Pomocny mąż

16.11.09, 12:00
Czy naszej drugiej połowie wydaje się że zostawanie z dzieckiem w domu jest jak wyjazd na długoterminowe wakacje? Ze dziecko nic nie robi tylko je i spi, a matka robi co chce. Ze nie sprząta w domu. nie pierze, nie prasuje, nie musi robic dla siebie żarcie.

Czy Wam tez sie zdarzyło usłyszeć teksty od męża ze nie zamierza wstawac do dziecka w nocy bo jutro idzie do pracy. A zostawanie w domu z dzieckiem to jest PRACA?
    • mondovi Re: Pomocny mąż 16.11.09, 12:27
      > Czy Wam tez sie zdarzyło usłyszeć teksty od męża ze nie zamierza wstawac do dzi
      > ecka w nocy bo jutro idzie do pracy.

      nie zdarzyło mi się.
      • mama_nikodemka Re: Pomocny mąż 16.11.09, 12:41
        mi tez sie nie zdarzylo, moj maz mnie podziwia i mowi ze On nie moglby siedziec
        z dzieckiem calymi dniami bo to jest ciezka praca, dlatego nocami sam z siebie
        wstaje do malego (jesli trzeba) i wieczorami i weekendami bardzo mi pomaga;
        natomiast mam kolege ktory zachowuje sie jakby dalej byl kawalerem, a ma zone i
        dziecko i twierdzi ze "dziecko to nie jego problem" wiec sobie uzywa na calego uncertain
    • malpa513 Re: Pomocny mąż 16.11.09, 12:48
      no ja sie akurat musze zgodzic ze jesli mąż pracuje a ja siedze w
      domu z dzieckiem to mąż musi chociaz czesc nocy przespac, wiec w
      nocy to ja najczesciej zajmowalam sie moją wrzeszczącą i niespiącą
      córką, ale on ją usypial codziennie od 21 do 24, co i tak rzadko sie
      udawalo, a po północy ja przejmowalam malą, ale chociaz 3 godzinki
      snu moglam złapac, a jak oboje pracowalismy to wstawalismy na zmiane
      co drugą noc
    • 18_lipcowa1 Re: Pomocny mąż 16.11.09, 12:50


      > Czy naszej drugiej połowie wydaje się że zostawanie z dzieckiem w
      domu jest jak
      > wyjazd na długoterminowe wakacje?

      nie, nie wydaje mu sie


      > Czy Wam tez sie zdarzyło usłyszeć teksty od męża ze nie zamierza
      wstawac do dzi
      > ecka w nocy bo jutro idzie do pracy.


      nie, nie zdarzylo nam sie

      A zostawanie w domu z dzieckiem to jest PR
      > ACA?


      Nie, to nie jest praca.
    • mloda0242 Re: Pomocny mąż 16.11.09, 12:55
      ragneda napisała:

      > Czy naszej drugiej połowie wydaje się że zostawanie z dzieckiem w domu jest jak
      > wyjazd na długoterminowe wakacje?

      nie;

      > Ze dziecko nic nie robi tylko je i spi,

      > a matka robi co chce
      > Ze nie sprząta w domu. nie pierze, nie prasuje, nie musi robi
      > c dla siebie żarcie.

      nie, wprost przeciwnie;

      > Czy Wam tez sie zdarzyło usłyszeć teksty od męża ze nie zamierza
      > wstawac do dziecka w nocy bo jutro idzie do pracy.

      wprost przeciwnie;
      • linkap_wawa Re: Pomocny mąż 16.11.09, 14:29
        jesssu co za brak empati... no chodzace idealy, matki, zony i
        kochanki.. sorry ale naprawde trudno mi uwierzyc, ze choc raz nie
        mialyscie ciezszej wymiany zdan z mezami na temat opieki nad
        dzieckiem...
        • kasia.46 Re: Pomocny mąż 16.11.09, 14:35
          linkap_wawa napisała:

          > jesssu co za brak empati... no chodzace idealy, matki, zony i
          > kochanki.. sorry ale naprawde trudno mi uwierzyc, ze choc raz nie
          > mialyscie ciezszej wymiany zdan z mezami na temat opieki nad
          > dzieckiem...

          Normalnie co niektóre powychodziły za chodzące ideałybig_grin
        • a.nancy Re: Pomocny mąż 17.11.09, 17:02
          linkap_wawa napisała:

          > jesssu co za brak empati... no chodzace idealy, matki, zony i
          > kochanki.. sorry ale naprawde trudno mi uwierzyc, ze choc raz nie
          > mialyscie ciezszej wymiany zdan z mezami na temat opieki nad
          > dzieckiem...

          nie, nie miałam.
          jedyne, co podchodzi pod "wymianę zdań" to jak mąż stwierdził, ze on by wolał
          siedzieć w domu z dzieckiem, a w ogóle to mi zazdrości karmienia piersią, bo to
          jedyna "umiejętność" jakiej mu brakuje big_grin
    • cathy1977 Re: Pomocny mąż 16.11.09, 13:11
      po pracy w ciągu dnia mąż mi pomaga i na zmianę zajmujemy się
      dzieckiem tak do około godz.22.00,ale w nocy to ja zajmuję się
      synkiem, ja go karmię, przebieram i noszę, gdy krzyczy (ma kolki i
      wzdęcia).Mąż musi rano wstać do pracy i musi się wyspać.
      • barbarka.1 Re: Pomocny mąż 16.11.09, 13:17
        mój mąż mnie wspiera, podziwia i pomaga. Zajmuje się dzieckiem, jak
        trzeba to ugotuje czy wyprasuje ale staram się go oszczędzać bo
        chodzi do pracy smile
    • anianiunia2507 Re: Pomocny mąż 16.11.09, 13:28
      u mnie podobnie jak u innychsmile
      maz pomaga kiedy tylko moze-potrafi zrobic przy malej wszystko,no moze obiadu
      jej nie ugotujesmile ale sa przeciez sloiczkiwink
      a kiedy musi na rano do pracy to ja jesli trzeba wstaje do malej.
      moge powiedziec ze Tatus jest na medal!!!smile
    • zazou1980 Re: Pomocny mąż 16.11.09, 13:40
      ja co prawda nie mam męża tylko konkubenta wink młoda w nocy śpi w miarę, choć jak
      ma dużo wrażeń to potrafi dać czadu. jak płacze to zazwyczaj ja się przebudzam
      (tatuś śpi wyjątkowo mocno), czasami do niej idę, ale dosyć często budzę go i on
      się zajmuje. jak nie uda mu się uśpić, to mi przynosi na cycowanie. nigdy nie
      słyszałam, że on pracuje i musi się wyspać, to jego dziecko i jego obowiązek -
      na szczęście doskonale zdaje sobie z tego sprawę.

      btw, trzeba było uważać z kim się ma dzieci, ja wybrałam najlepszego faceta jaki
      mi się w życiu przytrafił...
    • agulag76 Re: Pomocny mąż 16.11.09, 13:48
      Nigdy nie usłyszałam takich tekstów od męża, pomimo że wstaje rano do pracy to
      często karmi córkę w nocy, chyba że ja się szybciej wygramolę z łóżka wink kąpie
      ją, prasuje ubranka, usypia wieczorem, spaceruje z nią i jeszcze ma siły na
      remont naszego nowego własnego "M" smile
      • czarny_eda82 Re: Pomocny mąż 16.11.09, 14:00
        kochana nie pisz takich rzeczy tu na forum bo tu są same idealne
        matki które maja idealnych męzów, idealne dzieci a dzieci idealnych
        tatusiów, siedzienei z dzieckiem to ciężka i odpowiedzialna praca i
        nie ma bardziej odpowiedzialnej, dlatego moj M staje w nocy do
        dziecka chcoziaż pracuje, i wcale mi nie jest jego żal.
        • agulag76 Re: Pomocny mąż 16.11.09, 14:14
          Tzn. czego konkretnie mam nie pisać ???
    • yoan.m Re: Pomocny mąż 16.11.09, 14:05
      ja zazwyczaj wstaję w tygodniu a on w weekendy ale to też jest na
      zmianę, bardzo mi pomaga mimo, że do pracy wstaje o 5.15 a ja czasem z
      małą śpię do 10.
      • karolina_marta Re: Pomocny mąż 16.11.09, 14:14
        Nie nie zdarza się, oczywiście.
        Słyszę tak codziennie a przynajmniej kiedy POPROSZĘ żeby wstał, bo muszę w końcu
        się wyspać.
        Kiedyś usłyszałam "wyśpisz się po śmierci"
        • kasia.46 Re: Idealnych mężów macie.... 16.11.09, 14:47
          śmiechu warte, na tym forum to większośc' idealnych matek,dzieci
          mężów-tatusiów, bo kto to się do błędu przyzna jak napisac to
          każdemu i wszystko wolno, tylko pytm kto to widzi!!!big_grin Oczywiście
          pewnie to ja nieudacznica jestem, a w dodatku jaka zazdrośnicabig_grin
          • agulag76 Re: Idealnych mężów macie.... 16.11.09, 15:12
            Nie twierdzę że mój mąż jest ideałem, ale uważam że dorósł do roli ojca i
            znakomicie ją wypełnia, potrafi zrozumieć moje zmęczenie i chęć oderwania się na
            chwilę od bycia mamusią (też nie jestem ideałem). Nie zazdroszczę Ci podejścia
            Twojego męża do roli taty i głowy rodziny i nie potrzebuję Twojej ironii w
            kwestii pisania prawdy na dany temat na tym forum. Jeżeli uważasz że wszystkie
            tu kłamiemy i koloryzujemy to po co tu wchodzisz i się udzielasz ? Pozdrawiam
            • kasia.46 Re: Idealnych mężów macie.... 16.11.09, 16:54
              agulag76 napisała:

              > Nie zazdroszczę Ci podejścia
              > Twojego męża do roli taty i głowy rodziny i nie potrzebuję Twojej
              ironii w
              > kwestii pisania prawdy na dany temat na tym forum. Jeżeli uważasz
              że wszystkie
              > tu kłamiemy i koloryzujemy to po co tu wchodzisz i się udzielasz ?
              Pozdrawiam

              Wchodze tu po to by podyskutowc z takimi jak Tysmile
            • malpa513 może nie idealnych ale mądrych partnerów 17.11.09, 09:39
              u nas jest sprawiedliwy podział obowiązków w zależności od sytuacji,
              wiadomo że przy pracującym mężu to ja w wiekszym stopniu zajmuje się
              dzieckiem w dzień i w nocy, ale po powrocie męża z pracy nie
              wyobrażam sobie żeby on usiadł przed tv albo komputerem, a znam
              takich bezczelnych tatusiów obiboków, ale gdybym ja miała takiego
              lenia w domu to bym go szybko pogoniła
          • lidoszek28 Re: Idealnych mężów macie.... 17.11.09, 01:49
            może i nieudacznica... bo męża to sobie trzeba wychowaćwink Ja nawet nie musiałam
            tresować, bo mam ideała smile
          • bacha1979 Re: Idealnych mężów macie.... 17.11.09, 08:29
            Dziewczyno ojciec angażujący się w wychowanie i opiekę nad dzieckiem to NORMA
            nie ideał. Wierz mi, że ojcowie dla których dziekco jest ważne istnieją, ba
            widzę w okół siebie coraz więcej takich fajnych tatusiów.
            • agulag76 Re: Idealnych mężów macie.... 17.11.09, 20:46
              bacha1979 napisała:

              > Dziewczyno ojciec angażujący się w wychowanie i opiekę nad dzieckiem to NORMA
              > nie ideał. Wierz mi, że ojcowie dla których dziekco jest ważne istnieją, ba
              > widzę w okół siebie coraz więcej takich fajnych tatusiów.
              >
              >
              Popieram !!!!!!!!!!!!! Mądrze gadasz koleżanko - pozdrawiam smile
          • pitahaya1 Guzik prawda 17.11.09, 13:07
            Mój mąż doceniał moją opiekę na dzieckiem, niemniej jednak do dziacka/ci nie
            wstawał. I nie miał dla niego znaczenia, że ja wówczas również pracowałam zawodowo.
            Został tak wychowany. Nic nie dały słowne deklaracje. Wyszedł z domu, w którym
            teściowa opiekowała się dziećmi (przez pierwsze trzy lata dziećmi opiekowała się
            jej matka, teściowa dojeżdżała do dzieci raz na 2-3 tygodnie, na weekend).
            I taki model mu odpowiadał.
            Do tego teściowa często dolewała oliwy do ognia gderając do niego "do czego to
            podobne, jak ty na to pozwalasz? przecież ty pracujesz". Oczywiście mężowi
            współczuła, bynajmniej nie mniesmile

    • kasia.46 Re: Pomocny mąż 16.11.09, 14:30
      Tak słyszałam to wielokrotnie, choc mąż mi pomaga, to nigdy sam tej
      pomocy nie proponował:/, ja to wymuszam, mówiąc, że musi i jużsmile,
      ale dośc często słysze gderane, że ja to przynajmiej w domu siedze
      wyśpie się z dzieciakami powygłupiamuncertain , a on to musi pracowac,
      wtawac rano i jeszcze dzieci bawicD, dodam, że praca męż nie jest
      fizycznauncertain I pewnie zapomina, że moja ciężka praca trwa od 8 00 do
      24 00 dzień w dzień bez dnia urlopubig_grin, w tym czasie piore, prasuje,
      gotuje,zmywam,sprzątam, karmie, przewijam,przebieram,kąpie,bawie
      się, śpiewam,lulam,przytulam,czytam i znajduje odrobine czasu dla
      siebie. On czasem wymaga większego poświęcenia ode mnie niż te
      dziecibig_grin A jak już jest chory to boki zrywac, leży plackiem przy
      37'C i umiera stęka, że z niego żartuje i żadnego współczucia nie
      mam, co chwila wymyśla by podac mu do łóżka coraz to inną efektowną
      potrawę, nie mówiąc o tym, że co pół godzinki życzy sobie gorącą
      herbatkębig_grin Zastanawiałam się czy tylko ja tak mam, czy jeszcze ktoś
      ma podobniebig_grin Oczywiście większośc rzeczy koło siebie i tak robi sam
      bo nie taka głupia jestem żeby dac się wykorzystywac, on całkiem
      nieźle sobie radzi tylko lenia wyganiam mu z d_py jak ryknebig_grin
      • czarodziejka000 Re: Pomocny mąż 16.11.09, 14:40
        U mnie podobnie jak u kasia49, z tym wyjatkiem ze teraz i ja wrocilam do pracy i
        nie ma juz zadnej taryfy ulgowej dla tatusia big_grin
      • kika-1302 Re: Pomocny mąż 16.11.09, 14:41
        ja ma tak ja moja porzednicza pisze. Tylko z chorobą mamy inaczej bo mój mąż
        przeważnie nie choruje, a nawet jak jest chory to sobie znajdzie coś do roboty
        byle tylko się wymigać od pilnowania dziecisad
        • mama_nikodemka Re: Pomocny mąż 16.11.09, 14:56
          a mnie troche smiesza teksty w stylu "maz idzie do pracy i musi sie wyspac", a
          Wy nie musicie sie wyspac by pozniej dobrze funkcjonowac i zajmowac sie
          dzieckiem caly dzien? Maz idzie do pracy na 8godz i ma z banki a ja mam byc na
          chodzie 24h/dobe? dla mnie to nonsens, no jeszcze zalezy jaka kto ma prace,
          jakby pracowal fizycznie 10h i wsawal o 6 rano to inna sprawa ale moj M akurat
          pracuje od 9 do 17 i ma prace biurowa wiec nie widze zadnych przeciwskazan np do
          nocnych wsawan,jak maly tragicznie spal w nocy to wstawalismy do niego na zmiane
          co druga noc
          • ivaz Re: Pomocny mąż 16.11.09, 15:05
            ja w ogóle nie wstaje do dziecka tylko mąż, z prostej przyczyny ja
            jestem śpiochem zaś on potrzbuję mało snu. Od początku zajmował się
            dzieckiem na równi ze mną. Jak potrzebuję wyjść z domu nie martwię
            się, że mąż sobie nie poradzi bo jest bardzo dobrze wdrożony zarówno
            w prace domowe jak i opiekę nad dziećmi.
          • anja0123 Re: Pomocny mąż 16.11.09, 20:23
            Zgadzam sie z Toba w stu procentach i gratuluje zdrowego rozsadku, a
            przede wszystkim szacunku do samej siebie. Nasze dzieci sa ze mna
            dwa dni w tygodniu, z tatusiem jeden dzien w tygodniu, a dwa
            tygodnie w zlobku. I moj maz doskonale sobie zdaje sprawe z tego, ze
            opieka nad dzieckiem to praca co najmniej rownie ciezka, jak kazda
            inna. W dodatku nie mozna jej 'odbebnic' jak sie ma zly dzien.

            I nie, moj maz mi nie POMAGA przy dziecku. Pomagac to ja bym mogla
            mu przy wymianie opon z letnich na zimowe, albo on mnie przy
            prasowaniu koszul. Dziecmi zajmujemy sie OBOJE W ROWNYM STOPNIU.

            I tak, drogie zazdrosnice - mam idealnego meza tongue_out smile
      • anianiunia2507 Re: Pomocny mąż 16.11.09, 15:01
        kasia.46 napisała:

        > Tak słyszałam to wielokrotnie, choc mąż mi pomaga, to nigdy sam tej
        > pomocy nie proponował:/, ja to wymuszam, mówiąc, że musi i jużsmile,
        > ale dośc często słysze gderane, że ja to przynajmiej w domu siedze
        > wyśpie się z dzieciakami powygłupiamuncertain , a on to musi pracowac,
        > wtawac rano i jeszcze dzieci bawicD, dodam, że praca męż nie jest
        > fizycznauncertain I pewnie zapomina, że moja ciężka praca trwa od 8 00 do
        > 24 00 dzień w dzień bez dnia urlopubig_grin, w tym czasie piore, prasuje,
        > gotuje,zmywam,sprzątam, karmie, przewijam,przebieram,kąpie,bawie
        > się, śpiewam,lulam,przytulam,czytam i znajduje odrobine czasu dla
        > siebie. On czasem wymaga większego poświęcenia ode mnie niż te
        > dziecibig_grin A jak już jest chory to boki zrywac, leży plackiem przy
        > 37'C i umiera stęka, że z niego żartuje i żadnego współczucia nie
        > mam, co chwila wymyśla by podac mu do łóżka coraz to inną efektowną
        > potrawę, nie mówiąc o tym, że co pół godzinki życzy sobie gorącą
        > herbatkębig_grin Zastanawiałam się czy tylko ja tak mam, czy jeszcze ktoś
        > ma podobniebig_grin Oczywiście większośc rzeczy koło siebie i tak robi sam
        > bo nie taka głupia jestem żeby dac się wykorzystywac, on całkiem
        > nieźle sobie radzi tylko lenia wyganiam mu z d_py jak ryknebig_grin

        No ale naprawde zdarzaja sie wyjatkismile
        serio!!!!
        nie wszystkie musiymy im wypedzac lenia z d...py oni poprostu tego sami chca i
        pomagajasmile
        serio!!!!
        smile
        • yoan.m Re: Pomocny mąż 17.11.09, 09:19
          mój woli zająć się małą niż coś w domu zrobić hehe
          ale to też ma dobre strony, ja popołudniami mam ją z głowy i zajmuję
          się domem a czasem nawet chwilka relaksu się znajdzie smile
    • kammik Re: Pomocny mąż 16.11.09, 15:39
      Nie. Mimo że nie sprzątam, nie prasuję (brrrr!) i z rzadka gotuję. Za to słyszę,
      że zostawanie z dzieckiem w domu to ciężka i odpowiedzialna praca. Możliwe, nie
      wyprowadzam go z błędu, ja to lubię smile
    • archeopteryx Re: Pomocny mąż 16.11.09, 15:49
      Gdy byłam w domu z dzieckiem to ja wstawałam w nocy, bo córeczka na
      ogół wybudzała się z głodu, a skoro karmiłam piersią to wstawanie
      męża byłoby i tak bezcelowe. Poza tym akurat wydaje mi się, że skoro
      on chodził wtedy do pracy, a ja nie, to warto żeby się wyspał. Ja
      mogłam dospać w ciągu dnia, gdy Młoda drzemała. Teraz wróciłam już
      do pracy, ale i tak to ja karmię Małą w nocy. Jak budzi się po raz
      drugi to wtedy każę wstać mężowi. Ogólnie nie mam problemu z tym, że
      to ja w nocy częściej wstaję do córki. Wiem, że jak nie będę mieć
      siły to on wstanie bez szemrania.
      • lenawawa Re: Pomocny mąż 16.11.09, 17:40
        W nocy ja wstaję bo mały się budzi na jedzonko.
        Kilka razy zdarzyło się że miał ciężką no i płakał to na zmianę.
        W ciągu dnia jak wpada do domu to zawsze mnie wygania i sam zajmuje się małym.
        Zauważyłam że potrafi sprawnie i dokładnie założyć pieluchę małemu,ja jestem
        bardzo szybka robię to nie zawsze dokładnie.
        Po za tym oboje chcieliśmy tak samo dziecka więc po równo sie nim zajmujemy.
    • avila34 Re: Pomocny mąż 16.11.09, 19:36
      Nie slyszalam. oj maz raz zostal na CALY dzien z mlodym i jak
      wrocilam, to powiedzial, ze wiedzial, ze to ciezka praca, ale nie ze
      AZ taksmile. i ze szacunek masmile. Hm, mam fajnego mezasmile.
    • olifra Re: Pomocny mąż 16.11.09, 21:01
      nie jest idealny, ale robi co moze żeby pomóc. właściwie to nie tyle z "litości"
      nade mną ile dla samego siebie bo lubi spedzac czas z dziećmi. on wstaje w nocy
      bardzo rzadko bo sobie sama z tym radzę i go nie budzę. chyba, ze już padam na
      przysłowiowy ryj i np. młody obudzi się zwarty i gotowy do zabawy o 5.30 to
      wtedy tatus wstaje się pobawić z nim zebym mogła jeszcze odespać. my mamy
      jeszcze 8-letnia córkę, także dzielić musimy się obowiązkami w miarę możliwości.
      nigdy nie usłyszałam, ze bycie w domu z dzieckiem to wakacje (dlatego prasowanie
      wozi do swojej mamysmile)
    • lilia111 Re: Pomocny mąż 16.11.09, 22:44
      Nie zdarzyło mi się nic takiego usłyszeć!A gdyby tak się stało byłabym bardzo
      oburzona. Nie chcę nikogo oceniać, ale co z niego za facet?Czy on wiem, że żyje
      w XXI wieku?!I takie teksty to już nie na miejscu?!
      • i_love_my_babies Re: Pomocny mąż 16.11.09, 22:57
        a mnie się zdarzyło, moje dzieci są BARDZO absorbujące, jeśli już
        coś robię to z dzieckiem na ręku, a mój mąż tylko chodzi i rzeza: a
        co te kafle takie pochlapane? a te okna jakie brudne, umyć trzeba, a
        garnki trzeba poukładać - oczywiście w swojej szafie z ciuchami ma
        taki burdel, że jak wyciąga skarpetę to reszta leci lawiną...

        dodam, że nie mam czasu po d***e się podrapać, dziecko w dzień
        prawie nie śpi, a jak kimnie na 20 minut to lecę starszym się choć
        przez moment zająć...
        niestety karmię piersią więc nie mam narazie możliwości zostawienia
        go na pół dnia z dwójką dzieci, ale jeszcze trochę i pokażę mu,
        gdzie raki zimująsmile))
        • sjostra Re: Pomocny mąż 16.11.09, 23:40
          mój nie-mąż tylko jedna noc myslał, że skoro on pracuje to ja będę wstawać do małej...potem powiedzialam co o tym myslę...nie wyobrażałam sobie by dziecko płakało w nocy, a on udawał, że spi i mu to nie przeszkadza...a ja miałam sama ją przebrać i w tym samym czasie biec po butelkę...we dwoje robilismy to szybciej i bez krzyku dziecka...a poza tym nazajutrz jak mala spala w dzien moglam cos zrobic w domu: ugotowac, troche ogarnąc dom i zająć się pisaniem pracy na studiach podyplomowych, o dosypianiu z małą nie było mowy
          Teraz problem zniknął zupełnie, ba, ja często słyszę nocne kwęki małej później niż tata, który nie liczy ile to razy już wstawał...zreszta również wróciłam do pracy i oboje mamy ciagle jakies zaległości w spaniu...dzieckiem zajmujemy sie prawie po równo; nierównosci sa wtedy gdy mała zdecydowanie chce wieczorem wisiec na mamie...wychodzimy na zmiane w piatek lub sobote wieczór (jeden weekend tata, w drugi mama), nie tylko mamy dziecko, ale i znajomych ktorych chcemy spotykac.
          Mnie taki układ pasuje i tacie również, bo oboje mamy świetny kontakt z córeczką
    • malinka_bdg Re: Pomocny mąż 17.11.09, 00:34
      Ja wstaję, bo choć On proponował mi taki układ, że będzie mi małego podawał, to wiem, że i tak by się nie dobudziłwink! Mały by musiał juz wyć a ja kopać go w tę zgrabną pupkę, żeby nieprzytomny dowlókł się do łóżeczka i rypnął małego w łepek o karuzelkę;P! I takiego rozbudzonego bym ja królowa dostawała, a On by mi później cały dzień cichutko jęczał, że jest taaaki zmęczony, bo przecież do dziecka w nocy wstaje;P! I chwalić bym Go musiała-przynajmniej co godzinabig_grin! Dzięki, postojębig_grin!
    • nextaga Re: Pomocny mąż 17.11.09, 09:59
      w nocy wstajemy po równo - mąż mi podaje płaczące dziecię, ja
      przysypiając smile karmię i odnoszę do łóżeczka. W dzień, po pracy też
      mi pomaga - zabawi, zostanie żebym pojechała na zakupy czy na chwilę
      na wycieczkę rowerem smile
      rozumie, że czasem jest ciężko, wysłucha ze zrozumieniem narzekania
      i wesprze duchowo smile jest kochany

      nie rozumiem tylko tych kąśliwych uwag niektórych forumowiczek o
      tym, że ma się dobrego męża. Wiadomo, nie wszyscy tacy są, ale to
      nie oznacza że od razu trzeba dogryzać innym smile
      pozdrawiam
      • phantomka Re: Pomocny mąż 17.11.09, 10:37
        Nie wstawal, bo i nie widzialam powodu, skoro ja i tak karmilam, to
        po cholere maja budzic sie oboje, dla samej zasady rownosci? Bez
        przesady. Ja bedac w domu z dzieckiem moglam sie zdrzemnac, niemaz
        nie ma takiej mozliwosci w pracy. Natomiast po powrocie do domu
        zawsze przejmowal opieke nad dzieckiem do wieczora. A partnera
        wybralam sobie takiego, ktory mnie szanuje, dlatego tez nie
        wyobrazams obie tekstow o wakacjach w domu z dzieckiem.
    • franczii Re: Pomocny mąż 17.11.09, 11:11
      Nie wydaje mu sie ze to wakacje. Wie, ze to praca i wie ile ta praca kosztuje.
    • zlosliwe_malpisko Re: Pomocny mąż 17.11.09, 11:18
      No ten tekst o wakacjach w domu to przesadzony trochę, przyznaję.
      Niemniej jednak tak jak zawsze przy takich wątkach ubawiłam się
      przednio. Schemat dokładnie ten sam, co zawsze – narzeka dziewczyna
      na męża, trochę jest zdołowana – i co? Nie, nikt nie pomyśli żeby w
      miarę delikatnie odpowiedzieć, że to nie jest normalna sytuacja, że
      jej współczujemy, że może to lub to by pomogło… Nie, lepiej puścić
      lawinę wpisów o tym jaki to mój mężuś ach ideał, jak to bez gadania
      i szemrania na rękach nosi, po piętach całuje, zarabia, sprząta,
      gotuje, zajmuje się dziećmi a my tylko pachnieć i leżeć możemy.
      Jak zwykle nie daję wiary tym wszystkim wpisom – no ale rozumiem,
      wirtualnie łatwo podleczyć kompleksy kopiąc leżącego.
      Co do wątku, kiedy siedziałam z dziećmi w domu wstawałam w nocy
      tylko ja. Tak jak już ktoś napisał – w dzień mogłam zdrzemnąć się
      kiedy dziecię spało, mąż takiej szansy nie miał, korona mi z głowy
      nie spadła. Poza tym kiedy byłam zmęczona mogłam odpuścić pranie lub
      sprzątanie lub gotowanie, mąż w pracy musiał być cały czas na
      pełnych obrotach.
      Teraz pracuję więc wstajemy na zmianę, ale takie rozwiązanie
      musiałam sama zaproponować. Osobiście nie znam faceta, który
      wszystkiego sam by się domyślił. (wirtualnie znam ich setki – 90
      procent mężów e-matek)
      • ala_bama1 Re: Pomocny mąż 17.11.09, 12:37
        lepiej nie mogłaś tego ująć...znowu licytacja który lepszy, aż śmiech bierze.
        Nawet nie chcę pomyśleć ile w tym prawdy, ale trzeba się jakoś dowartościować.
        Jakoś nie wątpie w to że facet pomaga, nic przecież wielkiego mój też to robi,
        ale w to że przy okazji nie powie paru słów typu: ty to się możesz wyspać, ja
        pracuję itp... NIE WIERZE. Nie gloryfikujemy tych naszych panów, tak samo mają
        prawo do tego żeby czasami mieć dość jak i my. Tylko czemu tak trudno się do
        tego przyznać???
    • sapalka1 Re: Pomocny mąż 17.11.09, 13:22
      Koleżanka też słyszła takie teksty. I pewnego pieknego dnia wybrała się do
      lekarza i coś załatwić w urzedach. Mąż został z dzieckiem. Po trzech godzinach
      dzwonił do niej błagając żeby wróciła do domu, bo on nawet śniadania nie może zjeść.
      Od tej pory nie słyszy takich słów.
      Spróbuj smile
    • deszcz.ryb Re: Pomocny mąż 17.11.09, 13:44
      Może zrób mu listę, czym dokładnie się zajmowałaś przez te 8 godzin jak on był w pracy. Przykładowo:
      6:00 - 6:10 pobudka dziecka; przewijanie, ubieranie, chwila zabawy
      6:10 - 6:20 podgrzewanie kaszki dla dziecka. karmienie. dziecko wylewa na siebie herbatę
      6:20 - 6:25 powtórne przebieranie dziecka

      I tak dalej w tym stylu, łącznie z, na przykład:

      12:00 - 14:00 gotowanie obiadu. W MIĘDZYCZASIE: nastawienie prania oraz umycie naczyń
      14:00 - 14:30 usypianie marudzącego dziecka. po uśnięciu - umycie podłogi

      Oczywiście to nie musi być aż tak drobiazgowe i z wyliczeniem co do minuty. wink

      Później możesz pokazać mężowi listę i zaproponować, żeby wziął dzień urlopu i spróbował powtórzyć wszystkie te czynności w przepisowym czasie 8 godzin. smile Wiem, ta moja rada jest odrobinę niepoważna, ale może on naprawdę nie zdaje sobie sprawy z tego, ile zajmuje wykonanie niektórych czynności? I może myśli, że pranie, gotowanie i sprzątanie "samo się robi"?
      • a.nancy Re: Pomocny mąż 17.11.09, 17:12
        > 6:00 - 6:10 pobudka dziecka; przewijanie, ubieranie, chwila zabawy
        > 6:10 - 6:20 podgrzewanie kaszki dla dziecka. karmienie. dziecko wylewa na siebi
        > e herbatę
        > 6:20 - 6:25 powtórne przebieranie dziecka

        o matko
        moje, jak mu kolo 7:00 dać cycka, to śpi do 10:00-11:00
        no, to ja jednak mam wakacje smile

        naprawdę wylewa na siebie herbatę codziennie?
        codziennie pierzesz i myjesz podłogę?

        no to ja nie tylko mam wakacje, ale jestem totalnym leniem big_grin
        bo piorę, jak się uzbiera
        a podłogę myje mąż... jak jest brudna.
        a, i w życiu nie zdarzyło mi się chyba robić obiadu dłużej niż godzinę. i w
        życiu nie zdążyło mi się zacząć o 12:00.
        • deszcz.ryb Re: Pomocny mąż 17.11.09, 20:54
          To tylko przykłady przecież wink
      • jamesonwhiskey Re: Pomocny mąż 17.11.09, 17:36
        >Może zrób mu listę, czym dokładnie się zajmowałaś przez te 8 godzin jak >on był
        w pracy. Przykładowo:

        pomysl idealny, tyle ze moze zamiast XIX wiecznych karteczek
        kamerka internetowa, wtedy ten leniwy chlop zobaczyl by czym to panie pracujace
        w domu sa tak zajete

        6-10 spanie
        10.00 karmienie
        10.05-14 forum
        14 karmienie, przebranie
        14.05-15 godzinna rozmowa telefoniczna z mamusia
        15-15.30 wpada koleznka na chwile
        5 minut przed przyjsciem meza trzeba by sie za cos zabrac


        • shellerka Re: Pomocny mąż 18.11.09, 09:24
          jamesonwhiskey ja zostane twoja fankąbig_grin
          to samo chciałam napisaćbig_grin
    • jamesonwhiskey Re: Pomocny mąż 17.11.09, 14:14
      > Czy Wam tez sie zdarzyło usłyszeć teksty od męża ze nie zamierza wstawac do dzi
      > ecka w nocy bo jutro idzie do pracy.

      osobiscie wolalbym zeby kierowca autobusu, maszynista, kontroler lotow ,pilot i
      ci ktorzy wykonuja dzisiatki innych zawodow zeby poslali swoja ciezko pracujaca
      w domu zonke w diably nizby niewyspany i rozjebany mial mnie gdziekolwiek wiezc


      A zostawanie w domu z dzieckiem to jest PR
      > ACA?

      oczywiscie to jest tak ciezka praca jak strazaka, zolnierza na misji ,
      programisty czy ogolnie czlowieka ktory pracuje tworczo , ktos kto pracuje w
      fabryce gdzie chwila nieuwagi i moze ci urwac reke, noge
      albo 50 tonowa prasa zrobi z ciebie nalesnik
      dokladnie tak samo ciezka i wymagajaca jest praca w domu,
    • kicia031 Re: Pomocny mąż 17.11.09, 15:12
      Wprawdzie bylam z dzieckiem w domu tylko podczas macierzynskeigo,
      czyli nie za dlugo, ale bylo dla mnie oczywiste, ze do dziecka
      wstaje chlop. Tzn, maluy spal z nami w lozku, ja do podlaczalam do
      bufetu na spiocha, a potem chlop przewijal i usypial.

      W koncu chlop szedl TYLKO do pracy, podczas gdy zajmowalam sie
      najwazniejsza osoba na swiecie
      w ciagu dnia i musialam byc
      przytomna. Ponadto brak odpoczynku zle wplywa na jakosc i podaz
      pokarmu.
    • ik_ecc Re: Pomocny mąż 17.11.09, 15:19
      > Czy Wam tez sie zdarzyło usłyszeć teksty od męża ze nie zamierza
      > wstawac do dziecka w nocy bo jutro idzie do pracy.

      Nie, nie zdarzylo mi sie uslyszec, ale sama mu powiedzialam zeby nie
      wstawal, po tym jak kiedys zasnal przy kierownicy w drodze do pracy. Ja
      moge w dzien odespac razem z dzieckiem albo jak on wroci z pracy.
Pełna wersja