Dodaj do ulubionych

nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział....

03.12.09, 00:19
nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział....
jakbyście się czuły po takim tekście??
"co takiego potrafisz jak masz tylko średnie wykształcenie i maturę.... i na
dobrą sprawę nigdzie długo nie pracowałaś,... a zresztą co to za praca była,
tego nie można pracą nazwać..........."

wątek powielam na innym forum
Obserwuj wątek
    • szyszunia11 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 00:28
      bez wahania odpowiadam: poczułabym się fatalnie i zastanawiałabym się, dlaczego ktoś chce tak mnie zdeprymować??
    • kali_pso Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 00:51

      Nie wiem, dla mnie to abstrakcja- akurat takie zarzuty. No ale zapewne miło by mi nie było, bo widac tutaj chęc zrobienia przykrości drugiej osobie, do tego dochodzi jeszcze komunikacja pozawerbalna...

      A czy Ty uważasz, że coś w życiu osiągnęłaś?
      • kalinac Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 01:07
        według mnie nie tylko praca może być sukcesem
        moim zdaniem wiele w życiu osiągnęłam, a to , że nie mam/ miałam takiej pracy
        jak on sobie zamarzył to cóż zrobić mogę..
        • bi_scotti Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 01:25
          Wazny jest kontekst.
          "Nic w zyciu nie osiagnelas wiec rzucam Cie i ide sie spelnic w
          ramionach Pani Minister Zdrowia";
          "Nic w zyciu nie osiagnelas ale ja tez nie czyli pasujemy do siebie
          jak ulal";
          "Nic w zyciu nie osiagnelas czyli pora sie wziac za osiaganie
          czegos - masz jakis pomysl?";
          "Nic w zyciu nie osiagnelas i nic juz nie osiagniesz - pora umierac!"
          ... i tak dalej.
          Co On chcial Ci przekazac konstatujac brak osiagniec? Jest Toba
          zawiedziony? Chce Cie zmobilizowac? Sa osiagnal jakos szalenczo
          wiele? Bo to zdanie o braku osiagniec to tylko jakis wstep - od
          CIEBIE zalezy ciag dalszy!
          • izak31 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 04:32
            Przede wszystkim to pytanie powinnas zadac sama sobie. Spojrz
            obiektywnie na swoje zycie i sobie na nie odpowiedz. Moze partner
            oczekuje od Ciebie ambicji i jakis celow w zyciu.
            • kropkacom Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 07:50
              > oczekuje od Ciebie ambicji i jakis celow w zyciu.

              Że niby on ją chce tym tekstem zmobilizować? smile Ciekawe czy jak by mu ktoś
              zarzucił ten tekst to poczuł by się zmobilizowany do zmian?
              • joanna35 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 09:37
                Kropkacom dziękujęsmile, bo po przeczytaniu powyższych postów zaczęłam
                myśleć, że to ze mną jest coś nie takwink
                kropkacom napisała:

                > > oczekuje od Ciebie ambicji i jakis celow w zyciu.
                >
                > Że niby on ją chce tym tekstem zmobilizować? smile Ciekawe czy jak by
                mu ktoś
                > zarzucił ten tekst to poczuł by się zmobilizowany do zmian?

                Zgadzam się z każdym słowem. Facet jest głupim, zakompeksionym ,
                pozbawionym wrazliwości doopkiem. Mądry człowiek nie musi sie w taki
                sposób dowartościowywać, a nie bardzo wiem czemu innemu tak
                sformułowane zdanie miałoby służyć.
              • kalinac Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 04.12.09, 14:21
                taki tekst to raczej nie mobilizuje nikogo
            • asia_i_p Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 18:19
              Moze partner
              > oczekuje od Ciebie ambicji i jakis celow w zyciu.
              Jeśli tak, to wybrał fatalny sposób informowania o tym. I sam ma jeszcze
              duuuuuuużo do osiągnięcia w dziedzinie komunikacji.
        • szyszunia11 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 10:39
          kalinac napisała:

          > według mnie nie tylko praca może być sukcesem
          > moim zdaniem wiele w życiu osiągnęłam, a to , że nie mam/ miałam takiej pracy
          > jak on sobie zamarzył to cóż zrobić mogę..

          oczywiście, że nie tylko praca.
        • kali_pso Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 13:29

          No dobrze, no to jakie sa twoje sukcesy?
          Nie praca, więc co?
          Co mogłabys rzucić na szalę i z czego zrobic kontrargument w sporze z mężem, na czym budujesz swoja samoocenę? Bo jesli na opinii otoczenia to będzie ci cięzko, nawet gdybys była rzeczniczka rzaduwink
          wasze oczekiwania co do miary sukcesu, się zdaje rozmijaja i to mocno.
    • alabama8 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 08:51
      Spróbuj oddzielić od sytuacji emocje i spojrzeć na całą sprawę
      zupełnie bezstronnie. Sama sobie odpowiedź na pytanie co w życiu
      osiągnełaś (może w porównaniu z tym jakie miałaś plany w liceum)?
      Może chciałaś zarabiać na siebie, kupić samochód za swoje, potrafić
      się utrzymać samodzielnie, mieć własne mieszkanie (a nie na spółę z
      mężem), nauczyć się języka, pojechać do Grecji ...
      • phantomka Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 08:57
        Kiedys ktos tak o mnie powiedzial do osoby trzeciej. Byl to ktos,
        kto mial wejsc do naszej rodziny. On: wyksztalcenie srednie, ja:
        pisalam wtedy prace magisterska i ciagnelam 2 etaty w pozarzadowce.
        Jak dla mnie on moglby miec i prof. a ja zawodowke, a i tak buractwo
        pokazal wlasnie takim zdaniem. Powod? Chcial mi dopiec, bo go kiedys
        odrzucilam. Tacy slabi ludzie, maja silna potrzebe wiecznego
        potwierdzania, ze wszyscy inni sa rownie beznadziejni, stad takie
        slowa.
        • viki2lav Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 09:30
          beznadziejne jest takie osadzanie, co ktos moze tak naprawde o nas
          wiedziec, dla mnie wielkim osiagnieciem byloby zrobienie szpagatu
          albo cos rownie dziwnego co dla innych moze byc pestka. nie zawsze
          osiagniecia ida w parze ze szczesciem, stabilnoscia, czesto sa
          efektem zbyt ogromnych wyrzeczen, niechcianych kompromisow, ktore
          potem gryza zamiast mile laskotac prowadzac do samozachwytu. Ja
          przed pseudoambicje malo nie starcilam ciazy, to teraz sie nie
          wyrywam, mierze zamiar podlug sil, stety.
      • joanna35 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 09:44
        Alabamo, ale dlaczego ona ma odpowiadać sobie na to pytanie?
        Podejrzewam, ze do tego momentu jej życie ją satysfakcjonowało(nie
        wspomina ani słowem o niespełnieniu) i nawet do głowy jej nie
        przyszło, że coś z nią jest nie tak.Nie ma prawa żyć po swojemu,
        musi spełniać oczekiwania partnera? Cóż, aż się prosi, żeby zapytać
        co pan zrobił dla niej. Nie wiedział, bidulek, że wiąże się z
        dziewczyną ze średnim wykształceniem?
      • kalinac do alabama8 04.12.09, 14:46
        potrafię spojrzeć bezstronnie na całą tą sprawę i właśnie dlatego jest to dla
        mnie takie dziwne.
        jestem młodą osobą , więc sporo jest jeszcze przede mną , a i tak osiągnęłam do
        tej pory to czego chciałam.na inne rzeczy przyjdzie jeszcze czas - nie da się
        wszystkiego zrobić i mieć od razu.
        a co do spółek czy odrębności rzeczy z mężem to nie gniewaj się ale taki podział
        jest dla mnie bez sensu.skoro jest się małżeństwem to wszystko jest wspólne a
        nie twoje moje.jest nasze.gdy ktoś chce odrębności i samodzielności to nie
        zakłada rodziny.
    • osa551 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 09:36
      > jakbyście się czuły po takim tekście??

      Zabiłabym go śmiechem - tyle tylko, że ja wredna jestem.
      • skanke obiektywnie na to patrząc 03.12.09, 09:44
        w obecnych czasach poprzestanie edukacji tylko na maturze, bez doświadczenia w
        pracy to naprawdę niewiele.
        • joanna35 Re: obiektywnie na to patrząc 03.12.09, 09:50
          Obiektywnie na to patrząc to wyszłam za mąż za geniusza(też mam
          skończone studia) na kierowniczym stanowisku, który na dodatek w
          ciągu tych kilkunastu lat małżeństwa jeszcze awansował, więc
          osiągnął dużo, ale nie zaryzykowałabym się powiedzieć, że przez to
          jest lepszym partnerem, mężem, ojcem. Jego rozwój zawodowy nijak się
          ma do społecznego. I pewnie dlatego ani mnie ani dzieci nie rozpiera
          małżeńskie szczęście i duma z osiągnięć ojca i męża.
        • kkokos Re: obiektywnie na to patrząc 03.12.09, 18:58
          skanke napisała:

          > obiektywnie na to patrząc w obecnych czasach poprzestanie edukacji
          tylko na maturze, bez doświadczenia w
          > pracy to naprawdę niewiele.

          obiektywnie na to patrząc to wyjątkowo kretyńska konstatacja
          bo obiektywnie na to patrząc nie wiemy NIC o sytuacji założycielki
          wątku. nie wiemy, czy ten mąż ma też tylko średnie wykształcenie i
          jest palantem dołującym żonę, by nie fikała za bardzo, gdy za
          miesiąc on się będzie wyprowadzał do nowszego modelu, czy też ma
          doktorat i latami namawiał swą żonę do inwestowania w siebie, a
          żonie się nie chciało.
          mogło być też tak, że żona zajmowala się domem i dwójką dzieci, by
          pan mąż w tym czasie pracował na awans, kończyl studia i setkę
          kursów niezbędnych do kolejnego awansu i by ani dzieci, ani
          przypalony obiad mu w tym broń boże nie przeszkadzały, nawet w
          weekendy. a kiedy pan mąż obrósł w te awanse i rozwój zawodowy,
          nagle uznał, że żona mu nie dorasta i zapomniał ochoczo, że ona mu
          ten rozwój umożliwiła.
          nie wiemy, dlaczego autorka wątku zrezygnowałą z pracy, może była
          leniwa, a może wręcz przeciwnie, małżonek namawiał "nie przemęczaj
          się, duszko, nie warto, przeżyjemy z jednej pensji, stać nas, byś
          nie pracowałą" lub twardo postawił sprawę "moja żona nie będzie
          pracować, moja żona ma się zajmować dziećmi i już".

          jak widzisz, możliwości jest wiele, więc dopóki nie znasz
          okoliczności sprawy, nie wyjeżdżaj ze swym mocno wątpliwym
          obiektywizmem.
          • lisbeth25 Re: obiektywnie na to patrząc 03.12.09, 21:34
            > małżonek namawiał "nie przemęczaj
            > się, duszko, nie warto, przeżyjemy z jednej pensji, stać nas, byś
            > nie pracowałą" lub twardo postawił sprawę "moja żona nie będzie
            > pracować, moja żona ma się zajmować dziećmi i już".

            Hah, a żona zrobiła to co jej władca kazał. Hahahaha.
          • kalinac do kkokos 04.12.09, 15:01
            mój mąż ma też średnie wykształcenie tyle , że bez matury bo nawet do niej nie
            przystąpił ( ja maturę mam), mimo tego ma dobre stanowisko w pracy ( niestety
            kiepsko płatne ale nigdy nie powiedziałam mu, że mało zarabia).
            ja tuż przed ślubem pracowałam na cały etat ale po 3 miesiącach zrezygnowałam bo
            miałam za słabą psychikę do tej pracy - nie potrafiłam pracować w miejscu gdzie
            non stop widziałam ciężko chore osoby - za wrażliwa jestem.zrezygnowałam mimo iż
            pracowałam jako pracownik biurowy.po niedługiej przerwie miałam kolejna pracę na
            1/2 etatu ( ale to nie praca jak twierdzi mój mąż) niestety po kilku miesiącach
            pracy nie dostałam kolejnej umowy.dwa tygodnie później okazało się, że jestem w
            ciąży( bardzo się cieszyłam bo zawsze pragnęłam dziecka).po porodzie nie miałam
            gdzie wracać - chodzi o pracę.a jak czegoś szukałam to potencjalni pracodawcy
            jak tylko dowiedzieli się , że mam małe dziecko nie chcieli mnie przyjąć.
            zajęłam się dzieckiem i w pełni się temu poświęciłam bo na pomoc męża liczyć nie
            mogłam ( dziecko ma już kilka lat a on nigdy nie był nawet z nim na spacerze).
            nie jestem osoba leniwą, wiele potrafię.
            do tego w chwili obecnej mam dwie pracę fakt nie w pełnym wymiarze czasu bo w
            jednej jestem 10 razy w miesiącu a druga jest w formie akordu - ile zrobię tyle
            zarobię.jednak na żadna nie mam papierów więc mój mąż twierdzi , że to nie jest
            praca tylko pseudo praca
    • nati.82 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 09:48
      Powiedziałabym, że jest w takim razie idiotą, jeśli związał się z kobietą, która
      nic nie osiągnęła i kretynem, bo mówi o tym dopiero teraz. Nienawidzę takich
      wypominek.
    • majmajka Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 09:51
      Poczulabym zawod, przykorosc i zal, ze z taka osoba cos mnie laczy(laczylo). Byloby mi zwyczajnie zal tego czasu, ktory juz spedzilam z ta osoba. Bo coz on chcial osiagnac? Wiadomo, ze nic dobrego. Chcial ponizenia i udalo mu sie. Przypuszczam, ze sam ma jakies tam sukcesy. Czasem srednie wyksztalcenie wiecej znaczy, niz niejedno wyzsze(zwlaszcza w obecnych czasach platnych edukacji).
      Glowa do gory.
      Ludzie, ktorzy cos znacza i naprawde cos soba reprezentuja nie postepuja w ten sposob. Temu panu brak klasy.
    • kicia031 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 09:54
      Przede wszystkim postaralabym sie ustalic, jaki problem ma pan ze
      soba, ze musi dolowac i ponizac innych, by sie poczuc lepiej.
      • echtom Może mam skrzywienie 03.12.09, 10:37
        ale kiedy pan zaczyna nagle dołować partnerkę takimi tekstami,
        zaczynam podejrzewać, że ma nową panią na widoku i próbuje przekonać
        sam siebie, że przy takiej beznadziejnej kobiecie jak obecna ma
        prawo do szczęścia. Moja koleżanka, idealna pani domu, dowiedziała
        się w ten sposób po 16 latach małżeństwa, że nigdy o ten dom nie
        dbała.
        • embeel Re: Może mam skrzywienie 03.12.09, 10:46
          moj tesc tak powiedzial do tesciowej po 39! latach pozycia.
          I wyprowadzil sie do innej.
          • ihanelma Re: Może mam skrzywienie 03.12.09, 15:42
            Ciekawe, że nie miał podobnych zastrzeżeń jak mieli małę dzieci
            którymi się przypuszczalnie zajmowałą rzeczona niedorozwinięta
            życiowo teściowa tongue_out
      • jamesonwhiskey Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 12:15
        > Przede wszystkim postaralabym sie ustalic, jaki problem ma pan ze
        > soba, ze musi dolowac i ponizac innych, by sie poczuc lepiej.

        pewnie, najlatwiej szukac problemow u innych nie u siebie,
        i nie wiem o co wam chodzi, znaczy wiem, macie duzy problem w zrozumieniu
        prostego komunikatu, ze nic nie osiagnela i nic za tym sie nie kryje,
        zwykle stwierdzenie faktu

        po tym ja bym sie jednak bardziej nad soba zastanowil, bo bycie warzywem bez
        ambicji moze i jest latwe, ale co to za zycie
        • gryzelda71 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 12:19
          To jeszcze zdefiniuj pojęcie osiągnięcia i ambicji.Wiesz taka co każdego obejmie.
        • kropkacom Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 15:59
          > pewnie, najlatwiej szukac problemow u innych nie u siebie,
          > i nie wiem o co wam chodzi, znaczy wiem, macie duzy problem w zrozumieniu
          > prostego komunikatu, ze nic nie osiagnela i nic za tym sie nie kryje,

          Ten prosty komunikat odziera komunikowanego z szacunku. No ale jak kto lubi ...
          Tylko należy pamiętać w tym miejscu że zawsze może zdarzyć się ktoś kto
          wspaniałomyślnie uzna nasze osiągnięcia za równe zeru nawet jeśli obiektywnie
          zasługują tylko na uznanie tongue_out
        • asia_i_p Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 18:22
          Nie istnieje coś takiego, jak prosty komunikat. Każdy niesie ze sobą kilka
          poziomów, na którym mniej lub bardziej intencjonalnie mówiący nam coś
          przekazuje. Podteksty tego komunikatu są mocno niepokojące.
        • iwoniaw :-D 04.12.09, 12:49
          Cytat> pewnie, najlatwiej szukac problemow u innych nie u siebie,
          > i nie wiem o co wam chodzi, znaczy wiem, macie duzy problem w zrozumieniu
          > prostego komunikatu


          Pewnie, najłatwiej szukać problemów u innych ("nic nie osiągnęłaś") niż u siebie
          ("jaką motywację ma ktoś, żeby innemu dowalać w ten sposób" hehe) i wiem o co ci
          chodzi, tylko na ematce możesz sobie do kobiet(y) pogadać i to obelżywie, bo w
          realu... big_grin
        • kalinac do amesonwhiskey 04.12.09, 15:03
          "bo bycie warzywem bez
          > ambicji moze i jest latwe, ale co to za zycie "

          wiesz, nie uważam się za warzywo, a tym bardziej za osobę bez ambicji
    • karra-mia Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 10:00
      myślę, ze mówił to wyjątkowy cham, który z premedytacją chciał cię
      zgnębić, dobić, sprowadzić do piwnicy.
      A on to niby osiągnął więcej i jest szczęsliwszy tak?
    • deodyma Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 10:40
      na miejscu tej kobiety, gdybym uslyszala cos podobnego, zasmialabym
      sie chlopu w twarz.
      swoja droga to jakim trzeba byc czlowiekiem, zeby powiedziec cos
      takiego innej osobie...
      • loganmylove Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 11:54
        Ja to wredna jestem więc bym odpaliła-Niestety masz rację,jesteś tego najlepszym
        przykładem i głęboko westchnęła...
    • bea.bea Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 12:06
      nie wiem ile masz lat, ale sądząc po średniej forumowej, masz jeszcze czas by
      nadrobić straty....
      może potraktować ten tekst lepiej jak zimny prysznic i znak START do kolejnego
      etapu własnego życia, zamiast płakać ,i czuć się urażoną...
      • gryzelda71 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 12:20
        Serio uważasz,że pani musi przypodobać się panu i w jego oczach uchodzić
        za ambitną?
      • majmajka Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 12:29
        A moze ona jednak cos tam osiagnela, moze ona jest szczesliwa i w pelni usatysfakcjonowana swoimi osiagnieciami. Ludzie, nie tylko praca czyni czlowieka czlowiekiem. Nie tylko dyplomy. Moze wystarczy odciac sie od Pana z wielkimi sukcesami, by w koncowym etapie popasc w depresje?
        • bea.bea Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 12:46
          ok...ja nie mam nic do jej osiągnięć...nie uważam, ze powinna przypodobywać się
          panu....ale uważam , ze jak sie ma TAKIEGO pana to samodzielność jest wskazana,
          bo pan dba o jej niską samoocenę i lepiej nie będzie, a może być gorzej, ba
          jestem pewna że może usłyszeć nawet...i po co ci te studia były...
          takim panom neleży udowodnić jacy sa mali, i nie płaczem na forum, bo czym...
          ja mam dzieci i łaskę, ze mnie utrzymujesz?
          • gryzelda71 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 12:54
            Wiesz bea jak pan panią ma za nic to nic nie pomoże.I jak pani ma coś robić,to
            tylko w celu zaspokojenia własnych,nie pana ambicji.
            • bea.bea Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 13:02
              i to miałam na mysli pisząc mój post... a zachowanie pana powinno być czerwoną
              lampką by zacząć coś robić..smile zwarzywszy na fakt, że w dzisiejszych
              czasach...to trudno nawet z ambicjami..tongue_out
      • kalinac Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 04.12.09, 15:07
        jestem jeszcze przed 30, a to co według mnie osiągnęłam do tej pory to bardzo
        dużo, a na resztę mam jeszcze trochę czasu
    • elza78 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 12:48
      powiedz mu ze ma malego fiuta i wszystkie orgazmy udawalas - ten sam kaliber big_grin
      aaa mozna jeszcze dodac ze jego najlepsyz kumpel jest w te klocki 100x lepszy big_grin
      • kali_pso Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 13:26

        To co proponujesz to wulgaryzm i chamstwo, gdzie tutaj ten sam kaliber? Gdyby pan powiedział pani- nie nadajesz sie do niczego wiecej niz do łózka i tylko tam z ciebie pozytek, no to jeszcze, ale nie powiedział tego.
        • elza78 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 15:36
          dla mnei ten sam kaliber, cios ponizej pasa, wioadomo ze kazdy ma cos co zrani
          go gleboko i chamstwem jest wywlekanie takich rzeczy w rodzinnych klotniach,
          powiem wiecej maly fiut to maly pikus w porownaniu z tym co ten typ powiedzial
          autorce watku...
          chyba ze twierdzisz inaczej?
    • kawka74 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 14:09
      Czułabym się źle.
      Zaczęłabym się zastanawiać, o co mu chodzi, gdzie leży problem, dlaczego się pojawił, skoro, jak rozumiem, do tej pory problemu nie było.
      Zastanowiłabym się nad koniecznością utrzymywania bliższych kontaktów z człowiekiem, który - nawet jeśli z jakiegoś powodu chce zmobilizować mnie do dalszego rozwoju - komunikuje to w sposób żenujący, a dla jednostki mało pewnej siebie zwyczajnie okrutny.
      Nie jestem w takiej sytuacji, więc tylko sobie wyobrażam.
    • panpaniscus Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 14:55
      Czułabym się - zniesmaczona. Inne uczucia zależą od tego, kto to powiedział -
      partner, brat/ojciec, itp. To jest tekst kogoś, kto stara się umniejszyć i
      dokopać drugiej osobie.
      W ogóle co to za pytanie, poczucie, że się w życiu coś "osiągnęło" jest bardzo
      indywidualną sprawą i zależy od priorytetów życiowych danej osoby. Nikomu z
      zewnątrz nic do tego!
      W zależności od osoby ochłodziłabym stosunki, posłała na terapię albo na drzewo.
      • kalinac Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 04.12.09, 15:09
        te słowa usłyszałam od męża
    • ihanelma Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 15:32
      Przyjemne to na pewno nie było. Chamskie na pewno było - nawet jeśli
      z punktu widzenia zawodowego to święta prawda...
      Czasem się przydaje, jeśli ktoś bliski powie coś szczerze do bólu,
      ale nie w taki sposób. Taki komunikat dla mnie oznacza tylko buraka,
      który ma potrzebę dowartościowania sie twoim kosztem. Współczuję
      takiego partnera.
      Obiektywnie - może ma za duże poczucie przewagi ekonomicznej,
      panowania nad sytuacją, "rozdawania kart"? Na podstawie tego co
      napisałaś, chyba dokładnie tak jest - za utrzymanie rodziny
      całkowicie odpowiada mąż, a Cebie zawodowo skreślił i zdefiniował
      jako garkotłuka pospolitego. Przy czym twój wkład w funkcjonowanie
      rodziny uważa za coś, co sie należy jak psu buda z
      racji "posiadania" żony. Nie szanuje tego, ma poczucie, ze rządzi
      Twoim życiem. Chyba czas mu je zaburzyć.
      Dla siebie, nie dla niego.
      Tego z czego Ty jesteś dumna facet w ogóle nie zauważa. Smutne, ale
      prawdziwe.
      Akurat mój mąż ma przypadek megaambitnej żony tongue_out, ale podobny tekst
      dla mnie oznacza pomarańczową kartkę. Co innego dopingować i dać
      lekkiego kopa w siedzenie kiedy trzeba, co innego - upajać się
      dołowaniem drugiej osoby.
    • asia_i_p Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 18:17
      Fatalnie bym się czuła po takim tekście.
      Jeżeli to ktoś obcy, to starałabym się przetrawić w sobie, bo dowodzenie komuś,
      że coś osiągnęłam, leciutko mija się z celem - nie jego sprawa. Jeżeli partner,
      to gorzej, bo to jest niestety jawnie agresywna wypowiedź, nastawiona na to,
      żeby zranić. I wtedy to już trzeba powiedzieć, że jest ci przykro, kiedy cię
      ocenia i jednym zdaniem podsumowuje twoje życie.
      • penna Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 18:40
        Zastanow sie nad swoim zyciem, to prawda, ze masz tylko srednie
        wyksztalcenie. Zrob mu na zlosc i wybierz sobie studia, pojdz do
        szkoly po prostu. Zapisz sie na studia i podziekuj mu , ze pozwolil
        ci na nie isc. Zobaczysz jakie oczy zrobi, ze osmielilas sie zapisac
        na studia(zaoczne platne)i bedzie ci dopiero przygadywal ile to
        kosztuja. Ale zrobilabys cos dla siebie wreszcie.
        • ledzeppelin3 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 18:53
          Typowe emamy:
          Jesli cham i burak coś ci zarzuca, SPÓJRZ NA SIEBIE OBIEKTYWNIE. Pewnie własnie
          w taki toksyczny, brutalny sposób urabiały Was Wasze mamusie, co?

          I jeszcze to lubię: "Zrób mu na złość i COŚ osiągnij" (od razu jest założenie że
          Mężczyzna ma rację).
          Tak kobieto, udowodnij mu, udowodnij, że nie ma racji! Udowadniać coś chamowi to
          wprawdze kopanie się z koniem, ale emama ZAWSZE cos musi komuś udowadniac, więc
          dlaczego Ty nieszczęsna autorko wątku miałabys mieć lepiej?

          Tylko KURNA MAĆ dlaczego zamiast kazać autorce, aby dała panu dobrą radę:
          "spier..laj", od razu mundre emamy zakładają, że ona nic nie osiągnęła?

          Bo same w pocie czółek pracujecie na swoje poczucie wartości, który NIGDY nie
          jest wystarczająco dobre?
          • kali_pso Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 19:33


            A jakaś konstruktywna rada dla autorki watku, zamiast obrażania ematek? Bo one cos tam próbują radzić, mniej lub bardziej udolnie, ty zas jedynie wylewasz szambo na ich głowy.
            • gryzelda71 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 19:40
              No,ale jak jest rada?Pani ma pracę zmienić coby męża(ojca) zadowolić(bo może ona
              sama jest z niej zadowolona)?Mgr robić i na wszelki wypadek od razu doktorat?
              Led ma rację.
              • kropkacom Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 19:42
                > Led ma rację.

                Dokładnie. Panu zimny prysznic się należy.
                • ihanelma Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 19:43
                  I myślicie że obtańcowany zmieni zdanie i zacznie doceniać?
                  • kropkacom Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 19:51
                    Wątpię ale będzie widział że po żonie jechać nie może.
                    • ihanelma Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 20:11
                      No a jaką formę focha proponujecie żeby nie śmiał się nigdy tak
                      odezwać?
                      On sie tak zachowuje, bo czuje przewagę i nie ma dla żony szacunku,
                      póki sie to nie zmieni, nie zmieni się nic.
                  • gryzelda71 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 20:06
                    Myślę,że nic nie zmieni pana zdania o żonie.
            • ledzeppelin3 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 20:03
              Nie stawaj w obronie ematek, tylko najpierw przestań w obłudny sposób zakładać,
              że autorka wątku jest zerem
              Bo do tego sprowadza się dawanie rad w stylu "mówi ci, że jesteś zerem? Zastanów
              się, czy nie ma racji".
          • ihanelma Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 19:38
            Akurat sama piszesz duby smalone.
            Czyli według siebie to co należy osiągnąć w życiu to bezkrytyczne
            samozadowolenie, chrzanić realia. Krytyczne spojrzenie na siebie i
            dążenie do samodoskonalenia to objawy niskiej samooceny...
            Bzdura jakich mało.
            Poza tym jeśli pani ma pogonić chama i buraka, wypadałoby, żeby
            umiała funkcjonować samodzielnie i nie biedować. A raczej pisze jak
            osoba która zyje z pracy zarobkowej, w podjeciu której niskie
            wykształcenie i brak stażu nie pomaga.
            • ledzeppelin3 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 20:00
              Uważam, że toksycznych osób, które cię udupiają, zatruwają i lekceważą nalezy
              unikać a nie, jak autodestrukcyjna Grzeczna Dziewczynka, liczyć się z ich zdaniem
              gdy najbliższy człowiek daje ci do zrozumienia, że jesteś zerem, trzeba zrobić
              rachunek sumienia?
              Ot, i wyłazi wychowanie dziewczynek w Polsce.

              Krytyczne spojrzenie na siebie i
              > dążenie do samodoskonalenia to objawy niskiej samooceny...
              > Bzdura jakich mało.

              Ty proponujesz autorce wątku, aby w odpowiedzi na ubliżanie zastanowiła się, czy
              nie ma w nim prawdy.
              A nawet nie znasz autorki wątku.
              Jeseli miałaby cie posłuchać, przejawiłaby chorobliwie niską samoocenę, brak
              poczucia własnej wartości i nadmierne liczenie się ze zdaniem innych, które sa
              charakterystyczne dla okresu dojrzewania, ale nie dla dorosłości.
              • ihanelma Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 20:09
                Nie, ja piszę, że z postu wygląda na to, że toksyczny gad ją
                utrzymuje i znajduje upodobanie w jej dołowaniu.
                W jaki mianowicie sposób ma się od niego uniezależnić?
                W radykalną przemianę osobowości pod groźbą utraty małżonki jakoś
                nie wierzę. On jest przekonany (przypuszczalnie), ze ona NIC nie
                zrobi i może po niej jeździć jak po łysej kobyle. Sprawia mu to
                pewnie frajdę jak nic innego.
                Przecież napisałam, ze powinna ruszyć poopę z tego układu dla
                siebie, a nie zeby coś komukolwiek udowadniać. Niekoniecznie mi
                chodzi o rozwód od razu, ale o samodzielność i poczucie, ze wcale
                nie jest od faceta zależna. Innego sposobu nie widzę.
                • kawka74 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 20:24
                  Jeśli facet rozmawia ze swoją partnerką w taki sposób, to podejrzewam, że nawet
                  doktorat go nie usatysfakcjonuje, a nawet wręcz przeciwnie.
                  Jest to ordynarne czepialstwo, które wraz ze zdobyciem tytułu magistra,
                  założenia firmy i zdobycia tytułu Gazeli Biznesu wcale się nie musi skończyć.
                  Szacunek należy się człowiekowi, jeśli tylko nie jest wyjątkowo leniwym i
                  wrednym gadem, bez względu na poziom wykształcenia.
                  • ihanelma Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 21:15
                    Ale ja jak katarynka nadaję - ona nie powinna robić tego dla
                    faceta...
                    Nie sądzisz, że bycie osobą utrzymywaną przez kogoś, kto cie nie
                    szanuje i poniża z tytułu tego utrzymywania i "nieosiągania sukcesów
                    w życiu" to kiepski pomysł?
                    A ja szczerze mówiąc nie widzę pomysłu na nauczenie takiego faceta
                    szacunku do osoby, którą uznał za słabszą i podporządkowaną.
                    Chodzi mi o to, żeby autorka stałą sie samodzielna i żeby jej życie
                    nie zależało od widzimisię takiego faceta.
                    Nie z każdym mężczyzną można założyć "tradycyjną" rodzinę i się nie
                    pokaleczyć.
                    A czy za jakiś czas JEJ będzie zależało na jego opinii - się okaże.
                    • kawka74 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 23:06
                      Na razie jedyne, co powinna, to dobrze przemyśleć związek z tym panem, bo to w tym jest clou imprezy, nie w rozwoju osobistym.
                      I co miałoby zapewnić autorce wątku samodzielność już? Bo chyba nie proponujesz jej pięcioletnich studiów czy dziesięcioletniej tyrki na własnym folwarku?
                      Poza tym co wiemy o możliwościach, umiejętnościach i doświadczeniu autorki, czy naprawdę musi przekroczyć jakiś próg, który Ty czy jej partner tak samo uważacie za konieczny, chociaż teoretycznie z innych powodów?
                      • evee1 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 04.12.09, 05:46
                        > Na razie jedyne, co powinna, to dobrze przemyśleć związek z tym
                        panem, bo to w
                        > tym jest clou imprezy, nie w rozwoju osobistym.
                        Dokladnie! I to przemyslenie powinno polegac miedzy innymi na tym
                        jak moglaby sie autorka watku utrzymac bez pomocy tego pana teraz i
                        w przyszlosci. A tego czesto nie da sie rozwazyc bez myslenia o
                        rozwoju osobistym, czyli umiejetnosciach i mozliwosciach
                        zatrudnienia. A do bycia "zatrudnialnym" czasami jest dosc dluga
                        droga.
                        Zreszta jak facet takie teksty rzuca, to powinno sie dziewczynie
                        czerwone swiatelko zapalic, bo o ile niekoniecznie on sam przymierza
                        sie do zostawienia jej, ale ona sama moze po prostu niedlugo nie
                        miec ochoty zyc z kims, kto ja tak traktuje.
                        • ihanelma Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 04.12.09, 09:11
                          Przecież ona nie musi zostać biznesgazelą i miss galaktyki - tylko
                          po prostu mieć pewność, że jest od tego pana niezależna i może sobie
                          bez niego poradzić. To chyba jest realniejsze do osiągnięcia niż
                          zmiana poglądów przez jej partnera i nauczenie go szacunku do jej
                          osoby. Niby jak ma to zrobić? Jęczeć, wypominać, przekonywać?
                          Wyjdzie z tego żałosna matkapolka.
                          Według mnie budowanie rodziny w oparciu o kogoś takiego to będzie
                          coraz większe poniżenie, a może niedługo autorka "dostanie
                          wypowiedzenie" bo najzwyczajniej w świecie nie spełnia oczekiwań.
                          Nie chodzi o to, żeby się do tych oczekiwań dopasować, tylko
                          doprowadzić do sytuacji, w której z pełnym spokojem można mieć
                          opinie tego pana głęboko w nosie.
                          • kawka74 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 04.12.09, 12:30
                            Dobra.
                            To teraz proszę o wyjaśnienie, na jakiej podstawie twierdzicie, że pani nie ma
                            szans na przeżycie bez pana?
                            Powielacie (piszę 'Wy', bo odnoszę się do postu Twojego i tego powyżej) opinię
                            pana, tylko w ładniejszym opakowanku, nic o pani nie wiedząc.
                • kalinac Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 04.12.09, 15:15
                  dziewczyny tak jak wspomniałam powyżej ja mam prace i to dwie tylko nie na papierze.
                  • kawka74 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 04.12.09, 16:01
                    No właśnie.
          • kalinac do ledzeppelin3 04.12.09, 15:12
            kochane według mnie ja w swoim życiu osiągnęłam bardzo dużo i tego życzyłabym
            też innym
    • e.mama.s Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 19:44
      Coś podobnego uslyszalam ponad rok temu od męża..a teraz już z nim
      nie jestem. A tak naprewdę osiągnelam dużo. A jak się okazało miała
      panne na boku.
      • gryzelda71 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 20:08
        Podziwiam .
    • lisbeth25 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 21:36
      Fajnie jest być na utrzymaniu takiej mendy, co nie? Gdzie Ty kobieto
      miałaś rozum?
      • kkokos Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 22:45
        lisbeth25 napisała:

        > Fajnie jest być na utrzymaniu takiej mendy, co nie? Gdzie Ty
        kobieto
        > miałaś rozum?


        no bardzo byłaś pomocna, zaiste. to może teraz dla odmiany coś
        mniej poprawiającego twoje samopoczucie i samoocenę?
    • panipanda Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 21:53
      noo ale ale, w jakim kontekście padło to wszystko? podczas obiadu, nagle tak
      powiedział?
      czy może jak 10x wymagałaś, żeby rzucił się w wir domowego życia już, teraz,
      natychmiast bo TY chcesz obejrzeć serial? Czy może, jak wymyśliłaś sobie
      kupienie sukienki za 400zł, rządając od ręki pieniędzy i wyzywając go od
      nieudaczników, gdy odpowiedział że tyle ci nie da? hmm? Albo może jak po raz
      kolejny, znudzona dzieckiem i domem (co jet zrozumiałe), wyrzucałaś mu, że
      wiecznie nie ma go w domu?
      Bo coś mi się wydaje, że to jednak miało jakieś tło, a słowa wyrwane zostały z
      kontekstu...
    • fajka7 Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 03.12.09, 23:26
      To jak bym sie czula zalezy od okolicznosci zajscia, ktore
      zachowalas dla siebie.
      Jezeli masz 20 lat, srednie wyksztalcenie i "na dobrą sprawę nigdzie
      długo nie pracowałaś", to w zyciu zawodowym faktycznie nic nie
      osiagnelas. Jeszcze. A i w zyciu prywatnym raczej wiekszosc
      doswiadczen przed Toba smile
      I tak mozna mnozyc warianty od robienia z pana ostatniego chama i
      mendy do uznania Ciebie za lenia bez ambicji i polotu.
    • iwoniaw No a jak byśmy się mogły czuć? 04.12.09, 12:55
      Przecież oczywiste, że komplement czy chęć sympatycznego potraktowania to to nie
      jest, bez względu na stan faktyczny (tzn. czy nasze wykształcenie, osiągnięcia
      zawodowe i pozazawodowe są dla nas i innych coś warte czy nie).
      Ktoś, kto mówi w ten sposób, najczęściej próbuje z jakiegoś powodu udowodnić
      SOBIE, że:
      a)robienie świństwa komuś "mniej wartemu" jest mniejszym świństwem
      b)bycie samemu "mało wartym" jest nie takie znów dotkliwe, gdy inni też są

      Nie widzę ŻADNYCH pozytywnych celów ani tym bardziej śladów motywowania do
      czegokolwiek w wygłaszaniu takiego tekstu, nawet jeśli dotyczy on leniwej,
      zaprzepaszczającej kolejne szanse i marnującej talenty w sposób beprecedensowy
      osoby płci i relacji z wygłaszającym dowolnej. Jedynym wytłumaczeniem poza
      powyżej wymienionymi jest czysta, bezrefleksyjna chęć dowalenia.
      • magda.kunicka Re: No a jak byśmy się mogły czuć? 04.12.09, 14:23
        Bardzo ładny wiersz wyszedł, muszę powiedzieć.
        Poza drugim zdaniem - "jakbyście się czuły po takim tekście" zamieniłabym na
        "jakbyście się czuły po czymś takim?" na przykład.
    • aurita Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 04.12.09, 12:58
      czulabym sie zle, ale zupelnie nieslusznie

      nie wiem jak to wyrazic ale mozno duzo umiec nawet bez matury i byc wartosciowym
      czlowiekiem. Kariera zawodowa nie jest jedyna mozliwoscia samorealizacji.
      Byc moze powinnas cos zmienic w swoim zyciu (ale niekoniecznie) ale absolutnie
      nikt nie ma prawa ci tego uswiadamiac w taki sposob.

      Moim osiagnieciewm dwa dni temu bylo udekorowanie muffinek. I bardzo bylam z
      siebie dumna
      • skanke rozwiedź się 04.12.09, 14:36
        najcenniejsza rada na tym forum
    • kalinac odpowiadając na Wasze pytania..... 04.12.09, 15:31
      mój mąż ma też średnie wykształcenie tyle , że bez matury bo nawet do niej nie
      przystąpił ( ja maturę mam), mimo tego ma dobre stanowisko w pracy ( niestety
      kiepsko płatne ale nigdy nie powiedziałam mu, że mało zarabia).
      ja tuż przed ślubem pracowałam na cały etat ale po 3 miesiącach zrezygnowałam bo
      miałam za słabą psychikę do tej pracy - nie potrafiłam pracować w miejscu gdzie
      non stop widziałam ciężko chore osoby - za wrażliwa jestem.zrezygnowałam mimo iż
      pracowałam jako pracownik biurowy.po niedługiej przerwie miałam kolejna pracę na
      1/2 etatu ( ale to nie praca jak twierdzi mój mąż) niestety po kilku miesiącach
      pracy nie dostałam kolejnej umowy.dwa tygodnie później okazało się, że jestem w
      ciąży( bardzo się cieszyłam bo zawsze pragnęłam dziecka).po porodzie nie miałam
      gdzie wracać - chodzi o pracę.a jak czegoś szukałam to potencjalni pracodawcy
      jak tylko dowiedzieli się , że mam małe dziecko nie chcieli mnie przyjąć.
      zajęłam się dzieckiem i w pełni się temu poświęciłam bo na pomoc męża liczyć nie
      mogłam ( dziecko ma już kilka lat a on nigdy nie był nawet z nim na spacerze).
      nie jestem osoba leniwą, wiele potrafię.
      do tego w chwili obecnej mam dwie prace fakt nie w pełnym wymiarze czasu bo w
      jednej jestem 10 razy w miesiącu a druga jest w formie akordu - ile zrobię tyle
      zarobię.jednak na żadna nie mam papierów więc mój mąż twierdzi , że to nie jest
      praca tylko "pseudo praca ".

      uważam , że jak na swój wiek wiele osiągnęłam, jestem zadowolona z tego co mam z
      tego jakim jestem człowiekiem, mam wiele wartości, dużo pasji których może
      brakować ludziom na wysokich stanowiskach - oczywiście nie ujmując im niczego.
      nigdy się nie nudzę , zawsze mam jakiś plan
      • kawka74 Re: odpowiadając na Wasze pytania..... 04.12.09, 16:08
        Wyraźnie widać, że problem ma Twój mąż, nie Ty. Co jest problemem, jaki jest
        powód wygłoszenia takiej, a nie innej opinii - tu już sama musisz przeprowadzić
        rozpoznanie.
      • szonik1 Re: odpowiadając na Wasze pytania..... 04.12.09, 16:15
        A czy mąż ma w takim razie jakieś zalety, które uzasadniają Twoje trwanie w tym
        małżeństwie?
    • iwles Re: nic w życiu nie osiągnęłaś..powiedział.... 04.12.09, 16:11


      no cóż, możesz powiedzieć, że zawsze liczyłaś na osiągnięcie tytułu Pierwszej Damy RP.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka