalej. Ona za nim i poprawiła tak, ze
                                                  posputy, oczywiscie. Nie, ona w ogóle nie jest niegrzeczna i
                                                  agresywna.

                                                  W ogóle wink

                                                  Znam ją i mogę spokojnie oceniac jej zachowanie. Mieszka obok i
                                                  widuję ją przez ogrodzenie na podwórku.Jest NIEGRZECZNA oraz
                                                  AGRESYWNA. Tak, są tez takie dzieci mama_kotula, tak samo jak oprócz
                                                  nielicznych prawdziwych dyslektyków i dysortografów jest cała masa
                                                  zwykłych nieuków, którym mamcie za pieniądze funduja zasw. , ze
                                                  dziecko dyslektyczne i dysortgraficzne.


                                                  W momencie jak ktoś leje mojego syna, nie będe przeprowadzac
                                                  analizy, czy czasem dzień wczesniej ktoś jej nie popsuł zabawki, bo
                                                  w danym momencie nie ma na to czasu. A jak ma problemy z
                                                  uspokojeniem emocji, to:
                                                  1) Rodzice powinni bardziej pilnować (chociaz hanalui twierdzi, że
                                                  tylko mamay maluchów powinny miec wzmozona uwage i pilnować swoich
                                                  pociech). jak widać, nieraz 4 latek wymaga większego dozoru.
                                                  2) Niech się raczej wyładowuje w inny sposób, a to już rzecz
                                                  rodziców - nauczyć ją tego.
                                                  • mama_kotula Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 08:54
                                                    Dziewczyno. Nikt ci nie każe przeprowadzać analizy jakiejkolwiek, nikt ci nie mówi, że masz w momencie uszkodzenia twojego dziecka szukać powodu, z którego się to zdarzyło, nikt (poza Hanalui) nie mówi, że nie wolno ci zwrócić uwagi agresorowi (napisałam z 10 razy, że zachowanie jest niewłaściwe, wymaga natychmiastowej reakcji - a ty nadal uparcie wkładasz mi w usta usprawiedliwianie agresji).

                                                    I tak, wiem, że istnieją agresywne dzieci i że rolą ich rodziców jest nauczenie ich radzenia sobie z pokładami agresji, nie mam co do tego wątpliwości i chyba nikt nie ma?

                                                    I tak, rozumiem, że znasz tę dziewczynkę. Abstrahując od przykładu, jeszcze raz: ABSTRAHUJĄC OD PRZYKŁADU TEJ KONKRETNEJ DZIEWCZYNKI - jestem przeciwna etykietkowaniu dzieci, jestem w ogóle przeciwna etykietkowaniu kogokolwiek.
                                                    I jeszcze raz: powody zachowań agresywnych podałam WYŁĄCZNIE w celu ukazania, że nadawanie etykietki "niegrzeczny" dziecku które wali komuś łopatką w łeb W WIĘKSZOŚCI PRZYPADKÓW jest uproszczeniem, krzywdzącym dla dziecka.
                                                    "Niegrzeczne dziecko" - to określenie zakłada jakąś CIĄGŁOŚĆ, jakiś stan, który trwa i determinuje zachowanie. Zgadzasz się z tym?
                                                    W większości przypadków (NIE MÓWIĘ O TEJ KONKRETNEJ DZIEWCZYNCE) osoba obserwująca zachowanie dziecka NIE MA POJĘCIA, czy stan "niegrzeczności" jest ciągły - a mimo to momentalnie wciska dziecko do szufladki z napisem "niewychowany niegrzeczny bachor".

                                                    A że etykietkowanie jest szkodliwe i krzywdzące, to wiadomo nie od dziś.

                                                    Jeszcze raz: ja mogę ocenić zachowanie w danym momencie, nie osobę. Chyba, że widzę to zachowanie powtarzające się w sposób ciągły przez bardzo długi okres czasu i nie widzę jakiegokolwiek trendu malejącego.

                                                    Pod wpływem emocji, jakie wzbudza ten wątek, czytasz moje posty niedokładnie, nie zwracając uwagi na znaczenie słów. Czy wobec tego mam sobie wywnioskować, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem? Nie, bo nie wiem, czy zawsze olewasz to, co pisze do ciebie nadawca, czy tylko w tym momencie, z jakiegoś tam powodu. Bo cię nie znam. I tak, mogę stwierdzić, że W TEJ CHWILI zachowujesz się wobec mnie olewatorsko, nie czytając DOKŁADNIE tego, co do ciebie piszę. Ale nie uprawniam siebie do ogólnego stwierdzenia-etykietki pt. "Zabulin nie potrafi dyskutować merytorycznie".
                                                  • qwerty3.5 Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 09:26
                                                    mama_kotula napisała:

                                                    >. Abstrahując od przykładu, jeszcze raz
                                                    > : ABSTRAHUJĄC OD PRZYKŁADU TEJ KONKRETNEJ DZIEWCZYNKI - jestem
                                                    przeciwna etykie
                                                    > tkowaniu dzieci, jestem w ogóle przeciwna etykietkowaniu
                                                    kogokolwiek.
                                                    > I jeszcze raz: powody zachowań agresywnych podałam WYŁĄCZNIE w
                                                    celu ukazania, ż
                                                    > e nadawanie etykietki "niegrzeczny" dziecku które wali komuś
                                                    łopatką w łeb W WI
                                                    > ĘKSZOŚCI PRZYPADKÓW jest uproszczeniem, krzywdzącym dla dziecka.
                                                    > "Niegrzeczne dziecko" - to określenie zakłada jakąś CIĄGŁOŚĆ,
                                                    jakiś stan, który
                                                    > trwa i determinuje zachowanie.

                                                    Ale nikt nie "napietnował "dziecka. To dziecko akurat w danym
                                                    momencie,w zestawieniu sytuacyjnym z dzieckiem Zabulin zachowało się
                                                    niegrzecznie.Zapewne Zabulin, ale też też i inne osoby nie
                                                    interesuje jak dziecko się zachowuje w domu, w przedszkolu czy w
                                                    stosunku do innych dzieci- bo tego nie widzi i jej tego nie dotyczy.
                                                    Tu i teraz - po prostu jest niegrzeczne.
                                                    Czy nie zdarzyło ci się powiedzieć do swojego dziecka w sytuacji
                                                    kiedy coś nabroiłosurprisedj, niegrzeczny jesteś???
                                                  • qwerty3.5 Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 09:58
                                                    hmmmm... choc rzeczywiście, zwracając dziecku w sytuacji kiedy cos
                                                    nabroi...stwierdzeniem "Oj , niegrzeczny jestes" może doprowadzić do
                                                    efektu stygmatyzacji w wyniku czego przyjmujmie dziecko nadane im
                                                    cechy i zaczyna działać zgodnie z przypisanymi mu etykietami.

                                                  • hanalui Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 10:04
                                                    qwerty3.5 napisała:
                                                    > "Oj , niegrzeczny jestes"

                                                    Przede wszystkim nie "niegrzeczny jestes" tylko "zachowujesz sie
                                                    niegrzecznie" smile..taka mala roznica
                                                  • qwerty3.5 Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 10:52
                                                    no własnie, trzeba umiec zwrócic też uwagę,żeby zupełnie niechcący
                                                    nie zrobic "krzywdy" dziecku , nie naznaczyć.
                                                  • mama_kotula Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 11:08
                                                    Cytat
                                                    > no własnie, trzeba umiec zwrócic też uwagę,żeby zupełnie niechcący
                                                    > nie zrobic "krzywdy" dziecku , nie naznaczyć.


                                                    No i cały czas, od kilkunastu przynajmniej postów, o tym piszę, o tym, że dziecka nie powinno się etykietkować, wyłącznie o tym. A zarzuca mi się wybielanie i usprawiedliwianie agresji, bo podaję POWODY agresji (aby uświadomić, że nie mamy prawa dziecku przypisać cechy "niegrzeczny", bo nie wiemy, czy dziecko zachowuje się tak, ponieważ JEST NIEGRZECZNE, czy agresję wywołała jakaś inna przyczyna - co, jeszcze raz powtórzę - nie usprawiedliwia agresji, bo agresja niezależnie od jej przyczyny jest nieuprawniona i zachowanie agresywne wymaga korekty).
                                                  • mama_kotula Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 11:03
                                                    CytatCzy nie zdarzyło ci się powiedzieć do swojego dziecka w sytuacji
                                                    kiedy coś nabroiło: Oj, niegrzeczny jesteś???


                                                    Ja wiem, że to zabrzmi niewiarygodnie, ale nie zdarzyło mi się.

                                                    Widzisz, z racji posiadania na stanie aspergeryka, nie mogę sobie pozwolić na użycie niewłaściwego sformułowania.
                                                    Jeśli powiem do syna "jesteś niegrzeczny", syn zrozumie dokładnie to, co powiedziałam - czyli, że JEST OSOBĄ NIEGRZECZNĄ, natomiast - z racji tego, iż ma zaburzenia autystyczne - nie powiąże tego z faktem, że wcześniej nastukał siostrze, czyli że zachowanie jego było złe i niegrzeczne.
                                                    Ergo, przypisze sobie cechę "niegrzeczny" i za takiego będzie sie uznawał. Taki właśnie autystyczny sposób myślenia, czyli rozumienie DOSŁOWNE słów, niepowiązane jeszcze dokładnie z kontekstem, jest typowe u dziecka 2-3-4-letniego, ale i u niektórych pięciolatków.

                                                    I naprawdę nie mam siły pisać tego po raz kolejny - to, że istnieje jakiś POWÓD agresji, nie oznacza, że tę agresje się WYBIELA, na litość boską. To oznacza li i jedynie to, że COŚ WYWOŁUJE AGRESJĘ.


                                                    CytatTu i teraz - po prostu jest niegrzeczne.

                                                    Tu i teraz JEGO ZACHOWANIE JEST NIEGRZECZNE. Epitet niegrzeczny (nieśmiały, kłamliwy, ciapowaty, niezdarny, miły, przyjacielski, pracowity, niekulturalny) określający osobę czy rzecz zakłada STAN, czyli pewną CIĄGŁOŚĆ albo powtarzalność. Tak, jestem skrzywiona.

                                                    Czy uważasz, że osoba widząca ciebie w momencie popełniania jakiegoś nietaktu, ma prawo nazwać cię "niekulturalną babą"?
                                                  • qwerty3.5 Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 16:05
                                                    Już dobrze mama_kotula.Co do meritum sprawy się zgadzamy.Było to
                                                    zachowanie niepożadane,dobrze że była reakcja rodzica, trzeba takie
                                                    zachowania korygować i uczyć własciwych, bez wzgledu na powód.

                                                    Tu i teraz JEGO ZACHOWANIE JEST NIEGRZECZNE. Epitet niegrzeczny
                                                    (nieśmia
                                                    > ły, kłamliwy, ciapowaty, niezdarny, miły, przyjacielski,
                                                    pracowity, niekultural
                                                    > ny) określający osobę czy rzecz zakłada STAN, czyli pewną CIĄGŁOŚĆ
                                                    albo powtarz
                                                    > alność.
                                                    Tak dla ścisłości "jego zachowanie jest niegrzeczne" określa STAN,
                                                    na obecną chwilę.Do ujecia zachowania rozciągniętego w czasie czyli
                                                    ciągłego używa się stwierdzeń typu: "ciągle jestes
                                                    niegrzeczny" "znowu jesteś niegrzeczny"itp.

                                                    Czy uważasz, że osoba widząca ciebie w momencie popełniania
                                                    jakiegoś nietaktu,
                                                    > ma prawo nazwać cię "niekulturalną babą"?
                                                    >
                                                    Tak, ma prawo...bo w danej chwili starciłam fason .
                                                  • mama_kotula Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 16:51
                                                    CytatCzy uważasz, że osoba widząca ciebie w momencie popełniania
                                                    jakiegoś nietaktu,
                                                    > ma prawo nazwać cię "niekulturalną babą"?
                                                    >
                                                    Tak, ma prawo...bo w danej chwili starciłam fason


                                                    Czyli jednorazowe (bo przypominam, w tym przykładzie z nietaktem piszemy o sytuacji jednorazowej) popełnienie nietaktu wystarczy, aby kogoś z całym przekonaniem określić jako osobę pozbawioną kultury?

                                                    To w takim razie, jeśli przyjąć taki sposób kategoryzowania rzeczywistości, cała ludzkość świata składa się z samych niekulturalnych chamideł, bo zapewne każdemu zdarzyło się popełnić nietakt przy świadkach big_grin.

                                                    A na poważnie - naprawdę tak kategorycznie oceniasz ludzi? Uważasz, że masz prawo np. nazwać obcą osobę leniem i bałaganiarzem, bo widzisz, że rzeczona leży pod drzewem i się milusio obija, podczas gdy obok niej stoją 3 kosze prania do powieszenia a na podwórku walają się śmieci? wink


                                                    CytatDo ujecia zachowania rozciągniętego w czasie czyli
                                                    > ciągłego używa się stwierdzeń typu: "ciągle jestes
                                                    > niegrzeczny" "znowu jesteś niegrzeczny"itp.


                                                    A tu się nie zgodzę.
                                                    Wyrażenie "znowu" wyraża, owszem, powtarzalność.
                                                    Wyrażenie "ciągle" oznacza ciągłość plus daje ujście zniecierpliwieniu.

                                                    Wyrażenie "jesteś niegrzeczny" określa osobę. Czyli przypisuje jej określoną cechę, a cecha jest stanem ciągłym.

                                                    "Jesteś niegrzeczny" to takie samo stwierdzenie faktu jak "jesteś zielony" czy "jesteś wysoki". Czyli okreslamy kogoś, jako osobę która JEST niegrzeczna (w rozumieniu małego dziecka/autystyka: jest = jest zawsze, posiada cechę pt. "niegrzeczność" - i, jak słusznie zauważyła qwerty - istnieje tu duże ryzyko stygmatyzacji).

                                                    "Twoje zachowanie jest niegrzeczne" nie przypisuje cechy do osoby i nie zakłada ciągłości danego stanu. Tu masz rację - że określa ono stan, ale określa stan chwilowy, a nie ciągły - i precyzuje dziecku co jest niegrzeczne (brrrrrrrrr, jak ja nie znoszę tego słowa uncertain) oraz, że skoro nie jest to stan ciągły, to istnieje możliwość szybkiej zmiany tego stanu.
                                                  • qwerty3.5 Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 22:54
                                                    mama_kotula napisała:

                                                    > Czyli jednorazowe (bo przypominam, w tym przykładzie z nietaktem
                                                    piszemy o sytu
                                                    > acji jednorazowej) popełnienie nietaktu wystarczy, aby kogoś z
                                                    całym przekonani
                                                    > em określić jako osobę pozbawioną kultury?

                                                    Tak, w sytuacji jednorazowej wg mnie można określić zachowanie danej
                                                    osoby za niekulturalne- a tą osobę w danym momencie
                                                    za "niekulturalną"

                                                    > To w takim razie, jeśli przyjąć taki sposób kategoryzowania
                                                    rzeczywistości, cał
                                                    > a ludzkość świata składa się z samych niekulturalnych chamideł, bo
                                                    zapewne każd
                                                    > emu zdarzyło się popełnić nietakt przy świadkach big_grin.

                                                    Na pewno kazdemu zdarzyło się popełnić nietakt przy swiadkach i
                                                    mógł zostać odebrany przez innych jako "chamidlo". -czyli
                                                    kazdemu "zdarzyło się" być "chamidłem"

                                                    > A na poważnie - naprawdę tak kategorycznie oceniasz ludzi?

                                                    Oceniam ludzie na podstawie zachowania.Nie bawię się w stawianie
                                                    pytań dlaczego ta osoaba nie sprząta tylko leży?? dlaczego taka
                                                    jest??Pragnienie wyjaśnienia sobie określonych zachowań ludzi bądź
                                                    ich przewidywanie powoduje, że każdy z nas staje się na swój
                                                    prywatny użytek, swego rodzaju naiwnym psychologiem.Tzn., że stara
                                                    się na swój sposób, w oparciu o dostępną wiedzę uzasadnić określone
                                                    zachowania.Nie mam zamiaru za kazdym razem gdy mnie jakiś czlowiek
                                                    zadziwi,zszokuje psychologizować...bo zapewne pekła by mi glowa od
                                                    możliwych wyjasnień czyjegoś zachowania i zwyczajnie brak mi na to
                                                    czasu.Nie doszukuje się przyczyn zewnętrznych ani wenętrznych- tylko
                                                    w oparciu o zastałą sytuację stwierdzam fakt:tak, jest leniwa w
                                                    danym momencie skoro nie :"rusza ją"stado śmieci, bałagan. Takie
                                                    jest moje spostrzenie- jak bedę chciała i bedzie mi zależało na
                                                    poznaniu motywu zachowania, to na pewno zacznę badać sprawę ale
                                                    tylko wtedy gdy będę miał wątpliwość co do winy i pochopnego
                                                    osądu.


                                                    > A tu się nie zgodzę.
                                                    > Wyrażenie "znowu" wyraża, owszem, powtarzalność.
                                                    > Wyrażenie "ciągle" oznacza ciągłość plus daje ujście
                                                    zniecierpliwieniu.

                                                    Dlaczego dorabiasz wyrazowi "ciągle" zabarwienie emocjonalne??? Mogę
                                                    podać ci podobne, blizkoznaczne wyrazy....Czy wg ciebie
                                                    zdania "Ciągle wyjeżdzam latem nad morze" "Mój kwiat ciągle jest
                                                    zielony" mówią o jakimś zniecierpliwieniu??????
                                                    >
                                                    >a cecha jest stanem ciągłym.

                                                    No nie...bywa względnie stała.



                                                  • mama_kotula Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 23:39
                                                    CytatOceniam ludzie na podstawie zachowania.Nie bawię się w stawianie
                                                    pytań dlaczego ta osoaba nie sprząta tylko leży?? dlaczego taka
                                                    jest??


                                                    Czyli stricte oceniasz ZACHOWANIE NA DANY MOMENT, a z tego wróżysz jaka dana osoba JEST. Z pojedynczego zachowania.

                                                    Imho bardzo ryzykowne i bardzo łatwo o pomyłkę.

                                                    Chociaż to też nie to smilesmile.

                                                    Olśniło mnie właśnie w tym momencie: wydaje mi się, że cała dyskusja w tej chwili rozbija się o to, że ja nie uznaję "BYCIA w danym momencie" tylko "ZACHOWANIE w danym momencie". Czyli nie uznaję skrótu myślowego "jest leniwa" = "w tym momencie jej zachowanie nosi znamiona lenistwa", dla mnie "jest leniwa" oznacza "posiada stałą wadę pt. lenistwo".

                                                    Ty ten skrót myślowy uznajesz smile.
                                                    Popraw mnie, jeśli się mylę.

                                                    Co do ciągle - wyraz ten w większości przypadków (nie zawsze) nie jest neutralny emocjonalnie i znaczeniowo. Jeśli używa się go w znaczeniu neutralnym, trzeba się liczyć z tym, że odbiorca komunikatu może nadinterpretować intencje nadawcy. Zwłaszcza, jeśli mamy do czynienia z brakiem warstwy niewerbalnej.
                                                  • qwerty3.5 Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 13.08.09, 09:00
                                                    mama_kotula napisała:

                                                    >
                                                    > Czyli stricte oceniasz ZACHOWANIE NA DANY MOMENT, a z tego wróżysz
                                                    jaka dana os
                                                    > oba JEST. Z pojedynczego zachowania.
                                                    >
                                                    > Imho bardzo ryzykowne i bardzo łatwo o pomyłkę.

                                                    ja nie wróżę jaki kto jest tylko stwierdzam fakt.Wracając do
                                                    przykladu niegrzecznego dziecka, co mnie obchodzi że ono w domu jest
                                                    aniołkiem- w konfrontacji z inym dzieckiem, tu i teraz ,zachowanie
                                                    jego jest niegrzeczne.To wszystko.Śledztwa nie przeprowadzam, bo
                                                    zasada jest jedna:nie wolno bić i nic tego nieusprawiedliwia.I co do
                                                    tego się zgadzamy.


                                                    > Olśniło mnie właśnie w tym momencie: wydaje mi się, że cała
                                                    dyskusja w tej chwi
                                                    > li rozbija się o to, że ja nie uznaję "BYCIA w danym momencie"
                                                    tylko "ZACHOWANI
                                                    > E w danym momencie". Czyli nie uznaję skrótu myślowego "jest
                                                    leniwa" = "w tym m
                                                    > omencie jej zachowanie nosi znamiona lenistwa", dla mnie "jest
                                                    leniwa" oznacza
                                                    > "posiada stałą wadę pt. lenistwo".

                                                    > Ty ten skrót myślowy uznajesz smile.
                                                    > Popraw mnie, jeśli się mylę.


                                                    No właśnie.Dla ciebie"jest leniwy- oznacza stałą cechę lenistwa".
                                                    To zakłada stałość cechy w twojej interpretacji.I zakłada też, że
                                                    cech nie można zmienić,skoro ma tendencję do stalośći,że każde
                                                    zachowanie (własne lub czyjeś) traktujemy jako wyraz zdolności,
                                                    predyspozycji czy utrwalonych cech osobowości.Dlatego ja zakładam w
                                                    danym momencie i stwierdzam fakt,nie generalizuje - dziecko bije
                                                    drugie dziecko- jego zachowanie jest niegrzeczne a nie dziecko bije
                                                    drugie dziecko-jest niegrzeczne.Dopuszczam że pózniej jest spokojne,
                                                    w domu anielskie bądz rzeczywiście agresyne-ale teraz przejawia brak
                                                    wychowania.Bo grzeczność to po prostu dobre wychowanie.Nie buduję
                                                    swoich teorii na temat tego dziecka.Owszem, zapewne budowałabym i
                                                    byłabym ciekawa, moja potzreba wiedzy byłaby tym wieksza , gdybym
                                                    się tych kontaktow obawiała.
                                                    I rzeczywiście, niektórzy z nas posiadają ustalone poglądy na naturę
                                                    ludzi i rzeczywistości.
                                                  • mama_kotula Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 13.08.09, 10:16
                                                    Qwerty, ja też nie buduję teorii na temat danego dziecka, nie przeprowadzam, jak to piszesz - śledztwa, nie zastanawiam się, czy ono jest takie siakie czy owakie, po prostu jakoś z automatu i odruchowo oceniam zachowanie, a nie daną osobę. Nie ma to nic wspólnego z "śledztwem", ja po prostu mam odruch koncentracji na zachowaniu, czynności, a nie na osobie.

                                                    I nie zakładam, że cechy jako rzeczy stałej nie można zmienić. Natomiast w myśleniu kilkuletniego dziecka określenie, przypisanie cechy paradoksalnie w jakiś sposób obliguje wink do zachowania zgodnego z tą cechą, inaczej tworzy się mu dysonans ("nie podejdę do tych dziewczynek, bo jestem nieśmiała"; "dlaczego tak się do mnie odezwałeś?" - "bo jestem niegrzeczny").

                                                    Cytatale teraz przejawia brak wychowania. Bo grzeczność to po prostu dobre wychowanie.

                                                    No i tu w zupełności się nie zgadzamy smile, bo wg mnie tzw. grzeczność w przypadku 3,4,5-latka nie jest zdeterminowana wyłącznie wychowaniem czy jego brakiem. Proces wychowawczy i uczenie norm nadal trwa, dziecko jest w trakcie dojrzewania do kontrolowania swoich emocji, w trakcie nauki życia w grupie, w społeczeństwie, w trakcie nauki tego, jakie korzyści daje przestrzeganie zasad, a jakie konsekwencje wynikają z nieprzestrzegania.

                                                    Dlatego nie lubię słowa "grzeczność". Wolę precyzyjniejsze określenia. "Grzeczność" zawiera w sobie zbyt wiele czynników, aby łatwo było się tym słowem posługiwać. Zawiera - przestrzeganie pewnego kodeksu zasad niezmiennych, elastyczną zdolność rozróżnienia zasad niezmiennych od zasad chwilowych, umiejętność panowania nad emocjami, umiejętność współżycia w grupie, umiejętność kontrolowania temperamentu, tzw. kulturę osobistą i tak dalej.

                                                    Słowa "grzeczne dziecko" powodują u mnie, za przeproszeniem, ciężki wyrzyg, bo tak naprawdę ta "grzeczność" najczęściej sprowadza się do "dziecko bez żadnych zastrzeżeń spełnia oczekiwania dorosłego". A z tym, jak sama wiesz, bywa różnie. Znaczy - z oczekiwaniami wink.

                                                    Przykładowo - 5-latek nie chce pożyczyć roweru innemu dziecku. Nie chce, bo nie chce, a co więcej, nie musi. Świadomie bądź nie rezygnuje z benefitów, które zapewnia dzielenie się z innymi. Co dziecko najczęściej słyszy? "No nie bądź taki, pożycz, on zrobi jedno kółko i zaraz ci odda". Kiedy dziecko nadal protestuje, słyszy "Jasiu, bądź dobrym kolegą, przecież on nie zje ci tego roweru", w końcu dziecko - widząc, że wszyscy mają w głębokim poważaniu jego święte prawo do niepożyczania i jego świadomy wybór - albo wbrew sobie rezygnuje z upierania się i zostaje pochwalone (przegrywa i uczy się, że to, co ono myśli i czuje, jest mało ważne, najważniejsze jest to, czego oczekują inni), albo włącza kolejną, bardziej stanowczą fazę protestu i słyszy "jesteś niegrzeczny, nie dość że nie chcesz się dzielić z kolegą, to jeszcze krzyczysz".

                                                    Oczywiście nie mówię tu o sytuacjach kiedy zachowanie można ewidentnie określić jako dobre albo złe (agresja - fizyczna i słowna itp.). Tak tylko chciałam nakreślić, do czego najczęściej sprowadza się "grzeczność" - wbrew wszelkim deklaracjom sprowadza się do tego, aby dziecko zachowywało się tak, jak oczekują tego dorośli.
                                                  • qwerty3.5 Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 13.08.09, 10:49
                                                    mama_kotula napisała:

                                                    > No i tu w zupełności się nie zgadzamy smile, bo wg mnie tzw.
                                                    grzeczność w przypadk
                                                    > u 3,4,5-latka nie jest zdeterminowana wyłącznie wychowaniem czy
                                                    jego brakiem.
                                                    Czy nie uważasz , że jak nauczę swoje dziecko
                                                    np.słow"dziękuje" "przepraszam" "dzieńdobry", że jak powiem mu ze
                                                    nalezy ustępować miejsca w autobusie starszej pani,ze nie nalezy
                                                    używać brzydkich słów,nie wolno bić nikogo to nie jest to moje
                                                    wychowanie dziecka??
                                                    Grzecznośc to trudna nauka , to samo życie uczy nas odpowiednich
                                                    zachowań w rożnych życiowych sytuacjach. W przypadku 3,4,5 latka tą
                                                    nauke dają mu rodzice, wychowują go.
                                                  • mama_kotula Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 13.08.09, 14:24
                                                    Nie nie nie, nie to miałam na myśli.

                                                    Wracamy ponownie do punktu wyjścia.

                                                    Wg tego, co piszesz, to GRZECZNE ZACHOWANIE DZIECKA WYNIKA WYŁĄCZNIE Z TEGO, ŻE DZIECKO JEST DOBRZE WYCHOWYWANE. Czyli, że na dobre zachowanie dziecka ma wpływ wyłącznie wychowanie. A zatem, odwracając - niegrzeczne zachowanie dziecka wynika wyłącznie z braku wychowania. I niegrzeczne zachowanie dziecka zawsze oznacza, że dziecko jest źle wychowywane i nic innego na to zachowanie nie wpływa.

                                                    Czyli zgodnie z tym mam rozumieć, że dobre wychowywanie jest GWARANCJĄ GRZECZNEGO ZACHOWANIA i że dziecko dobrze wychowywane ZAWSZE będzie zachowywać się grzecznie.
                                                  • qwerty3.5 Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 13.08.09, 15:07
                                                    Grzeczność jest to cecha każdego człowieka, która owszem kształtuje
                                                    się przez lata. Wyraża dobre wychowanie i umiejętne zachowanie
                                                    się w każdej sytuacji.
                                                    Grzeczność polega na szacunku wobec
                                                    drugiego człowieka, wyrażaniu odpowiedniej do sytuacji postawy.

                                                    Uczymy się jej od dziecka. Pierwsze zasady grzeczności wpajają
                                                    rodzice, czyli co wolno a czego nie wolno.
                                                    Ja się tak zastanawiam , ale chyba rozmijamy się w
                                                    definicji "grzecznego zachowania"(podałam powyżej)...... i chyba
                                                    zupełnie odbiegamy od tematu wątku....choć przynajmniej miło i
                                                    merytoryczniewink
                                                  • mama_kotula Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 13.08.09, 16:00
                                                    Czyli dla ciebie grzeczność = +/- dobre wychowanie, kultura i poszanowanie drugiego człowieka.

                                                    A ja cały czas piszę o "grzeczności" w znaczeniu takim, w jakim większość ludzi używa tego pojęcia w stosunku do dzieci smile. Czyli "grzeczny" = nie sprawiający kłopotów, cichy, posłusznie wypełniający polecenia, spełniający oczekiwania dorosłych (plus oczywiście podstawowe znaczenie słowa "grzeczny" - czyli takie, jak ty rozumiesz to słowo).

                                                    Za sjp:
                                                    grzeczny
                                                    1. «dobrze wychowany; o dzieciach też: posłuszny i spokojny»
                                                    2. «będący wyrazem dobrego wychowania»


                                                    Bo co innego przeważnie ma się na myśli mówiąc np. "Twój narzeczony jest grzeczny" a co innego "To jest grzeczne dziecko" smile.

                                                    I to jest doskonałe podsumowanie, dlaczego nie lubię używania słowa "grzeczny" w stosunku do dzieci smile. Bo jest tak szalenie nieprecyzyjne wink.
                                                  • mama_kotula Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 13.08.09, 16:05
                                                    I jeszcze w jednym się pominęłyśmy - ty piszesz o dobrym wychowaniu, czyli o właściwym skutku procesu a ja o dobrym wychowyWAniu - czyli o właściwie przeprowadzanym procesie. smile
                                                  • qwerty3.5 Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 13.08.09, 16:37
                                                    mama_kotula napisała:

                                                    > I jeszcze w jednym się pominęłyśmy - ty piszesz o dobrym
                                                    wychowaniu
                                                    , czy
                                                    > li o właściwym skutku procesu a ja o dobrym wychowyWAniu -
                                                    czyli o właśc
                                                    > iwie przeprowadzanym procesie. smile

                                                    Oooo...nie.Nie piszę nigdzie i tak tez nie uważam , że ważny jest
                                                    skutek, niezaleznie od podjetych działań.Nie nastawiam się na
                                                    cel,bez wzgledu na użyte środki.
                                                    Dobre wychowanie to po prostu skutek właściwie przeprowadzonego
                                                    procesu wychowywania smile

                                                  • mama_kotula Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 13.08.09, 16:58
                                                    CytatDobre wychowanie to po prostu skutek właściwie przeprowadzonego
                                                    procesu wychowywania smile


                                                    No więc właśnie. A proces wychowywania w przypadku 4-latka nie jest jeszcze PRZEPROWADZONY. On wciąż trwa, dziecko dojrzewa emocjonalnie i pewne skutki już można obserwować, inne jeszcze nie, bo większy niezależny zupełnie wpływ ma np. niedostateczny rozwój emocjonalny czy społeczny (zbyt krótki, zbyt mało doświadczeń społecznych - funkcjonowania w społeczeństwie nie nauczy się z książki, konieczne jest doświadczenie - wiem co mówię, mam aspergeryka w domu - w teorii doskonały, każdą historyjkę "społeczną" roztrzaskuje i przyswaja, z praktyką o wiele, wiele gorzej, ponieważ wciąż za mało tej praktyki) niż proces wychowawczy rodzica smile.
                                                  • qwerty3.5 Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 13.08.09, 21:22

                                                    Nie rozumiem tylko czemu rozdzielasz proces wychowawczy od rozwoju
                                                    emocjonalnego i społecznego dziecka??
                                                    Przecież podczas procesu wychowawczego uczę dziecko wrażliwości,
                                                    empatii, wyrozumiałośći,wprowadzam dziecko w relacje społeczne jak
                                                    chociazby pobyt z rówiesnikami np. w piaskownicy,pobyt w
                                                    przedszkolu, złobku.Oczywiście w przedzkolu i złobku opiekę
                                                    wychowawczą przejmują wychowawcy.Ale w takiej piaskownicy uczę
                                                    dziecko że:nie nalezy sypać piaskiem bo..., nie wolno nikogo bić
                                                    bo..., nie wolno byc złośliwym i specjalnie cos komuś niszczyc
                                                    bo...., badz miły dla innych to inni bedą mili dla ciebie.
                                                    Czyli mam wpływ na rozwój jego emocji i zachowań społecznych i jest
                                                    nierozerwalnie związane z moim wychowywaniem.
                                                    I zgadzam się z Tobą że u 4-latka to wszystko się kształtuje i nie
                                                    zakańcza.Ba, nawet u 40 latka trwa.Czlowiek całe życie się uczy i
                                                    nabiera doświadczeń.Ale trzeba pamiętać że "rozwój" zakłada
                                                    wchodzenie na coraz wyższe etapy społecznego i wewnętrznego
                                                    przystosowania.
                                                    Jesteś niestety nie obiektywna...wydajesz opinię i masz
                                                    ukształtowane poglądy pod wpływem doświadczeń ze swoim dzieckiem.
                                                  • mama_kotula Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 13.08.09, 22:24
                                                    Mojego dziecka proszę w to nie mieszać. Zresztą mam dwoje dzieci, jedno jest zdrowe i jak najzupełniej przeciętne.

                                                    Cytattrzeba pamiętać że "rozwój" zakłada wchodzenie na coraz wyższe etapy społecznego i wewnętrznego przystosowania.

                                                    Oczywiście. Tylko że to wchodzenie na wyższe etapy nie jest procesem typu trac tickets, opartym o określone zadania do wykonania i określone kamienie milowe - czyli np. w czwarte urodziny mogę od ciebie wymagać punktów od 1 do 10 i to bez szemrania.

                                                    Owszem, są pewne umiejętności społeczne, które np. posiada większość przeciętnych czterolatków, ale tzw. "widełki" są bardzo szerokie - obejmują okres przeważnie ok. 2-3 lat. Co to oznacza? To oznacza, że jeden 4-latek wychowywany we właściwy sposób będzie posiadał określoną umiejętność w wieku 4 lat i to będzie norma, a inny 4-latek, również niezaniedbany wychowawczo, osiągnie ją w wieku lat 6 i to TEŻ BĘDZIE NORMA - wyłącznie ze względu na to, że rozwój społeczno-emocjonalny tego konkretnego dziecka przebiega wolniej niż rozwój tamtego.

                                                    Cytat
                                                    Czyli mam wpływ na rozwój jego emocji i zachowań społecznych i jest
                                                    nierozerwalnie związane z moim wychowywaniem.


                                                    Tak jest. Masz bardzo duży wpływ, ale problem w tym ,że nie jesteś jedynym czynnikiem determinującym tempo tego rozwoju. I w tym momencie następuje to, co mi zarzucasz - czyli rozdzielanie procesu wychowawczego od rozwoju emocjonalnego i społecznego dziecka. Generalnie chodzi mi wyłącznie o czas nabywania określonych umiejętności, czyli o tempo rozwoju.

                                                    Ale ja cały czas nie o tym. Ja cały czas odnoszę się do tego, co napisałaś - "grzeczne dziecko to takie, które swoim zachowaniem nie sprawia, że rodzic ma uczucie zażenowania". Może teraz na przykładach. Cały wic w tym, że obserwuję, zarówno na forum (większa próba statystyczna ;p) jak i w tzw. realu, że od dzieci wymaga się często zachowań społecznych i emocjonalnych, które są właściwe wiekowi starszemu, a zachowania które są niewłaściwe, ale są NORMĄ dla danego wieku wprawiają rodzica w zażenowanie. Głównie dlatego, że rozwój intelektualny dziecka przebiega szybciej niż dojrzewanie emocjonalno-społeczne.
                                                    Nie będę tu owijać w bawełnę, teraz ja zamieszam w to moje dziecko - o rozwoju społecznym i emocjonalnym dziecka wiem nieco więcej, niż przeciętny śmiertelnik z racji posiadania aspergeryka lat 6 rozwiniętego intelektualnie na poziomie 4 klasy szkoły podstawowej a społecznie i emocjonalnie na poziomie przeciętnego 3,5-latka.

                                                    Nie dalej jak kilka dni temu dziewczyna przy piaskownicy przepraszała mnie gorąco, że jej dwuipółlatek wysypał wiadro piachu na moją sweet Aneczkę. Powtarzała cały czas bardzo zakłopotana "nie wiem, dlaczego to zrobił, naprawdę nie wiem, tak mi wstyd..." i aż mi się zrobiło głupio, bo owszem, wszyscy wiemy, że piaskiem sypać nie wolno, ale w tego chłopca nic nie wstąpiło, poza tym, że jest dwuipółlatkiem.
                                                    Tego samego dnia obserwowałam jak inna matka nie wiedziała, gdzie oczy schować, kiedy jej córka lat na oko 4 rozpłakała się ze złości, kiedy nie mogła wejść na zjeżdżalnię tak jak moja córka, czyli "od drugiej strony". I padło moje ulubione "taka duża panna jesteś, a beczysz jak dzidzia" - a tu niespodzianka, płacz ze złości i frustracji u czteroletniego dziecka jest normą rozwojową.

                                                    Nie mówiąc już o "niekoleżeńskich 4-latkach", które nie chcą się bawić ze sobą. Zastanawiam się, jaki procent rodziców wie, że statystyczny czterolatek aż połowę czasu spędza na zabawie samotnej i równoległej i nie ma to nic wspólnego z niekoleżeńskością.
                                                    O pożyczaniu i dzieleniu się nie wspomnę.

                                                    Zastanawiam się też, jaki procent rodziców słyszał kiedykolwiek o anomii moralnej (czyli przestrzeganiu określonych zasad i reguł nie poprzez ich zrozumienie, tylko aby sprostać oczekiwaniom rodzica - autorytetu), która nagle ulega załamaniu w wieku lat ok. 4 do 5, kiedy dziecko zaczyna "na nowo" odkrywać zasady, tym razem ucząc się ich przestrzegać (albo próbując je podważać, analizować, kalkulować, czy i dlaczego opłaca się ich przestrzegać). Na pewno nie ci, co piszą na forum "rany boskie, co się stało z moim dzieckiem?? zawsze był taki, a teraz nie mam pojęcia co w niego wstąpiło...". Nic nie wstąpiło, po prostu - tak, paradoksalnie - próby buntu i wdupiemanie dotychczas przestrzeganych jak w zegarku zasad są oznaką wejścia w wyższy etap dojrzałości moralnej. I tu słowa na forum skierowane do oburzonej matki bardzo dobrze wychowanego 2-latka "poczekaj, aż skończy 4 lata i wtedy pogadamy na temat przestrzegania i rozumienia zasad" nie są straszeniem, jak ktoś zarzucił - one mają sens.


                                                    Kilka dni temu pojawił się na forum wątek, kiedy dziewczyna była zażenowana tym, że jej 3-letnie dziecko nie powstrzymało się i głośno oddało gazy w salonie fryzjerskim - co z tego, że przeprosiło, skoro i tak narobiło obciachu towarzyskiego. Przeraża mnie to, że zażenowanie rodzica powoduje nawet fizjologia własnego dziecka.

                                                    Reasumując - nie chodzi mi o to, aby NIE UCZYĆ dziecka określonych norm, zasad współżycia społecznego itp, ale o to, aby jednak co nieco dowiedzieć się o rozwoju społeczno-emocjonalnym dziecka w wieku 3-6, zanim się zacznie wstydzić za dziecko i czuć zakłopotanie, że dziecko zachowuje się jak dziecko w swoim wieku.
                                                  • qwerty3.5 Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 14.08.09, 09:59
                                                    mama_kotula napisała:

                                                    > Mojego dziecka proszę w to nie mieszać.

                                                    hmmm....czy piszesz do mnie, czy rozmawiasz ze mną?? bo jakoś tak
                                                    bezosobowo się zwracasz. "nie mieszaj" brzmi znacznie lepiej niż"nie
                                                    mieszać".Poza tym sama posłużyłas się własnym przykladem.

                                                    > Cytattrzeba pamiętać że "rozwój" zakłada wchodzenie na coraz
                                                    wyższe etapy spo
                                                    > łecznego i wewnętrznego przystosowania.

                                                    >
                                                    > Oczywiście. Tylko że to wchodzenie na wyższe etapy nie jest
                                                    procesem typu trac
                                                    > tickets, opartym o określone zadania do wykonania i określone
                                                    kamienie milowe -
                                                    > czyli np. w czwarte urodziny mogę od ciebie wymagać punktów od 1
                                                    do 10 i to be
                                                    > z szemrania.
                                                    Rozwój dziecka jest bardzo indywidualny i trzeba brać pod uwagę
                                                    wiele czynników, co ten proces przyśpiesza albo opóznia.Ocena
                                                    prawidłowwości rozwoju dziecka jest niezmiernie trudna, bo to co w
                                                    danej chwili jest niepokojące, za parę miesięcy okaże się wyrównane
                                                    i dziecko osiąga wspaniałe wyniki.Ale są wskażniki, są niektóre
                                                    czynności wykonywane przez większość dzieci w odpowiednim czasie jak
                                                    chociazby na pewno wiesz tabela rozwoju od noworodka do
                                                    niemowlęcia.Oczywiście zawsze trzeba pamiętać o indywidualnej ocenie
                                                    dziecka. Są też róznego rodzaju bilanse rozwoju dziecka 2 letniego,
                                                    4 letniego i 6 letniego- co dziecko zdrowe powinno osiągnąć w tym
                                                    wieku, co może osiągnąc nawet w tym wieku ale nie musi
                                                    >>
                                                    > Tak jest. Masz bardzo duży wpływ, ale problem w tym ,że nie jesteś
                                                    jedynym czyn
                                                    > nikiem determinującym tempo tego rozwoju. I w tym momencie
                                                    następuje to, co mi
                                                    > zarzucasz - czyli rozdzielanie procesu wychowawczego od rozwoju
                                                    emocjonalnego i
                                                    > społecznego dziecka. Generalnie chodzi mi wyłącznie o czas
                                                    nabywania określony
                                                    > ch umiejętności, czyli o tempo rozwoju.

                                                    No tempo rozwoju determinują czynniki zew jak i wew dziecka:czynnik
                                                    genetyczny ,czynnik wychowawczy, czynnik środowiska, własna
                                                    aktywność.Jakoś cie tutaj zupełnie nie rozumiem co chcesz mi
                                                    powiedzieć a nie chcę sama interpretować być może z bledem.

                                                  • mama_kotula Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 14.08.09, 10:16
                                                    CytatNo tempo rozwoju determinują czynniki zew jak i wew dziecka:czynnik
                                                    genetyczny ,czynnik wychowawczy, czynnik środowiska, własna aktywność.


                                                    Właśnie o to mi chodzi. Wcześniej napisałaś coś, co mogło wskazywać, iż uważasz
                                                    wychowanie za JEDYNY i wyłączny czynnik determinujący rozwój dziecka.
                                                    Również dziękuję za dyskusję smile - wyjątkowo przyjemnie się rozmawiało.

                                                    A teraz mogę zaczynać wakaaaacjeee winkwink
                                                  • qwerty3.5 Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 13.08.09, 17:04
                                                    mama_kotula napisała:

                                                    >> Bo co innego przeważnie ma się na myśli mówiąc np. "Twój
                                                    narzeczony jest grzecz
                                                    > ny" a co innego "To jest grzeczne dziecko" smile.

                                                    Hmmm... "twój narzeczony jest grzeczny" tzn.szanuje narzeczoną
                                                    (patrz def) "to jest grzeczne dziecko" tzn.szanuje wszystkich w
                                                    piaskownicy i nie tylko,jest kulturalne- mówi"przepraszam ,
                                                    dziekuje", nie sprawia kłopotu rodzicom swoim zachowaniem,ze nie
                                                    popadają w zażenowanie.
                                                    Czy "grzeczny" nie oznacza po prostu "grzeczny" wg mojej definicji,
                                                    bez wzgledu na osobę, wiek??
                                                    Róznica dotycze jedynie sfer działania, osób w stosunku do których
                                                    zachodzi "grzeczność".
                                                  • mama_kotula Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 13.08.09, 17:33
                                                    Cytat"to jest grzeczne dziecko" tzn. (...) nie sprawia kłopotu rodzicom swoim zachowaniem, że nie popadają w zażenowanie.

                                                    Tylko widzisz, bardzo dużo rodziców popada w zażenowanie kiedy dziecko zachowuje się po prostu jak dziecko w swoim wieku (czyli np. czterolatek nie ma ochoty pożyczyć komuś zabawki, zdarza mu się rozpłakać ze złości, nudzi się w sklepie gdy matka wybiera ciuchy i znacząco daje temu ujście, zadaje w sklepie głośne pytania w stylu "co to jest w tym pakuneczku z tą panią bez bluzki?" wink, nie siedzi przez 2 godziny na doopie na imprezie rodzinnej i nie konwersuje milutko z ciocią, tylko po kilkunastu minutach od skończenia posiłku stwierdza, że mu się nudzi, a potem łazi po sali i czyni komentarze na temat otoczenia i tak dalej).

                                                    Znaczy, ogólnie mówiąc, obciach rodzicom robi wink.
                                                  • qwerty3.5 Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 13.08.09, 21:38
                                                    mama_kotula napisała:

                                                    >> Tylko widzisz, bardzo dużo rodziców popada w zażenowanie kiedy
                                                    dziecko zachowuj
                                                    > e się po prostu jak dziecko w swoim wieku (czyli np. czterolatek
                                                    nie ma ochoty
                                                    > pożyczyć komuś zabawki, zdarza mu się rozpłakać ze złości, nudzi
                                                    się w sklepie
                                                    > gdy matka wybiera ciuchy i znacząco daje temu ujście, zadaje w
                                                    sklepie głośne p
                                                    > ytania w stylu "co to jest w tym pakuneczku z tą panią bez
                                                    bluzki?" wink, nie si
                                                    > edzi przez 2 godziny na doopie na imprezie rodzinnej i nie
                                                    konwersuje milutko z
                                                    > ciocią, tylko po kilkunastu minutach od skończenia posiłku
                                                    stwierdza, że mu si
                                                    > ę nudzi, a potem łazi po sali i czyni komentarze na temat
                                                    otoczenia i tak dalej
                                                    > ).
                                                    >
                                                    > Znaczy, ogólnie mówiąc, obciach rodzicom robi wink.

                                                    Ale widzisz ja nie uważam akurat powyższych zachowań za noszące
                                                    cechę "niegrzecznych".
                                                    Niegrzeczne byłoby wtedy jakby np.walnęło z całej siły zabawką w
                                                    inną osobę,w sklepie np. oscentacyjnie i specjalnie
                                                    zaczłęło "bekac" , na imprezie rodzinnej "przylutowałoby" cioci albo
                                                    komuś innemu, pierdzielnęło michą o podłogę a sztućce poleciały by
                                                    na drugi koniec sali....dobrze że nie w kogoś wink
                                                  • mama_kotula Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 13.08.09, 22:34
                                                    CytatAle widzisz ja nie uważam akurat powyższych zachowań za noszące
                                                    cechę "niegrzecznych".


                                                    Ty nie i ja też nie smile

                                                    Ale nie mierz wszystkich własną miarą, bo się bardzo przeliczysz.

                                                    Mi się bardzo podoba ta definicja "grzecznego dziecka", która zakłada "grzeczność" inaczej niż ty i ja - niestety jest ona bardzo prawdziwa:

                                                    "Grzeczne dziecko to takie, przy ktorym rodzice nie musza sie
                                                    wysilać, ktore nie domaga sie uwagi, ktore pozwala rodzicom na to,
                                                    aby sie nim zajmowali tylko wtedy, gdy ewentualnie maja ochote i w
                                                    taki sposob, w jaki maja ochote. W szkole grzeczne dziecko to takie,
                                                    ktore wypełnia wszystkie polecenia i nie ma opinie na każdy temat
                                                    zgodna z opinia nauczyciela. " - autorką jest niejaka Verdana.

                                                    A i przy okazji znalazłam bardzo prowokujące sformułowanie autorstwa pana Janusza Korczaka - "Nie ma grzecznych dzieci - są tylko dzieci wygodne" smile.

                                                    W ogóle polecam wpisać w wyszukiwarkę na forum frazę "co to znaczy grzeczne dziecko" - wtedy zobaczysz, jak odmiennie jest to słowo rozumiane i jak bardzo pożądana "grzeczność" odbiega od grzeczności definicyjnej.
                                                  • qwerty3.5 Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 13.08.09, 23:31
                                                    mama_kotula napisała:

                                                    >>
                                                    > Ale nie mierz wszystkich własną miarą, bo się bardzo przeliczysz.

                                                    Dziękuję za rady ale nie musisz mnie pouczać.Jestem przystosowana do
                                                    zycia, dużo widziałam i dużo slyszałam- jednym slowem "duża ze mnie
                                                    dziewczyna"smile
                                                    >
                                                    >
                                                    > W ogóle polecam wpisać w wyszukiwarkę na forum frazę "co to znaczy
                                                    grzeczne dzi
                                                    > ecko" - wtedy zobaczysz, jak odmiennie jest to słowo rozumiane i
                                                    jak bardzo poż
                                                    > ądana "grzeczność" odbiega od grzeczności definicyjnej.

                                                    Znaczenia słów się nie zmieniają , są ponadczasowe tylko my
                                                    interpretujemy nieraz jak chcemy,jak nam pasuje akurat.
                                                    Pożadanagrzeczność???? jakiej grzeczności ty pożądasz?? Jakiej
                                                    grzecznośćipożąda Verdana???? Czy to "grzeczność" czy może inne
                                                    cechy charakteru??
                                                  • mama_kotula Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 14.08.09, 01:08
                                                    Wypowiedź Verdany była ironiczna i była idealnym odzwierciedleniem tego, jakie dzieci najczęściej są określane mianem dzieci "grzecznych". Zresztą słownik również to uwzględnia, dziecko grzeczne to dziecko posłuszne.

                                                    Pisząc "pożądana" grzeczność mam na myśli grzeczność w interpretacji nadawcy. Zanim napiszesz, że grzeczność to grzeczność i już, rozważ następujące przykłady:

                                                    - ojciec wchodzi do pokoju, widzi matkę siedzącą na kanapie i niemowlę na kocyku, pilnie przekładające zabawki z pudełka do pudełka. zachwycony ojciec mówi: "Kochanie, ale się grzecznie bawisz!"

                                                    "grzecznie" w tym przypadku oznacza: spokojnie, nieabsorbująco, cicho

                                                    - dziecko idzie z matką ulicą, matka spostrzega nadchodzącą z przeciwka znajomą i przypomina dziecku: "Idzie pani Zosia, powiedz grzecznie dzień dobry".

                                                    "grzecznie" w tym przypadku oznacza: zgodnie z zasadami kultury

                                                    - dziecko w piaskownicy nie jest zbyt chętne do pożyczenia foremki. po namowach i tłumionych protestach z rezygnacją daje foremkę rówieśnikowi. Otrzymuje pochwałę: "Ale z ciebie grzeczna dziewczynka".

                                                    "grzeczna" oznacza tutaj "zrobiłaś to, czego od ciebie wymagano, mimo, że tego nie chciałaś zrobić"

                                                    - Matka z córką siedzą na ławce na podwórku, matka mówi do córki "poczekaj tu z panią Kasią, a ja pójdę na stragan tam za róg i zrobię zakupy na obiad". Córka protestuje, mówiąc głośno płaczliwym głosem "Nie chcę, żebyś tam szła!! Albo zabierz mnie ze sobą". Matka na to "nie bądź niegrzeczna, idę tylko na chwilę, zaraz wrócę".

                                                    "niegrzeczny" oznacza tutaj: okazujący negatywne emocje i wyrażający odmienne zdanie

                                                    - Nauczyciel wykłada jakąś teorię, uczeń zgłasza się i mówi, że nie zgadza się z tym, ponieważ (argumentacja). Następuje krótka dyskusja, w której uczeń broni własnego zdania, podważając celną argumentacją to, co mówi nauczyciel. Po czym zostaje mu przez dyrekcję nakazane przeproszenie nauczyciela za niegrzeczne odzywanie się do niego.

                                                    "niegrzeczny" oznacza tutaj "podważający autorytet przełożonego"

                                                    Myślę, że nie potrzeba więcej przykładów.

                                                    I dlatego napiszę jeszcze raz, unikam słowa "grzeczny". Między innymi dlatego, że jego znaczenie w przypadku dzieci dla większości - ponownie polecam lekturę wątków na forum Wychowanie - oznacza "nie sprawiający kłopotów, nieabsorbujący, cichy, spokojny, posłuszny, nie podważający w żadnej sytuacji autorytetu starszego", generalnie za panem Korczakiem powtórzę - wygodny i łatwy w obsłudze dla
                                                    rodzica.

                                                    Określenie "grzeczne zachowanie" rezerwuję dla "zachowanie kulturalne", w innym przypadkach wolę używać określeń konkretnej cechy "zachowałeś się bardzo dzielnie", "wymagało to od ciebie dużej odwagi", "to było miłe i sprawiło Ani przyjemność", "twoje zachowanie było niewłaściwe", "bicie jest złe i sprawia ból", "wyśmiewanie się z innego wyglądu jest nie tylko okrutne, ale i głupie", "sposób, w jaki pokazałeś że nie chcesz się bawić z Ewą, sprawił jej przykrość".

                                                    Oczywiście, nie każdy musi tak robić, kwestia określeń to sprawa osobnicza.
                                                    Natomiast wydaje mi się, że dziecko w pewnym wieku lepiej zrozumie jakie zachowanie jest pożądane, jesli się konkretnie nazwie jego zachowanie ("to, że w złości nakrzyczałeś na Ewę...") albo/oraz skutki które ono wywołało ("...sprawiło jej dużą przykrość i jest teraz smutna"), niż mówiąc "to było niegrzeczne" czy coś w tym rodzaju - zauważyłam to w momencie, kiedy na niezaburzonej córce zaczęłam stosować metody, do których jestem zmuszona w przypadku uspołeczniania i rozwijania moralnego syna. I to, co z synem krok po kroku przez pot, krew i łzy i wielokrotne powtarzanie - z córką szło bardzo sprawnie.

                                                    A syn nie ma empatii za grosz, nie do końca rozumie kwestie współżycia społecznego, jest w fazie egocentryzmu i autorytetu zewnętrznego - czyli przestrzega zasad, bo matka każe tongue_out (albo nie przestrzega, bo ma akurat w nosie matkę tongue_out).
                                                    Akcja z dzisiaj - młoda wzięła marble machine i zaczęła rozstawiać ją na podłodze według instrukcji, przyszedł Szymon, zagarnął większość części i zaczął spokojnie budować po swojej stronie. Młoda oczywiście protest - słuszny. Syn popatrzył na nią ze zdziwieniem.
                                                    - Przestań krzyczeć, bo mi to przeszkadza - rzucił w stronę siostry (ja się dziwię, że ona jeszcze nie popełniła bratobójstwa wink).
                                                    Podpowiedziałam:
                                                    - Anię rozzłościło to, że wziąłeś części i nie może teraz nie może zbudować tego, co na instrukcji.
                                                    - Chciałem się pobawić - wyjaśnił syn spokojnie.
                                                    - Ania też chciała, a poza tym pierwsza wzięła maszynę. Teraz jest jej przykro, bo twoje zachowanie uniemożliwia jej to, co chciała zrobić. (nie mogłam powiedzieć, że - przez twoje zachowanie nie może się bawić, bo wszak może, co syn natychmiast by zauważył - na słowa trzeba uważać, bo można wleźć na tzw. minę dwuznaczności)
                                                    - Uhm - mruknął syn, nie przerywając budowania.
                                                    - Synu. Czy jak Ania ci zabiera te klocki, które ci są potrzebne do statku kosmicznego, to jesteś zły?
                                                    - Tak.
                                                    - I wtedy krzyczysz na nią?
                                                    - No!
                                                    - Krzyczysz, bo jesteś zły, że przez nią nie możesz zbudować statku.
                                                    - Tak.
                                                    - A czemu teraz Ania jest zła?
                                                    - Nie wiem, mamusiu. Jest zła, bo chcę się bawić?

                                                    Tak wygląda empatia i interpolowanie własnych uczuć na innych w wykonaniu mojego syna. Opad rąk i cyców, nie? Bo on faktycznie NIE WIE, jeszcze nie potrafi powiązać tego, że jeśli analogiczna sytuacja wywołuje u niego to dziwne coś co matka nazywa złością wink, to tak samo może wywołać u innych ludzi - nawet jeśli wcześniej nazwę po imieniu to, co zrobił oraz skutek tego. Dla niego istnieją dwa fakty - on chce budować maszynę, siostra się wścieka (a matka zadaje jakieś głupie pytania o klocki tongue_out). Zdrowy, niezaburzony kilkulatek szybko czai o co chodzi i dlaczego jego zachowanie było niewłaściwe, zwłaszcza jak się mu początkowo podpowie, co było nie tak i jaki odniosło skutek. I wtedy albo zdecyduje się skorygować zachowanie, albo nie wink. Ja nie mogę w tym momencie dokonywać korekty zachowania "na rozum", bo syn nie wie, dlaczego jego zachowanie wymaga korekty. Mogę albo wkroczyć z autorytetem zewnętrznym, (przez co syn się wścieknie, a wściek będzie wyłącznie z powodu że on NIE WIE dlaczego ma oddać części siostrze - o zasadzie pierwszego użytkownika oczywiście zapomniał, jak o wielu innych; czym innym jest wściek w przypadku kiedy dziecko zdaje sobie sprawę że robi źle, ale nie zamierza robić dobrze wink), albo podjąć kolejną próbę tłumaczenia (przez co córka się wścieknie, bo nadal musi czekać na cholerne części), albo znaleźć rozwiązanie kompromisowe (dwie opcje - albo im się spodoba, albo oboje się obrażą), albo, kiedy jest to konieczność dziesiątego tłumaczenia tego dnia - iść do kuchni, zaparzyć sobie melisę i udawać że nie słyszę jak się tłuką.

                                                    Dodam, że takie akcje udało nam się wyeliminować w pewnym stopniu (i młode nawet w miarę pokojowo rozwiązywały konflikty samodzielnie, ja wkraczałam tylko wtedy, jak krew się zaczynała lać wink, rok temu mogłam się z dumą chwalić, jak to moje dzieci sobie radzą między sobą) - niemniej terapia aspergeryka to trzy kroki do przodu, dwa do tyłu, a teraz niestety jesteśmy na etapie 2 do tyłu i z tej okazji jutro jadę sobie na weekendowy urlop, bo czuję, że wybuchnę jak mi przyjdzie spędzić jeszcze jeden dzień na znoszeniu wszechstronnej "empatii" i logicznego myślenia mojego aspiego big_grin.
                                                  • qwerty3.5 Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 14.08.09, 09:08
                                                    mama_kotula napisała:

                                                    > anim napiszesz, że grzeczność to grzeczność i już, rozważ
                                                    następujące przykłady
                                                    Dobrze więc dla mnie grzeczność to greczność i już,do dziecka powiem
                                                    ( o ile mogę go samego zostawić)" posiesiedz tutaj , poczekaj na
                                                    mnie", do dziewczynki pozyczającej zabawki powiem "ale jesteś miła
                                                    i fajna", "idzie Pani zosia , powiedz dzieńdobry","niechcesz
                                                    powiedzieć? dlaczego?" chlopiec "podważający autorytet" to chłopiec
                                                    rezprezentujący odmienne poglady, umiejący przedstawić
                                                    kontrargumenty nauczycielowi- DLA MNIE nie jest niegrzeczny tylko
                                                    posiadający wlasne zdanie.....moze nawet nonkonformista.Ma prawo.

                                                    Dobrze, masz rację ze swoimi przykładami , bo rzeczywiście słowo to
                                                    bywa nadużywane i używane w złym "kontekście sytuacyjnym" ale co z
                                                    tego wynika?? Jaka to nauka???
                                                    Otóz takie dziecko już rozumie na czym polega grzeczność- np. na tym
                                                    aby nie mieć wląsnego zdania, własnych pogladów i nie móc ich bez
                                                    skrępowania wyrażać.....albo grzeczność polega na tym aby za wszelką
                                                    cenę robić coś po cichu, delikatnie lub rozdawać "swoje mienia"-
                                                    wtedy bedzie uznanie ze strony dorosłych noi oczywiście "nagroda"
                                                    jak chociazby wlaśnie uznanie. i kto potem z tych dzieciaków
                                                    wyrasta???Na pewno wiesz i nie bedę mnożyć przykładów.
                                                    Znasz ten cytat"....odpowiednie dać rzeczy słowo..."
                                                  • qwerty3.5 Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 14.08.09, 09:12
                                                    ....Określenie "grzeczne zachowanie" rezerwuję dla "zachowanie
                                                    kulturalne", w innym przypadkach wolę używać określeń konkretnej
                                                    cechy ...."
                                                    Noi tutaj się zagadzamy.
                                                  • qwerty3.5 Re:........ 14.08.09, 10:09
                                                    Miła ta dyskusja,,,, ale myślę że pora ją zakończyć
                                                    bo...zdezorientowalyśmy inne forumowiczki.Zapewne ty masz ma rację i
                                                    ja mam i na pewno zgadzamy się w podstawowych kwestiach.Pozdrawiam i
                                                    dziękuje smile
                                                  • hanalui Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 09:33
                                                    mama_kotula napisała:
                                                    > nikt (poza Hanalui) nie mówi, że nie wolno ci zwrócić uwa
                                                    > gi agresorowi

                                                    mama_kotula ja tego tez nie powiedzialam
                                                  • mama_kotula Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 11:09
                                                    hanalui napisała:

                                                    > mama_kotula napisała:
                                                    > > nikt (poza Hanalui) nie mówi, że nie wolno ci zwrócić uwa
                                                    > > gi agresorowi
                                                    >
                                                    > mama_kotula ja tego tez nie powiedzialam

                                                    W takim razie przepraszam, pogubiłam się w gąszczu twojej dyskusji z Zabulin - ciężko ją odcyfrować, prawdę mówiąc, bo cytaty są słabo wyodrębnione smile i prawdopodobnie się pomyliłam, biorąc za twoje słowa coś, co Zabulin chciała ci włożyć w usta.
                                                  • zabulin Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 13:04
                                                    mama_kotula napisała:
                                                    >
                                                    > > mama_kotula napisała:
                                                    > > > nikt (poza Hanalui) nie mówi, że nie wolno ci zwrócić uwa
                                                    > > > gi agresorowi
                                                    > >
                                                    > > mama_kotula ja tego tez nie powiedzialam
                                                    >
                                                    > W takim razie przepraszam, pogubiłam się w gąszczu twojej dyskusji
                                                    z Zabulin -
                                                    > ciężko ją odcyfrować, prawdę mówiąc, bo cytaty są słabo
                                                    wyodrębnione smile i prawd
                                                    > opodobnie się pomyliłam, biorąc za twoje słowa coś, co Zabulin
                                                    chciała ci włoży
                                                    > ć w usta.



                                                    Czego ty nie mozesz odcyfrować? smile A mnie pytasz, czy ja rozumiem
                                                    co piszesz. No, to widać kto nie rozumie słowa pisanego wink

                                                    Cytaty bolduje lub zazn. pochyłą czcionką- dość proste. Nie wiem,
                                                    jakim sposobem możne tego nie zobaczyć ?

                                                    Jak juz takie dokładne jesteście dziewczęta i taki uprzejme i takie
                                                    grzeczne i tak mnie ciągle oskarżasz, ze wkładam w czyjeś usta coś,
                                                    czego ta osoba nie powiedziała.
                                                    Jesli jesteście takie fair za jakie sie macie, to hanalui powiinna w
                                                    tym momencie znaleźć zdanie, w którym "opierniczam" dziewczynkę, co
                                                    mi zarzuciła.
                                                    Tak to ujęła- że ją opierniczyłam. Wzglednie powinna mnie
                                                    przeprosić, ze przypisała mi cos, czego nie zrobiłam. To się nazywa
                                                    oczernienie.

                                                    A jesli i ty jestes taka fair i tak dobrze dogadujesz sie z hanalui,
                                                    to poucz kolezankę, ze jesli ma pretensje, ze ktos przekręca jej
                                                    słowa, to zrobiła dokladnie to samo. Bo ja nie "opierniczyłam"
                                                    dziewczynki. Niech znajdzie ten opiernicz.
                                                    To straszne, włożono w moje usta coś czego nie powiedizalam.

                                                    I jak znajdziesz chwile, poczytaj post, w którym napisałam, co
                                                    powiedziałam tej Małej i jak na to zareagowała hanalui. Z jej
                                                    reakcji wprost emanowała aprobata dla mojego zwrócenia dziewczynce
                                                    uwagismile

                                                    Oj, chciałybyście byc bardziej papieskie od papieża, a same robicie
                                                    to samo, co zarzucacie innym..

                                                    Jak wy cos napiszecie- i ktos wam zwróci uwage- to zaraz
                                                    tłumaczenie, "to był zabieg stylistyczny, źle mnie zrozumiałaś, na
                                                    myśli miała co innego, tylko jej nie wyszło sformułowanie, powinnas
                                                    odebrać jej słowa tak, a nie inaczej" wink Nader czesto
                                                    A ja odbieram tak jak napisała hanalui. Nie mój problem, ze nie umie
                                                    wyartykułowac swoich pogladów.Niech się wyraza precyzyjniej smile


                                                    Natomiast inni wkładają w wasze usta coś, czego nie powiedziałyscie.

                                                    Inni zle odbieraja wasze intencje i was nie rozumieją, a wy takie
                                                    ok. Za to inni be- wkładają w wasze usta cos czego nie
                                                    powiedziałyście. A moze powiedziałyście, tylko wam się wydaje, ze
                                                    nie?

                                                    Mało sprytne i mało honorowe


                                                  • mama_kotula Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 13:39
                                                    Zabulinku droga, nie mogę odcyfrować wypowiedzi Hanalui w waszej dyskusji, bo nie wyodrębnia czytelnie twoich cytatów.

                                                    Z łaski swojej poczekaj na informację zwrotną, czego nie mogę odcyfrować, zanim zaczniesz mnie po raz kolejny opie...ć, dobrze?
                                                  • zabulin Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 14:00
                                                    napisałas: W takim razie przepraszam, pogubiłam się w gąszczu twojej
                                                    dyskusji
                                                    z Zabulin -
                                                    > ciężko odcyfrować, prawdę mówiąc, bo cytaty są słabo
                                                    wyodrębnione i prawd
                                                    > opodobnie się pomyliłam, biorąc za twoje słowa coś, co Zabulin
                                                    chciała ci włoży
                                                    > ć w usta.

                                                    "ją- myslałam, ze chodzi o mnie", ze ciezko mnie odcyfrować, a nie
                                                    dyskusję. Przepraszam zatem.

                                                    Ależ mamuniu_kotulinaka, ja bym cie nie op..a w zyciu. Jeśli słowa,
                                                    których użyłam były mocne, to był to tylko zabieg stydlistyczny smile
                                                    mający na celu podkreslenia mego rozgoryczenia, że hanalui oskarża
                                                    mnie o coś, czego nie zrobiłam, i że generalnie zaobserwowałam tu
                                                    zjawisko zwane :o"dwracanie kota ogonem"

                                                    najpierw oburzenie hanalui: "jak to, to była wina twego syna. Po co
                                                    lazł jej w szkode? Sam to sprowokował"

                                                    Potem mój tekst ,że zwróciłam dziewczynce uwagę i nieprawdziwy tekst
                                                    hanalui, jakobym ją opierniczyła

                                                    i nagle hanalui twierdzi, ze ona nigdy nie mówiła, ze nie nalezy
                                                    zwracac bijacemu uwagi. Moze nie powiedziała tego wprost, ale
                                                    wystarczy się wczytać w jej posty i to, co tam wypisywała.
                                                    Dokładnie opisałam zytuację, a ta mi wyjeżdza, ze niedługo zrobie z
                                                    dziewczynki wandala, który skakał z bejsbolem po moim dziecku. No,
                                                    niepowazan jest i niehonorowa.
                                                    Najpierw prosze przeczytać wszytkie posty,a potem wyciagnąć wnioski.
                                                  • hanalui Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 15:28
                                                    zabulin napisała:
                                                    > i nagle hanalui twierdzi, ze ona nigdy nie mówiła, ze nie nalezy
                                                    > zwracac bijacemu uwagi.

                                                    Moze znajdziesz ten tekst gdzie dokladnie mowie zeby nie zwracac
                                                    uwagi. Prosze o cytat z linkiem a nie twoja interpretacje.

                                                    > Moze nie powiedziała tego wprost, ale
                                                    > wystarczy się wczytać w jej posty i to, co tam wypisywała.

                                                    Achh...czyli jednak sie nakrecilas i wsadzasz mi w usta cos czego
                                                    nie powiedzialam

                                                    > Dokładnie opisałam zytuację, a ta mi wyjeżdza, ze niedługo zrobie
                                                    z
                                                    > dziewczynki wandala, który skakał z bejsbolem po moim dziecku.

                                                    Tak...to bylo o nakrecaniu sie..pierwsze dziecko uderzylo jedynie w
                                                    ramie, potem byla piesc itd itd, ...bejsbol bylo ode mnie wink
                                                  • zabulin Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 23:38
                                                    Moze znajdziesz ten tekst gdzie dokladnie mowie zeby nie zwracac
                                                    > uwagi. Prosze o cytat z linkiem a nie twoja interpretacje.


                                                    Zrobię to jak tylko ty znajdziesz słowa, którymi zwróciłam sie do
                                                    dziewczynki i które OBIEKTYWNIE rzecz ujmując można uznac za
                                                    opiernicz.

                                                    Zarzuciłas mi, ze ją opierniczyłam.udowodnij to.

                                                    Jak wymagasz czegoś od innych, to najpierw od siebie.

                                                    Kpiaco nazywałas mojego syna aniołeczkiem. Kiedy napisałam, ze jest
                                                    aniołeczkiem? Znajdź i mi to dokładnie zacytuj,, jak nazywam i
                                                    twierdze, ze jest aniołeczkiem.

                                                    Czekam.

                                                    > Moze nie powiedziała tego wprost, ale
                                                    > > wystarczy się wczytać w jej posty i to, co tam wypisywała.
                                                    >
                                                    > Achh...czyli jednak sie nakrecilas i wsadzasz mi w usta cos czego
                                                    > nie powiedzialam


                                                    Tak jak ty z aniołeczkiem? Odkręciłas się już ???? Gdzie te peany na
                                                    cześć mego syna wznoszone przeze mnie, które dają ci podstawę
                                                    twierdzić , ze uważam go za aniołeczka????

                                                    Podobno mam też tendencję do wybielania jgo zachowań.
                                                    Poproszę o zacytowanie fragmentu, gdzie go wybielam.Przypisujesz mi
                                                    coś, czego nie zrobiłam., To oszczerstwo, oczernianie. Bardzo
                                                    brzydko.


                                                    I po raz któryś- jak wymagasz od siebie, najpierw od innych

                                                    "Ach, ... czylio jednaksie nakrecilas i wsadzasz mi w usta cos czego
                                                    > nie powiedzialam " że cie zacytujęsmilemądra głowo smile
                                                    A, a moze jest tak, ze tobie wolno to, czego innym nie??
                                                    Rzoczaruję cie, nie jesteś wyjatkowa. I jak wyzej- jak wymagasz
                                                    od innych, najpierw od siebie.


                                                    Wyboldowane zdanie , zapamietaj, to może unikniesz na forum "bicia
                                                    cie po dorosłemu łopatką po głowie"

                                                  • hanalui Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 13.08.09, 00:57
                                                    zabulin napisała:
                                                    > Zrobię to jak tylko ty znajdziesz słowa, którymi zwróciłam sie do
                                                    > dziewczynki i które OBIEKTYWNIE rzecz ujmując można uznac za
                                                    > opiernicz.

                                                    O w przedszkole zaczynamy sie bawic, ja ci pokaze jak ty mi
                                                    pokazesz big_grin

                                                    zabulin napisała:
                                                    > Zarzuciłas mi, ze ją opierniczyłam.udowodnij to.

                                                    Ale po co mam ci to udowadniac? Mnie to do niczego nie jest
                                                    potrzebne nie mam takiej wewnetrznej potrzeby zeby cie do
                                                    czegokolwiek przekonywac. Zwisa mi to w przeciwienstwie do ciebie.
                                                    Od 2 dni sie tu rzucasz i rzucasz i nic ci nie wychodzi a ja sie
                                                    tylko smiac mzge jak sie nakrecasz i podniecasz tongue_out

                                                    zabulin napisała:
                                                    > Kpiaco nazywałas mojego syna aniołeczkiem. Kiedy napisałam,
                                                    ze jest
                                                    > aniołeczkiem? Znajdź i mi to dokładnie zacytuj,, jak nazywam i
                                                    > twierdze, ze jest aniołeczkiem.

                                                    Jak sama stwierdzilas w pierwszym swoim zdaniu, wyboldowanym przeze
                                                    mnie, ze to MOJE KPIACE NAZWANIE czyli JA nazwalam. Dla
                                                    wyjasnienie: JA nazwalam kpiaca aniolkiem, nie ty wiec takiej twojej
                                                    wypowiedzi chyba nie znajdziemy, szukac rowniez nie zamierzam, patrz
                                                    wyzej dlaczego tongue_out

                                                    zabulin napisała:
                                                    > Czekam.

                                                    Nie zacznij tupac przypadkiem big_grin

                                                    zabulin napisała:
                                                    > Tak jak ty z aniołeczkiem? Odkręciłas się już ???? Gdzie te peany
                                                    na
                                                    > cześć mego syna wznoszone przeze mnie, które dają ci podstawę
                                                    > twierdzić , ze uważam go za aniołeczka????

                                                    A w ktorym miejscu nagle niby ja zaczelam uwazac ze ty uwasz syna za
                                                    anioleczka?? surprised???
                                                    Sama stwierdzilas ze to byla moja kpina. Podkreslam: MOJA big_grin

                                                    > Wyboldowane zdanie , zapamietaj, to może unikniesz na forum "bicia
                                                    > cie po dorosłemu łopatką po głowie"

                                                    Wiesz...bawi mnie to twoje "walenie na oslep", ujadanie, "udowodnij
                                                    mi", "czekam" big_grin.
                                                    Od 2 dni sie tak juz nakrecasz i nakrecasz, kasasz, podskakujesz jak
                                                    male kundle co halasu robia duzo a i tak sie nikt ich nie boi.
                                                    Az dziw ze sie nie zastanawiasz jakie ty masz w sobie poklady
                                                    agresjii...tongue_out
                                                  • qwerty3.5 Re:do hanalui, zabulin, mamy_kotula.... 13.08.09, 10:03
                                                    Proponuję zawarcie rozejmu bo dyskusja obija się już o ironizowanie,
                                                    szydzenie, pomówienia.Trzeba znależć aspekty, prawdy ogólne w
                                                    których się zgadzacie, dotyczące sytuacji "z placu zabaw dziecka
                                                    zabulin".Ale nie odbierajcie sobie prawa do własnych systemów
                                                    wartości, norm postępowania, własnej opinii i oceny.
                                                  • hanalui Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 15:50
                                                    zabulin napisała:
                                                    > że hanalui oskarża
                                                    > mnie o coś, czego nie zrobiłam, i że generalnie zaobserwowałam tu
                                                    > zjawisko zwane :o"dwracanie kota ogonem"

                                                    Jak do tej pory to twoje wypowiedzi sa odwracaniem kota ogonem,
                                                    dokladaniem i koloryzowaniem pierwotnego faktu, wkladaniem w moje
                                                    usta, czy mamy-kotuli rzeczy ktore nigdy nie zostaly powiedziane,
                                                    przeinaczasz i przekrecasz wypowiedzi, czytasz nie to co napisane
                                                    tylko to co chcesz przeczytac.
                                                    Od 2 dni pilnie obserwuje jak w doroslym stylu okladasz mnie
                                                    agresywnie lopatka po glowie smile - kazdy twoj post to 5* hanalui to
                                                    czy tamto, powiedziala to czy owo - tylko dlatego ze smiem miec inne
                                                    zdanie niz ty i uwazam ze winnas przeprosic owa dziewczynke.
                                                  • zabulin Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 23:25
                                                    Przeczytaj sobie swoje początkowe posty skierowane do mnie.
                                                    Ty do mnie mówisz, że ja wkładam wam w usta rzezcy, których nie
                                                    powiedziałyście. Same to robicie. O ile ona jest jeszcze
                                                    inteligentna, ty po prostu skompromitowałaś się na poczatku i nie
                                                    pomogło ci nawet "poratowanie" przez mama_kotula i łagodzenie twoich
                                                    bzdurnych wypowiedzi.

                                                    Tak, masz inne zdanie niż ja. Wolno ci. Mi też wolno uważać, ze
                                                    twoje wypowiedzi to bzdury, delikatnie mówiąc smile
                                                  • mama_kotula Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 14:08
                                                    I jeszcze jedną mam uwagę - jeśli nie rozumiesz, co piszę, poproś o informację zwrotną. To normalne w prowadzeniu dyskusji i wiele ułatwia. Kilkukrotnie zarzuciłaś mi, że usprawiedliwiam agresję, bądź też że ją wybielam, mimo, że kilkukrotnie napisałam WPROST, że uważam iż agresja jest zła i wymaga korekty:



                                                    "Jeszcze raz: jest to zachowanie NIEPOŻĄDANE, jak najbardziej - w tym się zgadzam."
                                                    "I dobrze, jak rodzic reaguje, bardzo dobrze. Zgadzam się w zupełności."
                                                    "Nie chodzi o to, aby usprawiedliwiać dziecko, absolutnie mi o to nie chodzi. Właśnie wręcz przeciwnie. Chodzi mi wyłącznie o to, aby nie wymagać od malucha zachowań dorosłych tylko dlatego, ze jest o rok czy dwa starszy od mojego dziecka i wiele rozumie. Wymagać należy od rodzica - reakcji i korekty zachowania"
                                                    "Nie mówię tu o sytuacjach kiedy mamy do czynienia z faktycznym robieniem krzywdy, typu bicie/szarpanie itp., bo tu reakcja powinna być natychmiastowa i jest uprawniona."
                                                    "Jest to zachowanie niewłaściwe, ale czterolatkom się zdarza. "
                                                    "Zachowanie oceniane jako "niegrzeczne" bardzo często jest normą rozwojową - co nie znaczy, że nie trzeba tego zachowania korygować"
                                                    "Jeszcze raz, bo widzę że powtarzać trzeba - nie uważam, że tych zachowań nie trzeba korygować, bo TRZEBA, i trzeba uczyć NORM i tak dalej. "
                                                    "Tzw. zły dzień może być POWODEM złego zachowania. Nigdzie nie napisałam, że może być USPRAWIEDLIWIENIEM, że złe zachowanie trzeba USPRAWIEDLIWIĆ. O "złym dniu" pisałam w kontekście etykietkowania obcego dziecka jako NIEGRZECZNE. "
                                                    "nie wiemy, czy dziecko zachowuje się tak, ponieważ JEST NIEGRZECZNE, czy agresję wywołała jakaś inna przyczyna - co, jeszcze raz powtórzę - nie usprawiedliwia agresji, bo agresja niezależnie od jej przyczyny jest nieuprawniona i zachowanie agresywne wymaga korekty). "
                                                    - to wszystko cytaty z moich postów, kilka pochodzi z tych, które pisałam zanim zaczęłaś emocjonalnie angażować się w dyskusję z Hanalui.

                                                    Jeżeli czegoś nie zrozumiałaś - pytaj. Ale wydaje mi się, że sformułowanie "jest to zachowanie niepożądane" oraz "nie usprawiedliwiam agresji" jest wystarczająco jasnym wyrażeniem mojego stosunku do danego zachowania? Oczywiście mogę się mylić, jeśli się mylę, to mnie popraw.
                                                  • zabulin Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 14:30
                                                    I vice versa.smile Napisalam kilka minut temu, ze wkurza mnie
                                                    odwracanie kota ogonem przez hanalui

                                                    prawdopodobnie nie czytałaś jej emocjonalnych postów skierowanych
                                                    do mnie, a piszesz mi jak ja mam rozumiec jej słowa- wiesz łatwo cos
                                                    napisać, a potem się wypierać, ze nie to się miało na mysli. A ona
                                                    pisze bardzo negatywnie, ma wrecz nieprawdopodobnie przerażające
                                                    poglądy.
                                                    Ja rozumiem jej słowa dokładnie tak, jak je widze tu napisane. Słowo
                                                    wina padło. Nie akceptuję kwalifikowania niechcacego potknięcia
                                                    się jako winy.



                                                    Wiesz co, ma tok rozumowania zaiste super; tzn, ze jak ktoś sie
                                                    potknie i spadnie z drabiny, to nie powinien może miec płatnego L-4,
                                                    w końcu to nie wypadek, tylko jego wina. Mógł uwazac.
                                                    Tak, wiem 4 latek tego nie rozumie- ale jak będzie miał matkę z
                                                    takimi poglądami, to zawsze bedzie tak myslał. Nadepna mu na buta,
                                                    to lunie, bo niewazne, czy ktoś to zrobił specjalnie , czy nie.
                                                    Luniecie usprawiedliwione/wytłumaczone/ moze rano wylał mu sie sok.


                                                    Tzw. zły dzień może być POWODEM złego zachowania. Nigdzie nie
                                                    napisałam, że mo
                                                    > że być USPRAWIEDLIWIENIEM, że złe zachowanie trzeba
                                                    USPRAWIEDLIWIĆ. O "złym dni
                                                    > u" pisałam w kontekście etykietkowania obcego dziecka jako
                                                    NIEGRZECZNE



                                                    A wiec skoro nie jest usprawiedliwieniem, jako matka mam prawo
                                                    zwrócic uwage dziewczynce. I bzdura, ze najpierw powinnam ją
                                                    przeprosić. Gdybym tak zrobiła, własnie mogłaby to odebrać jako
                                                    usprawiedliwienie jej agresji. A takowej nic nie usprawiedliwia.

                                                    Co najwyżej , najpierw zwrócić uwage, że sie nie biję za "niechcące"
                                                    potknięcie. A potem tłumaczenie i przeproszenie, że się potknał. Na
                                                    pewno nie w odrotnej kolejności.

                                                    A tu i tak nie miałam szansy, bo jak tylko sie przewrócił,zaczęła
                                                    ryczec i krzyczeć . Nawert nie wiem, czy słyszała jak zwóciłam jej
                                                    uwage. Nie słuchała już w tej złosci niczego.
                                                    Powiedziałam potem jej mamie, ze mi przykro z powodu tego incydentu,
                                                    na co ona odparła, ze niepotrzebnie, bo jej córka wszystkim daje w
                                                    kość. I tyle
                                                  • mama_kotula Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 15:09
                                                    CytatI bzdura, ze najpierw powinnam ją
                                                    przeprosić. Gdybym tak zrobiła, własnie mogłaby to odebrać jako
                                                    usprawiedliwienie jej agresji. A takowej nic nie usprawiedliwia.


                                                    Zgadzam się, nic nie usprawiedliwia agresji.
                                                    Co powiesz na przeprosiny w formie "Nie wolno bić. Zniszczenie zamku miało prawo cię rozzłościć, ale nikomu złości nie wolno wyrażać w sposób, który krzywdzi kogoś innego. Zachowałaś się źle."?

                                                    Przeprosiny nie muszą być wyrażone słowem "przepraszam" smile. Tu nawet nie chodzi o przeprosiny, tylko o uznanie i zrozumienie powodu złości.

                                                    Dziewczynka wie, że ma prawo do negatywnych emocji i że może odczuwać złość (bo prawa do emocji - jakichokolwiek - nie można odebrać), ale dostaje też osławiony już w tym wątku opiernicz (żart i emotka wink))), że nad tymi emocjami powinna panować w sposób nieszkodliwy dla innych.
                                                  • zabulin Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 23:56
                                                    Co powiesz na przeprosiny w formie "Nie wolno bić.
                                                    Zniszczenie zamku miał
                                                    > o prawo cię rozzłościć
                                                    , ale nikomu złości nie wolno wyrażać w
                                                    sposób, który
                                                    > krzywdzi kogoś innego. Zachowałaś się źle."?


                                                    A co takiego złego było w słowach (po tym jak go uderzyła i upadł):
                                                    Uważaj-to chyba nawet delikatniejsze od "nie wolno bić"

                                                    przecież zrobił to niechcący-nie powiedziałam: "nic się nie
                                                    stało", "żaden problem", nie umniejszyłam jej "krzywdy"

                                                    Dlaczego go bijesz?- co jakby jest jednoznaczne , nawet dla
                                                    dziecka, z uznaniem bicia za coś złego. Bo nikt nie pyta jak dziecko
                                                    zrobi coś dobrego, dlaczego to zrobił smile

                                                    Tym sposobem zwróciłam jej uwagę, zeby uważała, bo takie popchniecie
                                                    moze skrzywdzić. Nie powiedziałm- nic ci nie zrobił- tylko ZROBIŁ
                                                    NIECHCĄCY. A pytaniem - czemu bije, dałam jej otwarte pole do
                                                    odpowiedzi i "zaproszenie"do dalszej rozmowy. Niestety, obawiam
                                                    się , ze ona i tak ani jedengo słowa nie słyszała, bo od razu się
                                                    rozkrzyczała sad i w ogóle nie słuchała

                                                    Co takiego złego jej powiedziałam, ze uznano to za opiernicz?
                                                    Wg mnie wyraziłam się nawet delikatniej niż ty proponujeszsmile
                                                    Oczywiście, podkreslam- wg mnie.

                                                    Ale chyba nie uważasz jak, (ze już nie wymienię z nicka smile ) pewna
                                                    pani tutaj, ze moje słowa to był opiernicz.
                                                    A jednak tak zostały nazwane- zatem mmnie można przypisywac rzeczy,
                                                    których nie zrobiłam (a nie opierniczyłam), za to ciągle wmawia się
                                                    mi, ze wkładam w czyjeś usta itd..smile
                                                    Nie powinno się wymagać od innych NIEROBIENIA czegoś, co samemu się
                                                    czyni smile Czyż nie??? smile
                                                  • hanalui Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 15:34
                                                    zabulin napisała:
                                                    > Powiedziałam potem jej mamie, ze mi przykro z powodu tego
                                                    incydentu,
                                                    > na co ona odparła, ze niepotrzebnie, bo jej córka wszystkim daje w
                                                    > kość. I tyle

                                                    O...kolejny puzzel dolozony do historyjki.big_grin
                                                  • zabulin Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 23:21
                                                    Taak, to już film w odcinkach. Wszystko takie nieprawdopodobne smile
                                                    Żałuję, ze od początku nie rozpisałam ci minuta po minucie, bo teraz
                                                    już chyba ty się nakrecasz- pewnie to zmysliłam,smile
                                                    Ale spisek odkryłas, nareszcie smile smile smile
                                                • qwerty3.5 Re:Tak, zgadzam się z Tobą. 12.08.09, 09:16
                                                  mama_kotula napisała:

                                                  >> POWÓD nie jest równoznaczny z USPRAWIEDLIWIENIEM. Powód to
                                                  przyczyna, czyli czy
                                                  > nnik, który wywołuje agresję - i ma znaczenie neutralne.
                                                  Usprawiedliwienie to o
                                                  > koliczność łagodząca. Powód odpowiada na pytanie "dlaczego
                                                  wystąpiło takie zach
                                                  > owanie, a nie inne?", usprawiedliwienie odpowiada na pytanie "co
                                                  sprawia, że da
                                                  > ne zachowanie jest uprawnione". A z tego, co mi się wydaje, nie
                                                  twierdziłam, że
                                                  > agresja jest w jakimkolwiek przypadku jest uprawniona, co mi,
                                                  Zabulin, usilnie
                                                  > od kilkunastu postów próbujesz włożyć w usta.

                                                  Wg mnie ten wątek trochę się rozjechał...niektórzy przestali się
                                                  trzymać faktu, zaczęli dorabiać ideologię, wchodzić w najmniejsze
                                                  zakamarki tematu..i w ten sposób zmianie uległa ocena rzeczywistości
                                                  jak i sama rzeczywistość....( hmmmm..przypomina mi to trochę
                                                  sytuację polsko-niemiecką w kontekście kto , kogo mordował w czasie
                                                  II wojny światowej, kto kogo ograbiał z majątku...)
                                                  Mamo_kotula czy wiesz na czym polega ekonomia myślenia?Czy wiesz co
                                                  to jest "brzytwa Ockhama"??
                                                  Zasada mówi ,że nie nalezy mnożyć bytów ponad potrzebę, fakty
                                                  tłumaczyć prosto, tak jak wyglądają.Po co mnożysz powody????
                                                  Dziecko uderzyło bo jest niegrzeczne, nie nauczone że nie nalezy
                                                  nikogo bić.To wszystko-wg mnie.Powody typu:może ma "zły dzień", może
                                                  jest anielskie tylko na "zburzenie budowli" tak zareagowało trzeba
                                                  najpierw udowodnić.Ale nikt nie bedzie na placu zabaw prowadził
                                                  dochodzenia i "rozgryzał" motywy postępku, tym samym wchodził w
                                                  psychikę "agresora" i zaczynał go wybielać, że może jego zachowanie
                                                  było w jakiś sposób uprawnione.
                                                  Są zasady, normy postępowania, w kontaktach z innymi. Dzieci się
                                                  tego muszą nauczyć, rodzice muszą im to wpoić do umysłu.Choć
                                                  Socjalizacja trwa przez całe życie człowieka,to największe natęzenie
                                                  następuje gdy dziecko wchodzi w życie w społeczeństwie.Największą
                                                  rolę na tym etapie odgrywają jego rodzice, pozniej rówiesnicy,
                                                  wychowawcy.Trzeba uczyć tych norm dzieci...ze nie wolno
                                                  bić...niezaleznie od tego co było"powodem". Są zawsze alternatywne
                                                  wyjścia.
                        • hanalui Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 20:01
                          zabulin napisała:
                          > I wyobraź sobie, że jedna z tych 4 latek ostatnio podchodzi do
                          > mojego dzieciaka i daje mu zabawkę z tekstem - ja się już
                          pobawiłam,
                          > może ty chcesz?

                          Trzeba bylo sprobowac zabrac mu zabawke jak sie bawil, ciekawe czy
                          bylby taki szczesliwy tongue_out

                          > A jak mały braciszek zburzył jej wszystkie babki, które zrobiła w
                          > piaskownicy nie odwinęła mu pięścia w ramie, tylko powiedziała-
                          nie
                          > martw się, zbudujemy nowe.

                          No widzisz to dziecko potrafilo zaproponowac odbudowe babek, ciebie
                          jakos na to nie bylo stac by pomoc naprawic "nieszczesnie" jakie
                          zrobilo twoje dziecko tongue_out

                          > A mi i tak bardziej chodzi o to, ze ta dziewczyna musi mieć w
                          sobie
                          > straszne pokłady agresji, skoro odwinęła mu zanim ja zdązyłam
                          > mrugnąć.Taki odruch bezwarunkowy.

                          Tiaaaaaa...morderczyni mala big_grin.
                          Jak dla mnie to ty masz kompletny brak wiadomosci o funkcjonowaniu
                          dzieciakow w grupie, zachowaniach i reakcjach. Cala twoja wiedza to
                          1.5 roku zycia twojego dziecka ktore niechcac cos robi i kilka
                          cukierkowych obrazkow z zycia dzieci w rodzinie big_grin

                          > Hanalui uważa, ze powinnam była przeprosić , ze się potknął. Nawet
                          > mrugnąć nie zdążyłam, a on juz leżał- njawet gdybym chciała, nie
                          > zdazyłabym przeprosić.

                          Na przeprosiny zawsze jest czas, jakos na opiernicz zdazylas smile

                          > Oby jej dzieci zawsze zdążyły- zanim ktoś im
                          > lutnie w twarz za przypadkowe potkniecie i zniszczenie 1 cm2
                          > zameczku smile

                          O ile pamietam to bylo uderzenie w ramie, przewrocenie sie dziecka i
                          rpzestraszenie sie bo mala krzyczala, potem uroslo do walniecia
                          piescia, dzkiego wrzasku, potem do lutniecia tak ze dziecko zarylo
                          twarza w piach. Jak tak dalej sie nakrecisz to moze dojdzie do tego
                          ze tak naprawde ta dziewczynka jeszcze wskoczyla i skakala buciorami
                          twemu dzieku po glowie, a potem zza pazuchy bejsbola wyciagnela big_grin

                          Tak..ja i moje dzieci zdazamy przepraszac i cale zycie udalo mi sie
                          jak do tej pory przejsc i nikt mnie nie lutnal (mam na mysli dresy
                          na ulicach i w autobusach wink, ba...dresy mi ostanio wozek pomagaly
                          niesc - same zobaczyly ze sie motam i pomogly bez proszenia wink). No
                          widzisz albo ja jestem szybsza od 4 latka i w pore zabieram mojego
                          zanim wlazie w szkoda, albo moj maly jest na tyle kumaty by nie lezc
                          tam gdzie guza moze zerwac, przypadkowo badz nie przypadkowo.
                          I kochana na prawde nie skumalas...nie popieram agresji ani malych
                          dzieci, ani duzych, ani matek rowniez.
                          • mama_kotula Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 20:15
                            Hyh, w tym wątku:
                            forum.gazeta.pl/forum/w,567,51554235,51554235,W_wilam_sie_.html
                            agresywna dziewczynka przez około 100 postów urosła bodaj o rok wink, a autorka wątku w pierwszym poście wrzeszczała na agresorkę, 20 postów dalej krzyczała, a na sam koniec okazało się, że to było ledwie ostrzegawcze warknięcie wink

                            To tak odnośnie ewolucji forumowych wink
                            • mama_kotula Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 20:20
                              I tu kolejny standard - wielka gruba dziewucha napastuje małą biedną chudzinkę wink
                              forum.gazeta.pl/forum/w,566,82273296,82273296,czy_nie_nalezaloby_izolowac_dzieci_niektore_.html
                          • zabulin Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 21:33
                            No widzisz to dziecko potrafilo zaproponowac odbudowe babek,
                            ciebie
                            > jakos na to nie bylo stac by pomoc naprawic "nieszczesnie" jakie
                            > zrobilo twoje dziecko tongue_out

                            >
                            Byłam zajęta podnoszeniem Małego z piasku,a tamta ze złości sama
                            skopała pozostałą część zamku smile


                            Jak dla mnie to ty masz kompletny brak wiadomosci o
                            funkcjonowaniu
                            > dzieciakow w grupie, zachowaniach i reakcjach. Cala twoja wiedza
                            to
                            > 1.5 roku zycia twojego dziecka ktore niechcac cos robi i kilka
                            > cukierkowych obrazkow z zycia dzieci w rodzinie big_grin


                            Tak, bo ja taka głupia a ty taka mądra. Ty masz rację, tylko ty,
                            samozwańcza pani ekspert od zachowań dzieci smileCała twoja wiedza
                            to?? Nic madrego, niestety. Nawet nie rozumiesz znaczenia
                            słowa "wina".
                            "Przyczynił się do agresji, bo się potknął i to jego wina"
                            Jakbym taka głupotę palnęła, to bym się ze wstydu przez tydzień
                            nikomu na oczy nie pokazała.


                            Na przeprosiny zawsze jest czas, jakos na opiernicz zdazylas smile


                            Czy słowa- uważaj, co robisz? Przeciez on tego nie zrobił
                            specjalnie? to ten niby opiernicz? Rzeczywiście objechałam dziecko
                            jak sie patrzy- prawie się nad nią znęcałam smile


                            O ile pamietam to bylo uderzenie w ramie, przewrocenie sie
                            dziecka i
                            > rpzestraszenie sie bo mala krzyczala, potem uroslo do walniecia
                            > piescia, dzkiego wrzasku, potem do lutniecia tak ze dziecko zarylo
                            > twarza w piach. Jak tak dalej sie nakrecisz to moze dojdzie do
                            tego
                            > ze tak naprawde ta dziewczynka jeszcze wskoczyla i skakala
                            buciorami
                            > twemu dzieku po glowie, a potem zza pazuchy bejsbola wyciagnela


                            Tak było uderzenie w ramię (uderzenie to lutniecie, wiem niezbyt
                            ładny wyraz, taki podwórkowy trochę, ale ty na pewno rozumiesz).

                            Uderzenie było pięścią. Mały się przewrócił a ponieważ miało to
                            miejsce w piaskownicy- zarył buzią w piach.

                            Gdzie tu niezgodność???
                            Co do dzikiego wrzasku i krzyku- w sumie jak to rozrózniasz? Wyt
                            lłumacz mi i pozwól zaczerpnąć z twej skarbnicy wiedy o zachowaniach
                            dzieci smile


                            albo moj maly jest na tyle kumaty by nie lezc
                            > tam gdzie guza moze zerwac, przypadkowo badz nie przypadkowo.
                            > I kochana na prawde nie skumalas...nie popieram agresji ani malych
                            > dzieci, ani duzych, ani matek rowniez
                            .



                            Pewnie po mamusi jest taki kumaty smile

                            Orle, naprawdę pisze się razem smileAle co ja tam wiem - o
                            dzieciach, o pisowni, o życiu.

                            A i gratuluję znajomości z dresami- jakoś zdziwiona nie jestem smile
                            Tak przypuszczałam

                            Nie kumam twego toku myślenia- masz rację, co tylko mi pochlebia, bo
                            gdybym takie głupoty jak ty publicznie pisała, to bym siebie
                            szanować przestała.


                            No
                            > widzisz albo ja jestem szybsza od 4 latka i w pore zabieram mojego
                            > zanim wlazie w szkoda


                            No widzisz, ja się wychowałam wśród takich ludzi, ze za potknięcie
                            się i przewrócenie, guza sie nie obrywało. Ba, powiem więcej- jak
                            się dziecko potknęło, nie mówiliśmy, ze idzie w szkodę- tylko się
                            wyciągało rękę , zeby pomóc mu wstać smile
                            Nie przypuszczałam, zę są takie agresorki smile No, ale ustaliłyśmy -
                            ja mało wiem o dzieciach.

                            Rozumiem sa różne środowiska, ciesze się, ze ja jednak wychowałam
                            się w takim a nie innym smile
                            A tobie- cóż, życzę więcej takich głebokich mysli jak ta:
                            "Przyczynił się do agresji, bo się potknął i to jego wina"
                            • mama_kotula Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 21:47
                              Cytat
                              "Przyczynił się do agresji, bo się potknął i to jego wina"


                              Zabulin, jak myślę, że to kwestia sformułowania smile

                              Hanalui chodziło zapewne o to, że potknięcie twojego syna wywołało wybuch agresji u dziewczynki. Nie byłoby potknięcia, nie byłoby wybuchu - Hanalui mnie poprawi, jeśli źle interpretuję.

                              Nigdzie nie mówi, że to jego wina, natomiast w jakiś sposób się do tego wybuchu przyczynił, nieświadomie oczywiście i nieintencjonalnie.

                              Żeby nie było - ja się nie zgadzam z Hanalui, że trzeba było zabierać dzieciaka, jak "lezie w szkodę", bo wiadomo, że czasem się zwyczajnie nie zdąży zareagować, zanim dziecko coś zrobi. Natomiast zgadzam się co do kwestii przeprosin - chcący, niechcący, kultura najzwyczajniej wymaga przeproszenia. Nawet, jeśli ten ktoś na mnie z powodu mojego przypadkowego, załóżmy, potrącenia nawrzeszczy i ofuknie - nie oglądam się na kulturę innych, tylko pilnuję swojej.
                              • hanalui Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 23:00
                                mama_kotula napisała:

                                > Cytat
                                > "Przyczynił się do agresji, bo się potknął i to jego wina"
                                >

                                >
                                > Zabulin, jak myślę, że to kwestia sformułowania smile
                                >
                                > Hanalui chodziło zapewne o to, że potknięcie twojego syna wywołało
                                wybuch agres
                                > ji u dziewczynki. Nie byłoby potknięcia, nie byłoby wybuchu -
                                Hanalui mnie popr
                                > awi, jeśli źle interpretuję.

                                NO dokladnie...przyczyna i skutek, jedno dzialanie wywolalo drugie.

                                > Nigdzie nie mówi, że to jego wina, natomiast w jakiś sposób się do
                                tego wybuchu
                                > przyczynił, nieświadomie oczywiście i nieintencjonalnie.
                                >
                                > Żeby nie było - ja się nie zgadzam z Hanalui, że trzeba było
                                zabierać dzieciaka
                                > , jak "lezie w szkodę", bo wiadomo, że czasem się zwyczajnie nie
                                zdąży zareagow
                                > ać, zanim dziecko coś zrobi.

                                Ale ja tez nie jestem by zabierac i eliminowac dziecko...jestem za
                                tym by uwazac, a jak sie nie zdarzylo czegos dopatrzyc, dopilnowac i
                                szkoda sie stala to nalezy przepraszac i tyle.

                                > Natomiast zgadzam się co do kwestii przeprosin - c
                                > hcący, niechcący, kultura najzwyczajniej wymaga przeproszenia.
                                Nawet, jeśli ten
                                > ktoś na mnie z powodu mojego przypadkowego, załóżmy, potrącenia
                                nawrzeszczy i
                                > ofuknie - nie oglądam się na kulturę innych, tylko pilnuję swojej.

                                No dokladnie tak
                                • mama_kotula Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 23:34
                                  CytatNO dokladnie...przyczyna i skutek, jedno dzialanie wywolalo drugie.

                                  Oczywiście reakcja była niepomierna do akcji - agresywna, bardzo emocjonalna i
                                  generalnie bardzo ale to bardzo niepożądana, wymagająca natychmiastowej korekty,
                                  ale co do tego to raczej nikt w tym wątku nie ma wątpliwości.
                                  Natomiast nie była bez przyczyny, a tu przyczyna jest systematycznie
                                  umniejszana. Oczywiście, akcja była nieintencjonalna i co do tego też nie ma
                                  najmniejszych wątpliwości, niemniej to nie oznacza, że jej nie było.
                            • hanalui Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 22:53
                              zabulin napisała:
                              > Jak dla mnie to ty masz kompletny brak wiadomosci o
                              > funkcjonowaniu
                              > > dzieciakow w grupie, zachowaniach i reakcjach. Cala twoja wiedza
                              > to
                              > > 1.5 roku zycia twojego dziecka ktore niechcac cos robi i kilka
                              > > cukierkowych obrazkow z zycia dzieci w rodzinie big_grin

                              >
                              > Tak, bo ja taka głupia a ty taka mądra. Ty masz rację, tylko ty,
                              > samozwańcza pani ekspert od zachowań dzieci smileCała twoja wiedza
                              > to?? Nic madrego, niestety. Nawet nie rozumiesz znaczenia
                              > słowa "wina".

                              NIgdzie nie powiedzialam ze jestem ekspertem. Zauwazylam, nie tylko
                              z reszta ja ze nie masz bladego pojecia co jest normalnym
                              zachowaniem 3-4 latka i o ile 1,5 roczniaka tlumaczysz ze to
                              maluszek i nie chcacy, o tyle od 3-4 latka oczekujesz doroslego
                              zachowania bo...bo...bo.

                              > Na przeprosiny zawsze jest czas, jakos na opiernicz zdazylas smile
                              >

                              >
                              > Czy słowa- uważaj, co robisz? Przeciez on tego nie zrobił
                              > specjalnie? to ten niby opiernicz? Rzeczywiście objechałam dziecko
                              > jak sie patrzy- prawie się nad nią znęcałam smile

                              NIe zmienia to faktu ze przepraszam nie bylo. A...w pierwotniej
                              wersji to dziewczynka tez mowila do twojego dziecka by uwazal co
                              robi smile
                              >
                              > Uderzenie było pięścią. Mały się przewrócił a ponieważ miało to
                              > miejsce w piaskownicy- zarył buzią w piach.

                              Nalezy sie wiec cieszyc ze to nie byl beton by zarylby glowa i
                              zebami w beton, a wtedy moglabys miec problem ze nie pilnujesz
                              dobrze dziecka...nie ta 4 latka tylko ty big_grin
                              > albo moj maly jest na tyle kumaty by nie lezc
                              > > tam gdzie guza moze zerwac, przypadkowo badz nie przypadkowo.
                              > > I kochana na prawde nie skumalas...nie popieram agresji ani
                              malych
                              > > dzieci, ani duzych, ani matek rowniez
                              .

                              > Pewnie po mamusi jest taki kumaty smile

                              Pewnie tak
                              > A i gratuluję znajomości z dresami- jakoś zdziwiona nie jestem smile
                              > Tak przypuszczałam

                              W moim pojeciu nieznana osoba pomagajaca mi na ulicy nie jest moim
                              znajomym.
                              Ale korzystajac z twojego toku myslenia to fajnych ty masz znajomych
                              co lutuja i leja twoje dziecko tongue_out
                              Ja tam w takim razie wole za znajomych dresow co mi pomagaja niz z
                              pokladami agresjii znajomych big_grin, co daja wcisk dzieciakowi big_grin
                              > No
                              > > widzisz albo ja jestem szybsza od 4 latka i w pore zabieram
                              mojego
                              > > zanim wlazie w szkoda

                              >
                              > No widzisz, ja się wychowałam wśród takich ludzi, ze za potknięcie
                              > się i przewrócenie, guza sie nie obrywało. Ba, powiem więcej- jak
                              > się dziecko potknęło, nie mówiliśmy, ze idzie w szkodę- tylko się
                              > wyciągało rękę , zeby pomóc mu wstać smile

                              O..to wspaniale, bo ja sie wychowywalam wsrod podobnych smile, ale jak
                              wpadlam rozpedzona przypadkiem, niezawinienie na mame, tate,
                              siostre, inne dziecko i nabilam dziecku guza, zniszczylam budowle,
                              wylalam herbate to nie kwiczalo sie z radosci i klaskalo, tylko
                              kazano przepraszac i byc uwaznym. Widocznie ciebie nauczono tylko
                              polowy dobrego wychowania smile

                      • asia_i_p Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 22:44
                        To mnie silnie pocieszyłaś, bo mojej ogólnie łagodnej Ance zdarza się awantura o
                        to, że ona chce zamknąć drzwi, a stoją w nich buciki, a ona chce zamknąć, ale
                        tak, żeby bucików nie ruszać. Chociaż tu już miałam wrażenie, że szukała
                        pretekstu, żeby się wyładować wink.
                        Ile trwa taka faza? Bo u nas zaczęło się jakiś miesiąc temu (w październiku
                        będzie miała 4 lata), może dwa i mam wrażenie, że powoli przechodzi - mogę się
                        już cieszyć?
                        • asia_i_p Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 22:49
                          To było do Kotuli, a doczepiło się dopiero na dole po b. wciągającej dyskusji.
                          Zawsze o tym zapominam.
                        • mama_kotula Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 22:56
                          Co do trwania, to różnie. Nasilenie miała w wieku około 4, a ja myślałam, że ją
                          utłukę albo w paczce do Abu Dhabi prześlę big_grinbig_grinbig_grin

                          Potem zdarzało jej się czasami, i przeważnie miało to powód zewnętrzny (typu
                          nasilona reakcja atopowa czy prowokujący przez pół dnia brat) albo po prostu
                          faza "wstałam wściekła na cały świat i zaraz temu światu pokażę, jak bardzo
                          wściekła" tongue_out.

                          Potem, po kolejnej krótkiej nasilonej fazie przestała nagle, dosłownie z dnia na
                          dzień.

                          Teraz nie wpada w histerie, tylko się obraża i chlipie w kącie.

                          I faktycznie, masz rację, czasem po prostu taka awantura to była samonakręcająca
                          się spirala, w celu wyładowania nagromadzonych emocji.
                    • mamciulka-nikulka Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 18:51
                      hanalui napisała:

                      > mamciulka-nikulka napisała:
                      > > Ło matko, mój 2,5latek już ma takie napady, szczególnie te z
                      > > sandałkami, aż strach pomyśleć co będzie za parę lat wink
                      >
                      > Za pare lat bedzie "terrorysta" w pelnej krasie wink

                      hmmm, niektórzy to mają dar przewidywania - już wiem dlaczego mój ojciec mówił
                      na niego Bin Laden jak był niemowlakiem wink
              • hanalui Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 15:25
                zabulin napisała:
                > taki wiekszy popchnal moje 1,5 roczne dziecko na placu
                >
                > zabaw

                >
                > On go popchnął, a nie wpadł na niego smile POPCHNĄŁ go. A ty piszesz
                o
                > niezdarnych maluchach, które nawet lekkie dotknięcie powala z nóg.
                > Nie naginaj faktów wink

                NIe naginam...pchanc rownie dobrze mozna przypadkowo i
                niezamierzenie, problem w tym ze 1.5 roczniak miedzy starszymi
                dzieciakami czy pchniety specjalnie czy niespecjalnie wali sie jak
                dlugi, bo jeszcze nie rzyma tak dobrze rownowagi jak powiedzmy 2-3
                latek smile, dlatego tez rodzica obowiazkiem jest nad takim dzieciakiem
                stac czy ktos zamierzenie czy niezamierzenie go popycha.
                > Mój syn wstał, był odwrócony tyłem do niej i jej zamku- zachwiał
                sie
                > i piętą nadępnął jej zamek. W mgnieniu oka zwinęła ręke w pięść i
                > walnęła go z całej siły. Tak to jest agresja.

                Fakt, nie mozna innych dzieci bic bez wzgledu na powod, ale tez inne
                dzieci nie moga przypadkiem czy nie przypadkiem niszczyc innym
                dzieciom tego co one robia. I to dzieco bylo winne i twoje

                > Nie wiem, moze dla ciebie to normalne, dla mnie nie. I napisałam
                > wyraźnie - walnęła go pięścią w ramię, nie popchnęła. Znowu
                > naginasz fakty wink

                Napisalas walnela w ramie o piesci nic nie bylo big_grin. Nie bici
                kogokolwiek nie jest dla mnie normalne, ale wlazenie komus w szkode
                bez wzgledu czy z intencja czy bez tez nie jest. smile

                > Mój syn sie potknął, nie zrobil tego specjalnie. Bronisz
                > dziewczynki, która za przypadkowe wdepniecie w jej zamek, wali
                > dziecko pięścia, a lukę karcisz, że szarpnęla dziecko, które
                > popchnęło jej pociechę.

                Nie, nie bronie ani dziewczynki ani mamy szarpiacej. Chce ci
                uswiadomic tylko ze to twoje dziecko w pierwszej kolejnosci
                przyczynilo sie do tej agresji i dlatego tez nie jest bez winy, a ty
                razem z nim. I na prawde nie wybielaj swego dziecka ze
                niespecjalnie. CO z tego?

                > Ale jesli pytasz, czy przeprosiłam dziewczynkę, która widziała, że
                > mój syn przypadkiem nadepnął jej zamek,a mimo to walnęła go, to
                nie,
                > nie przeprosiłam.
                > Powiedziałam- uwazaj, zrobił to przypadkiem- czemu go bijesz?Ale
                nie
                > słuchala nawet - tak się darła ze złości.

                No tak aniolek zrobil przypadkiem, i co z tego? Przypadkiem czy nie
                przypadkiem nie wolno wlazic w szkode innym dzieciom, ani starszym,
                ani mlodszy. Jak jakies starsze dziecko wpadnie w twoje przypadkiem
                to tez bedziesz tak rozanielona? Czy jak jakies dziecko starsze,
                mlodsze osypie twoje dzieco przypadkiem to tez bedziesz taka
                szczesliwa. Mniemam ze nie. Przypadek twojego dziecka z pewnoscia
                nie jest tym samym przypadkiem co innego dziecka smile
                >
                > Poza tym nie zniszczył w sumie tego zamku, tylko lekko wdepnął w
                > jego koniec, ale co tam wlazł w szkodę- należało mu się, nie ?
                >
                > Masz rację powinnam była ja przeprosić i powiedzieć, że jak
                urosnie
                > i ktoś w tramwaju nadepnie jej przypadkiem na buta, ma go
                > lunąć ile siły w ręce .
                > [i]> A co do tego:
                > Ciekawa jestem czy przeprosilas tamta
                > > dziewczynke ze twoje dziecko zniszczylo jej budowle i
                > przeszkodzilo
                > > w zabawie,
                jak mniemam nie
                > > To jest wlasnie to o czym pisze mama-kotula

                >
                >
                > Nie zniszczył jej budowli, a przeprosić mogłam co najwyżej za
                > przypadkowe wdepnięcie i potknięcie, a nie celowe zniszczenie smile

                Ale tego nie zrobilas

                >
                > Poza tym moje dziecko juz jej nigdy nie przeszkodzi w zabawie-
                Mała
                > przyszła do nas z sasiedztwa, do prywatnej piaskownicy w ogrodzie,
                > bo sama nie ma obok domu i rzeczywiście szkoda, że ten mój syn
                > potknał sie i PRZYPADKIEM wdepnął pięta w jej kraj zamku. Biedna,
                > biedna dziewczynka. Tak mi jej szkoda, ze chcę jej oszczedzić
                takich
                > nerwów- w zwiazku z tym więcej jej na podwórko nie wpuszczę.

                No tak, najlepiej wyeliminowac wszystkich terrorystow i zyc idealnym
                swiecie. Good luck
                > Wiesz co, ciesze się, że póki co moj syn nie wykazuje skłonnosci
                do
                > agresji, bo mam wrażenie że te obrończynie popychających, bijacych
                > dzieci, same mają takowe i współczuję im smile

                Tiaaaa...poczekamy zobaczymy smile
                > A jeszcze jedno-rzeczywiście skandal skoro uwazam, ze starsze
                > dziecko powinno wiecej rozumiec niz młodsze. Jak następnym razem
                > zobaczę, ze 4 latka bije 1,5 roczne dziecko, zacznę zagrzewac ją
                do
                > boju i krzyczeć- :tak, tak, jesteś tylko dzieckiem, wyładuj się,
                > masz prawo. On ma 1,5 roku- nie powinny mu się zdarzac potkniecia.
                > Dowal mu jeszcze smile smile smile

                Nie nakrecaj sie. Poczekaj jak twoje dziecko troszke podrosnie, z
                aniolka moze zmienic sie w diabelka, kwestia na ile bedziesz w
                stanie widziec w swoim dziecku ze niekoniecznie jego zachowanie jest
                w porzadku w stosunku do innych dzieci. Jak widze masz spore zadatki
                na wybielanie win chcacych czy niechcacych swego dziecia big_grin
                • zabulin Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 15:36
                  Nie, nie bronie ani dziewczynki ani mamy szarpiacej. Chce ci
                  > uswiadomic tylko ze to twoje dziecko w pierwszej kolejnosci
                  > przyczynilo sie do tej agresj
                  i i dlatego tez nie jest bez
                  winy, a ty
                  > razem z nim. I na prawde nie wybielaj swego dziecka ze
                  > niespecjalnie. CO z tego?



                  Mój syn przycznił sie do agresji, bo sie potknał.
                  Wiesz co, przerażasz mnie.

                  tak, to wszystko jego wina


                  No tak, najlepiej wyeliminowac wszystkich terrorystow i zyc
                  idealnym
                  > swiecie


                  Nie najlepiej , żeby mój syn miał kolegów, którzy jak sie przewróci
                  i niechcący nadepnie im na buta, przyleją mu. Takich będę wybierać.



                  Jak widze masz spore zadatki
                  > na wybielanie win chcacych czy niechcacych swego dziecia big_grin


                  Sorry, ale kobieta, która pisze:

                  Chce ci
                  > uswiadomic tylko ze to twoje dziecko w pierwszej kolejnosci
                  > przyczynilo sie do tej agresji i dlatego tez nie jest bez winy, a
                  ty
                  > razem z nim.
                  I na prawde nie wybielaj swego dziecka ze
                  > niespecjalnie. CO z tego


                  przeraża mnie. Tak, a jak kobieta idzie ulicą i zostanie napadnieta,
                  to jej wina, bo miała spodnicę do kolan, a powinna była mieć długa
                  albo spodnie albo żelazne majtki.

                  Przeraża mnie twój tok myslenia. Nie ucz swoich dzieci, ze jak się
                  ktoś potknie i przwróci i niechcący zdepta im zamek, to sam się
                  przyczynił do agresji. Zlituj się i zachowaj takie teksty dla
                  siebie. Bo wychowasz kryminalistów.
                  • hanalui Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 16:30
                    zabulin napisała:

                    > przeraża mnie. Tak, a jak kobieta idzie ulicą i zostanie
                    napadnieta,
                    > to jej wina, bo miała spodnicę do kolan, a powinna była mieć długa
                    > albo spodnie albo żelazne majtki.

                    O czym ty pleciesz..miedzy 4 latka ktora nawet przylozy z piesci a
                    gwalcicielami to jeszcze spora przepasc

                    > Przeraża mnie twój tok myslenia. Nie ucz swoich dzieci, ze jak się
                    > ktoś potknie i przwróci i niechcący zdepta im zamek, to sam się
                    > przyczynił do agresji. Zlituj się i zachowaj takie teksty dla
                    > siebie. Bo wychowasz kryminalistów.

                    NO nie wiem, ja ucze swoje dziecko ze jak cos zrobi przypadkiem,
                    niechcacy to tez ma przeprosic. Jak niechcacy na kogos wpadne,
                    nadepne mu na piete to przepraszam, widoczne ty tego nie robisz i
                    tego uczys swoje dziecko. Ja nie tlumacze ze to nichcacy,
                    przepraszam bo to moja wina, WIna twojego dziecka ze sie potknelo,
                    powinno przeprosic, dziewczynka powinna rowniez przeprosic i nie bic
                    drugiego dziecka. Kropka. Problem ze ty widzisz niestety tylko
                    agresora i aniolka ktory sie potknal.

                    Good luck...idac twoim tokiem myslenia...potem takie matki cale
                    zycie tlumaczal swoje dziecko, ze przypadkiem sie napil bo koledzy
                    swietowali i niechcacy wsiadl za kierownice bo akurat najmniej
                    wypil, bo nie spodziewal sie ze mozna rozjezdzac ludzi jadac takim
                    samochodem, ze to nie chcacy bylo bo nie wyhamowal, ze to niechcacy
                    zgwalcil ta dziewczyna bo ona za krotka spodnice miala i to jej
                    wina wink, bo on tak naprawde to nie chcial ale tak sie zdarzylo...smile
                    • zabulin Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 17:16
                      Jak niechcacy na kogos wpadne,
                      > nadepne mu na piete to przepraszam, widoczne ty tego nie robisz i
                      > tego uczys swoje dziecko.


                      Robię i ucze swoje dziecko. Wybacz, nie miał szans jej przeprosić,
                      bo

                      ,1)sie przwrócił i zarył buzią w piasek
                      2) jak zobaczyłam jak mu przylutowała, wydusiłam z siebie -uważaj,
                      czemu go bijesz?Przecież zrobił to przypadkiem?

                      Życzę ci hanalui, ze jeśli kiedyś znajdziesz się w sytuacji, że w
                      twojej obecności twoje dziecko potknie się i nadepnie komuś na
                      buta, a potem dostanie za to w twarz, to zeby twoje pierwsze słowa
                      skierowane do tego co uderzył za potkniecie twoje dziecko
                      brzmiały tongue_outrzepraszam za moje dziecko, to jego wina i słusznie
                      lutnąłeś mu w twarz. Jeśli kiedyś tak się zdarzy i jesteś
                      konsekwentna- tak własnie zrobisz.

                      WIna twojego dziecka ze sie potknelo,
                      > powinno przeprosic,


                      Czy rozumiesz słowo "wina" hanalui?
                      Owszem jak bedzie umiał mówić tak jak jego mamusia będzie
                      przepraszał jak nadepnie na buta smile ale nie dlatego, ze to jego
                      wina
                      . Jak sie ktoś potknie to nie jego wina.Takie proste słowo,
                      a takie masz z tym problemy smile

                      Good luck...idac twoim tokiem myslenia...potem takie matki cale
                      > zycie tlumaczal swoje dziecko, ze przypadkiem sie napil bo koledzy
                      > swietowali i niechcacy wsiadl za kierownice bo akurat najmniej
                      > wypil, bo nie spodziewal sie ze mozna rozjezdzac ludzi jadac takim
                      > samochodem, ze to nie chcacy bylo bo nie wyhamowal, ze to
                      niechcacy
                      > zgwalcil ta dziewczyna bo ona za krotka spodnice miala i to jej
                      > wina wink, bo on tak naprawde to nie chcial ale tak sie zdarzylo...smile



                      Idąc twoim tokiem myslenia- jak zatrzęsie tramwajem i dajmy na to
                      twoje dziecko przypadskiem wpadnie na dresa, którego tak to wkurzy,
                      że jednym ciosem roztrzaska mu twarz, ty powiesz- kochany dresie,
                      dobrze zrobiłeś. Nieważne, ze zatrzęsło tramwajem, to jego wina
                      była, bo on cię zdeptał i cię zabolało.
                      Już dwa razy pisałam, ze jak zrobi moje dziecko coś u
                      myśl+nie, to go upominam i zawsze zwracam uwagę. Nie rozumiesz- nie
                      mój problem.

                      To ty w jednym szeregu stawiasz 1,5 roczne dziecko, które sie
                      potknęło i przewróciło i mówisz jeszcze, ze to jego WINA że się
                      potknęło smilei takie, które leje za to kułakiem w ramię. Aż strach
                      pomyśleć
                      i niedobrze mi się robi, ze może moj syn bedzie kiedyś chodził do
                      szkoly z dzieckiem kogoś, kto myśli jak ty.




                      Jak się na wf-e potknie i niechcacy nadepnie na czyjegoś adidasa
                      • zabulin Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 17:18
                        to mam nadzieję, ze nie wyrzucą go za to przez okno?
                  • qwerty3.5 Re: do zabulin 11.08.09, 13:44
                    zabulin napisała:

                    >
                    > Mój syn przycznił sie do agresji, bo sie potknał.
                    > Wiesz co, przerażasz mnie.
                    >
                    > tak, to wszystko jego wina

                    Tak, przyczynił się bo swoim nieostrożnym zachowaniem rozpoczął
                    sekwencję dalszych wydarzeń - agresję u dziewczynki. Czytaj w takim
                    sensie.Ale rzeczywiście trudno wymagać od małego dziecka
                    ostrożności, uwagi na placu zabaw gdzie tyle dzieci, tyle się
                    dzieje.Dziewczynka zareagowała w sposób nieadekwantny do szkody,on
                    naruszył jej dzieło ale ona jego cielesnośc- uderzyła go.Jedno i
                    drugie powinno byc upomniane.
                    >
                    >
                    > Nie najlepiej , żeby mój syn miał kolegów, którzy jak sie
                    przewróci
                    > i niechcący nadepnie im na buta, przyleją mu. Takich będę wybierać.

                    Nie sądzę abyś jak syn urosnie miała mu wybierać kolegów.On bedzie
                    wiedział z kim ma się bawić, na kogo uważać-mniemam że "swój rozum "
                    będzie miał.Twoja rola to taka żebyś w wyniku takich trudnych
                    sytuacji uczyła go jak ma się zachować, bo w życiu czeka go wiele.
                    Na pewno chowanie "pod klosze", izolacja nie jest dobrym wyjściem i
                    metodą wychowawczą.

                    • zabulin Re: do zabulin 11.08.09, 17:17
                      qwerty, przeczytałam uwaznie twoje posty i w ogromnej większości się
                      z tobą zgadzam.


                      Tak, przyczynił się bo swoim nieostrożnym zachowaniem rozpoczął
                      > sekwencję dalszych wydarzeń - agresję u dziewczynki. Czytaj w
                      takim
                      > sensie.Ale rzeczywiście trudno wymagać od małego dziecka
                      > ostrożności, uwagi na placu zabaw gdzie tyle dzieci, tyle się
                      > dzieje.Dziewczynka zareagowała w sposób nieadekwantny do szkody,on
                      > naruszył jej dzieło ale ona jego cielesnośc- uderzyła go.Jedno i
                      > drugie powinno byc upomniane.


                      Tylko, że hanalui ciągle uzywała stwierdzenia, ze to jego wina-
                      nieważne, ze zrobił to nienaumyślnie,a z tym się zgodzić nie mogę.
                      To, ze został uderzony, nie było z jego winy. Owszem, potknął się,
                      ale to nie jego wina, ze dziewczynka zareagowała aż taką agresją.

                      I wierz mi, zawsze upominam swego syna, gdy chce zabrać komuś
                      zabawkę, gdy rozsypuje dziecku babkę, jak sie potknął, nieraz
                      mówiłam, żeby uważał, bo moze sobie lub komuś zrobic krzywde.

                      Opisany przeze mnie przypadek miał miejsce w naszej piaskownicy, i
                      nim zdążyłam mrugnąć po jego potknięciu on już lezał w piasku
                      uderzony przez tę małą.
                      I wiesz co, być może teraz jak się potknie, nie będę mówić: "Musisz
                      być ostrożniejszy" , tylko chyba zacznę dodawać, " bo nie wiadomo,
                      czy jak sie na kogoś potkniesz nie dostaniesz w twarz zanim zdążysz
                      otworzyć usta " sad

                      A póki co, nie mogę zagwarantować, ze mój syn się nie potknie, ma
                      tylko 1,5 roku. Sama mam 29 lat i czasem się potknę. I masz rację -
                      w przyszłości nie bedę synowi wybierac kolegów, ale teraz na pewno
                      nie pozwolę mu się bawić z ta Mała.

                      Hanalui kpi, ze chce się otoczyć fosą.... A niech sobie kpi. Póki
                      co, jak napisałam, nie mogę zapobiec wszystkim potknięciom syna. Nie
                      zamierzam go do 18-tki nosić na rękach smile
                      A skoro ta dziewczynka tak potrafi reagować, nie będe ryzykować
                      następnego takiego rozładowania przez nią emocji na moim dziecku smile
                      Ale jak hanalui taka wyrozumiała, to niech jej dzieci bawią się z
                      takimi dziewczynkami smile


                      Twoja rola to taka żebyś w wyniku takich trudnych
                      > sytuacji uczyła go jak ma się zachować, bo w życiu czeka go wiele.
                      > Na pewno chowanie "pod klosze", izolacja nie jest dobrym wyjściem
                      i
                      > metodą wychowawczą.



                      Masz rację, na pewno uświadomie go że sa na swiecie ludzie
                      nadpobudliwi i agresywni, ale na razie straszyć go nie bedę i mimo
                      wszystko ogranicze jego kontakt z ta dziewczyna do minimum.
                      Przynajmniej do momentu, kiedy bedzie szybciej mówił niz się
                      przewracał (bo na razie jest odwrotnie smile) i zdąży jej powiedziec
                      przepraszam smile
                      Sa na szczęście wokól spokojniejsze dzieci. Pozdrawiam
                      • qwerty3.5 Re: do zabulin 11.08.09, 22:05
                        Tak , dokładnie...na tym etapie jego życia..pozostaje ci jedynie
                        ograniczyć kontakt z "agresorką"...jak będzie starszy dobrze zeby
                        umiał sobie poradzić z "agresywną babą".

                        A teraz zupełnie z innej strony...smile.A może twojemu synowi za
                        kilkanaście lat przypadnie do gustu ta "agresorka" i np. wezmie z
                        nią ślub?????Niezbadane są wyroki....wink.Pozdrawiam
                        • zabulin Re: do zabulin 11.08.09, 22:21
                          > A teraz zupełnie z innej strony...smile.A może twojemu synowi za
                          > kilkanaście lat przypadnie do gustu ta "agresorka" i np. wezmie z
                          > nią ślub?????Niezbadane są wyroki....wink.Pozdrawiam


                          Uśmiałam sie smile smile smile Może byc i tak smile Tylko co to będzie jak
                          się potknę i nadepnę jej na odcisk ?? smile) Limo pod okiem pewnie
                          murowanesmile

                          Dobrej nocy smile
    • karro80 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 11:54
      Nie wkurzają, chyba, że kopcą faje i odgaszają w piaskownicywink -
      dlatego mamy swój ulubiony placyk na osiedlu.

      A z większością rodziców czy babć już się znamy, bo chodzimy czasem
      i dwa razy dziennie(obowiązkowo wieczorkiem, bo już chłodniej).
      Z tego co widzę to u nas fajni rodzice: dzieciaków pilnują czy to
      starsze czy młodsze - prędzej trafi się ktoś nadopiekuńczy w
      stosunku do starszaka niż olewający jeśli potomek broi.

      Czytam czasem rózne posty o placach zabaw - jaki to survival, ale na
      szczęście nie doświadczyliśmy, choć ten plac o którym piszę jest
      wspólny - nawet przychodzą dzieciaki bez rodziców, takie starsze i
      oki jest.
      • batutka Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 14:50
        rozpetala sie dyskusja co powinny, a czego nie powinny robic dzieci - co
        rozumieja, a czego nie
        a to nie o to chodzi w tym watku
        ja uwazam, ze dziecko, to dziecko, wiele moze mu sie przytrafic, moze byc
        niemile, egoistyczne, agresywne, ale to od nas, rodzicow zalezy jak wychowamy
        swoje dziecko
        chodzi o to, zeby tlumaczyc swojej pociesze co jest zle, a co nie -
        tak niewiele i az tak wiele
        • zuzanna47 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 17:43
          Zgdadzam się z przedmówczynią jak również z autorką postu. Ma
          trochę racji z tym, że 12 latki czasami szturmują zjeżdżalnie i
          huśtawki dla maluchów rozpyhając przy okazji mniejsze
          dzieciaki.Ale... wydaje mi się że jest to kwestia wychowania oraz
          faktu że w przypływie adrenaliny starsze dzieci nie pomyślą nawet o
          tym, że mogą w swojej hucznej zbawie zrobić krzywdę małemu
          wszędobylskiemu brzdącowismile)))Jestem mamą prawie dwuletniej
          córeczki i zajmuję się nim na placach zabaw nie zostawiam malucha
          samopoas, i nie siedzę na ławce.Wkurzam się jak ktoś tu pisze ,że
          takiemu dziecku trzeba dać szansę bawienia się samemu ale... nikt
          tego dziecku swojemu nie zabrania chyba... ja pilnuję aby nie
          zrobiła sobie krzywdy albo starsze dziecko nie zrobiło podczas
          swojej zabawy mojej córce krzywdy. Reaguję gdy wymaga tego
          sytuacja, zwracam uwagę dla rodzica bądź opiekuna gdy coś jest nie
          tak a w zasadzie gdy jakieś dziecko umyślnie agresywnie zachowuje
          się w stosunku do mojej małej, różne są w koncu dzieci jak i
          rodzice. W końcu nikt z nas ie posiada dobrego patentu na
          rodzicielstwosmile)) Nie mam nic przeciwko starszym dzieciom. Nie
          pozwalam swojemu maluchowi rozwalać czyjeś zamki na piasku czy
          przeszkadzać w zabawie innym dzieciom które nie chcą bawić się z
          takim moim maluchem. Wtedy zajmuję tak czymś małą aby nie było jej
          przykro. Bez sensu jedna tutaj osoba napisała, że czekała z córką
          pół godziny na huśtawkę a ktoś był niekulturalny i nie ustąpił. To
          jest już dla mnie lekko niepoważne. Tez stoję z maluchem w kolejce
          i często czekam na huśtawkę bądź bujawkę. Czekam cierpliwie i
          zajmuję czymś dziecko. Nie widze potrzeby upominania innego
          rodzica, ze jego dziecko za długo się buja a ja teraz chcę posadzić
          swojego malucha ( to jest dla mnie brak kultury). Chore jak nie
          wiem co. Uważam, że każde dziecko ma prawo się bujać tyle ile chce
          ( czy starsze czy młodsze) i po co komuś przeszkadzać w zabawie.
          Kończąc uważam, ze autorka postu bardzo dobrze postąpiła z maluchem
          odbierając mu zabawkę jak ani matka ani opiekunka w ogóle się nie
          zainteresowała sytuacją. A co mnie denerwuje jeszcze, no cóż... na
          pewno osoby palące papierosy albo psy paradujące po placu zabaw.
          Denerwują mnie rodzice dzieci, którzy uważają, że nie muszą
          wychowywać. Wystarczy puścić dzieciaka na plac zabaw i niech samo
          sobie radzi ... to nie jest wychowywanie.
          • zuzanna47 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 17:44
            miało być rozpychając...a nie rozpyhając
          • mynia0 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 23:27


            Bez sensu jedna tutaj osoba napisała, że czekała z córką
            > pół godziny na huśtawkę a ktoś był niekulturalny i nie ustąpił. To
            > jest już dla mnie lekko niepoważne. Tez stoję z maluchem w kolejce
            > i często czekam na huśtawkę bądź bujawkę. Czekam cierpliwie i
            > zajmuję czymś dziecko. Nie widze potrzeby upominania innego
            > rodzica, ze jego dziecko za długo się buja a ja teraz chcę
            posadzić
            > swojego malucha ( to jest dla mnie brak kultury).

            Zuzanno, to ja pisałam o tej nieszczęsnej hustawce wink - ale Ty
            przekręciłaś trochę to, co napisałam. po pierwsze - zajęłam kolejkę
            u mamy huśtającej i poszłam z dzieckiem bawić się w poblizu.
            napisałam to zresztą w którymś z kolejnych postów. po drugie - nie
            upomniałam rodzica huśtającego, masz rację to totalny brak kultury,
            żeby nie powiedziec chamstwo - czekałam i po prostu straciłam po
            półgodzinie cierpliwośc, wytłumaczyłam dziecku, że idziemy i to
            wszystko. dziecko sie rozpłakało. tak bywa. jeszcze niejeden płacz
            przed nim.

            mój problem polega na tym, że ja staram się być dla innych ludzi
            zwyczajnie życzliwa, widząc kolejkę do huśtania po jakimś czasie
            zwalniam huśtawkę dla innych. to dla mnie norma - normalne zasady
            współzycia międzyludzkiego. ale moją wina jest to, że mierzę ludzi
            swoją miarką - no i zdarza się, że dostaję przez to swoje
            ugrzecznienie i życzliwość po tyłku. i w tym znaczeniu - owszem,
            uważam i uważać będę, że jeśli jest kolejka, do jednej, okupowanej
            zwykle zabawki, to kulturalnie jest się z innymi dziećmi podzielić .
            a niekulturalnie udawać, że się takiej kolejki nie widzi.

            a z całą resztą tego, co napisałaś się zgadzam. pzdr. wink
        • qwerty3.5 Re: tak batutka! 11.08.09, 15:45
          I na twoim poście powinna ta dyskusja się zakończyć smile
    • kittka25 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 10.08.09, 21:03
      A mnie wkurzyło jeszcze cos innego!tongue_out Moje dziecię (1,5 roku) zabiera się do
      rozwalenia budowli z piasku innemu dziecku (czterolatkowi) - na co reaguję
      odciągnięciem mojej złośnicy i próbą zajęcia jej czymś innym i słyszę mamę
      biednego czterolatka jak drze się na swoje dziecko -" czemu nie dałeś dzidzi się
      pobawiac?! ty egoisto!ona jest jeszcze malutka!!".Wytłumaczyłam kobiecie w czym
      rzecz - jakby nie słyszała - darła się na synka jak opętana...sad
    • sloooneczko Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 11.08.09, 12:48
      podejrzewam, że piaskownica dla młodszych i starszych dzieci jest
      odpowiednio oznaczona szkoda tylko, ze co niektórzy prostych rzeczy
      nie pojmują.
    • bazylea1 Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 12.08.09, 14:03
      o yeah! jak mnie wkurzają. wkurzają mnie mamusie-pindzie, z
      córeczkami w wieku 1-3 lub 4 lat, ZAWSZE to są mamusie córeczek i
      zawsze córeczki sa ubrane w przecudne białe lub bladoróżowe ubranka.
      i zachowują się tak: gdy moi synowie chodzą po brzegu piaskownicy
      lub po murku, robią w upalny dzien błotko w piaskownicy wodą z
      hydranta (piaskownica duża, błotko zajmuje jeden róg), chodzą boso,
      zjeżdzają ze zjeżdzalni w nietypowy sposób - pozwalam im na to
      wszystko ze zwracaniem uwagi żeby uważali na maluchy które w dużych
      ilościach są na placu zabaw - jęczą demostracyjnie: "ooooj znowu te
      chłopaki, co oni robią, przecież moja Amelka/Anielka się
      zabrudzi/będzie chciała naśladować". a Amelka czy Anielka byłaby
      najszczęśliwsza gdyby pozwolono jej taplać się w błotku bądź chodzić
      po murki - oczywiście z asekuracją ale tu już mamusi nie chce się
      pupy ruszyć.

      szkoda tych Amelek bo wyrosną takie jak ich mamuśki sad

      ps. oczywiscie nie wszystkie mamusie córeczek w wieku lat 1-4 sa
      takie.
      • ga-ti Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 12.08.09, 14:22
        bazylea1 napisała:

        >
        > ps. oczywiscie nie wszystkie mamusie córeczek w wieku lat 1-4 sa
        > takie.

        Oj nie! Ja za swoją córunią (wiek 1 i 7 mcy) biegam, asekuruję, biję brawo za wyczyny i zamieram w bezdechu, gdy widzę, jak zaczyna realizawac swoje pomysły! Biegamy oczywiście boso, choc często w różowych ubrankach big_grin

        A mnie jest trochę głupio zwracac uwagę innemu dziecku, gdy jego mama/tata/babcia siedzi obok i nie reaguje. Wtrącam się, gdy cierpi moje dziecko i nie radzi sobie samo.
        Natomiast stwierdziłam, że nie warto reagowac, gdy obcy dziec np. wchodzi na daszki, buja się na bujakach dla maluszków, wysypuje piach z piaskownicy, wiem, znieczulkica jest zła, ale dotarło do mnie, że nie ja tu pilnuję wszystkich dzieci. Natomiast zdarza mi się asekurowac obce dziecko, pomóc mu, czy zbudowac dla niego babkę.

        Wtrącam się za to do łamiących zakaz wprowadzania psów na teren placu zabaw!!!
    • scarlet_s Re: czy wkurzają Was rodzice innych dzieci na pla 13.08.09, 19:53
      Myślę, że lekko przesadzasz. Jesteś lekko zestresowaną i
      przewrażliwioną matkąsmile
      Chociaż mi też zdarza się wnerwić na kogoś. Mam już nawet za sobą
      kilka awantur. Nie atyczkuje się z burakami i często zdarza mi się
      ochrzanić starsze dzieciaki a raczej młodziez.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka