Dodaj do ulubionych

Wydatki - artykul na onet

08.02.10, 10:58
biznes.onet.pl/dziecko-czyli-studnia-bez-dna,18490,3170945,1,news-detal
Troche sie zdziwilam. Mysmy nie mieli wydatkow typu: ubrania ciazowe, smoczki,
posypki (o, do licha?! ktos jeszcze uzywa?), jakas przerazajaca ilosc
kosmetykow, olejkow, etc.
Da sie zyc bez tego wszystkiego. Da sie zyc nawet i bez pieluszek, bez
przewijaka. Jak sie sensownie zaplanuje, to mozna tez obejsc sie i bez wozka
czy mleka. Naprawde to jest mozliwe.
Ubrania to najmniejszy problem, istnieje mnostwo miejsc w sieci, gdzie mozna
wymieniac sie ciuchami, jak i zabawkami czy grami. Ja swoje zostawiam na
nastepne dzieci. Jesli dzieciak woli markowe ciuchy, bo chodzi do szkoly - to
ja bym raczej zastanowila sie nad kwestiami wychowawczymi a nie finansowymi.
Sorry, ale paska nie kupie tylko dlatego, ze ma aligatora na przedzie, a
koledzy mowili...
Owoce jemy te, co zawsze, bo ogolnie bez owocow ani dnia sobie nie wyobrazamy.
No i tak sobie mysle, ze to taka histeria. Bylam niedawno w Mamas&Papas i
uwierzcie mi, moje wszystkie Wy mlode mamy, ale zakupy robcie tylko PO porodzie!
Ja wiem, ze to szczescie niebywale, cudo i lzy w oczach urzadzac pokoik
malenstwu, ale widzac znekanych i obladowanych towarami ojcow szczerze
wspolczuje. Bo z tego co widze, nawet wiecej niz polowa rzeczy bedzie
nieuzywana. Zbedne bajery, straszliwe duperele i bezsensowne - ale handlowcy
maja powod do radochy. Ile razy slyszalam narzekania matek, ze to to zajmuje
miejsce w pokoju, ze to to wyje i piszczy, ze toto nie wiadomo po co...
Przyklad? Najlepsza kapielowa zabawka dla mego lekko ponad poltorarocznego
smyka sa zwykle, najzwyczajniejsze kubki. Najlepiej z roznie dziurkowanymi
dnami. Potrafi bawic sie nimi nawet pol godziny w pelnym skupieniu. Zadnych
piiiiiip.
Wydaje mi sie, ze rodzac dzieci trzeba liczyc sie z dodatkowymi wydatkami ale
na boga! Nie az takimi! Nie nieprzemyslanymi! Gdzie rozsadek?
Drogie Mamy! Jakie Wy macie podejscie? Czym sie kierujecie przy zakupach? Czy
rzeczywiscie dla Was dziecko to "studnia bez dna"?
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Na dziecko SĄ wydatki, ALE ten artykuł 08.02.10, 11:10
      też mnie ubawił setnie. Masz rację - wiele przedmiotów opisanych w tym artykule
      jest doskonale zbędnych i nawet mi w głowie nie postało, żeby się w nie
      zaopatrywać przy którymkolwiek z dzieci. Co nie zmienia faktu, że wydatki na
      dziecko i lepiej je zaplanować, niż się zdziwić. I nie popadałabym w
      przesadę w drugą stronę - piszesz np., że zorganizowanie się bez np. wózka czy
      innej wanienki jest możliwe - owszem, dziecku wszystko jedno, w czym śpi i
      jest wożone/noszone
      , byle było najedzone i miało sucho i ciepło, ale jako
      rodzic nie zamierzam się umartwiać
      i rujnować sobie kręgosłupa oraz prać i
      prasować ton tetry, zatem inwestycje w wózek, chustę, wanienkę czy pampersy
      wydają mi się oczywiste ze względu na mnie samą. Podobnie zresztą jak np.
      odzież ciążowa: no nie da się ukryć, że kilkanaście kg + kilkanaście (w
      najlepszym wypadku) cm w obwodzie skutecznie uniemożliwia korzystanie z ubrań
      przedciążowych, a trudno spędzić pół roku bez odzienia, zarówno ze względów
      klimatycznych, jak i kulturowych wink, więc tu tez nie bardzo rozumiem twoje
      zdziwienie.
      • ewrzostar Re: Na dziecko SĄ wydatki, ALE ten artykuł 08.02.10, 13:47
        Z tym praniem czy rujnowaniem kregoslupa - chodzi glownie o to, ze ludzie mowia
        z przerazeniem o tych wszystkich naprawde NIEZBEDNYCH wydatkach, ze to naprawde
        duzo pieniedzy, ze jak na ich mozliwosci...etc. A przeciez mozna to zorganizowac
        z wiekszym sensem niz opisanym w artykule i miec radoche.
        Ubrania ciazowe - prawda - przesadzilam, bo akurat ja mam maly brzuch (w 9
        miesiacu chodze w ciuchach meza, dla 4 tygodni kupowac nie zamierzam), ale
        nierzadko widuje kobiety ktore ledwo co nasikaly na patyczek, a juz sie rwa do
        zakupow. A to juz lekki przesadyzm wink
        Nie podoba mi sie, ze ten artykul potwierdza obawy glownie panow: "musze byc
        odpowiedzialny za rodzine, musza miec jesc, musza miec co wlozyc do garnka,
        musze wziac nadgodziny" i takie tam. Jest to powielanie pewnego mitu, dosyc
        szkodliwego w skutkach.
        • iwoniaw Re: Na dziecko SĄ wydatki, ALE ten artykuł 08.02.10, 14:06
          Cytatchodzi glownie o to, ze ludzie mowia
          > z przerazeniem o tych wszystkich naprawde NIEZBEDNYCH wydatkach, ze to naprawde
          > duzo pieniedzy, ze jak na ich mozliwosci...etc. A przeciez mozna to zorganizowa
          > c
          > z wiekszym sensem niz opisanym w artykule i miec radoche.


          A tu 100% racji smile

          Cytat> Nie podoba mi sie, ze ten artykul potwierdza obawy glownie panow:
          "musze byc
          > odpowiedzialny za rodzine, musza miec jesc, musza miec co wlozyc do garnka,
          > musze wziac nadgodziny" i takie tam. Jest to powielanie pewnego mitu, dosyc
          > szkodliwego w skutkach.


          A tego to zupełnie nie rozumiem - co to niby za szkodliwy mit, który każe ojcu
          być odpowiedzialnym za rodzinę, żeby zdawał sobie sprawę, że owszem, muszą jeść,
          mieć co do garnka włożyć i jeśli nie mają oszczędności, albo z jakiegoś powodu
          matka chce/musi iść na macierzyński/wychowawczy to tak, nadgodziny czy zmiana
          pracy będą konieczne, żeby towarzystwo utrzymać. To znacznie dojrzalsze i, co
          ważniejsze, bardziej realistyczne podejście niż hołubienie o wiele zgubniejszego
          mitu pt. "dziecko nic nie zmieni".
          I nie piszę tego jako orędowniczka gadżetów i zapewniania za wszelką cenę
          dziecku standardu, na jaki jego rodzinę de facto nie stać, tylko jako matka
          poczuwająca się do odpowiedzialności za swoje dzieci.
          • ewrzostar Re: Na dziecko SĄ wydatki, ALE ten artykuł 08.02.10, 14:20
            > A tego to zupełnie nie rozumiem - co to niby za szkodliwy mit, który każe ojcu
            > być odpowiedzialnym za rodzinę, żeby zdawał sobie sprawę, że owszem, muszą jeść
            > ,
            > mieć co do garnka włożyć i jeśli nie mają oszczędności, albo z jakiegoś powodu
            > matka chce/musi iść na macierzyński/wychowawczy to tak, nadgodziny czy zmiana
            > pracy będą konieczne, żeby towarzystwo utrzymać. To znacznie dojrzalsze i, co
            > ważniejsze, bardziej realistyczne podejście niż hołubienie o wiele zgubniejszego
            > mitu pt. "dziecko nic nie zmieni".
            > I nie piszę tego jako orędowniczka gadżetów i zapewniania za wszelką cenę
            > dziecku standardu, na jaki jego rodzinę de facto nie stać, tylko jako matka
            > poczuwająca się do odpowiedzialności za swoje dzieci.

            Sprecyzuje wiec: chodzi glownie o 30latkow, ktorzy twierdza, ze nie moga miec
            dzieci, bo nie maja pieniedzy. Osobiscie takich przypadkow znam PARENASCIE! Ba,
            jestem ewenementem w swym towarzystwie - jedyna dzieciata...
            Co najgorsze, nie sa to tzw studenckie zwiazki czy malzenstwa. Maja wlasne
            mieszkania, prace, zycie. Moja (takze pracujaca) przyjaciolka bardzo chciala
            miec 4 dzieci - dobija do 30stki i dalej ni hura nie przekona swego meza (jest
            fantastycznym facetem ale sie boi, i tyle). Wiec z marzeniem raczej sie juz
            pozegna, marzy juz tylko chociaz o jednym. Artykul ten po prostu moze posluzyc
            za potwierdzenie ich obaw - "smoczki za 30 zl sa NIEZBEDNE! a wiesz ze musimy
            kupic auto...".
            • iwoniaw Re: Na dziecko SĄ wydatki, ALE ten artykuł 08.02.10, 14:42
              Cytat> Sprecyzuje wiec: chodzi glownie o 30latkow, ktorzy twierdza, ze nie
              moga miec
              > dzieci, bo nie maja pieniedzy.


              Pomijając tu już dyskusję o tym, czym jest "manie" i "niemanie" pieniędzy
              pozwalających na świadome i odpowiedzialne rodzicielstwo, cóż innego mają
              twierdzić ludzie nagabywani wprost przez osoby postronne? Spowiadać im się ze
              swoich przypadłości zdrowotnych/ psychicznych/ obaw róznego rodzaju?

              W moim otoczeniu ludzie, jakich opisujesz (30+, małżeństwo, praca,
              mieszkanie/dom) dopiero powoli, po kilku latach takiej sytuacji zaczynają
              "obrastać" w dzieci - mają po jednym niemowlęciu najczęściej lub żona w ciąży.
              Nie wnikam, czy dotychczas przed spłodzeniem potomstwa powstrzymywały ich plany
              zawodowe, sytuacja finansowa, zamiłowanie do rozrywek i swobody,problemy
              zdrowotne czy blokada psychczna na dowolnym tle. I nie przyszłoby mi do głowy
              twierdzić, że coś z nimi nie tak, bo ja jestem w ich wieku, a mam już dwójkę i
              to w dodatku młodsze ma 2 lata, zatem ich powody są śmieszne i artykuł o
              smoczkach za 30 zł jest jednym z nich.

              Naprawdę sądzisz, że taki artykuł może być dla kogoś POWODEM do decyzji o
              dziecku lub rezygnacji z niego? Bo jeśli ktoś nie chce dziecka, to wymówkę i tak
              znajdzie - problemem jest raczej to, że wymówki jest zmuszony szukać, i to nie
              wobec partnera/partnerki, tylko postronnych osób, które czują się uprawnione
              oceniać, ile dzieci chcieć jest normalne, a ile już nie itd.
              • ewrzostar Re: Na dziecko SĄ wydatki, ALE ten artykuł 08.02.10, 15:18
                Nie nagabuje, wrecz przeciwnie. To oni mnie nagabuja.
                Sa ciekawi, jak to jest, jak sie to robi, jak sie zyje "z czyms takim" (cyt.).
                Prawde mowiac, staramy sie unikac rozmow o dzieciach, bo nie po to sie z nimi
                umawiamy wink
                Sadze, ze ten artykul powiela szkodliwy mit o tym, ze urodzenie dziecka to
                ponoszenie wiekszych kosztow niz np. kupno nowego auta.
                Ze niezbedne sa te wsszystkie fishery pricery, playmaty, ze niezbedne sa
                smoczki, herbatki, ze niezbedny jest przewijak, ze lozeczko must have (btw: w
                Ikei jest za 100 zl i starcza na ponad rok).
                Nikt nie ma tu refleksji, ze nasi rodzice jakos sobie bez tych szmerow bajerow
                radzili i dzieci rodzili takze nieco wczesniej niz 30. Co prawda wiekszosc
                pewnie wpadka, ale dzieci przezyly i obywaly sie jakos bez tych swiecacych
                kociokwikow i pampersow. W kazdym razie ja swoje dziecinstwo wspominam b. dobrze.
                • triss_merigold6 Re: Na dziecko SĄ wydatki, ALE ten artykuł 08.02.10, 15:22
                  Obywało bo musiało. Teraz też są fani tetry i prania. Niemowlęctwa
                  nijak nie wspominam, zapewne dlatego, że nie pamiętam.
        • 18_lipcowa1 Re: Na dziecko SĄ wydatki, ALE ten artykuł 08.02.10, 14:23
          (w 9
          > miesiacu chodze w ciuchach meza,


          No wiesz, ja też mogłam chodzić w ciuchach męża, bo mimo że chudy to
          wysoki i nosi luźne ubrania ale nie wyobrazam sobie jakoś tego- jak
          ja bym wyglądała w jego swetrach, bluzach, koszulach? Bez przesady,
          kobieta chce wygladac ladnie nawet w ciązy, ja kupowalam ubrania
          ciązowe, ladne i kolorowe, wszedzie dopasowane, z dluzszym
          materialem z przodu.
          Nie wyobrazam sobie chodzic w worach po mężu albo w przyciasnych
          nieciązowych.


          > nierzadko widuje kobiety ktore ledwo co nasikaly na patyczek, a
          juz sie rwa do
          > zakupow. A to juz lekki przesadyzm wink



          Zazdrościsz?
          A jak je stać? A jak mają ochotę?
          Ja wlasnie jak nasikalam to zaczelam kupować bo akurat dana rzecz mi
          sie podobała, a nie byłam pewna czy kupie ja za kilka miesiecy.
          Poza tym chodzilam nadal do ludzi, do pracy, bylo lato, spedzalam
          duzo czasu poza domem, malowalam sie, farbowalam wlosy i chcialam
          ladnie wygladać.


          • ewrzostar Re: Na dziecko SĄ wydatki, ALE ten artykuł 08.02.10, 15:53
            > Zazdrościsz?
            > A jak je stać? A jak mają ochotę?
            > Ja wlasnie jak nasikalam to zaczelam kupować bo akurat dana rzecz mi
            > sie podobała, a nie byłam pewna czy kupie ja za kilka miesiecy.
            > Poza tym chodzilam nadal do ludzi, do pracy, bylo lato, spedzalam
            > duzo czasu poza domem, malowalam sie, farbowalam wlosy i chcialam
            > ladnie wygladać.

            Ty chyba sobie wyobrazasz moja postac w tlustych strakach, zabiedzona, z dziecmi
            w czterech scianach... albo taka hipiske. No coz, tak mi przykro ale ja nie z tych.
            Regularnie chodze na basen i joge, mam fryzjera, u ktorego takze farbuje. Raz na
            dwa miesiace odwiedzam kosmetyczke, manikiurzystke, etc. Jezdzilam takze na
            nartach, na lyzwach i sankach (do 6 mies.). Prowadze auto, otwarty dom, spotykam
            sie z ludzmi, mam nianie, etc. Kursuje samolotami wte wewte raz na miesiac. No i
            poza tym pracuje zawodowo. Nie gryze scian, nie zjadam tynku i nie wyje po nocach.
            A dziec szczesliwy.
            Zawisc? Zazdrosc? Nie mieszkam w Polsce - gdzie niestety takie uczucia sa
            powszechne, a nawet tolerowane. UF!
            • 18_lipcowa1 Re: Na dziecko SĄ wydatki, ALE ten artykuł 08.02.10, 17:22
              No coz, tak mi przykro ale ja nie z t
              > ych.
              > Regularnie chodze na basen i joge, mam fryzjera, u ktorego takze
              farbuje. Raz n
              > a
              > dwa miesiace odwiedzam kosmetyczke, manikiurzystke, etc. Jezdzilam
              takze na
              > nartach, na lyzwach i sankach (do 6 mies.). Prowadze auto, otwarty
              dom, spotyka
              > m
              > sie z ludzmi, mam nianie, etc. Kursuje samolotami wte wewte raz na
              miesiac. No
              > i
              > poza tym pracuje zawodowo. Nie gryze scian, nie zjadam tynku i nie
              wyje po noca
              > ch.
              > A dziec szczesliwy.



              No to czemu zamiast kupic sobie porządny ciązowy ciuch chodzisz w
              worach?
    • 18_lipcowa1 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 11:11
      zgadzam się jak najbardziej

      mojemu dziecku po tym jak sie urodziło przydał się wózek, ubranka (
      same body + skarpetki ) kocyk, pieluchy i jeden płyn do kąpieli. Nic
      więcej.
      • 18_lipcowa1 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 11:15
        dodam też zeby nie przesadzać z zabawkami- chrześniak mojego męża,
        ma 6 lat i za duzo w d...
        obecnie jak dostaje prezenty na swieta i urodziny to nawet na nie
        nie spojrzy, zero radosci, uciechy, po prostu nic
      • olafowamama Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 14:09
        Rozumiem, że nie korzystasz z wanienki, fotelika samochodowego, smoczka, mokrych
        chusteczek, ręcznika ani łóżeczka??
        • 18_lipcowa1 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 14:13
          olafowamama napisała:

          > Rozumiem, że nie korzystasz z wanienki, fotelika samochodowego,
          smoczka, mokryc
          > h
          > chusteczek, ręcznika ani łóżeczka??


          Nie korzystam z wanienki, lozeczka i smoczka.
          Zostal fotelik, mokre chusteczki( od biedy tez mozna myc dziecko
          wodą)-ręcznik jest zwykly,
          • olafowamama Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 15:57
            Czyli kąpiesz dziecko w dużej wannie?? Jak kto woli... Zazdroszczę kręgosłupa.
            Mój by tego nie wytrzymał...
            • 18_lipcowa1 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 17:23
              olafowamama napisała:

              > Czyli kąpiesz dziecko w dużej wannie?? Jak kto woli... Zazdroszczę
              kręgosłupa.
              > Mój by tego nie wytrzymał...


              no zazdrosc zazdrosc
              • wieczna-gosia Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 19:20
                wanienka z ikei to wydatek 10 zlotych z tego co pamietam- bardzo mi
                sie przydala na wakacjach swietna super duza miednica do mycia dzieci
                no cudo smile
                • olafowamama Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 19:51
                  A największym cudem do tej wanienki jest stelaż, przy którym nie trzeba się
                  zginać w pół, żeby dziecko wykąpać. Uważam, że poza wózkiem, pieluchami i
                  ubrankami jest masa rzeczy, które ułatwiają życie rodzicom... No i jasne, że
                  można się bez nich obejść tylko w imię czego??
                  • 18_lipcowa1 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 19:56
                    olafowamama napisała:

                    > A największym cudem do tej wanienki jest stelaż, przy którym nie
                    trzeba się
                    > zginać w pół, żeby dziecko wykąpać.

                    kolejny grat w domu
                    • olafowamama Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 20:15
                      Dla Ciebie grat , dla mnie cud znacznie ułatwiający życie i oszczędzający wiele
                      zdrowia. Po złożeniu mieści się pod łóżko bądź za szafę - nie widać go i nie
                      zajmuje ani kawałeczka miejsca. Myślę, że dla każdej mamy ważne i potrzebne jest
                      zupełnie co innego.
                • babcia47 Re: Wydatki - artykul na onet 10.02.10, 13:37
                  wieczna-gosia napisała:

                  > wanienka z ikei to wydatek 10 zlotych z tego co pamietam- bardzo
                  mi sie przydala na wakacjach swietna super duza miednica do mycia
                  dzieci no cudo smile
                  taka wanienka za 10,- (wówczas tez tyle kosztowały), wanienka moich
                  dzieci skonczyła sie całkiem niedawno, gdy już byli na
                  studiach..przez lata przydawała się do róznistych zajęć (prania jako
                  duża miska, przenoszenia rzeczy do powieszenia na zewnatrz lub
                  strychu, do mycia duzej ilosci owoców, do prac ogródkowych, gdy
                  trzeba było duzo sychych badyli przenosić na kompost)..dorobiłam jej
                  sznurek i wisiała sobie wysoko na haczyku, gdy była niepotrzebna..smile
              • olafowamama Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 19:52
                Oj zazdroszczę i to tak zupełnie szczerze bez żadnej zgryźliwości smile
              • slonko1335 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 20:28
                No ciekawe lipcowa, ciekawe - zapomnialaś dodać, że i owszem do niedawna
                korzystałaś z wanienki....
                forum.gazeta.pl/forum/w,572,106327430,,Od_jakiego_wieku_mozna_kapac_w_duzej_wannie_.html?v=2
                • 18_lipcowa1 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 11:20
                  slonko1335 napisała:

                  > No ciekawe lipcowa, ciekawe - zapomnialaś dodać, że i owszem do
                  niedawna
                  > korzystałaś z wanienki....
                  > forum.gazeta.pl/forum/w,572,106327430,,Od_jakiego_wieku_mozna_kapac_w_duzej_wannie_.html?v=2




                  I co z tego?
                  Teraz widze ze mozna sie bez niej obejsc.
                  • slonko1335 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 11:21
                    > I co z tego?
                    > Teraz widze ze mozna sie bez niej obejsc.

                    wcześniej jakoś nie mogłaś ale zamiast sama wpaść na to, że i owszem da się
                    musiałaś gremium forumowego zapytać najpierw....
                    • 18_lipcowa1 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 11:24

                      > wcześniej jakoś nie mogłaś ale zamiast sama wpaść na to, że i
                      owszem da się
                      > musiałaś gremium forumowego zapytać najpierw....


                      No widzisz, nie moglam na to wpasc. Teraz
                      przerwa................................ ponapawaj sie tym jak to
                      lipcową za wanienke zjechałaś. Lepiej Ci? Super.
                      • slonko1335 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 11:26
                        jakoś nie zauważyłam żebym cię gdzieś zjechała ale skoro wzięłaś to aż tak
                        bardzo do siebie to nich ci będzie-zjechałam jak diabli...
                        • 18_lipcowa1 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 11:30
                          slonko1335 napisała:

                          > jakoś nie zauważyłam żebym cię gdzieś zjechała ale skoro wzięłaś
                          to aż tak
                          > bardzo do siebie to nich ci będzie-zjechałam jak diabli...


                          Co najmniej dziwne takie czepianie sie, o jedna glupia wanienke....
                          ludzie...
                          • slonko1335 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 11:33
                            co najmniej dziwne jest udowadnianie komuś jak bardzo jest to zbędna rzecz przy
                            noworodku jeżeli samemu przez kilka miesięcy nie można było sobie bez tego
                            poradzić....
                            • 18_lipcowa1 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 11:52
                              slonko1335 napisała:

                              > co najmniej dziwne jest udowadnianie komuś jak bardzo jest to
                              zbędna rzecz przy
                              > noworodku jeżeli samemu przez kilka miesięcy nie można było sobie
                              bez tego
                              > poradzić....


                              alez wlasnie mozna bylo, dlatego wiem juz ze jest zbedna
                              • slonko1335 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 16:28
                                dlatego wiem juz ze jest zbedna

                                nie wiesz, korzystałaś przy noworodku a pewnie korzystałabyś dalej gdyby
                                przyzwolenia z forum nie było bo sama nie byłaś w stanie podjąć takiej decyzji
                                odnośnie własnego starszego niż noworodek już dziecka...
    • triss_merigold6 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 11:16
      Proponowaną listę można spokojnie ograniczyć ale bez przegięć w
      drugą stronę: tu na forum był już opisywany przypadek ubogiej na
      własne życzenie pary, która niemowlę trzymała w starym koszyku,
      woziła półroczne w najtańszej parasolce i do swego zabytkowego
      samochodu nie kupiła fotelika dla dziecka.
      • iwoniaw No jednak dla mnie jest różnica 08.02.10, 11:29
        pomiędzy układaniem dziecka w koszyku (czemu nie?) a wożeniem niemowlęcia
        samochodem bez fotelika.
        • triss_merigold6 Re: No jednak dla mnie jest różnica 08.02.10, 11:33
          Cóż, nie trzymałabym jedynego wyczekanego dziecka w starym koszyku,
          chociażby ze względu na kręgosłup.
          • iwoniaw Re: No jednak dla mnie jest różnica 08.02.10, 11:43
            No i nikt ci nie każe trzymać, o ile jednak koszyk nie jest żadnym zagrożeniem
            (kręgosłup ma się tak samo na materacyku w łóżeczku jak i w koszyku, mimo
            wszystko), o tyle brak fotelika to juz zupełnie inna kategoria i stawianie tego
            w jednym szeregu jest nieporozumieniem.
      • ciociacesia ale czy oni to faktycznie z oszczednosci? 08.02.10, 11:32
        czy raczej 'bo tak' bo oni sa 'pod prąd' i nie dali sie zeswirowac?
        inna sprawa ze ja wozka nie kupiłam - dostałam jakis 'no name' od znajomych co 3
        dzieci w nim jezdziły. i nie załuje chociaz w ciazy z błyszczacymi oczami
        oglądałam emmeljungi smile bo wozka w zasadzie tylko niania uzywała. na spacer i do
        spania. i ja na ruski rok na zakupy.
        • triss_merigold6 Re: ale czy oni to faktycznie z oszczednosci? 08.02.10, 11:41
          Oni tak z biedy do której pan skutecznie dorobił ideologię.
          • ciociacesia ja zawsze myslałam 08.02.10, 11:45
            ze to jednak odwrotnie.
          • angazetka Re: ale czy oni to faktycznie z oszczednosci? 08.02.10, 21:45
            Mam wrażenie, że jednak ideologia była tu napierw.
            • babcia47 Re: ale czy oni to faktycznie z oszczednosci? 10.02.10, 13:45
              nie ideologia była wtórna..z ciekawosci przesledziłam losy i wpisy
              na różnych forach..tatus na rencie i chyba nigdy nie pracował,
              rodzina z lekko patologicznymi przejściami (sam je opisał)..dziecko,
              które wychowywali w spartańskich warunkach było tego "trzeciego" i
              zdaje mi sie, ze kolejne w rodzinie. Mama przewaznie na zasiłkach,
              czasem z dorywczą pracą..i duża chęc do umoralnienia i
              naprostowywania innych, co to sobie wymieniają wózki bajeranckie co
              miesiąc, jakby conajmniej ich kosztem wymieniali
    • ms135pt Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 11:21
      Ostatnio modne jest pisanie o dzieciach i dzieciatych zle
      - ze dzieci sa niegrzeczne
      -ciaza i porod sa straszne, bolesne i urodzenie to czyn wyjatkowo bohaterski
      - przy dziecku jest tyle pracy
      - mamy brzydna i sie uwsteczniaja i juz tylko zupki i kupki
      -ze noce juz nigdy nie beda przespane, no moze jak dziec skonczy 15 lat
      - ze juz koniec z sexem, imprezami i hobby
      - no i najwazniejsze dzieci taaak strasznie duzo kosztuja

      az sie chce zapytac jakim cudem nasze mamy i ojcowie, byli nas w stanie
      wyholować na tetrze, bez zupek, mleczek, bez super kosmetykow i poradnikow a
      przy tym wszystkim pracowac i miec swoje zycie.
    • gabi683 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 11:23
      Nie ma co przesadzac z tym calym majdanem ,moja corka juz wyrosla 0-
      3 pol wyprawki sprzedałam było tego 72 sztuki,a to dopiero pocztek
      tego co sie nagromadziło.
    • agni71 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 11:30
      Troche sie zdziwilam. Mysmy nie mieli wydatkow typu: ubrania ciazowe,

      hmmm,
      1.nic nie przytyłas w ciązy i obwód brzucha ci sie nie zmienił,
      2. zawsze chodziłaś w ubraniach ciązowych, równiez przed ciążą, wiec nie
      musiałas kupowac nowych
      3. albo w ciązy chodziłas nago?

      > Da sie zyc bez tego wszystkiego. Da sie zyc nawet i bez pieluszek,

      Ciekawe jak? Napisz proszę, bo jstem ciekawa.

      bez
      > przewijaka.

      Mozna, ale szkoda kregosłupa

      > Jak sie sensownie zaplanuje, to mozna tez obejsc sie i bez wozka

      No, ciekawa jestem jak bez wózka?

      > czy mleka. Naprawde to jest mozliwe.

      A mleko to chyba najłatwiej, bo sie ma swoje.

      > uwierzcie mi, moje wszystkie Wy mlode mamy, ale zakupy robcie tylko PO
      porodzie
      > !

      Jako potrójna mama - nie zgadzam się! Raczej - mlode mamy - róbcie zakupy
      z glowa i nie dajcie sie zindoktrynować sprzedawcom, reklamom i artykulom
      w gazetach. Zawsze miałam zakupy zrobione przed urodzeniem dziecka - bo
      chciałam sama wybrać, bo na niektóre rzeczy trzeba bylo czekać, bo
      niektore były potrzebne tuz po porodzie, bo nie lubie jeżdzic z
      noworodkiem ani z małym niemowlakiem na zakupy. Bo lubię miec kontrolę, a
      nie budzic sie z reka w nocniku, ze czegos potrzebuję , a nie mam.

      Dzieci to dla mnie jest pewnego rodzaju strudnia bez dna, bo z
      wiekiem dzieci pojawiaja sie nowe wydatki, oprócz tych stałych (ubrania,
      jedzenie), a wiec przedszkole, podręczniki szkolne, wyjazdy wakacyjne i na
      ferie, sporty. W przyszlości do tego dojda koszty kolonii czy obozów,
      pewnie w któryms momencie tel. komórkowy, własny komputer dla dziecka,
      itd....
      • triss_merigold6 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 11:38
        Nie, skądże. Przecież można ograniczyć wydatki na dziecko do michy
        3x dziennie i kąta do spania. I wdzięczny powinien bachor być, bo
        inni mają jeszcze gorzej. Wydatki na wyjazdy, ubrania
        nieszmateksowe, książki, własny komputer, zajęcia dodatkowe to
        fanaberia i dzieci, które mają wszystko pod względem materialnym z
        całą pewnością są zaniedbane emocjonalnie i niewychowane.
        Pamiętaj, że tylko ubodzy ale kochający się rodzice są w stanie
        wychować naprawdę szczęśliwą gromadkę dzieci dzielących się
        łóżeczkiem i używanymi bucikami, nieegoistycznych i potrafiących
        sobie w życiu radzić. Wysłanie dziecka na obóz narciarski czy
        zafundowanie mu własnego pokoju niweczy cały trud.
        • kropkacom Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 14:21
          > fanaberia i dzieci, które mają wszystko pod względem materialnym z
          > całą pewnością są zaniedbane emocjonalnie i niewychowane.

          Dobrze wiesz że tak nie jest. Nie popadajmy w przesadę. No i dzieci które mają
          mniej gadżetów niż Twój syn też mają kochających rodziców i też wyrosną na
          ludzi. To rozumiesz?

          Dziecko to wydatki. Ale dziecko nie zginie marnie bez maty edukacyjnej czy
          smoczka za 30 złotych. Fotelik i wózek można kupić używany ale dobry z atestami.
          Nic mu też nie będzie jak nie wyszlifuje angielskiego w wielu trzech lat. Czy
          też będzie chodził do państwowej podstawówki a nie prywatnej.
          • 18_lipcowa1 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 14:25

            > Dziecko to wydatki. Ale dziecko nie zginie marnie bez maty
            edukacyjnej czy
            > smoczka za 30 złotych. Fotelik i wózek można kupić używany ale
            dobry z atestami
            > .
            > Nic mu też nie będzie jak nie wyszlifuje angielskiego w wielu
            trzech lat. Czy
            > też będzie chodził do państwowej podstawówki a nie prywatnej.


            Jak nigdy sie zgadzam z kropką.
          • triss_merigold6 Nienie 08.02.10, 14:30
            Szansę na ludzi mają wyrosnąć tylko dzieci, które czas pozaszkolny
            spędzają grzebiąc patykiem w brudnym piachu i ganiając z
            rówieśnikami po polach czy złomowiskach.
            Zamiast smoczka - szmatka z cukrem patetnt ludowy, tani i skuteczny.
            Fotelik to fanaberia, kiedyś bez fotelików wozili i dobrze było.
            Prywatne placówki edukacyjne to SAMO ZŁO, zbiorowiska tępogłowych
            snobów, którym rodzice kupują świadectwa.
            • iwoniaw Triss, masz jakąś traumę? 08.02.10, 14:33
              W tym wątku nikt nawet nie sugerował ograniczania wydatków w stylu
              choćby zbliżonym do obrazków, które z takim zamiłowaniem malujesz na
              forum (nie od dziś zresztą).
              • triss_merigold6 Re: Triss, masz jakąś traumę? 08.02.10, 14:38
                Mam traumę po licznych forumowych tekstach typu "dzieci żyją
                miłością i nadmiar dobrodziejstw tylko je psuje".

                Artykuł bardzo źle pokazuje hierarchię i czas wydatków. Największym
                kosztem może okazać się opiekunka + prywatna służba zdrowia (typu:
                dyżur laryngologiczny, stomatolog, płatne szczepienia) a nie
                idiotyzm w postaci smoczka za 30 zł.
                Koszt i rodzaj wózka są trzeciorzędne i jednorazowe w porównaniu z
                innymi wydatkami (za publiczne przedszkole płacę co miesiąc 370-400
                zł).
                • iwoniaw Re: Triss, masz jakąś traumę? 08.02.10, 14:48
                  Cytat> Artykuł bardzo źle pokazuje hierarchię i czas wydatków. Największym
                  > kosztem może okazać się opiekunka + prywatna służba zdrowia (typu:
                  > dyżur laryngologiczny, stomatolog, płatne szczepienia) a nie
                  > idiotyzm w postaci smoczka za 30 zł


                  I o to chodzi, o mieszanie rzeczy istotnych i niezbędnych (jak choćby fotelik
                  samochodwy) z pierdołami (typu kto w czym układa noworodka do spania i czy to
                  koszyk, kołyska, łóżeczko czy co innego). Które to kategorie, jak widać w
                  powyższym cytacie, doskonale rozróżniasz, więc po cholerę parę postów wcześniej
                  wpisujesz się w poetykę durnego artykułu "wszystko albo nic".

                  (Za publiczne przedszkole płacę w porywach 250-300 z zajęciami dodatkowymi, więc
                  nawet to jest koszt zależny od wielu zmiennych, jak widać)
            • lola211 Re: Nienie 08.02.10, 14:56
              > Szansę na ludzi mają wyrosnąć tylko dzieci, które czas pozaszkolny
              > spędzają grzebiąc patykiem w brudnym piachu i ganiając z
              > rówieśnikami po polach czy złomowiskach

              smile), tak, tez sie tego dowiedzialam tu, na forumsmile.
              • kropkacom Re: Nienie 08.02.10, 16:48
                Ty też masz Lola klapki na oczach.
                • lola211 Re: Nienie 08.02.10, 18:10
                  Zadne klapki.
                  Poczytaj troche watkow na ten temat- jak tylko pojawia sie temat
                  finansowy to zaraz czytamy ze bieda= milosc i szczescie, a brak
                  problemow finansowych= zaniedbywane dziecko pracoholików.
                  • kropkacom Re: Nienie 08.02.10, 18:44
                    Lola jest tak że jak ktoś myśli że gadżety mogą zastąpić miłość i zaangażowanie
                    to się myli i tyle tongue_out No i klasyka, tak samo ja mogę powiedzieć że widzę
                    myślenie na forum typu: dobry rodzic=zamożny rodzic. Masz kompleks matki
                    pracoholiczki?
                    • lola211 Re: Nienie 08.02.10, 18:56
                      Masz kompleks matki
                      > pracoholiczki?

                      Ja tego w ogole nie biore do siebie, mnie to tylko smieszy- ta
                      przewidywalnosc forumowa i oklepany schemat przy okazji takich
                      tematów.Rodem z artykułow - jak ten w watku.

                      >jak ktoś myśli że gadżety mogą zastąpić miłość

                      Nie przypominam sobie, by ktos sie tu do takiego myslenia
                      przyznawal.To skad w ogole wziely sie te wszystkie posty o
                      zaniedbaniu emocjonalnym dzieci z bogatszych domów? Na podstawie
                      niby czego te wnioski?
                      • kropkacom Re: Nienie 08.02.10, 20:18
                        > Ja tego w ogole nie biore do siebie, mnie to tylko smieszy

                        Tia ... tongue_out Każdy schemat jest oklepany ale jednak bolą nas tylko niektóre.
                        • lola211 Re: Nienie 08.02.10, 21:42
                          Kropko, jak napisalam- mnie to nie dotyka, a wiec tym bardziej nie
                          boli.Nie wmawiaj mi dziecka w brzuch.

                          Bolec moze raczej matki w tarapatach finansowych probujacych sobie w
                          ten sposob odreagowac czy tez znalezc argumenty pozwalajace lzej
                          zniesc niekomfortowa sytuacje.
                          • kropkacom Re: Nienie 08.02.10, 21:54
                            A ja tam nie oczekuje że się przyznasz że boli tongue_out Naiwna nie jestem.

                            > Bolec moze raczej matki w tarapatach finansowych probujacych sobie w
                            > ten sposob odreagowac czy tez znalezc argumenty pozwalajace lzej
                            > zniesc niekomfortowa sytuacje.

                            Zgodnie z zasadą, co wolno wojewodzie a nie Tobie smrodzie, Ty możesz wmawiać że kogoś coś boli tongue_out Zaraz mi się przypomina Lipiec jeszcze w ciąży jak każde wspomnienie ma forum o dobroczynności mleka matki czy spania z dzieckiem ją wkurzało tongue_out Ten sam schemat. Oklepany schemat smile
                            • lola211 Re: Nienie 08.02.10, 22:01
                              No skoro tak piszesz, to zastanowmy sie.Co konkretnie ma mnie boleć?
                              Wygodne zycie? Swietny kontakt z córka? A moze fakt, ze spedzam az
                              cale 8 godz. w pracy co ma mnie czynic pracoholiczka?

                              Ty możesz wmawiać ż
                              > e kogoś coś boli

                              Ja w przeciwienstwie do ciebie nikomu nic osobiscie nie
                              wmawiam.Tylko przypuszczam, jaka moze byc motywacja.
                              • kropkacom Re: Nienie 08.02.10, 22:09
                                Ja też przypuszczam tongue_out Dobranoc.
            • kropkacom Re: Nienie 08.02.10, 16:47
              No cóż, każdy widzi to co chce zobaczyć tongue_out Ty czujesz się urażona że ktoś
              napisał że wychowanie to nie hodowla i obrzucanie dziecka gadżetami albo że ktoś
              wychowa dobrze dziecko bez koszmarnych nakładów finansowych. No cóż, ...
      • estragonka Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 11:57
        agni71 napisała:

        > Troche sie zdziwilam. Mysmy nie mieli wydatkow typu: ubrania ciazowe,
        >
        > hmmm,
        > 1.nic nie przytyłas w ciązy i obwód brzucha ci sie nie zmienił,
        > 2. zawsze chodziłaś w ubraniach ciązowych, równiez przed ciążą, wiec nie
        > musiałas kupowac nowych
        > 3. albo w ciązy chodziłas nago?

        czepiac sie nie chce, ale ja w ciazy ani jednego typowo ciazowego ciucha nie
        mialam smile

        przytylam 11kg, i tylko 'w brzuchu', wiec spokojnie moglam nosic luzne sukienki,
        koszule, dluzsze bluzki - ktore po prostu nie byly juz takie luzne. a ze trzeci
        trymestr to akurat bylo lato to naprawde nie mialam problemu.

        i przez peirwsze pi razy oko 10 mies zycia corki kase wydawalam glownie na
        pieluchy i cos do skory (alergiczka). z wydatkow przedporodowych to wozek i
        troche ubran. i wlasciwie tyle wydatkow.

        za to teraz studnia bez dna faktycznie smile
        • agni71 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 12:07
          > czepiac sie nie chce, ale ja w ciazy ani jednego typowo ciazowego ciucha
          nie
          > mialam smile
          >
          > przytylam 11kg, i tylko 'w brzuchu', wiec spokojnie moglam nosic luzne
          sukienki

          Nie każdy nosi luzne sukienki, ja np. miałam tylko jedna taką, a i tak do
          konca ciązy nie mogłam jej nosić (a w pierwszej ciązy przytyłam 8 kg, niby
          nieduzo).
          > ,
          > koszule, dluzsze bluzki - ktore po prostu nie byly juz takie luzne. a ze
          trzeci
          > trymestr to akurat bylo lato to naprawde nie mialam problemu.

          Ja tez mialam koncówke każdej ciązy latem i bardzo przydały mi sie typowo
          ciązowe sukienki lub luzne spodnie (tez specjalne ciązowe) smile Po prostu
          nie miałam takich ubrań przed-ciązowych, ktore pomieściłyby wielki
          brzuch...

          >
          > i przez peirwsze pi razy oko 10 mies zycia corki kase wydawalam glownie
          na
          > pieluchy i cos do skory (alergiczka).
          z wydatkow przedporodowych to wozek i
          > troche ubran. i wlasciwie tyle wydatkow.

          No ja miałam troche więcej niz troche ubrań (wszystkie sie przydały),
          dodatkowo przewijak, wanienkę i fotelik samochodowy
          >
          > za to teraz studnia bez dna faktycznie smile

          O tak, niestety, im dzieci starsze, tym więcej generuja wydatków, innego
          rodzaju niz na początku....
        • zonajana Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 12:38
          estragonka napisała:
          > moglam nosic luzne sukienki
          > ,
          > koszule, dluzsze bluzki - ktore po prostu nie byly juz takie luzne


          No wiesz, nie kazda przed ciaza nosi ubrania o 5 rozmiarow wieksze. Ja np
          normalnie to nosze obcisle garsonki z nierozciagliwych materialow, ciasne dzinsy
          i dopasowane koszule, i wierz mi, ze ni huhu nie da sie w tych ubraniach chodzic
          bedac w 9mc.
          Obecnie jestem w 6mc, garsonki i koszule poszly w kat, nosze jedynie dzinsy (nie
          dopinam do konca) i swetry ktore da sie na ten niewielki (jeszcze) brzuszek
          naciagnac. Ale na wiosne i lato na pewno bede musiala kupic ubrania ciazowe. Od
          meza nic z szafy nie ukradne, bo on tez nosi dopasowane koszule, a brucha
          piwnego nie ma wink
          • estragonka Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 12:50
            zonajana napisała:

            > estragonka napisała:
            > > moglam nosic luzne sukienki
            > > ,
            > > koszule, dluzsze bluzki - ktore po prostu nie byly juz takie luzne
            >
            >
            > No wiesz, nie kazda przed ciaza nosi ubrania o 5 rozmiarow wieksze.

            to zdecydowanie nie byly ubrania o 5 rozmiarow wieksze smile do tej pory nakladam
            czasem tamte letnie sukienki jak mam ochote nalozyc cos luznego (wiekszosc ubran
            mam fakt - dopasowanych).

            ja nie wmawiam nikomu ze kazdy moze tak robic, tylko to jest mozliwe zeby nie
            kupowac ciazowych ciuchow - przytylam naprawde nieduzo i tylko brzuch mi urosl.
            do tego zaczal sie powiekszac dosc pozno i pol ciazy w ogole nie bylo widac po
            mnie ze zostane matka.

            a odnosnie paru ciuchow dla dziecka, bo ktos wyzej mi to 'wytknal' - oczywiscie
            mialam wiele wiecej niz pare, ale tylko te pare kupilam smile reszte dostalam smile

            i fakt, moj blad, fotelik pierwszy tez kupilam. lozeczko mialam jeszcze swoje wink
      • ewrzostar Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 14:09
        > 1.nic nie przytyłas w ciązy i obwód brzucha ci sie nie zmienił,
        > 2. zawsze chodziłaś w ubraniach ciązowych, równiez przed ciążą, wiec nie
        > musiałas kupowac nowych
        > 3. albo w ciązy chodziłas nago?

        Odp: 1 - zmienil sie nieznacznie. W 9tym mies. nosze ciuchy od meza (ktory tez
        nie ma brzucha piwnego, ale jest ode mnie ponad 20 kg ciezszy i 20 cm wyzszy).
        Spodnie nosze ciagle te same, bez gumek. Ja nie mowie, ze ciuchy ciazowe zbedne
        tylko ze kobiety rwa sie do zakupow, choc brzuszka jeszcze ni widu. Krytykuje
        zakupy wykonywane zdecydowanie PRZED czasem.
        Pieluszki tetrowe. Kupujesz raz i lecisz. Polecam takze lekture o np Bambino Mio
        czy podobnych. Duzo o tym watkow jest na forach.
        Przewijac mozna na stole, na mojej desce kreslarskiej, na biurku (polecam tym,
        ktorym pracuja w domu - stol sie przydaje na dluuugie lata z przerwa w roli), na
        lozku, na stojaco (jak podrosnie). Nie mowimy o problemach zdrowotnych tylko o
        ograniczeniu zbednych wydatkow, jesli rzeczywiscie jest to takie drogie.
        Wozek - przez pierwsze pol roku mielismy chuste. Potem wozek kupilam za pol ceny
        od znajomych. Gdybym sie uparla, to moglabym znalezc i za bezcen, ale nie
        chcialo mi sie. Nie musze az tak dramatycznie ograniczac wydatkow. Inna sprawa,
        ze mielismy tez wozek z gondolka od mej siostry - stary, uroczo skrzypiacy
        Chicco. Nie przydal sie za bardzo, oddalismy do Domu Samotnej Matki.

        Jestes matka trojga dzieci i udalo Ci sie uniknac zakupow po urodzeniu dzieci?
        Podziwiam.
        • 18_lipcowa1 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 14:27

          > Odp: 1 - zmienil sie nieznacznie. W 9tym mies. nosze ciuchy od
          meza (ktory tez
          > nie ma brzucha piwnego, ale jest ode mnie ponad 20 kg ciezszy i 20
          cm wyzszy).


          Nie, no pięknie musisz wyglądać w męskich bluzach i swetrach.


          > Spodnie nosze ciagle te same, bez gumek. Ja nie mowie, ze ciuchy
          ciazowe zbedne
          > tylko ze kobiety rwa sie do zakupow, choc brzuszka jeszcze ni
          widu.


          No i co z tego?
          Załujesz komuś?

          Krytykuje
          > zakupy wykonywane zdecydowanie PRZED czasem.


          Ale jeśli coś zostanie na bank wykorzystane pozniej to dlaczego
          krytykowac zakupy przed czasem?





          • ewrzostar Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 14:58
            Nie wiem jak Ty, ale ja nie widze roznicy miedzy jednokolorowa bluza meska a
            damska (poza rozmiarami). Szczegolnie teraz, kiedy wlasnie jestem w 9ym mies wink
            Wystarczy odrobina inwencji tworczej - wlasna koszula z kolnierzem, na to bluza
            meza, jakas spodniczka czy szorty, kozaki i juz. Mam Ci zdjecia wysylac, czy co?
            Jesli Cie to tak intryguje to powiem Ci, ze nosze takze swoje kiecki czy tuniki,
            ktore teraz wygladaja jak bluzki. Ale nie musialam dokupowac rajstop ciazowych,
            majt, spodni, spodnic, kurteczek (rok czy dwa lata temu byl nawet szal na ciuchy
            o wybitnie ciazowym kroju, odcinane pod biustem czy rozszerzajace sie w dol).
            Najdrozszy wydatek to staniki do karmienia - jestem zwolenniczka bra fittingu z
            krzywica klatki piersiowej i potrafie na idealnie dobrane staniki wydac fortune.
            Nie, nie zaluje nikomu czegokolwiek. Nie, nie zazdroszcze komu czegokolwiek
            (prawde mowiac, stac nas na smoczki za 30 zl, ale ani ja ani moje dzieci nie
            zaznaly gumy w buzi). Nie wiem czy zauwazylas ale ow watek zalozylam z zupelnie
            inna mysla: Czy wymienione wydatki NAPRAWDE sa niezbedne?
            • franczii Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 15:14
              No wlasnie te staniki do karmieniawink Kupowane przed porodem to jeden z takich
              zbednych wydatkow w moim przypadku.
            • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 15:59
              To zalezy od postury męża.Jesli jest wysoki, postawny, a pani
              niekoniecznie, to niestety,ale ten myk nie przejdzie.
            • 18_lipcowa1 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 17:24
              ewrzostar napisała:

              > Nie wiem jak Ty, ale ja nie widze roznicy miedzy jednokolorowa
              bluza meska a
              > damska (poza rozmiarami).

              A ja widzę.W samym szyciu.



              Szczegolnie teraz, kiedy wlasnie jestem w 9ym mies wink
              > Wystarczy odrobina inwencji tworczej - wlasna koszula z
              kolnierzem, na to bluza
              > meza, jakas spodniczka czy szorty, kozaki i juz.


              Ehe jasne
              Założylam bluze męża zeby sie przekonać. Porażka. Nie ten kształt,
              nie ten krój.Nie oszukuj sie.






              • ewrzostar Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 20:41
                Nie wzielas pod uwage dwoch spraw:
                1. mojej postury
                2. meza postury

                Zapewniam Cie, ze przy odpowiednim dobraniu ciuchow, fantazji, wyobrazni i
                inwencji tworczej i w worku mozna wygladac ladnie.
                Ty jak widze tej wyobrazni albo nie masz, albo zwyczajnie nie ogarniasz.
                To tak jak ja z ta wanienka. Wmawiasz wszystkim dookola, ze byla zbedna. A ja
                akurat jestem wyjatkowo ciekawa Twego patentu na kapiel noworodka bez wanienki i
                stelaza. Podziel sie nim z nami, prosze?
                • 18_lipcowa1 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 11:22
                  ewrzostar napisała:

                  > Nie wzielas pod uwage dwoch spraw:
                  > 1. mojej postury
                  > 2. meza postury


                  Mąż drobniejszy od Ciebie? To bym zrozumiała.

                  > Zapewniam Cie, ze przy odpowiednim dobraniu ciuchow, fantazji,
                  wyobrazni i
                  > inwencji tworczej i w worku mozna wygladac ladnie.


                  Nie, nie można.
                  Jak wyobrażasz sobie chodzić z za długimi rękawami? Że już o
                  kolorystyce i stylu nie wspomnę.


                  > Ty jak widze tej wyobrazni albo nie masz, albo zwyczajnie nie
                  ogarniasz.



                  Ależ ogarniam. I śmieszy mnie osoba która rzekomo dba o siebie i
                  wydaje na siebie fortunę, a nie kupi sobie chociaż jednej porządnej
                  bluzki ciazowej i zamiast tego chodzi w mezowych worach wmawiajac
                  innym ze to ladnie i stylowo.

                  > To tak jak ja z ta wanienka. Wmawiasz wszystkim dookola, ze byla
                  zbedna. A ja
                  > akurat jestem wyjatkowo ciekawa Twego patentu na kapiel noworodka
                  bez wanienki
                  > i
                  > stelaza. Podziel sie nim z nami, prosze?


                  Dzielę się- posiadasz w domu wanne? Posiadasz. To w niej się wlasnie
                  kapie dziecko.
            • iwoniaw Ja widzę różnicę między damskim a męskim ubraniem 08.02.10, 17:41
              W dziewiątym miesiącu ciąży miałam, owszem, brzuch, ale w barach mi nie
              przybyło. Rękawy od koszul czy bluz męża musiałabym sobie solidnie podwinąć,
              podobnie zresztą jak i nogawki od spodni (zakładając, że w ogóle uznałabym za
              wygodne chodzić w męskim fasonie zamiast w damskich spodniach z miejscem na
              brzuch z przodu.
              O bieliźnie w ogóle nie wspomnę. I nie, 3 ostatnie miesiące
              ciąży (tyle rzeczywiście miałam brzuch) to nie był dla mnie okres, który
              "przetrzymałam" w mężowskim dresie, bo niby dlaczego miałabym w ogóle tego chcieć?
              Oczywiście, jak ktoś nie ma chęci/środków, to i w szlafroku ciążę może przeżyć,
              ale nie popadajmy w drugą do gadżeciarstwa skrajność i nie opowiadajmy, że
              posiadanie paru sztuk ubrań dostosowanych do figury to zbytek, nawet jeśli ta
              figura zmienia się na 3 miesiące. Przyznam, że opowieść jednej pani poniżej o
              chodzeniu w ciąży w rozpiętych biodrówkach (!!!) mnie osłabiła doszczętnie.
            • agni71 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 19:55
              ewrzostar napisała:

              > Nie wiem jak Ty, ale ja nie widze roznicy miedzy jednokolorowa bluza
              meska a
              > damska (poza rozmiarami). Szczegolnie teraz, kiedy wlasnie jestem w 9ym
              mies wink


              A ja widzę - bluzy mojego męża byłyby zdecydowanie za szerokie w ramionach
              na mnie. No i w ciązy nigdy nie rosły mi dłuśze ręce wink
        • nanuk24 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 18:31
          O jacie! I majty mezowskie zakladasz, rozumiem. Bomba!
          Na dobra sprawe, to mozna i wor po kartoflach na siebie zarzucic lub
          chodzic pol roku w jednych spodniach dresowych. To po pierwsze.

          Po drugie, moze ty brzucha nie masz, zapominasz jednak, ze wiekszosc
          ciezarnych duzy brzuch posiada.
        • agni71 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 19:53
          ewrzostar napisała:

          >> Odp: 1 - zmienil sie nieznacznie. W 9tym mies. nosze ciuchy od meza
          (ktory tez
          > nie ma brzucha piwnego, ale jest ode mnie ponad 20 kg ciezszy i 20 cm
          wyzszy).

          No cóż, mój mąz jest ze 35 kg ode mnie cięższy i równe 30 cm wyzszy -
          nijak nie moge sobie wyobrazić zalożenia jakiegokolwiek jego ciucha smile

          > Spodnie nosze ciagle te same, bez gumek.

          A ja spodnie musialam szybko wymienić, bo jakos obwód w pasie szybko mi
          sie powiększał, choc widząc mnie z tyłu, mozna bylo powiedzieć (do pewnego
          etapu oczywiście), ze nie jestem w ciązy.

          Ja nie mowie, ze ciuchy ciazowe zbedne
          > tylko ze kobiety rwa sie do zakupow, choc brzuszka jeszcze ni widu.

          Zgoda, w pierwszej ciąży tez sie nie mogłam doczekac, kiedy wreszcie
          założe jakis ubiór ciążowy smile

          > Pieluszki tetrowe. Kupujesz raz i lecisz.

          Uzywałam na początku przy pierwszym dziecku, jednak z ulga przeszłam na
          Pampersy. Juz nie planuje więcej dzieci, więc nie będę sie wczytywac w
          info o innych rodzajach pieluszek, bo zakładam, ze nie będę juz
          potrzebowac. Gdybym sie spodziewała kolejnego dziecka, to na pewno
          zainteresowałabym się.


          > Przewijac mozna na stole, na mojej desce kreslarskiej, na biurku
          (polecam tym,
          > ktorym pracuja w domu - stol sie przydaje na dluuugie lata z przerwa w
          roli), n
          > a
          > lozku, na stojaco (jak podrosnie). Nie mowimy o problemach zdrowotnych
          tylko o
          > ograniczeniu zbednych wydatkow, jesli rzeczywiscie jest to takie drogie.

          Przewijak nakładany na łóżeczko to koszt w bardziej wypasionej drewnianej
          wersji (polecam, bo sie nie niszczy tak szybko, jak ceratka naciagnieta na
          dyktę), to od 50 zł (tyle dałam za uzywany) do pewnie max. 200 zł. Jak
          ktos planuje więcej dzieci - opłaca się.
          Oczywiście, nie dyskutujemy o zdrowiu, ale gdybym miała przewijać na moim
          łóżku (w sypialni nie mam wysokich stołów czy biurek), to juz bym pewnie
          była po jakiejs operacji kręgosłupa, więc dla mnie przewijak to rzecz
          niezbędna, a i innym kobietom nie życzę utraty zdrowia, dlatego polecam
          jego zakup.

          > Wozek - przez pierwsze pol roku mielismy chuste.

          Jw - zakaz dżwigania. I nie wyobrażam sobie ciśniecia dziecka w chuście na
          każdym spacerze, szczególnie latem. A i mnie pewnie byloby strasznie
          gorąco z takim "okładem".

          >
          > Jestes matka trojga dzieci i udalo Ci sie uniknac zakupow po urodzeniu
          dzieci?
          > Podziwiam.

          Mysle, i myślę, i poza dokupowaniem stopniowo większych pieluch i ubrań,
          nie przypominam sobie, bym coś pilnie musiała kupować po porodzie. Pewne
          rzeczy stwierdziłam, że przydałyby mi się, ale kupiłam je dopiero dla
          kolejnego dziecka, przed porodem, oczywiście smile
          Z drugiej strony, nie miałam raczej gadżetów, ktore kupiłabym
          niepotrzebnie, i które lażałyby nieużywane. Zdarzały mi sie takie
          prezenty....
        • babcia47 Re: Wydatki - artykul na onet 10.02.10, 14:13
          Krytykuje
          > zakupy wykonywane zdecydowanie PRZED czasem.
          ..a ja wręcz polecam!! szczególnie gdy nie ma sie za duzo kasy na
          raz..po pierwsze koszty rozkładaja sie na cały okres ciąży jest czas
          przemyslec kazdy zakup i znaleźć to, co jest przydatne, dobrej
          jakosci lub w dobrym stosunku ceny do jakości a nie trzeba
          kupowac "na hura" wszystko na raz licząć się z tym, ze będzie
          ograniczony wybór. ja w dniu porodu miałam juz wszystko dla dziecka,
          gdy chodzi o ciuchy nawet w nadmiarze..bo planowałam w przeciagu
          dwóch lat urodzic nastepne..i wszystko sie przydało, niewiele ubran
          musiałam dokupic dla młodszego + drugie łużeczko, nieprzydatny
          okazał sie jedynie ściągacz do pokarmu..Przez okres ciąży miałam
          czas by odpytac co moze sie naprawde przydać i to kupowałam, rzeczy
          okreslane jako nie kazdemu przydatne kupowałam później, po urodzeniu
          syna i po sprawdzeniu czy się przyda. Bez problemu poradziłam sobie
          bez przewijaka, do tego słuzyła rozłozona kanapa, na niej tez
          kąpałam małego, po rozłozeniu duzej folii..wygodne, kąpałam na
          siedząco. U mnie wanienka sie przydała bo w łazience miałam b.zimno
          nawet latem (stare budownictwo), synowa kapała poczatkowo w duuzej
          misce lub umywalce, potem w brodziku..w brodziku na siedząco
          (mama)..też tak kąpałam wnuka, b. wygodnie, tak, ze bez wanienki
          można się obejść. Wózek miałam kupiony z drugiej ręki..ale wygodny
          jak mało który, na pewno był wygodniejszy dla mnie i dla dziecka
          (gondolka dł 80 cm) niz drogie cudo, którym woziłam wnuka, dał sie
          prowadzic jedna ręką, dobrze amortyzował nierównosci, choc był na
          paskach i sprezynkach a nie cydownych amirtyzatorach.. mozna było
          starszego posadzic z przodu gondolki, gdy się zmęczył a dla małego
          wystarczało miejsca, dzieci które miały ponad pół roku dało sie nim
          wozic zimą, było im w nich cieplej i wygodniej niz w spacerówkach,
          awaryjnie mógł słuzyć za łóżeczko "w gosciach"..był na tyle trwały,
          ze poszedł "do ludzi" juz za darmo i conajmniej czwarte dziecko w
          nim jeździło..tak, ze niekoniecznie to, co kupione tanio (mało za
          niego nie dalismy jak na ówczesne czasy, choc uzywany) musi byc do
          niczego a drogie wyprodukowane z sensem i naprawdę przydatne
    • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 13:58
      Mam w domu dziecko od prawie 12 lat i szczerze mowiac, to jestem
      zaskoczona wysokoscia wydatkow.A raczej ich niskoscia.Nawet jesli
      policzyc wydatki na wyjazdy wakacyjne i ferie, rozne wyjscia,
      zajecia.
      Moze wszystko przede mna, bo póki co nie zmagam sie z presja
      marki.Moze w gimnazjum sie zacznie?
    • denea Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 13:59
      Nie przeczytałam całego, bo mi się zdał z kosmosu. Smoczek za 30 zł ?
      Jedyne, z czym się zgadzam, to że koszta rosną w miarę jak rośnie
      samo dziecko. Głupie wyjście gdziekolwiek to kilkadziesiąt zł -
      byłam z moim niedawno na basenie a potem na pizzy, wydałam prawie 40
      zł - a co gdy ma się dwoje/troje dzieci i chciałoby się wyjść z nimi
      ze dwa razy w tygodniu ? Byle przejażdżka na karuzeli (3 min)
      kosztuje 7-10 pln...
      Zarobki średnie to też statystyka, masa ludzi pogina za 1200-1500
      netto, głupie kino z dwójką dzieci wydaje się być luksusem sad
      Te różne bajery i pierdółki typu przewijak/mata można sobie darować,
      można kupić używane, można pożyczyć/odkupić od znajomych. Ciuszki
      kupić na allegro, ciążowe w lumpeksie. Trudno natomiast zaoszczędzić
      na dziecku, które zaczyna się czymś interesować i któremu chce się
      coś pokazać. Mam wrażenie, że w Pl jest po prostu zajebiście drogo w
      stosunku do siły nabywczej przeciętnego Kowalskiego.
      • kali_pso Denea- OT:) 08.02.10, 14:52


        Przeczytałam Ostrowską- "Bez wybaczenia".....miałaś rację- mocne,
        bardzo mocne, krwawe...ale i wzruszające jakieś...dziękismile
        • denea Re: Denea- OT:) 08.02.10, 18:46
          Nie ma za co, cieszę się, że Tobie też się podobało smile
          Masz rację, wzruszające w jakiś sposób też było...

          Muszę sobie zamówić w bibliotece inne jej tytuły, bo mnie ciekawość
          zżera wink
    • katka_tk Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 14:33
      Uważam, że artykuł przesadzony, nie wiem co oni mieli za lekarza, gdzie kosztuje
      tyle poród. Na śląsku za lekarza z dobrym USG płaciłam 70 zł raz na 6 tyg. poród
      bezpłatny a opieka super.
      Ceny akcesoriów mogą powalać to fakt.
      Sama nakupiłam co chciałam i rzadko patrzyłam na ceny, ale to był mój wybór w
      nie przymus.
      Jak dziecko miało 3 miesiące dostało drugi wózek, miało 3 foteliki, wszystko, by
      sprawdzić co wygodne i co się sprawdzi. Ale nawet to nie kosztowało w sumie tyle
      ile piszą w tym artykule.
      C do zabawek to się zgodzę- ceny dobrych jakosciowo są wysokie.

      Ale prawda taka, ze bez tego na prawdę można sie obejść, a jeśli nie można to są
      równie dobre tańsze odpowiedniki.
    • lykaena Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 14:33
      Wydaje mi się ,że autroce chodziło o to,że niekoniecznie trzeba kupować ubrania
      typowo ciążowe w sklepach ciążowych mktóre są w większości po prstu drogie i
      zakłądamy ,że kupujemy ciuch na kilkakrotne założenie jedynie.
      Ja też nie nosiłam przed ciążą ubrań za dużych, mam rozmiar 36 w ciąży przytyłam
      9 kg, ubrania kupowałam w zwykłych sklepach- po prostu większe rozmiary, spodnie
      biodrówki albo z szeroką gumą ,tuniki ,które nosiłam do legginsów...
      No,ale przesada w każdą stronę nie jest dobra - tym samym nie rozumiem
      oszczędzania na wózku,łóżeczku,- bo niby jak się bez tego obyć ?
      A wanienka ,przewijak itp . drobiazgi to są koszty 12-20 zł więc nie róbmy z
      tego jakiejś wielkiej oszczędności.
      • kammik Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 14:45
        No,ale przesada w każdą stronę nie jest dobra - tym samym nie rozumiem
        oszczędzania na wózku,łóżeczku,- bo niby jak się bez tego obyć ?


        Normalnie smile Przy córce wózka używałam ze 2 miesiące i była to prawdziwa
        mordęga. Kupiłam chustę a wózek jakiś nieszczęśnik nabył na allegro. Jesienią
        znajomi pożyczyli nam spacerówkę, ale głównie stoi i się kurzy, używam jej może
        raz na miesiąc. W łóżeczku młoda też nigdy nie spała, od urodzenia z nami.
        Rozpowszechnianie mitu "dziecko to ruina finansowa" jest tak samo szkodliwe jak
        "to nic nie kosztuje". Kosztuje, i to bardzo dużo. Ale niewiele jest równie
        przyjemnych czynności jak kupowanie wyprawki dla wyczekanego dzieciora smile
        • lykaena Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 15:10
          Mam chustę- używam.
          Ale nie jestem jedyną osobą zajmującą się dzieckiem i męża , niani czy też mojej
          mamy nie zmuszę do noszenia w niej dziecka.
          • kammik Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 15:20
            Z powodu niemania niani i babci na podorędziu ten problem u nas nie istnieje smile
            A chłop nosi z większym zapałem niż ja, w weekendy się niemal kłócimy przed
            wyjsciem o to, kto się mota.
            • lykaena Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 16:00
              Mój Pimpuszon ma dopiero 3,5 m-ca , jak będzie cięższy to męża na pewno przekonam wink
      • zonajana Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 14:51
        Zalezy jak komu lezy smile
        Ja np przeszlam sie po sklepach z odzieza ciezarna i ze zdziwieniem zauwazylam,
        ze ona jest o jakies 50-70% tansza od ubran, ktore normalnie kupuje. Wiec chyba
        normalne, ze teraz bede kupowac ciuchy ciezarne, bo nie dosc, ze duuuzo tansze,
        to jeszcze odpowiednio skrojone. Na sile moglbym kupic kila razy wieksza
        koszyle, ale wtedy: w brzuchu opieta, jest duzo za dluga, rekawy musze podwijac,
        przez kolnierzyk cycki mi wypadaja itd. A ciezarna jest normalnie uszyta, tylko
        ze ma extra miejsce na brzuszek.
        • lykaena Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 15:14
          U mnie w mieście akurat ciążowe drożej, a poza tym po co mi ubranie na 3
          miesiące ? zwłaszcza spodnie.
          Do końca (w moim przypadku 8 m-ca) nosiłam zwykłe biodrówki niedopięte na guzik
          + tunika, dłuższa bluzka...
          • tosterowa Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 16:58
            ale odzież ciążowa to wydatek góra 200-300 zł, o czym my w ogóle gadamy. To są
            te straszne wydatki? hehe. Największe wydatki związane z dzieckiem w naszym
            przypadku to koszty ciąży i porodu (wszystko prywatnie), wózek i szczeeeepionki.
            • kropkacom Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 17:28
              Rodzić można nie prywatnie, szczepić obowiązkowymi, wózek kupić tańszy. I tak
              robi wiekszość społeczeństwa tongue_out Czy to źle?
            • myelegans Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 17:35
              Wydatki w ciazy i pierwszego czy drugiego roku zycia dziecka, to
              pikus w porownaniu z wiekiem szkolnym: zajecia dodatkowe, obozy,
              wyjazdy, sprzet elektroniczny, komputery, gadzety itd.
              • kropkacom Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 17:38
                W dzisiejszych czasach sprzęt komputerowy nie jest aż tak drogi. Oczywiscie może
                być jeśli wyśrubujemy wymagania i potrzebujemy na przykład super grafiki pod gry
                komputerowe.
                • myelegans Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 18:23
                  Drogi nie jest, ale szybko sie starzeje.
                  Zajecia dodatkowe i wakacyjno-feriowe wyjazdy pochlaniaja najwiecej
                  forsy. Zaczyna sie juz w przedszkolu,a niekonczy nigdy.
                  • mieszkanka.zabek Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 18:30
                    Najwięcej wydatków to edukacja (w tym wszelkie zajęcia pozalekcyjne) i wakacje,
                    to przede wszystkim.
                    także dobre żarcie (wołowina, świeże warzywa i owoce, pieczywo też nie z Reala
                    bo to sól+ woda, wędliny nie z Carrfoura bo to szajs etc.), ubranka - buty
                    Bartka to ponad 200 zł od dziecka, foteliki i samochód, który pomieści trójkę
                    dzieci, rowery, rozrywki typu basen i kino, książki, zabawki, meble....

                    Dzieci to BARDZO drogi biznes. My wydajemy na dzieci 3/4 przychodów.
                    I proszę mnie nie rozśmieszać z wiekiem niemowlęcym. Wtedy NIE MA wydatków na
                    dziecko, może oprócz fotelików. Pampersy to raptem 50 do 100 zł miesięcznie.
                    I nie ma się co oszukiwać.
                    • dominika101 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 18:44
                      ale dlaczego w wieku niemowlęcym nie ma wydatków ?
                      to chyba zależy od tego ile kto posiada kasy i ile chce jej wydać na dziecko
                      nie mówię, że kosztowne zabawki są niezbędne, ale np wózek tańszy niż 1000 zl to
                      najczęściej badziewie
                      fotelik tańszy niż kilkaset zlotych to fotelik bez atestów
                      po co mam szczepić szczepionkami bezplatnymi jeśli oznaczają one więcej wkluć
                      dla dziecka ? to, że tak robi większość nie stanowi o tym, że jest to jedyna i
                      sluszna droga
                      w artykule oczywiście pojawiają się kwestie mocno przesadzone, ale jak czytam,
                      że ktoś na ubrania ciążowe wydal 200 zl albo na ubranka dla dziecka wydaje 100
                      zl miesięcznie to mogę tylko powiedzieć: naprawdę moje wyrazy uznania
                      glupia bluzka ciążowa kosztowala mnie 60 zl, a spodnie to już wydatek 150 zl
                      no a ja nie wyobrażam sobie chodzenia w jednej bluzce czy spodniach
                      buty dla dziecka to wydatek okolo 200 zl, a kupuje się je kilka razy w roku,
                      kurtki, spodnie, bluzki - ja nie daję rady kupić tego wszystkiego za 100 zl
                      miesięcznie
                      samo przedszkole starszej córki kosztuje 400 zl miesięcznie ( państwowe ! ) - o
                      jedzeniu, rozrywkach nie wspomnę
                      może i artykul jest nieco przesadzony, ale na dzieci potrzeba dużo kasy
                      • kropkacom Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 20:24
                        Nikt nie zaprzecza że jak się chce i może to na dziecko do roczku można też
                        wydać fortunę tongue_out W końcu ktoś musi pchać do przodu gospodarkę ...
                      • ledzeppelin3 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 15:49

                        Uwierz mi, w wieku niemowlęcym NIE MA wydatków.
                        Wózek, 2000 zł JEDNORAZOWO
                        Fotelik, 500 zł, JEDNORAZOWO
                        Mata edukacyjna, 200 zł jednorazowo
                        trzy razy szczepionka po 230 złotych
                        I TO WSZYSTKO


                        Dziecko starsze:
                        Przedszkole, 750 zł miesięcznie
                        Szkoła, 1000 zł miesięcznie, chyba że bardzo dobra państwowa (tez są takie i
                        warto! ale jak ciężko się dostać)
                        Zajęcia pozaszkolne, 500 zł miesięcznie
                        Ciuchy, 3x droższe niz na niemowlaka
                        głupia szczoteczka do zebów -trzeba wymieniać co 2 tygodnie
                        JEDZENIE!!!!
                        Rozrywki (kino, kulkolandai, narty)
                        Książki, zabawki
                        Wakacje
                        To niekończąca się skarbonka, niemowlę to przy tym nic nie kosztuje
                  • kropkacom Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 18:46
                    > Zajecia dodatkowe i wakacyjno-feriowe wyjazdy pochlaniaja najwiecej
                    > forsy. Zaczyna sie juz w przedszkolu,a niekonczy nigdy.

                    Tu się zgodzę. Moje dzieci nie mają parcia jednak na feriowe wyjazdy. Ciekawe
                    czemu? tongue_out
                    • myelegans Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 19:32
                      Moj tez nie ma parcia na wyjazdy feryjne, bo ma 5 lat, ale ja mam,
                      bo chce zebysmy pojezdzili na nartach/lyzwach, wiec wyjazd i urlop
                      zimowy jest calorodzinny. Do tego dochodza lekcje jazdy z
                      instruktorem, sprzet, karnety na wyciagi. O ile sprzet mozna kupic
                      uzywany, to na lekcjach nie oszczedzisz, moga byc grupowe zamiast
                      prywatnych, ja wole prywatne, roznica niewielka.

                      Nawet jak to nie bedzie wyjazd, to trzeba zorganizowac ferie w
                      miescie, wydatek rowniez niemaly. Tu gdzie mieszkam to to wydatek
                      kilkuset do 1000 $ na tydzien.
                    • agni71 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 20:01
                      > Tu się zgodzę. Moje dzieci nie mają parcia jednak na feriowe wyjazdy.
                      Ciekawe
                      > czemu? tongue_out

                      Mieszkacie w górach?
                      • kropkacom Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 20:16
                        Nie ale tereny piękne (zwłaszcza do jazdy na biegówkach).

                        Może to jeszcze nie ten wiek na wyjazdy z rówieśnikami bez rodziców (bo takiego
                        typu wyjazdy miałam na myśli)? Z nami lubią jeździć (zwłaszcza do Polski tongue_out).
                        • agni71 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 21:07
                          Moje tez jeszcze za małe na wyjazdy na obozy, ale pewnie juz niedługo...
                          Miałam na mysli wyjazdy z rodzicami - właśnie wczoraj wrócilismy z
                          tygodniowego pobytu w Beskidzie Żywieckim i dopiero co podliczalismy
                          związane z wyjazdem wydatki smile
                        • ewrzostar Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 21:37
                          Denerwujace sa rozwazania, ze pewnie bylam ta biedna mala zameczona na smierc
                          kobieta w ciuchach po mezu. Rekawy podwijam, majt ani spodni po kimkolwiek nie
                          nosze i co z tego? Czemu Was to tak interesuje?
                          Jesli chcecie byc naprawde takie zadowolone, to powiem tak: nie jestem drobna,
                          przez lata uprawialam dwa sporty zawodniczo (narty, plywanie). O konsewkencjach
                          tego wspominalam w ktoryms z moich starych postow. Kto chce niech sobie poszuka.
                          Inna sprawa ze, jestem po studiach na ASP i takie rzeczy jak szycie,
                          przerabianie plus kreatywnosc nie sa mi obce. Dajcie spokoj takim jalowym
                          dysputom, do czego to ma niby doprowadzic? Do zmiany tematu na: "JAKIM CUDEM
                          MOZNA NOSIC CIUCHY PO MEZU?!" ? Komu to rzeczywiscie przeszkadza, to zapraszam
                          do zalozenia nowego watku.
                          Ad rem:
                          Jako autorka watku zadalam pytanie:
                          Czy rzeczywiscie te wszystkie wydatki sa NIEZBEDNE? Czy jest sens nakupowania
                          sobie tego wszystkiego PRZED PORODEM? Czy dziecko oznacza faktycznie studnie bez
                          dna? Czy da sie jednak unikac duzych wydatkow?
                          • kropkacom Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 21:43
                            Na ematce tak zawsze tongue_out

                            > Czy rzeczywiscie te wszystkie wydatki sa NIEZBEDNE? Czy jest sens nakupowania
                            > sobie tego wszystkiego PRZED PORODEM? Czy dziecko oznacza faktycznie studnie bez
                            > dna? Czy da sie jednak unikac duzych wydatkow?

                            Tak, to studnia bez dna. Z tym że na poczatku można się ograniczyć z pewnymi wydatkami i dziecko na tym nie ucierpi. I tych pewnych wydatków jest cała masa smile
                          • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 22:08
                            > Czy rzeczywiscie te wszystkie wydatki sa NIEZBEDNE? Czy jest sens
                            nakupowania
                            > sobie tego wszystkiego PRZED PORODEM? Czy dziecko oznacza
                            faktycznie studnie be
                            > z
                            > dna? Czy da sie jednak unikac duzych wydatkow?

                            Mozna oczywiscie uniknac tych wszystkich wydatkow.Ja przynajmniej
                            sie staralam, glownie dlatego, by nie zagracac mieszkania.Zadnych
                            tam komodek, przewijakow, stelazy- tylko to co niezbedne.Minimum
                            akcesoriow.Nawet lozeczko dziecko mialo gdzies w okolicy 2 lat , gdy
                            je w koncu wyekspediowalam z naszego lozka, a i tak nie bylo uzywane
                            co noc.Szarpnelam sie na drogi wózek, ale tylko dlatego ze wowczas
                            nie bylo wielkiego wyboru i podobaly mi sie tylko eleganckie
                            inglesiny.
                            To wszystko to jest jednak nic.Najwieksze wydatki zwiazane sa z
                            zabezpieczeniem dziecku przyszlosci- jakies polisy, inwestycje,
                            oszczednosci, itd.ale tego tez mozna uniknac, bo wielu rodzicow
                            wychodzi z zalozenia, ze dziecko trzeba wyksztalcic, a ono niech
                            sie dorabia od zera.
                            • kali_pso Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 22:19
                              bo wielu rodzicow
                              > wychodzi z zalozenia, ze dziecko trzeba wyksztalcic, a ono niech
                              > sie dorabia od zera.


                              Oho, pewnie nie uwierzysz, ale niektórych rodziców właśnie na to
                              tylko stać- na inwestycję w wykształcenie dziecka. O czymś więcej
                              nie ma mowy, bo ich nie stać zwyczajnie.
                              • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 08.02.10, 22:29
                                O czymś więcej
                                > nie ma mowy, bo ich nie stać zwyczajnie.

                                Dzieki za info, nie domyslilabym siewink.




                              • ewrzostar Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 11:04
                                A to zalezy. Ja np mam takie zdanie, ze na studiach czlowiek powinnien sie
                                utrzymywac sam, z drobna (DROBNA!) pomoca na 1 roku. Studia to juz nie
                                podstawowka, to juz szkola zycia.
                                No i to samo o markowych rzeczach. Jesli moje dziecko nagle zechce t-shirtu od
                                Eda Hardy'ego to prosze bardzo, droga wolna. Za droga? To niech poszuka sobie na
                                aukcji, w outlecie, po ludziach, etc. SAM!
                                Ja mu nie kupie za pierwotna cene, na jego żądanie, bo koledzy nosza, bo szkola,
                                bo co powiedza - to zwykle rozpieszczanie i dogadzanie. Starsze juz nieco
                                dziecko powinno miec swiadomosc naszych granic finansowych i tego powinnismy sie
                                trzymac. Moja zelazna zasada - co najmniej dwa wyjazdy do roku (morze i gory) i
                                nie ma przebacz. Plus duzo sportow. Moj dziec nie ma dwoch lat, a juz umie
                                plywac bez wspomagaczy.
                                A co do wieku niemowlecego - widuje duzo rodzicow, ktorzy nie oszczedzaja na
                                niczym i slepo wierza, ze swiecacopiszczace oczojebne zabawki dadza im chwile
                                wytchnienia od zajmowania sie dzieckiem - podczas, gdy jest na odwrot. Im wiecej
                                tych zabawek, tym bardziej dziecko zaczyna sie nimi nudzic.
                                No i kolejna zasada: im starszy dziec, tym wiecej zabawek ubywa na rzecz jednej
                                nowej. Np kosztem rowerka na pawlaczu wyladuje co najmniej polowa innych,
                                mniejszych zabawek (niekoniecznie w jego obecnosci). Dzieki temu stare zabawki w
                                wiekszosci sa ocalale z destrukcji i nadaja sie dla mlodszego rodzenstwa.
                                Wyjatkiem sa klocki DUPLO. Potrafie fortune na nie wydac, bo sama je kocham! Sa
                                ponadczasowe wink

                                • franczii Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 11:26
                                  No i to samo o markowych rzeczach. Jesli moje dziecko nagle zechce t-shirtu od
                                  > Eda Hardy'ego to prosze bardzo, droga wolna. Za droga? To niech poszuka sobie n
                                  > a
                                  > aukcji, w outlecie, po ludziach, etc. SAM!
                                  > Ja mu nie kupie za pierwotna cene, na jego żądanie,

                                  Przesadzasz. Od czasu do czasu mozna spelnic zachcianke i nic sie nikomu nie
                                  stanie, nikogo to nie zepsuje. Nie pisze, zeby ubrac dziecko od stop do glow w
                                  luksusowe marki ale jeden wymarzony gadzet od czasu do czasu czemu nie? Zycie to
                                  nie tylko zaspokajanie podstawowych potrzeb ale tez czystej i bezinteresownej
                                  przyjemnosci. Wystarczy zachowac odpowiednie proporcje.
                                  • ewrzostar Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 13:52
                                    Mam jedna, a za chwile dwie corki. Jesli jedna dostanie na urodziny torebke od
                                    Chanel wartosci wyjazdu na narty to i drugiej tez bede musiala taka sprawic. Nie
                                    stac nas na takie wyglupy.
                                    Za te same pieniadze mozna sprawic im wieksza przyjemnosc niz markowy ciuch -
                                    jesli wpoi sie im rozsadne podejscie do logo.
                                    W moim rodzenstwie byly nas trzy girlsy i zadna z nas nie ma pedu do marek (choc
                                    najmlodsza wychowywala sie wsrod absolutnie czystej esencji tzw. bananowej
                                    mlodziezy).
                                    Da sie? Da sie.
                                    • franczii Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 14:35
                                      no to od razu trzeba powiedziec, ze nas na torebki chanel nie stac bo albo
                                      bedzie torebka albo wakacje a nie ze od jednorazowego spelnienia zachcianki
                                      dziecko sie zepsuje i rozkaprysi. Powtarzam nie ma nic zlego w zaspokojeniu od
                                      czasu do czasu, w ramach naszych mozliwosci finansowych rzecz jasna, kaprysu
                                      dziecka nawet jesli ma chodzic o ciuch czy inny markowy modny gadzet. Chodzi po
                                      prostu o bezinteresowne sprawienie przyjemnosci kochanej osobie bez osadzania i
                                      wnikania czy ta rzecz obiektywnie jest mu niezbedna do rozwoju czy nie.
                                      Wnioskuje z twoich wpisow, ze twoje dziecko jeszcze jest bardzo male i nie ma
                                      swiadomosci w pewnych kwestiach ani swoich upodoban. Czy jesli twoje dziecko
                                      zapragnie na urodziny lub na gwiazdke prezentu, ktory nie spelnia twoich ambicji
                                      bo nie jest ale jemu sprawi radosc i przyjemnosc tez bedziesz taka stanowcza i
                                      kupisz mu kojejny zestaw duplo?
                                    • agni71 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 16:33
                                      ewrzostar napisała:

                                      > Mam jedna, a za chwile dwie corki. Jesli jedna dostanie na
                                      urodziny torebke od
                                      > Chanel wartosci wyjazdu na narty to i drugiej tez bede musiala
                                      taka sprawic. Ni
                                      > e
                                      > stac nas na takie wyglupy.

                                      he he, chyba nikt piszący w tym wątku pisząc o markowych ciuchach
                                      nie mial na mysli torebki Chanel dla dziecka. Szczerze, pewnie
                                      wiekszośc z nas nie marzy o torebce Chanel dla siebie smile Ja
                                      w każdym razie nie marzę, wystarczyłby mi Adax wink
                                      Markowe, to chocby znane marki sportowe typu Nike, adidas, czy
                                      Campus albo Rossignol, a ze zwyklych ciuchowych Benetton, Zara, a
                                      dla niektórych nawet H&M.
                                      • ewrzostar Re: Wydatki - artykul na onet 11.02.10, 15:49
                                        Wazna uwaga: artykule jest mowa o kupowaniu nastolatkom markowych rzeczy.
                                        Ja zas prezentuje podejscie, ze dzieciom kupowac takich rzeczy nie zamierzam. W
                                        kazdym razie nie ot tak, bo dzieciak ma kaprysy.
                                        Zalecam lekture najpierw artykulu, potem forum. Torebka od Chanel jest wylacznie
                                        symbolicznym rekwizytem, przykladem ilustrujacym poziom wydatkow.
                                • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 13:55
                                  Studia to juz nie
                                  > podstawowka, to juz szkola zycia.

                                  Zalezy jakie studia.
                                  Ja spedzalam 5 dni w tygodniu po 6-8 godz na uczelni.Ni huhu nie
                                  wiem, kiedy mialabym jeszcze zarabiac na zycie.
                                  • ewrzostar Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 14:25
                                    Lola, ja przepraszam... ale przez 5 lat codziennie po 8 godzin na uczelni?
                                    Ja studiowalam przez pierwsze trzy lata po 5 godzin dziennie przez cztery dni w
                                    tyg. W weekendy kelnerkowalam, pracowalam w myjni, w stajni, gdzie sie dalo.
                                    NIKT mnie nie utrzymywal. Samochod mialam z wlasnych ledwo co pierwszy raz
                                    przeze mnie uciulanych pieniedzy i wierzcie mi - satysfakcja, jak nigdy. Super
                                    uczucie.
                                    Niby moich rodzicow byloby stac na kupno mi auta, ale mieli tez na karku moje
                                    rodzenstwo. Kupowac nam wszystkim mieszkania i auta to juz lekki przesadyzm wink


                                    • kropkacom Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 14:31
                                      > rodzenstwo. Kupowac nam wszystkim mieszkania i auta to juz lekki przesadyzm wink

                                      Trzeba było mieć jedno jak Lola. wink
                                      • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 14:58
                                        Trzeba było.Ale niekoniecznie- mozna np zarabiac tyle, by wyposazyc
                                        kazde dziecko- to na prawde jest mozliwe.
                                        • kropkacom Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 15:07
                                          Lala i co chcesz powiedzieć? Że jak nie stać nas dla każdego dziecka po
                                          mieszkaniu, samochodzie i utrzymywaniu ich do 25 roku życia na niewymagającym
                                          dorabiania poziomie to już be? smile Prawdziwa apoteoza jedynactwa. smile
                                          • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 15:21
                                            Interpretujesz zupelnie błednie, naginajac moje wypowiedzi.W
                                            zasadzie rozumiem- pasuje ci to do teorii jaka sobie na mój temat
                                            uknułas i podpasowujesz jak ci wygodnie.

                                            Czy ja napisalam, ze MOJE podejscie jest obowiazkowe?
                                            Nie- przedstawilam swój osobisty punkt widzenia w sprawie wydatkow
                                            na dziecko.Ten artykul traktuje o duperelach typu smoczek i
                                            wanienka, pomijajac zupelnie prawdziwe koszty, ktore NIEKTÓRZY
                                            rodzice zamierzaja poniesc.

                                            Nie napisalam, ze te wydatki sa konieczne i nie mozna sie bez nich
                                            absolutnie obejsc.
                                            Tak samo ty zapewne masz swoje wydatkowe priorytety,nie wymagam bys
                                            miala takie jak ja.
                                            • kropkacom Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 15:28
                                              Ej, ale napisałaś że nie chcesz aby dziecko się tułało po obcych mieszkaniach
                                              czy stawało się jakąś tam utrzymanką. Jakby ciutek dziwnie to zabrzmiało. tongue_out To
                                              jak ta sugestia że dzieci bogate nie maja miłości w domu. A my przecież chcemy
                                              jak najlepiej dla naszych kochanych dzieciaczków smile hłe hłe smile
                                              • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 15:53
                                                Ej, ale napisałaś że nie chcesz aby dziecko się tułało po obcych
                                                mieszkaniach
                                                > czy stawało się jakąś tam utrzymanką.

                                                Bo taka jest prawda.Nie chcę.Zdecydowanie wole, by córka miala swoje
                                                osobiste mieszkanie i byla niezalezna, zamiast placic za wynajem czy
                                                mieszkac u kogos.
                                                Co nie znaczy, ze taki los spotka kazde dziecko, ktoremu rodzice nie
                                                zapewnili lokum.

                                                > jak ta sugestia że dzieci bogate nie maja miłości w domu

                                                Na podstawie czego uknuta? Takich bzdurnych artykulików tak ten z
                                                watku.
                                    • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 14:40
                                      Lola, ja przepraszam... ale przez 5 lat codziennie po 8 godzin na
                                      uczelni?

                                      Nie, przez pierwsze 3.Pozniej tez codziennie ,ale juz w mniejszym
                                      wymiarze godzinowym.Wowczas mozna ewentualnie pokusic sie o prace
                                      dorywcza, byleby nie kosztem wynikow w nauce.W weekendy osobiscie
                                      czesto sie uczylam, z pewnoscia nie narzekalam na nadmiar wolnego
                                      czasu.

                                      >satysfakcja, jak nigdy.

                                      Mozna miec dokladnie taka sama satysfakcje kupujac lepsze i drozsze
                                      auto- sprzedajac to od rodzicow plus dolozyc z zarobionej
                                      wlasnorecznie kasy.

                                      Nie wiem czemu zwykło sie myslec, ze prawdziwa satysfakcje osiaga
                                      tylko i wylacznie ten, ktoremu nikt nic nie dał.
                                      • kropkacom Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 14:42
                                        To nie że "nikt nic nie dał" ale że sam do tego doszedł.
                                        • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 15:12
                                          Aha.
                                          Rozumiem, ze jak otrzymal jakakolwiek pomoc to juz sie nie liczy?
                                          Satysfakcji brak? Czego to sie czlowiek nie dowie.

                                          Gorzej, jak nie dojdzie do niczego, bo bedzie zarabial srednia
                                          krajowa i conajwyzej cale zycie bedzie bankowi oddawal lwia czesc
                                          zarobkow na raty.
                                          • kropkacom Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 15:20
                                            No gorzej ... Gorzej jak zaprzepaści tą doskonałą szansę jaką dało mu
                                            sprezentowane mieszkanie, samochód itd. Lola to jest życie. Niestety idealnego
                                            życia nie podaje się na tacy.
                                            • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 15:43
                                              Niestety idealnego
                                              > życia nie podaje się na tacy.

                                              Natomiast mozna zycie ułatwic.Np wlasnemu dziecku.Czemu nie, jesli
                                              ma sie srodki? No nie rozumiem naprawde negowania takiej postawy.
                                    • franczii Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 14:48
                                      a ja przez pierwsze 3 lata doslownie zapieprzalam na studiach
                                      Filologia obca, codziennie po kilka godzin na uczelni, srednio 4zajecia
                                      1,5godzinne ale w roznych godzinach bo sporo bylo okienek. Na semestr
                                      kilkadziesiat lektur w oryginale do przeczytania z samej historii literatury a
                                      co z opracowaniami naukowymi, co z pozostalymi przedmiotami? Co z
                                      zainteresowaniami, sportem? Wiem, niektorzy i u nas nie czytali lektur a same
                                      streszczenia i slizgali sie lub szli na kompromis robiac minimum ale to chyba
                                      nie o to chodzi. Ja sobie tymczasem zarobilam na stypendium naukowetongue_out Gdybym
                                      podjela prace jakiegos garkotluka to na pewno by sie to odbilo na poziomie
                                      nauki. A zaczelam pracowac dopiero pod koniec 4go roku i to nie na caly etat ale
                                      za to zgodnie z wyksztalceniem.
                                      • kropkacom Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 14:54
                                        > Wiem, niektorzy i u nas nie czytali lektur a same
                                        > streszczenia i slizgali sie lub szli na kompromis robiac minimum

                                        Daje sobie rękę uciąć że oni też nie pracowali tylko wygodnie żyli na koszt
                                        rodziców.
                                • paszczakowna1 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 14:20
                                  > A to zalezy. Ja np mam takie zdanie, ze na studiach czlowiek powinnien sie
                                  > utrzymywac sam, z drobna (DROBNA!) pomoca na 1 roku. Studia to juz nie
                                  > podstawowka, to juz szkola zycia.

                                  Bez przesady. Jak niby człowiek może sam się utrzymać studiując chemię, medycynę
                                  czy farmację? (Parę innych kierunków też by się znalazło.) Na pracę zarobkową,
                                  zwłaszcza na pierwszych latach, zostaje około 3 godzin tygodniowo. (Wiem, bo
                                  przerabiałam.) Kieszonkowego od rodziców od skończenia 18 lat nie brałam, połowę
                                  stypendium naukowego oddawałam rodzicom na utrzymanie, ale nawet oddawane w
                                  całości raczej nie pokryłoby wszystkich kosztów. (Mimo iż było większe niż dają
                                  obecnie.)
                                  • ewrzostar Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 15:00
                                    Przykladow studentow prawa, medycyny czy temu podobna i w mej rodzinie czy mym
                                    otoczeniu nie brakuje.
                                    Maz moj jako student pracowal wieczorami do 22.00 i weekendy (fakt, ze praktyke
                                    mial w pracy).
                                    Szwagier moj pracowal nocami jako ciec plus handlowal czym sie dalo (mial smykalke).
                                    Mam znajome, ktore jedna studiuje i prawo, i ASP, a druga i prawo, i
                                    psychologie. Od wieku 18 lat NIE sa na czyimkolwiek utrzymaniu (pochodzenie z
                                    totalnych wsi, rodzice nawet nie marzyli o wyzszym wyksztalceniu). Dziewczyny
                                    wspolwynajmuja mieszkanie za grosze, jedna ma nawet auto, druga wlasnie splaca
                                    kredyt za swoje mieszkanko (ktore z kolei wynajmuje komus innemu i traktuje to
                                    bardziej jako inwestycje).
                                    Przyklady mozna by mnozyc, ale ja nie o tym.
                                    Chce tylko napisac ze naprawde sie da, tylko trzeba czasem zacisnac zeby. Nikt
                                    nie mowi, ze to takie proste.
                                    My jako rodzice jestesmy od wsparcia, od przytulania, od wspolnej radosci, od
                                    tego zeby dzieci wiedzialy, do kogo wrocic, do kogo sie zwrocic gdyby cos nie
                                    tak. Rodzina.

                                    • franczii Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 15:10
                                      > My jako rodzice jestesmy od wsparcia, od przytulania, od wspolnej radosci, od
                                      > tego zeby dzieci wiedzialy, do kogo wrocic, do kogo sie zwrocic gdyby cos nie
                                      > tak. Rodzina.

                                      To moj pakiet wiecej zawieratongue_out
                                      • franczii Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 15:17
                                        Raczej samochodu dziecku nie kupie ale jednak poczuwam sie do obowiazku
                                        utrzymania go w czasie studiow. Nie wiem, czemu ma to negatywnie na dziecko
                                        wplynac.
                                        • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 16:10


                                          > Raczej samochodu dziecku nie kupie ale jednak poczuwam sie do
                                          obowiazku
                                          > utrzymania go w czasie studiow


                                          Jakby nie patrzec rodzic ma obowiazek prawny zapewnic utrzymanie
                                          studiujacemu dziecku.

                                          Nie wiem, czemu ma to negatywnie na dziecko
                                          > wplynac.

                                          Tez jest to dla mnie tajemnica.

                                          • gryzelda71 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 16:17
                                            Utrzymanie studenta to obowiązek rodziców,ale jak wybiorą studia w rodzinnym
                                            mieście i zechcą mieszkać poza domem nie wiem,czy podwoje lub potroję te
                                            nakłady.Jednak będą musiał się troszkę wykazać.
                                    • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 16:14
                                      > Chce tylko napisac ze naprawde sie da, tylko trzeba czasem
                                      zacisnac zeby. Nikt
                                      > nie mowi, ze to takie proste.

                                      Jesli sie musi, to niepozostaje nic innego jak zacikac zeby.Ale
                                      jesli sie nie musi to co? Dla idei?
                                    • paszczakowna1 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 18:38
                                      > Przykladow studentow prawa, medycyny czy temu podobna i w mej rodzinie czy mym
                                      > otoczeniu nie brakuje.

                                      A kto mówi o prawie? Ja mówię o wydziałach, na których są obowiązkowe 4-8
                                      godzinne pracownie. Dodaj wykłady, ćwiczenia i proseminaria, i masz niemal
                                      40-godzinny tydzień pracy. (Na ogół tylko na pierwszych trzech latach, ale
                                      masz.) Plus, nie zapominajmy, przygotowanie do zajęć w domu - nie można się
                                      uczyć tylko przed sesją. Oczywiście, można pracować (kosztem snu, nauki w domu i
                                      wykładów), ale to się od razu odbija na wynikach na studiach. Kilka godzin np.
                                      korepetycji w tygodniu to wszystko co zmieścisz.

                                      > Chce tylko napisac ze naprawde sie da, tylko trzeba czasem zacisnac zeby. Nikt
                                      > nie mowi, ze to takie proste.

                                      W życiu tyle nie harowałam, co na studiach - po około 50-60 godzin intensywnej
                                      pracy umysłowej tygodniowo. Podjęcie stałej pracy w tym czasie było po prostu
                                      fizycznie niemożliwe. Pewnie, od 4-go roku bym mogła, ale ja wolałam wcześniej
                                      magisterium zrobić i zacząć doktorat.
                                      • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 18:56
                                        Akurat na prawie zajec nie brakuje, a i uczyc sie trzeba sporo.
                            • gryzelda71 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 11:42
                              Na ile powinno się zabezpieczyć dziecku przyszłość?Mieszkanie 60 m?Czy za małe?I
                              gdzie to mieszkanie tam gdzie teraz rodzina żyje,czy może w większym,mniejszym
                              mieście.A może ze trzy każde w innym miejscu?Co dalej?Kasa na start coby przez
                              co najmniej 20 lat licząc od 18 dostawała słuszna sumkę co miesiąc?Oddzielna
                              kasa na samochód itd.Coś pominęłam?
                              • kropkacom Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 12:03
                                Mieszkanie (najlepiej takie przyszłościowe M3), odpowiednie uposażenie dopóki
                                samo nie zacznie zarabiać (w tym na fajki tongue_out), samochód co by się komunikacją
                                publiczną nie męczyło (paliwo) itd.

                                Ja nie czuje żadnego musu aby dać to wszystko dziecku za wszelką cenę zwłaszcza.
                                Oczywiscie pomogę jak tylko będę mogła ale nie na zasadzie: "żeby broń Boże nie
                                startowało od zera". Skoro waszym zdaniem socjal rozbestwia to i takie dawanie
                                wszystkiego dorosłemu dziecku również tongue_out
                                • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 14:12
                                  Skoro waszym zdaniem socjal rozbestwia to i takie dawanie
                                  > wszystkiego dorosłemu dziecku również tongue_out

                                  Co ma socjal do tego?

                                  Mam wielu znajomych , ktorych dzieci sa juz dorosle.Wiekszosc
                                  ulatwila mlodym start.Co nie znaczy, ze te dzieci maja postawe
                                  roszczeniowa, absolutnie.Pracuja, rowniez na studiach, nie leza
                                  bykiem.To wartosciowi, mlodzi ludzie.Dziewczyna- studentka leci na 3
                                  miesiace do NY do pracy w wakacje, enty juz raz,chłopak juz
                                  pracujacy wlasnie nabyl mieszkanie na kredyt pod wynajem.Nie
                                  spoczywaja na laurach.
                                  Mnie sie to podoba i zamierzam zrealizowac taki model u nas.
                                  • kropkacom Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 14:24
                                    A ja mam w mojej rodzinie przykład faceta który nie dość że pracuje to nadal doi
                                    rodziców tongue_out Oni go utrzymywali całe studia na niezłym poziomie. Kupili auto,
                                    dawali na paliwo i pewnie nadal dają. Teraz kombinują mu mieszkanie.

                                    Moi rodzice nie dali mi mieszkania, samochodu czy wyprawki. Ale w tym wszystkim
                                    wiem że jakby co to okiem nie mrugną a pomogą.
                                    • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 16:24
                                      Jesli chca, to chyba ich sprawa i wybór?

                                      Moja znajoma odklada od 2 lat 1000 zł na wesele dla dziecka.Nikt jej
                                      nie narzuca, robi to dobrowolnie i , o zgrozo, bez
                                      poczucia "dojenia" przez doroslego syna.

                                      > Moi rodzice nie dali mi mieszkania, samochodu czy wyprawki. Ale w
                                      tym wszystkim
                                      > wiem że jakby co to okiem nie mrugną a pomogą.

                                      A sa tacy co dali i tez pomoga jakby co.Zle?
                              • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 14:01
                                To juz zalezy od mozliwosci.
                                Mam córke i chce by byla samowystarczalna i niezalezna, wchodzac w
                                dorosłe zycie.Zadne tam tułanie sie po obcych wynajmowanych domach,
                                pozniej byc moze wiklanie sie w uzalezniajace kasowo zwiazki, w
                                ktorych wiele kobiet tkwi, bo nie ma wyjscia.Ma byc pania sytuacji.
                                Otrzyma od nas mieszkanie i samochod plus zgromadzone dla niej
                                oszczednosci.A potem niech dorabia sie wiecej.

                                Co do kasy w okresie studiów- rodzice maja prawny obowiazek
                                utryzmywac studenta, to zadna łaska.
                                • kropkacom Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 14:08
                                  > Zadne tam tułanie sie po obcych wynajmowanych domach,
                                  > pozniej byc moze wiklanie sie w uzalezniajace kasowo zwiazki,

                                  Boże, jakie wiekszość ludzi ma tragiczne życie wink Daj jej najlepiej domek, co by
                                  na ulicy nie skończyła tongue_out
                                  • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 14:14
                                    > Boże, jakie wiekszość ludzi ma tragiczne życie wink

                                    Nie wiem czy wiekszosc, ale sporo, z tego co obserwuje.
                                    Domek? Po co jej w wieku 18 -20 lat dom? Jak zalozy rodzine to sie
                                    wybuduje, jak bedzie chciala.
                                    • kropkacom Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 14:18
                                      Ja tam nie narzekam na życie a tułać się po wynajmowanych zamierzam na dziś do
                                      końca życia. W niektórych krajach europy 2/3 obywateli tak się tuła. Bidulki. wink
                                      • ewrzostar Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 15:18
                                        O tak, my tez wynajmujemy! Tulamy sie po roznych lokalach, mamy nieudane
                                        zwiazki, ogolnie slums i dno moralne. Ale jestesmy biedne cioty. Powinnam
                                        rozwiesc sie z mezem.
                                        Kochane, nie kupuje dzieciom torebek chanel czy markowych rzeczy, nie dlatego ze
                                        nie stac. Kupuje to, co im sie podoba - ale z rozsadkiem. Nie patrze sie na
                                        logo, a na metke. I czesto kupuje im bez okazji, tak po prostu. Nie sknerze. Po
                                        prostu jak im fundne cos drogiego, to zaklad ze szybko sie tym znudza
                                        (przykladem sa te piszczacoswiecace oczojeby).
                                        Duplo maja odziedziczone po mej rodzinie - chodzilo o to, ze nie zamierzam poki
                                        co tych klockow skladac do pawlacza.
                                        • franczii Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 17:13
                                          gdzies chyba napisalas, ze twoja coreczka nie ma jeszcze 2 lat. W tym wieku
                                          jeszcze dziecko nie ma swoich upodoban a jesli ma to bardzo latwo jest to
                                          kontrolowac. Wiec na razie kupujesz to co tobie sie podoba ale nie zawsze tak
                                          bedzie, przypomnisz sobie te slowa za jakies 2 lata a nawet wczesniejtongue_out
                                          Generalnie nie ma nic zlego w twoim podejsciu. Ja sama staram sie kupowac dla
                                          dzieci z rozsadkiem i poza poziom benettona czy chicco nie wychodze bo nie ma
                                          sensu. Jedyne, do czego mialam zastrzezenia to ta pewnosc i stanowczosc
                                          zupelnie moim zdaniem niepotrzebna bo dziecko tez czlowiek i zachcianki ma jak
                                          my wszyscy. Nie trzeba ich wszystkich spelniac ale raz na jakis czas mozna dac
                                          sie poniesc wbrew zmyslowi praktycznemu bez ryzyka, ze cale wychowanie legnie
                                          w gruzachwink
                                          • ewrzostar Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 21:05
                                            Zdziwisz sie, ale dziecko nie majace dwoch lat MA wlasne upodobania. Zapewniam
                                            Cie, jestem tego swiadkiem codziennie chocby juz przy samym wyborze jedzenia.
                                            Wez pod uwage, ze taka kwestia jak charakter dziecka jest wyjatkowo delikatna,
                                            poniewaz indywidualna. Nie wiem jak Twoj, ale moj dziec nie interesuje sie
                                            klockami. Samochodzik byl fajny pare dni a teraz w odstawke. Lalki tez odpadaja,
                                            choc ma nawet trzy. Kiedy jestesmy w zabawkarskim, to nie rzuca sie na wszystko
                                            jak leci tylko oglada i idzie dalej. Bez szalu. Nic jej nie narzucam, nic jej
                                            nie kupuje. Ani tony stanowczosci. Ostatnio zachcialo sie jej pilki. I to
                                            wszystko z calego sklepu.
                                            To co ona uwielbia i ma na tym tle kota to tworzenie. Maluje, rysuje, wycina,
                                            nakleja. Uwielbia tez gotowac. Trze bulke, obiera czosnek, walkuje ciasto. Czyta
                                            mnostwo ksiazek, uwielbia patrzec na obrazki i nazywac. Duzo mowi. Czy teraz
                                            odezwa sie te NAJlepiej wiedzace NAJmadrzejsze mamusie, ze mniej niz dwa lata i
                                            farby lub walek - wykluczone! Ze to niemozliwe? Ze narzucam jej te swoje
                                            upodobania albo groze jej paluszkiem ze nie nie, tego nie kupimy? Jedynie w czym
                                            prezentuje stanowczosc, to kiedy np kladzie sie do lozka w butach. Ale jakos do
                                            tej pory nie bylo okazji, bo sama z siebie wie ze nie wolno.


                                            • franczii Re: Wydatki - artykul na onet 10.02.10, 07:53
                                              ja raczej mialam upodobania ciuchowe na mysliwink mam 3,5 latka i roczniaka wiec
                                              na razie kupuje wedle mojego gustu ale wiem ze to sie zmieni a za pare lat nie
                                              zdziwi mnie jesli zamarza sie im jakies modne wsrod mlodziezy markowe buty.
                                              natomiast jesli chodzi o zabawki i to ze z calego sklepu zabawkowego tylko pilke
                                              sobie wybiera to ja dokladnie ten sam scenariusz przerabialam lacznie z pilkabig_grin
                                              Ale tez do pewnego momentu, potem nagle okazalo sie, ze wynioslby z sklepu mase
                                              rzeczy, o ktorych wiedzialam ze sie nie bedzie bawil. Nie chce ci absolutnie
                                              wmawiac, ze za 2 lata twoje dziecie porzuci walek i farbki, nie o to mi chodzi a
                                              o to, ze istnieje mozliwosc ze wejdzie w etap upodobania do badziewia i nie
                                              bedzie nic zlego w tym, jesli ty od czasu do czasu czyms takim badziewnym i
                                              malorozwojowym je obdarujesz tylko po to zeby sprawic mu chwilowa przyjemnosc,
                                              bez zastanawiania sie nad praktycznoscia i przydatnoscia i czy sie nim znudzi za
                                              2 godziny czy za 2 dni.
                                              • ewrzostar Re: Wydatki - artykul na onet 10.02.10, 10:57
                                                A! O szmaty chodzi! Trzeba bylo od razu. W Polsce markowy but to luksusowy towar
                                                ale tu (UK) nie, wiec chyba nie bedzie takiego zapatrywania. Benetton i inne
                                                maja tu troche inny poziom.
                                                A jak juz dziewczyny sie rozbestwia, to wysle je na Brick Lane. Tam jest mnostwo
                                                gield z metkami i bazarow. To tylko nauczy je wiekszej kreatywnosci.
                                                NIGDY - powtarzam - NIGDY nie dostalam z okazji urodzin czy cos markowej rzeczy.
                                                I nawet nie przeszlo mi to przez mysl.
                                                • franczii Re: Wydatki - artykul na onet 10.02.10, 12:57
                                                  nie no Benetton to ja tez traktuje jak zwykla sieciowke moze dlatego ze tez nie
                                                  w Polsce mieszkam
                                                  Chodzi mi o prawdziwa marke

                                                  To tylko nauczy je wiekszej kreatywnosci.
                                                  > NIGDY - powtarzam - NIGDY nie dostalam z okazji urodzin czy cos markowej rzeczy
                                                  > .
                                                  Ja tez nie dostalam chyba ze jako dorosla osoba, od mezatongue_out
                                                  A to ze ty nigdy nie pragnelas nie znaczy, ze twoje dzieci nie zapragna. Jak
                                                  moje zapragna markowego gadzetu bardziej niz czegokolwiek innego to nie bede sie
                                                  wcinac i zastanawiac czy to zasadne czy nie i wlasnie na urodziny czy gwiazdke
                                                  ich pragnienie bedzie moglo sie spelnic.
                                                • iwoniaw "ja nie miałam, więc dziecko nie będzie mieć" 10.02.10, 13:54
                                                  to dla mnie zupełnie chore podejście.
                                                  Co innego zapewniać dziecku luksusy samemu sobie od ust odejmując (tego NIE
                                                  popieram i uważam za czystą głupotę), a co innego odmawiać potomstwu nawet z
                                                  okazji urodzin czy gwiazdki rzeczy, na które rodzinę spokojnie stać, a dziecko
                                                  marzy o tym. W imię czego?
                                                  • ewrzostar Re: "ja nie miałam, więc dziecko nie będzie mieć" 12.02.10, 18:11
                                                    Nie odmawiam dzieciom marzen, prezentow, etc. tym bardziej jesli mieszcza sie w
                                                    finansowych granicach i jest ku temu okazja. Ale w artykule jest wspomniane
                                                    kupowanie dziecku markowych rzeczy, bo skoro w szkole sie tak nosi to i nasz
                                                    dzieciak musi i juz.
                                                    Tego podejscia nie pochwalam.
                                                  • lola211 Re: "ja nie miałam, więc dziecko nie będzie mieć" 12.02.10, 18:19
                                                    Ale w artykule jest wspomniane
                                                    > kupowanie dziecku markowych rzeczy, bo skoro w szkole sie tak nosi
                                                    to i nasz
                                                    > dzieciak musi i juz.

                                                    A tam, pisza pod publike.Jakis % takich dzieci, rodzin jest, ale to
                                                    nie jest norma.
                                                  • ewrzostar Re: "ja nie miałam, więc dziecko nie będzie mieć" 14.02.10, 02:18
                                                    Niestety! Tak bardzo bym chciala, ale NIE jest to pisane pod publike, poniewaz
                                                    mialam do czynienia z takimi przypadkami (mam siostrzencow w wieku szkolnym).
                                                    Mam tez podobne doswiadczenie - spedzilam koszmarny (takze w skutkach) rok w
                                                    prywatnej szkole. Poniewaz jako jedyna z calej klasy NIE mieszkalam w kapiacej
                                                    zlotem i marmurem willi gdzies za miastem, a moj tata NIE przyjezdzal wypasiona
                                                    beemka stalam sie popychadlem i posmiewiskiem. Efekt - depresja i stany lekowe,
                                                    6 lat leczenia.
                                                    To jest norma, ze dzieci wysmiewaja sie z tych "biedniejszych" dzieci, tych
                                                    ktorych nie maja koszulki z logo aligatora, ipoda czy markowego laptopa. Pobyt w
                                                    szkole staje sie upokarzajacy i w skutkach traumatyczny.
                                                    Przypadki takie sa norma w podstawowkach i w gimnazjach bez wzgledu na renome.
                                                    Oczywiscie, ze im bardziej prywatna, tym bardziej to zjawisko sie nateza - ale
                                                    to nie oznacza, ze w panstwowych placowkach takie akcje nie maja miejsca. Wrecz
                                                    przeciwnie - stan ten jest powszechny a nauczyciele mniej kompetentni.
                                                    Lola, chcialabym. Naprawde bardzo bym chciala, zeby to bylo pisane pod publike.
                                                    Dzieci naprawde sa okrutne. Doswiadczylam tego osobiscie, doswiadczyla tego moja
                                                    siostra, doswiadczaja tez tego moi siostrzency.
                                                  • lola211 Re: "ja nie miałam, więc dziecko nie będzie mieć" 14.02.10, 09:13
                                                    W innych srodowiskach zyjemy.
                                                    W przecietnej szkole dzieci majace full wypas to wyjatki, stad zatem
                                                    trudno o takie akcje.
                                                    Z reguły kozlem ofiarnym pozostaje uczen odbiegajacy pod roznym
                                                    wzgledem od reszty-ciebie to wlasnie spotkalo.

                                                    W klasie mojej córki takim kozlem jest dziewczynka.Owszem- z biednej
                                                    rodziny.Tyle ze ona jednoczesnie ledwie sie uczy i jest dzieckiem
                                                    trudno dogadujacym sie z rowiesnikami.Dlatego dzieci jej nie lubia,
                                                    jej stan posiadania nie ma tu nic do rzeczy.Choc pewnie znajda sie
                                                    tacy, ktorzy uznaja, ze ostracyzm wynika z faktu, ze nie ma
                                                    wypasionej komórki czy laptopa.


                                                  • ewrzostar Re: "ja nie miałam, więc dziecko nie będzie mieć" 14.02.10, 22:01
                                                    Lola, Ty piszesz jakbys bronila dzieci, ktore same wysmiewaja sie z innych
                                                    dzieci. Dajesz im prawo do ostracyzmu. Staram sie wierzyc, ze nie o to Ci chodzilo.
                                                    Nie, przykro mi ale srodowisko nie ma nic do rzeczy. Jest tylko skala. Uwierz
                                                    mi, jest to stwierdzone jako fakt. Twoje poglady kompletnie sie nie pokrywaja z
                                                    rzeczywistoscia, sa wiecej niz naiwne - ni mi to oceniac, ale sa chyba oparte na
                                                    wierze, ze taki stan rzeczy jest OK. Zeby nie bylo gadania, ze nic nie wiem -
                                                    przeszlam wszystkie rodzaje szkol: prywatne, spoleczne i panstwowe. To naprawde
                                                    tyczy sie doslownie kazdego srodowiska.
                                                    Chcialabys sobie wmowic, ze dzieci zwracaja uwage na oceny, ale Twoja wiara jest
                                                    oparta glownie na obserwacji klasy corki. Dzieci zwracaja uwage na malomownego,
                                                    zamknietego w sobie - i kujona, ale i slabouczacego sie. Takiego, ktory sie nie
                                                    przechwala, nie szpanuje i nie przynosi do szkoly bajerow. Ubierajacego sie w
                                                    zwykle, jedyne adidasy. Oceny maja w odwloku, chyba ze sa skrajne - wtedy daja
                                                    biora to za dodatkowy argument, ktory mozna wysmiac, upokorzyc tym dzieciaka.
                                                    Zjawisko to nasila sie w prywatnych szkolach ale miejsce ma WSZEDZIE! Bo otacza
                                                    je i nas kapitalizm, reklamy i wszechobecna konsumpcja.
                                                    I tyle.
                                                  • lola211 Re: "ja nie miałam, więc dziecko nie będzie mieć" 15.02.10, 00:04
                                                    Coz- znam wiele dzieci w wielu szkolnym, rozmawiam z nimi,
                                                    obserwuje.Nie zauwazylam tego zjawiska, tak jak i wielu zjawisk o
                                                    ktorych trabia media.Jestem przekonana, ze to nie jest norma, ale
                                                    sie zdarza, owszem.Nie ma ani szpanerstwa ani gadzeciarstwa w jakims
                                                    nasilonym wydaniu.
                                                    A dzieci wysmiewaly sie z innych od zarania, to nie jest znak
                                                    naszych czasow.To taki trening przed doroslym zyciem.
                                                  • ewrzostar Re: "ja nie miałam, więc dziecko nie będzie mieć" 16.02.10, 15:33
                                                    Lola, na litosc boska! Co ty chrzanisz?! Trening przed dorosloscia?!
                                                    To co, wracamy do jaskin i eliminujemy slabszych?
                                                    Ja chyba do sciany pisze, ale ze nadzieja matka glupich - to jeszcze
                                                    raz: to nie media trabia. To ja trabie. Opisuje Ci wlasne i nie tylko
                                                    wlasne doswiadczenia a Ty z mediami wyskakujesz i twierdzisz ze to
                                                    NIE jest norma.
                                                    Rozmowa z dziecmi niewiele Ci da, bo dzieci same sie tego wstydza,
                                                    maja swiadomosc ze to nie jest godne pochwaly. Ty naprawde wierzysz,
                                                    ze dzieci powiedza: "tak, no psze pani! On jest idiota, bo on nie
                                                    wie co to Apple!" albo "prosze pani, oni dokuczaja, jest mi smutno,
                                                    jest mi zle". Obserwacje? O czym do licha mowisz? Kryjesz sie za
                                                    zaslonka i podgladasz, co sie tam w kiblu dzieje? Ty chyba nie
                                                    wierzysz, ze dzieci zrobia to na Twoich oczach?
                                                    Trzeba sie naprawde slepo narwac na jakies frazesy, idee i myslenie
                                                    na poziomie elementarza z Ala, co ma kota.
                                                    Nie, swiat nie jest taki prosty, nie kazda Ala ma kota.
                                                    Lola, obudz sie. Nie badz naiwna kretynka.
                                      • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 16:31
                                        Jak ci pasuje, nie ma sprawy.Tysiacom Polaków jednak nie pasuje,
                                        stad ta ilosc kredytów hipotecznych.

                                        Bierzesz do siebie moje wypowiedzi- zupelnie niepotrzebnie.Nie
                                        interesuje mnie twoj sposób na zycie.
                                        Realizuje swoj wlasny.A w nim nie ma miejsca na wynajmowanie
                                        mieszkan i zycie od 1-go do 1-go.
                                        • ewrzostar Re: Wydatki - artykul na onet 11.02.10, 16:05
                                          Wiesz, ten caly rodzicielski obowiazek finansowego wsparcia mialby sens gdyby
                                          Panstwo w tym pomagalo - w koncu to prawo nie wzielo sie znikad.
                                          W innych krajach sa rozne benefity wlasnie z mysla o przyszlosci dzieci. W UK sa
                                          np Child Benefits - kazde dziecko dostaje wlasne konto, na ktore do wieku lat 18
                                          co miesiac wplywa konkretna kwota. Od Panstwa. Jest do pelnej dyspozycji dziecka.
                                          I wtedy ten prawny obowiazek finansowego wsparcia zaczyna brzmiec sensownie.
                                          • iwoniaw No chyba żartujesz 11.02.10, 16:36
                                            Obowiązek utrzymywania dzieci dotyczy, jak sama zauważyłaś, rodziców, a
                                            nie państwa. Bo dzieci nie są państwowe. Oczywiście, w różnych krajach różnie
                                            jest rozwiązany system zapomóg dla rodzin/ dzieci oraz innych benefitów dla
                                            obywateli, co zależne jest od sytuacji ekonomicznej i politycznej państwa,
                                            niemniej oczekiwanie, że instytucje państwowe powinny utrzymywać dziecko,
                                            jest sporym przegięciem.
                                          • myelegans Re: Wydatki - artykul na onet 11.02.10, 18:15
                                            W innych krajach sa rozne benefity wlasnie z mysla o przyszlosci
                                            dzieci. W UK s
                                            > a
                                            > np Child Benefits - kazde dziecko dostaje wlasne konto, na ktore
                                            do wieku lat 1
                                            > 8
                                            > co miesiac wplywa konkretna kwota. Od Panstwa.

                                            Jasne, wiecej socjalu, kasa dla wszystkich, bo tak, bo sie nalezy,
                                            bo ma sie duzo dzieci, bo nie trzeba sie praca splamic, zeby zyc
                                            przez pokolenia. Ten system dawania wszystkim po rowno juz byl i sie
                                            nie sprawdzil.

                                            Mam wiadomosc dla Ciebie, UK jest w kolejce po Grecji do ogloszenia
                                            niewyplacalnosci i bankructwa. Te wszystkie programy socjalne beda w
                                            najblizszej przyszlosci jezeli nie zlikwidowane, to BARDZO mocno
                                            okrojone.

                                            Panstwo najlepiej zrobiloby, gdyby sie po prostu nie wtracalo.

                                            • ewrzostar Re: Wydatki - artykul na onet 12.02.10, 14:15
                                              Wyscie nabrali przekonanania, ze dziecie w wieku 18 lat zgarnia forse z konta i
                                              hajda, leci na Yale, Eton czy Harvard? To nie sa az takie pieniadze! Socjal nie
                                              oznacza, ze Panstwo funduje WSZYSTKO, bo to utopia. Oto link:
                                              www.hmrc.gov.uk/childbenefit/start/who-qualifies/what-is-childbenefit.htm#2
                                              Roznica miedzy socjalem polskim a angielskim jest taka, ze albo prawo pisane
                                              jest dla ludzi, albo ludzie dla prawa.
                                              W UK niemal codziennie sa organizowane imprezy, gdzie mozna wejsc za darmo,
                                              rozdawane sa balony, zabawki. Na codzien sa kluby One O'Clock i tzw playgroupy
                                              (te drugie za symboliczne kwoty). Wymagane szczepienia sa w ramach NHS (ang.
                                              NFZ), podczas gdy za kojarzone w PL musialam placic potworne pieniadze. NA
                                              KAZDYM skwerku jest co najmniej jeden plac zabaw dla dzieci w roznych
                                              przedzialach wiekowych oraz skatepark. Kazde dziecko do 6 lat ma przejazdy
                                              komunikacja miejska za darmo. I tak dalej i tak dalej. Nie chcialabym zachwalac
                                              UK, bo nie o to chodzi - pisze tylko, ze Panstwo moze robic i COS robi - cos, co
                                              niekoniecznie jest dla Polski oczywiste. Polska egzekwujac prawo nie robi nic,
                                              zeby ulatwic ludziom przestrzeganie prawa (a nawet przeciwnie). Anglia nie dosc,
                                              ze prawo to egzekwuje, to i pomaga je przestrzegac. Miedzy innymi stad te
                                              zasilki i wsparcie finansowe. Ale nie oczekujmy, ze zorganizuje kazdej rodzinie
                                              zycie i wyksztalcenie (choc duzo tu Polakow niestety tak mysli).
                                              Dyskutujac rozsadnie chcialabym rzetelne dane a nie: UK jest druga po Grecji w
                                              kolejce do ogloszenia bankructwa..., etc. Takie gadanie do niczego nie prowadzi,
                                              bo rownie tak samo moge wmawiac ze "nieprawda! ze Hiszpania!". Co to znaczy? Na
                                              podstawie czego ta opinia? Dlaczego?
                                              Trzeba wziac pod uwage np ze UK wcale nie ma tak niskich podatkow, jakby sie
                                              powszechnie myslalo. A planuja jeszcze dowalic.
                                              • myelegans Re: Wydatki - artykul na onet 12.02.10, 14:52
                                                No wlasnie lewacy maja na wszystko jedna odpowiedz, dowalic podatki,
                                                zeby bylo po rowno i rozrzedzic bogactwo, niech maja. Dlatego bogaci
                                                Skandynawowie nie inwestuja swoich pieniedzy w swoich krajach, zeby
                                                uniknac zlodziejskich podatkow.

                                                A Ja nie chce wiekszych podatkow, nie chce zeby mi panstwo zabieralo
                                                50-60% moich pieniedzy, ja chce zeby mi sie panstwo nie wtracalo,
                                                nie chce darmowych przejazdow i doplat do szkolnych obiadow, nie
                                                chce darmowych playgroup ani zapomog, i nie chce zeby mi dowalano
                                                wiekszych podatkow, zeby to utrzymac.
                                                Szczepienia, tez moga byc za darmo i w wielu krajach sa, nie z
                                                budzetu panstwa, ale z prywatnych ubezpieczen.
                                                BTW, nie mieszkam w Polsce. Podatki mam duzo mniejsze niz w Polsce
                                                czy UK, stope zyciowa odpowiednio wieksza. Place ceny rynkowe za
                                                przedszkole, zajecia pozalekcyjne, obozy etc. ubezpieczenie
                                                zdrowotne pokrywa koszty szczepien i profilaktyki, na specjaliste i
                                                zabieg nie czekam miesiacami, i tak chce, bo mi na koncie zostaje
                                                wiecej i dlatego bede mogla dziecko poslac do Yale, czy Harvardu.
                                                NIech mi sie panstwo nie wtraca do portfela, niech kazdy o siebie
                                                zadba, albo uczyni sluszny w tym kierunku wysilek, zamiast rozdawac
                                                z tytulu "bo sie nalezy".
                                                I tak mamy w UK cala populacje kobiet, ktore zaczynaja rodzic jako
                                                nastolatki i nie przestaja i cala rodzina siedzi na garnuszku dzieci
                                                panstwowych, wysyla do szkoly, zywi i ubiera i wychowuje... nastepne
                                                pokolenie bezrobotnych, do tego doszli imigranci z innych krajow UE,
                                                i spoza, ktorym "tez sie nalezy" i tak sie to kreci. Pytanie ile
                                                jeszcze system wytrzyma? Niedlugo.
                                                • ewrzostar Re: Wydatki - artykul na onet 12.02.10, 18:26
                                                  Podatki, lewacy, inwestycje za granica... To jest juz dyskusja troche nie na temat.
                                                  Mnie zadowala sam fakt, ze z miedzy innymi moich podatkow w UK nie ma dziur w
                                                  jezdni, jest godny poziom zycia i dzieci maja co z soba robic. Ze Panstwo w tym
                                                  zakresie pomaga obywatelom na tyle, ile moze ale bez przesadyzmu.
                                                  Szkoda tylko, ze zwykle jak np. w PL sie mowi "socjalne" to sie ma na mysli
                                                  fundowanie obywatelom WSZYSTKIEGO. To jest utopia, absurdalna, nierealna i nie
                                                  majaca zadnych podstaw. To chyba jakas pozostalosc myslenia z czasow komuny.
                                              • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 12.02.10, 15:46
                                                Polska egzekwujac prawo nie robi nic,
                                                > zeby ulatwic ludziom przestrzeganie prawa (a nawet przeciwnie).

                                                Z tym sie calkowicie zgadzam, pisalam o tej zasadzie w innym watku.
                                                U nas sie tylko cos zakazuje albo nakazuje.
                                • kropkacom Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 14:27
                                  > Co do kasy w okresie studiów- rodzice maja prawny obowiazek
                                  > utryzmywac studenta, to zadna łaska.

                                  Co innego pomagać finansowo a co innego dawać tyle że nawet po studiach człowiek
                                  nie ma motywacji do odcięcia tej pępowiny. Zresztą niedawno był wątek o
                                  dorosłych dzieciach utrzymywanych przez rodziców.
                                  • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 16:39
                                    Co innego pomagać finansowo a co innego dawać tyle że nawet po
                                    studiach człowie
                                    > k
                                    > nie ma motywacji do odcięcia tej pępowiny. Zresztą niedawno był
                                    wątek o
                                    > dorosłych dzieciach utrzymywanych przez rodziców.

                                    No ale watek chyba nie o tym..
                                • gryzelda71 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 15:58
                                  Fajnie jak w momencie wchodzenia moich dzieci w dorosłość będę w stanie dać im
                                  wszystko co potrzebne,ale....nie za cenę nieposiadania tylu dzieciaków na ile
                                  mam ochotę,bo może nie wyrobie się z zabezpieczeniem.
                                  I jeśli bycie samowystarczalnym i niezależnym oznacza bogatych i hojnych
                                  rodziców to chyba nie do końca jest to samowystarczalność.
                                  No i zawsze jest duża szansa wyrwać męża(partnera,żonę partnerkę)z takimi
                                  właśnie dobrami i po kłopocie,zwłaszcza jak czytam forumowe deklaracje jak to
                                  dzieci już wszystko mają,to nie będzie to takie trudne
                                  • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 18:19
                                    > I jeśli bycie samowystarczalnym i niezależnym oznacza bogatych i
                                    hojnych
                                    > rodziców to chyba nie do końca jest to samowystarczalnosc

                                    Dziecko zanim zacznie pracowac ma gdzie mieszkac i czym jezdzic.To
                                    takie minimum.A teraz prosze bardzo, mlody zarabiasz i zyjesz na
                                    takim poziomie jaki sobie wypracujesz.Taka wlasnie samodzielnosc i
                                    samowystarczalnosc mam na mysli.
                                    • gryzelda71 Re: Wydatki - artykul na onet 09.02.10, 19:05
                                      Tylko na forum podarowanie dziecku mieszkania,samochodu i kasy na start(nie
                                      wspominam o wykształceniu)w dorosłe życie to minimum,jakie powinni zapewnić rodzice.
                                      • ledzeppelin3 Re: Wydatki - artykul na onet 10.02.10, 14:21
                                        myślę że chodzi tu raczej o danie do zrozumienia, ile ma się kasy, niż o
                                        wytyczanie standardów
                                        • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 10.02.10, 14:42
                                          Nie mialam na mysli ani wytyczania standardów ani tym bardziej
                                          przekazywania w zawoalowany sposób w jakiej kondycji finansowej sie
                                          znajduje.
                                          Przedstawiam swoj punkt widzenia- jak kazdy.
                                          No ale jak widac to wystarczy do wyciagania jakis wyimaginowanych
                                          wnioskow.

                                          natknęlam sie ostatnio na post forumki, ktora napisala ,ze nie
                                          udziela sie raczej na forum, gdyz jej stan materialny znaczaco
                                          odbiega od sredniej forumowej.Pewnie obawia sie, ze zostanie zezarta
                                          z kopytami.

                                          Czy to jest normalne?
                                          • gryzelda71 Re: Wydatki - artykul na onet 10.02.10, 16:01
                                            Pisanie,że jej stan majątkowy odbiega od średniej forumowej jest troszkę
                                            śmieszny.No chyba,ze pani ma wgląd w finanse uczestników ,bo jeśli opiera się na
                                            tym co ludzie piszą to......
                                            I wystarczy nie pisać,że się jest bogatym skoro się obawia,ze to spowoduje
                                            zeżarci jej z kopytamismile
                                            • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 10.02.10, 19:35
                                              Wystarczy ze wypowie sie w jakims watku pt ile miesiecznie
                                              przeznaczacie na odziez i wypali zgodnie z prawda ze jakies 3 000.
                                              Od razu bedzie snobem i metkowym niewolnikiem.Nie musi z detalami
                                              sie okreslac ile ma.
                                          • ledzeppelin3 Re: Wydatki - artykul na onet 11.02.10, 21:08
                                            No ale jak widac to wystarczy do wyciagania jakis wyimaginowanych
                                            > wnioskow.
                                            >

                                            Nie, ja nie wyciągam żadnych wniosków, po prostu przy Twoim poście nieodparcie
                                            nasuwa mi się obraz gospodarza z Wesela, jak młodym na ślub sprawił porządną
                                            brykę, nie jakiegoś rzęcha
                                            • lola211 Re: Wydatki - artykul na onet 12.02.10, 15:48
                                              Niech ci sie nasuwa co chce, tylko mi nie wmawiaj niewlasciwych
                                              intencji.
    • demonii.larua Re: Wydatki - artykul na onet 10.02.10, 14:10
      Da się wyżyć, czy Ty dajesz radę wyżyć bo to kolosalna różnica smile
      Ja sobie nie odmawiałam wygody, bo nie zamierzałam mojego rodzicielstwa
      zamieniać w męczeństwo i to co uważałam, że mi się przyda kupowałam. Czym się
      sugerowałam? Bezpieczeństwem dziecka i własna wygodą właśnie. Teraz dzieciaki są
      starsze i ich opinia też się liczy. Powiedz czy sądzisz że Twoje dziecko w wieku
      lat 12 będzie tez bawiło się podziurkowanymi kubkami? big_grin
      Po porodzie to ja chciałam odpoczywać, a nie łazić po sklepach.
      Co z tego, że da się bez tego żyć, ja nie chcę i już.
      Dzieci to koszty, studnia owszem ale nie bez dna. I już.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka