Poświęcanie się

12.10.09, 21:03
Pewnie wbijam kij w mrowisko zaczynając ten wątek. Ale nie macie
wrażenia że tego się wymaga od kobiet żeby się "poświęcały" i
były "umordowane".
Mając dziecko nie można juz być sobą, nie można żyć tak jak się żyło
dawniej. Oczywiscie pewne zachowania wymusza sytuacja, ale czy nie
przesadzamy? W takim wydaniu macierzyństwo nie jest atrakcyjne, ale
nie jest ono także atrakcyjne w wydaniu landrynkowo-nowelowym.
A nie można trochę inaczej???
Smutne jest to ciągłe poczucie winy, ale równiez nie przekonują mnie
zachwyty nad zmianą pieluchy. Czy jest jakieś "trzecie wyjście"???
    • gryzelda71 Re: Poświęcanie się 12.10.09, 21:07
      Ode mnie nikt nie wymaga ani poświęcenie,ani umordowania.Może dlatego czasem się
      poświęcam i jestem umordowana.Ale to mój wybór.
      • zosia9 Re: Poświęcanie się 12.10.09, 21:16
        Gryzelda to chyba żyjesz w innym kraju. Ja np nie cierpie tych
        spacerków po parku, wolę pójść do centrum i wypić sobie kawe w
        ogródku. A jak nie ma pogody to do centrum handlowegowink
        A przyznaj się człowieku że wolisz polatać po sklepach zamiast tkwić
        nad piaskownicą. Lincz!!!
        • franczii Re: Poświęcanie się 12.10.09, 22:30
          Ja tez nie cierpie placu zabaw, chodzilam tam z synem przez jakis rok bo lubil
          towarzystwo innych dzieci, tez bardziej mnie sklepy interesuja ale litosci,
          ilez mozna latac po sklepach? codziennie po kilka godzin? Jednak co za duzo to
          niezdrowo.
        • ik_ecc Re: Poświęcanie się 12.10.09, 22:30
          Ja chodze i tu i tu, w zaleznosci od nastroju i linczu jeszcze nie
          doswiadczylam. Poprzedni tydzien byl paskudny wiec lazilysmy po
          centrach handlowych, weekend byl ladny wiec wczoraj bylysmy w lesie a
          dzisiaj w duzym parku. Park przyjemny, nie czulam ze sie poswiecam
          jakos szczegolnie.
        • gryzelda71 Re: Poświęcanie się 13.10.09, 10:24
          Wybacz twoje rozterki sa mi obce.
          • ciociacesia :) 13.10.09, 10:29
            norrmalnie chyba sobie ten tekst na sygnaturke ukradne smile
    • karra-mia Re: Poświęcanie się 12.10.09, 21:12
      nie pozwalam się zaszufladkować do jakiejś roli
      nie poświęcam się

      a poza tym, co wy ostatnio macie z tym poświęcaniem?
      Prawie codziennie watek o poświęceniu...
    • ledzeppelin3 Re: Poświęcanie się 12.10.09, 21:14
      Kobiety same to sobie robią. Co jakaś zacznie płakać na ematce, że nie daje rady
      z pracą na dwa pełne etaty (w domu i w robocie), że nie ma poprasowane i poprane
      albo nie daj Boże! ugotowanego obiadu, zaraz są posty, że jest źle
      "zorganizowana", bo przecież wszystko jest kwestią "organizacji". Nie czarujmy
      się. Chłopu jest dokładnie wszystko jedno, czy są koty z kurzu w przedpokoju czy
      nie. Chłopa można przyuczyć, jeśli mamunia go nie nauczyła, żeby robił dokładnie
      połowę obowiązków domowych. Można. I nie przestanie kochać! I będzie doceniać!
      Ale nie. My jesteśmy jak koń Boxer z Folwarku Zwierzęcego Orwella. Będziemy
      pracować jeszcze więcej. Bo najbardziej się boimy opinii innych kobiet.
      Az nam to zacznie zwisać, he he

      POatrz na watek o dziecku w kawiarnii. Ilu larwom przeszkadza, jak dzieciak w
      kawiarni głośniej się odezwie?
      Tyle że mi w kawiarni przeszkadzają własnie takie larwy. Wolę już jeść z
      cukierniczki, którą przed chwilą penetrowało dziecko. Nie brzydzi mnie to,
      brzydzą mnie natomiast tępiące dzieci larwy tongue_out
      Zresztą i tak wszyscy jesteśmy jedną wielką Escherichią coli, dużo gorszy jest
      brak życzliwości ze strony innych kobiet w stosunku do matek z dziećmi.
      • ally Re: Poświęcanie się 13.10.09, 12:19
        > dużo gorszy jest
        > brak życzliwości ze strony innych kobiet w stosunku do matek z dziećmi.


        przyganiał kocioł garnkowi? wink
        • ledzeppelin3 Re: Poświęcanie się 19.10.09, 20:18
          > przyganiał kocioł garnkowi? wink

          Przykłady porszę, gdzie tępiłam matki z dziećmi i np. byłam przeciwna prawom dla
          nich.
          No chyba, że boli Cię, że tępię glupotę?
    • gandzia4 Re: Poświęcanie się 12.10.09, 21:16
      "trzecie wyjście" w moim wydaniu, poświęcam sie na ile zmusza mnie do tego
      życie, ale staram się jak najmniej poświęcać, nie zachwycam się zmienianiem
      pieluch, ale ja przy tej ilości dzieci jaką posiadam, mogłabym już doktorat
      pisać na temat pieluch i ich zawartosciwink Żyję nadzieją, że każde wczesniej czy
      później wyrasta z pieluch i wymaga coraz mniej poświęceń od matki, a przy
      dobrych wiatrach za jakieś 20 lat to mam szansę na to że zostaniemy z mężem sami
      sobie w naszym lokum i będzie tak jak na początkuwink
    • deodyma Re: Poświęcanie się 12.10.09, 22:02
      nie poswiecam sie i nie mam takowego zamiaru.
      • gabrielle76 Re: Poświęcanie się 12.10.09, 22:22
        ja sie nie poswięcam, mam 3 dzieci i mnóstwo wolnego czasu dla siebie smile
        • marzeka1 Re: Poświęcanie się 12.10.09, 22:43
          "Mając dziecko nie można juz być sobą, nie można żyć tak jak się żyło
          dawniej. "- serio????? Niby dlaczego nie można być samym sobą? Za to czymś
          oczywistym jest, że niej jest już jak dawniej, bo za kogoś, kogo urodziłaś,
          odpowiadasz, no chyba że dziecko podrzuca się innym i udaje się, że znowu jest
          jak dawniej.
    • iwles Re: Poświęcanie się 12.10.09, 23:06

      a dla mnie umordowaniem sie i poświęcaniem jest robienie zakupów w
      CH, slowo honoru smile ideałem jak dla mnie byłoby, gdyby ktos mi do
      domu przyniósl ciuchy, ja bym je łaskawie przymierzyła i wybrała cos
      sobie i zaplaciła. Żadne tam łażenie, oglądanie, wybieranie...
    • kalina_p Re: Poświęcanie się 13.10.09, 10:21
      nie poświęcałam się, na placu zabaw nie bywałam prawie wcale, bo wolałam inne
      rozrywki (z mała "pod pachą" oczywiście), nie rezygnuję i nie rezygnowałam z
      siebie i gucio mnie obchodziło zdanie otoczenia tongue_out
      Mała ma 5 lat i jest zdrowa psychicznie, w opinii otoczenia jest cudownym
      dzieckiem, mimo że wychowywanym przez egoistyczna, nie poświęcającą się matkę big_grin
    • default Re: Poświęcanie się 13.10.09, 10:47
      Zawsze się jakoś tam poświęcamy. Dla dzieci, dla męża, dla starych,
      schorowanych rodziców, dla bliskich i znajomych, dla swojej pracy,
      która daje nam chleb. Poświęcanie się normalna część życia, póki to
      tak traktujemy, to normalne, gorzej kiedy zaczynamy myśleć właśnie w
      ten sposób : "poświęcam się, jestem nieszczęśliwa". Czyli albo
      przekroczyło się "normy" poświęcania się, albo ogólnie coś z naszą
      kondycją psycho-fizyczną nie tak, skoro codzienne życie nam tak
      doskwiera smile
    • lila1974 Nie nie mam 13.10.09, 10:53
      takiego wrażenia.

      Żadna z kobiet wokół mnie, poczynając od babci nie musiała się poświęcać.
      Miały absolutnie zdrowe podejście do życia, świata wokół siebie i roli matki czy
      zony.
    • mim288 Re: Poświęcanie się 13.10.09, 17:22
      Nigdy nie miałam wrażenia że się "poświęcam", jeśli
      byłam "umordowana" to nie z powodu moich dzieci. Nie widzę problemu
      z pójściem z dziećmi do centrum handlowego (miały po 3 dni jak
      pierwszy raz tam były), tyle, że nie szczególnie przepadam za
      centrami handlowymi. Macierzyństwo jest dla mnie atrakcyjne - moge
      robic tyle rzeczy, których be dzieci bym nie zrobiła (nie koniecznie
      chodzi o siedzenie w piaskownicy). Wiele kobiet się "poświęca"
      i "morduje" na własną prośbę.
    • margerytka69 Re: Poświęcanie się 13.10.09, 18:38
      ale to kobiety SAME OD INNYCH kobiet wymagają poswięcania

      facet Ci nigdy nie zwróci uwagi, ale druga bab dupę Ci obrobi na
      boku, jak nie odkurzysz, nie posprzatasz, czy za krótko gotowałas
      obiad

      zobacz tu na forum ile jest takich wrednych, fałszywych bab

      albo takich durnot, co przez kilka lat rozstały się z dzieckiem na
      1,5 godziny
    • kotbehemot6 \Nie wiem o czym piszesz 13.10.09, 18:56
      cNie rozumiem twoich rozterek. Bycie mamą, tak samo jak każda innażyciowa rola
      związane jest z pewnymi zachowaniami. Akurat bycie mama ma te plusy ,ze jest
      jeszcze związane z uczuciami do małego człowiek. jezłęi chodze na spacery i na
      place , co mi śrdenio leży bo mogłabym pić kawę i czytac dzieła zebrane
      Musierowicz, to chodze bo jest to dobre dla mojego dziecka- i już ten fakt
      sprawia mi radość. Zmęczenie to rzecz naturalne, zawsze można poprosic o
      pomoc,ale zmęczenie jest naturalnym zjawiskiem i przy innych życiowych okazjacj
      , nie tylko przy macierzyństwie

      Chodzenie do pracy to tez pośiwęcenie i umordowanie i czu zonacza,ze nie należy
      pracować???? tez jestem zmęczona, czy od razu sie pośięcam???Chyba nie

      mam pom,ysł, może czas dorosnąc??????? albo zsotaje Ci leżeć i pachnieć, tylko
      żebys sie nie pzremęczyła.
      • zosia9 Re: \Nie wiem o czym piszesz 13.10.09, 19:20
        No włanie się dziwię że nikt się nie poświęca. A może tak bardzo
        mamy na emamie odstają od średniej krajowej?
        Co do pracy to ja swoją po prostu bardzo lubie i mnie
        satysfakcjonuje (uwielbiam tą niezależność jaką daje a zwłaszcza
        portfel który się dzieki niej zapełnia)
        Chciałam tylko zwrócić uwagę na to że macierzyństwo w wydaniu
        polskim ma w sobie coś z misji, nie ma lekkości ani radości. Nawet
        w waszych wypowiedziach też tej lekkości nie widze.
        • kotbehemot6 Re: \Nie wiem o czym piszesz 13.10.09, 19:31
          proponuje przestać wierzć w bajki. macierzyństwo to ciężka, wyvzerpując praca,
          tak praca. Praca, która daj mustwo satysfakcji ale i cierpenia. Ale takiego
          pokładu miłości jaki sie wkłąda i otzrymuje przy wykonywaniu tej pracy nie
          otrzyma się ani nie doświadczy przy żadnej innej okoliczności/
          . Nie woem czego oczekujesz prze hasło "lekkość".
          Prz macerzyństwie nie zapełnisz porfela-wprost pzreciwnie, i nie bedziesz
          niezalezna wprost pzreciwnie-ale nie zamienie tego dośwuadczenia na zadem grubo
          wypchany fotel i na żadne niezlażne lekkoości. I nie cierpie i nie poświęcam
          sie. Jak widzisz to inaczej to trudno, mało mnie to obchozi.
    • niiikaa Re: Poświęcanie się 13.10.09, 22:18
      Nie wydaje mi się, że się wymaga (w domyśle, że społeczeństwo wymaga).

      Mam jednak wrażenie, że matki, które miały/mają mniej lajtowe macierzyństwo
      życzą pozostałym żeby tez musiały zasuwać jak małe samochodziki. To po prostu
      czysta zawiść - nasza cecha narodowa. wink

      Takie spostrzeżenia nasuwają mi się zarówno przy rozmowach z koleżankami,
      ciotkami czy moją mama, jak też przy czytaniu forum. Jak tylko mówiłam, że Młody
      miał raz w życiu kolkę to zaraz życzliwa dusza przestrzegała - będzie miał
      straszne ząbkowanie. Ząbkowanie było szybkie i bezproblemowe - będzie
      alergikiem, nie będzie chciał zasypiać, będzie niejadkiem. I taka wieczna
      litania. Bo nie daj Boże ktoś będzie miał łatwiej. Pamiętam jak mówiłam mojej
      Mamie, że przeczytałam książkę i że tez by się jej spodobała (Młody miał koło
      1,5 roku) - i co usłyszałam "jak ty byłaś w jego to ja NIE czytałam książek
      tylko zajmowałam się tobą". Krótko - ja miałam źle to ty też miej źle.

      Wśród ematek są takie, które spełniają się jako matki i "kury domowe" i to jest
      fajne. Moja koleżanka z pracy (z doktoratem) jest zachwycona przebywaniem na
      urlopie wychowawczym przy okazji drugiego dziecka i nie może sobie darować, że
      pracowała zamiast siedzieć w domu ze starszym dzieckiem.

      Są też takie jak ja - jestem szczęśliwa kiedy spędzam z Młodym weekend i
      popołudnie ale nie zrezygnuję z pracy bo nie spełniam się w zajmowaniu się
      dzieckiem i domem. A niektóre akcje Młodego po prostu doprowadzają mnie do
      szału. Jasne, że z powodu Młodego nie jestem superdyspozycyjnym pracownikiem,
      nie zostanę dłużej, nie przyjdę na 6 rano i nie przyjdę na cały weekend. Nie mam
      też dobrze płatnej pracy ale za to moja praca pozwala mi na zachowanie zdrowego
      dystansu do reszty mojego życia. I sprawia, że nie każdy dzień jest bardzo
      podobny do poprzedniegosmile

      I są wreszcie ematki, które chcą mieć wszystko - świetną pracę, dużo czasu dla
      dziecka, egzotyczne wakacje, życie towarzyskie, i sama nie wiem co jeszcze wink I
      moim zdaniem te muszą się poświęcić. Choćby nie wiem jak dobrze były
      zorganizowane, jak pomocnych miałyby partnerów, jak idealne dzieci to w końcu
      wystarczy mała awaria w misternym planie dnia i wszystko się sypie...
      I wtedy trzeba wylać żale na te "mniej ambitne", realizujące się "inaczej" i
      mające więcej szczęścia w danym momencie.

      Nie oszukujmy się, te z nas, które się poświęcają robią to najczęściej dla
      samych siebie, z bardzo różnych powodów.

      Jednak ja nie widzę powodów żeby jakoś szczególnie poświęcające się matki
      wielbić i uważać za jedyny godny naśladowania wzór.

    • marghe_72 Re: Poświęcanie się 14.10.09, 00:07
      nie poświęcam się
      Nie zmuszam się

      No i nikt tego ode mnie nie wymaga smile
    • xxe-lka Re: Poświęcanie się 14.10.09, 13:22
      nie czuję się żebym się poświęcała, moje potrzeby są na wysokim
      miejscu hierarchii rodzinnejwink i owszem taka postawa czasem jest
      krytykowana i przez kobiety i przez facetów
    • chmielanka Re: Poświęcanie się 14.10.09, 20:32
      To ja nadstawiam policzek! Siedzę z dzieckiem w domu od roku, już nie mogę
      wytrzymać. Odkąd zaszłam w ciążę, poszłam na L-4.Teraz starszy syn ma niespełna
      3 lata, młodszy 5m-cy. Mnie denerwuje budzenie po 6, ciągła chęć zabawy, pewnie
      ADHD, konieczność spacerowania, brak czasu dla siebie.Pewnie, gdyby był
      spokojnym dzieckiem, byłoby inaczej. A tak... Cóż poświęcam się, to dla mnie
      żadna przyjemność siedzieć w domu z dziećmi, niestety. Nie mogę doczekać się
      mojej monotonnej pracy.

      Na marginesie: uważam osobiście, że matki=flegmatyczki, lepiej sobie radzą z
      dziećmi i domem, niż takie jak, ja, choleryczki...
    • babcia47 Re: Poświęcanie się 14.10.09, 20:54
      widzoały gały co brały..zachciało mi się dzieci to wzięłam z całym
      dobrodziejstwem inwentarza..wkurża mnie to gadanie o poswieceniu
      rodziców, bo dzieci w kapuście nie znaleźli tylko zrobili na własne
      zyczenie lub mogli sie spodziewac, ze pojawi się "trzecie". Dla mnie
      to nie było żadne "poświęcenie" choć bywały trudne dla mnie chwole
      ale przyjemnosci związane z macierzyństwem wynagrodziły mi to
      wielokrotnie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja