Dodaj do ulubionych

Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka

24.10.09, 17:02
Czy jest jakiś przepis, prawo, które zabrania ustawiania na klatce wózków(ciąg komunikacyjny, zagrożenie w razie ewakuacji itp)? Otóż jest u mnie w bloku panieneczka, która ciągle zostawia na dole wózek. Wszyscy jakoś dają radę znieść do piwnicy (jest specjalne pomieszczenie na wózki), a ona jedna jakoś nie potrafi. Wózek uniemożliwia wchodzenie do piwnicy, jest problem, problem z przejściem, gdy samemu idzie się z wózkiem. Nie pomagają prośby, chowanie wózka, nawet powiesili kartkę ze spółdzielni, że to nie miejsce na wózki i rowery. Nic, zero reakcji, nic nie trafia. Nie chcę sięgać po rozwiązania typu (pociąć wózek, przebić koło itp), ale jak ją zmusić do współpracy?
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 24.10.09, 17:03
      Moze nie moze dźwigac wozka (na przyklad jest po cesarce)? Może zamiast zmuszac
      zaoferowac pomoc?
      • ulakota Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 24.10.09, 17:06
        Dziecko ma już pół roku. Zresztą powiedziała kiedyś, że jej się po porstu nie chce znosić wózka. Więc to jednak wynika z lenistwa a nie niemożliwości zrobienia.
        • nangaparbat3 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 24.10.09, 17:16
          Po cesarce nie powinno sie dzwigac do końca życia. Tak przynajmniej
          poinformowala mnie polożna - max po dwa kilo w kazdej ręce. Wiec wiek dziecka
          nie ma tu nic do rzeczy.
          A to że odpowiedziala, ze jej sie nie chce, moglo byc spowodowane formą, w
          jakiej sie do niej zwrocono.
          Oczywiscie jest też możliwe, że jest leniwa i złosliwa. Ale nie wiadomo.
          • angazetka Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 24.10.09, 17:22
            > Po cesarce nie powinno sie dzwigac do końca życia. Tak przynajmniej
            > poinformowala mnie polożna - max po dwa kilo w kazdej ręce.

            Hę? Powiem mojej mamie, chyba tego nie zauważyła od prawie trzech
            dekad.
            BTW stawianie czegokolwiek (wózka, roweru, smieci) na klatce
            schodowej uważam za mocno niegrzeczne.
            • kali_pso Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 24.10.09, 18:41

              A ja swojejwinkTak, jakby życie to jedynie same przyjemnosci były i
              cesarka zwalniała z codziennej aktywności, w tym podnoszenia i
              noszenia różnych przedmiotów.....
              • przeciwcialo Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 24.10.09, 20:30
                30 lat temu to cieli brzuch wdłuz to kobiety na renty powinny być
                odsyłane wink
          • bea116 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 24.10.09, 17:29
            czyli matka po cesarce nie powinna wziąść nawet większego noworodka na ręcetongue_out słowem tylko leżeć i pachniećtongue_out
            • ulakota Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 24.10.09, 18:21
              Nie jest po cesarce. Kiedyś rozmawiałam z nią o porodzie "rodziłam 5 minut", to jej słowa. Zresztą to nie jest kwestia źle sformułowanej prośby, bo grzecznie poprosiłam, aby chowała wózek do piwnicy, bo przeszkadza stojąc na klatce. Usłyszałam, że nie chce jej się, bo jest ciężki. Każdy wózek jest ciężki, w klatce jest wiele rodzin z dziećmi i jakoś każdy sobie radzi, jedna bidulka nie może. Nie wiem, jak można być takim tępakiem?!
              • kobraluca Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 24.10.09, 18:37
                a moze by jej ten wozek gdzies schowac? moze jak raz sie przestraszy
                ze ukradli to zacznie znosic
                • babcia47 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 14:22
                  jezeli jest wygodnicka i złosliwa przez to, ze nie bierze pod uwagę
                  tego, ze utrudnia zycie innym, wystawiać wóazek przed klatkę za
                  kazdym razem gdy stoi na drodze, w koncu się nauczy sprowadzać do
                  piwnicy..albo sie przestraszy kradziezy albo wózek zmoknie na
                  deszczu..
          • budyniowatowe Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 16:04
            nangaparbat3 napisała:

            > Po cesarce nie powinno sie dzwigac do końca życia. Tak przynajmniej
            > poinformowala mnie polożna - max po dwa kilo w kazdej ręce. Wiec
            wiek dziecka
            > nie ma tu nic do rzeczy.

            Czyli wszystkim matka po cesarce nalezy odbierac dzieci i oddawac do
            adopcji, bo nie sa w stanie sie nimi opiekowac.

            Noworodek zazwyczaj wazy wiecej niz 2 kilo. A co dopiero 6
            sciomiesieczne dziecko lub starsze.
      • nangaparbat3 no bardzo zabawne, ale mnie przykro jak diabli 24.10.09, 21:25
        Ja tez się smialam z niedźwigania - i dźwigalam. Bez ograniczeń. Teraz, po 18
        latach, nie mogę nosic niczego, i czeka mnie dosc powazna ortopedyczna operacja.
        Oczywiscie na pewno wiele czynnikow zlozylo się na taki stan rzeczy, ale
        niedawno wlasnie tamte slowa połoznej mi sie przypomnialy, i dumam - moze nie
        bylo co się smiac.
        na marginesie - ciecie wzdluz, śliczniutkiewink
        • gryzelda71 Re: no bardzo zabawne, ale mnie przykro jak diabl 24.10.09, 21:43
          Lekarze łączą twoje schorzenie ortopedyczne z cesarką?
          • nangaparbat3 Re: no bardzo zabawne, ale mnie przykro jak diabl 24.10.09, 22:53
            Z dźwiganiem. A po cesarce zabroniono mi dźwigac - i pamietam jak dzis słowa "do
            końca życia".
            Tak jak napisalam, podejrzewam, ze rozne czynniki sie zlożyly - jednak
            odradzalabym teraz kazdej kobiecie lekceważenie cesarki i ewentualnych skutkow.
            • przeciwcialo Re: no bardzo zabawne, ale mnie przykro jak diabl 25.10.09, 07:46
              Po cc nalezy oszczedzac sie kilka miesiecy ale nie całe życie.
              Cięcie niejak sie ma do kręgosłupa.
              To juz do siebie powinnas miec pretensje że dźwigałaś ( swoja droga
              co dxwigałas ) robiąc to w zły sposób.
              • nangaparbat3 Re: no bardzo zabawne, ale mnie przykro jak diabl 25.10.09, 09:13
                Owszem, mam do siebie pretensje. Dzieki za zrozumienie i wsparcie.
              • nikki30 Re: no bardzo zabawne, ale mnie przykro jak diabl 29.10.09, 20:57
                przeciwcialo napisała:


                > Cięcie niejak sie ma do kręgosłupa.

                Paradoksalnie ma, jak każda operacja w której rozcina się mięśnie brzucha.To
                głównie mocne mięśnie brzucha odpowiadają za prawidłową postawę i chronią
                kręgosłup przed wieloma urazami.A po cc mięśnie są po prostu osłabione.
            • mamamonika Re: no bardzo zabawne, ale mnie przykro jak diabl 25.10.09, 18:10
              Współczuję, ale nie wyobrażam sobie operacji ortopedycznej jako
              powikłań po cesarce. Chyba, że lakarz za mocno nóż przycisnął w
              stronę stołu tongue_out
        • babcia47 Re: no bardzo zabawne, ale mnie przykro jak diabl 25.10.09, 14:19
          hmm dźwigam od blisko 28 lat..zakaz miałam przez pierwsze tygodnie,
          do 2 miesięcy i informacje, że mam siebie traktowac jak po kazdej
          operacji chirurgicznej, w której sa przecinane powłoki brzuszne i
          niektóre organy wewnętrzne..lekarz nie miał nic przeciwko ponownej
          ciązy w ciagu najblizszego roku, urodziłam po dwóch sn. Twoje
          problemy nie maja nic wspólnego z CC, która przeszłać lata temu..a
          co do tematu wątku to ja miałam problem poczatkowo, w pierwszych
          miesiącach z wniesieniem wózka..sprowadzałam bez problemu "na
          kołach", wiec i tu dziewczyna nie powinna mieć problemu z
          sprowadzeniem go do piwnicy, wiekszy problem z wniesieniem wózka na
          górę..ja swój i to spory w porównaniu z obecnymi wnosiłam na wysokie
          trzecie pietro w trzy miesiące po CC i to czasem z młodym w środku,
          gdy nie miałam dodatkowo zakupów, razem kilkanaście kilogramów,
          tyle, ze miał poręczne uchwyty po bokach gondolki i mozna było
          złozyc "podwozie"
      • karla134 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 22:38
        Bardzo śmieszne, jak słyszę takie bzdury to mi zygać chce bo to taka wymówka dla
        skończonych leserów co im się robić nie chce, pewnie nie pracujesz bo "nie wolno
        ci dźwigać i takie tam". big_grin
        • karla134 Re: Do babcia 47 25.10.09, 22:42
          To nie było adresowane do pani tylko tam wyżej uncertain
          • karla134 Re: Do babcia 47 25.10.09, 22:59
            Moja mama miała jedną cesarkę dawno temu, pracuję ciężko już ponad 30lat.
            wychowała nas 3je też w ciężkich czasach stanu wojennego i jakoś mogła dźwigać i
            to trochę więcej 2 kg więc nie mówcie że nie można już nic po tej cesarce bo to
            już nie jest nawet śmieszne, ale żałone uncertain
        • nangaparbat3 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 22:56
          Masz racje - jako tragarz nie pracuje.
          I nie zacznę, chocbyś sie miala z tego powodu zarzygac na smierc.
          • karla134 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 23:37
            no widzisz jak nie rozumiesz, to takie gadanie mnie po prostu muli, a nie to co
            robisz i nie piszę tu żeby się kłócić, pozdrawiam.
    • kali_pso Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 24.10.09, 18:38

      Może zawieźcie kartkę- "UWAGA- kradną wózki"?;P Póxniej przypilnuj
      panią, zaczep i zapytaj czy czytała, bo słyszałaś, że podobno w
      wbloku obok zeszłej nocy nóg dostały aż dwa, i czy sie nie boi.....
    • sueellen Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 24.10.09, 19:00
      Jak nikt nie widzi wykopać wózek na ulicę albo "przypadkiem" uszkodzić.
    • cherry.coke Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 24.10.09, 20:00
      Zaloz jej blokade na kolo i wloz mandat do srodka smile
      • gabi683 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 24.10.09, 20:20
        cherry.coke napisała:

        > Zaloz jej blokade na kolo i wloz mandat do srodka smile


        hehehheheheh
    • agni71 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 24.10.09, 23:58
      Pewnie nie moze dżwigać... jak ja sie cieszę, że nie mieszkam w
      bloku...
      • mira59 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 00:23
        Jak można wyegzekwować znoszenie wózka przez sąsiadkę? Zgłosić do
        straży miejskiej bądź/i straży pożarnej.Nie można zastawiać drogi
        ewakuacyjnej,a jeśli wózek blokuje swobodne wejście do piwnicy to
        blokuje jedno z takich wyjść.
    • mruwa9 eee, czepialska jestes 25.10.09, 00:49
      zazdroscisz , ze sasiadka nie dzwiga wozka po schodach? Jak czesto
      musisz chodzic do piwnicy, ze az tak bardzo Ci ten wozek przeszkadza?
      Wozek to nie szafa ani ciezarowka, zeby uniemozliwila ewentualna
      ewakuacje (to a propos komentarzy o przepisach ppoz), to sasiadka
      najwyzej ryzykuje, ze jej wozek ukradna, popala petami czy ze
      szczury sobie uwija w nim gniazdo.
      Mnie by tam wozek nie przeszkadzal, ale ja po prostu jestem
      przyjaznie nastawiona do swiata i nie rajcuja mnie awantury o byle
      pierdoly, dla samej satysfakcji, ze postawilam na swoim i utarlam
      komus nosa.
      • cherry.coke Re: eee, czepialska jestes 25.10.09, 01:12
        Ja sobie akurat wyobrazam, jak to moze przeszkadzac. Przejscia w bloku to nie
        hol w La Scali w koncu. Klasyczna zasada wspolzycia spolecznego "a co, gdyby
        wszyscy tak zrobili?"

        Jesli sasiadka tak z lenistwa, do czego sie przyznaje, to mozesz umowic sie z
        innymi sasiadkami i ja przez pare dni pozastawiac innymi sprzetami smile Moze
        lenistwo ja zmusi do znoszenia wozka, jesli alternatywa jest szarpanie sie z
        waszymi towarami.
        • jo-asiunka Re: eee, czepialska jestes 25.10.09, 15:20
          to zależy jaki blok, w moim nie wierzę, żeby jeden wózek tarasował przejście,
          ale już u moich rodziców nie dałoby się do piwnicy wejść zupełnie ani przejść po
          schodach, taka tam jest klatka schodowa
      • czar_bajry Re: eee, czepialska jestes 25.10.09, 01:24
        murawa święte słowa napisałaś, jestem tego samego zdaniasmile
        • 3-mamuska Re: eee, czepialska jestes 25.10.09, 01:42
          Mam takie samo zdanie jak mruwa,a moze sasiadka kilkakrotnie w ciagu dni
          wychodzi z domu i dzwiganie wozka 5 6 razy dziennie to bez sensu.
          • deela Re: eee, czepialska jestes 25.10.09, 01:47
            taaa a teraz kazdy kto chce wyjsc z dzieckiem na spacer musi szanownej krolewnie
            przestawic wozek i komnbinowac ze swoim
            ja bym go na smietnik wywiozla
            • czar_bajry Re: eee, czepialska jestes 25.10.09, 01:53
              deela daj pokój przecież nie trzyma wózka na środku przejścia, moim zdaniem
              autorka jest pieniaczką a dziewczyny zwyczajnie nie lubitongue_out
              • kawka74 Re: eee, czepialska jestes 25.10.09, 07:59
                Z całą pewnością tak jest. Jak tylko coś komuś przeszkadza - na bank ten ktoś jest pieniaczem i nie lubi tego od przeszkadzania.
                Moi sąsiedzi trzymali na klatce schodowej motocykl. Przeszkadzał mi, ale to na pewno dlatego, że jestem pieniaczem z natury i sąsiadów nie lubię.
              • babcia47 Re: eee, czepialska jestes 25.10.09, 14:40
                u mojej mamy tez mieszka taka "królewna", schody do wózkowni w
                piwnicy są łagodne i bez problemu oraz wiekszego wysiłku mozna
                sprowadzić "na kołach", za to gdy postawi między ścianą z luksferów
                a drzwiami do piwnicy (jedyne miejsce by mozna wykśc z klatki) to
                każdy musi ten wózek przestawiać i to dwa razy, by wejśc do piwnicy
                a potem by z niej wyjść na schody do domu, wjechanie wózkiem to juz
                całe "kombinacje alpejskie" bo na manewry dwoma wózkami zwyczajnie
                nie ma miejsca i trzeba ta zawalidroga wyjeżdżac z klatki w
                miedzyczasie mocujac się z automatyczną spręzyną w drzwiach..na
                szczęście z tego co wiem zaniechała swoich obyczajóww, bo piwniczne
                koty zrobiły sobie w wózku najpierw legowisko a potem toaletę, za to
                stawia go na wąskiej klatce obok drzwi..wchodząc z większymi
                zakupami, dwoma siatami w rękach trzeba przeciskać się bokiem lub na
                raty
              • deela Re: eee, czepialska jestes 25.10.09, 22:28
                no jasne bp jak jeden burak (w ogole uwazam trzmanie czegokolwiek na przestrzeni
                wspolnej za skrajne buractwo) to trzeba mu odpuscic inaczej sie jest wredna
                franca ktora ie lubi biednej sasiadki
                przeczytaj posta autorki watku jeszcze raz - wozek PRZESZKADZA - zastawia
                wejscie do piwnicy
      • jowita771 Re: eee, czepialska jestes 25.10.09, 08:28
        > Wozek to nie szafa ani ciezarowka, zeby uniemozliwila ewentualna
        > ewakuacje (to a propos komentarzy o przepisach ppoz),

        Zaraz, zaraz, ale tam mieszka jeszcze kilka rodzin wózkowych i mają takie samo
        prawo postawić swój wózek w tym miejscu. A trzy albo cztery wózki już by
        utrudniły ewakuację, prawda?
        Poza tym tak naprawdę nawet jeden wózek byłby problemem, gdyby wybuchł pożar,
        mogłoby być pełno dymu, ludzi dużo naraz, pchaliby się na siebie, wózek
        potrącony przez kogoś znalazłaby się na środku przejścia, ktoś by się na niego
        przewrócił. Potrafisz sobie to wyobrazić, czy wydaje Ci się, że w razie
        zagrożenia ludzie ustawiliby się w pary i wyszli spokojnie omijając wózek albo
        ktoś by go po prostu wyprowadził?
      • jomil Re: eee, czepialska jestes 25.10.09, 09:44
        Mnie też by pewnie nie przeszkadzało jakbym biegła do piwnicy raz do
        roku, ale jak napisała autorka watku "Wózek uniemożliwia wchodzenie
        do piwnicy, jest problem, problem z przejściem, gdy samemu idzie się
        z wózkiem" Czyli niefajnie się przepychać znosząc swój do piwnicy
        obok czyjegoś zostawinego w przejściu wózka a tu już przyjazny
        stosunek do świata nie ma nic do rzeczy.
        Pomysł z blokadą koła i mandatem jest super - taka mniej radykalna
        forma zniszczenia czy zniknięcia wózka.
    • mara_jade73 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 08:08
      Boże chroń od takich sąiadów jak autorka wątku. Ja np wózka z
      dzieckiem po schodach nie nosiłam. Chociaż było to tylko pół piętra
      do windy. Wózek stał sobie na dole a jak mąż wracał z pracy to
      przynosił do domu. Nikomu nie przeszkadzało, to tylko wózek nie
      czołg. A jakby mi kto koła przebił to bym na policję zgłosiła.
      • mamabasia Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 08:11
        Policja pytałaby dlaczego wózek luzem stoi.
        Sasiadom ukradli wózek z klatki i policja przyjęła zgłoszenie ale od
        razu powiedziała że nie zadbali o zabezpieczenie, wózkownia obok a
        wózek luzem. Klatka otwarta.
        Skoro jest pomieszczenie na ten cel to wózek powinien byc w nim.
        • ulakota Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 09:03
          Nie ma tu nawet odrobiny pieniactwa czy braku sympatii. Po prostu denerwuje mnie jej egoizm. Kilka rodzin ma dzieci, ma wózki i właśnie tak jak jedna z dziewczyn pisala. żeby wyjśc samemu, trzeba najpierw zrobić sobie miejsce, przestawiać jej wózek. A o wniesieniu czegoś większego do bloku to nawet mowy nie ma zanim nie wyprowadzi się wózka(blok nowy, niektórzy ciągle wykończają mieszkania). I nie tylko ja ją prosiłam żeby chowała, odpowiedź była zawsze jedna: "Nie, bo nie chce mi się , bo ciężki jest".
          • bea.bea Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 14:32
            pozostaje wózek ukraść...może kupi lżejszy
      • beata985 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 10:25
        mara_jade73 napisała:

        > Boże chroń od takich sąiadów jak autorka wątku. Ja np wózka z
        > dzieckiem po schodach nie nosiłam. Chociaż było to tylko pół
        piętra
        > do windy. Wózek stał sobie na dole a jak mąż wracał z pracy to
        > przynosił do domu. Nikomu nie przeszkadzało, to tylko wózek nie
        > czołg. A jakby mi kto koła przebił to bym na policję zgłosiła.

        a czy potraficie zrozumieć, że bloki i klatki są różne....w moim
        bloku gdyby ktoś zechciał sobie wózek postawić koło drzwi to nie
        można byłoby przejść z zakupami...
        tam nawet rower przeszkadza
      • angazetka Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 10:31
        > Nikomu nie przeszkadzało, to tylko wózek nie czołg.

        A pewnie, kilka takich wózków to też nie czołg. I jeszcze ze trzy
        rowery. I worki ze śmieciami. I meble, które własnie poszły do
        wymiany. Jak rozkosznie będzie wchodzić do takiej klatki schodowej...
    • kol.3 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 10:41
      Wywiesiłabym kartkę, że jak wózek jeszcze raz zostanie zostawiony w
      przejściu to wystawicie go przed blok. Skoro w bloku jest wózkarnia w
      piwnicy, to ustawienie go w wózkarni nie jest wielką fatygą.
      Pani jest ciężko zająć się własnym wózkiem ale inni mogą to robić?
      Zawsze znajdą się osoby, które uważają że ich robotę powinien zrobić
      ktoś inny i ta sąsiadka jest tego przykładem.
    • bea.bea Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 14:30
      ciekawi mnie jedno..po co schodzisz 1 raz dziennie do piwnicy???
      z dzieckiem pół rocznym wychodzi sie minimum 2 razy, więc po co ma dziewczyna w
      kółko dźwigać ten wózek
      radzę schudnąć ( skoro ciężko ci się przecisnąć), i nie łazić codziennie do
      piwnicy, bo przy takiej tuszy stawy kolanowe siadają..smile
      • babcia47 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 14:51
        bea.bea napisała:

        > ciekawi mnie jedno..po co schodzisz 1 raz dziennie do piwnicy???
        po to żeby wyprowadzić swój wózek i wyjśc z własnym dzieckiem na
        spacer?..no pacz pani jaka nieużyta pieniaczka i cudzego wózka
        stojącego na drodze i utrudniajacego wyjście się i wymagajacego
        przestawiania go w te i wewte czepia..
        • bea.bea Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 14:59
          nowe bloki, a pani pisze, ze to nowy blok mają szerokie klatki schodowe,
          mieszkam w starym bloku i tachałam jeszcze niedawno wózek na 2 piętro, bo moja
          wózkarnia zawalona meblami cudzymi jest, i wózka nie wepchniesz, teraz
          dziewczyna stawia na parterze, i wąsko jest , ale jakoś nikomu to nie
          przeszkadza, poniewaz kazdy z nas ma jakies grzeszki klatkowe na sumieniu, więc
          tolerujemy sie i jestesmy dla siebie uprzejmi na co dzień...
          • babcia47 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 17:58
            w moim miescie bloki przewaznie tzw wiatrołapy, gdzie mozna zostawić
            wózek, maja powierzchnię 4-ech takich wózkówm czyli zostawiony wózek
            skutecznie blokuje wejscie do domu lub do piwnicy, gdzie zazwyczaj
            znajduje sie wózkownia, sa wieżowce, które maja spory wiatrołap..ale
            zazwyczaj dostepny dla wszystkich, przed domofonem, na klatkach
            podest na półpietrach lub ma pietrach, gdzie jest wejscie do
            mieszkań to powierzchnia 2m X 1m..gdy postawi sie tam wózek
            szerokosci ok 50 cm, to wejść do piwnicy sie nie da a na klatce
            trzeba sie obok niego przeciskać..nie wszędzie buduje się "nowe"
            bloki z tak przestronnymi ciągami komunikacujnymi i nie kazdy w nich
            mieszka..jezeli autorka watku się "ciska", to raczej równiez nie
            nalezy do tych szczęśliwców, tym bardziej że sama pisze, ze musi
            przestawiać wózek upartej i leniwej sąsiadki by móc wyjechac
            własnym, nie widze potrzeby by to robiła mawet tylko jeden raz
            dziennie..a jeżeli kilka osób zwracało uwage, nawet administracja
            wywiesiła kartke, to nie jest juz kwestoa czyjejs drażliwości czy
            czepiania sie a raczej brak uprzejmości i dobrej woli ze strony
            matki zostawiającej wózek w miejscu, w którym wszystkim
            przeszkadza..tym bardziej, ze nie tylko ona jest "wózkowa" w tej
            klatce, jakos inne sa w stanie zastosowac się do 11
            przykazania: "nie zawadzać"..nie zdarzało mi sie
            popełniać "grzeszki" klatkowe nigdy, mawet gdy byłam po CC, bo
            wciągałam wózek na kołach na pietro (z dzieckiem wewnątrz) tam,
            gdzie wtedy mieszkałam, schody były "łagodne", nigdy na klatkę nie
            wystawiałam butów, smieci, mebli itp. wiec mam prawo rzucać
            kamieniem, mieszkanie było b.ciasne a jednak na wąskiej klatce wózka
            tez nie zostawiałam i nie tylko dlatego, ze mogli ukraść. Wózkarnie
            u mojej mamy tez ktos wykorzystał na skład mebli..szybko za pomoca
            administracji przywrócono jej własciwą funkcję
      • kol.3 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 14:58
        Tu nie tyle chodzi o chodzenie do piwnicy, tylko o to, że sąsiadka
        stawia wózek przy wejściu na klatkę schodową, jak ktoś wchodzi
        objuczony siatkami to pewnie zaczepia o ten wózek, a jak ktoś chce
        zejść ze swoim wózkiem to musi się dodatkowo szarpać z wózkiem
        sąsiadki.Dziewczyny żałujesz, że się musiałaby szarpać ze swoim
        wózkiem, ale w tym bloku mogą mieszkać jeszcze inne dziewczyny, które
        mają na głowie swój wózek i jej wózek. Wypiep..bym jej wózek przed
        klatkę, od razu by się nauczyła porządku.
        • bea.bea Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 15:01
          kobieta kobiecie wilkiem, to pewne jak 2*2
          • kol.3 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 15:12
            No właśnie wilkiem jest sąsiadka.
        • jowita771 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 15:02
          Ja też. Na pierwszy raz wybrałabym jakiś deszczowy dzień.
    • kajos5 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 15:10
      mieszkam w bloku z bardzo małą klatką schodową - zostawienie wózka przy wejściu
      całkowicie blokuje wejście do piwnicy. Żeby wejść do piwnicy trzeba odstawić
      wózek pod drzwi wejściowe - co z kolei sprawia, że drzwi nie otwierają się do
      końca i trzeba przeciskać się przez wąską szparę wchodząc do klatki. Zupełnie
      nie rozumiem dlaczego ktoś zarzuca autorce pieniactwo - taki wózek naprawdę może
      utrudniać życie na codzień. Ja osobiście nie chodzę czesto do piwnicy ale mój
      syn i mąż tak - bo wszędzie gdzie mogą to jeżdżą rowerami. Mam też 3 sąsiadów
      emerytów zagorzałych rowerzystów.
      Argument, że wózek jest ciężki nic dla mnie nie znaczy. Ja sama kupując wózek
      wiedziałam że nie będę mogła go zostawiac na dole więc postarałam się kupić w
      miarę lekki i wygodny do noszenia. Pozostałe dwie mamy w mojej klatce też znoszą
      wózki do piwnicy, natomiast synowa jednej z sąsiadek przychodząc z wizytą wnosi
      wózek na półpiętro (tam też jest bardzo wąsko, ale nie odbywa się to na codzień
      więc nikt nie robi problemu).
      A co do sąsiadki - za każdym razem wystawiałabym wózek na zewnątrz. Jak jej
      zmoknie raz czy drugi to może się nauczy że nie jest pępkiem świata.
    • peliczapla Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 15:13
      Skoro już za każdym razem i tak musicie użerać się z wózkiem leniwej pani,
      przestawiać go, żeby przejść, to któregoś razu zainwestujcie więcej wysiłku i
      przestawcie go tak, żeby zatarasować jej własne drzwi do mieszkania (oczywiście
      zostawiając maksimum przejścia na korytarzu - tak dosłownie przytulić go
      dłuższym bokiem do ściany na wysokości drzwi). No, chyba że mieszka bardzo
      wysoko i wysiłek byłby za duży. Ale gdyby raz czy drugi sama doznała skutków
      problemu, który innym stwarza, to może by się zastanowiła. Musiałaby w każdym
      razie coś z tym wózkiem zrobić - choćby nawet odstawić go na to samo miejsce,
      które na razie tak sobie wygodnie upatrzyła. Albo wciągnąć do mieszkania - co
      kto woli. Wątpię, że będzie chciała narażać się bezpośrednim sąsiadom,
      przesuwając tylko wózek w ramach piętra. Jakiś wysiłek będzie musiała wykonać,
      bo na razie gimnastykują się wszyscy inni, tylko nie ona. Wydaje mi się, że to i
      tak łagodniejsze rozwiązanie niż sugerowane już "wykopanie na dwór". Tak nie
      naraża się wózka na kradzież ani na uszkodzenie, a daje się jawny sygnał:
      "Zostawiła pani coś, proszę coś z tym zrobić, bo przeszkadza". Wredne? Ale skoro
      inne sposoby nie pomagały...
      • mal_art Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 15:37
        Uszkodzić wózek, to jednak przesada... ale u mnie w bloku zdarzało się, że na
        nieprawidłowo zaparkowane wózki ktoś wysypywał śmieci (tzn nie obierki z
        ziemniaków, ale jakieś zeschłe liście i nie do środka do gondolki, tylko na
        budkę albo przykrycie). O działalność tajemniczej czarnej ręki posądzałam panie
        sprzątaczki, ostatnio chyba wszyscy się nauczyli, gdzie znajduje się wózkownia i
        akcje ustały.
        Faktycznie parokrotne wniesienie wózka pani królewnie pod drzwi może być dobrym
        pomysłem, jak sobie go będzie musiała sama na własnych rączkach białych znieść
        parę pięter, to może dozna oświecenia. I koniecznie zostawiając jej wózek pod
        drzwiami zaciągnęłabym hamulec. Ten pomysł z mandatem też jest świetny!
    • atena12345 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 25.10.09, 15:33
      mnie też się nie chce czasem znosić wózka i zostawiam na klatce -
      przypinam do kaloryfera i nawet nie mozna go przestawić.
      Ale ja mam tolerancyjnych sąsiadów smile no przynajmniej nikt mi nie
      pociął wózka do tej pory
    • mruwa9 zwracam uwage na zdanie: 25.10.09, 20:52
      Nie ma tu nawet odrobiny pieniactwa czy braku sympatii. Po prostu
      denerwuje mnie jej egoizm.


      Czyli nie tyle ulikota przeszkadza wozek sam w sobie, ale to, ze
      sasiadce udalo sie tak urzadzic, zeby nie szarpac wozka po schodach.
      Jak w tym starym dowcipie o Polaku, modlacym sie do Boga: Boze,
      sasiad ma 100 swin, a ja jedna, spraw, zeby sasiad mial tez tylko
      jedna swinie"
      Klasyczna polska zyczliwosc...
      • anulla1 Re: zwracam uwage na zdanie: 25.10.09, 21:17
        Ja kupiłabym , najtńszy łańcuch do rowerów, albo łańcuch i kłódke i
        zablokowała koła wózka kobiecie, nie znaiszy jej to wózka ale
        nstręczy sporo problemów : ))))
      • angazetka Re: zwracam uwage na zdanie: 25.10.09, 21:18
        > Czyli nie tyle ulikota przeszkadza wozek sam w sobie, ale to, ze
        > sasiadce udalo sie tak urzadzic, zeby nie szarpac wozka po schodach.

        A udało jej się to, gdy utrudniła życie innym. Faktycznie, postawa godna pochwały.
      • ulakota Re: zwracam uwage na zdanie: 25.10.09, 22:21
        tak, denerwuje mnie egoizm. Że nie zwraca uwagi na prośby innych, że ma w nosie to, że ktoś musi ciągać jej "ciężki" wózek, żeby wyjśc że swoim, że uważa się za taką super sprytną, bo inni chowają wózki, więc "już nie przesadzajmy, że jej jeden zostawoiny na klatce aż taki problem robi".
        " sasiadce udalo sie tak urzadzic, zeby nie szarpac wozka po schodach." -należy być chamskim kombinatorem, samolubnym cwaniakiem olewających innych żebyś go doceniła?
      • jamesonwhiskey Re: zwracam uwage na zdanie: 29.10.09, 12:10
        > Czyli nie tyle ulikota przeszkadza wozek sam w sobie, ale to, ze
        > sasiadce udalo sie tak urzadzic, zeby nie szarpac wozka po schodach.

        tyle ze to jej urzadzenie przeszkadza wszytkim innym, jest wbrew przepisom ppz,
        wbrew zwyczajom obowiazujacym w tym bloku, maja specjalne pomieszczenie na wozki,
        jakas ograniczona jestes, byc moze ze wsi i nie wiesz jak nalezy sie zachowac w
        budynkach wielorodzinnych

        osobiscie jakos bym sie nie stresowal

        - spychal ten wozek do piwnicy
        - wypychal na dwor

        za nic nie przeciskalbym sie i nie robil akrobacji z jego przestawianiem i
        stawianiem spowrotem, gdzie bym kopnol tam by polecial
    • olamka1 Wystaw ten wózek poza klatkę na dwór. 25.10.09, 22:46
      I finito.
      • tamitthecat Re: Wystaw ten wózek poza klatkę na dwór. 26.10.09, 01:46
        Co za debil zrobił wózkownie w piwnicy? Sens wózkowni polega na tym że ma ona
        być na poziomie wyjścia z bloku tak by się w ogóle z wózkiem po schodach nie tłuc!
        A dziewczyna podejrzewam że wózek zostawia w ciągu dnia między rannym spacerem a
        popołudniowym żeby tego ciężaru w te i we wte nie targać
    • tezmamtakawrednasasiadke Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 10:46
      Ja też mam taka wredna sąsiadkę JAK TY. Czepia się wszystkiego. Jej
      też przeszkadza wózek - nie przeszkadza on przy wchodzeniu do
      klatki, nawet z wielkimi siatami. Może przeszkadzać przy wejściu do
      piwnicy, ale drzwi można otworzyć maksymalnie. Wózek bedzie tam stał
      1-2 lata, ale zawsze znajdzie sie taka głupia i wredna sąsiadka jak
      TY, która bedzie szukała dziury w całym. A jak się chce to się
      znajdzie. Ja nie widzę potrzeby schodzenia do piwnicy kilka razy
      dziennie - moja sąsiadka i jej mąz tak robia, a nie maja rowerów. Ty
      masz chyba problemy sama ze sobą i czepiasz się innych. Puknij się w
      głowe i zajmij ważniejszymi sprawami, a od matki z dzieckiem sie
      odstosunkuj.
      • jowita771 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 10:50
        > Puknij się w
        > głowe i zajmij ważniejszymi sprawami, a od matki z dzieckiem sie
        > odstosunkuj.

        Od matki z dzieckiem się odstosunkuj, bo to święta krowa (a może tylko razie
        leniwa).
        Nowy matoł na forum się odezwał albo stary matoł z nowym nickiem.
        • tezmamtakawrednasasiadke Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 11:03
          Ja do Ciebie nie piłam, więc od matołów nie musisz mnie wyzywać. Po
          prostu mam taka sąsiadkę i będę tępiła taki wredne czepilskie babska
          na każdym kroku.
          • jowita771 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 11:06
            A ona może tępić wredne leniwe babska, też jej wolno.
            • tezmamtakawrednasasiadke Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 11:10
              Wrednym czepialskim sąsiadkom nie ma obowiązku tłumaczenia się
              dlaczego tak, a nie innaczej. Wrednym sąsiadkom zwykle przeszkadza
              wszystko, ale siebie nie widzą i uważajają, że ich postępowanie jest
              super tylko inni sa be.
              • cherry.coke Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 11:17
                Twoje postepowanie jest be do kwadratu, o czym doskonale wiesz, skoro zmienilas
                nicka.
                • tezmamtakawrednasasiadke Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 11:27
                  Nic nie zminiłam - nigdy nie byłam zarejestrowana.
                  • tezmamtakawrednasasiadke Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 11:33
                    Skoro moje zachowanie jest be do kwadratu, to zachowanie Pani
                    sąsiadki jesi ok?

                    "...Nie pomagają prośby, chowanie wózka, nawet powiesili
                    kartkę ze spółdzielni, że to nie miejsce na wózki i rowery. Nic,
                    zero reakcji, nic nie trafia. Nie chcę sięgać po rozwiązania typu
                    (pociąć wózek, przebić koło itp
                    ), ale jak ją zmusić do
                    współpracy?..."

                    Takie pomysły nie przyszły by mi nawet do głowy.
                    • mal_art Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 11:51
                      Cóż, jeśli Twój wózek przeszkadza innym sąsiadom w korzystaniu z Waszej wspólnej
                      własności (jaką jest korytarz i zejście do piwnicy), to musisz się liczyć z tym,
                      że ktoś zniecierpliwiony, po dłuższym okresie zwracania Ci uwagi, sięgnie po
                      inne rozwiązania. Dziewczyna wyraźnie napisała, że szuka sposobów mądrzejszych,
                      niż niszczenie wózka niewinnemu dziecku, ale takich, które zmuszą oporną
                      sąsiadkę do dostosowania się do ustalonych wcześniej i obowiązujących wszystkich
                      zasad.
                      Aha, domyślam się, że chowanie wózka, które podkreśliłaś, było po prostu
                      wstawianiem go do wózkowni, gdzie jest jego miejsce.
                      I tak, takie zachowanie sąsiadów, którzy mają dość lenistwa i lekceważenia ich
                      próśb, jest OK. Dopóki nie niszczą wózka naumyślnie, to jak najbardziej OK. To
                      osoba, która łamie ustalone zasady, jest odpowiedzialna za konsekwencje swojego
                      działania, a nie osoby, które usiłują przywrócić ustalony porządek. Jak się
                      mieszka w bloku, to trzeba się dostosować do wewnętrznych ustaleń mieszkańców,
                      przepisów przeciwpożarowych itp. Jak się nie podoba, to zawsze można zamieszkać
                      w domku jednorodzinnym gdzieś w Bieszczadach, gdzie nie będzie dookoła
                      uciążliwych sąsiadów, którym przeszkadzają wózki/palenie na korytarzu/głośna
                      muzyka i inne takie.
                  • cherry.coke Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 11:38
                    I co, teraz bedziesz zawsze takiego uzywac? Akurat.
                    • tezmamtakawrednasasiadke Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 11:44
                      A co w tym dziwnego? Widziałam dziwniejsze.
              • fra_mauro Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 12:06
                Wieje zgroza jak sie czyta te niektore "wilcze" posty, pelne
                swietnych rad, jakby tu sasiadce ( i jej dziecku !)dowalic i
                upieprzyc zycie. A to wszystko pisza klatkowe estetki, milosniczki
                Wielkiego Ladu i Porzadku, zapewne tez wzorowe mamusie, ktorym
                radosc niepomierna sprawia wskakiwanie jednym susem na 5 pietro z
                wozkiem i dziecieciem na plecach 2-3 razy dziennie.A skoro ja jestem
                taka d.a i bez sensu zasuwam ze sprzetem w gore i w dol, wiec i od
                innych to wyegzekwuje, chocby po trupach. A ze sie komus innemu po
                prostu tak nie chce i woli przeznaczac energie na cos innego- to
                swiete oburzenie i jek. Wozek stac nie moze wiec co robimy ?:
                wyprowadzamy, oblewamy, podpalamy, przywiazujemy, spuszczamy ze
                schodow, dewastujemy, chowamy aby sie wystraszyla itp. smieszno-
                straszne bzdury. Horror. Nie na darmo mowia,ze najgorszym wrogiem
                kobiety jest inna kobieta.
                • cherry.coke Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 12:18
                  > A ze sie komus innemu po
                  > prostu tak nie chce i woli przeznaczac energie na cos innego-

                  No to od jutra wszystkie wozki z bloku powinny stac w tym miejscu. Przeciez
                  mamom wszelkim moze sie nie chciec i wola przeznaczac energie na cos innego. A
                  ze sie nie da wejsc i wyjsc z budynku, o piwnicy juz nie mowiac...

                  Na szczescie wiekszosci sie jakos chce. To sie nazywa zasady wspolzycia
                  spolecznego. Smieci tez przeciez mozna zostawiac przy wejsciu do piwnicy, do
                  smietnika tak daleko biednemu tacie - a komu sie nie podoba, to niech sobie noga
                  przesunie.
                  • 3-mamuska Wstawiac wozek do wozkowni 29.10.09, 13:48
                    Przyszla mi do glowy pewna mysl ,wstawiajac swoj wozek do wozkowni wstaw i jej
                    ,nie zniszczysz go dziecku,a sasiadka pomysli ze ukradli,naszuka sie,a jak kogos
                    spyta to powiedziec ze jest tam gdzie jego miejsce.Zanim dorobi klucz do
                    wozkowni minie troche czasu.
                • anulla1 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 12:25
                  Czy gdyby analogiczna sytuacja miała miejsce na blokowym parkingu, a
                  którym ktos z sasiadów zastawaiałby, albo utrudniał przejazd, tylko
                  dlatego że nie chce mu sie gdzie indziej parkować, też byłoby wsród
                  tyle wyrozumiałych pań?
                  • fra_mauro Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 12:40
                    " a gdyby tutaj pana synek odlatywal z grupa kolegow i wszyscy
                    chcieliby go pozegnac , to co by bylo ? Tylko nie mowcie,ze nie
                    macie synka, bo zawsze miec mozecie (sprawdzic, czy nie ksiadz)" To
                    tyle cytatow z "Misia". Po co takie kontrargumenty nieadekwatne do
                    przedstawionej sytuacji ? Przeciez nikt tu nie wystepuje przeciw
                    porzadkowi czy regulaminowi danego domu, tylko przeciw SPOSOBOWI, w
                    jaki sie chce go egzekwowac i bezwzglednemu rygoryzmowi, ktory nie
                    pozwala dostrzegac zwyklego czlowieka i -byc moze - prawdziwych
                    przyczyn, dla ktorych postepuje inaczej niz wiekszosc. Zdrowy
                    rozsadek i realna ocena sytuacji przede wszystkim ! Byc moze
                    rzeczywiscie w przypadku sytuacji autorki postu "jest cos na rzeczy"
                    ale sposob, w jaki to przedstawia daje powody by sadzic, ze dziala
                    na wyrost, wyolbrzymia problem powodowana mysleniem- skoro ja MUSZE
                    do wozkowni ( piwnicy czy jeszcze gdzie tam) to ona tak samo bedzie
                    robic i mam gdzies jej klopoty.
                    Jesli rzeczywiscie jest jakies realne utrudnienie/ zagrozenie
                    spowodowane przez wozek- pisze sie do Zarzadu Wspolnoty (
                    Spoldzielni) rzeczowe pismo i dopilnowuje, aby byla reakcja, a nie
                    frustruje sie na jakim publicznym forum internetowym.
                    • cherry.coke Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 12:46
                      > na wyrost, wyolbrzymia problem powodowana mysleniem- skoro ja MUSZE
                      > do wozkowni ( piwnicy czy jeszcze gdzie tam) to ona tak samo bedzie
                      > robic i mam gdzies jej klopoty.

                      Jakie klopoty? Cytat z zastawiajacej mamy: "nie chce jej się, bo jest ciężki".
                      Pokaz mi lekki wozek, ktory z piesnia na ustach nosi sie jedna reka....

                      Przerazajace to jest, jak niektorzy potrafia dziecku od malutkiego
                      zademonstrowac na wlasnym przykladzie, ze zasady sa dla innych, ale nie dla nas,
                      bo my wiemy swoje i wolimy swoje lenistwo.
                • mal_art Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 12:39
                  Moim zdaniem zgrozą wieje, że matka dziecku (jak mniemam osoba dorosła, a w
                  każdym razie pełnoletnia) nie potrafi dogadać się z sąsiadami i przyjąć do
                  wiadomości, że jej niefrasobliwie zostawiany na klatce schodowej wózek może
                  innym użytkownikom tejże klatki przeszkadzać. Podejście "moja wygoda jest
                  najważniejsza, a inne frajerki niech zasuwają z wózkami na dół". Jeśli wózkownia
                  jest w piwnicy (idiotyzm), to po pierwsze pani nie musi nosić wózka na 5 piętro,
                  a po drugie można walczyć o jej przeniesienie w administracji/u zarządcy
                  budynku, ale nie w taki sposób, żeby przeszkadzać wszystkim innym mieszkańcom.
                  Ba! Gdyby pani zechciała poruszyć tę sprawę z innymi mamami, mieszkającymi w tym
                  bloku, może razem udałoby im się wywalczyć wózkownię na parterze, albo
                  przynajmniej sensowny zjazd dla wózków na schodach do piwnicy. Ale po co? Lepiej
                  patrzyć tylko na czubek własnego nosa i lamentować jak to człowiek człowiekowi
                  wilkiem (bo śmie się upomnieć o takie drobiazgi, jak niezastawianie zbędnymi
                  gratami jedynej drogi ewakuacyjnej w razie pożaru).
                  PS Gdyby rzeczywiście człowiek był człowiekowi wilkiem, to możnaby to określić
                  jako wyraźny postęp w naszych stosunkach społecznych. Wilcze sfory raczej
                  opierają swoje funkcjonowanie na współpracy, a nie na utrudnianiu sobie nawzajem
                  życia.
                  • tezmamtakawrednasasiadke Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 13:04
                    A ja myślę, że ulakota z tą drogą ewakuacyjną i p.poż. przesadza.
                    Poza tym nie wierzą, żeby dziewczyna zostawiała wózek na środku
                    klatki. Aha i jeszcze jedno, u nas np. wózkownia jest w głębokiej
                    piwnicy, schodki tak wąziutkie, że ledwo przejść z wózkiem, a w
                    wózkowni miejsce na DWA mocno ściśnięte wózki (jak maja złożone
                    rączki). Nprawdę nie rozumiem porównywania zostawiania wózka na
                    klatce do palenia na klatce, czy hałasowania (głośna muzyka).
                    Przecież wózek to nie szafa, a w dodatku jest na kółkach i w
                    przypadku znoszenia czy wynoszenia do piwnicy większych rzeczy można
                    go przesunąć. Ja naprawdę nie rozumiem w czym ta kobieta widzi
                    problem i po co szuka dziury w całym. Dziecko wyrośnie z wózka i
                    wózek zniknie. Nie może po prostu przeczekać tego okresu. Wątpię,
                    aby w tym czasie nastąpiły kataklizmy typu pożar, czy powódź.
                    Najpierw niech Pani ulakota odpowie sobie, czy ona jest zawsze w
                    pożądku do innych sąsiadów.
                    • cherry.coke Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 13:10
                      > przypadku znoszenia czy wynoszenia do piwnicy większych rzeczy można
                      > go przesunąć.

                      Wiec caly budynek bedzie go kilkadziesiat razy dziennie przesuwal, bo
                      wlascicielka nie moze dwa razy zestawic? Hehe, logika.

                      > Dziecko wyrośnie z wózka i
                      > wózek zniknie. Nie może po prostu przeczekać tego okresu.

                      Jak to zniknie, przeciez nastepna leniwa sasiadka tez ma prawo sie tam
                      pozastawiac. Wlasciwie czemu nie dwie, a moze trzy?
                      • tezmamtakawrednasasiadke Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 13:28
                        > Wiec caly budynek bedzie go kilkadziesiat razy dziennie przesuwal,
                        bo
                        > wlascicielka nie moze dwa razy zestawic? Hehe, logika.
                        Nie wiem, gdzie Ty mieszkasz, ale wątpię, żeby wszyscy
                        (kilkadziesiąt razy - wszyscy, może niektórzy kilka razy) lokatorzy
                        codziennie schodzili do piwnicy.

                        Jak to zniknie, przeciez nastepna leniwa sasiadka tez ma prawo sie
                        tam
                        > pozastawiac. Wlasciwie czemu nie dwie, a moze trzy?

                        Dlaczego uważasz, że leniwa - może sa powody, dla których nie może
                        wnosić tego wózka, a nie musi się z tego tłumaczyć sąsiadce.
                        Zwłaszcza jak sąsiadka jest czepliwa i szuka dziury w całym.

                        Poza tym musiałaby to być strasznie płodna klatka, żeby non stop
                        były dzieci.

                        LUDZIE TROCHĘ WIĘCEJ WYROZUMIAŁOŚCI. Nie znacie wszystkich aspektów
                        sprawy i opini drugiej strony, a już wydajecie wyroki. Sytuacje
                        życiowe są różne, a już psy wieszacie, bo dziewczyna leniwa, bo
                        zostawia wózek. Nie wszystkie kobiety so supermenki, które mają
                        siły, by np. 2 razy dziennie wnosić i wynosić wózek, dziecko, jakąś
                        torbę.
                        Dal mnie większość wypowiedzi jest co najmniej szokująca.
                        • cherry.coke Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 13:38
                          > Dlaczego uważasz, że leniwa - może sa powody, dla których nie może
                          > wnosić tego wózka, a nie musi się z tego tłumaczyć sąsiadce.

                          To niech sie nie tlumaczy, tylko niech znosi.

                          > Zwłaszcza jak sąsiadka jest czepliwa i szuka dziury w całym.

                          Sasiadka ma swieta racje - a zaloze sie, ze nie czepialaby sie, gdyby mama byla
                          niepelnosprawna, chora czy po wypadku. Utrudnianie zycia wszystkim dookola z
                          powodu czystego lenistwa jak najbardziej zasluguje na "czepianie sie". Widze, ze
                          w twoim swiatopogladzie wygrywa najbardziej leniwy i bezczelny. Gratulacje!
                          • tezmamtakawrednasasiadke Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 13:41
                            Widze, z
                            > e
                            > w twoim swiatopogladzie wygrywa najbardziej leniwy i bezczelny.
                            Gratulacje!
                            A skąd takie wnioski?
                            Gdyby była ślepa lub bez nogi, to byś ją usprawiedliwiła, ale jak ma
                            choroby których nie widać to juz nie.
                            • cherry.coke Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 13:49
                              > A skąd takie wnioski?
                              > Gdyby była ślepa lub bez nogi, to byś ją usprawiedliwiła, ale jak ma
                              > choroby których nie widać to juz nie.

                              Po pierwsze, skad u licha wiesz, ze ta pani jest na cokolwiek chora, skoro sama
                              przyznaje, ze nie? Ale ty wiesz lepiej od niej, w zyciu jej nie spotkawszy?
                              Po drugie, napisalam jak byk "niepelnosprawna, chora czy po wypadku". Czytamy,
                              czytamy!
                    • mal_art Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 14:04
                      Nie, założycielka wątku nie przesadza. O ile mi wiadomo, na korytarzach w
                      budynkach wielorodzinnych nie powinno stać nic. Ani rowery, ani wózki, ani
                      szafki na buty czy co tam sobie ludzie wystawiają. Właśnie ze względu na
                      przepisy przeciwpożarowe. Ludzie w Kamieniu Pomorskim trzymali tak swoje rzeczy
                      i wszyscy wiemy, jak się to skończyło... Gdyby nie te graty, z płonącego budynku
                      mogłoby uciec więcej osób, a na pustym korytarzu pożar nie rozprzestrzeniałby
                      się tak szybko.
                      Też nie wiem, jak wygląda blok założycielki wątku, ale jestem w stanie ruszyć
                      głową i wyobrazić sobie sytuacje, w których zostawiony koło wejścia do piwnicy
                      wózek może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa. Przede wszystkim dlatego, że
                      stojąc w drzwiach do piwnicy zastawia dostęp do hydrantu (gaśnice strażackie i
                      beczkowozy nie są bez dna, w każdym budynku powinno być jakies awaryjne ujęcie
                      wody, zazwyczaj jest w piwnicy). Pomijając kwestię hydrantu: wybuch pożaru,
                      wszyscy uciekają z budynku, kogoś trzeba nieść
                      (poszkodowany/chory/niepełnosprawny) i wózek zastawia drogę ewakuacyjną, przez
                      co traci się cenne sekundy (w przypadku pożaru naprawdę cenne). Inna sytuacja:
                      wybucha pożar na górze, ale w piwnicy ktoś jest - i nie może z niej wyjść, bo
                      wyjście zastawia mu wózek. Dym, czad, temperatura - przeżycie człowieka to może
                      być kwestia sekund. Jeszcze inna sytuacja: wybucha pożar w piwnicy - wózek
                      przeszkadza strażakom w dostaniu się do miejsca pożaru. Tak, każdy myśli "nam
                      się to nie przydarzy". Skąd wiesz, że się nie przydarzy? Właśnie po to są
                      przepisy przeciwpożarowe, żeby miliony takich, którym się wydaje, że im się to
                      nie przydarzy nie ucierpiały znacznie bardziej...
                      A poza tym jestem w stanie zrozumieć, że sąsiadom wózek przeszkadza. Skoro
                      wózkownia znajduje się w piwnicy, to wózek stojący w wejściu do piwnicy
                      przeszkadza w przejściu innym mamom z wózkami, ludziom z rowerami, ludziom,
                      którzy po coś (słoik z dżemem, ozdoby choinkowe, skrzynkę z narzędziami) do
                      piwnicy schodzą. Co z tego, że dziecko tej sąsiadki wyrośnie? Ich dzieci też
                      wyrosną i już nie będą potrzebowały wózków, a one - wózkowni. Zresztą, mam
                      poważne podejrzenia, że jak sąsiadka zabierze wózek, to po to, żeby na jego
                      miejscu postawić rowerek dziecinny (też jej się nie będzie chciało go nosić).
                • jowita771 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 15:25
                  > swiete oburzenie i jek. Wozek stac nie moze wiec co robimy ?:
                  > wyprowadzamy, oblewamy, podpalamy, przywiazujemy, spuszczamy ze
                  > schodow, dewastujemy, chowamy

                  nie potrafisz czytać czy jak?
                  Przecież autorka pisała, że były rozmowy, kartki i nic nie działa.
    • zuzanka89 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 13:04
      Ja w tej sytuacji chyba zrobila bym zdjecia i pisala listy do
      zarzadcy budynku o "odblokowanie wejscia do wozkarni/piwnicy". Jesli
      nie tylko Tobie to przeszkadza to popros sasiadow o to samo albo
      napiszcie list wspolnie. Mozesz dodatkowo postarac sie o jakies
      pismo od strazy pozarnej by bardziej zarzadce zmotywowac.
    • kawka74 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 13:45
      Ciekawe.
      Ciekawe jest założenie, że na pewno pani nie znosi wózka, bo cierpi na jakieś potężne dolegliwości, które jej to uniemożliwia, a Ulakota złośliwie się czepia, nie sprawdziwszy uprzednio stanu zdrowia sąsiadki.
      Rozumiem, że żyjecie w świecie, w którym nie istnieją osoby leniwe, bezmyślne, bezczelne albo zwyczajnie głupie?
      • lola211 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 16:00
        Gdyby to nie byl wozek, a rower dajmy na to, wlasciciel pojazdu
        zostalby okrzykniety wrednym bezmyslym egoista.Ale ze chodzi o wozek
        i mamuske to nagle polowa forumowiczek sie zerwala do obrony- na
        zasadzie solidarnosci.
        Gdyby nic nie dzialalo,sama osobiscie bym ten wozek wystawila za
        drzwi wejsciowe, na chodnik.Skoro wlascicielka ma za nic innych, nie
        ma sie co patyczkowac.
        • kawka74 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 16:06
          Ale ze chodzi o wozek
          > i mamuske to nagle polowa forumowiczek sie zerwala do obrony- na
          > zasadzie solidarnosci.

          A bardzo możliwe. Ja bym się wściekła tak z okazji wózka, jak i każdej innej zawalidrogi. Niszczycielskie akcje ani mi w głowie, ale w porozumieniu z sąsiadami postawiłabym jakąś zawalidrogę właśnie, żeby pani nie mogła tak łatwo wyjechać. Może coś by zrozumiała.
    • ania77732 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 20:38
      Mialam dzis taka sytuacje... dziecko po szczepieniu, malutkie - zaczelo mi wyc
      w polowie drogi do domu, drze sie jak opentane...biegne z wozkiem do domu a tam
      na malutkiej klatce dwa pozostawione wozki! zanim je poprzesuwalam i wlecialam
      do domu dziecko juz sie zachodzilo i przyrzeklam sobie ze jutro jak te wozki
      dalej beda staly ( a stoja cale dnie) to je wykopie z klatki!!!
    • nikki30 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 21:13
      Wspólnota może wywieźć na koszt lokatora rzeczy poustawiane na klatkach
      schodowych, a tym bardziej w ciągach komunikacyjnych lub na drodze przeciwpożarowej.
      • jagabrysia2 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 29.10.09, 22:42
        Ale jesteście złośliwe! Ja też często zostawiam wózek na klatce. Wejścia nie
        blokuje, ale, gdyby ktoś chciał wejść do piwnicy np. z jakimiś meblami czy czymś
        bardzo dużym, musiałby go przesunąć. Pytałam sąsiadów i nawet gospodarza domu,
        który zmywając klatkę, musi go przestawiać, czy nie przeszkadza. Wszyscy
        odnieśli się ze zrozumieniem i stwierdzili, że im nie przeszkadza. Ale gdyby
        ktokolwiek choćby się skrzywił czy powiedział mi chociaż słowo, że mu się to nie
        podoba czy przeszkadza, targałabym go do wózkowni, która jest na poziomie
        piwnicy i już.
        Z tą dziewczyną też pewnie można po prostu pogadać i nie będzie żadnej królewny
        udawać, tylko postara się ten wózek zostawiać na klatce tylko w ostateczności.
        Trochę wiary w ludzi... smile
        • marghe_72 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 30.10.09, 00:44
          jagabrysia2 napisała:

          > Z tą dziewczyną też pewnie można po prostu pogadać i nie będzie
          żadnej królewny
          > udawać, tylko postara się ten wózek zostawiać na klatce tylko w
          ostateczności.
          > Trochę wiary w ludzi... smile

          Zdaje się, że rozmowy miały miejsce niejednokrotnie.
          Złosić sprawę do administracji
          Jeśli faktycznie wózek blokuje przejscie / stanowi zagrożenie itp
          administracja powinna się z tym uporać
          • ll66 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 30.10.09, 06:56
            skad sie biora takie upierdliwe baby ?
        • cherry.coke Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 30.10.09, 10:30
          > Ale jesteście złośliwe! Ja też często zostawiam wózek na klatce. Wejścia nie
          > blokuje, ale, gdyby ktoś chciał wejść do piwnicy np. z jakimiś meblami czy czym
          > ś
          > bardzo dużym, musiałby go przesunąć. Pytałam sąsiadów i nawet gospodarza domu,
          > który zmywając klatkę, musi go przestawiać, czy nie przeszkadza. Wszyscy
          > odnieśli się ze zrozumieniem i stwierdzili, że im nie przeszkadza. Ale gdyby
          > ktokolwiek choćby się skrzywił czy powiedział mi chociaż słowo, że mu się to ni
          > e
          > podoba czy przeszkadza, targałabym go do wózkowni, która jest na poziomie
          > piwnicy i już.

          No to fajnie zrobilas, porozumialas sie z sasiadami i jesli naprawde nikomu nie
          przeszkadza (bo np. akurat nikt na twojej klatce nie wnosi niczego codziennie do
          piwnicy) to pewnie, ze niech sobie stoi.

          > Z tą dziewczyną też pewnie można po prostu pogadać i nie będzie żadnej królewny
          > udawać, tylko postara się ten wózek zostawiać na klatce tylko w ostateczności.
          > Trochę wiary w ludzi... smile

          No wlasnie autorka pisze, ze liczne proby nic nie daly, wiec nie kazda mama ma
          zdrowe podejscie jak ty smile
        • lola211 Re: Wyjątkowo uparta i niereformowalna sąsiadka 30.10.09, 10:47
          > Ale jesteście złośliwe!

          A ty nie potrafisz czytac.

          Stoi jasno- pannie nie raz uwage zwrocono, a ona dalej swoje.
          Czyli- przeszkadza sasiadom i koniec.

          U mnie na klatce schodowej stoi wozek, 2 rowery - ale jest full
          miejsca i nikomu to nie przeszkadza.A tu wózek zawadza- taka
          subtelna róznica.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka