ipola
13.11.09, 09:06
Byłam kilka dni daleko od domu, w podróży służbowej. Dużo myślałam o swoim
życiu, o tym, co mogłabym jeszcze zrobić, co zmienić. Bardzo tęskniłam za
dziećmi, za mężem mniej. Po powrocie do domu nie mogę się odnaleźć, szukam
swojego miejsca. Dziwnie się czuję, jakby nagle osłabło moje uczucie do męża.
Uprzedzę wasze pytania i od razu powiem, że na wyjeździe nic się nie
wydarzyło, tylko mogłam o wielu sprawach pomyśleć tak z perspektywy. Moja
miłość była zawsze bardzo silna. Teraz czuję jakąś obojętność. Zobaczyłam jak
nasze życie jest szare, monotonne. Nie pragnę jakiejś rewolucji, ale
chciałabym się nauczyć np. francuskiego, zmienić coś w domu, zacząć jeździć
samochodem (mam prawo jazdy), takie tam. Mówiłam o tym mężowi, a on na to: po
co ci to?
Pewnie go kocham, tylko mam jakiś kryzys tej miłości. Chciałabym się rozwijać,
mąż nie. I co wyniknie z tego status quo? Nie chcę tracić skrzydeł.