Dodaj do ulubionych

Wątek wakacyjny.

12.01.10, 13:59
Gdzie spędzacie wakacje? Kraj,za granica,działka?
Co wybieracie? Ilu gwiazdkowe hotele czy też tzw. "apartamenty" albo "kwatery prywatne"? Jaki standard?
Bierzecie wycieczkę z pełnym wyżywieniem czy też raczej pakujecie ze sobą zapasy konserwy turystycznej? A może namiot?
Wątek statystyczny.
Obserwuj wątek
    • pieskuba Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 14:04
      Kraj, domek kempingowy, warunki spartańskie, tania kuchnia na
      miejscu, ani jednego sklepu i w ogóle nic z kurortu. Wokół sama
      natura.
    • iwles Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 14:10

      wybieram tam, gdzie są fajni ludzie. Towarzystwo + co najmniej
      podstawowe warunki sanitarne = udane wakacje.
      • gazeta_mi_placi Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 14:11
        Co dla Ciebie znaczy "podstawowe warunki sanitarne"?
        Wspólny kibel na korytarzu ujdzie czy nie?
        • iwles Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 14:51

          zalezy na ile rodzin - jeśli na dwie i tą drugą rodziną są znajomi,
          z którymi spędzam wakacje - to ujdzie.
    • triss_merigold6 Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 14:10
      Z dzieckiem kraj, wczasy albo agroturystyka w dobrym standardzie.
      Pod hasłem "wypoczynek" rozumiem m.in., że ktoś mi da przyzwoicie
      jeść 3x dziennie, pokój będzie duży i z łazienką a otoczenie ciche.
      Namiot? Dzięki, już byłam w liceum i na studiach.
      • iwoniaw Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 14:43
        Cytat> Pod hasłem "wypoczynek" rozumiem m.in., że ktoś mi da przyzwoicie
        > jeść 3x dziennie, pokój będzie duży i z łazienką


        O dokładnie. Jedzenie ew. mogę sobie zakupić w stosownym miejscu; mam na myśli
        miejsce, gdzie dostanę normalny posiłek i nie będzie mnie obchodził brudny
        talerz po nim. Jak czytam o "wypoczynku" pt. samodzielne gotowanie (i to jeszcze
        dla całej rodziny)w pseudo-kuchni bez wyposażenia, gnieżdżenie się w jednej
        sypialni z dziećmi etc. to mnie ciarki przechodzą.

        Namiot na studiach był świetną opcją. Z naciskiem na czas przeszły.
        • annamariamuff Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 16:38
          O dokładnie. Jedzenie ew. mogę sobie zakupić w stosownym miejscu;
          mam na myśli
          > miejsce, gdzie dostanę normalny posiłek i nie będzie mnie
          obchodził brudny
          > talerz po nim. Jak czytam o "wypoczynku" pt. samodzielne gotowanie
          (i to jeszcz
          > e
          > dla całej rodziny)w pseudo-kuchni bez wyposażenia, gnieżdżenie się
          w jednej
          > sypialni z dziećmi etc. to mnie ciarki przechodzą.
          >
          Co Wy tak z tym gotowaniem to naprawde taki wysilek.Ja akurat jezdze
          do bungalow link podalam w poprzednim watku gdzie kuchnia jest
          dobrze wyposazona.Mi nie przeszkadza gotowanie moze dlatego ,ze na
          wakacjach nie robie jakis super wykwitnych dan ale takie zeby cos
          przekasic a potem wyskakujemy na plaze.Maz jest Wlochem ,mieszkamy
          we Wloszech wiec jemy wloskie dania pasta na zimno albo ryz na zimno
          duzo serow jakies salatki jakies ryby na grilu nie gotuje na
          wakacjach schabu ze sliwkami czy zup.Kilka razy stolujemy sie w
          restauracji ale glownie aby sprobowac cos z lokalnej kuchni
          Ja z kolei nie wyobrazam sobie nie miec kuchni zeby nie moc sobie
          nawet kawy zrobic czy mleka dziecku na wieczor czy cos przekasic
          kiedy ja bede miala na to ochote
          • iwoniaw Gotowanie 12.01.10, 16:59
            No to napiszę, czemu ja niezbyt entuzjastycznie do pomysłu się odnoszę:

            1. Czego by nie powiedzieć o daniach szybkich, jakiś tam czas na przygotowanie
            poświęcić należy. A to znaczy, że trzeba wcześniej do kuchni przybyć i
            przeznaczyć na przygotowanie czas, który idąc prosto do stołówki/ restauracji
            mam na zwiedzanie/ plażowanie/ odświeżenie się po powrocie. No i niekoniecznie
            chciałabym cały urlop jadać tylko "szybkie dania", coś pracochłonnego też by
            człek przekąsił, niekoniecznie poświęcając na wykonanie tego urlop.

            2. Gotowanie w takiej "kuchni z dostępem" to jednak nie to samo co we własnej
            kuchni - trzeba sobie radzić z np. naczyniami takimi, jakie są, a nie jakich
            potrzeba - no chyba, że ktoś całe wyposażenie kuchni ze sobą wiezie, ale to
            chyba mija się z celem

            3. Składniki - trzeba je kupić, nie mam też ze sobą spiżarni z podstawowymi
            składnikami "suchymi" i przetworami jak w domu; musiałabym więc planować posiłki
            z dokładnością do zakupu torebki mąki, a co za tym idzie, kolejne godziny
            spędzać na zakupach spożywczych zamiast w muzeum/ na plaży/ na spacerze

            Reasumując: nie widzę powodu, dla których miałabym zmniejszać sobie ilość godzin
            wypoczynku na urlopie na gotowanie w wersji dużo bardziej czaso- i
            energochłonnej niż w domu.
            • triss_merigold6 Re: Gotowanie 12.01.10, 17:16
              To co wyżej + trzeba robić jakieś zakupy, myśleć ile czego, żeby się
              nie zepsuło i dało zużyć + trzeba zmywać.
              Gotuję na co dzien w domu i w wakacje/wyjazdy od tego odpoczywam.
            • annamariamuff Re: Gotowanie 12.01.10, 17:23
              No tak kazdy to widzi po swojemu.
              W restauracji tez trzeba swoje odczekac zwlaszcza w porze obiadowej
              wiec z ta oszczednoscia czasu roznie bywa.Poza tym moje dzieci to
              male wiercipiety latwie mi ich utrzymac w domku gdzie biora prysznic
              czy wychodza na zewnatrz kiedy ja przygotowuje posilek niz w
              zapchanej restauracji.Zwlaszcza ,ze jak juz pisalam samo
              przygotowanie nie zabiera mi duzo czasu ale my bazujemy sie na
              kuchni wloskiej jemy duzo warzyw, owocow ,serow, ryb .Duzo potraw z
              grilla malo gotowania zero smazenia.
              Rozumiem jednak ,ze dla kogos moze to byc problem.
              Dla mnie na przyklad nie do przejscia jest mieszkanie w hotelu
              podczas wakacji zwlaszcza w wielkich blokowcach.Mieszkam w domku
              jednorodzinnym wiec na wakacje nie wyobrazam sobie zamknac sie w
              czterech scianach hotelowych.Wybieram domki ,bungalow z weranda na
              zamknietym terenie gdzie dzieci moga wyjsc swobodnie na zewnatrz.
              • triss_merigold6 Re: Gotowanie 12.01.10, 17:34
                A ja wybieram pensjonaty i gospodarstwa agroturystyczne na max
                kilkanaście osób, posiłki podawane są w jadalni, mogę wyrazić
                życzenia odnośnie np. zupy na obiad czy płatków śniadaniowych lub
                godziny posiłku.
                Dziecko mam zrównoważone i zsocjalizowane więc zero problemów z
                wytrzymaniem w jednym miejscu.
                • annamariamuff Re: Gotowanie 12.01.10, 17:40
                  triss_merigold6 napisała:

                  > .
                  > Dziecko mam zrównoważone i zsocjalizowane więc zero problemów z
                  > wytrzymaniem w jednym miejscu.
                  Gratulacje na pewno dobra z Ciebie matka.Mam trojke dzieci w zwiazku
                  z tym wzajemnie sie nakrecaja, mialam jedynak przez kilka lat wiec
                  wiem jaki to relakswink))
          • kawka74 Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 17:25
            > Co Wy tak z tym gotowaniem to naprawde taki wysilek.

            Tak, na wakacjach tak.
            Oraz zawracanie głowy.
            Poza tym jedzenie 'żeby przekąsić' i zapchać czymkolwiek żołądek nie bardzo mi się widzi, zwłaszcza jeśli jest to po raz pięćdziesiąty piąty makaron z serem czy parówki w sosie pomidorowym (umówmy się, repertuar dań jest ograniczony, chyba że ktoś zamierza spędzić wakacje między kuchnią a sklepem).
            • annamariamuff Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 17:55
              kawka74 napisała:

              > > Co Wy tak z tym gotowaniem to naprawde taki wysilek.
              >
              > Tak, na wakacjach tak.
              > Oraz zawracanie głowy.
              > Poza tym jedzenie 'żeby przekąsić' i zapchać czymkolwiek żołądek
              nie bardzo mi
              > się widzi, zwłaszcza jeśli jest to po raz pięćdziesiąty piąty
              makaron z serem c
              > zy parówki w sosie pomidorowym
              Nie jadam parowek a w sosie pomidorowym to juz wogole.Podam kilka
              przykladow szybkich i zdrowych dan
              Mozzarella z pomidorami ,salata drobno pokrojona do tego tunczyk
              pomidory ,kilka rodzajow serow olej z pierwszego tloczenia z oliwek
              ( extravergine),owoce moze swieze zrobione na grillu puszne ,ryz na
              zimno do srodka pomidory ser ,oliwki ,cebulki w occie( mozna kupic
              caly zestaw warzyw w sloiczkach w oleju ) tunczyk.Baklazan na
              grillu.Robimy tez piadine ciasto zamkniete w srodku wedlina ser
              pomidor.Makaron z warzywami.
              Nie robimy konkretnych obiadow z zupa i drugim daniem ale w lecie
              nawet jak jestesmy w domu tak nie gotuje.Klimat zwyczajnie na to nie
              pozwala jest za goraca.Duzo warzyw i owocow a nad morzem rowniez
              duzo ryb.Moze gdybym niala do wyboru makaron z serem i parowki
              pewnie lecialabym z krzykiem do restauracji

              (umówmy się, repertuar dań jest ograniczony, chy
              > ba że ktoś zamierza spędzić wakacje między kuchnią a sklepem).
              • kawka74 Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 18:07
                Brzmi apetycznie, tylko nie bardzo widzę wykonanie na, dajmy na to, kaszubskim zadupiu, gdzie w sklepiku jest głównie piwo, chipsy, karkówka, kiełbasa śląska i ser biały półtłusty, poza tym leje i możliwości grillowania są, delikatnie to określając, nieco ograniczone.
                Musisz wziąć pod uwagę polskie warunki.
                Ale powiem Ci, że nawet warunki włoskie nie zachęciłyby mnie do kucharzenia, które zwyczajnie nie mieści się w moim pojęciu wypoczynku. Zaznaczam - w MOIM.
                • ruda_kasia Re: Wątek wakacyjny. 13.01.10, 09:50
                  Zastanawiam się, czemu aż tyle osób nie lubi gotować?
                  W tym roku była Grecja. 8 rano niespieszny spacer na targ rybny. Dzwonka z rekina lądują w marynacie o godz 9 z minutami, my idziemy na plażę.
                  Wracamy na sjestę albo nie, idziemy do knajpy albo nie. Wieczorem zawijamy rekina w folię i rzucamy na ruszt. Jak go nie wrzuciliśmy, bo luncho-obiad był zbyt obfity nie zaszkodzi mu poczekanie do następnego dnia. Rekinowi znaczy. Aha, sałata, zapomniałam ktoś był w lidlu dzień wcześniej i kupił 0,5 kg fety, pomidory kupiliśmy wracając z plaży. Ale byli i tacy, którzy w Grecji robili sałatkę z ziemniaków gotowanych. Ale to emeryci.
                  Wyprawa na obiad do knajpy - pół godziny spaceru w doborowym towarzystwie i niespieszne rozmowy o życiu. Droga powrotna już po zmierzchu. kąpiel nago w morzu (no bo nie poszliśmy na obiadokolację w strojach kąpielowych smile Ci co jednak się nie kąpią pilnuja ubrań). Z dziećmi lub bez nich,w zalezności, czy mają ochote popływać.
                  Chorwacja rok lub 2 temu. rano rower i ribarnica. na lunch krewetki w winie (wrzucasz krewetki, wyciskasz czosnek, wlewasz wino, przykrywasz). Wieczorem knajpka lub grill. W zależności od upodobań.
                  Podłużne pomidorowy na każdym kroku na każdym straganie. i papryka i oliwa. nie ma fety ale są inne sery lokalne. Aha na grillu ryba lub mięso.

                  aha, o wizytę na targu bójki w towarzystwie, bo wszyscy uwielbiają chodzić po targu i kupować, dotykac, wąchac, próbować... (vino, rakjiu, owoce...)
                  A w sumie najlepiej podjechać ok 13 kiedy zaczyna się sjesta, można kupić ostatki tuńczyka za grosze... (a samochód i tak mam klimatyzowany, więc miło, na targu chłodno).

                  Rany, jak to wszystko napisałam, to naprawdę nie wyobrażam sobie siedzieć w hotelu 5* lub dać się żywić kotletem w panierce usmażonym przez gospodynię "agroturystyczną" w porze obiadu. Ok, dawno nie byłam nad polskim morzem, może wolałabym go od dorsza z głębokiego tłuszczu i mrożonki.

                  Ale podkreślam, ja uwielbiam gotować i uwielbiam kuchnię śródziemnomorską. Najbardziej pracochłonny makaron do roboty to spagetti bolońskie, w wakacje raczej zbyt ciężkostrawne. Ale i tak nie robię go dłużej niż 0,5 godziny.

                  Aha, w większości cywilizowanych apartamentów w Europie są zmywarki

                  • joanna_poz Re: Wątek wakacyjny. 13.01.10, 09:56
                    > Zastanawiam się, czemu aż tyle osób nie lubi gotować?

                    bo na urlopie jest wiele przyjemniejszych i bardziej interesujących
                    zajęć niż gotowanie.
                    mi na to zwyczajnie szkoda "wakacyjnego" czasu.
                    i nie jest to czynność, przy której wypoczywam.

                  • agni71 Re: Wątek wakacyjny. 13.01.10, 09:57
                    Kilka pytań:
                    Czy w domu codzienie gotujesz obiady dla wiekszej ilości osób?

                    Czy równie wielka frajda bylyby zakupy tylko w gronie waszej rodziny,
                    kiedy to albo zabierasz marudzące i nudzace sie dzieci na wspólne zakupy,
                    albo jedno z małżonków zapewnia dzieciom zajęcie, podczas gdy druga osoba
                    robi zakupy? I tak dzień w dzień...

                  • kawka74 Re: Wątek wakacyjny. 13.01.10, 10:05
                    Zastanawiam się, czemu aż tyle osób nie lubi gotować?
                    >
                    Być może dlatego, że gotowanie przez okrągły rok w zupełności zaspokaja ich potrzeby w dziedzinie kuchniologii i nie muszą się wykazywać dodatkowo podczas urlopu. Ba, nawet NIE CHCĄ.
                    Osobiście będąc w Grecji wolałabym poszwendać się po Akropolu niż po targu rybnym o ósmej rano.
                    Poza tym chciałam przypomnieć, że nie wszyscy jeżdżą na wczasy zagraniczne, więc fantazje o macaniu tuńczyka nijak mają się do polskiej rzeczywistości.
                    • triss_merigold6 Re: Wątek wakacyjny. 13.01.10, 10:14
                      O to to.
                      Teraz na wczasy zagraniczne nie jeżdżę z prostych powodów:
                      organicznie nie znoszę latać i w ogóle przemieszczać się dalej,
                      zwiedzanie z 3-4-latkiem widzę jako hard core, dziecko ma
                      sprecyzowane preferencje żywieniowe i oliwek/sałaty/tuńczyka/papryki
                      nie ruszy. Jeżdżę tam gdzie mi wygodnie.

                      Gotuję na co dzień, na co dzień robię zakupy etc. i mam potrzeby w
                      tym zakresie zaspokojone.
                    • echtom Re: Wątek wakacyjny. 13.01.10, 10:27
                      No właśnie, generalnie wyjeżdżam na wakacje po to, żeby robić coś
                      innego niż na co dzień. Gotować, zmywać i prać mogę nie ruszając się
                      z domu i nie dopłacając ciężkich pieniędzy za podróż i noclegi tongue_out
                      • ruda_kasia Re: Wątek wakacyjny. 13.01.10, 11:26
                        no ale ja na co dzień nie mam dostępu do świeżych owoców morza, które uwielbiam.
                        I może też dlatego rzadziej jeżdżę na wakacje w Polsce (nie znaczy, że tego nie
                        robię), bo nie mogę zapolować na tuńczyka czy krewetkę albo kalmara na ten przykład.
                        Tak, codziennie gotuję, tak codziennie mam dwudaniowy obiad. Nie, nie męczy mnie to.
                        A - jak zwróciłyście uwagę słusznie - zwiedzanie z dziećmi do przyjemnych nie
                        należy, w związku z tym póki dzieci są małe niestety bardziej plaża, spacery,
                        gry, grill niż Akropol. W tej sytuacji naprawdę mam dużo czasu, a i tak gotuję
                        rzeczy nieabsorbujące i mało czasochłonne - i w domu i na wyjazdach.

                        Nikogo do tego nie zmuszam.
                        A co do postawionego przeze mnie pytania raczej chodziło mi o to, że zarówno
                        pośród moich znajomych jak i tu na forum więcej jest osób, które gotowanie męczy
                        lub nuży, niż tych, co lubią. Bo jak ktoś na ten przykład lubi lody, to kupuje
                        je i w wakacje i poza nimi, jak ktoś lubi gotować, to czemu miałby zrezygnować z
                        tego w wakacje, skoro to forma relaksu. Stąd stwierdzenie, że ktoś robi co
                        innego na wakacjach niż codziennie dla mnie oznacza, że w tym okresie musi, a w
                        wakacje wreszcie nie musi.
                        dlatego rozumiem irytację moje przyjaciółki, która nienawidzi gotować, bo się
                        kuchnia brudzi. I jak jesteśmy razem na wakacjach jemy w knajpach z ustępstwem
                        na rzecz grilla, bo to jednak nie w kuchni.
                        I rozumiem nawet takich, co się w wakacje nie myją w ramach odpoczynku. Jeno
                        wasze odpowiedzi odczułam, jako dyskusję z moją opowieścią o tym, że dla mnie
                        gotowanie to część smakowania wakacji. Owszem, pewnie nie w Borach Tucholskich
                        czy też Turawskich, gdzie kiedyś byłam i miałam problem z zakupem jakiegokolwiek
                        obiadu dla dziecka, bo knajpa była jednak, gdzie obiady były na "abonament", w
                        sztywnych godzinach w pakiecie z pozostałymi posiłkami. I nigdy nie byłam tak
                        zmęczona, jak wtedy, żeby się dopasować do godzin serwowania jedzenia.
                        Szczególnie, że kolidowała kolacja z dobranocką. smile
                        • kawka74 Re: Wątek wakacyjny. 13.01.10, 11:33
                          Ale to świetnie, że lubisz i Ci się chce, tylko nie w tym rzecz.
                          Pytasz, dlaczego tyle osób nie lubi, to wyjaśniamy. Jest sporo osób, które NIE lubią i którym się NIE chce. I już.
                          Nawet zmywarka w apartamencie i obmacywanie tuńczyka bladym świtem mnie nie skusi.
                        • echtom Re: Wątek wakacyjny. 13.01.10, 12:07
                          > Stąd stwierdzenie, że ktoś robi co innego na wakacjach niż
                          codziennie dla mnie oznacza, że w tym okresie musi, a w wakacje
                          wreszcie nie musi.

                          Ja nawet lubię gotować, ale męczy mnie rutyna codziennego robienia
                          obiadu. Po prostu wracam z pracy głodna i chciałabym od razu coś
                          zjeść, zamiast stać parę godzin nad garami, więc robię szybkie,
                          sprawdzone potrawy, a kulinarne eksperymenty zostawiam na weekend.
                          Przeniesienie kuchennej rutyny na wakacje byłoby dla mnie rodzajem
                          masochizmu. Btw. zdecydowana większość moich znajomych, także tych
                          umiejących i lubiących gotować, jest znużona codziennym kuchennym
                          rytuałem odprawianym po przyjściu z 8-godzinnej pracy poza domem.
                          Co do zwiedzania - miałam na myśli dzieci w wieku 7+. Z maluchami
                          jeździłam do babci na wieś, bo nie widzę specjalnie idei ciągania 3-
                          latka za granicę lub po górskich szlakach. Ogólnie nie pociągają
                          mnie wakacje "stacjonarne" - nawet jeśli mam stałą kwaterę, wychodzę
                          na cały dzień w dłuższą trasę i wracam na noc. Kiedy np. jechałam z
                          Karpacza na całodzienną wycieczkę do Pragi, nie myślałam o tym, żeby
                          o 15 zrobić przerwę na ugotowanie obiadu wink W takich sytuacjach w
                          ogóle nie myślę o rutynowych zajęciach ustawiających rozkład dnia.
                          Ale jak ktoś lubi, niech gotuje, tylko czemu się dziwi, że inni chcą
                          inaczej?
                  • iwoniaw No wybacz - na targ to ja chodzę 13.01.10, 11:29
                    na co dzień, podobnie do Lidla. Będąc na URLOPIE w Grecji to podobnie jak Kawka
                    wolałabym pochodzić po Akropolu, poleżeć na plaży i posiedzieć w knajpce (ze
                    śródziemnomorskim jedzeniem, jak najbardziej - niekoniecznie natomiast muszę
                    własnoręcznie obrać i usmażyć każdą spożywaną krewetkę).
                    I wcale nie znaczy to, że nie lubie gotować w ogóle. Istotą urlopu jest dla mnie
                    jednak pewna odmiana, nie tylko otoczenia czy klimatu, lecz także
                    rozkładu dnia. Po prostu: więcej rozrywek/odpoczynku, mniej obowiązków.

                    Zresztą jak się ma do twego zdziwienia, to, co sama piszesz:

                    Cytat> Wyprawa na obiad do knajpy - pół godziny spaceru w doborowym
                    towarzystwie i nie
                    > spieszne rozmowy o życiu. Droga powrotna już po zmierzchu. kąpiel nago w morzu
                    > (no bo nie poszliśmy na obiadokolację w strojach kąpielowych smile Ci co jednak s
                    > ię nie kąpią pilnuja ubrań).

                    Przecież właśnie o tym tutaj piszemy: jedzenie na mieście właśnie po to, by móc
                    swobodnie dysponować czasem i odpoczywać, a nie gnać w pośpiechu do Lidla po
                    sałatę na jutrzejszy obiad czy zrywać się bladym świtem, by na targu świeże ryby
                    i owoce kupić, a potem zamiast "niespiesznego spaceru" do knajpki nie gnać z
                    wywieszonym językiem do kuchni, bo dzieci zaraz zgłodnieją, a produkty jeszcze
                    na wpół surowe.
                    • ruda_kasia Re: No wybacz - na targ to ja chodzę 13.01.10, 12:05
                      No więc właśnie wcale nie napisałam, ze codziennie gotuję na wakacjach, tylko że
                      to lubię. A w knajpach jadamy albo obiad albo kolację albo i to i to. W
                      zależności, jak się dzień ułoży.
                      Niestety na targ nie chodzę poza wakacjami wink zatem dla mnie to atrakcja.
                      O "Akropolu" już pisałam. Mało co mnie tak zmęczyło, jak zwiedzanie Salonik w
                      tamtym roku. Muszę z poważniejszym zwiedzaniem poczekać, aż dzieci podrosną, ale
                      nie powiem, podejmowałam próby i myślałam, że łapy mi odpadną, gdy wychodziłam
                      ze Skocjanskich jam z 3-latkiem na rękach...
                      • pitahaya1 Re: No wybacz - na targ to ja chodzę 13.01.10, 12:30
                        Zastanawiam się, czemu aż tyle osób nie lubi gotować?

                        Mowa była o codziennym gotowaniu na wczasach lub o chęci na odpoczynek od
                        kucharzenia.
                        Nikt nie wspominał o sporadycznym wrzuceniu czegoś na ruszt lub o zjedzeniu dla
                        odmiany bagietki zamiast kotleta przygotowanego przez...jak to było?
                  • pitahaya1 Ruda Kasiu, zróbmy podsumowanie małe:) 13.01.10, 12:26
                    - poszłaś na targ i kupiłaś rekinasmile
                    -zaraz potem piszesz o sjeście (knajpa albo nie)
                    -skoro knajpa to gdzież to gotowanie??
                    -jeśli jednak rekin to następnego dnia znów targ i zakupy
                    -ok, niech będzie jedzenie w knajpie
                    -wieczorem rekin...
                    -za chwile znów piszesz o knajpie
                    Wyprawa na obiad do knajpy - pół godziny spaceru w doborowym towarzystwie

                    Ile razy podczas tego wyjazdu gotowałaś??

                    E-mamy miały na myśli gotowanie niemal codzienniesmile

                    Widzisz różnicę w sporadycznym wrzuceniu rekina na ruszt a codziennym
                    przygotowywaniu posiłków dla dzieci i dorosłych?

                    Na lunch krewetki w winie...jasne, w sam raz dla dwulatkasmile
                    A wieczorem znów knajpa:
                    Wieczorem knajpa
                    > ka lub grill. W zależności od upodobań.
                    albo grill, tylko nie wspominasz o zakupachsmile
                    • ruda_kasia Re: Ruda Kasiu, zróbmy podsumowanie małe:) 13.01.10, 13:07
                      No bo zakupy były rano big_grin

                      Napisałam dość chaotycznie celowo, żeby wskazać, że mnie - konkretnie mnie i
                      mojej rodzinie - taki brak organizacji i przypadkowość na wakacjach odpowiada.
                      Po prostu takie nieplanowanie, jak mi się chce, to idę na targ, jak nie, to idę
                      do knajpy. Nawet pisząc, że w domu gotuję codziennie dwa dania wcale nie
                      twierdzę, że tak jest 365 dni w roku. Taka jest reguła, ale zdarza się, że
                      zabieram dzieci do KFC na obiad lub rozmrażam kopytka ugotowane hurtem albo
                      kupuje pierogi.
                      Może niezbyt precyzyjnie, ale chciałam napisać, że kuchnia na wakacjach jest mi
                      potrzebna, a regularne życie pensjonatowo/hotelowe jest męczące - dla mnie.

                      Co do pytania, ile razy gotowałam na tym przykładowym wyjeździe - nie wiem, bo
                      czasem to były dwa razy dziennie (coś lekkiego typu właśnie krewetki, makaron
                      dla dzieci w środku dnia i mięso/ryba wieczorem na grillu) a czasami zero, kiedy
                      np sjestę opędziliśmy kawą i drożdżówką a na obiad szliśmy nie o 19-20 ale o 17.
                      Ba, nawet nie pamiętam, czy codziennie był obiad ... ale chyba tak wink
                      I właśnie tak mi było z tym dobrze.
                      PS
                      1. a krewetki w winie moje dzieci akurat jedzą i ośmiornicę też (samo białe
                      mięsko...)
                      2. zapomniałam dodać chyba, że w Krakowie do Lidla też nie chodzę, bo mam
                      daleko, więc ta Grecja jak znalazł mi wypadła big_grin
                      niechże ktoś popatrzy na to z przymrużeniem oka, ludzie....
                      • echtom Re: Ruda Kasiu, zróbmy podsumowanie małe:) 13.01.10, 13:44
                        > regularne życie pensjonatowo/hotelowe jest męczące - dla mnie.

                        Dla mnie też, dlatego wybieram żywienie się w barach i przydrożnych
                        zajazdach. No fakt, w górach Tadżykistanu ta opcja nie bardzo się
                        sprawdza, ale ja nie jestem ekstremalna wink
                        • nenia1 Re: Ruda Kasiu, zróbmy podsumowanie małe:) 13.01.10, 14:08
                          > No fakt, w górach Tadżykistanu ta opcja nie bardzo się
                          > sprawdza, ale ja nie jestem ekstremalna wink

                          Mnie tam też do prawdziwej ekstrmalności sporo brakujesmile
                          Ekstremalny to jest mój przyjaciel z Niemiec, który w tym
                          roku planuje góry w Afganistanie.
                          My w tym roku z palnikiem do Norwegii, jakby nie było
                          kraju uchodzącego za najbezpieczniejszy kraj światasmile
                          • mniemanologia Re: Ruda Kasiu, zróbmy podsumowanie małe:) 13.01.10, 15:25
                            Polecam Norwegię. Bardzo fajnie spędziliśmy tam 2 tygodnie w
                            ubiegłym roku. Własnie z palnikiem - i konserwami. W namiocie i
                            hyttach wink. Z dwuipółlatkiem.

                            Nie wyobrażam sobie być skrępowaną ani przymusem codziennego
                            gotowania obiadu, ani przymusem bycia w określonym miejscu 3 razy
                            dziennie. Przeciez tak to się nic zobaczyć nie da, nigdzie pójść!
                      • pitahaya1 Re: Ruda Kasiu, zróbmy podsumowanie małe:) 13.01.10, 14:37
                        Takie spontaniczne wakacje to i ja polubiłamsmile Odkąd dzieci podrosły nieco
                        inaczej odpoczywamy. Bywa, że wsiadamy w samochód i jedziemy. Torba na ramię,
                        pieniądze w kieszeń. Tylko, że teraz na długość wyjazdu największy wpływ mają
                        właśnie dzieci. Wycieczki z książkami i zeszytami, klasówkami na głowie do
                        najciekawszych nie należą.

                        W tym wątku mamy rozmawiały o gotowaniu w jednym miejscu przez cały pobyt na
                        wczasach. Czyli wyżywienie na mieście kontra samodzielne gotowanie.
                        • ruda_kasia Re: Ruda Kasiu, zróbmy podsumowanie małe:) 13.01.10, 14:55
                          Rozumiem, proponuję więc wyrzucić mnie za burtę, bo nie ma takiej ryby big_grin
                          Nie odebrałam tego jako kategorycznej dyskusji o wyższości świąt wielkiejnocy
                          nad bożym narodzeniem wink
                          Raczej jako wymianę zdań - co kto lubi. Ja czułabym się źle i będąc zmuszona
                          gotować codziennie, gdy mogę i chcę iść do knajpy albo stołować się pod
                          przymusem w określonym miejscu i czasie, gdy mi to nie pasuje. Zatem odpowiada
                          mi to, że moge sobie jak motylek, z uwzględnieniem wizyt np. w takim Lidlu. No
                          bo jak nie ma all in to przecież i wina napić się trzeba...
    • joanna_poz Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 14:18
      zagranica, hotel, od kiedy jest dziecko - zdecydowanie 4-5*, pełne
      wyżywienie
      • lola211 Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 21:24
        > zagranica, hotel, od kiedy jest dziecko - zdecydowanie 4-5*, pełne
        > wyżywienie

        Ja tak samo.
        Zarło pod nos, sprzatanie, zmiana recznikow- o nic sie czlowiek
        troszczyc nie musi, pelen luz i odpoczynek od obowiazkow.

        Plus dodatkowy wypoczynek w Polsce, najczesciej nad morzem.Ostatnio
        na osrodku z domkami, standard raczej niski, ale fajne towarzystwo
        plus znajomy przejmujacy role kucharza zadecydowaly o wyjezdzie.
    • anias29 róóóóóżnie 12.01.10, 14:26
      2008 - kraj:3 tyg na agroturystyce w środku Borów Tucholskich z wyżywieniem własnym
      2009 - zagranica: tydzień z dzieckiem hotel 4* All In. i 1,5 tygodnia bez
      dziecka na własną rękę
      2010 - zagranica (plany): 2 tygodnie w "apartamencie" z wyżywieniem własnym i
      tydzień u znajomych w gościnie (oba wyjazdy z dzieckiem)
    • katka_tk Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 14:55
      to zalezy, bo planujemy kilka wyjazdów:
      1) budapeszt- gorace zrodla- full wypas, all inclusive
      2) tydzien w paryzu- u znajomych, wszystko na wlasna reke jak najtaniejwink
      3) lazurowe wybrzeze- mieszkanie u znajomych, wyzywienie we wlasnym zakresie

      jak bylism w egipcie to all inclusive- tam bym nie ryzykowala czegos na wlasna
      reke, w europie mozna.
      • joa66 Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 15:12
        1) zagranica - tanie linie + noclegi u przyjaciół lub w małych
        hotelach/pensjonatach (warunek - łazienka w pokoju, czysto,
        bezbieczna okolica). W hotelach zwykle jest śniadanie w cenie.
        Reszta na mieście.

        2) kraj - pokoje gościnne bez wyżywienia. Jadamy "na mieście". I
        uwaga: ja chciałabym gotować na wyjeździe, ale niestety trudno o
        dobrej jakości składniki w miejscowościach wakacyjnych.

        3) zagranica i kraj - namiot, ale to tylko dziecko z tatą. Ja muszę
        mieć łazienkę dla siebie.
    • broceliande Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 15:07
      Zimą pensjonaty, pokój albo dwa z łazienką.
      Latem domek campingowy z prądem jako jedyną wygodą. Umywalnia
      wspólna.
      Ale ja lubię tak.
      Zagranica - namiot, ale w tym roku sie nie powtórzy, więc nie należy
      wliczać do statystyki.
      • emilatys Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 15:17
        Wyjeżdżamy w Polskę, dwoje dorosłych i dwoje dzieci. Najczęściej bierzemy pokój
        z łazienką tylko do naszej dyspozycji + pełne wyżywienie.
    • kawka74 Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 15:38
      Kraj. Kwatery prywatne albo domek (raczej domek). Żadnych namiotów. Pełne wyżywienie mile widziane, nie jadę na wakacje po to, żeby siedzieć w garach i mieć samochód po dach zapchany wekami, konserwami i zupkami w proszku.
    • mamusiakubusia16 Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 15:50
      Przeważnie kraj. pokój koniecznie z łazienką. Jedzonka nie wozimy,
      dużo zwiedzamy i jemy w knajpkach. No a za granicą oczywiście z
      wyżywieniem.
    • lykaena Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 15:52
      My w tym roku pierwsze wakacje z dzieckiem,a zatem 2 tygodnie nad polskim morzem
      - agroturystyka lub domki , + tydzień u rodziny na wsi + tydzien Mały z
      dziadkami w Borach Tucholskich.
      Wczesniej bez Małego ja jeździłam raczej po Polsce- namioty ,a "zagranica " na
      własną rękę, bez BP, a mąż góry-samotne wędrówki.
      Oprócz wakacji ammy baaaardzo długi weekend -mój plan Ciechocinek wink
    • mniemanologia Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 15:52
      Kraj, zagranica, działka. Różnie.
      No i odkąd jest dziecko i drugie w brzuchu - to tez nieco inaczej.
      Ale preferencje mamy klarowne:
      Jak kraj - to góry. Plecak, nosidło na plecy i łazimy od schroniska
      do schroniska. Ewentualnie kwatery prywatne, ale minus jest taki, że
      jak chcesz gdzieś wejść, to musisz codziennie zapier... na górę i z
      powrotem.
      Jak zagranica - to namiot i konserwy. I objazdówka w swoim tempie i
      ze swoim widzimisię.
    • kropkacom Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 15:59
      Kiedy nie mieliśmy dzieci na wakacje wystarczył nam namiot i było git. smile Teraz
      jednak wolę inne warunki. Czyli najlepiej ładny pokój i jedzenie na miejscu.
      Żadnego gotowania. W zupełności starcza pensjonat.
    • mloda0242 Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 16:05
      w tym roku będą polskie góry, nosidło, jakiś rozsądny pensjonat z łazienką w
      pokoju, bez wyżywienia; w poprzednich latach były góry zagraniczne, plecaki,
      tanie linie, kwatery prywatne/pensjonaty z łazienką i łażenie od świtu do nocy,
      w tym córka będzie miała w wakacje rok więc będzie bardziej lajtowo;
      • tolka11 Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 16:30
        Zdecydowanie jacht, kilkunastu przyjaciół, dzieci ogrom, gotowanie
        wachty na zmianę, i zimny Bałtyk = wychodzi, ze to zagranica.
        Plus domek, zero ludzi obcych, najlepiej tam, gdzie upały nie bywają.
        Powyższe opcje popełniam w czasie letnich wakacji nałogowo.
    • maadzik3 Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 17:26
      Namiot. I daleko.
      • maadzik3 Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 17:34
        Jezeli bardzo daleko to tanie pensjonaty (poza Europa), zawsze samodzielnie (bez
        posrednikow)
    • bazylea1 Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 17:42
      bardzo różnie, od namiotu lub domku z własnym gotowaniem do all inc.
      jedno czego nie cierpię to przytulne pensjonaciki i pokoje w nich
      gdzie gospodarz kontroluje każdy mój ruch. już wolę wielki anonimowy
      hotel.
      • triss_merigold6 Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 17:48
        Eee na czym polega owa kontrola? Gospodarzy postrzegam jako coś w
        rodzaju żywego elementu wyposażenia.
    • agni71 Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 17:49
      Dane z ostatnich dwóch lat, w tym roku będzie podobnie:

      wczasy zagraniczne w dobrym hotelu All Inclusive, hotel typu domki czy
      bungalowy, najlepiej na parterze z wyjsciem na taras i trawnik - w
      poprzednich latach 2 tygodnie, w tym chyba pojedziemy na tydzień.

      Do tego w poprzednich latach byl jeszcze tygodniowy wyjazd w polskie góry,
      w tym roku pewnie będą dwa tygodniowe wyjazdy, albo oba w góry, albo jeden
      w góry a drugi gdzies indziej (np. Kazimierz Dolny albo Słowacja?)
      Dzieci moze pojadą na kilka dni do dziadków.
      • agni71 Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 17:50
        Aha, na wyjazdach w Polsce staram sie tez nie gotować, mamy jedno fajne
        miejsce w Wisle ze sniadaniami i obiadami - kolacje we własnym zakresie, i
        w tym roku będziemy szukali podobnych ofert. Szczególnie dobre śniadanko
        jest warte wykupienia smile
        Gotuje codziennie w domu dla 5-osobowej rodziny , wiec na wakacjach chce
        od tego odpocząć.
    • franczii Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 18:07
      odkad sie dzieci pojawily, co roku te same wakacjebig_grin

      Lipiec: wyjazd na na 7-10 dni w gory z przyjaciolmi, pensjonat ze sniadaniem i
      kolacja.
      Sierpien: caly miesiac obowiazkowo nad morzem, wynajety dom, jadamy w
      restauracjach, czasem gotujemy zwlaszcza dzieciom.
      • chmurka_257 Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 19:15
        Kraj ,nasze polskie morze .Wynajmujemy apartament blisko morza ,jadamy zawsze w
        restauracjach smile
    • asia_i_p Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 19:38
      Nad jeziorem, domek w ośrodku wypoczynkowym - tydzień. U rodziny na względnej
      wsi (wieś pod miastem, raczej miastowa sypialnia niż wieś sensu stricte) -
      jakieś dwa tygodnie. Dom i okolice oraz dom i okolice obu dziadków - reszta.
    • volta2 Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 20:10
      jeśli tylko mogę, to wybieram apartementy z pełnym wyposażeniem
      kuchni, łącznie ze zmywarkąsmile
      wówczas nie musimy pędzić na śniadanie ale też i nie musimy na nie
      czekać - a zdarzało się i tak i tak.
      można je zjeść z mokrymi włosami i bez makijażu, czasem też w
      piżamie i kapciach.

      co do obiadów:
      lubię gotować i na urlopie to dla mnie nie problem a zalety:
      mam ten obiad w porze obiadu a nie kolacji co dla moich dzieci jest
      nie do przecenienia
      nie wybieram z pizzy drobienek warzyw, ziemniaki mamy z wody a nie
      ze starego oleju, a dodatkowo nie musimy czekać na stolik w
      restauracji, a moje dzieci cierpliwe nie są.
      nie musimy też staczać bitew przy zatłoczonych stołach w jadalniach
      hotelowych(i nie chodzi o jedzenie a np. czekanie na dostawę
      czystych filiżanek do herbaty)
      obiad możemy popić herbatą - tak jak lubimy, a nie zimnym napojem -
      jak serwuje mi hotel

      jeśli chodzi o możliwość zrezygnowania z posiłku robionego przeze
      mnie - nie ma problemu przecież - zawsze mogę iść do knajpy z
      rodziną i upewnić się że apartament to jest tosmile

      moje obiady na wczasach wyglądają tak:
      gotowanie co drugi dzień i obiad się przez 2 dni powtarza:
      krupnik + kurczak z puree/ryżem
      pomidorówka + kurczak po chińsku z ryżem
      grzybowa z makaronem + spaghetti zrobione od podstaw(czyli sos
      pomidorowy nie z puszki)
      rosół + kurczak pieczony w piekarniku z ziemniakami
      jeden, dwa obiady na mieście i tak 2 tygodnie przelatuje.

      co do zakupów które tu jawią się jako jakieś straszne udręczenie -
      zwykle jeździmy samochodem, zatem i do sklepu też podjeżdżamy
      samochodem
      kupujemy produtky lokalne, np. wino, oliwa z oliwek, sery - jako
      pamiątki dla znajomych i nas samych na jesienne wieczory - jakiż to
      problem wrzucić do koszyka mrożone warzywa chińskie czy mrożone
      piersi z kurczaka/ świeżego kurczaka?
      schab zwykle też gdzieś się znajdzie czy pierś z indyka
      makarony do spagetti we włoszech - wybór jak stąd do honolulu,

      oczywiście trzeba trochę czasu poświęcić na przemyślenie menu, i te
      zakupy - ale w stosunku do czasu straconego w restauracjach - nie
      jest ani znacząco dłużej ani krócej. dodatkowo mogę siedzieć na
      tarasie - czytać książkę z nogami na stoliku, zupa się sama gotuje,
      kurczak sam się piecze a dzieci słodko śpią, bo sjesta.
      która restauracja w porze sjesty zapewni mi dwudaniowy obiad, łóżko
      na zapleczu dla dzieci a mnie taki luz, bym z bosymi nogami na stole
      sobie mogła w spokoju poczytać? znacie takie miejsca? ja jak dotąd
      niesmile

      gdybym nie miała za sobą pobytu w hotelach z wyżywieniem - z
      dziećmi, to bym może dała sobie wmówić, że gotowanie na wczasach to
      jakiś problem, ale wiem, że tak nie jest.


      oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że co nieco ucieka mi z
      lokalnej kuchni - ale dopóki dzieci nie zrozumieją że inni też
      potrafią smacznie ugotować - będziemy łączyć wypoczynek z
      gotowaniem, a przywiezienie torebki kaszy na krupnik z polski nie
      uwłacza mojej godności.

      zresztą w kraju spędzam wakacje podobnie, tu mi nie potrzeba kuchni
      na wyłączność, wystarczy do niej dostęp - bo więcej restauracji mi
      oferuje polskie potrawy preferowane przez dziec - możemy sobie iść
      na dorsza, kupić kurczaka z rożna, ziemniaki z wody nie wprawiają
      nikogo w zdumienie, jak na południu. w tym sezonie nie dość że
      karmiłam swoje dzieci to dokarmiałam dzieci koleżanki - czyli
      gotowałam odpowiednio więcej zupy czy spagetti - dzieci zjadały aż
      im się uszy trzęsły i nie wybrzydzały.
      • joa66 Re: Wątek wakacyjny. 13.01.10, 07:16
        Gotowanie na południu Europy..gdzie masz tyle warzyw i owoców
        dojrzałych na słońcu...echhh..rozmarzyłam sięsmile
    • maurra Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 21:59
      Hotel, przelot, żarcie w cenie, wszystko zorganizowane za mnie. Hotel nie musi
      być 5*, bez oporów rezerwuję 3* jeśli na portalach turystycznych jest oceniany
      na 4/4+.
      Mamy dwójkę kilkulatków więc szukanie na własną rękę hoteli czy kwater a
      następnie 30-godzinna podróż autem odpadają. Na tym etapie preferuję max wygodę
      - zero gotowania, sprzątania, szybki transport do miejsca docelowego, wygoda i
      wsio pod nosem.
      Ale jak dzieci ciut podrosną, spróbujemy takiej długiej podróży autem, kamperą
      na ten przykład.
      W Polsce urlopu nie spędzamy, za duże ryzyko pogodowe. Namioty zdecydowanie odpadają
    • kropkacom A co gazeto... 12.01.10, 22:04
      Planujesz gdzie NIE jechać na wakacje czy masz jakąś tezę do obalenia? smile
      • gazeta_mi_placi Re: A co gazeto... 13.01.10, 10:58
        Miałam nadzieję,że Wiki się wypowie w temacie.
        • kropkacom Re: A co gazeto... 13.01.10, 11:04
          To ja ci napisze za Wiki. Wiki jeździ kilka razy w roku na wczasy zagraniczne.
          Koniecznie luksusowy hotel ze wszystkim co sobie możesz zamarzyć. Pełna obsługa.
          Tylko najlepsze restauracje (czyt. najdroższe). Dziecko często zostaje w tym
          czasie w domu z nianią.
          • gazeta_mi_placi Re: A co gazeto... 13.01.10, 12:42
            W pewnym pięciogwiazdkowym (aczkolwiek rodzimym) hotelu widziałam parę małżeńską z dwójką dzieci i nianią.
            To chyba lepsze rozwiązanie.W końcu rodzice też mają prawo wypocząć big_grin
            • kropkacom Re: A co gazeto... 13.01.10, 13:15
              > W końcu rodzice też mają prawo wypocząć big_grin

              A dziecko ma prawo pobyć z rodzicami na wakacjach a nie z nianią. Ale mi to tito
              smile Nie mój cyrk tongue_out
    • filemona84 Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 22:54
      My pewnie znów pojedziemy nad morze, na camping.
      Warunki ok, dużo łazienek, jest czysto. Śniadania i kolacje przygotowujemy sami,
      obiady jadamy gdzieś na mieście. Pewnie znów pojedziemy do Łeby. Do tego we
      wrześniu planujemy Chorwację i wtedy podróż samochodem a nocleg w domku min 3
      sypialnie, salon, łazienka i kuchnia (na 2 rodziny).
      • zonajana Re: Wątek wakacyjny. 12.01.10, 23:08
        Statystycznie to wypadamy tak:
        zagranica, przelot, wynajeta willa z ogrodem, sniadania robimy sobie sami,
        lancze i obiady w restauracjach, ale lubie miec kuchnie pod nosem, co bym mogla
        w pizamie napic sie rano kawy i zrobic sangrie z owocami wieczorem, duzo
        zwiedzamy, plazowanie to moze 10% czasu, wynajete auto, duzo jezdzimy po okolicy.
        Odpadaja:
        hotele-bloki (Benidorm np), AL (Egipty itp), zorganizowane wakacje, namioty,
        gotowanie, plazowanie non stop.
    • ola_motocyklistka Re: Wątek wakacyjny. 13.01.10, 08:43
      Spędzam wakacje w kraju. W ośrodku wypoczynkowym. z własną łazienką. Posiłkami
      na stołówce.
      namiot-mąż mnie kiedyś ciągnął, ale ja się wyjeździłam za młodości, nie chce mi
      się. Może kiedyś jak dzieciaki podrosną, dla ich frajdy.
      Nie będę gotowała na wakacjach i nikt mnie nie zmusi nawet patentami na
      ekspresowy i pożywny posileksmile
    • echtom Re: Wątek wakacyjny. 13.01.10, 10:08
      Kraj. Z małymi dziećmi wybierałam tylko kwatery prywatne, z
      koleżanką ujdzie pokój w akademiku. Standard konieczny - łóżko,
      prysznic, czajnik na wodę. Gotowanie odpada - preferuję intensywne
      całodzienne zwiedzanie, w tym wycieczki objazdowe, więc bez sensu
      byłoby wracać w połowie dnia na kwaterę, a późnym wieczorem jeść nie
      lubię. Obiad jem w terenie, tam, gdzie akurat jestem w porze
      obiadowej.
      • kajak75 Re: Wątek wakacyjny. 13.01.10, 10:37
        czerwiec nad Baltykiem - w kilka rodzin z dziecmi w podobnym wieku -domki
        kampingowe.Obiady - wypady na rybke i tp.

        Objazdowki na wlasna reke - wyszukiwanie hotelu/kwatery na miejscu. zwykle
        spedzamy jedna noc na miejscu. Starzejemy sie i na ogol wybieramy cos z prywatna
        lazienka, ale zdarzalao sie dormiturium w schronisku.

        Na poludniu Europy - uwielbiamy zakupy na bazarkach i kanjpki. NA połnocy , ze
        wzgledu na ceny, wiecej posilkow przygotowujemy sami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka