myslalam, ze wraz z koncem problemow zoladkowych pokonalam wirusa, a to byl dopiero poczatek

(
teraz od 3 dni gardlo, katar, chrypa itp. ogolnie koszmar

moja mama caly czas sie stresuje, ze glownie ja zajmuje sie dzieckiem, ze ono sie zarazi. Dla wyjasnienia watpliwosci dodam, ze nie karmie juz piersia, a maly ma 6,5 miesiaca. Czy Wy jak jestescie chore to izolujecie sie jakos od Waszych niemowlakow? czy tylko uwazacie, zeby ich nie calowac, nie kaszlec na nie itd...
Sama sie okropnie mecze a jak sobie pomysle, ze ten maly jeszcze sie zarazi...