hono-rowa
17.12.09, 19:38
napisałam na etatach ale tu pewnie szybciej mi pomożecie
rozmawiałam ze swoim facetem. Wiedziałam, że w tym dniu musi się przygotować
do ważnej rozmowy, która była bardzo znacząca w dalszym życiu (sprawy
zawodowe). Mieliśmy pewien temat do obgadania, chciałam przełożyć do na
później ale on chciał teraz, mówiłam, że może późnej jak skończy się
przygotowywać bo nie chcę przeszkadzać ale on nie, że mogę mu trochę
poprzeszkadzać.
Więc zaczeliśmy gadać, coś mieliśmy ustalić ja nie bardzo wiedziałam o co mu
chodzi więc pytam grzecznie czy mi wytłumaczy. on, że sama sę domyśleć, że mam
sama sprawdzić itp. Ja mu, że zmęczona jestem, że chcę żeby mi powiedział.
No i się zaczęło. że ja jestem uparta, że nie da się ze mną dogadać. Że z
mojej winy nie przygotował się, że zajęłam mu sporo cennego czasu. Że jego
kolega tez jest takim osłem jak ja.
Powiedział, że jak następnego dnia mu się nie powiedzie to zrywa ze mną, że to
koniec, że niszczę mu życie i podświadomie parę razy doprowadziłam do kalectwa
lub śmierci uncertain
następnego dnia napisał mi coś w smsie, ja tylko opisałam, że jest mi przykro,
że stawia tak sprawę, że jak mu się powiedzie to będzie ze mną, jak nie to nie
będzie. A on mi, że może ja mu się nie powiedzie to się jeszcze zastanowi czy
ze mną być czy nie.
zapytałam, czemu tak? czemu nie chce być ze mną., A on, że to ja
zdecydowałam, że z nami koniec ;/
Więc ostatnie moje słowa były takie, że jak mnie nie przeprosi to koniec
znajomości. I wiecie co odpisał???? Czy ja go przeproszę. Nie odezwałam się od
tamtej pory do niego, nie kontaktuje się.
on wysyła buźki itp ale nie przeprosił.
Co o tym myślicie??