alexa0000
04.02.10, 15:03
Nie chce mi sie nawet smarowac balsamem po kapieli-jestem jedną
jaszczurą.Nie chce mi sie nic kupic dla poprawy samopoczucia-w
przymierzalni dostaje furii patrząc na swoje odbicie w bieliznie(nie
jestem jakas zapuszczona, ale to swiatło!). Mam nowe ksiazki, ale
nie chce mi sie ich otworzyc. Wolałabym zostać w pracy byleby tylko
nie wracac do domu. Wezcie poraddzie cos, jakies mało inwazyjne
prochy czy co tam innego, bo oszaleje. Nienawidze tego stanu, to, co
sie dzieje za oknem, dobija mnie. Nie mam prawdziwej depresji,
wszystko u mnie OK.