Dodaj do ulubionych

Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :(

23.01.10, 19:57
W poniedziałek wróciłam do pracy po macierzyńskim. Zacznę może od
tego, że dojeżdżam ok. 50km w jedną stronę. Jeździłam z koleżankami
jednym autem od "początku". Odchodząc pytały czy wracam i czy będę
jeździć na co oczywiście odp. że tak. w międzyczasie, gdy byłam na
um zaczęła z nimi jeździć inna znajoma. kilkanaście dni przed
powrotem zadzwoniłam do koleżanki kierowcy z zapytaniem o dojazdy,
na co ona mi odp., że nie wie, że nie wyrzuci tej dziewczyny itp.
ok, przecież to oczywiste i pomyślałam, że sama z nią porozmawiam.
Spokojnie bez żadnych nerwów w czwartek powiedziałam jej, że
chciałabym wrócić na swoje miejsce. Była wielce niezadowolona, całą
rozmowę jechała na fochu i stwierdziła, że powie "kierowcy" o całej
sytuacji. generalnie nic się nie wyjaśniło. Wczoraj miała wolne więc
dzwonię do "kierownicy" i mówię jaka sprawa i tu... zonk. Dopiero
gdy przycisnęłam ją okazało się, że one wcześniej uzgodniły, że ja
nie wracam na swoje miejsce tylko będą jeździć razem. Kurcze, ja
rozumiem: jej samochód i może zabierać kogo chce ale po kiego grzyba
robić komuś wodę z mózgu? Poczułam się jak nachalny kretyn, teraz
czuję się podle. Jak tak można? Mogły mi od razu powiedzieć i jakoś
starałabym się inaczej organizować dojazd a tak cały ten tydzień
(jak nie dłużej) będę się "bujać" z kombinowaniem. Dla mnie świństwo
na maxa. tyle. chciałam się wypisać.
Obserwuj wątek
    • kuku-lka Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 20:07
      przesada, kolezanki samochod i tak robi OGROMNA przysluge ze
      kogokolwiek zabiera
      a co miala tamta wywalic?
      twoje pytanie w ogole bylo nie na miejscu, skoro wiedzialas ze
      dziewczyna ma juz komplet w aucieuncertain
      • nutka07 Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 20:13
        Przeciez pytaly czy bedzie z nimi jezdzila po macierzynskim, wiec gdzie widzisz
        problem w jej zapytaniu?
      • sowa_hu_hu Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 20:18
        Ja wiedząc, że jest komplet nie pytałabym już... bo twoje działania
        miałay na celu aby tamtej laski sie pozbyć z zacząć wozić znów
        ciebie...
        Ale one powinny ci były powiedzieć od razu co i jak bez owijania
        żebyś mogła sobie organizować coś innego...
        Zależy jeszcze jakie są stosunki między wami... bo jeśli przyjaźnisz
        sie z tą która prowadzi to dla mnie naturalne byłoby że po powrocie
        zznowu zabiera ciebie, uprzednio informując o tym nową wożoną
        koleżanke... al jeśli byłyscie tylko kolezankami z pracy bez
        większych emocji to wcale mnie to nie dziwi... Choć oczywiście
        rozumiem ,że może ci być przykro...
        • sowa_hu_hu Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 20:22
          To że uzgodniły między sobą i cie nie poinformowały uważam za
          totalny bezsens...
          Ale ja widząc sytuacje nie prowadziłabym zadnych rozmów...
          To w sumie zależy od włascicielki auta, gdyby chciała ciebie nadal
          wozić powiedziała by tamtej z góry że zabiera ją tylko do czasu
          twojego powrotu...
          • peonies Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 20:27
            sowa_hu_hu napisała:

            > To że uzgodniły między sobą i cie nie poinformowały uważam za
            > totalny bezsens...
            > Ale ja widząc sytuacje nie prowadziłabym zadnych rozmów...
            > To w sumie zależy od włascicielki auta, gdyby chciała ciebie nadal
            > wozić powiedziała by tamtej z góry że zabiera ją tylko do czasu
            > twojego powrotu...
            napisłam przecież, że wiem iż może sobie zabierać kogo chce.
            przecież to rozumiem. chodzi mi bardziej o to: pytanie - jasna
            odpowiedź. może i źle zrobilam pytając i może też źle że zaufałam
            jej że jednak wrócę.
            • sowa_hu_hu Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 20:34
              No niestety... tacy są ludzie. Skoro ci obiecała powinna nowej
              uświadomić, że wozi ją do czasu twojego powrotu. A nawet jeśli
              zmieniłą zdanie powinna sama do ciebie zadzwonić dużo wczesniej i
              powiedzieć ci to wprost.
              Dla mnie byłoby takie nieco upakarzające pójście do laski i jakby
              nie było proszenie jej aby zrezygnowała...
              Ewidentnie zostałaś olana przez "kierowniczkę" i ja bym już z kimś
              takim jeździć nie chciała... a ty poszłaś do jej nowej koleżanki i
              chciałaś żeby ci ustąpiła miejsce... niepotrzebnie.
              Niech sie pocałują w dupe.
              A ty musisz wymyślić coś innego, nie ma rady.
              • insomnia0 Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 20:39
                sowa no sorr.. wlascicielka auta ma dzwonic duzo wczesniej aby przekazac info ze
                ma nową pasazerkę???
                chyba za duzo oczekujesz...

                https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
                • peonies Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 20:43
                  insomnia0 napisała:

                  > sowa no sorr.. wlascicielka auta ma dzwonic duzo wczesniej aby
                  przekazac info z
                  > e
                  > ma nową pasazerkę???
                  > chyba za duzo oczekujesz...
                  nie musi. ale mogłaby powiedzieć o tym gdy ja dzwoniłam.
                  > [url=http://www.maluchy.pl]https://suwaczki.maluchy.pl/li-
37215.png[/
                  > url]
                  • insomnia0 Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 20:47
                    no to przeciez powiedziałą ci ze nie bedziesz jezdzila.. bo jest nowa pasazerka.
                    jak dla mnie komunikat był jasny.. nie ty bo jest ktos inny...

                    https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
                    • peonies Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 20:54
                      przeczytaj dokładnie moje wypowiedzi, jakie były uzgodnienia przed
                      um i w jego trakcie.
                      komunikat stał się jasny troszeczkę później. zreszta nie chodzi mi o
                      sma dojazd jak wczesniej wspomniałam tylko o to, w jaki sposób
                      została załatwiona sprawa. jest mi przykro i tyle. wiem, że nie
                      miałam cyrografu na miejsce w aucie, wiem, że kierowca zabiera kogo
                      mu sie podoba. ja to wszystko rozumiem.
                • sowa_hu_hu insowmnia 23.01.10, 20:53
                  Ja bym tak zrobiła.
                  Nie uważam abym za dużo oczekiwała... Skoro sie coś obiecuje to
                  dotrzymuje sie słowa! albo przynajmniej wychodzi z incjatywą
                  wyjaśnienia...
                  No ale... są ludzie i ludziska...
                  • insomnia0 Re: insowmnia 23.01.10, 21:08
                    ok mogla tak zrobic ale nie zrobila.. i tez nie uwazam aby to bylo"az swinstwo"
                    wozila dziewczyne dosyc dlugo.. i ta powinna sie cieszyc choc z tego.. pozniej
                    nastapila zmiana i tyle..

                    https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
                    • e.mama.s Re: insowmnia 23.01.10, 21:11
                      No dobra kierowca decyduje kogo wozi, ja wzielabym kobietę karmiącą,
                      bo jak np zmarznie na przystanku na mrozie to jeszcze zapalenia
                      piersi może dostać.
                    • sowa_hu_hu Re: insowmnia 23.01.10, 21:11
                      Mam rozumieć, że ty też byś tak postąpiła...?
                      Dla mnie obietnica nie jest gó... warta... staram sie szanowac
                      ludzi... dlatego to nie jest "zmiana i tyle"
                      • insomnia0 Re: insowmnia 23.01.10, 21:26
                        nie znamy relacji drugiej strony.. a moze tylko autorce watku sie wydawało..ze
                        ma zapewniony powrót...a moze ta nowa dziewczyna stała sie przyjaciołką
                        "kierującej.. mysle, ze nie ma co naduzywac słowa "obietnica".
                        • peonies Re: insowmnia 23.01.10, 21:32
                          insomnia0 napisała:

                          > nie znamy relacji drugiej strony.. a moze tylko autorce watku sie
                          wydawało..ze
                          > ma zapewniony powrót...a moze ta nowa dziewczyna stała sie
                          przyjaciołką
                          > "kierującej.. mysle, ze nie ma co naduzywac słowa "obietnica".
                          wydawało mi się? ale co?
                          proszę cię. co mi się mogło wydawać? nie mam rozdwojenia jaźni ani
                          wybujałej fantazji. twardo stąpam po ziemi.
                          stała się przyjaciółką? nie wiem, nie interesują mnie ich relacje.
                          nawet jeżeli się tak stało to pomijając fakt owej przyjaźni
                          wystarczyło zwyczajnie i po ludzku powiedziec, że sprawa jest
                          nieaktualna. przecież bym to zrozumiała. w końcu nie było mnie
                          ładnych parę tygodni.
                          • insomnia0 Re: insowmnia 23.01.10, 21:37
                            nie chce cie obrazac.. po prostu bywa tak ze jedna osoba moze cos odebrac
                            inaczej niz druga... nie chodzi o wybujałą wyobraznie.
                            odczucia i rozmowy mogą byc roznie interpretowane.. czasem stąd wynikają
                            nieporozumienia.. moze i tak jest w tej sytuacji.

                            https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
                            • peonies Re: insowmnia 23.01.10, 21:43
                              insomnia0 napisała:

                              > nie chce cie obrazac.. po prostu bywa tak ze jedna osoba moze cos
                              odebrac
                              > inaczej niz druga... nie chodzi o wybujałą wyobraznie.
                              > odczucia i rozmowy mogą byc roznie interpretowane.. czasem stąd
                              wynikają
                              > nieporozumienia.. moze i tak jest w tej sytuacji.
                              jeżeli zadajesz wyraźne pytanie i dostajesz wyraźną odpowiedź:
                              "...wracasz do pracy i jeździsz z nami, nic się nie zmienia..." to
                              jak to interpretujesz?
                              zaraz zapytasz zapewne, jak mogłam to zapamiętać? widzisz mogłam.
                              pamiętliwa jestem baardzo. tym bardziej, że na tym bardzo mi
                              zależało.
                              > [url=http://www.maluchy.pl]https://suwaczki.maluchy.pl/li-
37215.png[/
                              > url]
                        • sowa_hu_hu Re: insowmnia 23.01.10, 21:45
                          nadużywać???
                          poza tym już pisałam, nawet jeśli sie rozmyśliła wypadało zadzwonić
                          i poinformować! troche przyzwoitości...
                          • insomnia0 Re: insowmnia 23.01.10, 22:06
                            no ta.. grzech przeokrutny...
                            jaki wniosek.. lepiej nikogo nie podwozic nigdzie bo to staje sie to pozniej
                            niemal naszym obowiązkiem.
                            ciekawe jak sytacje by opisała nam "kierowniczka".
                            pomozesz ludziom to pozniej ci powiedzą ze swinstwo robisz...jak im juz pomoc
                            nie chcesz i odpowiednio nie zakomunikujesz tego.
                            przekaz był jasny" jest nowa parazerka " to oznaczało ze stara pasazerka
                            nie bedzie juz jezdziła.. czy twoim zzdaniem wlascicielka powinna kupic nowe
                            auto aby wszystkich pomiescic??
                            przeciez powiedziała dziewczynie ze jej miejsce jest zajete.. co jeszcze ma sie
                            biczowac??? bo kiedys obiecała? zmienila zdanie i tyle.. powiedziala to autorce
                            ze nie ma miejsca i moim zdaniem wystarczy. ja bym juz nie rozmawiala z nową
                            skoro sama wlascicielka samochodu nie ma zamiaru prowadzic rozmowy na ten temat.
                            czasem trzeba czytac tez miedzywierszami...
                            nie kumam jak mzona takiego przekazu nie zrozumiec.. i jeszcze z ta nową
                            dyskutowac na ten temat.


                            https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
                            • peonies Re: insowmnia 23.01.10, 22:16
                              insomnia0 napisała:

                              > no ta.. grzech przeokrutny...
                              > jaki wniosek.. lepiej nikogo nie podwozic nigdzie bo to staje sie
                              to pozniej
                              > niemal naszym obowiązkiem.
                              > ciekawe jak sytacje by opisała nam "kierowniczka".
                              > pomozesz ludziom to pozniej ci powiedzą ze swinstwo robisz...jak
                              im juz pomoc
                              > nie chcesz i odpowiednio nie zakomunikujesz tego.
                              > przekaz był jasny" jest nowa parazerka " to oznaczało ze
                              stara pasazerka
                              > nie bedzie juz jezdziła.. czy twoim zzdaniem wlascicielka powinna
                              kupic nowe
                              > auto aby wszystkich pomiescic??
                              > przeciez powiedziała dziewczynie ze jej miejsce jest zajete.. co
                              jeszcze ma si
                              >
                              > biczowac??? bo kiedys obiecała? zmienila zdanie i tyle..
                              powiedziala to autorce
                              > ze nie ma miejsca i moim zdaniem wystarczy. ja bym juz nie
                              rozmawiala z nową
                              > skoro sama wlascicielka samochodu nie ma zamiaru prowadzic rozmowy
                              na ten temat
                              > .
                              > czasem trzeba czytac tez miedzywierszami...
                              > nie kumam jak mzona takiego przekazu nie zrozumiec.. i jeszcze z
                              ta nową
                              > dyskutowac na ten temat.

                              popełniłam więc przestępstwo i wielki nietakt ja, uważając umowę za
                              ważną? być może.
                              nawet nie staram się czytać między wierszami czyichś wypowiedzi, bo
                              jak sama raczyłaś zauważyć każdy może odebrać przekaz inaczej (sama
                              sobie trochę przeczysz). krótko: umówiłam się z odchodzącą na um, że
                              wraca na swoje miejsce ale w miedzyczasie wchodzi ktoś inny załóżmy
                              bardziej mi z nim po drodze, mówię wyraźnie jak się sprawy mają przy
                              pierwszym pytaniu zainteresowanej powrotem. nic nie kręce bo i po
                              co? czyż nie tak?
                              uwierz mi, nie czułabym potrzeby biczowania.
                              • insomnia0 zycze powodzenia w poszukiwaniu nowego rozwiązania 23.01.10, 22:26
                                ok..mozliwe ze ja i ty widzimy ta sytuację inaczej.. nie ma co sie spierac..
                                wazne teraz abys znalazła rozwiąznie i miała czym jezdzic.. bo pewnie nic sie
                                nie zmieni..zycze powodzenia .
                                zmykam .. bo mi sie mały budzi.smile
                                pa
                                https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
                    • peonies Re: insowmnia 23.01.10, 21:12
                      insomnia0 napisała:

                      > ok mogla tak zrobic ale nie zrobila.. i tez nie uwazam aby to
                      bylo"az swinstwo"
                      > wozila dziewczyne dosyc dlugo.. i ta powinna sie cieszyc choc z
                      tego.. pozniej
                      > nastapila zmiana i tyle..
                      cieszę się, jak najbardziej. smile. o zmianie uzgodnień mimo wszystko
                      mogła mnie poinformować, chociażby podczas pierwszego spotkania "na
                      mieście" gdy o to pytałam.
                      > [url=http://www.maluchy.pl]https://suwaczki.maluchy.pl/li-
37215.png[/
                      > url]
      • peonies Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 20:19
        wyraźnie napisałam, że ją rozumiem. chodzi mi o to, że mówi się od
        razu jak się sprawy mają a nie się kręci - sytuacja dla mnie wtedy
        byłaby klarowna. to po pierwsze. po drugie nie uważam aby moje
        pytanie było nie na miejscu, umawiałyśmy się wcześniej, że wracam.
        widziała się z nią na um kilka razy, zawsze pytałam o to i zawsze
        odpowiadała, że wracam jak najbardziej. co chodzi o przysługę: sama
        zaproponowała że będzie nas zabierać (na zmianę z inną koleżanką,
        która teraz ma uszkodzony samochód) nie ukrywając, że zwyczajnie na
        tym zarabia i że jej się będzie opłacało.
        • insomnia0 Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 20:50
          no tak teraz to jeszce "ze ona na tym zarabia" to wez taksowke.. bedzie taniej???!
          co z tego ze obiecywała...? dziewczyno ludzie przysiege w kosciele skladają a
          pozniej sie rozstają czy zdradzają.. no faktycznie wlascicielka auta popełniła
          niemal przestepstwo.. zaraz wyjdziewink

          mozliwe ze nie wyszło najlepiej..ale coz takie zycie i nie masz co zali wylewac
          a pomyslec jak zorganizowac dojazd.. miło kiedys fajnie ale sie skonczyło.

          https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
          • peonies Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 20:57
            insomnia0 napisała:

            > no tak teraz to jeszce "ze ona na tym zarabia" to wez taksowke..
            bedzie taniej
            > ???!
            nie pisałam tego złośliwie - tak stwierdziła koleżanka prowadząca. i
            ok. jej samochód - dlaczego nie miałoby się jej opłacić? czytaj ze
            zrozumieniem.
            > co z tego ze obiecywała...? dziewczyno ludzie przysiege w
            kosciele skladają a
            > pozniej sie rozstają czy zdradzają.. no faktycznie wlascicielka
            auta popełniła
            > niemal przestepstwo.. zaraz wyjdziewink
            nie uważam tego, za żadne przestępstwo. wystarczyło wyraźnie
            powiedzieć. tyle.
            >
            > mozliwe ze nie wyszło najlepiej..ale coz takie zycie i nie masz co
            zali wylewac
            > a pomyslec jak zorganizowac dojazd.. miło kiedys fajnie ale sie
            skonczyło.
            chciałam się pożalić. mam do tego prawo. nad dojazdem główkuję.
            > [url=http://www.maluchy.pl]https://suwaczki.maluchy.pl/li-
37215.png[/
            > url]
            • insomnia0 Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 21:09
              tak jak napisalam tak uwazam.. ale wspolczuje ci i rozumiem zal..

              https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
    • insomnia0 Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 20:19
      no wiesz mozliwe ze nie zrecznie jej było powiedziec ze ta nowa z nimi
      zostaje... ja bym nie powiedziała, ze świnstwo... ot zycie...
      nie miałaś umowy na miejsce w samochodzie..
      oczywiscie mogla powiedziec ci wprost..ale nie zrobiła tego... mysle ze troszke
      przesadzasz.. zdaje sobie sprawe ze dla Ciebie to nie wygoda, ale wlasciciel
      samochodu decyduje z kim jezdzi.. i wlasciwie tamta rozmowa z nową kolezanką nie
      powinna wyjsc od ciebie..
      Skoro "kierowniczka" wink samochodu nie wykazała checi takiej rozmowy to ja bym
      nie odwazyła sie nowej dziewczynie robic wyrzuty...
      no coz moze nowa kolezanka duzo fajniejsza od Ciebiewink-zarcik
      • peonies Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 20:22
        Skoro "kierowniczka" wink samochodu nie wykazała checi takiej rozmowy
        to ja bym
        > nie odwazyła sie nowej dziewczynie robic wyrzuty...

        nie robiłam jej żadnych wyrzutów. normalnie z nią rozmawiałam.
        • peonies Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 20:25
          brak jazdy z koleżankami to nie jest dla mnie niewygoda. to jest
          bardo duży problem: miejsce pracy oddalone jest od
          przystanku "busowego" kilka dobrych kilometrów. nie robi mi problemu
          wyjazd godzin wcześniej niż z nimi tylko samo dostanie się do firmy.
          będę musiała prosić, żeby ktoś mnie z tamtąd zabierał, jeżeli
          znajdzie czas i ochotę.
          • e.mama.s Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 20:33
            a masz prawko? jak masz to kup tanie autko, jak nie masz prawka to
            zrób jak najszybciej. Dobrze cie rozumiem bo też mialam takie
            problemy z dojazdem do pracy. Też bylabym zawiedziona, bo zrobily ci
            taki numer w zimie i jeszcze te mrozy.
          • asia_i_p Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 20:34
            Zapewne dla tej nowej znajomej to też byłby problem.
            Jeżeli kierująca powiedziała, że nie może wyrzucić tej nowej, to ja bym to
            potraktowała jako wystarczająco jasną odpowiedź odmowną. Choć pewnie też byłoby
            mi przykro, bo to nic przyjemnego poczuć, że ktoś zajął nasze miejsce.
            • peonies Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 20:39
              samochody mam dwa ale prawka nie. i nie będę miała niestety. gdybym
              mogła je zrobic, zrobiłabym już dawno. dojeżdżam już 6 lat z przerwą
              na um.
            • peonies Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 20:42
              asia_i_p napisała:

              > Zapewne dla tej nowej znajomej to też byłby problem.
              > Jeżeli kierująca powiedziała, że nie może wyrzucić tej nowej, to
              ja bym to
              > potraktowała jako wystarczająco jasną odpowiedź odmowną. Choć
              pewnie też byłoby
              > mi przykro, bo to nic przyjemnego poczuć, że ktoś zajął nasze
              miejsce.
              gdyby mi tak odpowiedziała nawet tej znajomej nic bym nie wspomniała
              na ten temat. nie jestem jakimś nieokrzesanym chamem.
              • asia_i_p Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 21:04
                To ja się zgubiłam.
                Cytuję twój pierwszy post "kilkanaście dni przed
                powrotem zadzwoniłam do koleżanki kierowcy z zapytaniem o dojazdy,
                na co ona mi odp., że nie wie, że nie wyrzuci tej dziewczyny itp.".
                Dzwoniłaś do koleżanki kierowcy w sensie koleżanki, która jest kierowcą czy w
                sensie znajomej tej koleżanki, która jest kierowcą? Tak czy siak, w tym drugim
                wypadku następny logiczny krok to telefon do kierowcy, nie do tej drugiej
                wożonej - ten telefon postawił wszystkich, najbardziej ciebie, w bardzo
                niezręcznej sytuacji.
                • peonies Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 21:08
                  asia_i_p napisała:

                  > To ja się zgubiłam.
                  > Cytuję twój pierwszy post "kilkanaście dni przed
                  > powrotem zadzwoniłam do koleżanki kierowcy z zapytaniem o dojazdy,
                  > na co ona mi odp., że nie wie, że nie wyrzuci tej dziewczyny
                  itp.".
                  > Dzwoniłaś do koleżanki kierowcy w sensie koleżanki, która jest
                  kierowcą czy w
                  > sensie znajomej tej koleżanki, która jest kierowcą? Tak czy siak,
                  w tym drugim
                  > wypadku następny logiczny krok to telefon do kierowcy, nie do tej
                  drugiej
                  > wożonej - ten telefon postawił wszystkich, najbardziej ciebie, w
                  bardzo
                  > niezręcznej sytuacji.

                  dzwoniłam do kierowcy w sensie swojego dojazdu w ramach
                  wcześniejszych ustaleń.
          • insomnia0 Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 20:43
            ok rozumiem..ale co to niby ma obchodzic wlascicielkę samochodu?? dziewczyno to
            kup sobie auto i po problemie.. to ona ma sie tobie tłumaczyc ze zabiera kogos
            innego? no przesadzasz...
            i tak robila przysługe przed urlopem.. nie mialas z nią umowy o wyłącznosc..
            moze zaprzyjaznila sie z tamtą... moze robic co chce...i nie musi sie z tego
            tłumaczyc.

            https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
    • gazeta_mi_placi Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 20:44
      Bezczelna jesteś.Właścicielka auta ma prawo wozić kogo jej się podoba.
      • peonies Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 20:59
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Bezczelna jesteś.Właścicielka auta ma prawo wozić kogo jej się
        podoba.
        yyy? przecież pisałam o tym.
    • jmama Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 21:28
      ok. rozumiem, że Ci przykro bo będziesz miała kłopot z dojazdem, ale zastanawiam
      się czego oczekiwałaś dzwoniąc do tej dziewczyny która zajęła twoje miejsce? że
      grzecznie powie, że zwolni Ci miejsce i sama będzie dojeżdżać autobusem ? no ja
      bym też nie ustąpiła skoro kierowca mnie nie wyrzuca.
      • peonies Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 21:34
        jmama napisała:

        > ok. rozumiem, że Ci przykro bo będziesz miała kłopot z dojazdem,
        ale zastanawia
        > m
        > się czego oczekiwałaś dzwoniąc do tej dziewczyny która zajęła
        twoje miejsce? że
        > grzecznie powie, że zwolni Ci miejsce i sama będzie dojeżdżać
        autobusem ? no ja
        > bym też nie ustąpiła skoro kierowca mnie nie wyrzuca.
        może źle skonstruowałam zdanie (?):
        dzwoniłam do kierowcy. z koleżanką rozmawiałam w pracy.

        • jmama Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 21:39
          no to czego oczekiwałaś po tej rozmowie z koleżanką w pracy?
          • peonies Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 21:46
            jmama napisała:

            > no to czego oczekiwałaś po tej rozmowie z koleżanką w pracy?
            poinformowałam ją o tym, że chciałabym wrocić na swoje miejsce a
            kierowca nie zabiera wyraźnego stanowiska w tej sprawie.
            przecież nie oczekiwałam radości z jej strony. zwyczajnego
            zrozumienia sytuacji.
    • drinkit rozumiem Cię 23.01.10, 21:34
      Tu chodzi przede wszystkim o brak asertywności u koleżanek, które nie potrafią
      od razu wyłożyć kawy na ławę, tzn. powiedzieć że jest już komplet w obawie że
      się obrazisz (dziwne zachowanie, tym bardziej że w końcu kiedyś trzeba to
      powiedzieć). Mnie wpieprza taka cecha u ludzi jak nie wiem co.
      • peonies Re: rozumiem Cię 23.01.10, 21:35
        drinkit napisała:

        > Tu chodzi przede wszystkim o brak asertywności u koleżanek, które
        nie potrafią
        > od razu wyłożyć kawy na ławę, tzn. powiedzieć że jest już komplet
        w obawie że
        > się obrazisz (dziwne zachowanie, tym bardziej że w końcu kiedyś
        trzeba to
        > powiedzieć). Mnie wpieprza taka cecha u ludzi jak nie wiem co.

        Jezuuu... wreszcie. dziękuję.
        • insomnia0 Re: rozumiem Cię 23.01.10, 21:40

          • peonies Re: rozumiem Cię 23.01.10, 21:46
            nie pogłaskanie po główce tylko o zrozumienie sytuacji.
            • sowa_hu_hu Re: rozumiem Cię 23.01.10, 21:49
              Otóż to. Co ma tutaj głaskanie po główce...? surprised
              Szukała zrozumienia a nie wciskania jej, że obietnice nic nie znaczą
              i, że można traktować ludzi jak kretynów...
              • peonies Sowo 23.01.10, 21:53
                sowa_hu_hu napisała:

                > Otóż to. Co ma tutaj głaskanie po główce...? surprised
                > Szukała zrozumienia a nie wciskania jej, że obietnice nic nie
                znaczą
                > i, że można traktować ludzi jak kretynów...

                po raz kolejny udowadniasz, że czytanie ze zrozumieniem
                jest "złotem" smile
                • sowa_hu_hu Re: Sowo 23.01.10, 21:57
                  jakiś zasób ematii w sobie mam smile i potrafie sobie wyobrazić twoje
                  położenie teraz...
                  Mam nadzieje, że uda ci sie coś wymyślić z tym dojazdem.
                  Mnie w mojej ex pracy spotykaly nieraz różne "dziwne" sytuacje
                  związane z powrotem tego typu...
                  • e.mama.s Re: Sowo 23.01.10, 22:02
                    ja też kiedyś do swojej pracy na przystanek mialam pare km i
                    musiałam na piechote w zimie, częśto marzlam czekając po 40 minut na
                    pks, raz nawet odmroziłam dwa palce u stóp. Uważam tak czy siak, że
                    koleżanka nie w porządku i skoro tak przeciągała sprawę, czuje się
                    trochę nie fer.
            • insomnia0 Re: rozumiem Cię 23.01.10, 22:11
              a czy nalezy ta sytuację zrozumiec tak jak Ty ją zrozumiałaś?
              i tylko wtedy jest poprawnie?
              ja mam inne zdanie od Ciebie.. przykro mi ze odmienne ale inne.. to trzeba było
              napisac w pierwszym poscie.. ze nie chcesz wysłuchiwac ze nic sie nie stało...
              ja zwyczajnie oceniam tą sytuację inaczej niz ty. takie mam zdanie.. moge?

              https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
              • peonies Re: rozumiem Cię 23.01.10, 22:19
                insomnia0 napisała:

                > a czy nalezy ta sytuację zrozumiec tak jak Ty ją zrozumiałaś?
                > i tylko wtedy jest poprawnie?
                > ja mam inne zdanie od Ciebie.. przykro mi ze odmienne ale inne..
                to trzeba było
                > napisac w pierwszym poscie.. ze nie chcesz wysłuchiwac ze nic sie
                nie stało...
                > ja zwyczajnie oceniam tą sytuację inaczej niz ty. takie mam
                zdanie.. moge?

                Po to założyłam wątek, aby przeczytać różne wypowiedzi.
                Czytam Cię bardzo uważnie.
                > [url=http://www.maluchy.pl]https://suwaczki.maluchy.pl/li-
37215.png[/
                > url]
                • sowa_hu_hu insomnia 23.01.10, 22:26
                  Nie rozumiem. Czy ty czytasz co ja pisze? Czy nie? Czy może czytasz
                  a nie rozumiesz? Bo nie wiem co powoduje, że popadasz w takie
                  skrajności... biczowanie itp...
                  Co to za chore przykłądy w ogóle?
                  Ja wyraxnie napisałam co powinna była zrobić skoro zdecydowała sie
                  wozić inną koleżanke - POINFORMOWAĆ, żeby dziewczyna mogła sobie coś
                  innego zdażyć zoorganizować. Proste jak but!
                  • insomnia0 Re: insomnia 23.01.10, 22:28
                    no tak prostee..wink
                    zmykam wink dobrej nocy
              • peonies Re: rozumiem Cię 23.01.10, 22:20
                insomnia0 napisała:

                > a czy nalezy ta sytuację zrozumiec tak jak Ty ją zrozumiałaś?
                > i tylko wtedy jest poprawnie?
                > ja mam inne zdanie od Ciebie.. przykro mi ze odmienne ale inne..
                to trzeba było
                > napisac w pierwszym poscie.. ze nie chcesz wysłuchiwac ze nic sie
                nie stało...
                > ja zwyczajnie oceniam tą sytuację inaczej niz ty. takie mam
                zdanie.. moge?
                i mimo wszystko, myślę że się stało. widocznie jakoś mało
                przekonująca jesteś.
                >
                > [url=http://www.maluchy.pl]https://suwaczki.maluchy.pl/li-
37215.png[/
                > url]
        • najma78 Re: rozumiem Cię 23.01.10, 21:41
          Tez cie rozumiem bo sama mialam kiedys sytuacje, ktorej skutek czyli unikanie
          jasnej i rzeczowej odpowiedzi byl podobny do twojej. Uwazam, ze kazdy ma prawo
          nie robic innemu przyslugi, zmienic zdanie itp. ale nalezy o tym poprostu
          powiedziec osobie zainteresowanej, a nie robic uniki.
    • whiteczeremcha Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 21:59
      Nie piszesz o kwestii finansowej tej sytuacji,tu może być pies
      pogrzebany...auto na wodę nie jezdzi.
      • peonies Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 22:02
        whiteczeremcha napisała:

        > Nie piszesz o kwestii finansowej tej sytuacji,tu może być pies
        > pogrzebany...auto na wodę nie jezdzi.
        sytuacja tutaj jest klarowna:
        płacimy tyle ile w busie w tą i z powrotem.
        • whiteczeremcha Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 22:07
          no to sorry, to zmienia mój punkt widzenia, też byłoby mi przykro...
    • niamn Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 22:29
      a ten samochod to dwuosobowy, ze w trojke sie nie zmiescicie?
      • peonies Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 22:38
        niamn napisała:

        > a ten samochod to dwuosobowy, ze w trojke sie nie zmiescicie?
        nie, 5. jeżdżą jeszcze 2 os.
        • sowa_hu_hu Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 22:46
          jak dwie? to razem z kierowniczką i new friend wychodzą 4 osoby...
          • e.mama.s Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 22:50
            Da im jutro namiar na jakąś dietę, jak schudną to wszystkie się
            zmieścicie wink
            • peonies Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 22:54

              e.mama.s napisała:

              > Da im jutro namiar na jakąś dietę, jak schudną to wszystkie się
              > zmieścicie wink

              daj. tak czy siak, kilka nadprogramowych kilogramów chętnie zrzucę.
              mam nadzieję, że to dieta cud smile.
              • e.mama.s Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 22:57
                ja nie stosuję żadnej diety, ale dobra podobno jest dieta oparta na
                indeksie glikemicznym
          • peonies Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 23.01.10, 22:51
            sowa_hu_hu napisała:

            > jak dwie? to razem z kierowniczką i new friend wychodzą 4 osoby...
            >
            coś mi się rachunki pomyliły: 3 zapomniałam o koleżance z osiedla.
    • kol.3 Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 24.01.10, 15:27
      Wg mnie koleżanka-kierowca starała Ci się delikatnie zakomunikować, że
      wypadłaś z wożonego składu, a Ty dzwoniąc do nowej koleżanki i usiłując
      ją wygryźć z samochodu nadużyłaś sytuacji i byłaś po prostu zbyt
      nachalna. O tym kogo ma wozić kierowca decyduje on sam.
    • panirogalik Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 24.01.10, 17:26
      Jeśli się umawiałaś że po macierzyńskim chcesz dalej jeździć samochodem z nimi
      to tak, masz rację, zrobiły ci świństwo ALE ty wyżej srasz niż dopę masz skoro
      nie brakowało ci odwagi, pewności siebie by zadzwonić do tej innej znajomej i
      namawiać ją by zrezygnowała ze swojej korzyści dla ciebie. Musisz uważać się za
      bardzo ważną osobę a jak widać, przeliczyłaś się. W tej sytuacji powinnaś tylko
      i wyłącznie porozmawiać z właścicielką samochodu i wyjaśnić sytuację dlaczego
      tak postępuje. Może ciebie nie lubi a twoje towarzystwo jest męczące. Może tamta
      znajoma jest ważniejsza w pracy i chce z nią trzymać bo coś innego zyska(mam
      nadzieję że zdajesz sobie sprawę jak rzadko trafiają się prawdziwe, szczere
      przyjaźnie w pracy). A może niestety to po prostu początek problemów jakie
      szykują ci współpracownicy po powrocie.
      • peonies Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 24.01.10, 20:55
        Jeśli się umawiałaś że po macierzyńskim chcesz dalej jeździć
        samochodem z nimi
        > to tak, masz rację, zrobiły ci świństwo ALE ty wyżej srasz niż
        dopę masz skoro
        > nie brakowało ci odwagi, pewności siebie by zadzwonić do tej innej
        znajomej i
        > namawiać ją by zrezygnowała ze swojej korzyści dla ciebie. Musisz
        uważać się za
        > bardzo ważną osobę a jak widać, przeliczyłaś się. W tej sytuacji
        powinnaś tylko
        > i wyłącznie porozmawiać z właścicielką samochodu i wyjaśnić
        sytuację dlaczego
        > tak postępuje.

        yyy? skąd taki wniosek, że uważam się za ważną osobę???
    • osa551 Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 24.01.10, 18:43
      kilkanaście dni przed
      > powrotem zadzwoniłam do koleżanki kierowcy z zapytaniem o dojazdy,
      > na co ona mi odp., że nie wie, że nie wyrzuci tej dziewczyny itp.

      no przecież Ci powiedziała, że nie ma dla Ciebie miejsca w samochodzie

      > ok, przecież to oczywiste i pomyślałam, że sama z nią porozmawiam.

      No i tu moim zdaniem przesadziłaś. Po prostu stałaś się nachalna.

      Moje zdanie?

      Nie ma to jak zrobić komuś przysługę, potem i tak odsądzi Cię od czci i wiary.
      Właścicielka samochodu nie ma obowiązku nikogo wozić. To jej samochód ma prawo
      zabierać kogo jej się podoba i nie musi się nikomu tłumaczyć. Zresztą
      poinformowała Cię na kilkanaście dni przed powrotem - a Ty się jej dalej
      wpychasz na siłę do samochodu.
    • volta2 Re: Powrót do pracy-zaczęło się niemiło :( 24.01.10, 19:03
      możliwe są 2 wątki tej sprawy,
      jeśli byłaś zapewniana, że możesz wrócić do auta, a nie możesz, to
      bardzo możliwe, że dziewczyna przyjęta do składu na twoje miejsce
      płaci więcej kasy niż za busa,
      możliwe, że jej brat/ojciec/szwagier zobowiązał się od czasu do
      czasu zrobić jakąś drobną naprawę
      jest po protu fajniejsza/ważniejsza w robocie jak już ktoś wspomniał
      i wybór tej osoby nie jest przypadkowy


      możliwe jest też to, że dziewczyny wiedzą, że szybko dostniesz
      wypowiedzenie, i nie ma co się z tobą na dłużej wiązać(czasem tego
      typu wieści po firmie roznoszą się szybciutko)


      inna sprawa, że ja rozumiem, czemu rozmawiałaś z tą nową,
      ja wiedząc, że wchodzę na miejsce kogoś, kto ma wrócić - sama bym
      zrezygnoawła, ciesząc sie, że miałam ułatwienia na ten czas.
      bo tak było by z mojego punktu widzenia uczciwie.
      jak widzisz, wiele komentarzy sugerujących było ale się skończyło,
      jest ktoś nowy i tyle sugeruje, że coś takiego jak słowność,
      uczciwość czy honor są w świecie pracujących niczym.

      no i jeszcze jedna sprawa - bardzo możliwe, że pani "kierownica"
      oddała podjęcie decyzji wam, na zasadzie - dogadajcie się, która
      będzie dalej jeździć - ale to raczej niemożliwe, skoro jednak
      powiedziała ci po czasie, że jednak wybiera tamtą(i w sumie ma prawo)

      napisz, jak rozwiązałaś problem tych dojazdów, jak już wrócisz na
      dobre i wypowiedzenia nie dostaniesz.

      powiem ci, że wiele lat temu byłam w takiej sytuacji, że koleżanka
      wspominała coć o pracy kelnerki a to wiązało się z późnymi powrotami
      do domu. spytała mnie, czy mój tata mógłby po mnie wyjeżdżać
      codziennie przez 2 m-ce wakacji na dworzec kolejowy. mój nie mógł,
      zatem do pracy została wciągnięta inna koleżanka, której tata mógł
      wyjeżdżać po córkę i przy okazji po zaradną koleżankę.

      nie pamiętam jaki był finał tej historii, w końcu tamta koleżanka
      chyba nie podjęła się tej pracy, a ja też straciłam zainteresowanie
      ofertą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka