strasznie lubię to forum bo gadacie tu o wszystkim,nie tylko o dzieciach

Zatem pozwalam sobie zarzucić temat do dyskusji który zaprząta mą głowę -
czy mieszczuch wychowany w mieście, w bloku odnajdzie się we własnym domu na
obrzeżach miasta, na skraju lasu?
Czy mając dzieci (małe, 6lat i niemowlak) takie posunięcie życiowe jest dobre?
Wiem, odpowiedź brzmi co kto lubi. Trzeba wozić dzieci do szkoły/przedszkola,
trzeba jeździć do przychodni, trzeba dmuchać do sklepu, do biblioteki itp. Nie
ma placu zabaw do którego przyzwyczajone jest starsze dziecię (nie o sam plac
tu chodzi ale o dzieci, ludzi, towarzystwo). Do tej pory mieszczuch miał to
wszystko pod nosem. Wiem, że dzieci kiedyś urosną i będą samodzielne ale to
kiedyś mnie jakoś nie przekonuje i wydaje mi się wiecznością.Czy ktoś z Was
poczynił taki ruch i potem żałował/ nie żałował?