Witam, jak w temacie. Przemyslalam kwestie doktoratow lub ich braku i
przewijania dzieci.
Przepraszam, jesli ktos poczul sie urazony. Nie bylo to moim celem. Jak
rowniez nie probowalam poczuc sie lepiej czyims kosztem.
Chcialam jedynie zwrocic uwage na to, ze dopoki same nie bedziemy siebie i
swoich wyborow szanowac, nikt tego nie zrobi. I o kwestie priorytetow, skoro
dziecko jest najwazniejsze, to nie wymieniajmy na pierwszym miejscu
fakultetow. Odebralam to troche jako wstydzenie sie swojego wyboru.
Czy sie jest mama pracujaca, pracujaca nad dzieckiem w domu, karmiaca
piersia, czy butelka nie zamartwiajmy sie naszym wyborem, cieszmy sie nim.
Jesli same zaczniemy to robic, to sila rzeczy i inni zaczna.
Chyba wreszcie udalo mi sie przekazac to, co chcialam. Uff, troche mnie to
gryzlo.
Bez urazy, mam nadzieje.
Pozdrawiam,
Muminkowa Mama w wersji Dr Jekyll (wczesniej byl chyba Mr. Hyde