Dodaj do ulubionych

Jak to jest z tą miłością?

13.11.09, 09:06
Byłam kilka dni daleko od domu, w podróży służbowej. Dużo myślałam o swoim
życiu, o tym, co mogłabym jeszcze zrobić, co zmienić. Bardzo tęskniłam za
dziećmi, za mężem mniej. Po powrocie do domu nie mogę się odnaleźć, szukam
swojego miejsca. Dziwnie się czuję, jakby nagle osłabło moje uczucie do męża.
Uprzedzę wasze pytania i od razu powiem, że na wyjeździe nic się nie
wydarzyło, tylko mogłam o wielu sprawach pomyśleć tak z perspektywy. Moja
miłość była zawsze bardzo silna. Teraz czuję jakąś obojętność. Zobaczyłam jak
nasze życie jest szare, monotonne. Nie pragnę jakiejś rewolucji, ale
chciałabym się nauczyć np. francuskiego, zmienić coś w domu, zacząć jeździć
samochodem (mam prawo jazdy), takie tam. Mówiłam o tym mężowi, a on na to: po
co ci to?
Pewnie go kocham, tylko mam jakiś kryzys tej miłości. Chciałabym się rozwijać,
mąż nie. I co wyniknie z tego status quo? Nie chcę tracić skrzydeł.
Obserwuj wątek
    • zlosliwe_malpisko Re: Jak to jest z tą miłością? 13.11.09, 09:33
      moim zdaniem niezależnie od tego co mąż mówi powinnaś realizowac
      swoje marzenia czy też cele.
      Jeżeli czas Ci na to pozwala, zapisz się na francuski. Zacznij
      jeździć samochodem, jeżeli miałaś długą przerwę i się boisz, weź
      parę lekcji, powiedz męzowi żeby Cię podszkolił (niech sobie mruczy
      pod nosem co chce). Życie - owszem - jest szare i monotonne,
      zwłaszcza w te listopadowe dni, ważne żeby robic coś ciekawego. Póki
      masz chęci, zrób coś ze sobą nie oglądając się na niego, w
      przeciwnym razie faktycznie popadniesz w status quo.
      A co do uczuć - cóż, tu też nie jesteś przypadkiem odosobnionym.
      Kryzys miłości dopada każdego, a wydaje mi się, że podświadomie masz
      trochę żal do męża za to, że nie wspiera Cię w realizacji nowych
      pomysłów, że wpadł w życiowy marazm i chce Cię w niego wciągnąć.
      Myślę, że nadal go kochasz, ale chciałabyś, aby trochę ubarwiał
      Wasze życie zamiast wiecznego "po co Ci to".
      Poczekaj na słońce, świat będzie inaczej wyglądał kiedy przeminie
      listopad. I idź do przodu nie oglądając się na innych.
      • kasskossk1 Re: Jak to jest z tą miłością? 13.11.09, 10:24
        Najgorsze w zwiazku jest ograniczanie drugiej osoby, przewaznie
        kobiety w takich zwiazkach sa "zamkniete" w klatkach swoich mezow.
        Ale czy Ty pomyslalas o tym ze jesli bedziesz "zwykla kobieta" maz
        moze z czasem sie Toba znudzic?? Znajdzie lepszy model..
        Mysle ze kobiety bez ambicji i ciaglych planow sa niewiele warte dla
        wartosciowych facetow..
        Sama wiem cos o tym a moj maz mowi do wszystkich "Moja kobieta
        swiadczy o mnie" dlatego moj malz zawsze mnie wspiera i dodaje sił
        kiedy chce czegos nowego i bedac z Nim juz tyle lat nigdy nie
        usłyszałam "nie".
        Miej silna wole i dzialaj!! Powodzenia zycze
        • ipola Re: Jak to jest z tą miłością? 13.11.09, 10:39
          Mam niewiele wolnego czasu. Widzę, że mąż ma mi za złe, że chcę ten czas
          poświęcić dla siebie. Dodam, że pomimo, że dużo pracuję nie zaniedbuję rodziny i
          domu. Nudzi mnie jednak spędzanie wolnego czasu (np. w niedzielę) przed
          telewizorem. Mój mąż tak właśnie go spędza. Z puszką piwa w ręce.
          • zlosliwe_malpisko Re: Jak to jest z tą miłością? 13.11.09, 10:58
            no ale jeżeli on właśnie w taki sposób najlepiej odpoczywa... to
            cóż, nie możesz wymagać aby spędzał ten czas na szalonych wojażach
            czy sportach ekstremalnych. Są ludzie, którzy regenerują organizm
            właśnie biernym siedzeniem przed tv. W takim układzie musisz znaleźć
            coś dla siebie w tym czasie - tzn do robienia samodzielnie lub z
            przyjaciółkami.
            Chyba że chodzi Ci o to, że w ten sposób zaniedbuje rodzinę i mało
            czasu poświęca dzieciom - to ok, zgodzę się, że powinien ruszyć się
            z kanapy i zorganizować jakieś wyjście, rozrywkę.
            • ipola Re: Jak to jest z tą miłością? 13.11.09, 11:20
              Mąż dużo czasu poświęca domowym sprawom, bo mniej pracuje niż ja. On robi
              codzienne zakupy, gotuje obiady. Na mojej głowie są inne sprawy jak rachunki,
              wizyty u lekarzy, pranie, prasowanie, sprzątanie, pomoc w lekcjach, wszelkie
              zakupy dla dzieci, załatwianie spraw w urzędach itp. oraz organizowanie czasu
              dzieciom, tzn. zabawy w dziećmi, wyjazdy do kina, spacery. Kiedy jest sam z
              dziećmi, ogląda telewizję. Nie chodzi mi o to, by nagle zaczął uprawiać jakiś
              sport czy inne hobby, ale by mnie wspierał w moich marzeniach.
              • zlosliwe_malpisko Re: Jak to jest z tą miłością? 13.11.09, 11:32
                ok, to przykre, ten brak wsparcia. Ale faceci są generalnie mniej
                ambitni od kobiet, prawdopodobnie Twój mąż nie bardzo rozumie o co
                Ci chodzi. Macie dom, siebie, dzieci, pracę... jemu to w zupełności
                wystarcza. Oni są bardzo prości w obsłudze.
                Lepiej byłoby gdyby Cię wspierał, ale skoro tak nie jest... zacznij
                liczyc tylko na siebie.
                Jeszcze raz zachęcam do zrobienia samodzielnie pierwszego kroku -
                np. zapisz się na ten francuski, niech sobie gada co chce.
                • mallard Re: Jak to jest z tą miłością? 13.11.09, 13:06
                  zlosliwe_malpisko napisała:

                  > Oni są bardzo prości w obsłudze.

                  No to chyba zaleta, prawda?
                  A może lepiej tak, że to samo pokrętło pięć zadań spełnia, w
                  zależności od siły uścisku, częstrotliwości pokręcania, tudzież fazy
                  cyklu? wink
                  • zlosliwe_malpisko Re: Jak to jest z tą miłością? 13.11.09, 13:13
                    mallard napisał:

                    > No to chyba zaleta, prawda?
                    czasem zaleta, czasem wada, w zależności od sytuacji... W tym
                    przypadku raczej wada.

                    > A może lepiej tak, że to samo pokrętło pięć zadań spełnia, w
                    > zależności od siły uścisku, częstrotliwości pokręcania, tudzież
                    fazy
                    > cyklu? wink
                    he, he, fajne...
                    • mallard Re: Jak to jest z tą miłością? 13.11.09, 13:56
                      zlosliwe_malpisko napisała:

                      > he, he, fajne...

                      Hm, może i fajne,
                      w każdym razie nudzić się przy Was trudno... wink
              • aandzia43 Re: Jak to jest z tą miłością? 13.11.09, 11:37
                Nie chodzi mi o to, by nagle zaczął uprawiać jakiś
                > sport czy inne hobby, ale by mnie wspierał w moich marzeniach.

                Nawet na to nie licz, kobieto. Zabieraj się za robotę, czyli realizowanie
                marzeń, jeśli masz takie. Stary pobrzęczy pod nosem, pobrzęczy i przyzwyczai
                się, ze nie robisz obok niego za mebel w sobotę, czy w niedzielę, gdy on się
                realizuje z puszką piwa. Bo do czego ty mu właściwei jesteś potrzebna podczas
                tych seansów piwno-telewizyjnych?

                A tak poza tym, to podział obowiązków, jaki nam przedstawiłaś nie pasuje do zdania:
                > Mąż dużo czasu poświęca domowym sprawom, bo mniej pracuje niż ja.
                Przeczytaj jeszcze raz to, co napisałaś.
              • gryzelda71 Re: Jak to jest z tą miłością? 13.11.09, 11:38
                Ipola,a czy ty musisz mieć wsparcie,żeby zapisać się na ten francuski?
                Trochę mi męczeństwem zalatuje.
              • lola211 Re: Jak to jest z tą miłością? 13.11.09, 11:41
                Nie ogladaj sie na meza, tylko rob swoje.Nie wspiera? Trudno.Nie ma
                co uzalezniac wlasnych marzen od akceptacji partnera.
            • kicia031 Re: Jak to jest z tą miłością? 13.11.09, 12:18
              Są ludzie, którzy regenerują organizm
              > właśnie biernym siedzeniem przed tv.


              Nie ma takich ludzi, no chyba ze naleza do innego gatunku ni homo
              sapiens. jest bardzo wiele badan na temat tego, jak szkodliwe dla
              organizmu ludzkiego jest spedzanie czasu w bezruchu, otumanianie sie
              migajacymi obrazami i do tego konsumpcja alkoholu i to powodujacego
              powstawanie tluszczu brzusznego.

              Rzeczywiscie poradzic na to nie mozna nic - mozna tylko samemu
              podjac aktywnosc i liczyc, ze maz sie przylaczy. Wrocic do jezdzenia
              samochodem, zapakowac dzieciaki i pojechac na wycieczke do lasu czy
              w jakies inne ciekawe miejsce. Zaladowac dzieciaki i siebie na
              rowery i pojechac na przejazdzke, przy takiej pogodzie chocby
              godzinna. mozliwosci jest mnostwo, trzeba tylko chciec, a nie zwalac
              swoje niechciejstwo na biernosc wspolmalzonka.
              • angazetka Re: Jak to jest z tą miłością? 13.11.09, 12:55
                > Nie ma takich ludzi, no chyba ze naleza do innego gatunku ni homo
                > sapiens.

                O, to ja nie jestem homo sapiens chyba wink Jak przychodzę z
                dziewięciogodzinnego dyżuru, to zasiadam przed tv i marzę tylko o
                jednym - żeby nikt nic ode mnie nie chciał. Dla mnie w takim
                momencie ten stan jest regeneracją.
                • zlosliwe_malpisko Re: Jak to jest z tą miłością? 13.11.09, 13:15
                  angazetka napisała:

                  > O, to ja nie jestem homo sapiens chyba wink

                  no ja też nie... I większość moich znajomych też nie...
                • kicia031 Re: Jak to jest z tą miłością? 13.11.09, 15:18
                  A jak wracam z pracy po czesto 10 - 11 godzinach, to biore dziecko i
                  psy i ide sie przeleciec. Mam odpowiedzialna prace i musze sie
                  regenerowac skutecznie, bo inaczej padlabym na pysk.
                  • angazetka Re: Jak to jest z tą miłością? 13.11.09, 23:39
                    Nie wiedziałam, że jest jedynie słuszna definicja "skutecznej
                    regeneracji". Nie pretenduję też do miana cyborga roku smile
        • gryzelda71 Re: Jak to jest z tą miłością? 13.11.09, 11:25
          > Ale czy Ty pomyslalas o tym ze jesli bedziesz "zwykla kobieta" maz
          > moze z czasem sie Toba znudzic?? Znajdzie lepszy model..
          > Mysle ze kobiety bez ambicji i ciaglych planow sa niewiele warte dla
          > wartosciowych facetow..

          Myślę,że wartościowy facet,nie ogranicza swojej partnerki.
          • zlosliwe_malpisko Re: Jak to jest z tą miłością? 13.11.09, 11:39
            gryzelda ma 100% rację.
            To co pisze kasskossk to dla mnie trochę nie w temacie...
            Wszak mamy do czynienia z ambitną kobietą u boku mniej ambitnego
            męża - który ją ogranicza (a nie odwrotnie).
            Chyba, że źle zrozumiałam.
        • ihanelma Moja kobieta świadczy o mnie? 13.11.09, 13:43
          "Moja kobieta świadczy o mnie"... GRRRR

          Ja bym zamordowała męża za taką wypowiedź.
          Ipola - rozwijasz się dla siebie. Jesli twój mąż teraz oklapł, a ty
          masz ochotę na ruch do przodu - to idź. Przypuszczalnie Cię będzie
          gonił.
          Ludzie albo się nawzajem dopingują, albo sobie łagodnie kapcanieją
          jedno obok drugiego. Jak kto woli.
          Nie ma sie co oglądać na drugie - nie jesteśmy idealnie
          zsynchronizowani, czasem jedno łapie zryw wtedy, gdy drugiemu trzeba
          tylko spokoju - na moment.

          Do produ marsz smile)
          • ihanelma Chciałam odpisac kasskossk 13.11.09, 13:43
            Nie wiem dlaczego mnie tutaj wywaliło
      • turzyca Tylko nie z mezem! 13.11.09, 18:58
        I jeszcze zazwyczaj: nie z ojcem!

        Nie ma lepszego sposobu na ostre malzenskie klotnie niz maz pomagajacy zonie
        wprawic sie w jezdzeniu. Wyjatki tylko potwierdzaja te regule, nawet zawodowi
        instruktorzy raczej nie ucza swoich zon. A juz malo ktory maz wytrzyma
        nieprawidlowe wysprzeglanie, bo oczami wyobrazni bedzie widzial ruine _jego_
        samochodu. Lepiej sie umowic z dobrym instruktorem (slowo "dobrym" jest
        kluczowe, warto sie popytac po znajomych), jesli sie ma prawo jazdy, to mozna
        sie szkolic takze we wlasnym aucie. A na pierwsze zupelnie samodzielne jazdy
        zabierac kogos milego, kto nie wykorzysta pozniej naszych bledow do wbicia nam
        szpili, a w razie jakiegos kryzysu typu zgasniecie silnika na skrzyzowaniu w
        centrum miasta udzieli nam rzetelnego wsparcia moralnego.

        A co do reszty - zgadzam sie. Ipola, dzialaj. Zacznij uzywac auta, przyda Ci sie
        w roznych sytuacjach, zajmij sie swoim hobby i przerzuc nieznacznie dalsza czesc
        obowiazkow na barki meza - metoda "kochanie nastaw czarne pranie na 40 stopni,
        bo ja juz nie zdaze", "ja juz naprawde nie zdaze, a Ty nie masz czystych
        skarpetek". I niech nie zapomni rozwiesic. :]
    • epistilbit Re: Jak to jest z tą miłością? 13.11.09, 11:40
      Taaa, ostatnio ipola płakała na forum, że na nic nie ma czasu, że wraca późnymi
      wieczorami do domu i dzieci mało co widuje, niech się jeszcze na chiński
      zapisze, zamiast ratować swoje zdrowie, swoje małżeństwo i swoja rodzinę.
    • zolza78 ipola 13.11.09, 11:42
      Twoje posty to jedna wielka rozpacz. żadnej radości z tego związku,
      żadnego wsparcia. Jesteś zaharowana od świtu do późnej nocy i nie
      masz od życia absolutnie nic w zamian. Nie masz czasu na własne
      przyjemności, a nawet jak chcesz je mieć, to mąż wylicza Ci każdy
      ciężko przez Ciebie zarobiony grosz.

      Jakiej odpowiedzi oczekujesz na tego posta?

      Ja z takim człowiekiem jak Twój mąż - bazujac na opisywanych przez
      Ciebie sytuacjach - nie byłabym ani chwili dłuzej.
      I to zarówno dla swojego dobra, jak i dzieci. Bo tekst do dziecka
      typu: "wydaliśmy dzisiaj na ciebie więcej, niż babcia ma emerytury"
      nie nadaje sie naqwet do komentowania.

      Aż strach pomyślec, jakich jego tekstów nie przytaczasz na forum indifferent

      Współczuje Ci takiego życia, ale masz je troche na własne życzenie.
      • ipola Re: ipola 13.11.09, 12:43
        Dlatego też chcę coś zmienić i nie oglądać się na niego.
        • marzeka1 Re: ipola 13.11.09, 14:44
          To zrób to, a może zacznij od odciążenia ciebie, bo prace rozkładacie w waszym
          związku bardzo nierównomiernie, nie musi być 50/50, ale nie aż tak. Poza tym,
          mąż wypomina ci, gdy wydajesz kasę na siebie, jakoś myślę, że masz kłopot z
          wyartykułowaniem wprost żądań i oczekiwań.
    • szyszunia11 Re: Jak to jest z tą miłością? 13.11.09, 21:53
      ja chyba kiedys miałam takie myślenie "mój mąż świadczy o mnie" i np. strasznie chciałam, żeby mąż poszedł na studia podyplomowewink
      trochę zmieniam pomału optykę.
    • mateoeasy Re: Jak to jest z tą miłością? 14.11.09, 22:23
      czuje ,ze masz bardzo podobnego meza do mojego,hmmm.ja to robie
      duzo rzeczy tak: zakupy robie sama i chwale jak to wszystko tanio
      kupilam,bo i tak ja trzymam domowa kase.ale wiadomo gadanie by
      bylo..a mowie to do mamy lub kolezanki-oczywiscie przy mezu. inna
      sprawa to twoja samoocena,czemu taka niska? wyjdz kobieto ze skorupy
      a zobaczysz ze on pojdzie za toba.niektorzy tak maja,ze potrzebuja
      kopa w doope a nie gderania baby,ze mi zle.ja zaczelam jezdzic
      samochodem,choc wyobraz sobie ze wydawalo mi sie to nierealne,bo
      nawet na parkingu balam sie w samochodzie zmienic bieg-uraz po
      wypadku-,ale kiedys choroba dziecka spowodowala,ze musialam szybko
      na pogotowie i tak juz zostalo,ze jezdze.wtedy zrozumialam,ze moge
      wszystko,kwestia chcenia.zaczelam zabierac dzieci na basen,do kina z
      przyjaciolkami chodzilysmy ,babskie wypady na zakupy ze starsza
      corka.przyjezdzalam taka naladowana energia,ze moj maz zaczal sie
      zastanawiac,czy on nie zdziadzial przy mnie czasem.potem
      odchudzanie,ciuchy,kosmetyki. da sie ,mam troje dzieci i to kwestia
      organizacji.stanowczej!!!!!!!!!!!!!.a nie typu moglbys?.tylko ja
      musze to i to, ty tamto.zycie przestanie byc nudne tylko trzeba
      zmienic podejscie do niego.kazdy dzen przynosi nowe
      doswiadczenie,zle czy dobre-kwestia podejscia.zycze ci optymizmu i
      wez sie za chlopa sposobem..
      • mateoeasy Re: Jak to jest z tą miłością? 14.11.09, 22:28
        a i zapomnialam dopisac,ze oboje zapisalismy sie na silownie.jest
        fajnie.
    • somebody1234 Re: Jak to jest z tą miłością? 14.11.09, 23:09
      Jak się chcesz rozwijać to się rozwijaj (mąż jak nie chce to jego problem) a
      potem jak się już rozwiniesz wystarczająco to mu walizki za drzwi wystaw...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka