Dodaj do ulubionych

czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miastem?

03.11.09, 14:48
strasznie lubię to forum bo gadacie tu o wszystkim,nie tylko o dzieciach
smileZatem pozwalam sobie zarzucić temat do dyskusji który zaprząta mą głowę -
czy mieszczuch wychowany w mieście, w bloku odnajdzie się we własnym domu na
obrzeżach miasta, na skraju lasu?
Czy mając dzieci (małe, 6lat i niemowlak) takie posunięcie życiowe jest dobre?
Wiem, odpowiedź brzmi co kto lubi. Trzeba wozić dzieci do szkoły/przedszkola,
trzeba jeździć do przychodni, trzeba dmuchać do sklepu, do biblioteki itp. Nie
ma placu zabaw do którego przyzwyczajone jest starsze dziecię (nie o sam plac
tu chodzi ale o dzieci, ludzi, towarzystwo). Do tej pory mieszczuch miał to
wszystko pod nosem. Wiem, że dzieci kiedyś urosną i będą samodzielne ale to
kiedyś mnie jakoś nie przekonuje i wydaje mi się wiecznością.Czy ktoś z Was
poczynił taki ruch i potem żałował/ nie żałował?
Obserwuj wątek
    • modrooczka Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 14:53
      Sama bym się nie wyprowadziła, co innego dom w mieście - to chętnie. Życie w
      samochodzie jest nie dla mnie. Znam kilka osób, które się wyprowadziły i
      żałowały. Twierdzili że trzeba było zainwestować w domek na Mazurach a nie się
      szarpać. No ale ci znajomi mieszkają w sypialniach typu Józefosław pod Warszawą
      - miejsca bez żadnej infrastruktury. Wiem, że inaczej się mieszka powiedzmy w
      Milanówku, gdzie są przedszkola, szkoły i dobre liceum.
      • zocha16 Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 15:37
        A ja własnie uciekłam z takiego Milanówka do Warszawy - nigdy nie
        żałowałam i nigdy (na dzień dzisiejszy) nie wróciłabym z dużego miasta
        na peryferia czy do małego miasteczka, własnie z wygody i bliskości
        wszystkiego dookoła.
      • deela Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 04.11.09, 21:15
        > szarpać. No ale ci znajomi mieszkają w sypialniach typu Józefosław pod Warszawą
        to nie sypialnia tylko jakas straszna pomylka tam nie ma NIC :o
    • margotka28 Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 14:55
      ja mieszczuch wyprowadziłam się pod miasto. Nie żałuję. Wiedziałam,
      czego się spodziewać.
      Fakt, trzeba się trochę nagimnastykować czasami z dojazdami ale poza
      tym jest ok. Mam to co chciałam. Ciszę, spokój, las nieopodal. A do
      miasta 5 km. No i w mojej wsi jest plac zabaw tongue_out:
      Ja ci nie doradzę, sama musisz wiedzieć czy ci się spodoba czy nie.
      Są plusy, są minusy. Dla mnie cisza i przestrzeń jest bezcenna.
      Warta pewnych niedogodnień.
      • margotka28 Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 15:04
        aha i żeby nie było nie dojeżdżam do miasta godzinę, tylko 20 minut.
        Niedogodność polega na tym, że jak się nie ma samochodu to ciężko
        się wyrwać.
        • kiwukiwu Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 15:11
          rozpatruje kupno domku blisko Warszawy, właściwie to jeszcze jeszcze obrzeża. do
          "miasta" jest z 5 km. Jeżdżą też 2 autobusy miejskie.
          • burza4 Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 15:40
            w przypadku Warszawy odległość to żaden miernik. Czas dojazdu z
            Piaseczna jest bestialski, z innego miejsca może być
            nieporównywalnie krótszy.

            Warto, ale nie za cenę spędzania większości czasu wolnego w
            samochodzie.
      • mal_art Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 15:15
        Ja - dziecko do 5 roku życia miejskie - wyprowadziłam się na totalne
        przedmieście, ostatnie chałupy miasta - sąsiedzi hodowali drób i świnki, dookoła
        pola i las. Podobno wraz z siostrą zareagowałyśmy paniką, kiedy kogut usiadł na
        płocie i zapiał wink Dotychczasowa infrastruktura była taka sobie (jedna
        niewielka szkoła podstawowa, placu zabaw, parku brak, sklepy, biblioteka dość
        daleko, blisko to był tylko kościół, w budowie zresztą). Wkrótce potem w okolicy
        wybudowało się spore osiedle mieszkaniowe, ze szkołą, sklepami, biblioteką,
        placami zabaw itd, ale w sumie z tego wszystkiego przydała się szkoła i sklepy,
        bo już nauczyłam się, że najlepsza zabawa jest w ogródku sąsiadów, a nie na
        placu zabaw, a starą, dość odległą, bibliotekę bardzo polubiłam (no i miała
        bogatszy księgozbiór od nowej). Ja sobie bardzo tę podmiejskość, bliskość lasu,
        ogródek dookoła domu, większą przestrzeń w domu chwaliłam - tym bardziej, że to
        jednak nie był żaden koniec świata, jeździły i jeżdżą autobusy, ostatnio nawet
        pociągi podmiejskie się zatrzymują (a to bardzo wygodna forma komunikacji,
        dojeżdżam do centrum miasta i nie stoję w żadnych korkach). Chociaż dojazdy do
        szkoły średniej, na studia, na zakupy do centrum miasta zabrały mi trochę czasu
        i energii. Wyprowadziłam się do innego miasta, ale dość szybko przekonałam męża
        do przeprowadzki do nieźle skomunikowanego miasteczka w aglomeracji, tu
        wprawdzie mieszkamy w bloku w centrum - ale marzy mi się domek na obrzeżach.
        Pożyjemy, zobaczymy.
        Jeśli zastanawiasz się nad konkretną lokalizacją swojego "wymarzonego domku", to
        weź pod uwagę właśnie te dojazdy (nie tylko takie, jakie są teraz, ale co
        przewiduje się w przyszłości) i w ogóle dalsze plany rozwoju okolicy (taka
        właśnie budowa osiedla w pobliżu ma swoje plusy i minusy). Plac zabaw czy park
        są już mniej ważne, bo dzieci poznają nowych kolegów i mogą się równie dobrze
        bawić bez żadnej "infrastruktury". No i ważna jest odległość od szkoły
        podstawowej - gimnazjalista czy licealista spokojnie dojedzie wszędzie
        komunikacją miejską, będzie już samodzielny, a podstawówkowicza trzeba jednak
        przynajmniej początkowo odprowadzać i przyprowadzać, czasem dwa razy dziennie
        (jak są jakieś zajęcia dodatkowe, imprezy, dyskoteki).
    • bri Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 15:04
      Przejedź sobie w porannych godzinach szczytu trasę dom-przedszkole-
      praca i odwrotnie po południu. Ja nienawidzę marnować czasu na
      dojazdy i żaden ogródek nie wynagrodziłby mi dodatkowych dwóch
      godzin straconych codziennie na stanie w korku. Ale nie wiem w jakim
      mieście mieszkasz i czy w ogóle będziesz musiała codziennie do niego
      dojeżdżać, więc może warto.
      • margotka28 Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 15:09
        bri napisała:

        >Ja nienawidzę marnować czasu na
        > dojazdy i żaden ogródek nie wynagrodziłby mi dodatkowych dwóch
        > godzin straconych codziennie na stanie w korku.

        Bri - nie każdy mieszka w Warszawie wink
        • bri Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 15:24
          Wiem, przecież pisałam, że to zależy od miasta.
    • mruwa9 Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 15:08
      Bylam od urodzenia mieszczuchem, nigdy nie mieszkalam w domu
      jednorodzinnym, tylko w wiezowcach, w duzym miescie, obecnie
      mieszkamy za miastem, we wlasnym domku, tuz przy lesie, bliziutko do
      czysciutkiego jeziora z kapieliskiem, mamy atmosfere wakacji przez
      caly rok na okraglo. Kocham to miejsce i juz nigdzie nie mam zamiaru
      sie przeprowadzac smile Wada jest koniecznosc posiadania dwoch
      sprawnych samochodow, choc do miasta mozemy dojechac w kilka-
      kilkanascie minut, wiec na dobra sprawe wystarczylby rower, tylko
      zeby zrobic zakupy i pozbierac dzieci rower nie wystarczy. No i
      trzeba samemu wozic dzieci, bo do autobusu kawalek. Trzeba tez miec
      zapasy niemal wszystkiego, bo najblizszy sklep lezy 5km od domu, ale
      poza tym jest cudnie i do miasta bym juz wracac nie chciala.
    • miminko Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 15:28
      jak patrze na ludzi, ktorzy podjeli taka decyzje, mam wrazenie, ze to nie dom
      jest dla nich tylko oni dla domu, tyle to wyrzeczen, pracy bez konca, ladowania
      kasy. do tego poczucie izolacji, blaganie znajomych, zeby wpadli, odwiedzili,
      dzieci i tak chca do rowiesnikow glownie wiec je trzeba do nich transportowac,
      no i ta cisza i spokoj - czlowiek nie moze uciec od wlasnych mysli wink
      dla mnie tracenie czasu na dojazdy jest przewazajacym argumentem na nie. nie
      chcialabym spedzic zycia na dojezdzaniu i okupywac kazdej 'miejskiej'
      przyjemnosci taka sama iloscia czasu spedzona na dojazd. a jak chcesz zyc
      lokalnie, to masz maly wybor: szkol, sklepow, lekarzy, atrakcji kulturalnych.
      • joxanna Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 15:37
        Ja wychowałam się 'prawie na wsi' i było to dla mnie przykre. Teraz mieszkam w mieście i uwielbiam to, że pod domem mam fajne, takie osiedlowe sklepiki, gdzie mnie znają, w przedszkolach mogę przebierać, w szkołach też, do pracy jadę pół rodziny przez park rowerem - zamiast godzinę w korkach.

        Dla mnie to była trauma - dzieciństwo spędzone w samochodzie, albo czekając na rodziców (godzina w jedną stronę). Jak były samochody to ok, ale jak przez pewien czas nie było samochodów to było straszne.

        Ale moi rodzice to lubią. Brat też.

        Ja nie chcę być zmuszona mieszkać daleko od życia. Jedyny plus domu to to, że się nie ma bezpośrednich sąsiadów. Z ogrodu też korzysta się - ile - 3 godziny dziennie? I to tylko przez pół roku? O ile nie pada deszcz? Wolę sobie przejść do któregoś z parków.
      • mruwa9 Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 15:43
        zalezy jaki dom i pod jakim miastem wink Praca wokol domu jest, ale
        ta praca moze stanowic relaks i przyjemnosc, hobby (np.
        organizowanie ogrodu). Nie kazda wyprowadzka za miasto oznacza
        wyprowadzke na koiec swiata (dla nas dotarcie do centrum miasta to
        kwestia 10-15 minut, no problem), zycie towarzyskie prowadzimy
        bujniejsze, niz w miescie, bo kilkanascie minut jazdy to zadna
        przeszkoda w odwiedzinach, a jednoczesie latwiej przenocowac
        znajomych czy krewnych, gdy sie mieszka w domu i ma osobny pokoj
        goscinny, dzieki czemu nikt nikomu nie siedzi na glowie, a gosciom
        mozna zapewnic calkiem spory komfort. Nie trzeba organizowac
        wielkich wypraw ani wycieczek, zeby sobie np. pograc w badmintona
        czy pokopac z dziecmi pilke, zeby upiec ciasto z jagodami nie trzeba
        nawet domu zamykac, szybki wyskok do lasu,nie tracac z oczu domu po
        kilkunastu minutach mam uzbierany litr jagod i gotowe.
      • margotka28 Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 15:52
        może źle patrzysz. Ja znam wiele osób, które z miasta wyprowadziły
        się pod miasto i nikt z nich nie załuje swojej decyzji. Nikt się z
        tego powodu nie zażyna finansowo. Powiem więcej - metr domu kosztuje
        wiele mniej niż metr nowo wybudowanego w miarę przyzwoitego
        mieszkania. Izolacji też nie ma, bo po pierwsze są pokoje gościnne a
        po drugie taksówki w nocy a autobusy w dzień jeżdżą.
        Nie wiem o jakich miejskich przyjemnościach niedostępnych
        dla "wsioków" piszesz, że o czasie na dojazdy nie wspomnę.
        POza tym - każdy ma to co lubi, czego pragnie. Ja lubię ciszę i
        spokój, ty nie.
        • cherry.coke Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 16:01
          > Nie wiem o jakich miejskich przyjemnościach niedostępnych
          > dla "wsioków" piszesz, że o czasie na dojazdy nie wspomnę.

          Ja jako byly mieszczuch a obecnie podmieszczuch domowy chcialabym zauwazyc, ze
          roznica jednak jest - nawet jesli przedmiescie/miasteczko zalatwia podstawowe
          potrzeby, to jednak nie mozna tego porownac ze spontanem zycia w miescie, gdzie
          do resturacji schodzilo sie na dol i skrecalo w lewo, przy czym mialo sie wybor
          trzech czy czterech, do kina szlo sie na zasadzie "o jest za pietnascie siodma,
          to zobaczmy co w kinach w okolicy na siodma graja", a problem pustej lodowki czy
          ostatniej prezerwatywy smile nie istnial.

          Mieszkajac pod czy poza miastem wszystko mozna zrobic, ale wymaga to dodatkowego
          zaplanowania i zawsze kosztuje iles tam czasu. Za to odwrotnie jest z "zielonym
          wypoczynkiem", wiec co sie komu oplaca...
        • miminko Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 16:17
          luz, ja tez mieszkam w domu (w spokojnej dzielnicy duzego miasta), ale za rogiem
          mam 4 dobre restauracje a do kina ide na piechote 7 minut, do wyboru mialam 3
          dobre przedszkola w najblizszej okolicy, do tego kilka eko-sklepow i 2 niezle
          kliniki dentystyczne na sasiednich ulicach, przychodnia w odleglosci 3
          przystankow tramwajem. jak chce wyjsc spontanicznie na impreze to nie jest to
          skomplikowane przedsiewziecie logistyczne tylko czesto decyzja chwili. taksa na
          i z 'imprezy' kosztuje ok 25 zeta, a nie dwa albo trzy razy tyle. w miescie nie
          musze miec samochodu, dla mieszkajacych czesto pod miastem juz nie jeden ale dwa
          staja sie koniecznoscia.
    • cherry.coke Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 15:42
      Ja bylam zdeklarowanym mieszczuchem do trzydziestki, w apogeum mieszkalam tuz
      przy skrzyzowaniu Marszalkowskiej i Jerozolimskich w Warszawie. Zawsze
      uwielbialam rozrywki typu czytanie ksiazek w kawiarni z widokiem na ulice,
      lazenie kilometrami po ulicach bez specjalnego celu itp.

      Teraz mieszkamy w domu na przedmiesciu Dublina - dom wynajmujemy, ale za pare
      lat bedziemy kupowac podobny w tej okolicy. Do centrum dojazd 15-25 minut, a
      jednoczesnie spory ogrod, bardzo zielono i spokojnie, pol godziny spaceru nad
      morze, w naszej dzielnicy jest caly zestaw lekarzy, sklepow, szkol i
      przedszkoli, bibliotek, kawiarni, fachowcow od napraw itp. Troszke brakowalo mi
      tej latwosci wychodzenia "na miasto", ale teraz uwazam to za rozwiazanie
      idealne. Przede wszystkim zapewnia mozliwosc prawdziwego relaksu i daje
      przestrzen do oddychania. Teraz mieszkanie w miescie byloby dla mnie "kiszeniem
      sie". W kawiarniach siedze nad morzem smile

      Natomiast mieszkanie w domu naprawde daleko od miasta i "sypialni" bez
      infrastruktury albo w ogole poza miejscowosciami - gdzie trzeba duzo i
      niewygodnie dojezdzac (szczegolnie z dziecmi) oraz dowozic zakupy i towary, a
      takze bez sieci miejskiej zajmowac sie samodzielnie wszystkimi sprawami
      technicznymi - nie zdecydowalabym sie na to. Mam znajomych, ktorzy tak mieszkaja
      i niestety odbija sie to na zyciu i towarzyskim, i rodzinnym - wbrew pozorom
      rodzina nie trzyma sie razem w gniezdzie, tylko calymi dniami jest tam, gdzie
      ich aktywnosci, a ze dojazd doklada swoje...
    • mamamonika Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 16:49
      Przejedź się "tam" teraz i zobacz na ile wjazd jest możliwy. Bagno
      zamiast drogi dojazdowej najpiękniejsze skowronki obrzydza.
      Samo mieszkanie "na wsi", ale w miarę blisko miasta, z dobrą
      komunikacją, szybkim dojazdem i infrastrukturą po drodze, fajnymi
      sąsiadami BARDZO polecam. Za nic bym nie wróciła do miasta
      właściwego.
      Wyprowadzkę w totalnie "pierony" z dojazdem po rzeczonym błotku,
      brakiem podstwowej infrastruktury, sensownych sąsiadów i podobnych
      ważnych elementów przyjemnego życia bym bardzo poważnie rozważyła.
      Znam dużo osób początkowo zakochanych w swoich skowronkach, a po
      jakimś czasie klnących w żywy kamień - mimo że dom fajny i wymarzony.
    • szyszunia11 Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 16:59
      ja mieszkałam do moemntu ślubu w domu, blisko centrum. POtem przeprowadziłam się do ścisłego centrum i jest super. Tzn. stałam się chyba uzalezniona od fakty, że dosłownie wszędzie mam blisko, wszędzie chodze pieszo, mam pod nosem sklepy całodobowe, galerie handlową, kościoły, kawiarnie... no wszystko co się zamarzy. Mój mąz ma działkę niby jeszcze w mieście ale w takiej dzielnicy, że praktycznie jest to wieś. I wie już, ze nigdy nie zgodze się tam budować. W ogóle jesli kiedykolwiek przyjdzie mi się z centrum wyprowadzać, to będzie to dla mnie bardzo trudne. Nie, ja jako mieszczuchj nie radzę innemu mieszczuchowi wyprowadzać się na zadupiewink
    • 18_lipcowa1 Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 17:29
      ja jestem mieszczuchem i fatalnie sie czuje nawet w takiej wioseczce
      jak teraz mieszkam, a niby to miasto- male,ale miasto
    • lizzy Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 18:21
      Paradoksalnie więcej czasu na dojazdy traciłam mieszkając kilkaset
      metrów od pałacu kultury, bo wychodząc z domu od razu wpadałam w
      korek - odechciewało się wyjścia z domu - szczególnie o takiej porze
      roku jaką mamy teraz. Nie wspominając o tym, że nie było gdzie
      chodzić na spacery - wdychanie spalin niezbyt mnie kręci. Wszędzie
      kurz i brud i psie gówna na chodnikach. Teraz mam las, ogródek, do
      pracy 20 min samochodem, centrum handlowe i szkoła jakieś 5 min
      samochodem, basen i przedszkole 10 min na piechotę. Uwielbiam swoją
      wieś !!!! I dodam jeszcze, że słowo klucz to LOKALIZACJA.
      • marzeka1 Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 18:30
        Osobiście nie mogłabym, bo nie dla mnie dojazdy. Od kilku miesięcy mam nowe
        mieszkanie i też, szukając lokalizacji, braliśmy tylko centrum pod uwagę.
    • laminja Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 20:13
      u nas by nie przeszło. Jesteśmy zbyt wygodni. Owszem fajnie by było mieć własny
      ogród i kilkadziesiąt metrów więcej, ale nie za cenę dojazdów, korków, spędzania
      masy czasu w samochodzie. Dzieci dłużej się usamodzielniają jak mieszkają pod
      miastem, później zaczynają same jeździć do szkoły i na zajęcia dodatkowe, w tzw.
      między czasie gdzieś muszą przeczekać, bo do domu za daleko. Mimo niewątpliwych
      plusów mieszkania w domu nie przeprowadziłabym się pod miasto, a na dom w naszej
      okolicy nas nie stać - ceny zaczynają się od 3 milionów big_grin Pomijam kwestię
      kosztów i nakładu pracy jaki trzeba wnieść w utrzymanie domu.
      • laminja P.S. 03.11.09, 20:27
        ale Młociny nie są złe. Blisko do metra, blisko do dużej dzielnicy z pełną
        infrastrukturą. Dobra komunikacja. Przedszkola państwowe i prywatne, sporo
        szkół. W 10-15 minut (poza szczytem) dojedziesz do kilku dużych sklepów, paru
        kin, teatru.
    • jud.yta Od czerwca własnie tak poczyniłam :) 03.11.09, 21:28
      Jestem mieszczuchem, mam dwoje dzieci 3 i 6 lat i od czerwca
      przeprowadziłam się z bloku do domku za miasto.
      Bałam się strasznie, że ja-mieszczuch przeprowadzam się na wiochę i
      wiesz co ... jestem mega szczęśliwa.
      Nadal uważam się za mieszczucha, ale mieszkającego za miastem smile
    • beliska Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 21:57
      Od kilku lat mieszkam na wsi-4,5 km do dwóch miasteczek, 20minut do wielkiego miasta. Są plusy i minusy, ale niezaprzeczalny jest fakt, że mając dom/+kawałek ziemi/, masz coś więcej niż tylko własny kawałek podłogi, pod którą sąsiad ma sufit. Nie chciałabym wrócic do zycia w kamiennicy czy w bloku, choc nie miałabym nic przeciw, by mieć dom na wsi i mieszkanie w mieście.
      Dzieci potrafią zorganizowac się wszędzie i tym nie martwiłabym się w ogóle. Z uwagi na dzieci zawsze wybrałabym dom. Bardziej mozna obawiac się naszych przyzwyczajeń. Dom to tez więcej pracy. Bez samochodu /najlepiej dwóch/mieszkanie poza miastem jest b. uciązliwe i nie wyobrażam sobie na dłuższą metę.
    • setia Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 22:08
      do domu pod lasem wyprowadzę się jak dzieci pójdą do szkoły średniej, wcześniej
      nie ma mowy, zbyt wygodna jestem.
    • i_b13 Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 03.11.09, 22:57
      ja się odnalazłam. W grudniu miną 2 lata mieszkania na wsi, I to
      takiej prawdziwej - mieszka tu koło 500 osób. Są dwa sklepy, szkoła
      podstawowa 400 metrów od domu, przedszkole, plac zabaw słaby, ale w
      nowym roku powstanie nowy. Pola, lasy, jezioro, 2 stawy. Sarny
      podchodzące pod płoty. Cisza, gdy jej człowiekowi potrzeba. Do
      centrum miasta i jednocześnie miejsca pracy mam 12 km. Jadę od 15 do
      30 minut w zależności od ruchu. Krajowa 5 przechodzi 300 m od domu,
      oddzielona od nas piękną aleją dębową - zimą zawsze odśnieżona. Same
      plusy. W mieście jestem codziennie. Kino itp odwiedzam nie rzadziej
      niż gdy mieszkałam w mieście.
      Tu, na mojej zapyziałej wsi relaksuję się, odpoczywam, resetuję.
      Zdecydowanie wieloletni mieszczuch stał się wieśniakiem. I dobrze mi
      z tym
      • des4 wybór jest prosty 04.11.09, 08:08
        ja dla mnie wystrczy jeden argument - lato, temp. powyżej 30
        stopni...jak pomyslę o kiszeniu się w bloku/kamienicy w takie dni,
        dochodzę do wniosku ze budowa domu była jedną z moich najlepszych
        decyzji...i czym prędzej wstaję z ogrodowego hamaka po kolejne zimne
        piwo...

        argument "dostepu do kultury" tylko mnie rozsmiesza, przedmieście to
        nie głęboka wieś gdzie wrony zawracają, ile osób tak naprawde
        tydzień w tydzień chodzi to teatrow/kin/restaurcji etc...?

        oczywiście trzeba mieć samochód, najlepiej dwa...jednak jesli kogoś
        stać na dom, z tym nie powinno być problemu...
        • default Re: wybór jest prosty 04.11.09, 08:26
          Popieram des4 - posiadanie swojego domu z ogrodem pozwala
          maksymalnie wykorzystać ciepłe pory roku, które niestety niezbyt
          długie są w naszym klimacie. Otwierasz drzwi na taras - i już jesteś
          wśród drzew, na słoneczku, my mamy bardzo nasłoneczniony taras, od
          wczesnej wiosny do jesieni, a nawet w słoneczne dni zimowe można się
          tam poopalać, w ciszy, patrząc na las - zielony, kolorowy, albo
          ośnieżony smile Nie odczuwamy braku rozrywek kulturalnych w
          bezpośredniej bliskości, jak mamy ochotę na takie przeżycia, to
          wyprawa do centrum w godzinach wieczornych nie zajmuje więcej jak
          20 - 30 minut, więc bez przesady, poza tym nie nachodzi nas taka
          potrzeba zbyt często. Problemem są raczej codzienne dojazdy do
          pracy, zwłaszcza, jak ma się do przejechania całą naszą kochaną
          stolicę wzdłuż: z północy na południe smile Rano to pół biedy, po
          południu - załamka. Ale i tak wolę moją wiochę niż mieszkanie w
          bloku (w bloku mieszkałam 38 lat, na wiosze - od 7). W blokowym
          mieszkaniu najdalej po dwóch godzinach dostaję kalustrofobii.
        • laminja Re: wybór jest prosty 04.11.09, 09:43
          w starych kamienicach nie ma tego problemu. Grube mury sprawiają, że w
          mieszkaniu nie ma upałów. Zimą za to jest ciepło.

          Wszystko zależy co się na co zamienia smile) Nie da się tego uogólnić
          • des4 Re: wybór jest prosty 04.11.09, 10:47
            tu nie chodzi o upał, tylko siedzenie w 4 ścianach w rozprażonym
            miescie...

            a stara kamienica, to stara kamienica, w naszych polskich realiach,
            starość nie jest zbyt zachęcająca...
            • laminja Re: wybór jest prosty 04.11.09, 21:06
              generalizujesz. Zwłaszcza kiedy ogromny procent starych kamienic jest pięknie
              wyremontowanych. A lokalizacja to już odrębna sprawa. Mieszkam blisko centrum
              Warszawy i nie czuję, że to wielkie miasto. Otwieram okna, nie słyszę hałasu.
              Nie czuję upału, bo nasza kamienica jest otoczona drzewami. Nie widzę bloków, z
              większość okien widzę zieleń. W domach kilkorga naszych znajomych znacznie
              ciężej znosi się upały niż u nas.
    • emma_me Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 04.11.09, 08:46
      Rozważałam wyprowadzkę za miasto kiedy jeszcze nie miałam dzieci, w chwili
      obecnej kiedy są małe nie wyobrażam sobie mieszkania poza miastem. Masz w domu
      niemowlaka, jeśli zamierzasz zostać w domu to ok ale jeśli planujesz powrót do
      pracy to ktoś będzie sie musiał zając maluchem. Babcie? Musi dojechać chyba, że
      mieszka niedaleko. Jeśli żłobek to wozisz maluszka rano samochodem tj. budząc go
      bardzo wcześnie rano ( w zimę współczuję). Opiekunka, szukasz miejscowej. Drugie
      dziecko pójdzie do szkoły, albo szkoła blisko domu jeśli taka jest, ale ktoś go
      na 8 musi odprowadzić, chyba że rano pobudka i świetlica. Jeśli go dowozić np.
      bliżej dziadków to nie będzie miał kontaktu z dziećmi mieszkającymi w pobliżu.
      Nie wiem jaką masz sytuacje rodzinną ale wiele czynników musisz wziąść po uwagę.
      Moja siostra wyprowadziła się do domu i to w granicy miast, okazało się, że
      szkoła tam jest ale tak przepełniona, że są trzy zmiany ( kto zawiezie
      pierwszoklasistę na 14 do szkoły). Młodszego wozi do przedszkola do którego
      wcześniej uczęszczał. A jeszcze zajęcia poza szkolne. Wiele wiele czasu spędza a
      właściwie marnuje w samochodzie. Fajnie mieszkać za miastem ale w konsekwencji
      okazuje się, że tak naprawdę to nie korzystasz z tych dobrodziejstw natury bo
      nie masz na to czasu.
    • alabama8 Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 04.11.09, 08:53
      "Wiem, że dzieci kiedyś urosną i będą samodzielne ..."

      Samodzielne, ale pod warunkiem, że zamieszkacie w miejscu gdzie
      istnieje choćby szczątkowa komunikacja publiczna czy PKS-y, bez tego
      nie będą samodzielne do 18tego roku życia (jeśli wtedy dostaną
      pierwsze auto od taty). Wyobrażasz sobie wożenie 12-17 latka
      codziennie do szkoły i z powrotem, zwłaszcza że taki nastolatek chce
      mieć po szkole jakieś życie towarzyskie, powłóczyć się z kolegami,
      odwiedzić dziewczynę ...
      • default Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 04.11.09, 09:14
        alabama8 napisała:

        > Wyobrażasz sobie wożenie 12-17 latka
        > codziennie do szkoły i z powrotem, zwłaszcza że taki nastolatek
        chce mieć po szkole jakieś życie towarzyskie, powłóczyć się z
        kolegami, odwiedzić dziewczynę ...


        No właśnie, z dziećmi to problem, u nas też tak było - mimo, że
        córka już niby była samodzielna (miała prawie 18 lat) , ale jednak
        przy braku jakiejś w miarę dostępnej komunikacji miejskiej z
        naszej "wiochy" (najbliżsszy przystanek 3 km przez las, potem dwie
        przesiadki) - pozostała w mieście, właśnie m.in. z przyczyn które
        wymieniasz powyżej.
    • alba27 Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 04.11.09, 09:10
      Ja jestem niecierpliwa, nie lubię czekać na autobus, stać w korku
      itp. Teraz mieszkamy 15 min spacerkiem od centrum, dodam, że ja
      pracuję w centrum a zaraz obok mojej pracy jest dzieci przeszkole.
      Jak szukaliśmy działki to właśnie priorytetem była lokalizacja.
      Udało nam się znaleźć działkę 5km od ścisłego centrum ( do mojej
      pracy samochodem jedzie się 10min) a jednocześnie straszna wiochasmile
      Pole z każdej strony, słychać pianie kogutów i niedaleko ktoś hoduje
      konie. Miejsce idealne. Gdybyśmy mieli dojeżdżać 30-40min codziennie
      to zostałabym w obecnym mieszkanku, a tymczasem nasze mieszkanko już
      prawie sprzedane a na wiosnę rusza budowa.
      Mieszkamy w 250tys mieście na Śląsku.
      • ja1ja1 Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 04.11.09, 09:16
        mieszkam pod miastem, jezdze przez warszawe i uwazam ze wole jednak
        miasto. Ogrodek mi nie wynagradza korkow. Trasa poznanska rano stoi,
        bemowo cale tez. Uwazam ze nawet mieszkajac na tych dzielnicach to
        strach pomyslec. Trasa jeszcze jakos daje zyc ale gorzej w samym
        miescie, jezdze na zoliborz wiec katastrofa. nie ma tu znaczenia
        czy mieszka sie w miescie czy na wsi. Tylko na ktora godzine jedzie
        sie do pracy.
        Na 8 godzine to nie da sie poprostu dojechac.
        Chyba ze o 5,6 godz.
    • ally Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 04.11.09, 09:47
      jako dziecko i nastolatka mieszkałam na obrzeżach miasta. lokalizacja ok (15
      minut do centrum poza godzinami szczytu), ale tylko dla kogoś, kto ma samochód.
      jako nastolatka nie miałam prawa jazdy ani samochodu wink. to był koszmar, do
      głupiej kosmetyczki musiałam jechać autobusem albo prosić rodziców, którzy albo
      mieli czas, albo nie, o podwiezienie. powroty z imprez, kina, teatru zawsze
      stanowiły kłopot. nie ja jedna mam takie wspomnienia.

      obecnie istnieje owczy pęd do budowania domków na przedmieściach lub na wsi, ale
      za jakiś czas stanie się to, co można już obserwować na tzw. Zachodzie - powrót
      do miasta.
      • triss_merigold6 Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 04.11.09, 09:56
        Już to można obserwować, przynajmniej tak twierdzą analitycy rynku
        mieszkaniowego w Warszawie. Część osób, ktore kilka lat temu
        kupowało domy/segmenty w okolicach Warszawy, teraz szuka mieszkań w
        pobliżu starych osiedli. Bo mają dzieci i potrzebna jest
        infastruktura a życie w samochodzie zdążyło zmęczyć.
        Ja bym się wyprowadziła chętnie do segmentu o powierzchni 115-125m2
        max i przy linii kolejki podmiejskiej. W tej dotarcie do pracy
        zajmuje mi nie więcej niż pół godziny i uważam to za wielką zaletę
        mieszkania w dobrym punkcie komunikacyjnym.
    • teraz_asia Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 04.11.09, 10:09
      Od ośmiu lat nie jestem "mieszczuchem", początkowo, w fazie
      pionierskiej faktycznie dawało mi to w kość. Ale teraz- spoko.
      Logistycznie tez jest do rozwiązania- rano zawożę dzieci do szkoły,
      po południu małą odbiera opiekunka, duży wraca na piechotę albo
      rowerem. Do kina, centrum handlowego itp mamy 20 min drogi- jak dla
      mnie spokojnie. A "wydarzenia kulturalne" planujemy z męzem po pracy
      (obydwoje pracujemy w centrum) i po prostu wracamy późno do domu, co
      zdarza się zresztą rzadko, bo i tak mam poczucie, ze nie poświęcam
      dzieciom tyle czasu, ile powinnam.
      Ale też wieś podwarszawska nie jest taką zwyczajną wsią, raczej
      przedmieściem- jest bardzo dobra podstawówka, piękny plac zabaw,
      biblioteka i duży sklep samoobsługowy pod nosem, a także stacja
      kolejowa i przystanek autobusowy 100 metrów od domu.
      Korki są- dojeżdżam godzinę w jedną stronę- ale chyba się
      przyzwyczaiłam, bo specjalnie mnie nie irytują- przynajmniej mam
      czas dla włsnych myśli i nikt niczego ode mnie nie chce.
      Wiem, że to banalne, ale mnie naprawdę cieszy słuchanie żab i
      świerszczy w ogrodzie, opalanie się na trawniku, możliwość
      rozłożenia dzieciom wielkiego basenu czy trampoliny. Muszę nawet
      przyznać, że, o zgrozo, bardzo lubię kosić trawę i odśnieżać, i
      palić w kominku- totalnie podmiejska się zrobiłamsmile A kiedy
      rozmawiam z mężem o ewentualnej zmianie domu- to rozważamy tylko
      opcję wiejsko- podmiejską.
    • joanna_poz Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 04.11.09, 11:24
      wszystko zależy od upodobań i lokalizacji.
      my mieszkamy pod miastem, 3 km od granic miasta, 15 km od ścisłego
      centrum.
      nasze osiedle domków jest dość ucywilizowane - są chodniki, normalne
      drogi, place zabaw, małe centrum handlowe z supermarketem,
      fryzjerem, kosmetyczką, bawialnią dla dzieci.
      do apteki 5 min, do ośrodka zdrowia, przedszkola, szkoły 7 min.
      dojeżdzają tu autobusy z miasta.

      nie zamieniłabym swojego domu na żadne mieszkanie w najpiękniejszej
      lokalizacji w mieściesmile
      • papalaya nic nowego nie odkryłaś 04.11.09, 11:57
        Przedmieścia, ja sam nazwa mówi, to nie "głęboka" wieś. Chodniki czy
        też komunikacja miejska/podmiejska to standard, tak samo jak
        bliskość innej infrastruktury.
        • joanna_poz Re: nic nowego nie odkryłaś 04.11.09, 12:11
          pewnie nie.
          ale poczytaj wyżej - dla niektórych dom "pod miastem" tudzież "na
          obrzeżach miasta" (o to pyta autorka, nie o głeboką wieś) to życie
          na pustkowiu - ani sklepu, ani przedszkola, a dostępność miasta i
          jego dobrodziejstw to godziny spędzone w samochodzie.
          • des4 Re: nic nowego nie odkryłaś 04.11.09, 12:46
            bo do zakutych pał oczywiste oczywistości nie docierają...wątek o
            przedmieściu, a co poniektore wielkomiastowe cioteczki z tego forum
            zakodowane mają rodzinne wiochy in a galaxy far away...

            wlaśnie charakterystyczne jest, ze im ktoś z wiekszego zadooopia się
            wywodzi tym większy, jest "miastowym", mam kilku takich znajomych
            rodzinne miasteczka na głębokim Podlasi albo w lewo od Sieradza, a
            po kilku latach w warszawie czy inny większym mieście, miastowe
            pełna gęba "u nas w Warszawie" "wy tam na prowincji"...

            no o jest też forumowy warszawocentryzm, jakby przedmieścia tylko
            tam istniały...

            ja mieszkam na przedmieściu, w zasadzie to jeszcze miasto ale
            okolica przyłaczona administracyjnie dopiero kilka lat temu, w
            średnim mieście wojewodzkim i do pracy w centrum jadę 20 minut...
            • default Re: nic nowego nie odkryłaś 04.11.09, 14:35
              des4 napisał:

              > bo do zakutych pał oczywiste oczywistości nie docierają...wątek o
              > przedmieściu, a co poniektore wielkomiastowe cioteczki z tego
              forum zakodowane mają rodzinne wiochy in a galaxy far away...
              >wlaśnie charakterystyczne jest, ze im ktoś z wiekszego zadooopia
              się wywodzi tym większym jest "miastowym", >

              O to właśnie, trafiłeś w sedno. Ja jestem miastowa - no może nie
              centralnie smile ("My z Marymontu" smile, ale wiochę (przedmieście)
              wybrałam, bo tak mi lepiej pasuje, a te argumeny - "bo bliżej do
              kina, teatru i restauracji" są naprawdę śmieszne i co najmniej
              małomiasteczkowe.
              • ally Re: nic nowego nie odkryłaś 04.11.09, 14:50
                każdy temat jest dobry, żeby się dowartościować, co nie? wink ale wiesz, takie
                dowartościowywanie się miejscem pochodzenia/zamieszkania to też
                małomiasteczkowość smile

                co jest śmiesznego w argumencie, że mieszkając w centrum masz blisko do
                restauracji, sklepu, teatru czy kina?

                argument des4 można odwrócić i stwierdzić, że na wieś i do własnego ogródka
                ciągnie blokersów z zaszczanych klatek, których podnieca kawałek ogródka. tak
                samo "trafia to w sedno" wink

                ja akurat mieszkam od urodzenia w dużym jak na polskie warunki mieście i lepiej
                mi w zatłoczonym centrum niż w dzielnicy domków jednorodzinnych z ogrodami 15
                minut samochodem od centrum.
              • cherry.coke Re: nic nowego nie odkryłaś 04.11.09, 14:59
                > O to właśnie, trafiłeś w sedno. Ja jestem miastowa - no może nie
                > centralnie smile ("My z Marymontu" smile, ale wiochę (przedmieście)
                > wybrałam, bo tak mi lepiej pasuje, a te argumeny - "bo bliżej do
                > kina, teatru i restauracji" są naprawdę śmieszne i co najmniej
                > małomiasteczkowe.

                E tam, ja tez stolyczna (centralnie-poludniowo) i jak mieszkalam w centrum
                miasta, to rzeczywiscie z atrakcji tych i innych korzystalam i to bardzo czesto,
                i bardzo spontanicznie. Rowniez np. znoszac sobie stosy ksiazek z kilku
                bibliotek (w szczycie bylam zapisana do 8 w centrum i na Mokotowie) albo z racji
                hobby robiac regularne obchody sklepow specjalistycznych.

                Teraz sobie troche przewartosciowalam i wazniejsze jest co innego, ale nie da
                sie zaprzeczyc, ze miasto ma swoj klimat i energie, ktorych na przedmiesciu czy
                na wsi nie ma i juz, z definicji. Rozumiem, ze dla kogos moze to byc priorytet -
                dla mnie przez dlugi czas byl i w innych okolicznosciach moze by pozostal.
        • ally Re: nic nowego nie odkryłaś 04.11.09, 12:22
          komunikacja miejsca na przedmieściach jeździ rzadko, a "inna infrastruktura"
          jest zwykle ograniczona albo wcale nie jest aż tak blisko (np. kiosk wcale nie
          jest pod domem i trzeba po gazetę w sobotę spacerować 10 minut). mnie to
          wkurzało i nikt mnie nie zmusi do powrotu na zadupie, ale rozumiem, że niektórym
          to nie przeszkadza.
          • des4 Re: nic nowego nie odkryłaś 04.11.09, 12:49
            dlatego wlaśnie na przedmieściach cioteczko mieszkają ludzie
            posiadający samochody...

            i szkoda że cię to wkurzało, bo parę kilo byś straciła na tych
            dziesięciominutowych spacerkach, na ale widać że pół kilometra to
            dla niektorych za wielki problem, lepsze jest blokowisko i zasikana
            klatka schodowa...bo to nie zadoopie...
            • ally Re: nic nowego nie odkryłaś 04.11.09, 13:03
              > dlatego wlaśnie na przedmieściach cioteczko mieszkają ludzie
              > posiadający samochody...

              nawet takie lajtowe wątki tak cię nakręcają, że musisz kogoś obrazić? musisz
              mieć strasznie ********* życie.

              samochody posiadają wyłącznie ludzie dorośli, a na przedmieściach mieszkają też
              nastolatki.


              na ale widać że pół kilometra to
              > dla niektorych za wielki problem, lepsze jest blokowisko i zasikana
              > klatka schodowa...bo to nie zadoopie...

              są jeszcze inne opcje niż zasikana klatka, ale z grubsza o to mi chodziło.


              • des4 Re: nic nowego nie odkryłaś 04.11.09, 13:14
                rozumiem, twoje nastoletnie życie towarzyskie jest utrudnione, nie
                martw się jednak,już niedługo bedziesz mogła zrobić prawko...

                zgadza się, są inne opcje, np. obdrapana winda i ławka przed
                blokiem, równie atrakcyjne...
                • ally Re: nic nowego nie odkryłaś 04.11.09, 13:24
                  wiesz, może spróbuj z tą ławką, bo przedmieście wyraźnie ci nie służy smile
            • cherry.coke Re: nic nowego nie odkryłaś 04.11.09, 13:41
              Przyszlo i zasyfilo konstruktywna i fajna dyskusje.
              • des4 Re: nic nowego nie odkryłaś 04.11.09, 13:46
                dziękujemy za merytoryczny i fajny wpis...
    • julnick Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 04.11.09, 12:14
      Wychowałam się w bloku, w mieście. Od 10 lat mieszkam na obrzeżach
      Warszawy i widzę same plusy, bo:
      - dziecko do szkoły spacerkiem idzie 10 minut
      - młodszą córą opiekuje się ciocia, która mieszka przy tej samej
      ulicy
      - w najbliższej okolicy są trzy sklepy spożywcze, kosmetyczka,
      fryzjer (można pieszo, można rowerem)
      - do pracy mam jakieś 20 metrów
      - do galerii handlowej 10 minut samochodem o każdej porze dnia (brak
      korków)
      - jakieś 200 metrów do przystanku komunikacji miejskiej
      - do knajpy, teatru zazwyczaj jeżdżę taksówką w porach wieczornych,
      kiedy korków już nie ma
      Mam swoje miejsce na ziemi,sielsko a w mieście. Odcięta od świata
      nie jestem. Nie spędzam też życia w samochodzie. Więcej czasu
      spędzam w ogrodzie. Jak mi dziewczyny chałupę roznoszą, żaden sąsiad
      nie ma pretensji, że mu tynk z sufitu leci. I odwrotnie - nie
      denerwuje się, że sąsiedzi imprezują/zastawiają klatkę
      schodową/trzaskają drzwiami/palą na balkonie itp. Nie martwię się o
      miejsce parkingowe. Nie mam niestety lasu i jezior pod nosem, ale
      taki był kompromis, żeby mieszkać w domu z ogrodem jednak blisko
      centrum miasta. Mam mieszkanie w centrum Warszawy, ale do bloku za
      nic nie wrócę.
      • emma_me Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 04.11.09, 14:30
        zastanawiam się, które to obrzeże Warszawy.
    • be_em ja:) 04.11.09, 14:58
      nie żałujęsmile z 2 dzieci (5 i 2) daję radę, kocham wiochę i spokójsmile
    • elza78 Re: czy mieszczuch odnajdzie się w domu pod miast 04.11.09, 19:39
      przeprowadzilam sie z miasta na tereny pomiejskie calkiem niedawno z poczatku
      tesknilam za starymi smieciami, teraz ciesze sie z tego ze jestem tu gdzie
      jestem, na swoim, nikt mi sie w nic nie wcina do miasta mam 15 kilosow wsiadam w
      samochod w 30 minut jestem gdzie chce smile
      przychodnia pozytywnie mnie zdziwily terminy i podejscie do pacjenta smile
      przedszkole - zapisalam dziecko z miejsca byl na liscie smile plac zabaw tez jest,
      poza tym usmiechnieci w wiekszosci ludzie, zyczliwi...
      jest sporo rzeczy ktore sa tutaj na plus...
      mieszkajac na starym mieszkaniu np nigdy nie widzialam na zywo kruka, tutaj
      widze parke co drugi dzien big_grin
      mam blisko stadnine koni, mleko prosto od krowy, jajka bez pieczatek i tak dalej big_grin
      dziwie sie teraz sama sobie czemu wczesniej nei podjelam decyzji o wyprowadzce big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka