shellerka
17.09.09, 15:41
Tytuł mojego postu to tytuł starej piosenki Leroy'a. I nawiązanie do
przemyśleń, które ogarnęły mnie wczoraj późnym wieczorem. Jechałam sama do
apteki po lek przeciwbólowy dla męża (korzonki) i byłam świeżo po artykule w
Twoim Stylu o galeriance. Wiem, że ostatnio to temat dość popularny, ale ten
artykuł jest inny. Przede wszystkim opisuje zjawisko od wewnątrz, czyli z
punktu widzenia rodziny i samej galerianki. Pozbawiony jest lekkości i
cynizmu, który bije z większości tego typu artykułów. I jako jeden z
nielicznych sprawił, że chyba zrozumiałam dlaczego dziewczyny się decydują na
takie bagienko.
I ogarnął mnie straszliwy lęk. Lęk o moją córkę, którą mam niedługo urodzić. O
to, czy będę na tyle silna i mądra, żeby jej przekazać właściwe wartości i
sprawić, żeby nie zachłysnęła się za szybko "życiem". Żeby była na tyle mądra,
by umieć odmawiać, by umieć odróżniać dobro od zła i rzeczy wartościowe od
bezwartościowego szamba.
Bardzo się boję...