...nie, nie z teściową
....w zgodzie z samą sobą, które znalazły równowagę w życiu,
wyważyły balans między tym co materialne a duchowe. W jaki sposób to
zrobiłyście? Tak sobie myślę, że łatwiej jest tym, którzy doświadczą
w życiu czegoś bolesnego- choroby, śmierci bliskiej osoby itp. Mam
koleżankę w pracy, która ułożyła sobie hierarchię wartości i
przeorganizowała życie po pobycie w szpitalu i prognozie o
całkowitym paraliżu( na szczęście opracje pomogły). Ale takie
zwykłe, pospolite żuczki jak ja( i podejrzewam większośc z nas

-
życie płynie jakoś, bez rewolucji i trzęsień ziemi- jak tutaj sobie
pomóc? Ta wszechobecna gonitwa za wszystkim i niczym, pożądanie
rzeczy nieosiągalnych, frustracja, bo ktoś ma lepiej i więcej a
wkłada w to o wiele mniej sił i pracy niż ty, ciągła huśtawka, proza
i małostkowość...
Nie ukrywam, że szukam konstruktywnych wypowiedzi od tych, które
mimo, że życie darowało im przeżycie naprawdę bolesnych chwil, nie
są pyszne z tego powodu

P