Dodaj do ulubionych

Mąż pierdoła?

09.11.09, 10:16
Od pojawienia się synka w naszym życiu, ciągle się kłócimy. Według
mnie mąż jest niezdarny i nie ma wyobraźni, jest mało przewidujący i
ostrożny. Kiedyś mi pomagał kąpiąc dziecko, teraz wszystko robię
przy dziecku samam choć przydałaby mi się pomoc. Mało tego -
zaczęłam się bać gdy zostawiam synka samego z mężem.Jestem
przewrażliwoną mamuśką ??? czy mam rację oceńcie...

Gdy synek miał 3 mies. mąż walnął główką niemowlaka w szafkę
przenosząc go do wanienki - za każdym razem przy kąpieli zwracałam
mu uwagę aby przenosił dziecko wolniej i z dala od sprzętów. Nic się
nie stało, mały się przestraszył, miał guza i się popłakał. Ciągle
też go prosiłam aby nie nalewał wody do wanienki po brzegi bo jest
to niebezpieczne a do tego cała łazienka jest zalana. Wykrakałam!!!
przy kąpieli wypuścił małego z rąk i mały zanurkował do tyłu. Gdyby
nie było tyle wody zamoczyłby sobie tylko głowkę. Nic by się nie
stało ,gdyby mnie posłuchał - wiele razy tłumaczyłam jak bezpiecznie
trzymać dziecko w kąpieli - niestety do męża nic nie dociera uważa,
że wie najlepiej.
Kiedy mąż usypia dziecko ma durnowaty zwyczaj noszenia go po całym
mieszkaniu. Dziecko się przyzwyczaja do chodzenia a ja już nie mam
siły go nosić przez około 20 minut. Chodząc tak z mały zachacza jego
głowką o framugi drzwi!!! Więc znowu ja muszę go uspypiać kilka razy
dziennie i nie mam z męża pomocy. Mąż wymyślił nową zabawę, wozi
malucha po dywanie na przykrywce od pudełka do zabawek i zrobił to
tak szybko, że mały wyleciał jak kręgiel (on się jeszcze nie umie
trzymać krawędzi) i poturlał po dywanie uderzając główką w kanapę.
I najpoważniejsza sprawa mały nie ma zębów ale dajemy mu próbować
dorosłych potraw ,jednak tylko miękkich np. bułka, serek.
Poprosiłam męża żeby dawał tylko bułę. Będąc w drugim pokoju
usłyszałam jak mały się krztusi i wydaje charczące dzwięki. Wpadłam
do pokoju, dziecko czerwone jak burak macha rączkami jak ptak , a
mąż się przygląda spokojnie konsumując kolację. Złapałam małego,
przełożyłam przez nogę i wyklepałam - kawałek szynki!!!! Nie pomógł
mu. Powiedział, że nic się nie stało.
I nagosza sprawa. Mąż dwuktotnie chcąc mnie przestraszyć i
zdenerwować udawał, że upuszcza małego...Dziecko było przerażone i
płakało. Użył dziecka aby mi dokopać sad(((

Kupić małemu kask czy kopnąć w du..ę męża??? Mąż wogóle nie chce
słuchać jak powinien postępować z dzieckem. Uważa, że wie najlepiej
a nie ma doświadzczenia, nic nie czyta poza programem TV i ogląda
tylko sport. Gdy próbuję go poinstruować jak postępować z
dzieckiem , oskarża mnie ,że się mądrzę ... Mam go dość.




Obserwuj wątek
    • czar_bajry Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 10:22
      Nie wierzę w takie bzdury - jesteś trollem?
      Albo przewrażliwioną mamuśką która wszystko wyolbrzymia i wszystko wie najlepiej
      i tylko ona może zapewnić potomkowi bezpieczne dorastanie a dla męża te ciągłe
      strofowanie musi być bardzo motywującetongue_out.
      Jakoś nie mieści mi się w głowie że dorosły facet nosi dziecko na rękach i wali
      jego główką po framugach- ściemniasz.
      • kannama Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 10:29
        ale w to, że daje kawałek szynki wierze jak najbardziej. Niektórzy
        faceci nie maja wyobraźni. Mój teść sie dziwił dlaczego mój 7
        miesieczny synek który już siedzi nie je łyżką. W sensie, że sam smile
      • zolza38 Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 10:31
        To nie pierdoła, to sadysta.
        • attiya Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 13:02
          o właśnie
      • ola07 Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 10:35
        Troll,jak nic.Za dużo tych uderzeń główką.Kobieta chciała zrobić
        wrażenie na czytających i przedobrzyła.Nie wierzę żeby normalny
        facet choćby nie wiem jaki pierdoła walił główką dziecka gdzie
        popadnie i do tego karmił 3 miesięczniaka bułką.
        suwaczki.maluchy.pl/li-5208.pnga
        suwaczki.maluchy.pl/li-5205.png
        • olimpia01 Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 15:35
          To Ty przedobrzyłaś. Nie pisałam ile ma mies.dziecko. A ma 9 mies.
    • triss_merigold6 Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 10:29
      W takiej sytuacji poszczułabym teściową. O ile by się dało
      oczywiście.
      • fajnyjagodka88 Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 10:34
        debil i idiota moim zdaniem. Jak tak można?!
    • broceliande Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 10:53
      To są drobne wypadki, oprócz szynki. Ja sama uderzyłam co najmniej
      raz główka niemowlecia we framugę. A też uważałam i byłam
      przewrażliwiona.

      Niech mąż się dalej zajmuje małym, ja tam nie widzę nic złego w tym,
      że lubi go nosić.
      Jak mu zakażesz, wszystko będzie na Twojej głowie.
    • 18_lipcowa1 pierdoła???? nie,,, 09.11.09, 10:59
      twoj maz potrzebuje psychiatry
      • pati9.78 Re: pierdoła???? nie,,, 09.11.09, 11:05
        Albo założycielka wątku psychiatry potrzebuje...
    • asiula1987 Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 11:16
      przeciez on na pewno nie robi tego specjalnie zeby sprawic bol, moj synek ma 11
      miesiecy i w ciagu calego jego dlugiego zycia tez pare razy i mi i mezowi
      przytrafilo sie w stylu uderzenia glowka w cos, niestety jak czlowiek chce byc
      za bardzo ostrozny to wlasnie wtedy zdarzaja sie takie rzeczy, mieszkamy z moimi
      rodzicami i jak mlay spi a oni cos tam sobie robia i naprawde bardzo uwazaja
      zeby sie nie trluc to zawsze albo garnek spadnie na plytki albo talerz sie
      rozbije, moze za bardzo go strofujesz i patrzysz na rece i maz sie denerwuje i
      niepewne ruchy sprawiaja ze niestety uderzy glowka tu czy tam, ja pamietam ze
      raz w nocy synek sie strasznie czesgos przestraszyl i zaczal plakac i ja
      rozespana na polprzytomna polecialam do niego wzielam na rece a jak sie uspokoil
      i go odkladalam to z zaspania niechcacy uderzylam jego glowka w sciane (ma dno
      juz na samym dole i jakos tak sie chyba zamachnelam zeby go tam wlozyc) noi
      synek troche poplakal ale bardziej bo sie przetsraszyl, mialam wielkie wyrzuty
      ale to sie niestety zdarza, nie mowie juz o takich sytuacjach gdy nioslam
      dziecko juz wieksze siedzace, na boku i przechodzac kolo framugi sam sie wiele
      razy majtnął do tylu uderzajac glowka, no ale tego nie nie przewidzi do konca
    • iziula1 Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 11:44
      Na miejscu twego męża przy takiej ciągłej krytyce z twojej strony
      przestałabym robić cokolwiek przy dziecku. Przecież i tak uważasz go
      za pierdołe, ostatnia ofermę i łamage to po co ma się narażać!

      Czy ty jesteś chodzącym ideałaem, czy i tobie nie zdażają sie
      wpadki, wypadki, czy tylko ty masz patent na "idealną" obsługę
      dziecka?

      Chcesz efektu: wzmacniaj pozytywne zachowania męża wobec dziecka.
      Zamiast : Zobacz o mało dziecka nie utopiłeś - pochwal " B.dobrze
      trzymasz główkę" Zamiast - znów ma przez ciebie siniaka
      pochwal "umiesz go delikatnie przewijać"
      itd.




      • iwles Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 11:52

        > Chcesz efektu: wzmacniaj pozytywne zachowania męża wobec dziecka.
        > Zamiast : Zobacz o mało dziecka nie utopiłeś - pochwal



        nie wierzę uncertain
      • kawka74 Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 12:05
        > Chcesz efektu: wzmacniaj pozytywne zachowania męża wobec dziecka.
        > Zamiast : Zobacz o mało dziecka nie utopiłeś - pochwal

        Przecież chwali - facet dziecka NIE utopił, a mógł.
      • olimpia01 Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 15:38
        Dokładnie, mam go za niedarę etc. Dlaczego mnie się nie zdarzają
        takie rzeczy?
        • turzyca Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 23:41
          olimpia01 napisała:

          > Dokładnie, mam go za niedarę etc. Dlaczego mnie się nie zdarzają
          > takie rzeczy?

          Bo masz lepsza motoryke. I prawdopodobnie poczucie rownowagi. Kwestia tak samo
          wrodzona i tak samo do wytrenowania, jak sluch muzyczny, poczucie rytmu, ladny
          charakter pisma i jeszcze co najmniej kilkadziesiat dupereli.
          I szczerze mowiac, ciesze sie, ze moj chlop jest bardziej wyrozumialy od Ciebie
          i jak widzi, jak sie nadziewam na meble, drzwi i inne stale elementy domu, to
          nie wscieka sie, ze jestem niezdara. Ciezkie bym miala zycie.
    • karra-mia Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 11:55
      albo on pierdoła, albo ty przewrazliwionauncertain
      nie wierzę, ze dorosły facet co chwila funduje dzieciakowi
      takie "rozrywki".
      Może nalej wody do wanienki ty, a mąz niech go kąpie w bezpiecznej
      wg ciebie ilości wody; może zamknij ich w pokoju na usypianie i
      niech tam łazi, a nie po cały mieszkaniu; za każdym razem uderza
      jego główką o framugi? nie wierzę, może się to zdarzyć kilka razy,a
      le bez przesady... moze drzwi macie za wąskie; może jedz kolację z
      nimi, wtedy się dziecko nie zakrztusi...
      jezu może to jest serio tragiczne, ale ja się uśmiałam. Mamusia wie
      lepiej, tatuś jej nie słucha. Pierdoły oboje jesteście wg mnie.
    • deela Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 12:04
      oprocz tego kawalka szynki uwazam ze jestes potwornie przewrazliwiona
      malo to ja razy huknelam jednym albo drugim dzieciakiem przez przypadek?
      ostatnie przypadki - wkladalam mlodszego do lozeczka i nie wiem jak to sie stalo
      uderzylam jego glowa o barierke kolyski indifferent pie... ze mnie....
      starszy wsiadl na skladana kanape (taka ktora sie zsuwa) jak konczylam scielic -
      no synek bedzie jazda - za szybko zasunelam mlody spadl i nabil sobie guza -
      zdarza sie
    • miminko Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 12:14
      a ja najzupelniej wierze w te historie, moj facet tez ma cos niehalo z motoryka
      i wyobraznia - prawie za kazdym razem jak sie bawia razem z dzieckiem konczy sie
      rykiem, generalnie nie ma wyczucia i musze go blagac zeby uwazal chociaz troche.
      jesli chodzi o jedzenie, to specjalizuje sie w podawaniu malej zepsutego - np.
      zielonej szynki, zaplesnialego dzemu, czesciowo zgnilego owocu. raz sie
      autentycznie poplakalam z takiego powodu, zalamalam sie ze podal dziecku zepsute
      mieso. a o to, ze dziecko sie krztusi a on nie reaguje bym pewnie ostro
      zjechala, ale tak zeby mu poszlo w piety.

      przyznam ze z czasem troche sie wyluzowalam, staram sie nie popadac w paranoje.
      oczywiscie, zostawiam go samego z dzieckiem smile jeszcze zyje.
      • angazetka Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 12:23
        > jesli chodzi o jedzenie, to specjalizuje sie w podawaniu malej
        zepsutego - np. zielonej szynki, zaplesnialego dzemu, czesciowo
        zgnilego owocu

        Przepraszam, ale czy jest niedorozwinięty? I po co macie w domu
        zieloną szynkę czy zapleśniałe dżemy?
      • czar_bajry Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 12:29
        jesli chodzi o jedzenie, to specjalizuje sie w podawaniu malej zepsutego - np.
        > zielonej szynki, zaplesnialego dzemu, czesciowo zgnilego owocu. raz sie
        > autentycznie poplakalam z takiego powodu, zalamalam sie ze podal dziecku zepsut
        > e
        > mieso


        Słuchaj a skąd on bierze te zepsute jedzenie?
        Trzymasz zieloną szynkę w lodówcesmile?
        • miminko Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 12:36
          ej no dziewczyny, przychodzi taki dzien, kiedy jedzenie sie psuje, tak?
          czasem szynka juz na drugi, trzeci dzien robi sie oslizgla i zielonkawa. plesn
          tez sie po prostu zjawia na dzemie czy pesto po paru tygodniach zaledwie.
          rozumiem, ze wam NIGDY nic sie nie zepsulo w lodowce?
          • angazetka Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 12:45
            Wiesz, wystarczy kontrolować stan lodówki i od razu wywalać to, co
            się zepsuło. Nie rozumiem, dlaczego tego nie robicie.
            • miminko Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 13:01
              dziekuje ci angazetko za dobra rade, zarobilas wlasnie 100 brownie points wink

              wyobraz sobie, ze lodowke przegladam raz w tyg, jak widze ze cos sie popsuje -
              wywalam, a kazda rzecz przed podaniem dziecku ogladam dwa razy. przy czym staram
              sie kupowac rzeczy bez konserwantow wiec czesto psuja sie z dnia na dzien
              (dzisiaj sa dobre, nastepnego dnia rano nie - wyrazam sie jasno?) moj stary
              natomiast uwaza, ze jestem przewrazliwiona i nie przyglada sie specjalnie
              jedzeniu przed podaniem. z tego co slyszalam, takich ludzi jest wiecej.
            • malila Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 13:10
              Ale wystarczy do czego? Do tego, żeby nie mieć w lodowce popsutych
              produktów? To raczej trudne będzie. Żeby wywalić to, co się zepsuło,
              trzeba najpierw znaleźć w lodówce to, co się zepsuło. W lodówce
              znaleźć, podkreślam, nie - poza lodówką. Czyli nie można wywalić z
              lodówki czegoś, czego w niej nie ma. Żeby wywalić z lodówki zepsute,
              musi najpierw w lodówce być to zepsute. Nie jest więc możliwe
              zapobieganie zaistnienia zepsutych produktów w lodówce poprzez
              wyrzucanie z niej tego, co zepsutewink
              Poza tym, żeby wywalać od razu, trzeba albo warować przy produktach,
              albo mieć czujnik wykrywający zepsucie.
              • miminko Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 13:14
                Malila - piona.

                jakbym napisala, ze zaklada dziecku ubranko z dziura, to bym uslyszala, ze
                angazetce sie nigdy nic nie porwalo, bo regularnie przeglada ubrania w
                poszukiwaniu dziur wink
                • angazetka Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 13:22
                  To naprawdę jest takie niesamowite? Jak zamierzam w coś się ubrać,
                  najpierw to oglądam i dziurawego nie nałożę. Podobnie z jedzeniem -
                  jak widzę, że zepsute, to nie jem. Szynka od razu zielona się nie
                  robi (z dnia na dzień), są stany pośrednie i działam wtedy.
                  • miminko Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 13:38
                    no dobrze angazetko, nie wiem czy sie zorientowalas, ale ten watek jest o tym,
                    ze kobiety sprawdzaja, pilnuja, sa zapobiegliwe, troskliwe (czyt.
                    przewrazliwione) a faceci czesto wrecz odwrotnie.

                    czyli: ja sprawdzam zarcie, wacham, ogladam - moj facet NIE.
                    ja sie przygladam ubraniu zanim je zaloze - moj facet NIE.

                    nie musisz mnie pouczac jak prawidlowo zyc, spokojnie.

                    • angazetka Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 13:42
                      > czyli: ja sprawdzam zarcie, wacham, ogladam - moj facet NIE.
                      > ja sie przygladam ubraniu zanim je zaloze - moj facet NIE.

                      I tego nie rozumiem. Na szczęscie, nie znam facetów, którzy lubią
                      jeść zepsute wędliny i chodzić w dziurawych ciuchach wink
                      • miminko Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 13:52
                        domyslam sie angazetko, taki ideal jak ty moze sie zadawac z samymi idealami wink
                        moj stary wady ma, tak samo jak ja. nonszalancja w sprawach blahych to jego
                        drugie imie. potrafi sie potknac o wlasna noge.
                        ale za to jest swietny w lozku, wierny i przystojny tongue_out
                        • angazetka Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 13:55
                          > domyslam sie angazetko, taki ideal jak ty moze sie zadawac z
                          samymi idealami wink

                          E, ja to uważam za normę, a nie stan idealny wink
                        • czar_bajry Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 17:14
                          miminko napisała:

                          Kupić małemu kask czy kopnąć w du..ę męża???

                          ale za to jest swietny w lozku, wierny i przystojny tongue_out

                          I Ty chcesz go kopnąć w du..ę i masz go dość???????tongue_out
                          • czar_bajry Re:Sorry Miminko:) 09.11.09, 17:22
                            czar_bajry napisała:

                            > miminko napisała:
                            >
                            > Kupić małemu kask czy kopnąć w du..ę męża???
                            >
                            > ale za to jest swietny w lozku, wierny i przystojny tongue_out
                            >
                            > I Ty chcesz go kopnąć w du..ę i masz go dość???????tongue_out

                            Jak w temacie, przepraszam podpięłam pod Twój post słowa autorki wątku.
                            Kajam sięsmile
              • iwles Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 13:17


                hehehehe smile

                no ale żeby szynka zzieleniała to najpierw przez jakiś czas będzie
                taka oslizgła (też niezjadliwa), a dżem zanim zapleśnieje to
                wcześniej sfermentuje wink
                • malila Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 13:26
                  Na szynkach się za bardzo nie znam. Dla syna czasem kupuję szynkę z
                  indyka, taką eko (cokolwiek to znaczy) i ona się nie ślizga, tylko
                  wysychawink) Dżem sama robię. Jak stoi poza lodówkę trzy dni, to
                  fermentuje. W lodówce pleśnieje pomijając etap fermentacji. Albo
                  mnie o nim po prostu nie informujewink
                  • iwles Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 13:30

                    ja mam taki, może głupawy, zwyczaj, że zawsze wszystko wącham. I
                    niekoniecznie dlatego, by sprawdzic, czy nie jest zepsute (chociaż
                    też), ale własnie dlatego, że lubię przyjemny zapach świeżego
                    chleba, świezej wędliny itp.
                    • miminko Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 13:36
                      moj stary - wegetarianin z jakiegos powodu uwaza, ze dziecko musi jesc mieso. ja
                      nie napieram, tylko sama przy nim powoli rezygnuje z miesa.
                      jesli kupuje wedline, to w eko-sklepie, doslownie 4-5 plasterkow bo po prostu
                      nie idzie. ostatnio kupilismy wedline w pt., dzisiaj rano juz byla
                      zielonkawo-brazowa, golym okiem bylo widac ze nieswieza. no i sukces - nie podal
                      dziecku!

                      roznica miedzy nami polega na tym, ze ja wacham, ogladam, etc. a on uwaza, ze
                      jestem nienormalna. ja sie nauczylam nazywac jego zachowania nonszalancja,
                      dezynwoltura, zamiast mowic ze jest kretynem, idiota, etc. pasmo sukcesow jednym
                      slowem.
              • angazetka Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 13:23
                > Do tego, żeby nie mieć w lodowce popsutych produktów?

                Nie. Do tego, by tych zepsutych produktów nie zjeść.
    • malila Robisz krzywdę 09.11.09, 12:58
      i mężowi, i dziecku. To straszenie Ciebie, że dziecko spada, jest
      głupie, ale nie dziwię się, że Twojego męża ogarnia irytacja. Takie
      wypadki jak uderzenia główką się zdarzają. To, że bez przerwy
      obwiniasz swojego męża o to, iż nie jest równie ostrożny jak Ty, nie
      sprawi, że stanie się pod tym względem Twoją kopią. Tym bardziej, że
      Twoja troska o bezpieczeństwo dziecka wydaje się daleko wykraczać
      poza granice radosnego życia rodzinnego. Obsesyjny lęk o
      bezpieczeństwo łatwo przekazać dziecku. I zamiast cieszyć się życiem
      będziecie wypatrywać potencjalnych niebezpieczeństw.
      Mąż zaś - możliwe, że dzięki Tobie i Twojemu wiedzeniu lepiej,
      zaczyna uciekać w drugą stronę i kiedyś faktycznie może coś
      zaniedbać.
      P.S. Szynka nie ok.
    • przeciwcialo Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 13:25
      Wybrałabym dziecko.
      Nie zniosłabym takiego zachowania.
    • alabama8 Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 13:28
      Żaden troll, takie osobniki na prawdę się zdarzają! Tylko diagnozę
      postawiła nieprawidłową - to nie "pierdoła" tylko "idiota".

      Przykład "idioty" z mojego podwórka: tata w szpitalu odwiedza
      dziecko, u którego podejrzewa się uraz kręgosłupa. W co się tata
      bawi?
      a) czytanie książki
      b) rozmowy o życiu
      c) łaskotanie
      • miminko Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 13:31
        buahahahaha

        tak, to brzmi znajomo. nie lubie tak generalizowac ale mezczyzni to niezle
        tumany czasem wink (a babki histeryczki i furiatki)
    • alabama8 Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 13:30
      I jeszcze jedno, trochę wyluzuj dziewczyno, jak teraz odpuścisz i
      będziesz robić wszystko sama to skończy się tym że będziesz do końca
      życia służącą. Obciążaj faceta obowiązkami przy dziecku jak
      najwięcej.
    • miminko i jeszcze 09.11.09, 13:47
      jakos nikt sie nie odniosl do fingowania upuszczania dziecka jako formy zartu z
      'przewrazliwienia' matki z cena w postaci placzu i strachu dziecka.

      moim zdaniem to zachowanie swiadczy o tym, ze gosc jest niedojrzaly i nie uwaza,
      ze robi cokolwiek nie tak.

      porozmawialabym z nim na spokojnie, bez atakowania. poprosila go, zeby troche
      bardziej uwazal. jasne, nie ma problemu jak od czasu do czasu niechcacy cos
      dziecku zrobi - kazdemu sie zdarza. jesli jemu sie zdarza codziennie, powinien
      popracowac nad soba. tyle sie mowi, zeby dziecmi nie potrzasac, nie szarpac, nie
      bic - bo mikrourazy, etc. czy naprawde jedyna forma zabawy ojciec/dziecko jest
      rzucanie tym dzieckiem dookola? I don't think so.
      • olimpia01 Nie jestem trollem 09.11.09, 14:29
        Może tym idealnym (?) ludziom , którzy posądzają mnie o trolling nie
        starcza wyobrażni, że tacy faceci i mamuśki naprawdę istnieją?
        Problem w tym że mój mąż ma rzeczywiście problem z koordynacją. Jest
        niezdarny, ciągle się o coś potyka, zaczepia. Nie robi tego dziecku
        umyślnie, nabija guzy przypadkowo. Ale wkurza mnie fakt, że jest
        taki nieuważny. Może jestem przewrażliwona i wciąż go pouczam. Nie
        zmienia to faktu, że denerwuje mnie on.
        • monika19782 Re: Nie jestem trollem 09.11.09, 15:20
          Ja ci wierzę, faceci po prostu nie maja wyobraźni i zdolności
          przewidywania skutków jeżeli chodzi o małe dzieci a meskie zabawy
          często kończą się tragicznie, mój wujek też szczycił sie tym że na
          dzieci szczególnej uwagi nie zwracał, potrafił zasnąć opiekując się
          roczną wnuczką, niemowlaka tak bujać w wózku że dziecko wypadło i z
          hukiem spadło na ziemię, pozwalałdziecku zjadaćliście zdzrzewa itp.
          Którego dnia zaczął się czepiać nas że jesteśmy nadopiekuńczy, mąż
          odpaliłmu tylko że woli teraz poświęcić dziecku więcej uwagi niż do
          końca życiamieć kalekę.
      • turzyca Re: i jeszcze 09.11.09, 23:48
        miminko napisała:

        > jakos nikt sie nie odniosl do fingowania upuszczania dziecka jako formy zartu z
        > 'przewrazliwienia' matki z cena w postaci placzu i strachu dziecka.
        >
        > moim zdaniem to zachowanie swiadczy o tym, ze gosc jest niedojrzaly i nie uwaza
        > ,
        > ze robi cokolwiek nie tak.


        Szczerze? Jakby mnie ktos przy calej mojej niezdarnosci wyzywal stale od
        pie... idiotek, niezgul i czego tam jeszcze, to po 9 miesiacach mialabym
        jeszcze pare lepszych pomyslow, co mozna zaprezentowac.
        Nie wiem z czego jest zrobiona przecietna e-mama, ale ja po kilku miesiacach
        nieprzerwanej niekonstruktywnej krytyki zaczynam reagowac naprawde zle. I
        jesli facet sie wyalienuje od rodziny z rozwodem wlacznie, to wcale sie nie
        zdziwie. Ja bym gonila resztka cierpliwosci.
        • iwles Re: i jeszcze 10.11.09, 08:08

          > Szczerze? Jakby mnie ktos przy calej mojej niezdarnosci wyzywal
          stale od
          > pie... idiotek, niezgul i czego tam jeszcze, to po 9 miesiacach
          mialabym
          > jeszcze pare lepszych pomyslow, co mozna zaprezentowac.



          jakich ? Może wyrzuciałabyś dziecko przez okno i szybko poleciała na
          dwór złapać ?


          dziewczyno - nikt nie ma pretensji, że facet sobie ze sobą
          nie radzi, ale chodzi o narażanie zdrowia a nawet zycia dziecka !
          Co ma zaburzona motoryka do niezareagoiwania, gdy dziecko sę
          krztusi ?
          Co ma zaburzona motoryka do bawienia się niemowlakiem jak kulą do
          kręgli ? Dziś dziecko wylądowało pod kanapą a jutro może pod
          kaloryferem.

          To, że sam nie trafiałby w drzwi to pól biedy, ale on, z tego co
          pisze Olimpia, sam trafia, nie trafia akurat tylko główką dziecka.
          • turzyca Re: i jeszcze 10.11.09, 16:33
            Dobrze, do szynki motoryka nie ma nic. Ale ta sytuacja jest nieco odmienna od
            calej reszty.

            > To, że sam nie trafiałby w drzwi to pól biedy, ale on, z tego co
            > pisze Olimpia, sam trafia, nie trafia akurat tylko główką dziecka.
            Autorka nie pisze nic o ogolnej obijalnosci meza, czy on sie sam co i rusz nie
            nadziewa na kanty mebli. Pisze o nim tylko w kontekscie zajmowania sie dzieckiem.

            A mnie uderza po prostu niesamowita pogarda dla meza. Taka totalna koszmarna
            pogarda. I brak jakiejkolwiek proby porozumienia, zrozumienia jego racji,
            sprobowania znalezienia wyjscia satasfakcjonujacego obydwie strony (moze np.
            wiaderko do mycia, zeby nie bylo ryzyka wysmykniecia sie dziecia z rak do wody),
            jest tylko "on ma robic tak jak ja chce, a jak nie robi, to jest beznadziejny".
            Znakomita metoda zrazenia do siebie kazdej osoby.
    • yenna_m Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 15:26
      moze niepotrzebnie go az tak strofujesz?
      mozliwe, ze takie strofowanie dziala na niego jak upominanie 5-latka, zeby
      przypadkiem nie rozlal picia (pamietasz? efekt murowany - picie na 100 procent
      bedzie rozlane)

      moze nalezaloby inaczej podejsc do faceta i raczej wzmacniac pozytywne
      zachowania poprzez pochwałę i zainwestowac w ten sposob w jego relacje z dzieckiem

      bo jak teraz go odsuniesz od robienia czegokolwiek przy dzieciaku - to juz potem
      trudno bedzie liczyc na to, zeby facet sie zaangazowal w rodzicielstwo

      a ojciec jednak potrafi tez duzo dziecku dac (o ile dac mu na to szanse)
      • magda.kunicka Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 15:43
        Ehoho, eha.... ehaha... przepraszam Cię, bardzo Ci współczują, choć przyznaję,
        że w pierwszej chwili wzięłam Cię za trola i niestety rozśmieszyła mnie ilość
        incydentów zakończonych walnięciem główką dziecka w jakiś przedmiot... Ale z
        drugiej strony oko mi zbielało, sama jestem mamą i jakby mój mąż zachowywał się
        w ten sposób to zdecydowanie w jego główkę uderzałby często twardy obiekt...
        Najlepiej tom porządnej encyklopedii...
        • ania_kr Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 16:11
          Jeden z zabawniejszych postów jakie ostatnio czytałam. Świetna dyskusja o szyncesmile
          Wiem, że autorce nie jest do śmiechu, myślę że dziecku jest potrzebna opiekuńcza
          matka i ojciec który huśta, robi samolociki itp. nie płacze przy każdym
          potknięciu. Oczywiście w granicach rozsądku. Jeśli twoim zdaniem to za dużo
          musisz konkretnie porozmawiać i wytyczyć granice.
    • triss_merigold6 Byleby był, prawda dziewczynki? 09.11.09, 16:32
      Nieważne, że autorka się denerwuje i martwi o bezpieczeństwo dziecka
      ale MA MĘŻA. W DOMU.
      W tym kraju facet może być ostatnią fajtłapą, sknerą, chamem,
      furiatem, maminsynkiem, dziwkarzem, nałogowcem, niezaradnym
      pasożytem ale grunt, że JEST. Jak jest to żona powinna być mu
      wdzięczna za sam fakt istnienia i nie czepiać się o taki drobiazg
      jak nieostrożne obchodzenie się z niemowlakiem.
      • daisy Re: Byleby był, prawda dziewczynki? 09.11.09, 16:50
        Ojciec, który nie reaguje na krztuszące się dziecko, to niebezpieczna sprawa.
        Czy mąż zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji? Przecież dziecko mogło zostać
        warzywem do końca życia, albo umrzeć. Na ten temat zareagowałabym bardzo
        stanowczo. Mąż zachował się jak idiota i sadysta, patrząc spokojnie jak dziecko
        się dławi. Jezu, ale obrazek.
        Tak samo z "zabawą" w upuszczanie synka. Wstrętny i głupi sadyzm wobec matki i
        dziecka. Te dwie rzeczy kwalifikują się moim zdaniem do podjęcia poważnych kroków.
        • triss_merigold6 Re: Byleby był, prawda dziewczynki? 09.11.09, 16:58
          Nienie. Autorka powinna się cieszyć, że facet w ogóle dotyka dziecka
          i chwalić. Mógł utopić a nie utopił, prawda? Mógł podać orzechy a
          dał tylko szynkę. Poza tym ważne, że dziecko ma ojca, przecież
          dzieci bez ojca są nieszczęśliwe podobnie jak kobiety bez
          partnerów/mężów - tak z definicji.
          • daisy Re: Byleby był, prawda dziewczynki? 09.11.09, 17:11
            W sumie fakt. Nie pije i nie bije. Czegóż chcieć więcej?...
            • triss_merigold6 Re: Byleby był, prawda dziewczynki? 09.11.09, 17:14
              I pewnie pracuje. Fakt, jeśli pracuje (nawet g... zarabiając) to
              wystarczający powód, żeby pana otaczać czcią i uwielbieniem. Bo
              mógłby nie pracować a na przykład przepijać pensję żony.
              Pamiętaj moja droga, że inne mają gorzej a się nie skarżą tylko
              niosą swój krzyż z usmiechem.
              • daisy Re: Byleby był, prawda dziewczynki? 09.11.09, 17:25
                Zaraz tam "krzyż". Nadal widać zarażona jesteś całą tą cywilizacją śmierci. Nie
                krzyż tylko zwyczajny kobiecy los, droga córko.

                Ale my tu gadu gadu w cudzym wątku.
                Autorko. Ja bym była naprawdę zaniepokojona zachowaniem męża.
        • kawka74 Re: Byleby był, prawda dziewczynki? 09.11.09, 17:27
          Mnie takie obrazki przerażają.
          Ja rozumiem, że z pewnymi rzeczami można sobie nie radzić, ale, na litość, trzeba się opanować.
          Nie wiem, jak długo wytrzymałabym w związku z facetem, do którego nie mam zaufania w sprawie kardynalnej - życia i zdrowia naszego dziecka.
      • czar_bajry Re: Byleby był, prawda dziewczynki? 09.11.09, 17:33
        wedle zasady niechby pił, niechby bił byle by byłbig_grin

        Triss ja naprawdę nie wierzę że mąż autorki wali główką dziecka we framugi, i
        nie dba o jego bezpieczeństwo.
        Jeśli tak jest to to jest idiota i sadysta a nie ojciectongue_out
    • pitulina Re: Mąż pierdoła? 09.11.09, 23:03
      yglada na to ze starszna ciamajda z meza. A i faktycznie odrobina
      ostroznosci by mu sie przydala, o wyobrazni nie wspomne. Ja bym po
      pierwszym zaliczeniu framugi, dzieciaka do rak mu nie dala. Co to za
      udawanie upuszczania? Sorry, ale kretynizm. W zyciu bym nie
      pozwolila na to. Wiem, ze nie mozesz wszytskiego robic sama, ze
      ojciec tez powinien uczestniczyc w zyciu codziennym dziecka, ale ten
      ma chyba dwie lewe rece. Strach sie bac.
      • olimpia01 Re: Mąż pierdoła? 10.11.09, 15:41
        Może i jest to komiczne , ale proszę uwierzyć same
        przypadki "pierdołowatości" męża zakończyły się naszczęście tylko
        guzem i płaczem - to może irytować i drażnić. Ale brak reakcji na
        krztuszenie się ( bo nic mu się nie stanie, a skąd ta pewność? da mi
        gwarancję czy co?) i akcja z wypuszczaniem dziecka jest poniżej
        pasa.
        Pewnie prawdą jest że wciąz go pouczam i napominam, ale brak mi już
        cierpliwości. Wcześniej dawałam tylko sugestie i delikatnie
        instruowałam tak żeby nie czuł się pouczany. Jednak jak ktoś 15ty
        raz nalewa wody do wanienki po brzegi szlag trafia. Albo mąż robi to
        specjalnie żebymm już go nie prosiła o pomoc albo ma zaawansowaną
        sklerozę o co go podejrzewam (gługotrwałe oglądanie TV skraca ponoć
        fale mózgowe wink
        Delikatne, spokojne rozmowy nie dają skutku. On nie przyjmuje do
        wiadomości. Jego mózg broni się przed informacjami niestety sad((
        Trudno.


    • sapalka1 Re: Mąż pierdoła? 10.11.09, 19:20
      Hm... naślij na niego kogoś, kogo szanuje i się go boi (teściową w odwiedziny
      zaproś wink).
      Trudno stwierdzić - jak dla mnie - czy przesadzasz czy nie. Możliwe, że tak -
      wypadki zdarzają się, ale z drugiej strony mąż mógłby posłuchać czasem Twoich
      uwag i zastosować je (ilość wody w wanience, jedzenie). Na pewno coś szwankuje
      w waszych relacjach. Nie wyrażasz się miło o mężu, on z tego co piszesz - też
      nie dba o dobrą atmosferę w związku. Może odpocznijcie, spędźcie razem czas na
      innych niż zwykle zajęciach, porozmawiajcie. Wasze relacje odbijają się już
      teraz na dziecku...
    • betty_julcia Re: Mąż pierdoła? 10.11.09, 23:06
      O matko. Ja mam dwójkę dzieci - sześciolatkę i trzylatka, do dziś
      obydwoje noszę bo lubię i nigdy w życiu nie zdażyło mi się rąbnąć
      główką dziecka o framugę ani łóżeczko ani nic innego. No sorry ale w
      głowie mi się nie mieści jak możecie pisac ze nie raz wam się
      zdażyło...
      Dziecko ma 9 miesięcy, opisałaś kilka scen. Trudno po nich ocenić
      niezdarność męża. Dziecko może sturlać się z łóżka, z fotela, no
      różne sytuacje się zdażają nie swiadcząc o nieudolności rodziców.
      NAtomiast rzuca mi się w oczy złośliwość męża, to że nie słucha tego
      co mówisz i robiac tobie na złośc naraża dziecko. To jest wg mnie
      szczyt głupoty. JAk można udawać ze się upuszcza dziecko...
    • brak.slow Re: Mąż pierdoła? 11.11.09, 16:49
      twoj mąż ma sadystyczne zapędy, nie wierzę, ze nie ma wyobraźni, lub ze ma ja na
      tak niskim poziomie. zadziwiająco wiele przypadkow z tymi uderzeniami glową
      dziecka w sciany, przedmioty itd...
      upuszczenie w wanience moge zrozumiec, ślisko, dziecko sie wierci, ale numer z
      szynką to ewidentny sadyzm, zwlaszcza, ze dziecko dusilo sie na jego oczach..
      zachowania z upuszczaniem dziecka nie skomentuje... po prostu mnie zatkało..
      chyba leciałby dalej niż widzi za to, gdyby zrobil to przy mnie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka