Cześć dziewczyny,
czy któraś z Was mogłaby poradzić co powinnam dalej zrobić?
Chodzi o problemy z układem pokarmowym.
Kilka lat temu zachorowałam na nerwicę i depresję w związku z czym przyjmowałam leki,które wzmacniały bardzo mocno mój apetyt(20 kg otyłości).
W związku z ogromnym apetytem pochłaniałam duże ilości jedzenie.Ruchu praktycznie zero.
Potem udało mi się zrzucić ponad 10 kg,ale zaczęłam wymiotować.
Najpierw prowokowanie wymiotów raz na kilka tygodni,później doszło do kilku razy dziennie(chociażby po kawie).
Nie wymiotuję od kilku tygodni,ale problem z układem pokarmowym został.
Codziennie wzdęcia,skurcze żołądka,przez długi czas do godziny 12-13 nie byłam w stanie nic zjeść bo mnie mdliło.
Bardzo często biegunka i ogólnie problemy z normalnym wypróżnianiem się.
Byłam kilka miesięcy u gastrologa,ale nakazał mi uporanie się z bulimią i stwierdził,że wtedy i problemy ustąpią.
W zeszłym miesiącu byłam u internisty,który nakazał mi jedzenie jogurtów ,które zawierają probiotyki i żywności z błonnikim.
Nie pomaga nic

W chwili obecnej znowu jestem otyłą osobą(85 kg/168cm).Wykupiłam sobie karnet na basen(dwa razy w tygodniu).PLanuję wykupić karnet na siłownię.Ćwiczę około 30 minut w domu.
Jednakże ciągle męczą mnie problemy z układem pokarmowym.
Myślicie ,że powinnam raz jeszcze udać się do gastrologa?Chyba przydałaby się gastroskopia.
Jestem wkurzona na siebie ,że tak niszczyłam własne zdrowie,ale przeszłości już nie zmienię.
Dziękuje za wszystkie rady.